mariuszlonca
13.03.11, 17:59
Z racji moich ostatnich szkolnych przygód, o których pisałem w innym wątku zaczytałem się w takich problemach w sieci.
Okazuje się, że w wypadku kiedy na lekcji, przerwie ktoś (nawet uczeń) stwarza zagrożenie dla innych, niszczy mienie szkolne lub prywatne, nauczyciel może "niezwłocznie powiadomić dyrektora", "wezwać dyrektora, wicedyrektora na lekcję". Są to cytaty dyrektorów.
Tak właściwie to nic więcej nie może. A jeśli się okaże (a to częste), że dyrektor akurat na naradzie, to jest kłopot. A jeśli okaże się, że podczas niezwłocznego informowania dyrektora o sytuacji, komuś dzieje się krzywda, to jest jeszcze większy kłopot.
Czy nauczycie w ogóle coś może? Uwagę wpisać (o ile jest gdzie i o ile opiekun podpisze, to i tak nie przenosi się to na ocenę z zachowania), poprosić opiekuna o wizytę (ten zwykle jest zapracowany i nie ma czasu). Strach pomyśleć, co będzie za 10, 15 lat.