Dodaj do ulubionych

Pytanie na temat bezpieczeństwa w SP

06.10.04, 13:12
MOja córka chodzi do 5 klasy. Już w zeszłym roku zdarzały się sytuacje, że
dzieci były zwalniane z ostatniej lekcji, bez wcześniejszego poinformowania
rodziców.Bywało tak,że dziecko wracało do domu i nie mogło się do niego
dostać, bo nikogo nie było (kluczy do mieszkania nie daję córce). Próbowałam
rozmawiać z wychowawczynią, ale bagatelizowała sprawę, twierdziła,że wg
dyrekcji począwszy od klasy czwartej można uczniów zwolnić z ostatniej
godziny lekcyjnej, bez wcześniejszego powiadamiania opiekunów dziecka.W
związku z tym mam pytanie, kto ponosi ewentualną odpowiedzialność, gdyby
dziecku w tym czasie coś się stało? I czy ta sytuacja opisana przeze mnie
jest w ogóle dopuszczalna?
Obserwuj wątek
    • kaz_dra Re: Pytanie na temat bezpieczeństwa w SP 06.10.04, 15:27
      Oczywiście jest to nieprawidłowe. Rodzice oddają codziennie dziecko pod opiekę
      szkoły od godz. ...do godz.... W takich sytuacjach dziećmi zajmują się panie ze
      świetlicy, lub można zrobić tak jak jest w mojej szkole. Otóż rodzice podpisują
      zgodę na wypuszczanie dziecka wcześniej ze szkoły, w razie takiej sytuacji.
      Jeżeli rodzice się nie zgadzają, co może być w wielu przypadkach koniecznością,
      to dziecko ma zapewnioną opiekę w świetlicy. W kl. 1-3 SP rodzice są
      informowani pisemnie dzień lub kilka wcześniej, chyba że wypada coś w ostatniej
      chwili. Wtedy albo świetlica, albo godz. zlecone.
      • roman.gawron Re: Pytanie na temat bezpieczeństwa w SP 06.10.04, 15:49
        kaz_dra napisała:

        > Oczywiście jest to nieprawidłowe. Rodzice oddają codziennie dziecko pod
        > opiekę szkoły od godz... do godz...

        To nie jest wcale oczywiste, że od-do, bo doraźne zmiany w planie zajęć,
        przepadanie lekcji nie jest to zjawisko nienormalne. Poza tym skoro dziecko
        (które pod względem prawnym może już samo chodzić po drogach publicznych!) może
        dostać w czasie zajęć jakieś polecenie dydaktyczne związane z przeprowadzeniem
        zwiadu terenowego, może również dostać kształtujące samodzielność zadanie
        wychowawcze typu: idź do domu. Wychowanie do samodzielności to także zadanie
        szkoły.

        > W takich sytuacjach dziećmi zajmują się panie ze świetlicy, lub można zrobić
        > tak jak jest w mojej szkole. Otóż rodzice podpisują zgodę na wypuszczanie
        > dziecka wcześniej ze szkoły, w razie takiej sytuacji.
        > Jeżeli rodzice się nie zgadzają, co może być w wielu przypadkach
        koniecznością,
        > to dziecko ma zapewnioną opiekę w świetlicy.

        Można i tak. Wszystko jest kwestią odpowiedzialnego namysłu i wspólnego z
        rodzicami ustalenia pewnych procedur. W każdym razie opisywana szkoła żadnych
        przepisów nie naruszyła.
        • kaz_dra Re: Pytanie na temat bezpieczeństwa w SP 08.10.04, 17:20
          Zaczynasz mnie przekonywać do swoich racji. Może jestem zbyt przewrażliwiona,
          mam wybujałą wyobraźnię, jednak już chyba zawsze będę ostrożna w tych sprawach.
          Paza tym, myślę,że twoja logika nie powinna być zbyt rozpowszechniana wśród
          ciała (z całym szacunkiem), bo zły nauczyciel przeinaczy to, będzie się czuł
          poprostu nieodpowiedzialny za dzieci. Sam mówisz, że prawo nas chroni w wielu
          sytuacjach, ale oczywiście nie przed zaniedbaniem, a tu granica może być dla
          niektórych niewidoczna.
          • roman.gawron Re: Pytanie na temat bezpieczeństwa w SP 08.10.04, 17:30
            kaz_dra napisała:

            > Zaczynasz mnie przekonywać do swoich racji. Może jestem zbyt przewrażliwiona,
            > mam wybujałą wyobraźnię, jednak już chyba zawsze będę ostrożna w tych
            > sprawach.

            Ostrożności nigdy nie za wiele, z dziećmi trzeba mieć oczy dookoła głowy.

            > Paza tym, myślę,że twoja logika nie powinna być zbyt rozpowszechniana wśród
            > ciała (z całym szacunkiem), bo zły nauczyciel przeinaczy to, będzie się czuł
            > po prostu nieodpowiedzialny za dzieci.

            Niestety muszę się z tym zgodzić :-(

            > Sam mówisz, że prawo nas chroni w wielu sytuacjach, ale oczywiście nie przed
            > zaniedbaniem, a tu granica może być dla niektórych niewidoczna.

            No właśnie :-(
    • roman.gawron Re: Pytanie na temat bezpieczeństwa w SP 06.10.04, 15:38
      babushka33 napisała:

      > dzieci były zwalniane z ostatniej lekcji, bez wcześniejszego poinformowania
      > rodziców.

      To ty jako matka powinnaś uczulić córkę, co ma w takich sytuacjach robić - może
      iść do sąsiadki, do cioci, albo powiedzieć w szkole, że nikogo może nie być w
      domu, więc ona ma przykazane zostawać w świetlicy.

      > kto ponosi ewentualną odpowiedzialność, gdyby dziecku w tym czasie coś się
      stało?

      Byłby to nieszczęśliwy wypadek. Puszczając dziecko w tym wieku, szkoła nie
      popełnia zaniedbania.

      > I czy ta sytuacja opisana przeze mnie jest w ogóle dopuszczalna?

      W tym wieku? Ależ czywiście. Dziecko nie przebywało w warunkach niebezpiecznych
      dla jego zdrowia lub życia.
    • Gość: Kazek Re: Pytanie na temat bezpieczeństwa w SP IP: *.p-s-inter.net 06.10.04, 21:57
      Pewnie można by się zastanawiać nad formalną sprawą tego rodzaju, ale uwierz
      mi - w szkole zdarzają się sytuacje nieprzewidziane (np. banalna choroba
      nauczyciela) i nie ma sensu o takie sprawy podnosić larum bo to po prostu czyni
      życiewszystkich koszmarem i wcześniej czy później - odbije się na Tobie!
      Z praktyki nauczycielskiej doskonale znam ten typrodziców, którzy zawsze
      reagują formalnie bardzo mocno na każda kwestię - i zawsze potem okazuje się,
      że są ze swych reakcji niezadowoleni.
      Oczywiście można Twoją córkę zatrzymać w świetlicy - czy naprawdę jesteś pewna,
      że ona byłyba zadowolona? Bo jeśli sięgam pamięcią do swych lat dziecinnych, to
      takie przymusowe zatrzymywanie było dla mnie koszmarem już w drugiej klasie SP.
      Swoją drogą naprawdę siędziwię że uczennicy piątej klasynie dajesz klucza.
      Naprawdę w ten sposób chcesz ją nauczycć jakiejkolwiek samodzielności?
      Oczywiście, ja znam też rodziców, którzy ucznia 4 klasy nie zostawiają nawet na
      godzinę samego w domu, a nawet rodziców 17latka (uwaga! autentyk!) któremu
      rodzice nie pozwalają w domu samodzielnie zapalać gazu w kuchence, ale to jest
      nalepszy sposób na wychowanie jednostki społecznie upośledzoinej. Pracuj nad
      odpowiedzialnością córki, zaufaj jej i sobie, i szkole też - nie każda
      drobnostka jest od razu popodem do afery. W ten sposób możesz spowodować, że -
      jak wiele innych szkół - zajmie się ona unikaniem takich sytuacji,zawsze
      kosztem istotnej pracy. Pozdrawiam.
      PS - przepraszam za błęy w tym poście - windows mi tu jakieś dziwne żarty robi.
      • Gość: age Re: Pytanie na temat bezpieczeństwa w SP IP: *.icpnet.pl 06.10.04, 22:11
        > Z praktyki nauczycielskiej doskonale znam ten typ rodziców

        A czy rodziców trzeba dzielić na typy?
        Babushka nie jest matką konkretnego dziecka, tylko typem... Gotowa szufladka,
        gotowe rozwiązanie.

        > Swoją drogą naprawdę się dziwię że uczennicy piątej klasy nie dajesz klucza.

        Nie wszystkie dzieci dojrzewają do samodzielności w równym tempie, a wymiana
        zamków do przyjemności nie należy.

        Poza tym zgadzam się ze wszystkimi Twoimi argumentami. Nie warto robić afery, bo
        każda szkoła ma tu swoje zwyczaje, lepiej znaleźć sensowne rozwiązanie i wdrażać
        dziecko do odpowiedzialności za siebie.
        • Gość: Kazek Re: Pytanie na temat bezpieczeństwa w SP IP: *.p-s-inter.net 07.10.04, 18:34
          Jażeli kogoś uraziłem słowem "typ" to przepraszam, ale trudno na forum pilnować
          każdego słowa.
          cóż, oczywiście, ża każde dziecko dojrzewa w innym tempie. Ale każde też trzeba
          do tej dojrzałości kształcić - innej rady nie ma.
          Wiem że to żadna przyjemnośc wymieniać zamki . Moi rodzice zdaje się robili to
          parokrotnie ;-)). Ale chyba jednak nie żałują. Lepiej wymienić zamek, niż w
          okresie studenckim dziwić się, że młody człowiek nie daje rady z samodzielnym
          zorganizowaniem zajęć (na przykład).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka