Gość: Happy
IP: *.mad.east.verizon.net
14.05.04, 05:03
Ladna byla, i dalej jest. Jedenascie lat od Mendelsona. Kiedys mi sie
zdawalo, ze z czasem bedzie bardziej uczuciowa, ze sie troszke zmieni, ze sie
odwzajemni. Na poczatku bylo OK. Wakacje pare razy w roku, sniadanko rano
jej robilem, nowe samochody, i jakos to sie telepalo. Z czasem jednak
zrobilo sie wiecej obowiazkow, wiecej pracy, mniej czasu, i ...mniej
cierpliwosci. Ile mozna bic glowa w sciane? W moim wypadku szesc lat. Cos
przeczuwala, wiec, jak jakis ciec, prznalem racje ze jestesmy gotowi na
dzieci i to poprwi stan rzeczy. Teraz mamy dwie sliczne dziewczynki. Kochamy
je strasznie, oboje, tylko nie siebie nawzajem. Moje uczucia sa w stanie
szczatkowym, Darwin mial racje. Ona, chyba nigdy ich nie miala to sie wiele
nie zmienilo. Gdybym mogl zabrac dzieci i sie wyprowadzic dzisiaj,
zostawiajac wszytko materialne dla ksiezniczki, to bym to zrobil teraz i
startowal od zera. Niestety, nie moge sobie wyobrazic zycia bez moich
dzieci. Weekendy nie wystarcza, musze je wiedziec codziennie.
Tak wiec jestesmy dalej razem (czy osobno?). Nie robie tego dlatego zeby
zadowolic opinie rodziny czy sasiadow. Nawet nie "dla dzieci" bo
potrzebuja "dwojga rodzicow" tylko dlatego ze po prostu nie moge ich zostawic.
Fajnie, czy nie przyznacie?