Dodaj do ulubionych

Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę

02.06.09, 22:52
"Eksperyment" w takich warunkach jest nic nie wart. Tak samo dobry,
jak to ma być najlepszy dowcip świata...
Obserwuj wątek
    • mareknaw Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 06:53
      Będzie sukces. 1/5 internautów okaże się jasnowidzami, a to w sumie
      20% społeczeństwa.

      Gdyby zaproponował do wyboru tylko 2 miejsca - 50% społeczeństwa
      mogłoby się chwalić szczególnymi zdolnościami.
      • gdsta Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 09:03
        jeśli 1/5 odpowie dobrze to znaczy, ze sttystycznie nic nie wskazuje na
        jasnowidzwo jesli wiecej to będzie nad czym dyskutować;
        ciekawe czy ilosc osób ewentualnie jasnowidzacych nie mieści sie w granicach błędu ;
        poczytam art. jakie sa dalsze etapy badań
        • maruda.r Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 11:47

          gdsta napisała:

          > jeśli 1/5 odpowie dobrze to znaczy, ze sttystycznie nic nie wskazuje na
          > jasnowidzwo jesli wiecej to będzie nad czym dyskutować;
          > ciekawe czy ilosc osób ewentualnie jasnowidzacych nie mieści sie w granicach bł
          > ędu ;
          > poczytam art. jakie sa dalsze etapy badań

          **************************

          Wiemy, że przy odpowiednio dużej ilości prób orzeł i reszka pojawią się tyle
          samo razy. Jeżeli przedstawisz eksperyment o wyraźnym braku symetrii wyników, to
          współczesna wiedza i tak najpierw każe zbadać samą monetę i warunki
          zniekształcające wynik, a dopiero na końcu weryfikować teorię.

          Oczekiwanie pomoże Ci umilić artykuł o eksperymencie monachijskim (skuteczność
          radiestezji).



    • burlasino Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 07:58
      neptus napisała:

      > "Eksperyment" w takich warunkach jest nic nie wart.

      Mógłbyś to uzasadnić?
      • maruda.r Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 08:41
        burlasino napisała:

        > neptus napisała:
        >
        > > "Eksperyment" w takich warunkach jest nic nie wart.
        >
        > Mógłbyś to uzasadnić?

        ****************************

        Eksperyment ma wszelkie cechy loterii, w której mamy zgadywać, ile oczek wyrzuci
        Wiseman. To zagadnienie z rachunku prawdopodobieństwa, a nie parapsychologii.


        • burlasino Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 09:10
          Nie zostały dokładnie opisane zasady i warunki eksperymentu, więc
          nie można przesądzać o jego wartości. Myślę, że jest to wina autora,
          który tylko "wrzucił ciekawostkę" nie zagłębiając się w szczegóły.
          Przypuszczam, że eksperyment, skoro finansuje go rząd amerykański,
          spełnia jednak jakieś kryteria poprawności naukowej. Chodzi głównie
          o stronę metodologiczną, gdyż sam cel eksperymentu może wydawać się
          niektórym absurdalny. Jednak to, co pozornie nie ma sensu czasami
          okazuje się ciekawe i przydatne posuwając wiedzę człowieka do przodu.
          Nie przekreślajmy więc a priori doświadczenia w sprawie
          jasnowidzenia, a postarajmy się raczej dowiedzieć się więcej
          sczegółów na temat eksoerymentu.
          • pioc2 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 09:13
            burlasino napisała:

            > Nie zostały dokładnie opisane zasady i warunki eksperymentu

            A co byś chcial więcej?

            > Przypuszczam, że eksperyment, skoro finansuje go rząd amerykański,

            nie sądzę. Z tego, co wiem, rząd amerykański nie maczal w tym palców.
          • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 09:58
            Skoro Pentagon wyłożył kasę na badania, więc ma w tym ukryty interes. Na
            przykład dla celów strategii wojskowej, najprościej ujmując. Można w ten sposób,
            na dużej próbce, sprawdzić zachowanie inteligentnych ludzi (zakładam, że
            internauci, biorący udział w tej szopce takimi są i będą do końca eksperymentu).
            Przykładowo dowódca łodzi podwodnej będzie miał teoretycznie do rozważenia 5
            kierunków ucieczki celu nawodnego, a sam rachunek prawdopodobieństwa tu nie
            wystarczy, bo przeciwnik też zna się na tej nauce. Po umiejętnie dobranych
            zasadach eksperymentu powiązaniach logicznych zdjęć w eksperymencie i innych
            szczegółach -można będzie dowiedzieć się, jak zachowa się inteligentny
            przeciwnik (ofiara polowania). To tylko jeden z kierunków myślenia o tym
            eksperymencie.
            • soyokaze Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 18:48
              Naprawdę jesteś bezrobotny?:>
              • deerzet Re: czy 03.06.09, 22:05
                To pewnikiem bezrobotny, na szczęście, dowódca matrosów-podwodniaków.
                I poluje czasami.
                Na zwierzęta.
      • pioc2 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 09:11
        > > "Eksperyment" w takich warunkach jest nic nie wart.
        > Mógłbyś to uzasadnić?

        Nie ma tu mowy o żadnej reprezentatywnej próbie, bo przyłazi ten,
        kto chce. Poza tym, poszczególne wskazania nie będa niezależne od
        siebie. Tak że taki eksperyment może badać b. różne rzeczy, np.
        popularnośc Twittera, ale raczej nie jasnowidztwo ;)

        • maruda.r Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 11:33

          pioc2 napisał:

          Tak że taki eksperyment może badać b. różne rzeczy, np.
          > popularnośc Twittera, ale raczej nie jasnowidztwo ;)
          >

          **************************

          No chyba, że określi, ile osób jest przekonanych o własnych możliwościach
          jasnowidzenia. I temu może służyć dodatkowe pytanie.

          Eksperyment może coś wyjaśnić, np. rozmiary wiary w zabobony. Mamy więc
          doświadczenia na gruncie psychologii, socjologii, marketingu i pewnie kilku
          innych dziedzin. Ostatnim obszarem, dla której coś ten eksperyment będzie
          znaczył, jest niewątpliwie samo jasnowidzenie. No chyba, że sam autor obśmieje
          naiwność dobrowolnych króliczków doświadczalnych.


        • kala.fior Eksperyment jest OK 04.06.09, 23:46
          Eksperyment się uda jeżeli znajdzie się przynajmniej jedna osoba systematycznie
          przewidująca losowe wydarzenia.

          Nie chodzi tu o żadne statystki czy pomiary przeciętnego homosapcia wiec
          uczestniczy nie muszą być "reprezentatywni" czegokolwiek.
          • europitek Re: Eksperyment jest OK 05.06.09, 01:06
            kala.fior napisał:
            > Eksperyment się uda jeżeli znajdzie się przynajmniej jedna osoba
            > systematycznie przewidująca losowe wydarzenia.

            Zatem eksperyment się nie uda. Jeśli tak się stanie (jak przewiduję), to ja zostanę jasnowidzem, który przewidział jego rezultat, a więc eksperyment się nie uda "podwójnie".
          • charioteer1 Re: Eksperyment jest OK 05.06.09, 17:37
            kala.fior napisał:

            > Eksperyment się uda jeżeli znajdzie się przynajmniej jedna osoba systematycznie
            > przewidująca losowe wydarzenia.

            Pod warunkiem, ze taki byl cel tego eksperymentu :-)
            • kala.fior Dr. Watson.... 07.06.09, 22:48
              The experiment will examine the possible existence of ‘remote viewing’ – the
              alleged ability to psychically identify a distant location.
              • charioteer1 Re: Dr. Watson.... 07.06.09, 23:04
                No ale nie pisze, czy statystycznie w populacji, czy w szczegolnych przypadkach ;-)
                • kala.fior Re: Dr. Watson.... 08.06.09, 23:24
                  "the possible existence " skrót od "galactic possibility of ...",
                  czyli Jasnowidzu, gdziekolwiek jesteś (hm... gdziekolwiek we współczesnym znaczeniu, tzn Internecie), ujawnij się!

                  Natomiast przeoczyłeś oczywisty błąd metodologiczny, negatywne wibracje tego pana tłumią fale telepatyczne jak puszka krzyk sardynek!
                  • charioteer1 Re: Dr. Watson.... 09.06.09, 00:24
                    kala.fior napisał:

                    > Natomiast przeoczyłeś oczywisty błąd metodologiczny, negatywne wibracje tego pa
                    > na tłumią fale telepatyczne jak puszka krzyk sardynek!

                    Przeciez mial badac widzenie jasno, a nie czytanie w myslach ;-)

                    Ja obstawiam, ze eksperymentator oszukiwal, bo na tych wszystkich zdjeciach jest
                    ta sama pogoda, wiec jego tam w ogole nie bylo, kiedy kazal ochotnikom jasno
                    widziec :-)

                    Mnie sie tam i tak raz udalo trafic na jedna wazna probe, wiec uwazam, ze mam
                    100% jasnowidzenia :-)
          • charioteer1 Re: Eksperyment jest OK 11.06.09, 19:10
            kala.fior napisał:

            > Eksperyment się uda jeżeli znajdzie się przynajmniej jedna osoba systematycznie
            > przewidująca losowe wydarzenia.
            >
            > Nie chodzi tu o żadne statystki czy pomiary przeciętnego homosapcia wiec
            > uczestniczy nie muszą być "reprezentatywni" czegokolwiek.
            >

            Hehe, to mu nie wyszlo:
            richardwiseman.wordpress.com/2009/06/10/twitter-experiment-results/

            Kala, twoja metodologia pewnie bylaby lepsza ;-)
            • kala.fior Re: Eksperyment jest OK 11.06.09, 19:51
              Jak sam doskonale wiesz, tego typu eksperyment, ani w ogóle żaden eksperyment,
              nie może udowodniać ze nie ma jasnowidzących.

              Natomiast każdy nieudany eksperyment, dodaje się do setek czy tysięcy nieudanych
              eksperymentów i coraz bardziej utwierdza nas w przekonaniu ze tego fenomenu nie ma.

              Jeżeli założymy ze organizator nie oszukiwał, to nie ma co ulepszać jego
              metodologii na tym etapie.

              Ale gdyby znalazł się przynajmniej jeden telepata, to oczywiście
              należałoby powtórzyć eksperyment z przyzwoitymi kontrolami.

              ----
              Tutaj bierzesz zawsze z sobą.
              • charioteer1 Re: Eksperyment jest OK 11.06.09, 20:06
                kala.fior napisał:

                > Ale gdyby znalazł się przynajmniej jeden telepata, to oczywiście
                > należałoby powtórzyć eksperyment z przyzwoitymi kontrolami.

                Alez nie wiadomo, czy ten jeden sie znalazl, czy nie, bo on go nawet nie szukal.
                Nawet gdyby ten jeden tam byl, to przy takim designie nie sposob go znalezc:
                www.twitterexperiment.net/
                • kala.fior Re: Eksperyment jest OK 12.06.09, 23:03
                  Masz racje, zagalopowałem się. Mam nadzieje, ze R Wiesman jako prawdziwy
                  naukowiec, opublikuje dane i będzie można samemu korelować rezultaty.
                  A tak na marginesie, można by zrobić w Internecie coś podobnego do program SETI
                  (Search for Extra-Terrestrial Intelligence), SPNI;
                  automatyczne testy jasnowidzenia, program losowo wybiera kartę lub liczbę a nasz
                  jasnowidz ma ja odgadnąć, po zgadnięciu program podaje rezultat i liczy średnią
                  sukcesów. może da się w ten sposób znaleźć prawdziwe medium....brrr ....
                  Zamiast pineski możesz po prostu ugryźć jabłko w równik.
    • 4g63 Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 09:49
      ja wiem - on jest w jednym z pięciu miejsc!
      a dowcip beznadziejnie denny
      • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 10:08
        Dowcip faktycznie na poziomie angielskich dowcipasów, z których śmieją się tylko
        oni sami. Już lepszy jest o tym gościu- "Kowalskim", co to miał oddać pieniądze,
        pożyczone od sąsiada, w tajemnicy przed żoną pożyczkodawcy. Przed oddaniem,
        skłonił kobietę pożyczkodawcy do innych czynności seksualnych, w zamian za tę,
        oddawaną kwotę - nie przyznając się, że oddaje tylko udając - że jej płaci za
        uległość, naturalnie pod nieobecność pożyczkodawcy. A ten po przyjściu do domku,
        od progu pyta, był wreszcie ten Kowalski? Miał oddać pożyczkę? Naturalnie sam
        dowcip opowiada się nieco inaczej. Może inni dyskutanci wskażą parę innych
        dowcipów, o klasę lepszych, od tego o myśliwych.
        • pioc2 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 11:15
          bezrobotny55 napisał:
          > Może inni dyskutanci wskażą parę innych dowcipów, o klasę
          > lepszych, od tego o myśliwych.

          Masz, ale po angielsku, przykłady dowcipów, które w badaniu Wisemana
          podobały się różnym nacjom:

          * Ireland, UK, Australia, New Zealand
          Patient: "Doctor, I've got a strawberry stuck up my bum."
          Doctor: "I've got some cream for that!"

          * Americans, Canadians

          Texan: "Where are you from?" Harvard graduate: "I come from a place
          where we do not end our sentences with prepositions."
          Texan: "OK, where are you from, jackass?"

          * France, Denmark, Belgium
          An Alsatian went to a telegram office, took out a blank form and
          wrote: "Woof. Woof. Woof. Woof. Woof. Woof. Woof. Woof. Woof." The
          clerk examined the paper and politely told the dog: "There are only
          nine words here. You could send another Woof for the same
          price." "But," the dog replied, "that would make no sense at all."

          • burlasino Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 23:18
            Dowcip w stylu "myśliwego", ale bliższy rzeczywistości przeciętnego
            Polaka.
            Mąż naprawia jakieś radyjko i prosi żonę: - Hela, chodź no tu i
            potrzymaj ten drucik.
            - No, dobra, trzymam i co?
            - Nic, pewnie faza w drugim.

            Dowcip równie inteligentny jak "myśliwy", ale nie "horror".
            Dzwoni telefon, więc mąż prosi żonę: - Jeśli to do mnie, to powiedz,
            że mnie nie ma.
            Żona odbiera i mówi: - Mąż jest w domu.
            - Przecież prosiłem - złości się mąż.
            - Ale to był telefon do mnie!
      • mac312 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 14:27
        i tu się mylisz, bo za którymś razem może mieć wypadek i nie dotrzeć
        na miejsce
    • hatake Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 10:07
      neptus napisała:

      > "Eksperyment" w takich warunkach jest nic nie wart. Tak samo dobry,
      > jak to ma być najlepszy dowcip świata...

      To jasnowidzenie jest nic nie warte.
      Ludzie, którzy w to wierzą nie kierują się rozsądkiem. Nie przekonają ich żadne
      dowody.
      • krzysztg Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 03.06.09, 16:22
        Duża część naszego społeczeństwa potwierdza swoją wiarę w człowieka o imieniu Jezus, który rzekomo dokonał rzeczy dużo bardziej zastanawiających niż jasnowidzenie. Zdecydowanie mniejsza grupa ludzi w tym kraju słyszała o szczególnej teorii względności, która dla większości nie jest sprawdzalna w bezpośrednim doświadczeniu. Wiara w jedno lub drugie jest moim odczuciu równie dobra i pozostaje tylko wiarą. Według mnie liczy się osobiste doświadczenie, którego żaden eksperyment nie jest w stanie zaprzeczyć, którego nikt nie musi nam potwierdzać.

        Za to dyskredytowanie czyichś przekonań wydaje mi się krótkowzroczne. Szczególnie jeżeli osąd jest oparty na własnej wiarze, w tym wypadku w rozsądek ;-)
        _____________________________________________________________________________________
        “There is a theory which states that if ever for any reason anyone discovers what exactly the Universe is for and why it is here it will instantly disappear and be replaced by something even more bizarre and inexplicable. There is another that states that this has already happened.” Douglas Adams
        • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 04.06.09, 04:15
          Dlaczego piszesz o Jezusie z powątpiewaniem "rzekomo"? Gdybyś napisał - jak
          podaje pismo święte, albo - wg zapisów Nowego Testamentu - to byłbyś w zgodzie
          z faktami i nie musiałbyś poddawać w wątpliwość dzieł Jezusa na tym padole
          płaczu. A tak powątpiewasz w to co jest uznane za udowodnione i opisane,
          obrażając miliony ludzi. Niech Ci Bóg wybaczy.
          • burlasino Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 04.06.09, 08:07
            Z faktami w zgodzie byłby wówczas, gdyby fakty te zostały
            udowodnione. Niestety, o Jezusie z Nazaretu nie wzmiankują żadne
            uznane źródła historyczne. Np. w kronikach Flawiusza, które uchodza
            za najbardziej reprezentatywne dla czasu i miejsca działalności
            Jezusa, wystepują zaróno Herod jak i Piłat, ale nie ma mowy o żadnym
            Jezusie. A przecież gdyby odgrywał on rzeczywiście taką rolę, jaką
            mu się przypisuje, to musiałby zostać przynajmniej odnotowany.
            Najprawdopodobniej Jezus z Nazaretu, który występuje w Biblii, jest
            tzw. bohaterem zbiorowym, na którego osobę złożyły się postaci kilku
            żydowskich mistyków, proroków, nawiedzonych (tzw. świętych mężów) i
            buntowników społecznych, działających w tamtej epoce na terenie
            Judei i Galilei. Legendy powstałe z ludzkich dążeń i pragnień
            biednych, prześladowanych ludzi złożyły te postaci w jedną, podobnie
            jak miało to miejsce z Robin Hoodem czy Wilhelmem Tellem. Postaci i
            zdarzenia, o których mówią ewangelie są więc zapewne tzw. prawdą
            esencjonalną czyli kompilacją różnych opowieści wyrażających w sumie
            pewną ideę.
            To, że tak jest nie umniejsza wcale roli ewangelii w życiu wielu
            społeczności i nie może być w żaden sposób dla nich obraźliwe.
            Stawianie sprawy w ten sposób świadczy o dość prymitywnym sposobie
            traktowania Biblii jako aksjomatu, który nie podlega żadnej
            weryfikacji, choćby zawierał oczywiste błędy i nonsensy.
            Sęk w tym, że na powstanie Nowego Testamentu w I w n.e. nie ma
            żadnego dowodu. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że nie istnieje
            żaden pierwotny tekst którejkolwiek Ewangelii. Przechowały się
            jedynie któreś tam z rzędu odpisy z odpisów, które przez stulecia
            były to poszerzane, to przykrawane bądź zmieniane - zależnie od
            potrzeby chwili. Najstarszy zachowany do dziś rękopis Ewangelii,
            uznany za kanoniczny, pochodzi z początku V wieku, czyli powstał
            ponad 400 lat po wydarzeniach, których dotyczy. Sporządził go św.
            Hieronim (ok. 347-420), któremu papież Damazy I zlecił opracowanie
            jednolitego tekstu całej Biblii (Starego i Nowego Testamentu) oraz
            ogłoszenie dzieła w całości w języku łacińskim (Vulgata). Tak więc
            to, co dziś traktowane jest jako "słowo boże" to jedynie kompilacja
            różnych starych tekstów greckich, opowieści utrwalonych w tradycji
            oraz myślenia życzeniowego, wszystko razem przykrojone pod potrzeby
            polityczne walczącego o dominację w ówczesnym świecie kościoła
            katolickiego.
            Nie wiadomo spośród ilu tekstów ewangelicznych (a krążyło ich
            wówczas po świecie wiele) wybrał Damazy I tylko cztery, które uznał
            za kanoniczne. W jakich językach były napisane (podobno trzy
            pierwsze ewangelie - Łukasza, Marka i Mateusza - napisane były po
            aramejsku, a najmłodsza - Jana - po grecku) oraz czy Hieronim znał
            te języki. Tak na dobra sprawę nie wiadomo prawie nic.
            Powoływanie się więc na fakty z ewangelii jest nieporozumieniem i
            wygląda tak, jakby wiedzę o zachowaniu króla Jagiełły bitwie pod
            Grunwaldem czerpać z "Krzyżaków" Sienkiewicza, napisanych czterysta
            lat po zdarzeniach, których dotyczą i w oparciu o własną wyobraźnię
            autora. U Sienkiewicza Jagiełło, przyjmujacy wysłanników
            krzyżackich, wypowiada znane słowa: - Mieczów ci u nas dodstatek,
            ale i te przyjmiemy jako wróżbę zwycięstwa. Cytat ładny, tyle, że
            Jagiełło nie mógł użyć takiego sformułowania, gdyż ... nigdy nie
            nauczył się języka polskiego. Natomiast heroiczne postaci Juranda ze
            Spychowa, Maćka i Zbyszka z Bogdańca czy biednej Danuśki, choć
            literacko atrakcyjne i wzbudzające emocje, nie mają żadnych
            historycznych odpowiedników.
            Niestety, dość podobnie jest z Biblią, która jakkolwiek dla wielu
            ludzi stanowi "świętą księgę" i drogowskaz życia, to dla równie
            wielu innych (a nawet znacznej większości, bo chrześcijanie stanowią
            zaledwie 20-25 proc. ludności świata) to tylko zbiorowe dzieło
            literackie, podobnie jak wiele innych zbiorów baśni i legend o
            charakterze religijnym.
            I nie ma co się obrażać, bo takie są fakty. No, chyba że za
            dowcipnym Heglem uważa się, iż "tym gorzej dla faktów".
          • stefan4 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 04.06.09, 12:28
            bezrobotny55:
            > Gdybyś napisał - jak podaje pismo święte, albo - wg zapisów Nowego Testamentu
            > - to byłbyś w zgodzie z faktami

            Nie może napisać ,,pismo święte'', skoro nie uważa go za święte; może napisać
            ,,Pismo Święte''
          • krzysztg Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 04.06.09, 23:17
            Jeżeli Cie uraziłem, przepraszam. Co do poczytności tego wątku na forum gazety, nie liczyłbym na miliony ;-) Nie starałem się poddać w wątpliwość ani Jezusa, ani Einsteina. Chodziło mi raczej o podkreślenie roli wiary w jednym i drugim przypadku. Wiary nie popartej własnym doświadczeniem, a jedynie czyjąś opinią.
            I nie ma tu specjalnie znaczenia, że opinia jest powtarzana przez miliony. Miliony stołują się codziennie w barach McDonald's i oglądają telenowele. Czy to dowodzi o słuszności ich wyboru sposobu na życie?

            Co do Boga, to nie musi mi niczego wybaczać ;-) Dlaczego wydaje Ci się, że Bóg musi wybaczać błędy ? Popełnianie błędów to jedyny sposób samokształcenia. Wydaje Ci się, że Bóg jest przeciwny samorozwojowi ?
    • yzek To może być miarodajne 03.06.09, 17:54
      Przypuśćmy, że istnieje cecha zwana "jasnowidzeniem" i jej rozkład w
      społeczeństwie jest taki, że niektórzy jej zupełnie nie mają (0), większość ma w
      stopniu nieznacznym (np. 1%) , a zdarzają się jednostki wybitne (100% jasnowidze).

      W takim wypadku cecha ta powinna być mierzalna statystycznie: zgadywanie przez
      ludzi powino być zauważalnie lepsze od losowania.

      Jeśli nie jest, to albo:
      * jasnowidzenia nie ma w ogóle
      * rokład cechy "jasnowidzenia" jest inny np: zerojedynkowy (albo się jest
      jasnowidzem, albo nie i jasnowidzowie są bardzo nieliczni)
      • neptus Re: To może być miarodajne 03.06.09, 18:28
        Jasnowidzenie wymaga odpowiednich predyspozycji i opanowania
        odpowiedniej techniki, by w danym momencie widzieć to, co zostało
        zadane. Ukonczyłam taki kurs i wczystkim na koniec egzamin się
        powiódł. Potem próbowałam swoich sił w poszukiwaniach i
        zrezygnowałam wyłącznie z tego powodu, że wolę pewnych rzeczy nie
        ogladać.
        Ludzi odpowiednio uzdolnionych i przygotowanych jest niewielu, a w
        dodatku wiekszość z nich nie będzie brać udziału w takim durnym
        programie. Wezma w nim udział internauci w większosci kompletnie
        nieprzygotowani i nawet ci, którzy mogli by widzieć niewidoczne,
        zapewne palną cokolwiek. Wynik bedzie wyłącznie statyską trafień
        losowych.
        • europitek Re: To może być miarodajne 04.06.09, 22:35
          neptus napisała:
          > Ukonczyłam taki kurs i wczystkim na koniec egzamin się powiódł.

          Czy możesz w paru zdaniach opisać na czym ten kurs polega (co się szkoli) i jakiego rodzaju to był egzamin?
      • bezrobotny55 Re: To może być miarodajne 04.06.09, 04:04
        Dawniej to nawet w hipnozę nikt nie wierzył, a o telepatii myślano, że to
        diabelskie czary. Umiejętność kontrolowanego wstrzymywania całkowicie akcji
        serca, chodzenie po rozgrzanych weglach, bez oparzenia stóp, leżenie na szablach
        czy szpikulcach i inne umiejętności, niektórych jednostek ludzkich, są trudno
        wytłumaczalne, ale są faktem zbadanym i udowodnionym. Także nadzwyczajne
        zdolności ludzkiego mózgu czy ciała, u niektórych osób dotkniętych z reguły
        jakąś formą kalectwa umysłowego czy fizycznego (liczą np. w pamięci milionowe
        liczby itp.) - są tez faktem. Emanowanie promieniowania i energii elektrycznej,
        magnetyzm -przyciągają żelazko czy ciężkie tasaki i one nie spadają z pleców
        delikwenta, albo siłą myśli (emanują energię) przesuwają nieznacznie obiekty
        fizyczne, rozbijają szklane powierzchnie, nie dotykając ich, tajne uderzenia w
        walkach wschodnich, bez dotknięcia przeciwnika, powodują pęknięcie, rozpad
        jakiegoś organu wewnętrznego - to tez fakty. Nawet tzw. chirurgia (bezkrwawa)
        indonezyjska, akupunktura, pomyślne operowanie oczu przez analfabetę,
        nieznającego podstaw medycyny, zardzewiałym scyzorykiem w środku dżungli - to
        tez fakty niewytłumaczalne. Polski Jasnowidz (chyba pan Jackowski), odszukujący
        na zlecenie policji i rodzin ofiar - zwłoki czy zaginionych chorych psychicznie,
        żywych ludzi - bezskutecznie poszukiwanych metodami policyjnymi i
        detektywistycznymi -to też fakty, nawet pokazywane w polskiej telewizji w
        programach policyjnych. Ktoś ma taki dar umysłu-ciała, odbierania określonego
        promieniowania i śladowych porcji energii lub odszukiwania innych pól
        oddziaływania lub braku takiego oddziaływania na organizm takiego nietypowego
        człowieka-medium. To są fakty znane w ielu kulturach i wielu wiekach opisane w
        sposób wiarygodny - to dlaczego mamy nie dac wiary zdolności tzw. jasnowidzenia,
        w pewnych sytuacjach i okolicznościach, u niektórych osobników?
        • burlasino Re: To może być miarodajne 04.06.09, 08:32
          Przepraszam, bezrobotny55, ale mieszasz kupę z wapnem i myślisz, że
          wyjdzie z tego dobra zaprawa. Niektóre zjawiska, o których piszesz,
          są już bardzo dobrze zbadane i naukowo objaśnione, np. brak
          odczuwania bólu przy chodzeniu po węglach (ale tylko z drewna, nie z
          węgla kamiennego czy koksu - tamte jednak wszystkich parzą!), dla
          niektórych nadal brak objaśnienia, wreszcie niektóre są po prostu
          nieprawdziwe (jak np. "bezingerencyjne" tajskie czy indonezyjskie
          operacje, zdemaskowano je oficjalnie w latach 80.) I jeśli nawet
          jakieś zjawisko nie zostało jeszce dostatecznie zbadane i wyjaśnione
          naukowo, to zazwyczaj jest to tylko kwestia czasu, a ponadto nie
          oznacza to, że jest w nim coś "cudownego", jakiś element boski.
          Świadczy ono tylko o tym, że wiedza ludzka jest wciąż niedoskonała i
          na razie nie wiemy dlaczego tak czy inaczej się dzieje.
          W starożytności (a i długo później też) uważano, że pioirunami miota
          Zeus "gromowładny", a okazało się to banalnym zjawiskiem
          elektrycznym. Podobnie jest z wieloma innymi "cudami", zapewne
          również tymi wciąż nie odkrytymi. Nie twórz więc atmosfery magii i
          tajemnicy wokół zjawisk przyrodniczych, które z cała pewnością są "z
          tego świata" i nie ma w nich nic "cudownego", a co najwyżej nie są
          jeszcze naukowo wyjaśnione.
          • bezrobotny55 Re: To może być miarodajne 04.06.09, 13:25
            Panie burlasino, dlaczego odnosisz się po chamsku do mnie? Kupę i łajno właśnie
            zamieszałeś, nic nowego nie napisałeś, powtórzyłeś innymi słowy niektóre moje
            argumenty jako swoje. Tej tajskiej(?) i indonezyjskiej medycyny - jakoś bliżej
            nie podajesz, kto kiedy - jak niby zdemaskował fałsz, gołe słowa. Przypisujesz
            mi używanie słów: cudowne, cud - czyżbyś miał przywidzenia, zajadła nienawiść
            przebija z każdego zdania. Jesteś podłym, złym, nienawidzącym innych, człowiekiem.
            • bret.2 Re: To może być miarodajne 04.06.09, 13:40
              Wybacz Mu to chyba jeden z tych przenaukowionych mózgów. Z poważaniem. Bret
            • burlasino Re: To może być miarodajne 04.06.09, 16:30
              To, niestety, Ty masz wybuchy gniewu i atakujesz personalnie
              rozmówce, nie ja. Ja tylko nadmieniłem, że mieszasz rózne gatunkowo
              sprawy, używając przy tym przenośni, może frywolnej, ale nie
              obrażającej osobiście dyskutanta poprzez przypisanie mu jakichś
              negatywnych cech.
              Znamienne, że nie polemizujesz z faktami dotyczącymi Biblii, a
              skupiłeś się na temacie, w którym wystepują tylko ogólniki, zaś
              ścisłych faktów brak.
              W latch 80. sfilmowano ukrytą kamerą rzekomo "nieingerencyjną"
              operację usunięcia guza z jamy brzusznej wuykazując fałszerstwo.
        • bret.2 Re: To może być miarodajne 04.06.09, 13:33
          I czemu tego nie próbować badać? Jakie to proste i logiczne i zwięzłe. Ale widocznie za proste ,za logiczne i za zwięzłe ,dla niektórych naukowych mózgów.
    • facet123 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 04.06.09, 14:23
      Przede wszystkim - eksperyment jest o tyle bezsazadny, że nikogo do
      niczego nie przekona. Naukowcy i tak wiedzą, że tysiące wcześniej
      przeprowadzonych eksperymentów nie potwierdziło istnienia zjawisk
      paranormalnych, więc stosunkowo pewnie można stwierdzić, że zjawiska
      te nie występują i są jedynie rojeniami pewnej grupy oszołomów.
      Natomiast co do samych oszołomów, lub nawet szerszej grupy
      ignorantów którym braki w wykształceniu pozwalają na wiarę w czary
      to oni oczywiście jak zwykle będą mogli podważyć i odrzucić wyniki
      eksperymentu wykorzystując do tego swoją ignorancję właśnie.
      Wszak "źli naukowcy zawsze kombinują żeby tego typu zjawiska
      zanegować".



      • bret.2 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 04.06.09, 20:26
        Tylko bardzo często ci naukowcy (dzisiejsi)zapominają ze historia nauki pokazuje jasno ze większość wielkich odkrywców zanim udowodniło swoje tezy,była odżegnywana od czci i wiary ,nie tylko przez" pospólstwo" ale i przez poważnych naukowców "kolegów".Poważny naukowiec powinien z szacunkiem podchodzić do nieznanego.
        • stefan4 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 04.06.09, 21:24
          bret.2:
          > Tylko bardzo często ci naukowcy (dzisiejsi)zapominają ze historia nauki
          pokazuje jasno
          > ze większość wielkich odkrywców zanim udowodniło swoje tezy,była odżegnywana od
          > czci i wiary ,nie tylko przez" pospólstwo" ale i przez poważnych naukowców
          "kolegów".

          Większość odkrywców? Skąd masz takie statystyki?

          - Stefan
        • facet123 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 05.06.09, 13:43
          No chyba nieco przesadzasz. Nawet jeśli początkowo świat naukowy
          jest sceptyczny wobec błyskotliwego odkrycia to z chwilą gdy wyniki
          stają się powtarzalne i reprodukowalne w każdym ośrodku naukowym
          odkrycie nie tylko zostaje uznane, ale zyskuję mnóstwo naukowców
          poświęcających się jego badaniu.
          A różne para-tralala bada się w wielu miejscach i wśród naukowców są
          entuzjaści takich zjawisk, którzy znaleźli by je gdyby było co
          znajdować.
          • bret.2 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 05.06.09, 18:16
            facet123- Napawano trochę przesadzam i napawano Ty masz dużo racji chciałem tylko pokazać ze w tej dyskusji wszyscy trochę przeginamy bo z ocena możliwości człowieka nawet tych paranormalnych byłbym ostrożny. piorun wie co za GMO w nas siedzi.
      • charioteer1 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 04.06.09, 20:55
        facet123 napisał:

        > Naukowcy i tak wiedzą, że tysiące wcześniej
        > przeprowadzonych eksperymentów nie potwierdziło istnienia zjawisk
        > paranormalnych, więc stosunkowo pewnie można stwierdzić, że zjawiska
        > te nie występują

        Albo type II error...
        • facet123 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 05.06.09, 08:46
          > Albo type II error...

          No to już wynika z samej metodologii. Nie sposób udowodnić braku czegoś
          (zjawiska) w taki sposób w jaki można udowodnić jego istnienie. Tysiące
          eksperymentów które nie wykazały istnienia telepatii nie dowodzą w sposób ścisły
          że ona nie istnieje. Stanowią jedynie statystyczną przesłankę (niezwykle silna
          zresztą i w praktyce pewną) do takiego stwierdzenia.
          • stefan4 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 05.06.09, 12:37
            facet123:
            > Nie sposób udowodnić braku czegoś (zjawiska) w taki sposób w jaki można
            udowodnić jego
            > istnienie.

            Żądanie dowodów negatywnych jest jedną z tradycyjnych broni cudofilów. Drugą
            jest niejasność i brak precyzji w definicjach. Poruszanie przedmiotów na
            odległość JEST możliwe, np. przy pomocy pól magnetycznych; przekazywanie myśli
            na odległość też jest możliwe, np. przez SMS-y. Kiedy dyskutujemy o istnieniu
            czy nieistnieniu telekinezy lub telepatii, powinniśmy zawczasu uzgodnić, czy
            takie działania też będziemy liczyć. W dodatku powinniśmy to zrobić jeszcze
            przed odkryciem takich możliwości technicznych.

            Mnie zdarzało się ukoić migrenę przez przykładanie rąk. Oczywiście przedtem
            prosiłem cierpiącą kobietę (jakoś zawsze była to płeć piękna...), żeby się
            wygodnie położyła, odprężyła, myślała o czymś pogodnym, ja opowiadałem łagodnym
            tonem coś pogodnego
            • facet123 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 05.06.09, 13:39
              > Żądanie dowodów negatywnych jest jedną z tradycyjnych broni
              > cudofilów

              Co mnie zawsze fascynowało, opieranie się na takiej oczywistej
              manipulacji jest też główym narzędziem apologetów wszelkich
              religii... Zauważyłem, że ośmieszanie ateisty poprzez sprowadzanie
              jego poglądów do religijnej wiary w nie-istnienie boga zadziwiająco
              dobrze wpisuje się w ludowe pojmowanie świata.
              • charioteer1 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 05.06.09, 17:35
                To bedziesz udowadnial, ze bog nie istnieje, poniewaz nie ma statystycznych
                przeslanek, by zakladac istnienie boga, czy bedziesz wywodzil istnienie boga z
                piekna swiata?

                Roznica jest taka, ze w przypadku boga nie mamy nawet metodologii, by
                weryfikowac empirycznie jego istnienie, w przypadku zjawisk paranormalnych byc
                moze uda sie taka metodologie opracowac.

                Badanie Wisemana jest o tyle ciekawe, ze jak juz ktos wyzej napisal, moze
                wykazac, ze zdolnosc jasnowidzenia jest lub nie jest cecha wystepujaca
                powszechnie w populacji. Moze tez wykazac zwiazek (lub jego brak) miedzy wiara w
                zjawiska paranormalne lub przekonaniem o wlasnych zdolnosciach paranormalnych a
                trafnoscia przewidywan. Tego, ze zdolnosc jasnowidzenia istnieje lub nie
                istnieje to badanie nie wykaze.
                • charioteer1 Korekta 05.06.09, 18:01
                  Tego, ze zdolnosc jasnowidzenia istnieje lub nie
                  istnieje to badanie nie wykaze. A nie wykaze dlatego ze zawsze mozna sie
                  przyczepic do metodologii.
                  • charioteer1 Korekta 2 05.06.09, 18:02
                    Mialo byc, ze nie wykaze, ze nie istnieje. To chyba nie moj dzien...
                    • bret.2 Re: Korekta 2 05.06.09, 18:24
                      Ten facet rozpoczynając te badania tez chyba miał nie swój dzień.A Twoja myśl wcale nie jest taka zła.Pozdrawiam
                  • europitek Re: Korekta 05.06.09, 20:37
                    charioteer1 napisał:
                    > zawsze mozna sie przyczepic do metodologii.

                    Przyznaję się - przegapiłem kapitalną okazję.
                • facet123 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 08.06.09, 08:23
                  > To bedziesz udowadnial, ze bog nie istnieje, poniewaz nie ma
                  > statystycznych przeslanek, by zakladac istnienie boga, czy
                  > bedziesz wywodzil istnienie boga z piekna swiata?

                  Będę twierdził, że skoro istnienie boga jest umotywowane takimi
                  samymi przesłankami jak istnienie krasnoludków, albo smoków (czyli
                  jedynym argumentem jest brak dowodów negatywnych), to
                  podporządkowywanie jakichkolwiek ideologii, zwyczajów, rytuałów,
                  modłów i moralnych przykazań bogu ma tyle samo sensu co
                  podporządkowywanie ich krasnoludkom czy smokom - czyli sensu nie ma.

                  Zauważ, że kwestia samego istnienia lub nieistnienia boga nie jest
                  tu nawet najważniejsza. Ten nieszczęsny bóg może sobie nawet isnieć.
                  Może być ciekawą metafizyczną hipotezą. Nie ma sensu aby ateista-
                  racjonalista za bardzo wysilał się próbując udowodnić jego
                  nieistnienie dlatego, że w ścisłym sensie to nieistnienie nie jest
                  wcale pewne - ono jest tak samo niepewne jak nieistnienie
                  krasnoludków, ufo, albo smoków.

                  > Roznica jest taka, ze w przypadku boga nie mamy nawet metodologii,
                  > by weryfikowac empirycznie jego istnienie

                  Oj. Jeżeli nie mamy metodologii, to znaczy, że mówimy o jakimś maśle-
                  maślanym. Brak metodologii oznacza, że nie mówimy nawet o cudach i
                  zjawiskach nadprzyrodzonych, ale o urojeniach tak bardzo
                  nierzeczywistych, że nawet nie sposób zacząć ich badać. Istnienie
                  metodologii to najlepszy sposób odróżnienia jakiejkolwiek
                  obiektywnej rzeczywistości od czystej fantazji.
                  Ale to nieprawda że nie mamy metodologii. To co mówisz to klasyczny
                  rezultat wycofywania się apologetów religii i koncepcji "god of
                  gaps". Przypomnij sobie jak kiedyś wyglądała religia - modlitwa o
                  deszcze, ofiary dla urodzaju... Kiedyś religia była zupełnie uczciwą
                  hpotezą naukową. Brak było wiedzy o świecie aby stworzyć lepszą
                  hipotezę, więc idea, że modlitwy sprowadzą urodzaj wydawała się
                  właściwa. Potem, w miarę jak hipotezy tego typu odrzucano, religia
                  musiała wycofywać się w coraz bardziej pokrętne wyjaśnienia.
                  Teraz wiadomo, że za każdym razem gdy naukowo i obiektywnie bada
                  się "boskie" zjawiska to otrzymuje się ładne fakty opisujące chemię
                  mózgu i różne zjawiska społeczne znane antropologii.

                  A "inteligenckie" frakcje religii utrzymują, że jest tak dlatego, że
                  bóg sprytnie ukrywa się przed naukowcami i pozostawia ludziom pole
                  do ich wiary. Ale sam chyba widzisz co warte jest takie wyjaśnienie
                  z punktu widzenia metodologii, albo nawet prostej logiki. Coś ten
                  bóg naukowców nie lubii i nie szanuje skoro tak uparcie sie przed
                  nimi ukrywa. Skoro każde boskie działanie pod mikroskopem wygląda
                  jak materia podlegająca zwykłym prawom fizyki i tak jest od początku
                  istnienia nauki, to trzeba naprawdę mocno chcieć i by wychowaym w
                  takim klimacie, alby ciągle utrzymywać, że ów bóg jest realny.
              • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 06.06.09, 18:34
                Należy zauważyć, że każdy "zatwardziały" ateista jest człowiekiem mocnej wiary,
                jest wierzącym - ponieważ "święcie" wierzy w to że nie ma Boga!
                • europitek Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 06.06.09, 20:32
                  Ładna formułka, ale mijająca się z prawdą jako generalizacja. Jestem ateistą, co nie znaczy, że wierzę w nieistnienie bogów - mnie ten problem nie interesuje (istnienie ich lub nieistnienie), ponieważ nie widzę oznak ich aktywności. Potrafię sobie tłumaczyć rzeczywistość bez konieczności odwoływania sie do takich istot, w zwiazku z czym nie odczuwam potrzeby wiary lub niewiary.
                  Brak wiary w coś nie oznacza niewiarę w to coś. Są tacy, co wierzą, że Polska awansuje do finałów najbliższych mistrzostw świata w piłce nożnej, a ja nie podzielam tego przekonania. Jednocześnie nie uważam, że nasi odpadną - oglądam sobie mecze reprezantacji i spokojnie czekam na wynik.
                  Dlaczego mój stosunek do świata ma się opierać na wierze lub niewierze?
                  • stefan4 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 07.06.09, 01:56
                    bezrobotny55:
                    > Należy zauważyć, że każdy "zatwardziały" ateista jest człowiekiem mocnej wiary,
                    > jest wierzącym - ponieważ "święcie" wierzy w to że nie ma Boga!

                    europitek:
                    > Jestem ateistą, co nie znaczy, że wierzę w nieistnienie bogów - mnie ten problem
                    > nie interesuje (istnienie ich lub nieistnienie), ponieważ nie widzę oznak ich
                    > aktywności.

                    W takim razie Bezrobotny55 prawdopodobnie zaliczy Cię nie do ateistów, tylko do agnostyków. Nie wiem tylko, czy uzna to za dobry czy za zły prognostyk. Z jednej strony agnostyk jest mniej zacietrzewiony antyreligijnie, więc łatwiej go skaptować. Z drugiej strony gdybyś był ateistą, to już posiadałbyś dar mocnej wiary, więc wystarczyłoby Cię przestawić na wiarę w coś innego.

                    Ci, co uważają, że koniecznie trzeba albo wierzyć w istnienie bogów, albo wierzyć w nieistnienie bogów, są jak kibole piłkarscy. Otoczą człowieka i zaczną dręczyć pytaniami, czy jest za Orangutanią-Brzydłów, czy przeciwko. I strasznie trudno im wyjaśnić, że nic o niej nie wiem, bo strony sportowe usuwam natychmiast po kupieniu gazety; a gdybym wiedział, to jej sukcesy i porażki i tak by mnie nie interesowały.

                    Podobnie zresztą zachowują się niektórzy politycy. Jeśli nie zachwycam się głośno ich postulatami i nie oburzam na ich przeciwników, to na pewno jestem walczącym lewakiem, albo też prawicowym oszołomem, zależnie od tego, kim akurat się nie zachwyciłem i na kogo się nie oburzyłem.

                    - Stefan
                    • europitek Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 07.06.09, 03:59
                      Istnieją dość liczne kategorie ludków, dla których największym wrogiem jest obojętność na ich działalność. Pchają się "na ambonę", jaka by ona nie była i udają, że robią to w imię "wyższych celów".
                      Walka o pozycję w "stadzie" to dla nich najważniejsza sprawa. I mają rację, bo z wysokiego statusu zawsze można coś użytecznego wycisnąć.
                    • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 07.06.09, 18:35
                      Z wiarą lub niewiarą w istnienie Boga to jest tak, jak z ciążą. Nie można być
                      troszeczkę w ciąży, a w większości nie. To tylko Wałęsa może rozgryźć takie
                      dylematy czy być za - całkowicie - czy być za, a nawet przeciw, włącznie z
                      rozróżnianiem plusów ujemnych i podglądem minusów w każdym plusie.
                      Takimi dziwolągami, są także kategorie osobników. mieniących się określeniem
                      katolik nie praktykujący. To tak najłatwiej,. Panu Bogu świeczkę, a diabłu
                      ogarek nie zaszkodzi zapalić...
                      • facet123 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 08.06.09, 08:50
                        > Z wiarą lub niewiarą w istnienie Boga to jest tak, jak z ciążą.
                        > nie można być troszeczkę w ciąży, a w większości nie

                        Tak rozumują fundamentaliści - albo jesteś z nami i cię kochamy,
                        albo jesteś przeciwko tam i wysadzimy ciebie w powietrze.

                        Ale akurat z wiarą jest tak, że doskonale można się bez niej obyć. I
                        to nie znaczy, że wierzy się w nieistnienie boga. Faktycznie bóg
                        albo istnieje, albo nie, ale można doskonale się obyć bez
                        podporządkowywania swojego życia jednej z tych myśli.

                        > To tak najłatwiej,. Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek nie
                        > zaszkodzi zapalić...

                        Z tym, że katolik niepraktykujący jest jak najbardziej wierzący,
                        tylko, że nieco zferormował swój katolicyzm, tak aby nie potrzeba
                        było chodzić do kościoła.

                        A co do różnych kategoryzacji na agnostyków, ateistów itd. to te
                        funkcjonujące popularne terminy służą raczej temu, że ludzie lubią
                        kategoryzować i szufladkować, a przez to upraszczać, spłaszczać i
                        często przekłamywać to co myslą inni aby łatwiej osadzić ich
                        światopoglądy w odniesieniu do swojego.

                        Zamień sobie słowo "bóg" w definicji agnostyka, teisty i ateisty na
                        słowo "krasnoludek" i zobacz ile te definicje mają sensu. Okazało by
                        się że wszyscy ludzie twierdzą, że są "krasnoludkowymi ateistami",
                        ale wszak nie sposó udowodnić nieistnienia krasnoludków,
                        więc "krasnoludkowy agnostycyzm" wydaje się bardziej na miejscu. A
                        ty spędzasz życie zatwardziale nie wierząc w krasnoludki, czy
                        zatwardzale wierząc w ich nieistnienie? :)
                    • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 07.06.09, 18:36
                      Demograficzne ośrodki badawcze przeważnie zaliczają agnostyków do tej samej
                      grupy co ateistów i niewierzących[1], co może być mylące.
                      Agnostycyzm można podzielić na kilka kategorii. Współczesne wariacje to:
                      • Silny agnostycyzm – istnienia boga lub bogów nie można udowodnić w żaden
                      sposób i nigdy nie uda się tego udowodnić.
                      • Słaby agnostycyzm – istnienie boga lub bogów jest obecnie niewiadome, lecz
                      może stać się wiadome w przyszłości, dlatego na razie należy wstrzymać się z oceną.
                      • Teizm agnostyczny (również agnostycyzm religijny ) – ktoś kto twierdzi, że nie
                      wiadomo czy bóg/bogowie istnieją a mimo to nadal w niego/nich wierzy.
                      Agnostycyzm religijny odrzuca jednak wszystkie treści religijne, zawarte w
                      tradycji i świętych księgach uważając, że ich wartość poznawcza jest zbliżona do
                      legend. Zakłada również, że aby coś zbadać, trzeba mieć ścisłą definicję tego,
                      co się bada – dopiero wtedy możliwe jest stworzenie odpowiedniej metody i
                      przyrządu badawczego.
                      • Ateizm agnostyczny – ktoś kto twierdzi że nie wie czy bóg lub bogowie istnieją
                      i w niego/nich nie wierzy[4].
                      • Apateizm – to apatia, bądź brak zainteresowania pytaniem o istnienie lub
                      nieistnienie bóstwa. Innymi słowy, przekonanie że kwestia ta nie ma znaczenia
                      dla życia osoby wygłaszającej ten pogląd.
                      • Ignostycyzm – pytanie o istnienie boga jest pozbawione sensu, ponieważ nie
                      posiada ono weryfikowalnych (czy testowalnych) skutków i dlatego powinno być
                      zignorowane.
                      • bret.2 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 07.06.09, 21:22
                        Człowiek od zarania dziejów w coś wierzył ,bo to pobudzało jego procesy myślowe . rozróżnienie dobra,zła,lęków i nadziei.i miał to już w genach bo to było jego programem rozwojowym.A jeśli chodzi o wiarę w Boga tego monoteistycznego. To jeśli założymy ze istnieje to logicznie musimy przyjąć ,ze jest tak potężny i wszechmocny i mądry i niepoznawalny, ze dopóki nie pozwoli żebyśmy coś na Jego temat konkretnego poznali ,to tego nie poznamy.A wszystkie dywagacje to manipulacja instytucjonalna.Trzeba zostawić człowiekowi wiarę w Boga taka jaka pozwala mu wierzyć naprawdę.AMEN
                        • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 07.06.09, 22:13
                          Oficjalnie, nauka Kościoła Rzymskokatolickiego nie pozwala uznawać żadnych
                          wróżek, magów, jasnowidzów, o cechach prawie cudotwórczych! Ale ktoś, w tym ja,
                          może uznać za naturalne cechy ludzkie, niektóre objawy "jasnowidzenia" - np. u
                          p. Jackowskiego - bezspornie udokumentowana i wynagradzana sowicie przez policje
                          i rodziny zaginionych, umiejętność odszukania zwłok, osób od dawna zaginionych i
                          poszukiwanych od dawna bezskutecznie przez policję, albo odnajdywanie miejsca,
                          gdzie niedawno przebywała osoba poszukiwana - jako nadzwyczajną (paranormalną,
                          nie mylić z cudowną) cechą umysłu i ciała w ogólności u danego osobnika?
                          analogicznie jak telepatia, hipnoza, bioenergia, bioprądy, biomagnetyzm.
                          Uznanie takich cech ludzkiego ciała u niektórych ludzi - to nie kłóci się to z
                          aktualną podstawą wiary katolików. Nie słyszałem natomiast, aby p. Jackowski
                          przepowiadał przyszłość (jak "typowa" wróżka)lub wyniki w totka, albo na
                          wyścigach konnych czy imprezach sportowych - pewnie byłby już bogaty, a zaraz
                          potem porwany przez mafię, dla wykorzystania jego zdolności...
                  • bret.2 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 07.06.09, 17:15
                    Chyba jednak trochę się Zagalopowałaś.Wiara np.w osiągniecie celu czy jakiegoś Twojego zamierzenia ,jest niezbędna do mobilizacji ,sil zarówno fizycznych jak umysłowych i duchowych.Przełóż to sobie na pojęcia bardzie ogólne,to się okaże ze coś w Twojej tezie nie gra.
                • facet123 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 08.06.09, 08:32
                  > jest wierzącym - ponieważ "święcie" wierzy w to że nie ma Boga!

                  Każdy nurt filozoficzny znajduje tępych naśladowców którzy
                  upraszczają go, zafiksują się na nim i powtarzają go bezrozumnie.
                  Swiatopoglądy odrzucające istnienie boga nie są też od tego wolne, a
                  więc faktycznie, istnieje wielu "zatwardziałych ateistów", którzy
                  potrafią marnować mnóstwo śliny na udowadnianie nieistnienia boga.

                  Ale prawdziwy i świadomy ateizm nie na tym polega. Przede wszystkim -
                  dowody negatywne same w sobie są niemożliwe więc pewne udowodnienie
                  nieistnienia boga nie jest możliwe, ani nawet potrzebne. Wystarczy
                  ograniczyć się do tego, że istnienie boga jest tak samo pewne jak
                  istnienie krasnoluków, smoków czy latającego potwora spagetti -
                  praktycznie śmieszne.
                  Inaczej mówiąc - ateista odrzuca religię i podporządkowywanie
                  jakichkolwiek sfer życia wierze w boga. Sam bóg nie stanowi dla
                  niego ciekawego tematu tak samo jak dla przeciętnego człowieka
                  tematu nie stanowią krasnoludki - nie wpływają w żaden sposó na jego
                  życie, a modlenie się do nich, czy stawianie im świątyń jawi się
                  bardziej jako barbarzyński zwyczaj niż jako godna tradycja.
                  • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 09.06.09, 04:02
                    Ciekawe, ilu tak naprawdę jest dorosłych ateistów i agnostyków różnej maści,,
                    np. procentowo, do całej populacji, dorosłej (od 18 lat) ludności świata? Czy
                    ludzi wierzących w jakiegokolwiek Boga lub bóstwa jest przytłaczająca większość?
                    Jeśli tak, to wierzący w jakiegoś boga-bóstwa, są "normalnością", a więc ateiści
                    + agnostycy, dopuszczających istnienie boga teraz lub w przeszłości czy
                    przyszłości (jak znajdą się dowody na istnienie jakiegokolwiek boga-bóstwa)-
                    stanowią populacje anormalną...
                    • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 09.06.09, 04:05
                      Podobnie można podejść do ludności świata, zakaldającej rodziny celem
                      odtworzenia gatunku ludzkiego, a kochający inaczej stanowią na ich tle brzydki
                      margines, anormalnych zachowań niektórych osobników, nie spotykanych w innych
                      populacjach ssaków....
                    • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 09.06.09, 04:06
                      Podobnie można podejść do ludności świata, zakładającej rodziny celem
                      odtworzenia gatunku ludzkiego, a kochający inaczej stanowią na ich tle brzydki
                      margines, anormalnych zachowań niektórych osobników, nie spotykanych w innych
                      populacjach ssaków....
                      • facet123 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 09.06.09, 07:42
                        > margines, anormalnych zachowań niektórych osobników, nie
                        > spotykanych w innych populacjach ssaków....

                        Akurat homoseksualizm istnieje u większości ssaków i to w stopniu
                        większym niż u ludzi.
                        A homoseksualiści faktycznie stanowią margines, co tylko potwierdza
                        absurdalnośc obaw głoszonych przez homofobiczne i konserwatywno-
                        religijne środowiska: tolerancja wobec homoseksualistów nie
                        spowoduje, że nagle wszyscy się nimi staną.

                        A że jest to "brzydki margines" - no cóż. Kiedyś ludziom białym
                        czarni wydawali się brzydcy i podobni do małp. Kwestie estetyczne to
                        nie jest coś co uprawnia do okazywania nietolerancji.
                    • facet123 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 09.06.09, 07:38
                      Zgadza się. Ateiści są w mniejszości. W zasadzie nie chodzi tu nawet
                      o stosunek do religii, ale w ogólności o stosunek do całej kultury,
                      tradycji i tego "co robi większość". Jest mały dsetek ludzi którzy
                      potrafią odrzucić coś co inni przyjmują tylko dlatego, że tak robi
                      większość.
                      • bezrobotny55 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 11.06.09, 04:13
                        To taki wywód myślowy, jak u tego szaleńca na autostradzie, jadącego "pod prąd".
                        Zatrzymany przez policję tłumaczył że to on jest normalny i jedzie prawidłowo, a
                        ta przeważająca ciżba samochodów właśnie jedzie "pod prąd" i utrudnia mu
                        prowadzenie samochodu... Identycznie myślą homoseksualiści i inni zboczeńcy,
                        złodzieje, mający ten nawyk za normalność itp.
                        • stefan4 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 11.06.09, 09:10
                          bezrobotny55:
                          > Identycznie myślą homoseksualiści i inni zboczeńcy,
                          > złodzieje, mający ten nawyk za normalność itp.

                          Zdecyduj się w końcu, czy uważasz ateizm za religię, czy za zboczenie, czy za przestępstwo, czy za nawyk. To są różne rzeczy, wiesz?

                          Mam wrażenie, że chciałbyś przyczepić ateistom dowolną łatkę budzącą negatywne emocje, a jej zgodność z rzeczywistością jest dla Ciebie nieistotna. Tylko, widzisz, to jest Forum Nauka, tu nie liczą się emocje, a liczy właśnie zgodność z rzeczywistością.

                          - Stefan
                • madcio Ach, i znów to samo. :> 13.06.09, 13:28
                  > Należy zauważyć, że każdy "zatwardziały" ateista jest człowiekiem
                  > mocnej wiary,
                  Oksymoroniczna "wiara w niewiarę" to to samo, jak robienia z NIE-zbierania
                  znaczków pełnoprawnego hobby. Naprawdę, nie przenoś na innych swoich problemów z
                  wyobrażeniem sobie, że ktoś może po prostu NIE wierzyć i już.

                  > jest wierzącym - ponieważ "święcie" wierzy w to że
                  > nie ma Boga!
                  Świecie i głęboko NIE wierzysz w Zeusa. Świecie i głęboko NIE wierzysz w Odyna.
                  Świecie i głęboko NIE wierzysz w Manitou. I tak dalej... Nie za dużo tych wiar
                  naraz? :))))
                  • kala.fior Re: Ach, i znów to samo. :> 13.06.09, 22:59
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=70724610&a=70829735
    • pioc2 Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 05.06.09, 18:47
      Świat wstrzymał oddech!!! Dzis był ostatni dzień eksperymentu. Wyniki w
      przyszły czwartek:
      richardwiseman.wordpress.com/2009/06/05/where-was-wiseman-final-trial-answer/
      • europitek Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 05.06.09, 20:35
        Gdybym wiedział ("Świat wstrzymał oddech!!!") to bym się przyłączył, a tak bezproduktywnie stałem w korku ulicznym.
        • charioteer1 Re: Jesteśmy jasnowidzami? Ciemno to widzę 05.06.09, 20:46
          No, jakbys zaczal w korku wizualizowac, to nie wiadomo, jakby sie skonczylo ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka