Dodaj do ulubionych

czy to endom.?

17.07.07, 21:34
od jakiegoś czasu (około 1,5 lat) odczuwam ból po lewej stronie brzucha w
okolicy lew. jajnika wiele razy byłam u gin. ale nic nie stwierdził wsz.ok.
zgłaszałam,że mam częste parcie na pęcherz więc ładowali we mnie antybiotyki
bez skutku dolegliwości ciągle są nawet ostatnio w czasie zblizenia a
zwłaszcza bezpośrednio po nim czuje dyskomfort ból nie jestintensywny ale
ciągle mi towarzyszy promieniuje do dolnego odcinka kręgosłupa co mam robić co
to może być nie mam już przekonania że to ciągłe zapalenie pęcherza lub coś z
jelitami(tak ginekologowi najłatwiej powiedzieć i odsunąc problem a ja?)
Obserwuj wątek
    • iwona2211 Re: czy to endom.? 18.07.07, 09:09
      megi nie mam zielonego pojecia czy to endometrioza aczkolwiek moja mama miala
      powazne problemy zdrowotne ze wzgledu na niekompetencje lekarza dlatego radze ci
      isc do innego dobrego ginekologa i zrobic sobie usg ginekologiczne po nim
      powinno sie wyjasnic czy to moze byc endo czy cos innego...glowa do
      gory!!!pozdrawiam
    • gosiaczek557 moje objawy endo 18.07.07, 09:55
      Cześć,

      Przede wszystkim nie daj się zbyć lekarzom i konsekwentnie męcz ich, aż uda im
      się wykryć przyczynę Twoich dolegliwości!

      U mnie było podobnie. Na kilka dni przed @ miałam koszmarne bóle brzuch, czułam
      się tak jakbym miała kilogram szpilek w środku. Nie byłam w stanie się
      wyprostować z bólu. Miałam też bóle pęcherza. Czasami "wysiusianie" się było
      prawdziwą męczarnią. Pobolewał mnie też często prawy jajnik. Moja gin.
      stwierdziła, że bóle brzucha i pęcherza to nie jest sprawa ginekologiczna. Na
      bóle jajnika przepisała mi antybiotyk, że niby musi być jakiś stan zapalny.
      Z bólami brzucha poszłam do gastrologa, który stwierdził tylko tyle, że nic mi
      nie jest... i że chyba trochę histeryzuję z tym bólem. Poczułam się jak
      wariatka, ale nie dałam za wygraną. Ponieważ mimo przeleczenia antybiotykami
      bóle nie ustawały, a mijały kolejne miesiące... poszłam na USG ginekologiczne.
      Wynik badania - torbiel 6/7 cm na prawym jajniku i mniejsza na lewym. Pierwszy
      lekarz, do którego poszłam (nie muszę chyba pisać, że moją dotychczasową gin.
      omijam dużym kołem) stwierdził, że... może samo się wchłonie... ale się nie
      wchłonęło:( rzucił coś na temat endometriozy... ale najwyraźniej nie miał
      pomysłu na dalsze leczenie. Zaczęłam szukać dobrego lekarza od endo. i na
      szczęści znalazłam takiego. Leczę się na endo od czerwca 2005 i nie mam żadnych
      opisanych wyżej dolegliwości. Wszystko ustąpiło.

      Oczywiście trudno powiedzieć, czy w Twoim przypadku jest to endometrioza. Można
      to stwierdzić po badaniach. Życzę Ci powodzenia i wytrwałości:)

      Pozdrawiam.
      Gosia:)
      • marta19841 Re: moje objawy endo 18.07.07, 11:06
        Gosiaczku! jakie leczenie mialas i masz na endo?? mialas laparoskopie?? bo ja
        mam miec laparo w ten wtorek i umieram ze strachu:( przeraza mnie tez
        pozniejsze leczenie:( lekarka powiedziala ze po laparo i polrocznym leczeniu
        hormonami jako kobieta radzi mi starac sie o dziecko.. nie tak wyobrazalam
        sobie ta decyzje:( slub mialam wziac za 2 lata, ale powiedziala mi ze to
        zdecydowanie za pozno bo endo moze zaatakowac tez drugi jajnik:(
        • iwona2211 Re: moje objawy endo 18.07.07, 11:15
          marta gdzie masz laparo? ja tez mam we wtorek...
        • gosiaczek557 leczenie endo 18.07.07, 12:01
          Hej:)

          Miałam 2 laparoskopie. Pierwszą w lipcu 2005 - usunięcie 2 torbieli, zrostów,
          ognisk endo i pobranie wycinków do badania. Po tej laparoskopii byłam leczona 6
          mcy Zoladexem. Po tej kuracji miałam 2gą laparoskopię, tzw. second look -
          sprawdzenie, czy nie ma nowych ognisk endo (nie było), usunięcie ewentualnych
          zrostów i zastosowanie Adeptu przeciw zrostom. Po tej drugiej laparo byłam
          leczona 8mcy Lutenylem, potem zdecydowałam się na antykoncepcję i brałam 7mcy
          Mercilon, a teraz staramy się o dziecko i biorę Duhpaston. Nie mam żadnych
          objawów endo, nie robiły mi się już torbiele, ale jestem pod stałą kontrolą
          mojego lekarza (wizyta nie rzadziej niż co 3mce).

          Laparoskopia jest naprawdę "do przeżycia". Pewnie, że też sie denerwowałam
          przed operacją, ale nie było źle:) W poniedziałek przyjęli mnie do szpitala
          (wszystkie badania miałam już zrobione wcześniej), we wtorek miałam laparo, a w
          środę w południe byłam już w domu. Kilka dni dochodziłam do siebie, ale nic
          mnie nie bolało... no może poza tym, że szwy mnie ciągneły:) Jeśli chcesz,
          żebym napisała więcej szczegółów o samym pobycie w szpitalu, to pytaj:)

          Co do późniejszego leczenia. Wydaje mi się, że jest konieczne. Endo lubi szybko
          powracać. Jak to leczenie przebiega to zależy w dużym stopniu od zaawansowania
          endo.

          Co do dziecka, to też lekarka w szpitalu mówiła "zaraz po leczeniu natychmiast
          zachodzimy w ciążę"... tak, jakby urodzenie dziecka, był jak połkniecie
          tabletki na endo... a tak nie jest. Mój lekarz zapytał po prostu, jakie mam
          plany związane z macierzyństwem i do mojej decyzji dopasował leczenie. Teraz po
          2 latach leczenia staramy się o dziecko (dopiero od 2 mcy), bo po pierwsze
          spotkałam wkońcu mężczyznę mojego życia:) i po drugie oboje bardzo chcemy mieć
          dziecko... czy nam się uda... zobaczymy. Ja jestem dobrej myśli.

          Pozdrawiam,
          Gosia
          • marta19841 Re: leczenie endo 18.07.07, 14:15
            Gosiu a przed sama operacja dostalas jakies proszki uspokajajace bo ja nie wiem
            czy nie beda mnie musieli tam siłą ciągnąć:( bo nie wyobrazam sobie wejscia na
            sale... mialas zakładany cewnik?? jakie mialas znieczulenie dożylne czy przez
            maske? a i jeszcze jedno czy operacja odbywa sie na stole takim normalnym czy
            takim jakby fotelu ginekologicznym? bo tez takie opinie czytalam:/ i nie wiem
            na co sie nastawiacz:/ i jak mozesz to napisz mi czy na operacje idziesz w tych
            ich koszulkach szpitalnych czy kładziesz sie tam bez ubrania?? aa i jeszcze
            slyszalam ze trzeba sie ogolic tak? i jest lewatywa?;/ okropnosc:( mam nadzieje
            ze ja te tak szybciutko wyjde jak TY:) a mialas po znieczuleniu jakies
            dolegliwosci? i czy brzuch jest po operacji napompowany tym gazem? bo nie wiem
            czy mam zabiarac jakies luzne ubrania jak bede wychodzic? z gory dziekuje za
            odp!
            • gosiaczek557 w szpitalu 18.07.07, 14:52
              Tak, dostałam wieczorem przed operacją tableteczkę na uspokojenie... nie wiem,
              co to było (mała żółta), ale spało mi się po niej cudownie:)

              Rano - dalej wyluzowana - poszłam na lewatywę. Wcale nie jest to takie
              okropne... da się przeżyć:) Musisz tylko myśleć o tym, że dla osób pracujących
              w szpitalu to jest zwykła sprawa i robią tego na pęczki... będziesz się czuła
              mniej skrępowana. W moim szpitalu pielęgniarki były cudowne - miłe i delikatne,
              więc można było się czuć komfortowo.

              Musiałam się ogolić. Możesz to sama zrobić w domu przed pójściem do szpitala.
              Mi salowa podpowiedziała, że najlepiej jest sie golić "na sucho" i rzeczywiście
              całkiem dobrze idzie:) Golenie to pryszcz... tylko okropnie swędzi jak
              odrasta:)))

              Potem dostała kroplówkę... i poszłam sobie na salę operacyjną - nadal na
              luzie:) chociaż nie wiem, czy to ta tabletka, czy generalnie się uspokoiłam.

              Na salę poszłam w piżamce. Na sali rozebrałam się do naga i położyłam na stół
              podobny do ginekologicznego. Pielęgniarki natychmiast okryły mnie zielonymi
              prześcieradłami. Przyszła pani anastezjolog i zaczęła przygotowywać mnie do
              zabiegu. Cały czas mówiła mi co robi. Praktycznie po wstrzyknięciu znieczulenia
              odpłynęłam i obudziłam się już po operacji.

              Przy pierwszej narkozie było mi niedobrze, a przy drugiej okropnie zimno. Ale
              trwało to bardzo krótko. Potem leżałam dobę na pooperacyjnej. Miałam założony
              cewnik (założyli mi już po uśpieniu, więc nie pamiętam tego). Wyjęcie cewnika
              może troszkę boleć, ale trwa to sekundę:)

              Jak się obudzisz to w Twoim brzuchu już nie będzie gazu. Będziesz za to miała
              trzy opatrunki. Są dość grube. Mi te opatrunki założone w czasie operacji
              zdjęli już następnego dnia i zabezpieczyli tylko cienkim opatrunkiem, ale jak
              to po operacji brzuszek trochę boli, więc o obcisłych spodniach można na jakiś
              czas zapomnieć. Zabierz ze sobą luźną spódnicę, albo spodnie na gumce:) żeby
              się nie urażać w rany.

              Ja po pierwsze i po drugiej laparoskopii w przeciągu doby dostałam krwawienia
              takiego jak miesiączka, więc się nie przestrasz. Ja nie wiedziałam, że takie
              krwawienie wystąpi i nieźle się za pierwszym razem przestraszyłam.

              Jeśli coś jeszcze chcesz wiedzieć, to pytaj tu na forum lub napisz na
              malgosia.md@poczta.onet.pl


              Pozdrawiam,
              Gosia
              • marta19841 Re: w szpitalu 18.07.07, 22:08
                Dzięki wielkie za odpowiedz:) a mam jeszcze jedno pytanko czy oni Cie w
                pooperacyjnej ubieraja w Twoja pidzamke? i czy na pooperacyjnej moze odwiedzic
                mnie rodzinka.. bo boje sie ze jak sie obudze to będe sama:/ ech wiem ze
                panikuje.. ale nigdy nie bylam w szpitalu:( i okropnie sie takich miejsc boje..
                od tygodnia boli mnie brzuch z nerwow:( jutro ide do szpitala na badania przed
                operacja i mam nadzieje ze mnie wypuszcza na weekend:) i wroce dopiero w
                poniedzialek:) Pozdrawiam gorąco!!
                • gosiaczek557 Re: w szpitalu 19.07.07, 09:09
                  Cześć,

                  Z tym ubieraniem, to do końca nie pamiętam. Za pierwszym razem na 100% nie... i
                  całe szczęście bo to był lipiec i były koszmarne upału, więc z przyjemnością
                  leżałam pod samym prześcieradłem. Za drugim razem też chyba początkowo leżałam
                  rozebrana, ale potem salowa przyniosła mi moją koszulę. Chyba, tak było, bo nie
                  pamiętam zbyt dobrze - spałam cały dzień jak zabita:)

                  Na pooperacyjnej nie ma odwiedzin... no i dobrze... i tak śpisz i jest Ci
                  wszystko jedno:) często zaglądaja pielęgniarki (w szpitalu, w którym leżalam
                  pooperacyjna jest połączona szybą z dyżurką), mierzą ciśnienie, zmieniają
                  kroplówki itd. Ja i za pierwszym i za drugim razem przespałam cały dzień i całą
                  noc:) po operacji.

                  Trzymaj się:) Będzie dobrze:)

                  Pozdrawiam,
                  Gosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka