Gość: jmx Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 16:31 są, są... tylko nie tutaj! ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 13.12.05, 16:33 Nie ma! Zdecydowanie nie ma! Ani tutaj ani nigdzie ;-PPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 13.12.05, 16:34 też tak myslę meduzo, to było pytanie retoryczne miłość nigdy nie jest szczęśliwa, a jeśli jest to znaczy, że jej nie ma.... Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 13.12.05, 16:40 Tak na poważnie: nie pytaj mnie o moje zdanie na temat miłości. Mam do niej cyniczne podejście bo wielokrotnie widziałam, że tym słowem określa się wiele różnych rzeczy: czasem zwykłe pożądanie, czasem chciwość, czasem strach przed samotnością. I nieźle się w życiu przejechałam na tak zwanej miłości. Pytaj raczej ludzi szczęśliwych... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jmx Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 16:41 dziewczyny!!! "w życiu piękne są tylko chwile".... ;) i dla niech warto żyć, pal licho z nazewnictwem. Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 13.12.05, 16:44 A może lepiej bez wzlotów i upadków? Bo na tle tych pięknych, te niepiękne jeszcze mocniej się odcinają zostanę stoikiem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jmx Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.05, 16:53 > A może lepiej bez wzlotów i upadków? Nie da się... i nie mam na myśli wyłącznie miłości. Więc nastawienie do życia "w ogóle" to połowa sukcesu i tajemnica umiejętności osiągania szczęścia w życiu. podpisano: - była stoiczka :) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 13.12.05, 16:53 Z tychże samych przyczyn zostałam cynikiem ;-PPPP Czy można mówić "cyniczką"??? Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 13.12.05, 16:55 Sa, sam widzialem. I nawet pisza o nich :) www.bookcrossing.pl/sklep/images/milosc%20szczesliwa.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: szczesliwa milosc to oksymoron?:) 13.12.05, 18:12 Tak napisala synapsa.renesansu. Ode mnie: watpie, by Renesans wiedzial cos o synapsach. A juz z pewnoscia nic o oxymoronie. Lecz o milosci wiedzial wiele :) renesans.art.pl/index_pliki/parazakochanych.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: szczesliwa milosc to oksymoron?:) 13.12.05, 22:40 to jest synapsa renesansu: www.allposters.com/-sp/Creation-of-Man-Posters_i375038_c26672_.htm zgadzam sie, ze renesans wiedzial duzo o milosci. Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Jestes - delikatnie mowiac: nierzetelny 13.12.05, 22:48 Renesans o synapsie nie wiedzial nic. To dopiero Ty, ex post, wiesz, ze on ja czul. Ale to olbrzymia roznica :) buona notte Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu nie badzcie, gentelmeni, tacy doslowni:) 14.12.05, 00:42 a ilu Was tan jest? Moj nick jest alegoryczny, poza tym, jestem kobieta. Moj nick niesie przeslanie, ze stajemy sie LUDZMI oraz odradzamy sie wielokrotnie dzieki "synapsowaniu" z innymi ludzmi oraz z calym wszechswiatem. Milosc jest najcudowniejsza z tych ludzkich synaps, a obraz Michala Aniola jest najpiekniejsza artystyczna alegoria synapsy, jaka znam. Geniusz ponadczasowj sztuki polega na tym, ze w roznych czasach budzi ona w ludziach rozne refleksje, ale zawsze wzbudza ten sam zachwyt. Ponizej Botticelli. pozdro:) www.artprints-on-demand.co.uk/noframes/botticelli/venus_mars.htm Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Uzgodnilismy zatem wspolny szacunek dla 14.12.05, 05:38 Renesansu, a takze nieco zrozumienia dla synapsy :) Absolutnie jednak, odrzucam suegestie, ze milosc to oxymoron. Oxymoron - to manipulacja z ladunkiem ujemnym www.hardkor-sports.com/Humor-Images/OXYMORON-enlarged.gif Milosc to manipulacja z ladunkiem (i efektem) DODATNIM :) Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani dodatek :) 14.12.05, 05:57 Poniewaz moj poprzedni wywod odbiegl troche od etymologii vel analizy logicznej, musze powrocic na te tory, by zarzucana mi doslownosc potwierdzic :) Termin "szczesliwa milosc" - to nie oxymoron. - To tkzw. "maslo maslane" PS. Lubisz slodkie buleczki z maslem? Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu o oksymoronie szczesliwej milosci 14.12.05, 17:41 en.wikipedia.org/wiki/Oxymoron powyzej definicja oksymoronu. Jest to intencjonalne uzycie dwoch zazwyczaj przeciwstawnych sobie slow, pozornie paradoksalne, dla wywolania okreslonego efektu retorycznego, np. ogluszajaca cisza. Nie zgadzam sie, ze oksymoron ma w sobie ujemny ladunek emocjonalny, on sluzy raczej zaskoczeniu lub draznieniu:). Oczywiscie wiem, ze milosci bywaja szczesliwe i cala neurobiologia milosci opiera sie na pobudzaniu systemow przyjemnosci i rozkoszy w mozgu. Ale wlasnie dlatego, ze milosc silnie pobudza mnechanizmy przyjemnosciowe, kiedy sie zalamuje lub konczy, wtedy wpadamy w stan przeciwny - depresji. Milosci wielkie i naprawde szczesliwe bywaja glownie w bajkach i gawedach ludowych, naslyniejsza to Kopciuszek, i one odzwierciedlaja marzenia ludzkie. Bywaja tez w zyciu:)). Natomiast w literaturze powaznej, wielka milosc prawie zawsze jest nieszczesliwa - od Petrarki, Szekspira, Mickiewicza, Tolstoja (Karenina), po bardziej wspolczesne Love Story, Great Gatsby, Sofies Choice, etc. W literaturze, zeby milosc byla ciekawa musi byc tragiczna:)). PS. slodkie buleczki z maslem lubie, ale nie jadam. Czy jestes piekarzem?:)) Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani "szczesliwa milosc" - to nie oksymoron!!!! 14.12.05, 18:01 synapsa.renesansu napisała: > en.wikipedia.org/wiki/Oxymoron > powyzej definicja oksymoronu. Jest to intencjonalne uzycie dwoch zazwyczaj > przeciwstawnych sobie slow, pozornie paradoksalne, dla wywolania okreslonego > efektu retorycznego, np. ogluszajaca cisza. Nie zgadzam sie, ze oksymoron ma w sobie ujemny ladunek emocjonalny, on sluzy raczej zaskoczeniu lub draznieniu:). - 0drozniaj moje zarty od powaznych uwag :) > > > Oczywiscie wiem, ze milosci bywaja szczesliwe i cala neurobiologia milosci > opiera sie na pobudzaniu systemow przyjemnosci i rozkoszy w mozgu. Ale wlasnie dlatego, ze milosc silnie pobudza mnechanizmy przyjemnosciowe, kiedy sie zalamuje lub konczy, wtedy wpadamy w stan przeciwny - depresji. - ale wtedy to juz nie jest szczesliwa milosc, tylko efekty jej zakonczenia > zeby milosc byla ciekawa musi byc tragiczna:)). - nie jestem tego pewien , ale wtedy nie jest "szczesliwa miloscia" > slodkie buleczki z maslem lubie, ale nie jadam. Czy jestes piekarzem?:)) - tak. Lubie dbac o wypieki na policzkach , zwlaszcza Twoich. Definicja Oksymoronu : zrodlo Slownik jezyka polskiego PWN. T II, str 510. Oksymoron: lit. zestawienie wyrazow o przeciwstawnym, wzajemnie wykluczajacym sie znaczeniu (z gr.) < Milosc i szczescie sie nie wykluczaja. zatem "szczesliwa milosc", to nie oksymoron :) CBDO. caluje Cie. Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: "szczesliwa milosc" - to nie oksymoron!!!! 14.12.05, 20:34 OK, niech Ci bedzie. wiec powiem, ze szcesliwa milosc to fatamorgana:). lepiej? gonisz za nia, snisz o niej, a kiedy sie zblizysz, to ona ucieka. Moze to wlasnie w niej najbardziej pociagajace? Tragiczna nieszczesliwa milosc jest tematem wielkich dziel literackich, bo jest bolesnym doswiadczeniem ludzkim, ktore na trwale wbudowuje sie w pamiec i drazni dusze. Ludzie szczesliwi rzadko pisza wielkie dziela, oni sa po prostu szczesliwi. "Precz z mej pamieci. Nie tego rokazu moja i Twoja pamiec nie poslucha (wieszcz tako sobie jeden!)". Zgoda, ze milosc i szczesie sie nie wykluczaja, raczej sie uzupelniaja, ale sa rzadkoscia w ludzkim stadzie. Mozna sie przekonac czytajac posty na tutejszym forum. Nawet, kiedy ludzie osiagna szczescie w milosci, to cos sie wreszcie zdarza, ze ono pryska. Nie potrafie wytlumaczyc czemu tak jest, przyczyny tego sa zlozone. Jesli jestes piekarzem, to powiedz, co umiesz piec. Czy wiesz jak sie piecze ciaska anielsko-diabelskie? Oksymoron. To jest troche "spooky", kiedy caluje nas jakis Phantom. mam nadzieje, ze nie jestes wampirem:)) Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani 75 % polskich malzenstw jest szczesliwych :) 14.12.05, 22:29 I dlatego nie siedza tu w Necie. Lecz: Kochaja sie, ogladaja TV, czytaja ksiazki i zajmuja sie dziecmi :) dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu to wspaniale, ze az 75% jest szczesliwych 15.12.05, 05:50 choc trudno w to uwierzyc, w USA ponad 50% konczy sie rozwodami. Mysle, ze szczescie zalezy od znalezienia sobie naprawde kompatibilnego partnera, co jest trudne, ale ksiazke o szczesliwej mlosci warto przeczytac. ogladanie TV jest jednak sprzeczne z moim pojeciem szczesliwosci:) dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: to wspaniale, ze az 75% jest szczesliwych 18.12.05, 14:43 synapsa.renesansu napisała: Mysle, ze szczescie zalezy od znalezienia sobie naprawde kompatybilnego partnera, co jest trudne, - naturalnie ale ksiazke o szczesliwej mlosci warto przeczytac. - tez tak sadze ogladanie TV jest jednak sprzeczne z moim pojeciem szczesliwosci. - masz jakis dziwny uraz co do TV. Bardzo lubie ogladac programy przyrodnicze i geograficzne przeciez np. na Alaske, do Patagonii, czy do Capetown raczej nie pojade, ciekawi mnie jednak piekno roznych zakatkow Swiata i moze na jakas jedna dalsza podroz kiedys sie zdecyduje. PS. Zatrzeslo Toba cos ostatnio mocno? Powiedz szczerze. Przecie widze, o jakich dziwnych porach piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: to wspaniale, ze az 75% jest szczesliwych 19.12.05, 00:43 :)) OK, w TV nie znosze reklam i czesto tak mnie one oburzaja, ze rezygnuje z ogladania calkowicie. ogladam tylko dzienniki i czasem programy przyrodniczo- geograficzne lub publicystyczne. Czasem do smiechu tez brytyjskie komedie:) Owszem zatrzeslo mna i to jak! wlasnie przezylam trzesienie ziemi i ciesze sie, ze uszlam z zywotem, wiec bardziej cenie sobie synapsowanie z innymi ludzmi niz ogladanie komercyjnej propadandy w TV:)) dziwnosc jest rzecza wzgledna, najpierw powiedz mi czym jest niedziwnosc, czyli normalnosc. synaptyczne pozdro:)) Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: to wspaniale, ze az 75% jest szczesliwych 20.12.05, 15:32 synapsa.renesansu napisała: > :)) > OK, w TV nie znosze reklam i czesto tak mnie one oburzaja, ze rezygnuje z > ogladania calkowicie. ogladam tylko dzienniki i czasem programy przyrodniczo- > geograficzne lub publicystyczne. Czasem do smiechu tez brytyjskie komedie:) - czyli w sumie, najzupelniej "normalnie" (w moim rozumieniu tego slowa) > Owszem zatrzeslo mna i to jak! wlasnie przezylam trzesienie ziemi i ciesze sie, ze uszlam z zywotem, wiec bardziej cenie sobie synapsowanie z innymi ludzmi niz ogladanie komercyjnej propadandy w TV:)) - Czy moglbym otrzymac w koncu jakies blizsze informacje, co tak Toba zatrzeslo ?, (chocby na priv) dziwnosc jest rzecza wzgledna, najpierw powiedz mi czym jest niedziwnosc, czyli normalnosc. - przeciez wiesz dobrze, ze sa tego dwie definicje. Subiektywna/ludzka i naukowa. Subiektywnie, normalne jest dla mnie to, co ja odbieram jako normalne. Czyli ze np. place za towary kupowane w sklepach. I nie klamie, gdy nie musze. (tak postepuje zapewne wiekszosc...) Ale tez nie uzywam nigdy brzydkich slow (to zapewne ladne...) lecz... takze lubie pic piwo idac ulica... a poniewaz wiekszosc spoleczenstwa odbiera to jako nienormalne i brzydkie, piwo (amerykanskim zwyczajem) trzymam w torebce :) A w sensie naukowym - normalne (dla kazdego gatunku) sa zachowania i cechy wystepujace najczesciej. Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: to wspaniale, ze az 75% jest szczesliwych 21.12.05, 22:06 gentlemani napisał: > - Czy moglbym otrzymac w koncu jakies blizsze informacje, co tak Toba > zatrzeslo ?, (chocby na priv) Hmmm... Czy my sie znamy?:) Nie mam zwyczaju opisywac swoich wstrzasow psychologicznych i fizycznych obcym osobom. sorry. Ale ogolnie, to wstrzasa mna dzisiejszy zalosny stan swiata i ludzkosci...:) > - przeciez wiesz dobrze, ze sa tego dwie definicje. > Subiektywna/ludzka i naukowa. owszem, ale kazda dziwnosc jest wzgledna. dla "normalnosci" geniusz jest dziwactwem, dla geniuszy jest on norma. > Subiektywnie, normalne jest dla mnie to, co ja odbieram jako normalne. dla mnie subiektywnie normalne jest to, co jest naturalne dla mnie i zgodne z moja psychika. Kazdy ma wlasne normy i to jest OK. naturalnie istnieja tez "normy" obyczajowe narzucone przez wiekszosc lub przez tych, ktorzy trzymaja polityczna lub kulturowa wladze. > A w sensie naukowym - normalne (dla kazdego gatunku) sa zachowania i cechy > wystepujace najczesciej. tak, ale zgodnie z ta deficja geniusz jest nienormalny, bo wystepuje we frakcji promila populacji. Mnie nie pociaga jednak to co "normalne", tylko to co unikalne. Taka mam, dziwna nature:)). synaptyczne i sympatyczne pozdro... Odpowiedz Link Zgłoś
altro2611 Re: to wspaniale, ze az 75% jest szczesliwych 21.12.05, 23:13 Dio Buono, nie chciałem aż tak Synapsie renesansu zepsuć klienteli. Poprawię się - Platon twierdził, ze jak rozdwojone połowki na siebie wpadną, to jest jubel. Ti abbraccio Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: Platon etc. 23.12.05, 03:10 niestety klietniow zadbych nie ma (na szczescie!), bo biznesu nie prowadze i nie zamierzam, gdyz mnie to okropnie nuuuuudzi i uwazam, ze ludzie powinni mniej kupowac, a beda szczesciwsi. Co do Platona, to zgadzam sie calkowicie. Buon Natale e felice Anno Nuovo! zwrotny braterski uscisk.:) Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: to wspaniale, ze az 75% jest szczesliwych 22.12.05, 20:04 synapsa.renesansu napisała: > gentlemani napisał: > > - Czy moglbym otrzymac w koncu jakies blizsze informacje, co tak Toba > > zatrzeslo ?, (chocby na priv) > > Hmmm... Czy my sie znamy?:) Nie mam zwyczaju opisywac swoich wstrzasow > psychologicznych i fizycznych obcym osobom. sorry. Ale ogolnie, to wstrzasa > mna dzisiejszy zalosny stan swiata i ludzkosci...:) > Mnie kazjetsa, Ljubimaja, szto my, wsio taki, kak by eta skazat, znakomyje. No jesli ja oszibajus, tak izwini :) Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: to wspaniale, ze az 75% jest szczesliwych 22.12.05, 21:24 synapsa.renesansu napisała: > Hmmm... Czy my sie znamy?:) Nie mam zwyczaju opisywac swoich wstrzasow > psychologicznych i fizycznych obcym osobom. - Nie jestem osoba obca. Wiecej, uwazam, ze znamy sie nieco. :) Ale ogolnie, to wstrzasa mna dzisiejszy zalosny stan swiata i ludzkosci..:) - Doprawdy? Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: to wspaniale, ze az 75% jest szczesliwych 23.12.05, 03:05 hmmm. quite interesting? znaczy sie, jestes postepnym szpiegiem!!! tym bardziej nic Ci nie powiem! tak doprawdy wstrzasa mna wiele rzeczy, ze az cala trzese sie jak osika na mrozie siarczystym przedswiatecznym:)) Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu do gentlemani:) 23.12.05, 17:02 to intrygujace, iz twierdzisz, ze mnie znasz. zatem zabawmy sie w zgadywanke. napisz mi jaka jest srodkowa litera mojego imienia (jesli liczba liter jest parzysta, podaj pierwsza z dwoch srodkowych), oraz podaj prosze srodkowa litere swego imienia. a poza tym, to - zycze Ci radosnych swiat i szczesciwego, zdrowego, pomyslnego r. 2006. jesli swiat nie obchodzisz, to i tak zycze Ci bardzo cieplo i synaptycznie wszystkie najlepszego..., Panie tajemniczy wielbicielu, czy tajemniczy zgrywusie?:) synapsa r. Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: do gentlemani:) 23.12.05, 18:20 Ty mi nie "zycz", tylko bierz sie do tego, do czego czeba :) A ta litera, o ktora pytasz, brzmi : "n" Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: do gentlemani:) 23.12.05, 18:22 gentlemani napisał: > Ty mi nie "zycz", tylko bierz sie do tego, do czego czeba :) > > A ta litera, o ktora pytasz, brzmi : "n" a pierwsza srodkowa mego imienia takoz :) Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: do gentlemani:) 24.12.05, 13:22 Jesli to Andy szuka Anny, to nie ten adres.:). Nie jestem Anna i "n" nie figuruje nigdzie w moim prawdziwym imieniu. Jesli natomiast idzie o nicki, sprawa sie komplikuje, bowiem jeden z nich ma "n" w srodku oraz znam calkiem sympatycznego osobnika, ktory tez ma "n" w srodku swego nicka. Wiec jest zachwostka:). Dam Ci jednak zespol dodatkowych rowan do rozwiazania: X=n+n n+n=m m=1/w w=(znak runiczny)=1/4 mojego rodowego herbu X=???:)) No to Wesolych Swiat!:))) Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: do gentlemani:) 24.12.05, 14:15 Slusznie wspomnialas o Tych Andach Ty Blyskotko.Intelektu :) Musialbym wspiac sie intelektualnie na sam szczyt Aconcagua, by rozwiazac Twoj rebus. Jezeli jednak nie znajde na nim Anny - to jaka czekalaby mnie tam nagroda? Pozdrawiam rowniez Swiatecznie. Andy. www.ecoexpeditions.no/southamerica/argentina/aconcagua.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
emotionek Re: do gentlemani:) 24.12.05, 14:45 czemu w Wigilię siedzisz na forum ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
gentlemani Re: do gentlemani:) 24.12.05, 15:14 emotionek napisała: > czemu w Wigilię siedzisz na forum ? :) Z roznych powodow :) Dogladam, jak zawsze, co robi Anna M... A konkretnie, to samochod mi sie popsul potrzebuje go pilnie i naprawiaja mi go w ostatniej chwili wlasnie dostalem telefon i lece. A Ty co robisz tu o tej porze? PS. G. G. Marquez to jeden z moich ulubiencow :) Odpowiedz Link Zgłoś
emotionek Re: do gentlemani:) 24.12.05, 23:20 tak jakoś wyszło,że tu siedziałam... mam nadzieję, że zdążyłeś na czas do celu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x@ Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: *.skyware.pl 13.12.05, 22:49 są, czasem trudne, ale jednak szczęśliwe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jmx przekornie ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 00:20 a co to tak naprawdę znaczy "szczęśliwa miłość"? ile razy mozna było przeczytać na watkach, że "miłość nie wystarcza"? Moze powodzenie w miłości zalezy tak naprawdę od nas - od naszego podejścia do drugiego człowieka, miłości, samych siebie, życia "w ogóle"? Kiedyś przeczytałam coś takiego i.... Moze ten tekst też coś komuś ukaże, tak jak mnie... "Jestem niewiele starszy od ciebie, ale mogę ci powiedzieć: nie widziałem jeszcze ludzi, którzy spotkaliby się w dobrym miejscu życia. Takiego miejsca w życiu nie ma i być nie może. Zawsze zdaje się, że jest zbyt późno czy zbyt wcześnie; że zbyt wiele doświadczenia, albo zbyt mało. Zawsze coś stoi na przeszkodzie." (Marek Hłasko) Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: przekornie ;) 14.12.05, 00:47 bardzo trafne spostrzezenie Hlaski:). Ja zartowalam. wierze w szczesliwa milosc. zdefiniuje ja jako taka, w ktorej dwoje ludzi znalazlo rzadki rezonans dusz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lili Re: przekornie ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 11:50 > milosc. zdefiniuje ja jako taka, w ktorej dwoje ludzi znalazlo rzadki rezonans > dusz. Bo to jets Miłosc, a poza tym Hłasko pisął o tym co sam widział i zaobserwowoał, co nie mówi ze był dobrym obserwatorem:)Warto zyc według własnych słow, rzeczy a nie filozofi ludzi, innych Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: przekornie ;) 14.12.05, 23:19 Gość portalu: jmx napisał(a): > Moze powodzenie w miłości zalezy tak naprawdę od nas - od naszego podejścia do > drugiego człowieka, miłości, samych siebie, życia "w ogóle"? w duzym stopniu jest to prawdziwe :) ps. szwendam sie tu i tam - i prosze na kogo wpadam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jmx Re: przekornie ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 00:39 o matko.... aż mnie zatkało!! :))))) szwendaj się dalej, to miłe :) Odpowiedz Link Zgłoś
e.za Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 14.12.05, 18:32 "tęsknimy czule za tym, czego nie ma śmiech się miesza z bólem, co serce oniemia nasłodszych zaś pieśni najsmutniejszy temat..." najpiękniejsze są te trudne miłości... ale ja tym razem poproszę mniej piękną, ale za to z happy endem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 14.12.05, 20:40 o tej mniejszej i szczesliwej milosci marzy wiekszosc ludzi. czy udaje im sie to zrealizowac? Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 14.12.05, 21:37 Prawdziwa miłość jest jak duch, wszyscy o niej mówią ale niewielu spotkało się z nią twarzą w twarz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jmx "masz to kim jesteś" ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 00:44 wierzę w sprawiedliwość dziejową - jak ktoś jest dobry to w końcu los go wynagrodzi :) Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu genialny przyklad szczesliwej malzenskiej milosci: 15.12.05, 06:24 :))) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=33474734 Odpowiedz Link Zgłoś
khinga Re: genialny przyklad szczesliwej malzenskiej mil 15.12.05, 07:25 Heeee...dobry przykład! Jednak gdzieś tam są szczęśliwe miłości:-)) Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Re: genialny przyklad szczesliwej malzenskiej mil 16.12.05, 03:36 owszem, to oszczednosc, tylko zakochanie sie to jeszcze nie milosc... chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 15.12.05, 13:17 To wszystko jedna wielka bzdura to co tu piszecie. Nie ma ani sprawiedliwości dziejowej (ilu odeszło w samotności i zapomnieniu, albo żyją SAMI na świecie...biedne brzydkie smutne i niekochane stare panny, samotni i zgorzkniali faceci, babcie czy dziadkowie samiuteńcy w klitkach na blokowiskach...) Nic też tak naprawdę od nas nie zależy, można z losem bądż z Bogiem dyskutować, jak ja, pieklić się, miotać i wkurzać, można płakać z bezsilności w poduszkę, i nic nie osiągnąć, bo ludzie będą jak cienie rozpływać się we mgle i odchodzić kpiąco albo z fałszywymi wyrzutami sumienia, albo z ulgą...A inni będą mieli z kim dzielić życie...I wcale sobie na to nie zasłużyli bardziej niż nic pierwsi. Po prostu przypadek........ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jmx Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 21:00 > Nic też tak naprawdę od nas nie zależy, można z losem bądż z Bogiem dyskutować, > jak ja, pieklić się, miotać i wkurzać, można płakać z bezsilności w poduszkę, i > nic nie osiągnąć, [...] ja tez bym uciekla od takiej osoby... Ty nie? ;) Nie lepiej sie usmiechnąc? spojrzec na jasną strone zycia? cieszyc sie z drobiazgow - ze niebo niebieskie, ze snieg pada, ze ciasto pieknie pachnie w piekarniku? jest tylez powodow do radosci co do smutku :) Bo gdy w koncu spotkamy te druga osobe... To nasze zgorzknienie i nieumiejetnosc cieszenia sie uniemozliwi nam bycie razem. Bo nikt nie jest doskonaly, bo ukochana, ukochanego czasem glowa boli, czasem ma chandre, zly humor, musi nagle wyjechac, woli piwo z kolegami niz romantyczna komedie... Tyle powodow do niezadowolenia! ;) Los zsyla szanse, ale czy ja umiejetnie wykorzystamy - od nas zalezy. Jak w pokoju jest ciemno to trzeba zapalic swiatlo a nie wyrzekac na swiat, ze brzydki i ponury. Zapal swiatlo morska_trawo :) Pozdrawiam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 16.12.05, 01:44 słowa, słowa, słowa, słowa..... Moja kochana, nie musisz uświadamiać mi takich rzeczy, nie mam 15-tu lat, ale Ty jesteś chyba jeszcze bardzo młoda i chyba nie do końca zrozumiałaś to co napisałam Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 18.12.05, 01:12 "Źle, źle zawsze i wszędzie Ta nić czarna się przędzie: Ona za mną, przede mną i przy mnie, Ona w każdym oddechu, Ona w każdym uśmiechu, Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie..." tak też można, ale ja wolę inaczej. Pozdrawiam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gloksy Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 22:30 Piękne, lotne, prawdziwie wrażliwe: otworzyć wątek i czekać na wypowiedzi. Na koniec podsumować piszących, że napisali bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
stolicaam Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 16.12.05, 22:33 odp na pyt.: szczeście daje forsa , sex i ..... szcześciwa miłośc to tylko szalona i chwilowa a potem.... PRZYZ|WYCZAJENIE I OBOZIĄZEK ale to inny temat. wiec jeśli szczęście to tylko chwilowe?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gloksy Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 22:41 stolicaam napisał: > odp na pyt.: szczeście daje forsa , sex i ..... Już w tym momencie nie rozumiem, więc dalej nie czytam. Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 16.12.05, 22:45 A ja rozumiem. Ale to nie dla idalistów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lili Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.05, 12:59 morska_trawa napisała: > To wszystko jedna wielka bzdura to co tu piszecie. Nie ma ani sprawiedliwości > dziejowej (ilu odeszło w samotności i zapomnieniu, albo żyją SAMI na > świecie...biedne brzydkie smutne i niekochane stare panny, samotni i zgorzknial > i > faceci, babcie czy dziadkowie samiuteńcy w klitkach na blokowiskach...) > Nic też tak naprawdę od nas nie zależy, można z losem bądż z Bogiem dyskutować, > jak ja, pieklić się, miotać i wkurzać, można płakać z bezsilności w poduszkę, i > nic nie osiągnąć, bo ludzie będą jak cienie rozpływać się we mgle i odchodzić > kpiąco albo z fałszywymi wyrzutami sumienia, albo z ulgą...A inni będą mieli z > kim dzielić życie...I wcale sobie na to nie zasłużyli bardziej niż nic pierwsi. > Po prostu przypadek........ Bardzo naiwne rozumowanie: na miłosc sie nie ZASŁUGUJE to nie medal, to nie materia!Wiem tak mawiaja kobiety: jestes piekna, masz szkoły muisz sie wydac za biznesmena jestes tego warta! Inne bedamiec mezow takich a ty takiego jak wybranka losu. Apotem zal i frustracja, bo jak nie ma miłosci to nie ma. Miłosc to nie test, ze jak pomozesz bezdomnym albo zdaszdyplom na 5 to dostniesz super meza czy zone. Miłosc to głos serca, i tylko od CIEBIE zalezy czy POJDZIESZ za tym głosem! Tylko od Ciebie i od Ciebie zalezy jaki Dom Milosci sobie wybudujesz:) Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 18.12.05, 13:27 ja właśnie chciałam powiedzieć, że na miłość nikt sobie nie zasłużył, ani ci kochani ani niekochani, ona jest albo jej nie ma ale to raczej miało zobrazować fakt, że nie istnieje sprawiedliwość dziejowa Nie bierz wszystkiego tak dosłownie :) chociaż pewnie to ja reprezenuję zbyt wysoki poziom abstrakcji Odpowiedz Link Zgłoś
synapsa.renesansu Moze i nie ma, ale milosc ma wartosc, a nawet 17.12.05, 02:18 gdy nieszczesliwa:)) Na pewno nie warto z niej rezygnowac. Odpowiedz Link Zgłoś
bellima Re: Moze i nie ma, ale milosc ma wartosc, a nawet 20.12.05, 15:33 synapsa.renesansu napisała: > gdy nieszczesliwa:)) Na pewno nie warto z niej rezygnowac. rany... skąd tylu masochistów?:-/ Odpowiedz Link Zgłoś
altro2611 Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 21.12.05, 22:42 miłe te wasze ksywy - morska trawa, pamiętam jak mi obmywała stopy na Sycylii... miłość szczęśliwa oczywiście istnieje tyle że trwa krótko bo wszystko sie zużywa; jest burza feromonów, chemia, sex a potem bachory i on któremu śmierdzą nogi a jej trudno powiedzieć co... Odpowiedz Link Zgłoś
altro2611 Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 21.12.05, 22:43 literatura renesansowa dowodzi (adresuję to specjalnie do eksperta) - że najpiękniejsze miłości to te niespełnione - Tristan / Izolda; Abelard / Heloiza Odpowiedz Link Zgłoś
altro2611 Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 21.12.05, 22:46 Abelard przepłacił miłość utratą jajek,ale ta miłość niespełniona była wzorcem dla trubadurów i truwerów całew średniowiecznej Europy; drogie Panie - jeśli chcecie kochać pamiętajcie o losie Abelarda... Odpowiedz Link Zgłoś
altro2611 Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 21.12.05, 22:57 i tak cała historia - nie tylko średniowieczna - uczy, że nie istnieją szczęsliwe miłości; bo to, co szczęśliwe nie wytrzymuje próby czasu; tym co szczęśliwi zawistni kładą kłody pod nogi; na szczęście z biegiem lat zyskujemy doświadczenie i miast wierzyć w tę najbardziej szczęśliwą miłość wierzymy w Radio M. i naciskając moherowy beret na uszy wierzymy że w przyszłym życiu poznamy królewicza z bajki. I tego życzę Wam wszystkim w Nowym Roku Odpowiedz Link Zgłoś
b-beagle Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 22.12.05, 20:13 Są tylko trzeba być realistą i nie oczekiwać rzeczy niemożliwych Odpowiedz Link Zgłoś
galt Sa - czeba tylko wiedziec jak. 22.12.05, 21:06 Tajemnica jest madrosc zyciowa, ktora mowi: Ten ktory nie oczekuje nigdy nie jest zawiedziony. Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: Sa - czeba tylko wiedziec jak. 22.12.05, 21:29 mądrościami życiowymi piekło jest wybrukowane :) Odpowiedz Link Zgłoś
galt mowisz z doswiadczenia? 22.12.05, 21:43 ja w piekle nie bylem, ale widzialem tych co madrosciami zyciowymi nie grzesza... - przeciwienstwo nie moze byc takie zle... :) Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: mowisz z doswiadczenia? 22.12.05, 21:52 masz rację, szczęście przychodzi gdy się go nie spodziewamy i ten kto nie oczekuje, nigdy nie będzie rozczarowany ale to jeszcze jeden pięknie brzmiący frazes, bo zupełnie nierealny to filozofia, a ta ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, no może poza funkcją podtrzymywania na duchu życie weryfikuje mądrości życiowe bo jak tu zrobić żeby nie oczekiwać? nad stoicyzmem, owszem pracuję, ale droga daleka ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
galt niezupelnie 22.12.05, 22:10 widzisz wielu ludzi mowi o milosci nie majac o iej zielonego pojecia. Nie jest to problem z filozofia ale z, bede bryutalny, ludzka ignorancja. Jak para spotka sie w momenice gdyz ich zadze pikuja - to oni to nazywaja miloscia, jak spotkaja sie dzien pozniej gdy ich zadze (zwlasza jej) byly chlodniejsze to problemu nie ma. Ktos kiedys slicznie odpowiedzial swojej rzekomej milosci: "jak mnie kocz\hasz to mnie zostaw w spokoju" - pieknie i prawdziwe. Tak ja kocham - szukam maksymalnego komfortu i dobra dla obiektu mojej milosci. Jak ona mi powie ze bedzie jeje lepiej beze mnie ja jej to umozliwie. Jest to oczyiscie uproszczenie, podejme proby, przeegzaminuje jej pewnosc decyzji itp. Ale na koncu - pomoge odejsc pomimo, ze dla siebie tego bym nie chcial. Niemozliwe? Coz... Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: niezupelnie 22.12.05, 22:21 nie wiem czy mówimy o tym samym Pomożesz jej odejść? Hmmmm, Ciekawe ile masz lat? bo sama też kiedyś tak myślałam, że jeśli zechce i uzna to za lepsze, to pozwolę mu odejść to znowu teoria, tylko teoria,i mówię to nie tylko na podstawie swoich doświadczeń, ale innych związków też Odpowiedz Link Zgłoś
galt A dlaczego mialaby to byc tylko teoria 22.12.05, 22:35 a jaki sens ma egzystencja jezei ktos nie jest ze soba szczesliwy? Szczescie dwojga, jak sama nazwa wskazuje, to suma geometryczna szczesia kazdego z nich (tu masz swoja teorie). Trzeba dwoje do tanga. Oczywiscie do takiego wniosku mozesz tylko dojsc jak masz juz jakies dosiwadczenie i mozesz popatrzec na siebie z peryspektywy. Miz zalezy na szczesiu mojej partnerki - nie wiem czy jest to az tak niezwykle. A Ty sugerowalabys abym trzymal ja sila, szantazowal, prosil i obiecywal cos czego nie mam? Pozatym powiem szczerze ze nie jestem zbyt komfortowy z Twoaj analogia jakoby byloby cos zlego z teretycznym podjes ciem do zycia. Ta wlasnie teoria to dowod, ze ktos mysli zanim zrobi i ze reflektuje (ocenia) swoje dzialania. Przez ten szacunek do wlasnie teroi polski przemysl i nauka nie moga dogonic reszty Siwaita - bo Swiat wlasnie sotsuje teorie do ciaglej poprawy. Podobnie w zyciu. Pewnie jak jestes mloda to pewno nie masz na tyle dyscypliny i kazda porazak wydaje sie byc koncem swiata. Po czasie widzisz, ze niezupelnie. Pozatym ty naprawde mowisz o czym innym. Jest oczywiscie cos co nazywamy odpowiedzialnoscia. Tak w imie odpowiedzialnosci np. za dzieci mozna apelowac o wstrzmiezliwosc w wyborach doczesnych wygod na rzecz stworzenia kolaicji dla dobra dziecka. Ale jest to inna strefa dzialania. Jak osoba, ktora twierdzi, ze kocha moze pogodzic sie z faktem, ze partner cierpi z tego powodu. Nie jest to wtedy milosc do partnera. Jest to milosc wlasna, obawa przed porazka, milosc sytuacji (kocham moje bycie z nim) itp. ALe napewno nie jest to milosc. Jak slysze takie bzdury, jak ze on ja zabil z milosci bo chciala go opuscic - to mis sie smiac chce z przewrotnosci tej oceny. On ja zabil bo kochal siebie i jego ego nie moglo przezyc tego bolu godnosci i wlasnej pychy. Wierz mi polowa ludzi nie ma ojecia o milosci, a tego 99% mlodych. Odpowiedz Link Zgłoś
wergili Re: A dlaczego mialaby to byc tylko teoria 22.12.05, 22:53 galt - zgadzam się z Tobą Miłość to nie walka za wszelką cene, a na pewno nie kosztem kochanej osoby. Ja kocham pewną osobke. Ale ona jest z kims innym. I ja moglbym robic wiele roznych rzeczy - myslac sobie - że moze zrozumie ze ja kocham i moglibysmy byc razem. Ale to bajka. Cierpie i to bardzo, ale powstrzymuje sie od pisania, dzwonienia... Widze ze jest szczęsliwa... z kims innym Odpowiedz Link Zgłoś
galt Dokaldnie. 22.12.05, 22:58 Widzisz, Ty go kochasz ponad siebie. Pocierpisz, zrozumiesz i znajdziesz inny obiket. Wiesz, nie ma milosci bez cierpienia.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
morska_trawa Re: A dlaczego mialaby to byc tylko teoria 22.12.05, 23:04 i znowu się nie rozumiemy kto mówi o zatrzymywaniu kogos na siłę? oczywiście, że to niemożliwe, nie mozna serca zmusić do kochania chodziło mi raczej o stan osoby pozostawionej, jeśli ma na tyle siły to może udawać, że cieszy się bo partnerka będzie szczęśliwa bez niego, ale to hipokryzja bo jesli kocha się kogoś to się chce z tą osobą być kto może racjonalnie wtedy powiedzieć, idź, badź szczęsliwa z innym, chyba tylko ktoś kto nie wie, co to znaczy kochać, albo brak mu minimum wrażliwości albo na siłę chce się trzymać się idealnego wyobrażenia o sobie, jaki wspaniałomyślny bo stan po rozstaniu , i podkreślam widziałam to już niejeden raz w przypadku dlugoletnich par, to ciężka walka... z samym sobą, z partnerem, z przeszłością, z losem,i niestety w większości przypadków ludzie ci nie zostaja przyjaciołmi a Tobie tak łatwo się mówi, pozwolę jej odejść...Pewnie, że pozwolisz, bo nie będziesz mieć innego wyjścia zależy Ci na szczęściu Twojej partnerki? A na Twoim własnym? Ja nie mam już tylu zludzeń i wiem , że jesteśmy raczej egoistami, ale nikt się do tego nie przyznaje. Mówisz tak teraz, bo jesteś z partnerką szczęśliwy, wiem tylko jedno,że jak przyjdzie wybierać to wybierzesz swoje szczęście. Nie jej. Odwróćmy sytuację, załużmy, że Ty kiedyś zechcesz odejść, a ona nie będzie chciała zaakceptować rozstania. I zostaniesz z nią, pomimo wszystko bo kiedyś zależało Ci na jej szczęściu? Nie, odejdziesz mimo to. Bo jak mówię, wszyscy jesteśmy egoistami. A teorie w życiu nie maja nic współnego z teoriami naukowymi, które zazwyczaj są konkretne i prawdziwe, te życiowe są relatywne i jest ich tyle ile ludzi, a i tak każdy mądrala mysli, że ma rację jedyną i absolutną, dlatego ja z dystansem podchodzę do wszelkich mądrości i cytatów Odpowiedz Link Zgłoś
galt Mylisz sie. 28.12.05, 15:26 Nie rozumiem skad Twoaj pewnosc, ze rzekomo "wszyscy jestesmy egoistami tylko sie do tego nie przyznajemy". Irytuje mnie to podobnie jak powtarzane "wszyscy kradna" - absolutnie nie! Nie tylko nie jest to prawda, a wrecz przeciwnie jest to linia dzielaca ludzi intelektu i wyzszych standardow od, prawde powiedziawszy szarzyzny. Nie prubuje sie wywyzszac, nie oto chodzi. Twierdze i wiem, ze standard trzeba podnosci. Jezeli Ty uwazasz, ze to co ja mowie, to dlatego, ze nie musze byc skonfrontowany z rzeczywistoscia wyboru pomiedzy moja pycha a szczesciem drogiej mi osoby - to musze Cie rozczarowac - nie wiesz jeszcze wiele o zyciu - i z takim odejsciem pewno nie wiee sie dowiesz. Ludzie, ktorzy pod pozorem milosci do partnera/ki szukaja swojej tylko korzysci - sa prostakami nie godnymi nagrody szczescia na tym swiecie. Zawsze bedzie im malo i nigdy nie beda zaspokojeni - bo wlasnego ego nie da sie zaspokoic. Hej, jest mie przykro za Ciebie, ze nie stac Cie na wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
nonmolto Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 23.12.05, 18:00 jest miłosc jest akceptacja i zaufanie!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ladyx Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: 62.93.41.* 23.12.05, 18:04 oczywiście, że jest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lola Re: Nie ma szczęśliwych miłości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.05, 01:13 Czym jest ta miłość?Oddaniem siebie komuś,czy pragnieniem posiadania?Każdy ma ją taką ,do jakiej dorósł.Niektórzy nigdy nie pojmą,że to przede wszystkim pragnienie szczęścia dla tej jednej,jedynej osoby pod słońcem.Niektórzy nigdy nie znajdą w sobie tej siły ,by odejść,ponieważ szczęście ,to nasza nieobecność...W dzieciństwie przeczytałam baśń Andersena pt."Mała Syrena"i już wtedy zrozumiałam,że w życiu będę musiała czasem nią być-kochać i nie pokazać tego po sobie,patrzeć na ślubny welon oblubienicy ukochanego...No może niezupełnie życie splotło się z baśnią,ale czasem trzeba ukryć ból i uśmiechać się przez łzy,by nie mącić szczęścia innych... Odpowiedz Link Zgłoś
juliusz.ms Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 25.12.05, 16:11 Gość portalu: lola napisał(a): > Czym jest ta miłość?Oddaniem siebie komuś,czy pragnieniem posiadania?Każdy ma > ją taką ,do jakiej dorósł.Niektórzy nigdy nie pojmą,że to przede wszystkim > pragnienie szczęścia dla tej jednej,jedynej osoby pod słońcem. - to chyba tylko milosc idealna jest taka... w tej "normalnej" to pragnie sie raczej po rowno - dla niej i dla siebie :) Niektórzy nigdy nie znajdą w sobie tej siły, by odejść, ponieważ szczęście, to nasza nieobecność... W dzieciństwie przeczytałam baśń Andersena pt."Mała Syrena"i już > wtedy zrozumiałam,że w życiu będę musiała czasem nią być-kochać i nie pokazać > tego po sobie,patrzeć na ślubny welon oblubienicy ukochanego...No może > niezupełnie życie splotło się z baśnią,ale czasem trzeba ukryć ból i uśmiechać się przez łzy,by nie mącić szczęścia innych... - wprawdzie sam mowilem nie raz , ze nie buduje sie wlasnego szczescia na nieszczesciu innych, ale nawet w takiej sytuacji ma sie prawo powiedziec : - "Jestes miloscia mojego zycia"... Odpowiedz Link Zgłoś
emotionek Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 25.12.05, 17:10 dzięki za te ostatnie zdania... :) Odpowiedz Link Zgłoś
juliusz.ms Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 27.12.05, 13:29 emotionek napisała: > dzięki za te ostatnie zdania... :) Я также. Для этого, что Tы. blog.onet.pl/_d/sz/219655/milosc_big.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
emotionek Re: Nie ma szczęśliwych miłości? 28.12.05, 10:45 Remélem rövidesen megint látjuk egymást. (oczywiście na forum :) Odpowiedz Link Zgłoś