Dodaj do ulubionych

Segregacja klasowa

    • Gość: Maggy Re: Segregacja klasowa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.07.04, 21:23
      Mogę coś powiedziec na ten temat. Moj syn na koniec 6-tej klasy miał świadectwo
      z czerwonym paskiem oraz wynik z końcowego testu 39/40. Jednak nie dostał się
      do upatrzonego gimnazjum mimo że poczatkowo znalazł się na liście dzieci z
      największymi szansami bo badzo czesto stosowanym sposobem jest przemeldowywanie
      dzieci do rejonu tych lepszych szkół. Szkoda że takiego cwaniactwa uczymy nasze
      dzieciaci od najmłodszych lat. Naprawde błedne jest myslenie że przeciętniak
      uczący się w dobrej szkole wyjdzie z niej geniuszem. Nalezy również wziąć pod
      uwagę, że moze sobie poprostu nie poradzić.
    • Gość: BeJnaN Phi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 21:34
      Znam szkole, gdzie segragacja wyglada tak : klasa I liceum sklada sie
      z 31 laureatow i 3 podwojnych finalistow . Czy tu mozna mowic o segragacji
      klasowej ??
    • Gość: pavowolf Re: Segregacja klasowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.04, 21:46
      kler robi swoje. niedlugo beda tylko szkolki przyklasztorne. NIE dla maluczkich
    • Gość: agata Re: Segregacja klasowa IP: *.tvk.wroc.pl / *.api.net.pl 06.07.04, 21:58
      bylo tu napisane ze w warszawie w jakiejs elitarnej szkole, 7osobowej klasie sr
      pkt ,najwyzsza w stolicy ,to 42/50. ja chodze do zwyklej szkoly
      publicznej,miałam fantastyczna klase. poznalam tak swietnych ludzi, z
      roznych'klas spolecznych'i mielismy sr41,5/50. nie musialam przez to ograniczyc
      z nikim kontaktow, segregacja jest bez sensu i sama jakko uczennica moge
      powiedziec ze naprawde lepsi uczniowie mobilizuja innych a nauczycieli, chociaz
      moga dobrze uczyc i byc niezle przygotowani, ktorzy umijeja zaonteresowac
      tematem jest bardzo niewielu
    • Gość: tera Re: Segregacja klasowa IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.04, 21:59
      Zaczynałam naukę w szkole podstawowej z początkiem lat 70-tych i doskonale
      pamiętam, jak nauczycielka-wychowawczyni dobierała sobie dzieci z odpowiednich
      rodzin do swojej klasy. Ta pani była żona miejscowego kacyka( sekretarza KM
      PZPR ) i nie chciała w swojej klasie dzieci takich , jak ja , może i
      uzdolnionych, może i z inteligenckich rodzin, jednak ideologicznie
      kłopotliwych. Jak miała przekonać wnuczkę znienawidzonej klasy posiadaczy i
      córkę WIN-owców o jedynie słusznej partyjnej prawdzie. Jednak i tak znalazłam
      się w tej klasie, bo tylko wybrancy mogli mieć lekcje kazdego dnia od godziny
      8, ja nie mogłam mieć lekcji po południu , bo wtedy odbywały się lekcje w
      szkole muzycznej i dyrektor na siłę umieścił mnie w tej klasie, trudne było
      moje życie do końca szkoły podstawowej ciągnęło się za mną odium inności.
    • Gość: tośka Re: Segregacja klasowa IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.04, 22:08
      ? segregacja jest znacznie słabsza w szkołach wiejskich ?- To nie do końca jest
      prawdą. Zazwyczaj szkoła podstawowa jak i gimnazjum są w miejscowości gminnej a
      dzieci z terenu dowozi się autobusem szkolnym. Lekcje i godziny dowozu dzieci
      są tak ustawiane że dzieciz terenu nie mają możliwości korzystania z zajęć
      dodatkowych. Z tych korzystają tylko dzieci z miejscowości gminnej, które
      zresztą są zgrupowane w klasie np. "a" a pozostałe w innych klasach. Dodatkowo
      dzieci które nie zdają nawet te z miejscowoci gminnej w następnych latach są
      przypisane do klas gdzie uczęszczają dzieci z terenu. Segregacja dzieci jest
      niestety równie silna jak w mieście tylko w trochę inny sposób.
    • Gość: Anatol Re: Segregacja klasowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 22:12
      popieram segregację w szkole, bo słabi zaniżają poziom.
      Chciałbym też przenieść sie z bloku ( na razie mnie nie stać)
      i nie mieszkać z mętami , co tylko piją,cały dzień spią a w nocy hałasują.
      Dziećmi się nie przejmują , bo za nich ma zrobić to opieka ('przecież mi sie
      należy' - to ich ulubione powiedzenie).
    • Gość: wac Re: Segregacja klasowa IP: *.coi.waw.pl 06.07.04, 22:33
      ciekawe czy w ramach walki o równość moralizatorzy żyjący np. w ogrodzonych,
      luksusowych enklawach przeniosą się do nie cieszących się dobrą sławą praskich
      zaułków?
      w ten sposób też będą walczyli z segregacją "klasową" społeczeństwa
      hipokryzja niektórych opiniotwórców jest porażająca
    • Gość: Bajka Re: Segregacja klasowa IP: 83.238.17.* 07.07.04, 00:45
      Uczniowie z rodzin o wysokim standardze niewiele tracą, zależy z której strony
      na to patrzeć. W mojej klasie byłam jedną z bogatszych i lepiej uczących się
      osób (naprawdę lubiłam się uczyć), nie byłam w tzw. posegregowanej klasie i to
      prawie zniszczyło moją psychikę. Ja i moja koleżanka (też się dobrze uczyła i
      miała pieniądze) uważane byłyśmy za osoby gorsze właśnie przez tych biednych,
      uczących się słabiej. Uważali, ze jeśli mamy pieniądze, to powinnyśmy się z
      nimi dzielić, bo oni nie mają. Uczymy sie dobrze więc powinnyśmy im dawać
      odpisywać Żadnego słowa dziękuję, tylko pretensje, jak odmawiałysmy. To
      wszystko im się należało bo oni mają gorzej w życiu. Ale obojętnie co by się
      nie działo i tak byłyśmy dla nich wrogami. Potem poszłam do renomowanego
      liceum, takiego, do którego idą Ci co się dobrze uczą i mają pieniądze. Tam
      spotkałam ludzi takich jak ja, oni mnie rozumieli, z nimi się dobrze
      dogadywałam. Znalazłam przyjaciół, ale i tak musiało minąć ponad trzy lata
      zanim otworzyłam się na ludzi, ale ciągle jeszcze jestem trochę zamknięta w
      sobie (jestem na trzecim roku studiów). Gdybym od razu trafiła
      do "posegregowanej klasy", to wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. A tak lata
      podstawówki wspominam jako najgorsze osiem lat mojego życia i szczerze
      nienawidzę moich kolegów i koleżanki. Mam nadzieję, ze uda mi się zrealizować
      moje plany i zrobić karierę, a potem będę się śmiać w twarz wszystkim tym,
      którzy mnie kiedyś krzywdzili...
      • Gość: jacek_wawa "Nie stworzysz szczescia na cudzym nieszczęściu" IP: 217.11.142.* 07.07.04, 01:06
        jak to ktoś miło powiedział

        to tak apropo Twojego cytatu
        > Mam nadzieję, ze uda mi się zrealizować
        > moje plany i zrobić karierę, a potem będę się śmiać w twarz wszystkim tym,
        > którzy mnie kiedyś krzywdzili...
      • Gość: Y Re: Segregacja klasowa IP: *.wat.edu.pl / *.wat.edu.pl 07.07.04, 09:59
        Mam nadzieje, ze jednak nie zrobisz tej kariery, bo az ciarki przechodza na
        mysl ilu jestes w stanie skrzywdzic ludzi. A pretensje miej do swoich rodzicow,
        ktorzy tyle widac sie toba opiekowali i interesowali, ze nie byli w stanie
        zainterweniowac w szkole, kiedy bylo potrzeba. Nie jestes pierwszym ani
        ostatnim dzieckiem, ktore z jakis powodow jest odpychane przez rowiesnikow. Nie
        wszyscy sie tylko tak nad soba uzalaja i dysza zemsta do swiata.
    • Gość: NIC NOWEGO Re: Segregacja klasowa IP: *.client.comcast.net 07.07.04, 01:13
      To jest normalnie w Polsce. Zawsze tak bylo. Dzieci nauczycielskie albo z
      zamoznych rodzin zawsze byly traktowane ulgowo. Wiekszosc z nich jest
      przecietnymi uczniami. A jaki z tego wniosek? Matoly dostaja sie do dobrych
      uczelni czy szkol bo mamusia czy tatus kupi profesorkowi nowego mercedesa a
      zdolne dzieci z ubozszych rodzin, ktore zasluguja na lepsze, zostaja w tyle bo
      rodzicow nie stac zeby dawac lapoweczki. Co tu duzo mowic. Tak bylo,jest i
      bedzie i nikt tego nie zmieni.Przynajmniej narazie.
    • Gość: Robek Re: Segregacja klasowa IP: 211.195.64.* 07.07.04, 04:36
      Polacy nawet dzieci nie potrafia wychowywac, wstyd, a szczegolni Ci
      zamozni, proponuje wporwadzic do szkoly fartuszki, dziewczynki przyciete
      wlosy na odpowiednia dlugosc( dla wyjatkowo glupich polakow, trzeba wprowadzic
      jeszcze obowiazkowy wzor obuwia, bo jak wiadomo polak im bardziej wyksztalcony
      tym glupszy. Jezdze po calym swiecie , polacy moze nie najgozej ale
      przewaznie zachowuja sie na lotniskach smiesznie ( wlasnie ci z pieniazkami)
      znajomosc jezyka ,gubi mentalnosc ,ktora nie pozwala im wyksztusic ani slowa z
      siebie w innym jezyku, wstyd wstyd wstyd
    • Gość: Evvie Re: Segregacja klasowa IP: *.netx.waw.pl / *.waw.pl 07.07.04, 07:13
      Z jednej strony, wkurzajace i frustrujace moze byc, jezeli program klasy X
      ulozony jest pod katem tego, zeby polowa dzieci poszla na swoje lekcje jazdy
      konnej, a druga polowa pelznie do domciu. Frustrujace jest tez zamykanie w
      klatkach z opisem "Tych nie stac".

      Jezeli chodzi o godziny zajec, to w podstawowce mojego brata klasy mialy
      rotacyjnie zmieniane godziny zajec (pol roku rano, pol po poludniu), poniewaz
      dowiedziono, ze klasy na stale majace lekcje po poludniu maja gorsze wyniki
      (pewien zespol czynnikow sie na to skladal). I jest w tym racje, gdyz w mojej
      szkole klasa chodzaca na popoludnie (moja) miala znaczaco slabsze wyniki w
      sensie ocen, zachowania, niz klasa "poranna". Ale nikt nie zamierzal nam tej
      sytuacji w zaden sposob poprawiac.
    • Gość: agusia_mtj Re: Segregacja klasowa IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.04, 07:53
      Zawsze tak bylo ze panie nauczycielki wypytywaly dzieci gdzie pracuja rodzice,
      pozniej wstawialy dobre ocenki dla mamusi z apteki tatusia lekarza za
      zalatwiona pozyczke w banku a nie za napisana klasowke, niestety dzieci z
      rodzin biednych nie mialy szans sa nikim a trzeba sie na kims wyzyc.
      Nauczyciele powinni byc sprawdzani to srodowisko lapowkarskie i malo ma
      wspolnego z edukacja i dawaniem dobrego przykladu. Przykro stwierdzic ze
      najgorsi sa Ci w podstawowkach - dziecko i tak nie poskarzy bo nie wie o co
      chodzi.
    • Gość: Potr Re: Segregacja klasowa IP: 217.96.15.* 07.07.04, 07:55
      Zgadzam siez poprzednikiem, segregacja istnieje od dawna. Dawniej dzieci
      nauczycieli, lekrzy itp. Teraz ludzi bardziej zamożnych. Na dodatek takie
      patologie istnieją w tzw. szkołach z klasą wypromowanych przez Gazetę. W
      rozmowach z dyrektorz czasami wciskają kit rodzicom, ze cos takiego nieistnieje
      lub przyznają się otwarcie. A kuratoria nic niemogą zrobić, bo szkolnictwem
      kieruja wótowie, burmistrzowie, starości czyli lokalne klany.
    • Gość: dorosła Re: Segregacja klasowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.04, 08:11
      czy to ma być kolejny "zapełniacz" tematów? przecież nie od dziś o tym wiadomo.
      pedagodzy biją na alarm? kpiny! to oni właśnie segregują dzieci, traktują je
      niesprawiedliwie. ja do dziś pamiętam co robiła moja pedagog szkolna i
      wychowawczyni, jak traktowała dzieci z biedniejszych rodzin, a jak z
      bogatszych, z tych co to mogły "coś załatwić".
    • Gość: marioosh żadna nowość IP: *.szuwarowa.krakow.pl 07.07.04, 08:12
      za komuny też tak było. w A byli najlepsi uczniowie, dyrektorskie dzieci,
      najlepski sportowcy itd., w C lub D najsłabsi, z najbiedniejszych rodzin.
      jeśli było tak w latach siedemdziesiątych, dlaczego dziś miałoby być inaczej?

      niestety, świat nie jest sprawiedliwy...
    • Gość: Luis el Mattador Miła segregacja k(l)asowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.04, 08:15
      To nie nowość - to już patologia.
      Od dawien dawna dzieci osób "z elity" były traktowane lepiej
      niż dzieci osób bez głośnych nazwisk. To jest identyczna sytuacja
      jak dawanie łapówki urzędnikowi, lekarzowi... naganne ale dziwnie
      w naszym kraju akceptowalne. I do momentu jak tak bedzie
      to nic sie nie zmieni.
      Komu zależy na tym by coś uległo zmianie?
      Na pewno nie owym "zainteresowanym", nie owym "wręczjacym"
      a jedynie "szaremu" obywatelowi.
      On jednak nigdy nie miał i nie ma nic do powiedzenia.

      Pesymistycznie ale serdecznie
      pozdrawiam
      ::: Luis Paco el Mattador :::
    • Gość: nauczycielka Re: Segregacja klasowa IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.04, 08:21
      co za głupota!!!!!!!!!!!!!!!! jestem oburzona.
    • Gość: er równość w szkole identyczna jak w leczeniu chorego IP: *.toya.net.pl 07.07.04, 08:24
      Tylko w latach powojennych nie tworzono takich klas, ale już istnieja one od
      około dwudziestu lat - choć to co dzieje się teraz to po prostu skandal. Ale to
      wina ministerstwa które wymyśliło dla nauczycieli i dyrektorów "wyscig
      szczurów" czyli tzw. awans zawodowy. W praktyce nieważne kto jest jakim
      pedagogiem - liczą sie tylko osiągnięcia (lauteaci konkursów, akcje społeczne
      na rzecz środowiska i szkoły) a te można "zdobyć" tylko z dziećmi uzdolnionymi,
      umotywowanymi do pracy, czyli tworzy sie takie klasy. W dodatku dyrektor może w
      tych klasach zorganizować dodatkowe, płatne zajęcia np.językowe, sportowe itd.
      co podnosi pozycję szkoły w rankingu. Dobro dzieci nie ma tu znaczenia, bo
      kuratoria rozliczaja z rezultatów widocznych, medialnych, a nie z tego ze Jasia
      Kowalskiego wychowawczyni wyprowadziła z pijackiej meliny "na ludzi "itd.
      itd.. nie ma sensu rozpisywać się bo to nic nie da. Ministerstwa, kuratoria
      maja wszystko w nosie bo cała ta reforma nabija kasę właśnie im na
      kursach "dokształcających" dla nauczycieli(w pełni płatnych) bo do awansu
      zawodowego liczy się ilość zaliczonych kursów i studiów podyplomowych, choć tak
      naprawdę często są one na zasadzie "uczy Marcin Marcina", szkoda mówić jak to
      się odbywa... Wiem co pisze bo znam to od podszewki. Jest coraz gorzej.
      • Gość: szyszka11 Re: równość w szkole identyczna jak w leczeniu ch IP: *.pwpw.pl / 217.17.44.* 07.07.04, 09:59
        Zróżnicowane traktowanie ludzi, w zależności od zamożności, wykształcenia,
        układów itp. istniało zawsze, podejrzewam że odkąd rodzaj ludzki istnieje.
        Chyba jest to związane ściśle z ludzką egzystencją, lubimy się czuć lepsi od
        innych i tyle. Co nie znaczy, że nie można trochę złagodzić warunków
        nierówności społecznej, żeby nie było aż tak niesprawiedliwie. A
        sprawiedliwość ? Nigdy nie jest 2 + 2 =4.
        Dzielenie dzieci na klasy lepsze i gorsze moim zdaniem nie ma sensu - w tych
        lepszych są dzieci mniej i bardziej zdolne, tak jak i w tych gorszych.
        NIEUZASADNIONE JEST SKREŚLANIE KOGOŚ NA STARCIE (BO NP. JEGO OJCIEC TO
        ALKOHOLIK PO PODSTAWÓWCE). ON SAM STANOWI ODRĘBNĄ JEDNOSTKĘ, KTÓREJ ROZWÓJ MOŻE
        POTOCZYĆ SIĘ RÓŻNYMI DROGAMI. ZNAM AMBITNE I WYKSZTAŁCONE DZIECI ALKOHOLIKÓW
        (MENELI WŁAŚCIWIE, oraz pijące, niewykształcone dzieci ludzi z "elity
        intelektualnej".
        Umiarkowana optymistka
    • Gość: młoda mama Re: Segregacja klasowa IP: *.uni.opole.pl 07.07.04, 11:07
      "...Presję na taki podział wywierają często rodzice - mówi dr Dolata. -
      Mówią: "Mam prawo inwestować w swoje dziecko". Oczywiście, ale trzeba także
      dbać o spoistość obywatelskiej wspólnoty. Rolą szkoły jest ją budować. ..."
      Tak mam do tego prawo i głęboko mam tzw. wspólnote obywatelską, która nie daje
      nic , poza etykietką bezrobotny lub groszowego zasiłku. Dorobkiem życia moich
      rodziców są dwie wykształcone córki, mające prace (bez znajomości i rodziny).
      Nie dorobili się samochodu, dużego mieszkania (spółdzielcze własnościowe 36m2),
      a w łazience do dziś ich nie stać na położenie płytek.
      Ale przez lata codziennie (całą podstawowkę) miałyśmy sprawdzane zadania
      domowe , chodziłyśmy na języki, rytmikę, do szkoły muzycznej , wyjeżdzałyśmy na
      obozy, a stosy czasopism i książek do dziś nie mieszczą się na półkach. Ucząc
      się w państwowej zerówce "równego startu" po półroczu od pani psycholog moja
      mama dowiedziała się, że nie nadaję się do szkoły podstawowej, bo nie jestem w
      stanie nauczyć się pisać i czytać, bo piszę i składam litery do lusterka, od
      prawej do lewej strony kartki!! Ot ,tak. Bez żadnej wcześniejszej informacji o
      problemach czy kłopotach. W wyniku tego dowiedziałam się,że moja mama zna dużo
      ciekawych wyrazów, których nie wolno mi używać i przez sześć miesięcy uczyłam
      się z nią w domu(około 1h, po przyjściu z zerówki). Do szkoły trafiłam
      normalnej , umiejąc pisać, czytać, liczyć do 100 czego nie potrafiła większość
      dzieci z mojej zerówki. Lewooczność i dysortografia, nie ułatwiają życia, ale
      poza prowadzeniem samochodu i przyjaźni ze słownikiem ortograficznym, nie
      przeszkadzają. Maturę zdałam normalnie tzn bez zaświadczeń - biologia 5,
      polski 3 (byłam szczęśliwa,że nie dostałam oceny miernej).
      Moja córka jest jeszcze malutka ale już z mężem zastanawiamy się nad
      przedszkolem z językiem angielskim, zajęciami tanecznymi, lepszą podstawówką
      tzn. taką jek opisane - państwowa - klasa z dodatkowymi zajęciami.
      Jeśli rodzice nie są zainteresowani wychowaniem i wykształceniem własnych
      dzieci, to najlepsza szkoła tego nie zmieni. Takie wychodowane w celu
      uzyskanie kolejnego zasiłku dzieci (bo no pięcioro dostanie więcej), nie będą i
      nigdy nie miały równego startu.
      Pan doktor Dolata bardzo sie myli, wiem z własnego doświadczenia ,że dzieci
      zdolne bardzo dużo tracą na "wymieszaniu", bo nauczyciel nie ma dla nich czasu
      tylko musi walczy z opornymi o minimum. Uczniwie zdolni czy szybciej
      realizujący materiał są niewygodni, bo przekadzają, wymogają uwagi, odpowiedzi
      na pytania wykraczający poza podrecznik. Najlepsi są szaraczkowi, cisi, nie
      sprawiający prablemów, szara masa, oceny państwowe 3-4, bez pytań, bez
      problemów. Koledzy nizainteresowani nauką nieraz mnie boleśnie, bo
      pięściemi "edukowali" ,żebym się "nie wychylała", a koleżankę nie co
      drobniejszą wtym celu zrzucili ze schodów.
      Tylko czy w kraju takich ludzi chcemy żyć?
      Czy spoistość wspólnoty nie wymaga dążenia do osiągniecia maksymalnego
      wykorzystania swoich możliwości, a nie do równania w dół i wpychania do
      polskiego kotła z którego nikt nie ma prawa wypłynąć. Przecież ta nieszczesna
      reforma miała na celu tylko rozwastwienie społeczeństwa, a nie realizację
      utopijnej zasady wszystkim równo. Bo zawsze byli równi i równiejsi.I jeśli ja
      chcę poświęcić czas i pieniądze (MOJE!!) na edukację mojego dziecka to mam do
      tego prawo, a nie czytać androny, że mam kosztem własnego dziecka sponsorowac
      dzieci z marginesu społecznego.
      Pomijąc fakt iż często, dzieci które mają bardzo wiele możliwości, nie
      wykożystują ich nawet fragmentarycznie, a z gorzej sytułowananych finansowo
      rodzin o wiele więcej jeżeli tylko rodzicom zależy na edukacji ich dzieci.
      Czytania bajek do łóżeczka,zachęty do malowania, rysowania, zaszczepienia
      miłości do książek, ambicji, czy wreszcie pomocy i opieki nad uczniem RODZICÓW
      nie zastąpi żaden system edukacji równania do najsłabszych. I nigdy wszyscy nie
      będę równi, może po prostu dać szansę choć raz tym lepszym na rozwój w szkole,
      a nie targać dzieciaka pocałym mieście popołudniami na dodatkowy język, basen,
      rytmikę itd.
      POZWÓLCIE NASZYM DZIECIOM ŻYC NORMALNIE. W PRZEKONANIU, ŻE JEŚLI KTOŚ JEST OD
      NICH LEPSZY, TO NALEŻY MU POGRATULOWAĆ I SAMEMU ALBO ZNALEŚĆ DZIEDZINĘ W KTÓREJ
      JEST SIĘ DOBRYM ALBO SPRÓBOWAĆ MU DORÓWNAĆ, A NIE STOSOWAĆ POLSKIEJ ZASADY,ŻEBY
      CI NIE UDAŁO,ŻEBY CI SIE "NOGA POWINEŁA", ŻE JAK SIĘ CZEGOŚ "DOROBIŁEŚ" TA
      NAPEWNO UKRADLEŚ ITD...
    • Gość: mick uwag kilka IP: 62.111.149.* 07.07.04, 11:44
      Zjawisko jest oczywiste, przyczyna jest jedna - bezpłatna edukacja dla
      wszystkich. Efekt - państwo w większym stopniu finansuje edukację bogatych niż
      biednych. Ja oczywiście miałem też to szczęście - moi rodzice oboje mają
      wykształcenie wyższe, skończyłem bezpłatne liceum, 5 lat bezpłatnych studiów +
      stypendium motywacyjne. Jedyne dodatkowe koszty jakie ponosili rodzice to byłą
      nauka języków. Równocześnie muszę uczciwie przyznać że moich rodziców stać było
      na opłacenie mojej edukacji ale nie było takiej potrzeby bo płaciło państwo.
      Ponieważ pochodzę z małego miasta (jedno LO) nie było przynajmniej tutaj
      segregacji i przyznaję że słabsi uczniowie zyskali na kontaktach z lepszymi a
      mi w niczym nie ubyło
      • Gość: marcin jedna uwaga IP: 62.233.188.* 09.07.04, 00:16
        edkacja w Polsce nie jest darmowa ani bezpłatna
        opłacana jest z podatków które płacą państwu ludzie - pracujący legalnie
        obywatele Polski

        moja mama na ten przykład zarabia 1900 złotych a dostaje do ręki 1450 - bo
        pozostałe 450zł kradnie panstwo na tzw "bezpłatną" oświatę i opiekę zdrowotną
        itp itd

        nie powtarzajcie najgorszych klisz językowych komunizmu realnego czy marksizmu
        bo są one fałszywe u samych podstaw

        nic nie jest za darmo
    • Gość: tośka ?segregacja jest znacznie słabsza na wsi ???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 11:46
      - To nie do końca jest
      prawdą. Zazwyczaj szkoła podstawowa jak i gimnazjum są w miejscowości gminnej a
      dzieci z terenu dowozi się autobusem szkolnym. Lekcje i godziny dowozu dzieci
      są tak ustawiane że dzieciz terenu nie mają możliwości korzystania z zajęć
      dodatkowych. Z tych korzystają tylko dzieci z miejscowości gminnej, które
      zresztą są zgrupowane w klasie np. "a" a pozostałe w innych klasach. Dodatkowo
      dzieci które nie zdają nawet te z miejscowoci gminnej w następnych latach są
      przypisane do klas gdzie uczęszczają dzieci z terenu. Segregacja dzieci jest
      niestety równie silna jak w mieście tylko w trochę inny sposób.
    • Gość: NauczycielkA Re: Segregacja klasowa IP: *.eu.org 07.07.04, 12:27
      Jestem nauczycielem matematyki i fizyki od 24 lat.
      Gdy zaczęto mówić o reformie oświaty i jej założeniach, zaczęłam oddychać z
      ulgą. MIAŁA BYĆ SEGREGACJA od gimnazjum. W "starej" podstawówce dzieci 13-letnie
      (6 klasa) zaczynały naukę fizyki, a i program matematyki był o wiele trudniejszy
      i obszerniejszy. Wiele z tych dzieci nie nadążało.
      Niektóre 13-latki potrafią już myśleć abstrakcyjnie, można ich więc uczyć
      podstaw algebry (równania), rozwiązywać problemy fizyczne. A inne dzieci w tym
      wieku i jeszcze długo pozostają na poziomie konkretu. Abstrakcyjne myślenie nie
      dla nich. I właśnie o to walczyła część środowiska nauczycielskiego - jak
      najwcześniej oddzielić te grupy, aby tym "bardziej rozwiniętym" (a nie zdolnym i
      bogatym !) umożliwić szybszy i pełniejszy rozwój. A ci "słabiej rozwinięci"
      trafiliby do szkół- gimnazjów o niższym poziomie. Część nauczycieli w dyskusjach
      szła dalej - w gimnazjach nr 1 nauka trwałaby o rok krócej niż w gimnazjach nr
      2. A zatem istniałaby szansa, aby dzieci "słabiej rozwiniete" dogoniły tych
      "lepiej rozwiniętych" .
      Napisałam na początku, że oddychałam z ulgą na wieści o takiej reformie, bo
      miałam liczne dowody na to, że można dziecko 13 - 14 -letnie nauczyć treści
      matematycznych na poziomie szkoły średniej. I jeśli są warunki ku temu, to
      należy to robić! Szkoda czasu!
      Niestety, reforma przyniosła "wyrównywanie startu życiowego", czyli zaniżenie
      wymagań. Nauczyciele wyżej notowanych liceów biją na alarm: nie są w stanie
      przygotować uczniów do podjęcia studiów wyższych. Za rok włosy z głowy będą rwać
      nauczyciele akademiccy. Młodzież jest słabo przygotowana do studiowania.
      W mojej szkole staramy się zapobiegać takim zjawiskom np. poprzez wielopoziomowe
      nauczanie matematyki. Dzieci nie uczą się w swoich klasach, ale w grupach
      międzyklasowych. Czyli: zdolniejsi ze zdloniejszymi, słabsi (nie myślący
      abstrakcyjnie) ze słabszymi. Rodzice corocznie wypowiadają się w anonimowych
      ankietach na temat tej metody nauczanie i corocznie SĄ ZA! Dziękują, że szkoła
      wprowadza segregację przynajmniej na matematyce.
      Warto wspomnieć, że segregacja nauczania języków obcych istnieje od dawna i
      jakoś nikt nic nie ma przeciw.
    • Gość: mira Re: Segregacja klasowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 15:38
    • Gość: mira Re: Segregacja klasowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 15:46
      Dzielenie na dobrych i słabych jest nienajlepszym rozwiązaniem, bo dużo racji
      jest w tym,że przy zdolnych ci słabsi mogą się podciągnąć. Najgorsze jest to,
      że zamyka się drogę zdolnym, dlatego, że właśnie "głąba" starzy mają szmal. Jak
      wtedy jest motywacja dla innych, gdy taki ma lepsze stopnie od tego co się
      bardzo stara, albo dostaje się wszędzie po układach "starych". Lapówkarstwa
      uczą się na samym początku swego życia. I co będą robić później? To samo.
      Normalnego człowieka (nie tego co nic nie obchodzi i wszystko ma gdzieś) tylko
      takiego, który jest uczciwy, pracowity i nic nie może - trafia szlag.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka