IP: *.joint.eu.org / 62.233.182.* 21.04.02, 23:32
...wazne dla mnie jest jak kobiety podchodza do swej 1 milosci (odnalezionej
po wielu latach...-wczesniej zupelnie niespelnionej........
???
Obserwuj wątek
    • zxc1973 Re: 1m 21.04.02, 23:47
      Gość portalu: Peszo napisał(a):

      > ...wazne dla mnie jest jak kobiety podchodza do
      swej 1 milosci (odnalezionej
      > po wielu latach...-wczesniej zupelnie
      niespelnionej........
      > ???

      Powiem Ci ze prawie tak jak do kazdej innej, moze nawet
      troche bardziej nieufnie. To ze sie kiedys znaliscie,
      wcale nie ulatwi sprawy.
      W dodatku uczucie moglo sie juz dawno wypalic lub
      pozostawic jakas rane. Tego nie da sie przewidziec.

      O ile oboje jestescie wolni, to mimo wszelkich
      zastrzezen, moge Ci tylko szczerze polecic odgrzebanie
      tego i sprobowanie. Moze sie uda? W najgorszym wypadku
      troche poboli, ale niezaleznie od skutku nie bedziesz
      tego zalowal. Moze nawet wrecz przeciwnie. W
      szczegonosci, ze byc moze meczylo Cie to przez te
      wszystkie lata...
      • Gość: Belbo Re: 1m IP: *.acn.waw.pl 22.04.02, 00:06
        Kolego czy ty jesteś kobieta?
        Pytanie było do kobiet.
        Zastanawiam sie czy ty wszystko wiesz?.. Jesli tak to musisz byc strasznie
        nieszczesliwy.
        • zxc1973 Re: 1m 22.04.02, 00:07
          Gość portalu: Belbo napisał(a):

          > Kolego czy ty jesteś kobieta?

          Nie, ale mam doswiadczenia w tym wzgledzie ;-)

          > Zastanawiam sie czy ty wszystko wiesz?.. Jesli tak to
          musisz byc strasznie
          > nieszczesliwy.

          I jestem...
          • Gość: Belbo Re: 1m IP: *.acn.waw.pl 22.04.02, 00:09
            Znaczy byłeś kobietą? :)
            • zxc1973 Re: 1m 22.04.02, 00:17
              Gość portalu: Belbo napisał(a):

              > Znaczy byłeś kobietą? :)

              Nie bardzo. Pozatym pytanie kolegi Peszo nie bylo do
              konca skierowne do kobiet, ale najwyrazniej, do
              kogokolwiek, kto moze powiedziec na ten temat cokolwiek
              z mniejszym lub wiekszym sensem.
              • Gość: Belbo Re: 1m IP: *.acn.waw.pl 22.04.02, 00:20
                No tak :))))))))
                • Gość: preszo Re: 1m IP: *.joint.eu.org / 62.233.182.* 22.04.02, 00:35
                  wlasciwie to kieruje je tylko do kobiet --czy po wielu latach taka kiedys
                  platoniczna troche milosc chcialybyscie realizowac???
                • zxc1973 Re: 1m 22.04.02, 00:46
                  Gość portalu: Belbo napisał(a):

                  > No tak :))))))))

                  Zwracam honor i gratuluje jasnowidztwa ;-))) W
                  pierwotnym pytaniu adresat nie byl sprecyzowany.

      • Gość: grogreg Re: 1m IP: 212.160.165.* 22.04.02, 09:33
        Kolega przedmowca prawde pisze.
        Pozbadz sie zludzen.
      • mewa8 Re: 1m 23.04.02, 12:33
        Chodzi o pierwsza miłośc fizyczną, czy psychiczną, tzn platoniczną??? Osobiście
        uważam, ze wracać do czegoś co nie wyszło nie warto. Sytuacja pewnie sie
        powtórzy. Coś co umarło nie odżyje na nowo. Mam niesmak do piwrwszej miłości.
        Raz mnie nie chciał, to czemu miałby chcieć teraz?? Nudzi się???Czuje
        samotny??? Gardzę nim. Mam swoją godność.
        • zxc1973 Re: 1m 23.04.02, 23:15
          mewa8 napisał(a):

          > Chodzi o pierwsza miłośc fizyczną, czy psychiczną,
          tzn platoniczną??? Osobiście
          >
          > uważam, ze wracać do czegoś co nie wyszło nie warto.
          Sytuacja pewnie sie
          > powtórzy. Coś co umarło nie odżyje na nowo. Mam
          niesmak do piwrwszej miłości.
          > Raz mnie nie chciał, to czemu miałby chcieć teraz??
          Nudzi się???Czuje
          > samotny??? Gardzę nim. Mam swoją godność.

          Nie. Chodzi o ta milosc, ktorej sie nie zapomina, ktora
          kiedys byc moze nawet nie zdazyla sie narodzic, o
          ktorej pamietasz jeszcze po kilkunastu
          (kilkudziesieciu?) latach. Ktora wraca w chwilach
          samotnosci i kryzysu... i nie mozesz sobie darowac ze
          nie pociagnelas tego dalej, ze nie sprobowalas, ze sie
          balas, ze z roznych powodow, obecnie wydajacych sie
          smiesznymi, nie moglas. Trzeba to rozdrapac, bo jezeli
          nie zagoi sie to bedzie bolec do konca zycia.
          Jezeli tak piszesz, to znaczy, ze albo jestes zimna,
          zal i okrotna, albo poprostu nie bylo Ci dane przezyc
          czegos takiego i nie znasz problemu.
    • Gość: Saba Re: 1m IP: *.twarda.pan.pl / 212.87.18.* 22.04.02, 09:03
      No wlasnie mnie sie zdarzylo, ze po 2 latach platonicznej milosci ten ktos do
      mnie przyszedl. I wtedy przekonalam sie jak bardzo go przez te 2 lata
      idealizowalam. To pozwalalo mi nadal go kochac. Mimo, ze to juz przeszlosc to
      tamte chwile byly piekne. Chyba najwazniejsze w tym wszystkim bylo to, ze po
      tych 2 latach takie wielkie platoniczne uczucie spelnilo sie, nie zostalo
      stlumione. Stala sie tylko rzecz dziwna (chociaz moze nic w tym dziwnego...) -
      bo gdy go poznalam - milosc prysla! Jak reka odjal. Po prostu, stwierdzilam, ze
      on panicznie boi sie bliskosci.... I gdybym go nie odrzucila, pewnie dluzej
      bylibysmy razem, a raczej uwiklana bylabym w ten "taniec".
      Inne moje milosci platoniczne.... - zyja jako wspomnienie szczeniecycych lat,
      ale sa to wspomnienia pelne sympatii i gdybym dzis ich spotkala moglibysmy
      razem isc na przyslowiowe piwo i powspominac ze smiechem..... Pewnie moglabym
      powiedziec mu to czego kiedys nie potrafilam.....
      Napisalam o swoich doswiadczeniach, a czy odrodzilaby sie w ktoryms przypadku
      dawna milosc..... Nie wiem, bo i tak zaczynalibysmy od poczatku, patrzac troche
      inaczej. Oczywiscie byloby to mozliwe gdyby ten ktos byl wolny tak jak ja. W
      kazdym razie gdyby sie tak zdarzylo odczytalabym to jako przeznaczenie losu i
      takie wydarzenie byloby czyms pieknym. I uwazam, ze jesli jakies uczucie nie
      zostalo dokonczone, cos ciagnie sie z przeszlosci to warto wrocic i dokonczyc,
      bez wzgledu na to jak potoczy sie teraz..... To taka moja sugestia dla Ciebie,
      Peszo..... i zycze powodzenia.
      • kusy666 Re: 1m 22.04.02, 11:51
        Bzdet.
        • laelia Re: 1m 22.04.02, 12:16
          a czym poza sentymentem miałoby się to różnić od powracania do 2, 3 czy 4
          miłości? To jak powrót do wspomnień z dzieciństwa, są miłe, ale zwykle
          uświadamiasz sobie jak bardzo się zmieniłeś i masz chęć przeprowadzić wszystko
          inaczej.
        • ja_nek Re: 1m 22.04.02, 12:26
          Nieładnie tak mówić o tym co mówiła koleżanka. Dla Ciebie bzdet, dla Niej coś
          ważnego.

          Pozdrowienia
          Janek
          • kusy666 Re: 1m 22.04.02, 15:07
            Tym bardziej uwazam to za bzdet.Zyje sie tylko chwila i nie oglada sie za
            siebie bo to grozi upadkiem i powrotem do nie zrealizowanych nierealnych marzen.
            CARPIE DIEM
            • m_ona Re: 1m 22.04.02, 16:02
              No, no, no... coz za zmiana
              pozdr
              • ja_nek Re: 1m 22.04.02, 17:57
                Każdemu, kto się na chwilę wywnętrzy można powiedzieć: bzdet.
                Każdy żyje trochę inaczej. Nie znaczy, że zyje przeszłością.
        • Gość: Saba Re: 1m IP: *.twarda.pan.pl / 212.87.18.* 23.04.02, 10:41
          A co powiesz na to, kolego od bzdetow, jak taka, szczenieca, niespelniona
          milosc, a raczej platoniczna, po kilku latach znow sie spotyka (po utracie
          kontaktu ze soba na czas dlugi) i final jest taki, ze sa ze soba teraz, maja
          dziecko i wygladaja na szczesliwych.....? Nie rozumiem, co tu jest bzdetem.....
          Mozesz mi to troche jasniej wytlumaczyc..... Jak np. spotkalabym na ulicy moja
          1m to mam odwrocic sie plecami i uciec? Bo to przeszlosc?..... A jak kogos milo
          wspominam to nie wolno mi zadzwonic do tej osoby (np. przy okazji pobytu w jego
          miescie), bo to nie jest chwila terazniejsza.....?
    • ania1 Re: 1m 22.04.02, 18:34
      Gość portalu: Peszo napisał(a):

      > ...wazne dla mnie jest jak kobiety podchodza do swej 1 milosci (odnalezionej
      > po wielu latach...-wczesniej zupelnie niespelnionej........
      > ???


      ********Pierwszej miłości chyba nigdy się tak na prawdę nie zapomina.....chętnie
      pogadałabym z takim jednym którego kiedyś kochałam,pamiętam Go do dzisiaj.........

      • Gość: Belbo Re: 1m IP: *.acn.waw.pl 22.04.02, 19:21
        Moze mi Pani cos wyjasni?
        • Gość: messja Re: 1m IP: *.proxy.aol.com 22.04.02, 19:32
          Gość portalu: Belbo napisał(a):

          > Moze mi Pani cos wyjasni?

          liczysz na to, ze to ty jestes 1m tej pani?:))
          • Gość: Belbo Re: 1m IP: *.acn.waw.pl 22.04.02, 20:23
            Licze na to ze wyjasni mi o co jej chodzilo.
            Ty to dedektywem zostaniesz!
        • ania1 Re: 1m 22.04.02, 22:15
          Gość portalu: Belbo napisał(a):

          > Moze mi Pani cos wyjasni?


          ******Wszystko cokolwiek zechcesz!:))))))....no.......

          • kusy666 Re: 1m 23.04.02, 10:30
            Zyjmy dniem dzisiejszym a wspomnienia zostawmy tym ktorzy nie potrafia sie z
            mnimi pogodzic.Zycie jest tak krotkie i ulotne, wiec po co zadreczac sie
            wspomnieniami i rozdrapywac stare rany.
            • Gość: Saba Re: 1m IP: *.twarda.pan.pl / 212.87.18.* 23.04.02, 10:46
              Jezeli dla Ciebie wspomnienia=rany i bol, to faktycznie nalezy oduczyc sie
              odruchu wspominania...... :))
              • kusy666 Re: 1m 23.04.02, 10:48
                A Ty nie masz bolacych wspomnien, u Ciebie zawsze byla happy?
                • Gość: Saba Re: 1m IP: *.twarda.pan.pl / 212.87.18.* 23.04.02, 10:56
                  Nie zawsze..... Ale jest tez duzo fajnych :)) Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze
                  los narazie oszczedzil mi takich przezyc jak np. masakra mojej rodziny na moich
                  oczach i nie wiem jak wsplyneloby to na mnie..... :(
            • Gość: Saba Re: 1m IP: *.twarda.pan.pl / 212.87.18.* 23.04.02, 10:49
              A moze wlasnie lepsze byloby wlasnie wywolanie jeszcze raz wszystkiego z
              pamieci i wyplakanie, aby te rany wreszcie zniknely.... Bo to troche jest tak,
              ze wplywaja na terazniejszosc......
              • Gość: Belbo Re: 1m IP: *.acn.waw.pl 23.04.02, 10:51
                to przychodzi samo z czasem.. trza poczekać.
              • kusy666 Re: 1m 23.04.02, 10:51
                I bym zalal sobie caly pokoj, szkoda oczu, lepiej patrzec w przyszlosc.
                • Gość: Belbo Re: 1m IP: *.acn.waw.pl 23.04.02, 10:52
                  Kolega sie oszukuje:)
                  • kusy666 Re: 1m 23.04.02, 10:57
                    Nie oszukuje sie tylko zycie skopalo mi tak tylek ze do dzisiaj mnie boli.

                    Amen
                    • Gość: Belbo Re: 1m IP: *.acn.waw.pl 23.04.02, 13:37
                      A innym nie skopało pewnie.
                      Mi też skopało i sie nie oszukuje.
                      Takie zycie.........
    • Gość: anntad Re: 1m IP: *.tvsat364.lodz.pl 23.04.02, 21:11
      Moją pierwsza milośc poznałam w szkole średniej, kochałam go platonicznie z
      wzajemnoscią ale po niewielkiej sprzeczce rozstaliśmy się (myślalam że na chwilę)
      ale niestety skończylismy szkołe i nic, cały czas czekałam i któregoś dnia
      dowiedziałam się że właśnie 2 tygodnie wcześniej Tadeusz się ożenił. SZOK.
      Przepłakałam przecierpiałam. Spotkalismy się po pewnym czasie na spotkaniu
      klasowym i całe ukryte tylko uczucie odżyło. Przezylismy burzliwy wspaniały
      romans, ale niestety mielismy swoje rodziny i nie bylo mowy o dalszych
      spotkaniach. I jemu i mnie nie ułozyło się w małżeństwie dobrze. Ale nie
      usiłowalismy tego burzyć.
      Wiem że myśli o mnie nadal, mam nawet pewna satysfakcję z tego powodu, uważam że
      skrzywdził mnie kiedyś ale chyba nadal go kocham - znowu platonicznie .


      • ja_nek Re: 1m 23.04.02, 22:27
        Anntad powiedz mi, jeśli możesz: czy czujesz się szczęśliwa mimo wszystko? Czy to
        co teraz masz, Ci wystarcza?
        Jak sobie radzisz ze świadomością, że coś wspaniałego ominęło Cię w tak głupi
        sposób?
        Ile czasu upłynęło pomiędzy Waszym rozstaniem a jego ożenkiem?

        "ale chyba nadal go kocham - znowu platonicznie ."
        Nie próbowałaś się z tego uwolnić? Ile już upłynęło czasu?
        Przepraszam z góry za wścibstwo. Jeśli nie chcesz odpowiadać na forum napisz na
        pocztę.

        Pozdrowienia
        Janek
        • anntad Re: 1m 25.04.02, 18:49

          > Anntad powiedz mi, jeśli możesz: czy czujesz się szczęśliwa mimo wszystko? Czy
          > to
          > co teraz masz, Ci wystarcza?
          NIE CZUJĘ SIĘ SZCZĘŚLIWA , TO WYDARZENIE BARDZO WPŁYNĘŁO NA MOJE DALSZE ŻYCIE,
          POZNAŁAM I POŚLUBIŁAM INNEGO CZŁOWIEKA KTÓRY BYŁ MOIM ZAPOMNIENIEM O TAMTYM,
          ŻYCIE NAM SIĘ NIE UŁOŻYŁO, ROZSTALIŚMY SIĘ, PÓŹNIEJ MĄŻ ZMARŁ. PRZEZ CAŁE MOJE
          (KRÓTKIE)MAŁŻEŃSTWO MYŚLAŁAM O TAMTYM. tAK JAK PISAŁAM PRZEZ KRÓTKI CZAS
          SPOTYKALIŚMY SIĘ. MUSZĄ MI WYSTARCZYĆ WSPOMNIENIA NIESTETY.
          gORZEJ BYM SIĘ CZUŁA GDYBY ON ODSZEDŁ OD ZONY DLA MNIE.

          > Jak sobie radzisz ze świadomością, że coś wspaniałego ominęło Cię w tak głupi
          > sposób?
          NIE MOGĘ SIĘ Z TYM DO DZISIAJ POGODZIĆ I CHYBA TAK ZOSTANIE. NIECH TO BĘDZIE MOŻE
          WSKAZÓWKĄ CZY PRZESTROGĄ DLA INNYCH DZIEWCZYN - NIE CZEKAJCIE ŻE CHŁOPAK WAM
          POWIE O MIŁOŚCI SAME MU POWIEDZCIE.
          CZĘSTO ZASTANAWIAM SIĘ JAKBY POTOCZYŁO SIĘ MOJE ŻYCIE GDYBYM WTEDY PO PROSTU
          POSZŁA DO NIEGO.
          A JA CZEKALAM JAK GRZECZNA PANIENKA. :-(

          > Ile czasu upłynęło pomiędzy Waszym rozstaniem a jego ożenkiem?
          > PRAWIE 2 LATA

          > "ale chyba nadal go kocham - znowu platonicznie ."
          > Nie próbowałaś się z tego uwolnić? Ile już upłynęło czasu?
          PRÓBOWALAM SIE UWOLNIĆ, ZNAŁAM INNYCH CHŁOPCÓW, ALE GŁĘBOKO W MYŚLACH JEST ON.
          (nawet mój nick pochodzi od mojego i jego imienia) NIE MOGĘ SIĘ OD TEGO UWOLNIĆ.
          UPŁYNĘŁO JUŻ WIELE LAT.
          CHCE MI SIĘ PŁAKAĆ. :-(
          DZWONIMY NIERAZ DO SIEBIE I WIEM ŻE KIEDY TYLKO ZECHCE ON PRZYJDZIE DO MNIE. BOJĘ
          SIĘ ZAPOMNIEĆ , NIE CHCĘ TEGO. ALE ...........


          > Przepraszam z góry za wścibstwo. Jeśli nie chcesz odpowiadać na forum napisz na
          >
          > pocztę.
          >
          > Pozdrowienia
          > Janek

          JA RÓWNIEŻ CIĘ POZDRAWIAM
          ZAMIESZAŁES MI W GŁOWIE. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka