Dodaj do ulubionych

francuski socjolog Pierre Bourdieu napisał tak:

10.11.03, 18:18
"Jest jasne, że krytyczne dyskursy i komunikaty mogą przerwać doksologiczną
relację ze światem społecznym, która wynika z korespondencji między
obiektywnymi strukturami i strukturami wcześniej zinternalizowanymi tylko w
takiej mierze, w jakiej obiektywnie napotykają na krytyczny stan zdolny,
dzięki własnej logice, do zerwania pre-percepcyjnych antycypacji i oczekiwań,
stanowiących podstawę ahistorycznej ciągłości percepcji i działań zdrowego
rozsądku."

Zaprawdę, jest jasne.
Poświęcam ten wątek francuskiej nauce humanistycznej i społecznej.
Obserwuj wątek
    • Gość: vin Re: francuski socjolog Pierre Bourdieu napisał ta IP: *.w80-15.abo.wanadoo.fr 11.11.03, 00:09
      Bardzo prosze o podanie zrodla.

      dziekuje

      pozdrawiam
      vin
    • Gość: marek Re: francuski socjolog Pierre Bourdieu napisał ta IP: *.hwr.Arizona.EDU 11.11.03, 01:40
      nie wiadomo ile z tego belkotu to zasluga Francuzow,
      a ile zasluga tlumacza z francuskiego na polski
    • colas.breugnon oto źródło 11.11.03, 17:20
      Robin Dunbar
      "Kłopoty z nauką"
      Marabut - Volumen 1996
      ISBN 83-85893-67-9
      ISBN 83-86857-21-8
      Przekład Piotr Amsterdamski

      Na str. 184 autor cytuje tekst Bourdieu za książką Josepha Schwartza,
      który pierwszy zwrócił uwagę na jego szczególne esprit.
      • Gość: vin Re: oto źródło IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 11.11.03, 20:47
        Dziekuje
        pozdr
        vin
        • Gość: ANka To nic takiego - witajcie kochani IP: *.ifn-magdeburg.de 12.11.03, 20:14
          Dlatego wlasnie ani niemiecki ani francuski nie stal sie jezykiem nauki. Tylko
          angielski w swej prostej formie jest jez. ´klockowym´ zrozumialym dla kazdego..
          A z tym panem (nie znam - lecz przypuszczam) - w XIX w we Francji byla taka
          moda, wymagajacy od intelektualistow tworzenia b. rozbudowanych, wielokrotnie
          zlozonych zdan. Nie kazdy byl jednak mistrzem w ich tworzeniu, nie kazdemu tez
          udawalo sie jednakowo zachowywac jasnosc wypowiedzi i rownie skutecznie
          lawirowac na granicy prawidlowosci gramatycznej i jasnosci tresci...
          Byla to raczej gra i pozory erudycji a raczej manipulacje jezykiem jako
          narzedziem.. Moze na szczescie dla nauki, choc kto wie- sztuka (czy jakas jej
          forma- byc moze ucierpiala :)
          PS- niektorym zdaza sie pisac art. naukowe w podobny sposob do dzis.
          Ciekawostka- jest taka slawa neurobiologiczna, naprawde zdolna osoba i b. plodna
          naukowo. NIestety na czytanie jej prac poswieca sie mniej wiecej dwa razy tyle
          czasu niz na wszelkie inne, nie tylko dlatego, ze sa takie interesujace....
          • Gość: Kasyx Re: To nic takiego - witajcie kochani IP: 213.25.168.* 16.11.03, 12:28
            W Polsce przykładem takiego niezrozumiałego bełkotu jest Stasio Lem -
            niedowartościowany "filozof", który nie przyznaje się do science fiction.
            Zapomniał wół jak cielęciem był.
    • colas.breugnon A to naści tu jeszcze 13.11.03, 15:22
      Wywiad z francuskim psychiatrą.
      Cytuję za FORUM nr 34/2003, na dowód że francuska myśl
      społeczna i humanistyczna rozwija się nadal po staremu.

      OGIEŃ W SPODNIACH
      Co roku ogromne połacie lasów na południu Europy padają ofiarą podpalaczy.
      Francuski psychiatra Pierre Lacombe uważa, że piromani szukają w ten sposób
      seksualnego zaspokojenia.
      Kim są sprawcy pożarów?
      Pierre Lacombe: Można wyróżnić trzy kategorie. Piroman-amator pokłócił się z
      szefem, więc zalewa się w trupa i podkłada ogień pod magazyn. Nigdy więcej tego
      nie zrobi. Głupek wiejski wpada nagle we wściekłość, więc podpala słomę, żeby
      się wyładować. Na ogół nie u tego gospodarza, u którego pracuje... W jego
      przypadku również nie ma mowy o recydywie. Najniebezpieczniejszy jest typ
      trzeci - perwersyjny podpalacz lasów. Nigdy nie przyzna się do swoich czynów.
      Jeśli jest nauczycielem, będzie tłumaczył się przed sądem, że tylko obserwował
      samozapłon. Pewna młoda Amerykanka wyjaśniała, że roznieciła ogień, bo zgubiła
      się w lesie i szukała pomocy, l pomyśleć, że była praktykantką w leśniczówce! Z
      braku dowodów tacy ludzie często są uniewinniani i dalej robią swoje w
      najlepsze.
      Jak tłumaczyć to zboczenie?
      W dzieciństwie musieli zaznać silnego podniecenia, niekoniecznie seksualnego, a
      dorośli nie nauczyli ich, jak rozładowywać takie stany. Wystarczy, że dzieciak
      obserwuje przez otwarte drzwi, co robią jego rodzice. Ogląda ich kłótnie,
      namiętności, bez żadnego wsparcia emocjonalnego. Coraz bardziej się ekscytuje,
      domaga się coraz silniejszych bodźców. Tłumi wszystko w sobie, aż w końcu
      następuje eksplozja, l wtedy płoną lasy...
      Kto najczęściej podpala? Kobiety, mężczyźni, dzieci?
      W 98 proc. przypadków jest to mężczyzna. Pożar traktuje jak doświadczenie
      erotyczne. Człowiek taki odczuwa silną potrzebę dominacji fallicznej. Nie
      potrafi jej symbolizować, więc ogranicza się do swojego układu moczowo-
      płciowego. Wydaje mu się, że ma przy sobie dużą sikawkę i zaraz ugasi ogień,
      który rozpalił.
      Z jakiej grupy społecznej się wywodzi?
      Piromani są wszędzie, ale największy odsetek stanowią nauczyciele i notariusze.
      Czyli ludzie na stanowiskach, którzy nie radzą sobie z agresją. A strażacy-
      podpalacze? To też spora grupa, można rzec - uprzywilejowana. Ma poczucie
      dominacji fallicznej, a jednocześnie jest w stanie naprawdę ugasić pożar...
      ROZM. MARTINE GILSON © Le Nouvel Observateur, 7.08.2003

      • Gość: Naukowiec Re: A to naści tu jeszcze IP: 213.25.168.* 16.11.03, 12:34
        Rozumiem, że dla Ciebie naukowcy muszą się posługiwać językiem "zrozumiałym dla
        wszystkich", najlepiej takim spod budki z piwem. Rozumując tak, fizycy nie
        mówiliby o atomach, ale o takich "malutkich kuleczkach". Każda dyscyplina ma
        swój specyficzny język. To, że socjologia czy psychologia są naukami
        społecznymi wcale nie znaczy, ze mają posługiwać się językiem potocznym.
        • colas.breugnon źle rozumiesz, Naukowcze 16.11.03, 15:39
          W tytułowym cytatacie bełkot tylko przykrywa trywialność myśli.
          W drugim - bełkot zdjęty, idiotyzm na wierzchu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka