Dodaj do ulubionych

Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!?

IP: *.wroclaw.mm.pl 06.04.04, 01:59
Jestem młodą nauczycielka w gimnazjum... po dwóch latach pracy doszłam do
wniosku, że najgorsze co może mi się przytrafić to nudna lekcja... tzn. kiedy
widzę brak entuzjazmu dzieci... kiedy widzę brak zainteresowania... kiedy
słyszę pokątnie: boże!! jakie nudy... właśnie to chyba jest najgorsze,
kiedy się staram dzieci czymś zainteresować, ale bezwzględu na to o czym
mówimy i czym się zajmujemy, to bywają jednak czasami właśnie takiego rodzaju
lekcje...wtedy sama nie jestem zadowolona z siebie..

... wolę już jak jest głośno z powodu prowadzonej dyskusji... czy wyrażania
odmiennych opinii przez uczniów...

Drodzy uczniowie.. co wy na to?? Jak myślicie, w jaki sposób można zaradzić
takiej nudzie...? Co właśnie powoduje, że podczas lekcji nastaje takie
odczucie ... wszechogarniającej nudy... Jak najlepiej to zmienić... co
powoduje, że się nie potraficie nudzić...??

Nauczyciele... jakieś dobre wskazówki...??

ps. przecież nie będę chyba tańczyła na środku i śpiewała...?? :) just kidding
Obserwuj wątek
    • Gość: as Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? IP: 80.51.242.* 06.04.04, 09:56
      W chwili, gdy szkoła stała się obowiazkowa, stała się nudna. I nic na to nie
      poradzisz.
      Bedziesz wymyslać nadzwyczajne lekcje, wyeksploatujesz się, a oni znudzą się i
      tak.
      Nie znudzi dzieci to, do czego sami w trudzie doszli, więc nie wyręczaj w
      szukaniu, mysleniu. Nie bój się zdawać. No chyba ze jesteś katechetką :-)).
      • Gość: nauczycielka Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? IP: *.wroclaw.mm.pl 06.04.04, 17:13
        Nie.. nie jestem katechetką...

        Dziękuję za pocieszenie... ;)
        • kociamama Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? 07.04.04, 18:48
          Hej,

          Zgadzam sie z przedmowca, ze uczniow trzeba zaktywizowac, bo jak nauczyciel
          wyglasza wyklad to umieraja z nudow chocby byl najciekawszy.

          We wspolczesnej metodyce zalecaja w prawdzie dobrowolnosc, ale z doswiadczenia
          (jako uczen i jako nauczyciel) wiem, ze lepiej dziala stres... Jak uczniowie
          sie stresuja to sie nie nudza, bo nie maja na to czasu.

          Przede wszystkim nie przejmuj sie jak sie nudza, wazne, zeby sie czegos
          nauczyli, wiec wymagaj duzo.

          Pozdrawiam,
          Kociamama.
          • pudliszka Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? 08.04.04, 14:55
            Niestety nie mam bladego pojęcia o metodyce, ale z własnego doświadczenia
            wydaje mi się, że stresowanie uczniów nie jest jednak najlepszym sposobem.
            Owszem, nie jest łatwo się znudzić na takiej lekcji, ale jak się w końcu
            odsiedzi 45 minut w ławce i wyjdzie na korytarz, to szczerze nienawidzi się
            przedmiotu. A chyba jednak nie oto tu chodzi....

            • kociamama Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? 08.04.04, 18:50
              Hej

              Gwoli sprostowania, mowiac o stresie, nie mam na mysli niesprawiedliwego
              nauczyciela, ktory wrzeszczy na klase/grupe, czy robi jakies niewybredne uwagi
              i osmiesza, czy cos w tym klimacie...

              Stres (jak dowiedziono) moze byc konstruktywny, mobilizujacy (i moze nawet
              przedluzac zycie podobno, jak odkryli amerykanscy naukowcy, ale nie o tym
              chcialam)

              PO prostu wazne jest, zeby od uczniow wymagac. Musza miec wrazenie
              nieuchronnosci. Czyli jak mieli sie czegos nauczyc, czy cos opracowac, to
              bedzie to sprawdzone. Zmuszac ich do aktywnego udzialu w lekcji (pod grozba
              pały chociażby) tak aktywizuje sie niesmialych uczniow, ktorzy w inny sposob
              nie skorzystaja z lekcji, i moze udaja nude, zeby ich nie wyrwac do odpowiedzi.
              Uczy to ich wypowiadania sie na forum (klasy, nie internetowym;)) bez strachu,
              a to jest tez wazne w zyciu.

              Ja np. nauczam angielskiego, wiec nie wiem czy moje rady mozna jakos zastosowac
              do innych niz jezyki przedmiotow. Ale wazne jest organizowac dyskusje, gdzie
              kazdy musi zabrac glos, jak nie to musi zaliczac pozniej, mozna puszczac filmy -
              nie za dlugie, potem dyskusja na ten temat (oczywiscie kazdy musi...),
              poprosic uczniow o przygotowywanie speecha na dany temat, pracowac w parach i
              grupach.

              POzdrawiam,
              Kociamama.
              • Gość: ilquad Bzdury IP: *.limes.com.pl 17.04.04, 16:26
                Byłem na kursie, gdzie lektor stosował własnie takie jak twoja metody. Kurs był
                dobrowolny, więc zaowocowało to po prostu faktem, że z 14 osób w klasie zostało
                cztery regularne i dwie-trzy często przychodzące. Pozostali (my zresztą też)
                notorycznie narzekali, że nie dają rady, że nie wyrabiają i nie nadążają. Oni
                byli ludźmi dorosłymi i mieli wybór. Dzieci w szkole nie mają wyboru. Swoją
                polityka stresową zapędzisz je prędzej na forum Depresja niż do nauki:(
                Oczywiście poza garstką prymusów.
                • kociamama Re: Bzdury 18.04.04, 21:03
                  Drogi Ilquad,

                  uczniowie szkoly panstowej w liczbie co najmniej 18 na lekcji jezeli dzieli sie
                  ich na grupy, to nie garstka doroslych na dobrowolnym kursie.

                  Istnieje wiele ronic, pierwsza to taka, ze ucznowie szkol panstwowych maja
                  mature do zdania i jezeli obleja obwinia sie nauczyciela, ze nie wymagal.
                  Kursanci natomiast moga sobie (zazwyczaj) zdawac egzamin (jesli w ogole) w
                  dowolnym terminie.

                  PO drugie, podkreslam, ze mowie o konstruktywnym stresie, ktory mobilizuje do
                  nauki. Zycie jest stresujace, nie wiem czemu go kompletnie oszczedzackilkunasto-
                  latkom.

                  PO trzecie, nie wypowiadalam sie na temat tempa. Szybkosc nauki musi byc
                  uzalezniona od klasy, jej poziomu i szybkosci jej postepu, ale (niestety, dla
                  leni) sa pewne wytyczne programowe, ktore przerobic trzeba. Takze nie mozna
                  pozostac na poziomie My name is przez 12 lat.

                  MOja polityka stresowa zapedzi uczniow predzej na egzaminy Cambridge niz na
                  forum depresja. Bowiem kazdy kto pracuje ciezko i widzi jakies efekty swojej
                  pracy odczuwa satysfakcje.

                  Totalny luz prowadzi do "olania" przedmiotu w warunkach szkolnych. MOze
                  nauczycieli luzackich sie lubi, bo na ich lekcjach mozna nic nie robic tylko
                  grac w szachy, karty, czy palic papierosy w kacie, ale tez o takich
                  nauczycielach sie szybko zapomina, a pamieta sie tych, ktorzy czegos nauczyli.

                  Pozdrawiam,
                  KOciamama.
    • Gość: as Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? IP: 80.51.242.* 08.04.04, 17:10
      A nam na metodyce profesor często powtazał : "widywałem dzieci, które usypiały
      w cyrku". Z nudów ? Raczej ze znuzenia nadmiarem przezyc i atrakcji.
      • Gość: loma Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 19:50
        Nudne lekcje... tak, one są okropne. Jak się siedzi na takiej lekcji i gapi
        przez 45 minut w zegar na ścianie, to aż się żyć nie chce. Uważam jednak, że w
        większości przypadków nie jest to tylko wina nauczycieli. Oni muszą przekazać
        pewną "porcję" wiadomości, czasami okropnie nudnych. Nie wyobrażam sobie na
        przykład, jakim sposobem zaciekawić by mnie mogły te długie, tasiemcowe
        działania matematyczne, z których po uporaniu się z niezliczoną ilością liczb
        nie wychodzi nic oprócz... kolejnych liczb! Niektórych jednak to kręci, i dla
        nich matematyka nigdy nie będzie nudna. Ja za to (prawie) nigdy nie nudzę się
        na polskim, podczas gdy inni zasypiają(wedle szkolnego porzekadła: "z
        wrażenia").
    • grrrrw Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? 16.04.04, 20:24
      U nas w liceum (społecznym) zrobiono klase o profilu dziennikarskim. Wszyscy,
      którzy składali do niej dokumenty deklarowali,ze interesuje ich praca
      dziennikarza, ze są zainetresowani taką edukacją.Juz w listopadzie okazało się,
      ze cała klasa protestuje nawet na polecenie przeczytania lektur podstawowych, a
      co dopiero nadobowiazkowych.
      Nie chcieli czytać prasy. Ani bezpłatnych praktyk w miejscowych tygodnikach.
      Jedno na co jeszcze się godzili, to oglądanie na lekcajch filmów.
      Wypracowan pisac nie chcieli. Redagowac gazetki też nie. Ani czwiczeń z
      ertoryki (ocenili je jako dziwaczne).Ani do teatru jeżdzić i recenzji pisać.
      Czy ktoś potrafi to wyjasnić ?
      • Gość: k Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.04.04, 13:14
        u jmnie w szkole (publiczna) tez jest klasa dziennikarska od tego roku i wiem,
        ze juz nikt nie chce byc dziennikarzem. jednak prowadza oni audycje w
        radiowezle (za co wszyscy sie z nich smieja, bo to było w planach od paru lat,
        jednak ciezko było znalezc takich pacanow co beda gadac choc i tak nich nikt
        nie bedzie słuchal, i beda zagluszac), redaguja gazetke szkolna (bo muszą),
        jezdza do teatru, radia... ale to wszystko bo musza, dzuiennikarzem juz nikt
        nie chce byc, wystarczyły im warsztaty, na ktorych mieli "jak pisac, zeby byc
        czytanym"
        • Gość: Belfer Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.04, 13:59
          Nudne lekcje to przekleństwo obu stron biorących udział w procesie nazywanym
          edukacją. Recepty, które podaje Kociamama byc może się sprawdzają na lekcji
          języka ( ba , uważam, że takie metody są tam nawet konieczne), ale w przypadku
          pzredmiotu, kótego uczę ( historia) takie aktywizowanie mija się z celem.
        • Gość: Belfer Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.04, 14:05
          Nudne lekcje to przekleństwo obu stron biorących udział w procesie nazywanym
          edukacją. Recepty, które podaje Kociamama być może się sprawdzają na lekcji
          języka ( ba , uważam, że takie metody są tam nawet konieczne), ale w przypadku
          przedmiotu, kótego uczę ( historia) takie aktywizowanie mija się z celem.
          Historia na poziomie szkoły średniej silą rzeczy będzie pzredmiotem bardziej
          wykładowym i ja ze swojeje strony musza zronbic wszystko aby ten wykład był
          ciekawyi a by po nim coć u ludzi, którzy tego słuchają zostało.
          Jestem zwolennikiem pewnych norm i dyscypliny, ale te opowieści o stresie i
          nieuchronności, w przypadku historii mogą się skończyć źle. Będzie to tworzenie
          atmosfery " zakucia", kóra będzie nie do zniesienia zwłaszcza dla ludzi, kórzy
          pzryszli do szkoły średniej zprzeonaniem, ze historia jest nudna, albo, ze nie
          są w stanie się jej nauczyć. Ozcywiscie trzeba wymagać, tego nie neguję, ale
          przy tym wszystkim staram sie pamiętać, że podstawy historii musi znać każdy,
          ale nie dla każdego to musi byc pasja. Angielski to troche co innego.
          Pozdrawiam
          • Gość: ilquad O Boże IP: *.limes.com.pl 17.04.04, 16:31
            Jeżeli lekcje historii są u ciebie wykładem, to nie dziwię się, że masz takie
            podejście. Nie piszesz, czy stosujesz pomoce dydaktyczne typu filmy, plansze,
            gadżety. Czy skupiasz się na konkretnych faktach i datach, czy też potrafisz
            opowiadać o niuansach i plotkach. W znajomej mi szkole nauczyciel historii jest
            twórcą Bractwa Rycerskiego i część uczniów bawi się w rycerzy i nawala
            mieczami:) On daje przykład, że historia wcale nie jest nudna. Byle nie było to
            same gadanie! Trzeba bardziej oddzialywać na wzrok - dużo map i rysunków - w
            dobie Internetu nie jest problemem pokazanie uczniom kopii dokumentu czy
            autentycznego egzemplarza muzealnego!
    • Gość: ilquad A moja pani od polskiego śpiewała IP: *.limes.com.pl 17.04.04, 16:20
      I nawet wyciągnęła nas na pobliską plażę na lekcję...
    • Gość: grrrrw Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? IP: 80.51.242.* 17.04.04, 16:25
      No to dodam jeszcze, ze jak dawano jedynki za nieprzeczytanie lekcje to rodzice
      protestowali, ze to społeczne liceum i ze trzeba do dzieci z podejsciem i
      aktywizowac i lekcje mają być ciekawe. I ze widocznie nauczyciele nie potrafią
      zainteresować. A jak skończyli szkole, to rodzice mieli pretensje, ze
      obiecywano edukację dziennikarską, a okazuje sie,ze dzieci maja problemy ze
      zdaniem matury z polskiego.
      • Gość: student Re: Najgorsze co może być to nudna lekcja...?!? IP: *.wroclaw.mm.pl 18.04.04, 04:24
        A jak zaciekawić na jęzuku polskim...mhm... my mielismy panią, która tylko
        nudziła... nic więcej...:P

        pozdro600

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka