Gość: Malina
IP: 213.25.33.*
27.01.04, 13:10
Poznałam mężczyznę, prosił, nalegał,był romantyczny...uległam.Potem jemu
zabrakło zapału i odszedł. Dzwoni jeszcze czasami, sama nie wiem po co. Nic
nie mówię, choć czuję się upokorzona. Wiele wysiłku kosztuje mnie zachowanie
zimnej krwi. Wiem, że powinnam mu powiedzieć co o tym myślę, ale nie dam mu
satysfakcji. Za wszelką cenę chcę udawać, że obchodzi mnie to jak
zeszłoroczny śnieg. Historia jak wiele innych, nic nowego mi się nie
przytrafiło. Piszę, bo chciałam żal z siebie wyrzucić. Jak dajecie sobie radę
w takich sytuacjach?