veque
27.06.06, 15:30
Zacznę od tego, że przeżyłem w ty roku komunię pierwszą mojej córki, UFFF,
syn skończył gimnazjum , UFFF. Edukacja jest tematem, który wywołuje u mnie
wysypkę, a gdybym dorwał Ministra Handke to "wyjechałbym mu z dyńki" zanim
powiedziłby dzień dobry. Dlaczego, otóż za gimnazja! Po jasną cholere to było
robić? Stworzono szkoły dla wąskiej grupy wiekowej młodzieży. Tak naprawdę są
to szkoły dla nieprzystosowanych społecznie - taki wiek 13 - 16 lat,
kompletne osły! Kiedy kończyło sie podstawówkę, kiedyś, no to człowiek sobie
myslał, jestem młodzież, ale widząc kolegów z klasy III czy IV szybko
zmieniał zdanie, wyhamowywał. Dziś tego nie ma . Dzieciaki myślą już w I
klasie gimnazjum, że są młodzież - prawie dorośli, a koledzy z klasy III
gimnazjum zachowują się dokładnie tak samo jak oni, skąd zatem brać przykład.
A rodzice maja jeszcze mniej czasu niz kiedyś na wychownie. Nauczyciele nie
mogą nic, nawet wyprosić jednego z drugim za drzwi nie można, choćby miał
spaprać całą lekcję. Dyskoteka w gimnazjum, prosze bardzo od 17 stej do 24.
paranoja, katering, ochrona, Polonez. Aaaa, Polonez to inna sprawa. Poloneza
tańczy się teraz na zakończenie przedszkola, podstawówki, gimnazjum, a na
studniówce to go można sobie w dupe wsadzić bo ten taniec już zupełnie nic
nie znaczy! Ciekawe jest również to, że ciągle jest za mało czasu na naukę,
ale na zielone szkoły jest czas - byłem jako opiekun na takiej szkole. Nauki
zero, piwo po kątach, kasa na chipsy etc. Po co? Ksiązek coraz więcej
tornistrach, lektur coraz mniej do czytania. Kończąc podstawówkę w 1983 r. z
matmy miałem przerobione funkcje łącznie z przebiegiem, syn kończy gimnazjum
i nie ma o tym zielonego pojęcia. Komunia - przygotowania od września,
spotkania dzieci, nauki dla rodziców, egzaminy - pierwsze pytanie nawidzonego
księdza: czy państwo byli na wszystkich spotkaniach? Dobrze, że miał
sukienkę... Jestem ktolikiem, praktykującym. Czy ja jestem jakiś nienormalny?
Dlaczego dajemy robić z naszych dzieci i nas samych idiotów? Dlaczego nagle
kształcone są tylko umijętności rozwiązywania testów? Dlaczego kiedy jestem
na zachodzie nie mam z kim pogadać, a Stanach poziom niewiedzy uniemożliwia
całkowicie rozmowę na tematy nie zwiazane z branżą? Wiecie gdzie najlepiej mi
się gadało za granicą? Na Słowacji, w Czechach i na ... Kubie, z czarnym
barmanem. Byłem w szoku!
Zapieniłem się.
Czy ktoś ma podobne odczucia?