white.falcon
14.03.06, 23:38
Ja sobie kiedyś zadałam to pytanie i dość długo dręczyło mnie znalezienie
odpowiedzi na nie. Tu trochę takich rozważań sokołkowych. Jeśli uznać, że
prawdziwa miłość trafia się człowiekowi raz na całe życie, to co mają robić
ludzie, którzy np. w młodym wieku stracili swoją połówkę w tragicznym wypadku
lub których ta, wydawać by się mogło - jedyna, osoba porzuciła, bo dla niej
ten ktoś nie był tą prawdziwą miłością życia? Iść i odrazu powiesić się, bo
już miłości w życiu nie zaznają? Głupota. Moim zdaniem wraz z dorastaniem,
zmienianiem się człowieka, nabywaniem przez niego doświadczeń zmienia się
charakter i kształt miłości, którą dzielimy z inną osobą - budujemy jtą
piękną relację na nowo (to w przypadku posiadania obok ukochanej osoby) lub
też jesteśmy zdolni zakochać się równie mocno w kimś innym (to w przypadku
ludzi, doświadczonych przez los), tyle, że to będzie inna miłość, smakująca i
wyglądająca inaczej, niż ta, którą się przeżyło, bo już may pewne
doświadczenia i trochę "za uszkami". Co sądzicie na ten akademicki temat? Jak
widzicie siebie w takiej sytuacji?
Nie piszę żadnego artykułu, nie prowadzę żadnych badań. Poprostu ciekawa
jestem Waszej opinii i tego, co myślicie na ten temat.
Pozdrawiam,
Sokółka