Dodaj do ulubionych

Pierwsza stłuczka w kosmosie

13.02.09, 05:35
Całkiem nie tak dawno temu został ogłoszony konkurs na
zaprojektowanie rakiety kosmicznej nowego typu przez firmy prywatne.
Przecież sposób docierania na orbitę od lat jest praktykowany z
zadowalającym rezultatem należy go tylko udoskonalać a nie tworzyć
od podstaw, dlaczego zaniedbano skutku wieloletniego praktykowania
tych lotów jakim stało się zaśmiecanie orbity? Czy nie mądrzejszym
pomysłem by było ogłoszenie konkursu na ostatnio coraz ważniejszy
problem jakim staje się narastający poziom zanieczyszczeń na orbicie
okołoziemskiej? Nie ma takiego urządzenia, jednak spróbuje wstępnie
przeanalizować w fantastyczno - naukowym podejściu tą sprawę. Robo-
śmieciarka orbitalna. Pojazd zaprogramowany na samodzielne
działanie, jednak będący w stałym kontakcie z Ziemią, nie tylko w
celu zlokalizowania odłamków, ale i podejmowania poważniejszych
decyzji, jak np. ściąganie na Ziemię nie funkcjonujących sztucznych
satelitów; co do drobniejszych typu śrubki, kawałki meteorytów
urządzenie powinno działać w pełni automatycznie. Ekonomicznym
sposobem pozbywania się odpadków byłoby wypchnięcie ich z orbity i
skierowanie w stronę słońca. Przy ważniejszych obiektach (meteorach)
pojazd musiałby oceniać ich masę, w przypadku meteorów dzielić je na
mniejsze, zaś dla najważniejszych satelitów powrócić na ziemię, by
zaopatrzyć się w odpowiednią ilość spadochronów, tak aby obiekty
powróciły z „robo-śmieciarką” bezpiecznie na ziemię przy następnym
podejściu. Działania pojazdu mogły by być ciągle monitorowane z
Ziemi. Poważniejsze misje wykraczały by poza orbitę w celu
wykrywania najbardziej niebezpiecznych obiektów mogących zagrozić
Ziemi i eliminowania tych zagrożeń. Największym problemem mógłby się
okazać sposób skutecznego połączenia (fuzji) pojazdu z obiektami na
tyle by w trakcie ściągania czegoś na Ziemię niczego nie zgubić. Dla
obiektów metalowych wystarczyłby silny elektromagnes o mocy
przekraczającej co najmniej dziesięciokrotnie masę holowanego
obiektu, tak, by oprzeć się przeciążeniom ziemskim. Inne obiekty -
te najmniejsze pojazd mógłby załadować do swojego kontenera, te
większe i cenniejsze musiałyby obłożyć pianką termoizolacyjną i
oplatać specjalnymi ramionami.
Obserwuj wątek
    • svl913teulok Pierwsza stłuczka w kosmosie 13.02.09, 09:29
      Nie pierwsza a już piąta!!!

      Co jest z tymi mediami, nikt już nic nie sprawdza? Dziennikarze piszą co im
      przyjdzie do głowy bez odpowiedniej wiedzy, ani bez nawet sprawdzenia tematu? Co
      gorsza takie artykuły później powielają nieprawdziwe informacje.

      Podobnie z wiki, gdzie różni ludzie piszą artykuły na podstawie tego co im się
      wydaje, często bez odpowiedniej wiedzy w temacie, a później są wiedzą objawioną
      dla wielu młodych ludzi, którzy nie szukają innych źródeł!
      • pioc2 Re: Pierwsza stłuczka w kosmosie 13.02.09, 18:53
        napisał:

        > Nie pierwsza a już piąta!!!
        > Co jest z tymi mediami, nikt już nic nie sprawdza?

        Co jest z tym svl913teulok, że nie umie czytać? To pierwsze zderzenie satelitów.
        A czym różni się od wcześniejszych kraks? Przeczytaj sobie, bo mi nie chce się
        powtarzać :P
    • naprawdetrzezwy Ech, wy. dociekliwi dziennikarze... 13.02.09, 11:10
      "Spytany o to, kto jest winien kolizji, Carey odpowiedział, że obecnie w
      kosmosie nie ma żadnych reguł"

      Winny jest ten, kto mając sterownego satelitę, nie zszedł z toru kolizyjnego...
    • pomruk Re: Pierwsza stłuczka w kosmosie 13.02.09, 14:57
      Ciągle pewną zagadką jest, dlaczego operator Irydium nie został
      powiadomiony o spotkaniu satelity z Kosmosem. Wiem z BBC, że nie tak
      dawno (ostatnia Wigilia) US Air Force ostrzegły ESA o przelocie
      szczątku chińskiego satelity w pobliżu europejskiego satelity
      meteorologicznego. W tym przypadku ESA postanowiła nie zmieniać
      orbity, ostatecznie nic się nie stało. Dlaczego takiego ostrzeżenia
      nie dostało Iridium? Rosjanie cicho też zadają to pytanie.
      • pomruk Re: Pierwsza stłuczka w kosmosie 13.02.09, 16:29
        "New Scientist" też zadaje te pytanie. I odpowiada: po pierwsze
        śledzenie możliwości zderzenia dla _każdego_ satelity jest ponoć
        dziś poza mozliwościami ludzi i komputerów. Po drugie - próby
        symulowania zbliżenia Irydium i Kosmosu na podstawie dostępnych,
        jawnych danych pokazały, że mijają się one w tych symulacjach w
        odległości niecałych 600 metrów!
        tiny.pl/vvx5
    • srebrnooki Tak kończy się żywot irańskiego satelity 14.02.09, 04:34
      A my maluczcy mamy się pasjonować wyprodukowaną na siłę historią o przypadkowej
      kolizji
      • pomruk Re: Tak kończy się żywot irańskiego satelity 14.02.09, 08:28
        Wymyślasz...
      • madcio Re: Tak kończy się żywot irańskiego satelity 14.02.09, 22:18
        Dopiero teraz jakaś teoria spiskowa? Cienko, panowie. Stać was na wiecej.
    • stefan4 Robośmieciarka 15.02.09, 18:05
      mac312:
      > Robo-śmieciarka orbitalna. Pojazd zaprogramowany na samodzielne
      > działanie, jednak będący w stałym kontakcie z Ziemią, nie tylko w
      > celu zlokalizowania odłamków, ale i podejmowania poważniejszych
      > decyzji, jak np. ściąganie na Ziemię nie funkcjonujących sztucznych
      > satelitów; co do drobniejszych typu śrubki, kawałki meteorytów
      > urządzenie powinno działać w pełni automatycznie. Ekonomicznym
      > sposobem pozbywania się odpadków byłoby wypchnięcie ich z orbity i
      > skierowanie w stronę słońca.

      Skąd miałaby brać energię do zmiany toru lotu tych odpadków? Łatwiejsze mogłoby się okazać niszczenie ich na miejscu. Wyobrażam sobie, jak zrobić im na orbicie ,,minisłońce'' przez odpowiednie skupienie promieni słonecznych na obiekcie (soczewką lub lustrem). Nie wyobrażam sobie, jak je ekonomicznie wystrzelić w kierunku Słońca. A trzeba to zrobić bardzo precyzyjnie, żeby nie weszły na inną orbitę okołosłoneczną, tylko żeby spłonęły.

      A w ogóle to latanie sobie to tu, to ówdzie w poszukiwaniu śmieci, może okazać się bardzo trudne energetycznie. Zważ, że wszystko, co dotąd wysyłaliśmy w Kosmos, miało starannie zawczasu wyliczone tory loty i mogło dokonywać tylko niewielkich korekt w tych torach.

      mac312:
      > Dla obiektów metalowych wystarczyłby silny elektromagnes o mocy
      > przekraczającej co najmniej dziesięciokrotnie masę holowanego
      > obiektu

      Co to znaczy, że moc magnesu jest większa od jakiejś masy? Porównujesz nieporównywalne; to tak, jakbyś mówił, że długość liny holowniczej ma dziesięciokrotnie przekraczać temperaturę holowanego ciała.

      mac312:
      > Inne obiekty -
      > te najmniejsze pojazd mógłby załadować do swojego kontenera, te
      > większe i cenniejsze musiałyby obłożyć pianką termoizolacyjną i
      > oplatać specjalnymi ramionami.

      ... i to by mu przyczyniało dodatkowych problemów energetycznych.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
      • pomruk Re: Robośmieciarka 15.02.09, 20:29
        Stefan 4 napisał:
        "A w ogóle to latanie sobie to tu, to ówdzie w poszukiwaniu śmieci,
        może okazać się bardzo trudne energetycznie"
        I tu jest pies pogrzebany! Nawet w wyniku pojedyńczego zderzenia czy
        eksplozji powstają odłamki znacznie nawet różniące się perigeum i
        apogeum:
        en.wikipedia.org/wiki/File:Gabbard_diagram.png
        Jeśli weźmiemy _wszystkie_ odłamki pod uwagę, będą one różnić się
        też nachyleniem płaszczyzny orbity i orientacją przestrzenną tejże
        płaszczyzny. Energetyczny koszmar!
        Przy okazji podam, ile energii wytworzyło się przy znanych
        zderzeniach. Do całkowitego zniszczenia satelity wystarczy energia
        30 dżuli na gram jego masy. W znanym chińskim teście
        antysatelitarnym, gdy pocisk sięgnął starego satelitę meteo Fengyun-
        1C, wydzieliło się 359 dżuli na g masy satelity. Tymczasem w
        zderzeniu Irydium i Kosmosu wydzieliło się aż 50 000 dżuli na g!
        tiny.pl/vb5z
        • mac312 Re: Robośmieciarka 16.02.09, 05:45
          Przyznaje, że to pomysł pisany z wielkim przymrużeniem oka, na
          kolanie w celu sprowokowania do dyskusji. W celu również poruszenia
          wielkich umysłów by przedstawili swe rozmyślania nad opracowaniem
          jakiejkolwiek prawdopodobnej metody zaradzenia coraz bardziej
          przybierającym na znaczeniu problemom wszech orbitalnych śmieci.
          Przecież nie będziemy zbierać śmieci z Ziemi siatkami czy też lepami
          na muchy na bardzo długich trzonkach, ale może jednak był by to
          bardziej racjonalny pomysł skoro problemy energetyczne na wypychanie
          ich pojazdami orbitalnymi w stronę Słońca, czy ściąganie na Ziemię,
          aby się wypaliły w atmosferze (co według mnie wiąże się z pewnym
          niebezpieczeństwem, że przy odrobinie szczęścia coś może nie spłonąć
          do końca, dlatego nawet o tym nie wspomniałem) nadal w obecnych
          czasach wydają się nie do przyjęcia. Pomysł ze skupianiem promieni
          słonecznych soczewką, lub lustrem na obiekcie jest rewelacyjny,
          ciekawe dlaczego każdy satelita na orbicie nie jest standardowo
          wyposażany w podobną przecież z pozoru sprawiającą wrażenie tanią i
          praktyczną broń. Gorzej tu, gdy taki satelita znalazł by się po
          stronie przysłoniętej przez Ziemię. Zgaduje, że konstruktorzy nie
          instalują tego na każdym satelicie, gdyż jest to środek mało
          praktyczny, sprawdza się tylko przy eliminowaniu tych drobnych, im
          większy obiekt tym większego i o większym natężeniu skupiska światła
          potrzebuje do jego wyeliminowania (podobnie jak z elektromagnesem,
          przy którym rzeczywiście nie da się określić siły jaka wystarczyłaby
          aby obiekt nie oderwał się przy rozmaitych siłach oddziaływujących
          podczas manewrów ściągnięcia czegoś na Ziemię), nie wspomnę o tych
          śmieciach pędzących z dużymi prędkościami w przeciwległym kierunku
          satelity, przy których nie było by czasu na jakiekolwiek działania z
          jej punktu odniesienia. Tu przysłowiowa "Robośmieciarka" jako
          maszyna tropiąca swą ofiarę aż do skutecznego jej wyeliminowania
          wydaje się bardziej logiczna w zastosowaniu. Tylko, że same
          kosmiczne śmieci wiemy czym często są, mogą to być zwykłe odpryski
          farby, resztki niewypalonego paliwa, narzędzia pozostawione przez
          kosmonautów i nie tylko to co tam przez nas zostało wysłane ale i
          zwykłe meteory będące w stanie odwiecznego zawieszenia
          grawitacyjnego. Maszyna porządkowa jak każdy pojazd kosmiczny
          zanieczyszcza, dlatego musiałaby znacznie przewyższać nad tym swą
          skutecznością sprzątania. Może to wszystko wydaje się dziś śmieszne,
          te nasze dyskusje i analizy, ale eksperymenty i najróżniejsze próby
          w tym kierunku to konieczność, najmniejsze kroki które zostaną
          wprowadzone w celu zabezpieczeń satelit wkrótce mogą być ich jedyną
          szansą gdy spotkają się czoło w czoło z coraz bardziej
          prawdopodobnym zagrożeniem.
          • stefan4 Re: Robośmieciarka 16.02.09, 09:13
            mac312:
            > Pomysł ze skupianiem promieni słonecznych soczewką, lub lustrem na obiekcie jest rewelacyjny,

            Dziękuję, drobiazg...

            mac312:
            > ciekawe dlaczego każdy satelita na orbicie nie jest standardowo
            > wyposażany w podobną przecież z pozoru sprawiającą wrażenie tanią i
            > praktyczną broń.

            Każdy? W celu popełnienia samobójstwa na rozkaz z Ziemi? To być może byłoby realne, ale problem byłby z satelitami, z którymi Ziemia straciła kontakt.

            Jeśli to ma być broń robośmieciarki przeciwko śmieciom, to pozostaje problemem, jak ona ma znaleźć śmiecia i jak do niego dolecieć (na jakiej energii). Dopóki się tego nie rozwiąże, nie ma sensu czegoś takiego na niej montować.

            mac312:
            > Gorzej tu, gdy taki satelita znalazł by się po stronie przysłoniętej przez Ziemię.

            No nie, trwale się nie znajdzie w cieniu Ziemi, wystarczy poczekać kilka godzin, żeby sie z niego wynurzył. Orbita wokółziemska przebiegająca wyłącznie w tym cieniu byłaby sprzeczna z prawami Keplera.

            A może wystarczy wymagać, żeby każdy satelita zaopatrzony był w silnik oraz w mechanizm, który po utracie kontaktu z Ziemią kierowałby go na specjalną orbitę śmieciową, odległą od cennych orbit geostacjonarnych i innych pożytecznych... To byłby taki wokółziemski śmietnik orbitalny, starannie omijany przez użyteczne pojazdy kosmiczne.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
            • kornel-1 Re: Robośmieciarka 16.02.09, 10:00
              tefan4 napisał:

              > A może wystarczy wymagać, żeby każdy satelita zaopatrzony był
              > w silnik oraz w mechanizm, który po utracie kontaktu z Ziemią
              > kierowałby go na specjalną orbitę śmieciową,

              Ależ nie! Śmietnik to śmietnik:
              - Nieestetyczny (co sobie pomyślą Goście ?)
              - Zapełniający się (w końcu te złomy zaczną się tam zderzać i...)
              - Źle oddziałujący na otoczenie (w końcu ten złom spadnie...?)

              Zgodnie z zasadą "pulvis es, et in pulverem reverteris",
              należy zużytego satelitę odpalić W KIERUNKU Ziemi, tak by
              jego szczątki spaliły się w atmosferze nad wybranym obszarem.
              Zdaje się tak już robiono w przeszłości.

              Kornel
              • mac312 Re: Robośmieciarka 17.02.09, 03:34
                Zużyty satelita powinien zostać odpalony w kierunku Ziemi, to
                standardowa procedura. Deorbitacja chociażby słynnej rosyjskiej
                stacji Mir, będącą największą konstrukcją, jaką zdołał zbudować
                człowiek na orbicie (do czasu powstania ISS) - 135 ton i 31 m
                szerokości oraz 33 m długości, nastąpiła bez żadnych komplikacji 23
                marca 2001, zaś niespalone resztki spadły do Pacyfiku niedaleko wysp
                Fidżi. Niektóre satelity mimo, iż nieczynne nadal pozostają na
                orbicie, pytanie brzmi dlaczego? Zaniedbanie, czy stwarzanie
                pozorów, by pod przykrywką kosmicznego złomu nadal funkcjonować np.
                w postaci sprzętu szpiegowskiego. Wracając do problemu
                robośmieciarki, jak ma znaleźć śmiecia, to już po części omawia sam
                artykuł. Istnieje przecież Amerykański radarowy system kosmicznego
                zwiadu, jeśli jednostka sprzątająca miała by do niego bezpośredni
                dostęp, niczym współpraca z urządzeniem GPS trafiłaby po nitce do
                kłębka. Problemy z pozyskaniem energii dla podobnego pojazdu mogą po
                części rozwiązać choćby najnowsze badania dotyczące bardziej
                wydajnych baterii słonecznych. Popełnienia samobójstwa satelit na
                rozkaz z Ziemi uważam za jeszcze jeden znakomity pomysł, którego
                wprowadzenie mogłoby zostać rozważone i przetestowane, tu znów
                niewielkim kosztem wystarczyłoby zamontować na każdym satelicie
                dodatkowy odbiornik z niezależnym źródłem energii, który na
                odpowiedni szyfr nadany z Ziemi przeszedłby do procedury
                samozniszczenia. Niestety ostatecznie to nie jest takie proste jak
                się wydaje, w tym przypadku nasuwa się pytanie jaki i na ile
                skuteczny musiałby to być ładunek, by złom w jednym kawałku nie stał
                się złomem w postaci milionów. W przypadku wizji wszystkich satelit
                z najprostszym systemem obronnym, oczywiście trwale na dłuższą metę
                nie znajdą się w cieniu Ziemi, ale jeśli by się znalazły akurat w
                momencie, kiedy musiałyby wyeliminować odłamek za pomocą lustra, czy
                soczewki, nie miały by swego źródła energii. Ostatecznie zgadzam się
                z przedmówcą, że wydzielenie strefy na orbicie w której docelowo
                miało by się gromadzić śmieci nie rozwiązuje problemu, tylko jeszcze
                bardziej komplikuje sprawę.
                • kornel-1 Koszty 17.02.09, 10:39
                  Skoro społeczeństwa zgadzają się, by do każdej spalonej tony
                  węgla i woreczka foliowego doliczać opłaty ekologiczne...
                  skoro społeczeństwa NIE zgadzają się na wyrzucanie sprzętu
                  do śmietnika wymuszając dostarczenie go do sprzedawcy...
                  skoro nie wolno ludziom wyrzucać akumulatorów i baterii
                  do śmieci...

                  ...być może dojdziemy do porozumienia, by umieszczenie
                  satelity na orbicie wiązało się z gwarancją jego usunięcia.

                  Po prostu koszty wzrosną a zyski będą mniejsze.

                  Kornel
    • pomruk Spadają szczątki 16.02.09, 13:00
      Nad Teksasem i Kentucky obserwowano wejście w atmosferę szczątków
      satelitarnych. Czyżby były to szczątki z tego zderzenia? Jeśli tak,
      mają większy zakres wysokości niż sądzono. Z drugiej strony, miło,
      gdyby zaczęły już spadać, przerzedzając się.
      www.space.com/news/090215-satelllite-debris-reentry.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka