Dodaj do ulubionych

Zaduszkowy romantyzm

IP: *.acn.pl / 10.129.134.* 30.10.02, 20:33
Skoro zbliżają się Zaduszki, więc proponuję temat, związany z romantyczną
poezją i prozą, gdzie częstokrotnie bohaterka po smierci ukochanego nie tylko
załamywała piękne dłonie nad grobem i wypłakiwała oczy, lecz przysięgała
mu "wierność aż po swój grób". I niektóre, co bardziej wrażliwe czytelniczki
tych utworów, naśladowały ulubione heroiny. Jak sądzicie, czy w naszych
czasach zdarzają się podobne przypadki? A może już na tyle staliśmy się
pragmatyczni i mało romantyczni, że podobne przyrzeczenia i ich realizacja
odeszły do historii? Co sądzicie na ten temat, a może ktoś zna przykłady
rodem z życia, potwierdzające fakt, że powyższe romantyczne zachowania nadal
się spotyka.
Pozdrawiam.:)
Obserwuj wątek
    • ja_nek Re: Zaduszkowy romantyzm 30.10.02, 23:54
      Kiedyś słyszałem wypowiedź kobiety, od której odszedł mąż. Odszedł dawno przed
      laty, (więcej niż 5 lat, a mniej niż 10), a ona nadal go kochała. Inni
      mężczyźni nie istnieją dla niej w sensie miłosnym czy erotycznym.
      Piękna kobieta, bardzo atrakcyjna, za takimi na ulicy mężczyźni się oglądają.
      Nie ma problemów z komunikacją czy z poczuciem własnej wartości, mężczyźni
      próbowali ją podrywać, rozkochiwać itp, bez skutku.
      Ona ciągle kocha tego jednego.
      Ona wiedziała, że już go nie odzyska, że tamten już jej nie kocha, nie wróci,
      ale... jak powiedziała jest mu wierna i ma go w sercu.
      Romantyzm czy masochizm?

      Pozdrawiam
      Janek
      • efwa Re: Zaduszkowy romantyzm 31.10.02, 01:54
        ucieczka. boi sie komus zaufac wiec wyidealizowala sobie swoje uczucie i pewnie
        tego faceta, wydaje jej sie ze zyje w jakiejs powiesci, boi sie przed soba
        przyznac, ze zostala zraniona.

        ........

        osobiscie znam przypadek; narzeczony zginal i dziewczyna juz nigdy sie nie
        zwiazala z nikim bo jak twierdzila on byl tym jedynym.
        to jest mozliwe, ale dla osob dojrzalych emocjonalnie.
        ewa
      • meduza4 Re: Zaduszkowy romantyzm 31.10.02, 13:38
        Moim zdaniem jest w tej historii cos
        z masochizmu... Nie chce byc okrutna,
        ale czasami otwarcie sie na nowa milosc
        po stracie poprzedniej jest znacznie
        piekniejsze i romantyczniejsze niz zamykanie
        sie na wszystko co moze nas w zyciu spotkac...
        A moze ona po prostu boi sie, ze kolejna
        milosc to kolejne rozstanie i kolejny bol
        i dlatego woli zyc jak zyje????
        • kwasna_cytryna Re: Zaduszkowy romantyzm 02.11.02, 20:52
          meduza4 napisała:

          > Moim zdaniem jest w tej historii cos
          > z masochizmu... Nie chce byc okrutna,
          > ale czasami otwarcie sie na nowa milosc
          > po stracie poprzedniej jest znacznie
          > piekniejsze i romantyczniejsze niz zamykanie
          > sie na wszystko co moze nas w zyciu spotkac...
          > A moze ona po prostu boi sie, ze kolejna
          > milosc to kolejne rozstanie i kolejny bol
          > i dlatego woli zyc jak zyje????

          Masz rację, że nie należy się zamykać i koncentrować na swoim bólu. Ale
          otworzyć się na nowe uczucie nie pozwala strach i... złudna nadzieja, że wróci
          coś, co się dawno skończyło.
    • nadine_ Re: Zaduszkowy romantyzm 31.10.02, 13:48
      POŚCIEL CIERNIOWA
      Moja pościel cierniowa,
      oto co mi zostało
      z jakże ogromnej miłości !
      Ach, Jasza...
      Moja pościel cierniowa,
      moja pościel półżywa,
      przynosi mi noc -
      noc błagającą o sen !

      Ach, unieść się,
      zapomnieć się,
      w niebie kołysać się,
      kołysać się w tobie bezpiecznie,
      ach, Jasza !

      Moje piersi gorące,
      moje piersi półżywe,
      jak porzucone zwierzęta
      błagają o noc,
      noc błagającą o sen !

      Moje oczy bezwstydne,
      moje usta palące,
      z nieugaszonej miłości !
      Ach, Jasza...
      Przytulmy się, utulmy się, otulmy się,
      niech odejdzie jak mara bezsenna
      to co już stało się ! ...
      Osiecka
      • ja_nek Re: Zaduszkowy romantyzm 31.10.02, 17:46
        Dla mnie to bardziej masochizm = chory romantyzm.
        Zagadkowe jest to, że to jej wystarcza, nie potrzebuje tego zmieniać.

        Jeszcze klka słów o tej historii
        Wspomnianej przeze mnie osobie zdarza się zaprzyjaźnić czasem z jakimś
        mężczyzną (jak każdej kobiecie, nie robi tego celowo).
        Ale pojedynczy z nich zaczynają czuć coś więcej... mimo, że wiedzieli, że ona
        tak podchodzi do tych spraw.
        Czym wówczas jest takie tkwienie w przeszłości? Czy jest czymkolwiek?
        Masz i nie masz, jak przez szklaną szybę. Nie wolno im.

        Pozdrowienia
        Janek
    • white.falcon Re: Zaduszkowy romantyzm 31.10.02, 22:34
      Cieszy mnie rzeczowe potraktowanie tematu. Cóż, romantyzm opisanego przeze mnie
      rodzaju może i pasował w tamtych czasach, lecz w naszych czasach chyba już
      stanowi przeżytek. Albo nie sprawdza się. Uważam, że to dobrze, bo miałabym
      obawy;) przed wybraniem się w odwiedziny na rodzinne groby, bo po-pierwsze -
      nie chciałabym wcielać się w małokuszącą rolę, a po-drugie - męczące by było
      przedzierać się przez tłum rozpaczających pań. Małoromantyczne podejście
      powiecie? Może, ale życiowe.:)
      Pozdrawiam :)
    • Gość: monik Re: Zaduszkowy romantyzm IP: main:* / 10.10.51.* 02.11.02, 19:53
      byl Mezczyzna,
      ciagle zanosze mu czerwona roze. juz nie tak czesto j ak kiedys... nigdy mi nie powiedzial, ze bylam jedyna i
      najwazniejsza... moze nie bylam, a moze nie zdazyl... nie wiem i nigdy sie nie dowiem. czasami zaluje, ze nie bylam
      bardziej odwazna. myslalam: mamy czas. nie mielismy, On go nie mial.
      dlugo nie bylo faceta, ktory by mogl Mu dorownac. a najsmieszniejsze jest to, ze nagle zaczely sie mna interesowac
      cale stada. zupelna nowosc, wybryk natury, zlosliwsc losu. ja chcialamJjego, tamci nie dorastali mu do piet.
    • Gość: monik Re: Zaduszkowy romantyzm IP: main:* / 10.10.51.* 02.11.02, 19:55
      byl Mezczyzna,
      ciagle zanosze mu czerwona roze. juz nie tak czesto j ak kiedys... nigdy mi nie powiedzial, ze bylam jedyna i
      najwazniejsza... moze nie bylam, a moze nie zdazyl... nie wiem i nigdy sie nie dowiem. czasami zaluje, ze nie bylam
      bardziej odwazna. myslalam: mamy czas. nie mielismy, On go nie mial.
      dlugo nie bylo faceta, ktory by mogl Mu dorownac. a najsmieszniejsze jest to, ze nagle zaczely sie mna interesowac
      cale stada. zupelna nowosc, wybryk natury, zlosliwsc losu. ja chcialamJjego, tamci nie dorastali mu do piet.
      • Gość: monik w koncu IP: main:* / 10.10.51.* 02.11.02, 20:00
        nauczylam sie zauwazac innych, po drodze rozne rzeczy sie przytrafily
        a On ciagle jest i bedzie. czasami nie pamietam szczegolow Jego twarzy, ale ciagle widze te cudowne oczy, w
        ktorych rozblyskaja iskierki, kiedy sie smieje... i kiedy patrzy na mnie z bliska. tesknie do tych oczu
        • white.falcon Re: w koncu 02.11.02, 20:13
          Witam.
          Sądzę, że cieżko było zaakceptować sytuację, gdy straciło się w ostateczny
          sposób coś pięknego i kruchego, ulotnego, jak się okazuje. Zostały wspomnienia,
          które należą tylko do pamiętajacej osoby i które, co dziwne, pomagają spojrzeć
          na świat z innej perspektywy, pomagają nauczyć się doceniać piękne, ulotne,
          kruche... A więc chwała wspomnieniom.
          Pozdrawiam.
          • Gość: monik Re: w koncu IP: main:* / 10.10.51.* 02.11.02, 20:21
            Hej Pierzasta
            jakos tak smetnie i twoj watek bardzo na miejscu, bo listopad dziwny jest

            wspomnienia. myslalam, ze zawsze bedzie bolalo, ze nigdy sie do Niego nie usmiechne, ze lzy nie wyschna...
            wyschly, usmiecham sie... zyje
            • white.falcon Re: w koncu 02.11.02, 20:30
              Hej, Monik!
              Też myślałam, że nic nie uleczy nie uzdrowi, że cały świat będzie wyglądał
              szaro i ponuro. Owszem, zachowałam piękne wspomnienia, już mogę oglądać zdjęcia
              i mogę żyć. I główne cieszyć się życiem, ale w inny - jakiś taki bardziej
              dojrzały sposób, powiedziałabym.
              A wątek ten założyłam, gdyż pomyślałam, że romantyzm w stylu smutnym też
              istnieje. I rzeczywiście, sądząc z wpisów, istnieje.
              Pozdrawiam białopiórkowo.:)
            • white.falcon Re: w koncu 02.11.02, 20:32
              Hej, Monik!
              Też myślałam, że nic nie uleczy nie uzdrowi, że cały świat będzie wyglądał
              szaro i ponuro. Owszem, zachowałam piękne wspomnienia, już mogę oglądać zdjęcia
              i mogę żyć. I główne cieszyć się życiem, ale w inny - jakiś taki bardziej
              dojrzały sposób, powiedziałabym.
              A wątek ten założyłam, gdyż pomyślałam, że romantyzm w stylu smutnym też
              istnieje. I rzeczywiście, sądząc z wpisów, istnieje.
              Pozdrawiam białopiórkowo.:)
            • white.falcon Re: w koncu 02.11.02, 20:34
              Hej, Monik!
              Też myślałam, że nic nie uleczy nie uzdrowi, że cały świat będzie wyglądał
              szaro i ponuro. Owszem, zachowałam piękne wspomnienia, już mogę oglądać zdjęcia
              i mogę żyć. I główne cieszyć się życiem, ale w inny - jakiś taki bardziej
              dojrzały sposób, powiedziałabym.
              A wątek ten założyłam, gdyż pomyślałam, że romantyzm w stylu smutnym też
              istnieje. I rzeczywiście, sądząc z wpisów, istnieje.
              Pozdrawiam białopiórkowo.:)
            • white.falcon Re: w koncu 02.11.02, 20:35
              Hej, Monik!
              Też myślałam, że nic nie uleczy nie uzdrowi, że cały świat będzie wyglądał
              szaro i ponuro. Owszem, zachowałam piękne wspomnienia, już mogę oglądać zdjęcia
              i mogę żyć. I główne cieszyć się życiem, ale w inny - jakiś taki bardziej
              dojrzały sposób, powiedziałabym.
              A wątek ten założyłam, gdyż pomyślałam, że romantyzm w stylu smutnym też
              istnieje. I rzeczywiście, sądząc z wpisów, istnieje.
              Pozdrawiam białopiórkowo.:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka