kukielka
10.07.02, 10:30
Pisze do was z lesniczowki zagubionej pod lasem. Swit zarozowil wierzcholki
sosen i pierwsze promienie slonca splynely lagodnym lukiem na lake. Pasikoniki
niemrawo rozpoczely koncert, dziewanny rozchylily zlociste glowki, chabry
napiely blekitne dusze ku niebu, a trawy rozkolysaly sie melancholijnie.
Poszlam do lasu, by zanurzyc twarz w czerwieni malin i poczuc slodycz na
jezyku, ogarnac mech pieszczota rak i poczuc na skorze chropowatosc sosen.
Wiatr od jeziora przyniosl chlod i rechot zab. Dobra wrozba na nowy dzien, na
nowy poczatek?
(ciag dalszy moze nastapi)