unsatisfied6
03.12.03, 12:00
jeden z forumowiczów podpisujący się "lekarz" twierdzi , że
jest około 10% dyslektyków .
skoro 10% jest dziećmi dyslektycznymi , uważam że problem należy
rozpatrywać w szerszym kontekście . w kontekście efektywnosci
nauczania i metod nauczania dla wszyskich - to znaczy dla
każdego ucznia , a nie dla pewnego przyjętego wzorca .
wszyscy jesteśmy inni i mamy takie lub inne predyspozycje .
nie można marnować potencjału w ludziach , a należy go odpowiadznio
kształcić , byśmy nie byli w tyle za innymi krajami i gospodarczo
i intelektualnie .
zauważyłem u dzieci NIEDYSLEKTYCZNYCH stłumiony entuzjazm
do pisania z powodu przypuszczam surowych ocen z ortografii . starają
się pisać poprawnie na niekorzyść treści i objętości .
zawsze podaję przykład ze stanów , bo stamtąd moje doświadczenia .
tam nauczyciel nie obniża oceny za błędy ortograficzne ,
a jedynie je podkreśla . błedy ort. nie eliminują walorów
pracy a liczy się przede wszystkim treść .
wracając do przykładu Wojtka . moje spotrzeżenia są takie .
pamięta co nauczył się z angielskiego w przedszkolu .
teraz jest w 6 klasie - przez lata szkolne on się
kompleteni niczego nie nauczył , a nabawił mocnych
kompleksów zniechęcających go do pracy . ma dobrą
pamięć słuchową i można go nauczyć świtenie mówić
po angielsku - nie powiem , że niemożliwym jest
redukcja błędów w jego przypadku . ale czy powinien
być tak surowo przez nauczyciela oceniany ,
jeden błąd literowy -1 punkt na powiedzmy
12 punktów mozliwych do zdobycia ?
czy trener uczący pływać dzieci , rzuca je na
głeboką wodę i każe im płynąc 1000 metrów ?
a każde dziecko mozna nauczyć dobrze pływać ,
choć nie każde zdobędzie medale olimpijskie .