elle.bellee
01.09.04, 15:44
jak to jest,że żeby dostać pracę w szkole to trzeba kim być? Nauczycielem
uniwersyteckim, Januszem Korczakiem,Matką Teresą z Kalkuty w jednym?
Najlepiej z samochodem,super dyspozycyjnym,no i z miłą aparycją. Można
oczywiście pominąć te przydatne cechy,jeśli sie jest czyimś protegowanym.
Czyli studia,mianowanie,10 lat stażu pracy w gimnazjum i
podstawówce,otwartość,dobry kontakt z uczniami,orientacja na rynku
wydawniczym podręcznikow czy beletrystyki itd. itd. już nie wystarczają?
Trochę dziwna ta walka o posady za 1000 zł miesięcznie,to wobec tego jak mieć
nadzieję na posadę lepszą?
A może prawdą jest to co napisali w "GW" warszawskeij,że ogłoszenia o naborze
n-li w internecie,to fikcja,bo i tak zatrudnia sie protegowanych?