Dodaj do ulubionych

UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ

IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 25.06.02, 21:12
Widziałam Go dzisiaj po drugiej stronie ulicy. I wszystko odżyło. Tydzien temu
pożegnaliśmy się przed wakacjami, rozstaliśmy się "pokojowo", poprawnie,
po "dorosłemu", tekstem pt. "do zobaczenia KIEDYŚ". A wiecie co? Mi chciało się
1. ryczeć, 2. rzucić Mu na szyję i powiedzieć "Bądź ze mną". Beznadziejne, no
nie? Historia wygląda mniej wiecej tak: poznaliśmy się przypadkiem, zaczęliśmy
się spotykać, ja się zakochałam, wiedziałam, że to TEN po jakiś trzech
spotkaniach, On trzymal dystans, ale też prowokował kontakt. Ale coś mi nie
pasowało........Zaczęłam się miotać, trwało to 3 miesiące i w końcu zadałam Mu
mało romantyczne pytanie: jak z nami jest i czy w ogole mogę mówić "my".
On.......cóż, był "zszokowany" i w końcu wyciągnęłam z Niego, że traktuje mnie
jak przyjaciółkę. Strasznie zabolało. Poprosiłam o to, żeby kontakt ograniczyć
do niezbędnego i koniecznego minimum (było coś takiego). On stwierdził, że
uszanuje moją decyzję, ale....znów zaczął przychodzić jako "przyjaciel", bo
mnie "lubi". A ja......Po każdym spotkaniu ryczałam jak bóbr, a jednocześnie
chciałam Go widzieć. Neuroza totalna. Teraz jestem psychcznym wrakiem
(dosłownie!), a gdy dzisiaj Go zobaczyłam chciałam do Niego podbiec i
powiedzieć:KOCHAM CIĘ. Bezsens. Chyba nie ma dla mnie ratunku. Dlaczego???????
Obserwuj wątek
    • Gość: Clyde Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 23:58
      Oj znam to doskonale, jestem w bardzo podobnej sytuacji, wiesz tylko że ja się
      zdecydowałem powiedziec Jej o tym, mimo wszystko, mimo iż Ona od samego
      początku do teraz (wakacje nie ma jej już w moim mieście) traktowała,
      traktuje ... i nie wiem jak teraz będzie już traktować bo gdy jej powiedziałem
      że coś czuję do niej, to odsunęła się ode mnie.. to boli chyba jeszcze
      bardziej, niż to gdy się jest blisko kogoś kogo się kocha, i gdy ta osoba nie
      wie o tym, druga sprawa ona już ma kogoś, a ja mimo wszystko.. powiedziałem
      jej co czuję, nie mogłem już dłużej, no nie wiem co Ci poradzić, bo tak źle i
      tak niedobrze, ja myślę że to teraz dużo zależy od niego, czy coś czuje do
      Ciebie czy nie, jeśli nie.. no to nie pozostaje nic innego jak leczenie ran
      czasem, a jeśli tak... no to pogratulować, szczęścia :) pozdrawiam jestem z
      Tobą, trzymaj się
      • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 26.06.02, 00:14
        wiesz, ja też Mu powiedziałam, że się w Nim zakochałam. A On........no wlaśnie
        był "zszokowany". A najśmieszniejsze jest to, że przerażają mnie te trzy
        miesiące wakacji (oboje studiujemy) bez nawet potencjalnej możliwości
        zobaczenia Go. Beznadzieja. I niby wszystko już rozumiem, to ja zbudowałam
        jakiś zamek na lodzie, goniłam iluzję, która zaczęła żyć wlasnym życiem, itd. I
        co z tego????? On nie zrobił nic złego, nie dawał fałszywych nadziei, po prostu
        był (i też szukal kontaktu). A już rzeczą zupełnie dla mnie niepojęta jest
        Jego "żal"(?) gdy ostatnim razem powiedzialam, że raczej już nigdy nie będzie
        miał okazji mnie zobaczyć. Chyba jednak do Niego nic nie dotarło, a mi nie chce
        się już żyć.
        • Gość: zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 00:19
          Gość portalu: Belle napisał(a):

          >A już rzeczą zupełnie dla mnie niepojęta jest
          > Jego "żal"(?) gdy ostatnim razem powiedzialam, że
          raczej już nigdy nie będzie
          > miał okazji mnie zobaczyć. Chyba jednak do Niego nic
          nie dotarło, a mi nie chce
          >
          > się już żyć.


          Tylko bez glupot!
          Ida wakacje, jak sama napisalas 3 miesiace nie bedziesz
          go widziec. To dobrze. Sama sie przekonasz, ze po tym
          czasie spojrzysz na to wszystko z innej strony.
          • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 26.06.02, 00:41
            Ja chyba już nie widzę żadnego "światełka w tunelu", żadnej nadziei. Chodzę po
            ulicach jak robot, ryczę, nienawidzę miejsc, w ktorych byliśmy, filmów, które
            oglądaliśmy. Cudem zaliczyłam sesję w czerwcu, zaniedbałam znajomych, nie
            odzywam się do rodziców. Czarna rozpacz. A prawda jest beznadziejna: wciąż
            modlę się o jakiś cud, o to ,że On powie:"ja też",a przecież to irracjonalne,
            głupie, egzaltowane, dziecinne. Boże, zawsze byłam taka rozsądna, na dystans i
            proszę
            • Gość: zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 00:49
              Gość portalu: Belle napisał(a):

              > Ja chyba już nie widzę żadnego "światełka w tunelu",
              żadnej nadziei. Chodzę po
              > ulicach jak robot, ryczę, nienawidzę miejsc, w
              ktorych byliśmy, filmów, które
              > oglądaliśmy. Cudem zaliczyłam sesję w czerwcu,
              zaniedbałam znajomych, nie
              > odzywam się do rodziców. Czarna rozpacz. A prawda
              jest beznadziejna: wciąż
              > modlę się o jakiś cud, o to ,że On powie:"ja też",a
              przecież to irracjonalne,
              > głupie, egzaltowane, dziecinne. Boże, zawsze byłam
              taka rozsądna, na dystans i
              > proszę

              Kazdy to przechodzi... Na pocieszenie(?) powiem, ze nie
              jeden raz w zyciu sie to zdarza. Zamiast plakac
              samotnie w kaciku pospotykaj sie ze znajomymi i
              przyjaciolkami. Jak ci sie bardzo zbierze, wyplacz sie
              komus w rekaw - to zawsze pomaga, ale bez przesady i
              nie wszystkim ;-)
              Jakby na to nie patrzec, jestes w najgorszym okresie.
              • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.proxy.aol.com 26.06.02, 00:51
                a mnie to nie ma kto pocieszyc, a tez cierpie:(
                • Gość: zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 01:04
                  Gość portalu: messja napisał(a):

                  > a mnie to nie ma kto pocieszyc, a tez cierpie:(

                  No widzisz, a my nawet nic o tym nie wiemy mimo @ :-(
                  • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.proxy.aol.com 26.06.02, 01:06
                    bo ja tak tylko napisalam, zeby zwrocic na siebie uwage:))))
                    (a nawet w @ o wszystkim pisac nie umiem:(

                    Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                    > Gość portalu: messja napisał(a):
                    >
                    > > a mnie to nie ma kto pocieszyc, a tez cierpie:(
                    >
                    > No widzisz, a my nawet nic o tym nie wiemy mimo @ :-(

                    • zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 26.06.02, 19:19
                      Gość portalu: messja napisał(a):

                      > bo ja tak tylko napisalam, zeby zwrocic na siebie
                      uwage:))))

                      Wczuwasz sie w role czarnej Marii Juanity? ;-)))

                      > (a nawet w @ o wszystkim pisac nie umiem:(

                      Sprobuj...
                      • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.proxy.aol.com 27.06.02, 01:51
                        dobrze:)

                        zxc1973 napisał(a):

                        > Gość portalu: messja napisał(a):
                        >
                        > > bo ja tak tylko napisalam, zeby zwrocic na siebie
                        > uwage:))))
                        >
                        > Wczuwasz sie w role czarnej Marii Juanity? ;-)))
                        >
                        > > (a nawet w @ o wszystkim pisac nie umiem:(
                        >
                        > Sprobuj...

    • ja_nek Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 26.06.02, 00:35
      Nie określiliście na początku zasad Waszego kontaktu. To powoduje niekiedy takie
      rozminięcie oczekiwań.

      Co można zrobić? Uciec w pracę, zainteresowania, obowiązki wszelkiej maści,
      spotkania z przyjaciółmi, wizyty u znajomych, czytanie nieprzeczytanych książek,
      wszystko, aby nie myśleć.
      Ale i tak będzie niełatwo.
      Płaczesz jak bóbr, czasem jest coś takiego, ale to przejdzie. Kiedy? To potrwa,
      może nawet wiele miesięcy.
      Czasem chcemy już tej osoby nie spotkać, a mimo to serce się wyrywa i nadzieja
      kwitnie w najlepsze. Mimo, że nie powinna. Bo uczucia najtrudniej wyrzucić z
      siebie.

      Dobrze zrobiłaś nie chcąc się widywać. Jeśli to nie ma szans się rozwinąć, a
      zwykle nie ma – wówczas trzeba nie spotykać się. A jego chęć spotkań
      wyperswadować mu tłumacząc dlaczego.
      Jeśli ma trochę rozumu i serca, to zrozumie i nie będzie się tym bawił.

      Pozdrawiam
      Ja_nek
      • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 26.06.02, 00:50
        Wiesz Ja_nek ja tez jestem (byłam?) zwolenniczką jasnych sytuacji i
        powiedzialam Mu bardzo wyraźnie (cytat z pamięci)"Nie przychodź tu jako kolega,
        bo mnie to boli i jak coś ma umrzeć, to najlepiej szybko i bezboleśnie, po co
        sztucznie przedłużać agonię, to takie wykrwawianie się na smierć". No i nie
        przychodził jakies 4 tygodnie.....I to gadanie, jak bardzo mnie
        lubi....Paranoja. Może On po prostu nie wie, że u mnie to aż tak
        powaznie.........
        • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.proxy.aol.com 26.06.02, 00:52
          wie, wie, ale jest troche mowiac delikatnie: malo delikatny:)

          Gość portalu: Belle napisał(a):

          > Wiesz Ja_nek ja tez jestem (byłam?) zwolenniczką jasnych sytuacji i
          > powiedzialam Mu bardzo wyraźnie (cytat z pamięci)"Nie przychodź tu jako kolega,
          >
          > bo mnie to boli i jak coś ma umrzeć, to najlepiej szybko i bezboleśnie, po co
          > sztucznie przedłużać agonię, to takie wykrwawianie się na smierć". No i nie
          > przychodził jakies 4 tygodnie.....I to gadanie, jak bardzo mnie
          > lubi....Paranoja. Może On po prostu nie wie, że u mnie to aż tak
          > powaznie.........

          • ja_nek Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 26.06.02, 14:12
            On pewnych rzeczy nie rozumie, ślepy nie zrozumie pewnych kolorów, pewnych
            suytuacji, bo sam ich nie przeżył.
            Ale powinien próbować zrozumieć, jeśłl tego nie robi, to znaczy, że jest egoistą.
        • wacek32 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 27.06.02, 09:08
          Gość portalu: Belle napisał(a):

          > Wiesz Ja_nek ja tez jestem (byłam?) zwolenniczką jasnych sytuacji i
          > powiedzialam Mu bardzo wyraźnie (cytat z pamięci)"Nie przychodź tu jako kolega,
          >
          > bo mnie to boli i jak coś ma umrzeć, to najlepiej szybko i bezboleśnie, po co
          > sztucznie przedłużać agonię, to takie wykrwawianie się na smierć". No i nie
          > przychodził jakies 4 tygodnie.....I to gadanie, jak bardzo mnie
          > lubi....Paranoja. Może On po prostu nie wie, że u mnie to aż tak
          > powaznie.........

          Już raz Ci napisałem dobre rady, ale tak czytam jak się męczysz to napiszę
          jeszcze raz. Powiedziałaś już mu, że by nie przychodził ? Powiedziałaś. Znaczy
          nie dociera po polsku. Przyjdzie następnym razem to powiedz, mu :"Słuchaj
          przepraszam, ale mówiłam żebyś już nie przychodził, więc bądź tak uprzejmy i
          wyjdź." Coś tam pewnie pomarudzi jakieś bzdety pod nosem albo pożali się i
          pójdze. Jak zada jakieś pytania to możesz spokojnie nie odpowiadać albo powiedz,
          że już mu powiedziałaś co miałaś powiedzieć, więc dalsza rozmowa nie ma sensu.
          Powinien jeszcze trochę pomarudzić, zamknie drzwi i pójdzie w cholerę. Zapewniam
          Cię, że na nim świat się nie kończy.
          Dziewczyno jak on Cię nie chce to się nie zadręczaj i zajmnij się czymś. Tym
          bardziej, że w ogóle Cię nie szanuje. Twój obecny stan wynika z tego, że
          zafiksowałaś się na jego punkcie. Im bardziej nad tym rozmyślasz tym bardziej
          wpędzasz się w ten stan.
          Głowa do góry i zajmnij się czymś na razie, np. pomóż mamie w domu albo poszukaj
          jakiejś pracy na wakacje. Nadmiar problemów zawsze wynika z nadmiaru czasu.
          • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.proxy.aol.com 27.06.02, 09:57
            olle:) (czyli dobrze powiedziane:)

            wacek32 napisał(a):

            > Gość portalu: Belle napisał(a):
            >
            > > Wiesz Ja_nek ja tez jestem (byłam?) zwolenniczką jasnych sytuacji i
            > > powiedzialam Mu bardzo wyraźnie (cytat z pamięci)"Nie przychodź tu jako ko
            > lega,
            > >
            > > bo mnie to boli i jak coś ma umrzeć, to najlepiej szybko i bezboleśnie, po
            > co
            > > sztucznie przedłużać agonię, to takie wykrwawianie się na smierć". No i ni
            > e
            > > przychodził jakies 4 tygodnie.....I to gadanie, jak bardzo mnie
            > > lubi....Paranoja. Może On po prostu nie wie, że u mnie to aż tak
            > > powaznie.........
            >
            > Już raz Ci napisałem dobre rady, ale tak czytam jak się męczysz to napiszę
            > jeszcze raz. Powiedziałaś już mu, że by nie przychodził ? Powiedziałaś. Znaczy
            > nie dociera po polsku. Przyjdzie następnym razem to powiedz, mu :"Słuchaj
            > przepraszam, ale mówiłam żebyś już nie przychodził, więc bądź tak uprzejmy i
            > wyjdź." Coś tam pewnie pomarudzi jakieś bzdety pod nosem albo pożali się i
            > pójdze. Jak zada jakieś pytania to możesz spokojnie nie odpowiadać albo powiedz
            > ,
            > że już mu powiedziałaś co miałaś powiedzieć, więc dalsza rozmowa nie ma sensu.
            > Powinien jeszcze trochę pomarudzić, zamknie drzwi i pójdzie w cholerę. Zapewnia
            > m
            > Cię, że na nim świat się nie kończy.
            > Dziewczyno jak on Cię nie chce to się nie zadręczaj i zajmnij się czymś. Tym
            > bardziej, że w ogóle Cię nie szanuje. Twój obecny stan wynika z tego, że
            > zafiksowałaś się na jego punkcie. Im bardziej nad tym rozmyślasz tym bardziej
            > wpędzasz się w ten stan.
            > Głowa do góry i zajmnij się czymś na razie, np. pomóż mamie w domu albo poszuka
            > j
            > jakiejś pracy na wakacje. Nadmiar problemów zawsze wynika z nadmiaru czasu.

          • ssisi Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 27.06.02, 11:11
            wacek32 napisał(a):

            >
            > Już raz Ci napisałem dobre rady, ale tak czytam jak się męczysz to napiszę
            > jeszcze raz. Powiedziałaś już mu, że by nie przychodził ? Powiedziałaś. Znaczy
            > nie dociera po polsku. Przyjdzie następnym razem to powiedz, mu :"Słuchaj
            > przepraszam, ale mówiłam żebyś już nie przychodził, więc bądź tak uprzejmy i
            > wyjdź." Coś tam pewnie pomarudzi jakieś bzdety pod nosem albo pożali się i
            > pójdze. Jak zada jakieś pytania to możesz spokojnie nie odpowiadać albo powiedz
            > ,
            > że już mu powiedziałaś co miałaś powiedzieć, więc dalsza rozmowa nie ma sensu.
            > Powinien jeszcze trochę pomarudzić, zamknie drzwi i pójdzie w cholerę. Zapewnia
            > m
            > Cię, że na nim świat się nie kończy.
            > Dziewczyno jak on Cię nie chce to się nie zadręczaj i zajmnij się czymś. Tym
            > bardziej, że w ogóle Cię nie szanuje. Twój obecny stan wynika z tego, że
            > zafiksowałaś się na jego punkcie. Im bardziej nad tym rozmyślasz tym bardziej
            > wpędzasz się w ten stan.
            > Głowa do góry i zajmnij się czymś na razie, np. pomóż mamie w domu albo poszuka
            > j
            > jakiejś pracy na wakacje. Nadmiar problemów zawsze wynika z nadmiaru czasu.

            Ja tez sie z tym zgadzam!!!!! Niestety wiekszosc mezczyz pewnych rzeczy nie jest
            w stanie zrozumiec (bardzo przepraszam Panowie ale tak jest) i nawet mowienie
            jasno i prosto z mostu nic nie daje.
            Zdecydowanie znajdz sobie jakies zajecie. Ja zaczelam kiedys uczyc sie jezyka
            obcego ... i mialam dwa w jednym (albo nawet trzy) - uczylam sie, poznalam
            fajnych ludzi, oderwala od mysli o NIM i zdecydowanie poczulam sie lepiej.
    • nola Re: UMIERAM Z MI?OS´CI DO NIEGO.......NAPRAWDE˛ 26.06.02, 20:51
      Kiedys moja bliska kolezanka, zakochala sie do szalenstwa w chlopaku,
      ktory po za "Czesc - czesc - jak sie masz" nie dawal jej zadnych
      podstaw do nadziei na cos wiecej niz "Czesc". Tak go wbila sobie w
      glowe, ze doprowadzila sie tym do szalenstwa. Racjonalne argumenty i
      rady nic nie skutkowaly. Ona musiala go zdobyc.
      Dziewczyna wyjatkowo atrakcyjna i nieglupia. Wielu chlopcow kochalo
      sie w niej bezpojecia. Ona nikogo nie widziala i nie chciala widziec.
      Swoimi zabiegami i podstepem doprowadzila do tego, ze przy okazji
      jakiejs imprezy, wciagnela tego swojego wymarzonego, do lozka.
      Pare miesiecy po tym chodzili razem trzymajac sie za rece. Ona byla
      szczesliwa. On..., raczej mniej.
      Chlopak bardzo przecietny w kazdej mierze. On szedl a ona wisiala
      uwieszona na jego rece. Ilu z zakochanych w niej chlopcow plakalo czy
      pilo wtedy z rozpaczy nikt nie wie. Ona nie chciala wiedziec. Jej
      wymazony przeciez pozwalal jej uwiesic sie na swoim ramieniu.
      Dlozszy czas potem dowiedzialam sie, ze po czwartym dziecku i
      regolarnych zdradach i bijatykach w domu i na ulicy, zostawil ja sama
      gdzies w jedym z mrocznych malych miasteczek na Slasku.

      Belle, popatrz dobrze dookola, moze chlopak, ktory sie w ciebie
      ukratkiem wpatruje, widzi Cie taka ja Ty tego swojego wymarzonego.
      Daj szanse komus innemu pokazac jak Cie kocha, moze Ci sie spodoba.
      Nola
    • wacek32 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 27.06.02, 12:47
      Tak jak przeczytałem Twój list jeszcze raz to nasunęło mi się, że poza tym, że on
      nie jest zainteresowany Tobą, to jest też niedojrzały i nie wie czego chce. Także
      nie dowiesz się od niego, czego on od Ciebie chce bo on sam pewnie tego dokładnie
      wie nie wie. Pewnie też ma za dużo wolnego czasu, bo chodzi i bezproduktywnie
      zawraca ludziom głowę. Nie ma tylko wątpliwości, że nic specjalnego do Ciebie nie
      czuje ani mu specjalnie na Tobie nie zależy, w przeciwnym przypadku inaczej by
      się zachowywał.
      • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.proxy.aol.com 27.06.02, 12:57
        bardzo slusznie... ja tez takich znam "pseudoprzyjaciol":)

        wacek32 napisał(a):

        > Tak jak przeczytałem Twój list jeszcze raz to nasunęło mi się, że poza tym, że
        > on
        > nie jest zainteresowany Tobą, to jest też niedojrzały i nie wie czego chce. Tak
        > że
        > nie dowiesz się od niego, czego on od Ciebie chce bo on sam pewnie tego dokładn
        > ie
        > wie nie wie. Pewnie też ma za dużo wolnego czasu, bo chodzi i bezproduktywnie
        > zawraca ludziom głowę. Nie ma tylko wątpliwości, że nic specjalnego do Ciebie n
        > ie
        > czuje ani mu specjalnie na Tobie nie zależy, w przeciwnym przypadku inaczej by
        > się zachowywał.

        • Gość: zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.06.02, 16:23
          Gość portalu: messja napisał(a):

          > bardzo slusznie... ja tez takich znam
          "pseudoprzyjaciol":)

          lepiej by zabrzmialo "quasiprzyjaciol" ;-)
          • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: 193.132.126.* 27.06.02, 16:32
            czemu lepiej?


            Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

            > Gość portalu: messja napisał(a):
            >
            > > bardzo slusznie... ja tez takich znam
            > "pseudoprzyjaciol":)
            >
            > lepiej by zabrzmialo "quasiprzyjaciol" ;-)

            • zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 27.06.02, 16:34
              Gość portalu: messja napisał(a):

              > czemu lepiej?

              Bo pseudoprzyjaciel kojarzy sie IMHO z wbijaniem noza w
              plecy ;-) A quasiprzjaciel to bedzie taki niby
              przyjaciel ale jakis dziwny ;-)))
              • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: 193.132.126.* 27.06.02, 16:57
                to wg. mnie jednak lepiej tu pasuje pseudprzyjaciel (takie zachowanie to jest
                wbijanie noza, chodz moze nie w plecy:)

                zxc1973 napisał(a):

                > Gość portalu: messja napisał(a):
                >
                > > czemu lepiej?
                >
                > Bo pseudoprzyjaciel kojarzy sie IMHO z wbijaniem noza w
                > plecy ;-) A quasiprzjaciel to bedzie taki niby
                > przyjaciel ale jakis dziwny ;-)))

                • kusy3x6 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 27.06.02, 19:51
                  Ale smedzicie facet ma dosc,
                  koniec i kropka.
                  • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.in-addr.btopenworld.com 27.06.02, 20:34
                    kusy3x6 napisał(a):

                    > Ale smedzicie facet ma dosc,
                    > koniec i kropka.

                    czy "smedzicie" to to samo co: "wedzicie"? jesli tak, to kogo, twoim zdaniem
                    wedzimy?
                    • zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 27.06.02, 20:38
                      Gość portalu: messja napisał(a):

                      > czy "smedzicie" to to samo co: "wedzicie"? jesli tak,
                      to kogo, twoim zdaniem
                      > wedzimy?

                      Zastanowcie sie nad tym, a ja tymczasem ide upiec :-)
                      kolacje ;-)))
                      • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.in-addr.btopenworld.com 27.06.02, 20:41
                        myslalm, ze tez sie bedziesz zastanawial....
                        nie zostawiaj mnie tu samej.... z kusym.... jeszcze mi krzywde zrobi:)

                        zxc1973 napisał(a):

                        > Gość portalu: messja napisał(a):
                        >
                        > > czy "smedzicie" to to samo co: "wedzicie"? jesli tak,
                        > to kogo, twoim zdaniem
                        > > wedzimy?
                        >
                        > Zastanowcie sie nad tym, a ja tymczasem ide upiec :-)
                        > kolacje ;-)))

      • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 27.06.02, 20:40
        Dziękuję za rady, ja doskonale wiem, że ON MNIE NIE CHCE i dlatego ryczę i nie
        chce mi się żyć. Niestety terapia szokowa wcale mi nie pomaga, podobnie jak
        deprecjonowanie Go. Obwiniam głównie siebie, cały czas myślę, że byłam nie
        dosyć: a. pociągająca, b. ładna, c. inteligentna, d. zabawna itp., itd, a
        paradoksalenie (teoretycznie) wiem, że w takich sytuacjach nie ma winnego....
        Masz rację, zafiksowałam się totalnie na Nim. A najśmieszniejsze jest to, że
        gdyby ktoś opowiedział mi podobną historię 8 miesięcy temu, to też mówiłabym:
        daj sobie spokój, tego kwiatu...itd. Kolejny paradoks. A propos pracy i
        nadmiaru wolnego czasu,to pracuję przez wakacje kolejny rok, zresztą w roku
        akademickim też. Przecież jestem "dorosła" i "racjonalna". Pozdrowienia
        • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 27.06.02, 20:42
          Kurcze, to miało być pod postem wacka..........
        • Gość: messja Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.in-addr.btopenworld.com 27.06.02, 20:43
          zastanow sie nad jego wadami, napewno jakies ma:)

          Gość portalu: Belle napisał(a):

          > Dziękuję za rady, ja doskonale wiem, że ON MNIE NIE CHCE i dlatego ryczę i nie
          > chce mi się żyć. Niestety terapia szokowa wcale mi nie pomaga, podobnie jak
          > deprecjonowanie Go. Obwiniam głównie siebie, cały czas myślę, że byłam nie
          > dosyć: a. pociągająca, b. ładna, c. inteligentna, d. zabawna itp., itd, a
          > paradoksalenie (teoretycznie) wiem, że w takich sytuacjach nie ma winnego....
          > Masz rację, zafiksowałam się totalnie na Nim. A najśmieszniejsze jest to, że
          > gdyby ktoś opowiedział mi podobną historię 8 miesięcy temu, to też mówiłabym:
          > daj sobie spokój, tego kwiatu...itd. Kolejny paradoks. A propos pracy i
          > nadmiaru wolnego czasu,to pracuję przez wakacje kolejny rok, zresztą w roku
          > akademickim też. Przecież jestem "dorosła" i "racjonalna". Pozdrowienia

          • zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 27.06.02, 21:30
            Gość portalu: messja napisał(a):

            > zastanow sie nad jego wadami, napewno jakies ma:)

            Tak. Podstawowa wada jest to, ze jej nie chce.
            Tragiczne, ale prawdziwe.

            Pomysl, ze to dzieciak, a teraz juz wiesz, czego nie
            stracilas...
            • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 27.06.02, 22:11
              zxc1973 napisał(a):

              > Gość portalu: messja napisał(a):
              >
              > > zastanow sie nad jego wadami, napewno jakies ma:)
              >
              > Tak. Podstawowa wada jest to, ze jej nie chce.
              > Tragiczne, ale prawdziwe.
              >
              > Pomysl, ze to dzieciak, a teraz juz wiesz, czego nie
              > stracilas...
              zabawne, On jest starszy ode mnie, ma 25 lat i studiuje (w przeciwieństwie do
              mnie)na BARDZO "męskim" technicznym kierunku pewnej bardzo technicznej
              uczelni......
              Paradoks po raz enty

              • in_ger Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 27.06.02, 22:30
                Gość portalu: Belle napisał(a):

                > zxc1973 napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: messja napisał(a):
                > >
                > > > zastanow sie nad jego wadami, napewno jakies ma:)
                > >
                > > Tak. Podstawowa wada jest to, ze jej nie chce.
                > > Tragiczne, ale prawdziwe.
                > >
                > > Pomysl, ze to dzieciak, a teraz juz wiesz, czego nie
                > > stracilas...
                > zabawne, On jest starszy ode mnie, ma 25 lat i studiuje (w przeciwieństwie do
                > mnie)na BARDZO "męskim" technicznym kierunku pewnej bardzo technicznej
                > uczelni......
                > Paradoks po raz enty
                >
                Wiec jezeli widzisz same paradoksy, to zacznij zyc codziennoscia i wyjdz do
                swiata i ludzi , a nie trwaj w tym toksycznym stanie, ktory moze Cie zaprowadzic
                w najczarniejsze zakamarki Twojego umyslu...
                pozdr.
                P.
              • zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 27.06.02, 22:57
                Gość portalu: Belle napisał(a):

                > zabawne, On jest starszy ode mnie, ma 25 lat i
                studiuje (w przeciwieństwie do
                > mnie)na BARDZO "męskim" technicznym kierunku pewnej
                bardzo technicznej
                > uczelni......

                Dziecko lubiace zabawki techniczne ;-) , nie radzace
                sobie w realnym zyciu :-))))) Uczelnia nie ma tu nic do
                tego. Wiek tez nie specjalny.

                > Paradoks po raz enty

                Zaden paradoks. Moja niedoszla M miala 29 lat, a
                zachowla sie jak nastolatka lub gorzej. Niektorzy
                ludzie tak maja. To sie nazywa "niedojrzalosc
                emocjonalna" - taka osoba moze byc dorosla, powszechnie
                szanowana, nawet na stanowisku ;-), a w zyciu prywatnym
                bedzie sie zachowywac jak dziecko nie wiedzace czego
                chce. Ktos, kiedys zlamie mu serce i sie wtedy
                nauczy... nie bedzie to pewno jutro, ani za miesiac,
                ale kiedys sie to stanie.
                • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 27.06.02, 23:04
                  Wiem, że uczelnia nie nic z tym nic wspólnego. A paradoks polega na tym, że On
                  często powtarzał:"Ty nie znasz życia, jesteś taka młoda i w dodatku humanistka"
                  (oczywiście w żartach; wtedy wydawało mi sie to zabawne :))pozdrawiam
                  • Gość: ZJP Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ci.seattle.wa.us 27.06.02, 23:15
                    A moze on dlatego cie niewidzi bo jestes z AGH?

                    Pamietam ze za moich czasow na tej uczelni mowilo sie ze dziewczyny sa ladne,
                    brzydkie i te z AGH? :-p
                    • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 27.06.02, 23:24
                      ja jestem z UJ, On z AGH
                      • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 27.06.02, 23:28
                        nie sugeruj się adresem :)
                      • Gość: Beatka Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 00:01
                        Gość portalu: Belle napisał(a):

                        > ja jestem z UJ, On z AGH

                        sorry,może to drastyczne ale to wszystko wyjaśnia!!!Faceci z AGH-u po prostu nie
                        znoszą "dziewczynek" z UJ.Możecie mówić co chcecie ale to są dwa różne światy i
                        róne światopoglądy.Ja studiuję na obu z tych uczelni i coś o tym wiem.Faceci z
                        AGH-u są SUPER ale mało kochliwi...
                        • zxc1973 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 28.06.02, 00:59
                          Gość portalu: Beatka napisał(a):

                          > sorry,może to drastyczne ale to wszystko
                          wyjaśnia!!!Faceci z AGH-u po prostu ni
                          > e
                          > znoszą "dziewczynek" z UJ. Możecie mówić co chcecie
                          ale to są dwa różne światy i

                          Jejku... :-Q To tam u was w Krakowie to same dzieci
                          studiuja??? czy co???

                          ;-))))))))))))))))

                        • Gość: Belle Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ IP: *.ds16.agh.edu.pl / 192.168.16.* 28.06.02, 11:14
                          Gość portalu: Beatka napisał(a):

                          > Gość portalu: Belle napisał(a):
                          >
                          > > ja jestem z UJ, On z AGH
                          >
                          > sorry,może to drastyczne ale to wszystko wyjaśnia!!!Faceci z AGH-u po prostu ni
                          > e
                          > znoszą "dziewczynek" z UJ.
                          yyyyyyyyyy, On od początku wiedział, że jestem z UJ jeszze zanim zaczęliśmy się
                          spotykać. A z mojej strony to nie była żadna miłość od pierwszego wejrzenia, bo
                          na "cześć" znałam Go dużżżżżżo wcześniej (choć to był akurat zupełny przypadek).
                          A dlaczego faceci z AGH nie znoszą panienek z UJ? On przecież chce kontynuować
                          znajomość...................
                          Możecie mówić co chcecie ale to są dwa różne światy i
                          >
                          > róne światopoglądy.Ja studiuję na obu z tych uczelni i coś o tym wiem.Faceci z
                          > AGH-u są SUPER ale mało kochliwi...


        • wacek32 Re: UMIERAM Z MIŁOŚCI DO NIEGO.......NAPRAWDĘ 28.06.02, 09:09
          Gość portalu: Belle napisał(a):

          > Dziękuję za rady, ja doskonale wiem, że ON MNIE NIE CHCE i dlatego ryczę i nie
          > chce mi się żyć. Niestety terapia szokowa wcale mi nie pomaga, podobnie jak
          > deprecjonowanie Go. Obwiniam głównie siebie, cały czas myślę, że byłam nie
          > dosyć: a. pociągająca, b. ładna, c. inteligentna, d. zabawna itp., itd, a
          > paradoksalenie (teoretycznie) wiem, że w takich sytuacjach nie ma winnego....
          Pozostaje wprowadzić teorię w życie.
          > Masz rację, zafiksowałam się totalnie na Nim. A najśmieszniejsze jest to, że
          > gdyby ktoś opowiedział mi podobną historię 8 miesięcy temu, to też mówiłabym:
          > daj sobie spokój, tego kwiatu...itd. Kolejny paradoks. A propos pracy i
          > nadmiaru wolnego czasu,to pracuję przez wakacje kolejny rok, zresztą w roku
          > akademickim też. Przecież jestem "dorosła" i "racjonalna". Pozdrowienia

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka