maximusss
02.04.06, 13:14
Siedze i mysle co dalej i jak dalej. Kochamy sie juz trzy lata. Z pozoru
wszystko wyglada dla znajomych ok. ale tak nie jest. Ja dusza
artysty,romantyk -"strzelec" - Ona materialistka,prózna coraz bardziej
zwistna, zazdrosna o dobro innych. "LEW" nie potrafi cieszyc sie z drobnych
rzeczy a to uwazam blokuje jej radosc z rzeczy i uczuc duzych wielkich. Ja
mam plan na zycie i ochote do pracy a Ona najlepiej siąść i płakać - bo
jestem za biedny, bo mam brzydki dom(niewykonczony),niemam osobowego auta
(tylko dostawczaki z racji prowadzenia firmy) itp.bzdety a to że Ją Kocham to
powoli robi sie bez znaczenia. Czy to oznacza ze Ja jestem prymitywny w
uczuciach? Zastanawiam sie jak jeszcze długo wytrzymam taki stan zawieszenia.
Nie chcę popełnic najwiekszego błedu w zyciu. Może lepiej pozostac
samotnikiem niż potem żałowac... Czy są jeszcze ludzie, którym zalezy na
uczuciach , miłoscci? uswiadomcie mnie