Dodaj do ulubionych

Rana na całe życie....

12.07.06, 09:19
Zakochałam się... Tyle obietnic, tyle planów, tyle jego wyznań, codziennych
zapewnień o miłości, tyle dni spędzonych razem, wakacje, weekendy... Myślałam,
że mnie kocha... Że będziemy już zawsze razem... Oszukał mnie... Nie przyznał
się, że jest żonaty, że ma dzieci... Wykorzystał mnie... I uciekł tchórzliwie
gdy zażądałam decyzji i spełnienia obietnic...

Jak mam odbudować znowu mój świat?... Wiarę w człowieka?... Wiarę w miłość?...
Jak po czymś takim komuś zaufać?... Jak znaleźć znowu motywację do życia?...
Obserwuj wątek
    • menk.a Re: Rana na całe życie.... 12.07.06, 09:34
      nie pierwszy i nie ostatni raz;)
      po prostu oddychaj;)))
      • Gość: miły z Wrocławia Re: Rana na całe życie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.06, 09:48
        podpisuję się pod postew wyżej
        poaoli zaczniesz oddychac
        bo to nieuczciwy i nieodpowiedzalny facet był...

        ale nie wszyscy tacy są...

        życzę pogody ducha i zapomnij jak naszybciej
        pozdrawiam serdecznie
        • banalka Re: Rana na całe życie.... 12.07.06, 09:57
          Chciałabym zapomnieć... Chciałabym, żeby nigdy się to nie zdarzyło... Staram
          się... i przegrywam...
    • justiz Rana na całe życie....kilka pytań ? 12.07.06, 09:42
      Zanim coś napiszę, proszę Cię o szczerą odpowiedź na kilka moich pytań...

      1. ile masz lat?
      2. jak długo z nim byłaś?
      3. czy mieszkacie w tym samym mieście?
      4. czy on mieszka z dala od swojej rodziny?
      • banalka Re: Rana na całe życie....kilka pytań ? 12.07.06, 09:56
        ad1
        za dużo na taką naiwność...
        ad2
        za długo...
        ad3
        niestety
        ad4
        niestety nie...
        • justiz Rana na całe życie (?!) 12.07.06, 10:15
          Chyba sama zrozumiałaś podtekst moich pytań, więc już nic nie muszę dodawać..

          Życzę Ci tylko, abyś szybko otrząsnęła się z tej sytuacji i poznała kogoś bez
          zobowiązań (bo nie wątpię, że z żonatych się już wyleczyłaś).

          Powodzenia!
          • banalka Re: Rana na całe życie (?!) 12.07.06, 10:21
            Nigdy nie brałam pod uwagę żonatych... To było nie do pomyślenia w moim systemie
            wartości... Więc to, że podstępem taki wszedł w moje życie jest dla mnie
            dodatkową tragedią... Wszystko mam w ruinie... cały mój świat, w którym było jak
            było... ale było bezpiecznie...
            • justiz Re: Rana na całe życie (?!) 12.07.06, 10:40
              Zakochani nie chcą zauważać, bądź bagatelizują wady, błędy lub nawet małe
              kłamstewka u swoich oblubieńców.
              On to wykorzystał, a Ty... pozwoliłaś się wykorzystać.
              Każde rozstanie powoduje rozterki, cierpienie i smutek.
              Ale Ty nie demonizuj tak tej sytuacji, bo sama się jej "poddałaś".

              Miłych chwil u boku uczciwego mężczyzny!
              • pluton30 rana na jakis czas 12.07.06, 11:33
                Sama sobie odpowiedziałas "to był tchórz"
                Chyba to stwierdzenie pozwoli szybciej się wyleczyć z tej miłości
                A przy okazji wiem , że to nie humanitarne, ale daj mu w pysk
                Ech dziewczyny czytając Was czasem sie zastanawiam czemu bywacie takie naiwne i
                dajecie się takim oszustą wykorzystać, a tylu jest uczciwych fajnych facetów
                • Gość: toni Re: rana na jakis czas IP: *.hsd1.ct.comcast.net 12.07.06, 11:48
                  Co sie dziwisz? One wierza w "slepa milosc". Ale jak zostaja same, to im wzrok
                  jakos dziwnie wraca.
                • menk.a Re: rana na jakis czas 12.07.06, 11:49
                  dobre pytanie;)
                  może akurat ci fajni i uczciwi nie pojawiają sie wtedy, kiedy te naiwne czy
                  głupie potrzebują męskiego oparcia? wówczas ci tchórze i łajzy ostatnie
                  wykorzystują sytuacje w niecny sposób;)))
                  • pluton30 Re: rana na jakis czas 12.07.06, 12:28
                    Ja sam mijam zakręt w swoim życiu
                    Spotkałem się z kilkoma kobietami mężatkami w trudnej sytuacji
                    Wiem - mogłem łatwo to wykorzystać, ale się wycofałem, mimo że ja teraz nie mam
                    zobowiązań
                    Chciałem być uczciwy względem ich i samego siebie
                    Jeśli kobieta chce próbowac ratowac małżeństwo (szczególnie jest dziecko )-
                    niech to robi, ja podczas tych prób mogłbym być tylko przeszkodą
                    A nie chciałbym przeżyć sytuacji, że dziecko tej kobiety by mi kiedyś
                    wyjrzyczało w twarz , że gdyby nie ja to ono by miało mamę i tatę i szczęśliwe
                    dzieciństwo
                    A poza tym jeśli kobieta jest nie poukładana ze swoimi myślami , decyzjami
                    Nigdy bym nie miał pewności czy byłaby ze mną z miłości czy na zasadzie negacji
                    męża, a ja po prostu byłem pod ręką
                    Troche się poplątałem , wiem :)





                    • menk.a Re: rana na jakis czas 12.07.06, 13:14
                      na razie jasne, czasem czytam między wierszami;)
                      cokolwiek by się nie robiło dobrze, kiedy bierze się pod uwagę konsekwencje,
                      zawsze jakieś są;)
                      w twoim przypadku hmmm bardzo roztropne zachowanie;)))
                      • pluton30 Re: rana na jakis czas 12.07.06, 13:30
                        roztropne, ale ciągle jestem sam
                        a samotnośc dokucza
                        • menk.a Re: rana na jakis czas 12.07.06, 13:34
                          obecnie mam to samo;))
                          • pluton30 Re: rana na jakis czas 12.07.06, 13:42
                            szkoda, że tak daleko mieszkam bo już bym Cie na kawę mrozona zaprosił :)
                            p.s
                            zerknąłem w profil - śliczna z Ciebie dziewczyna
                            • menk.a Re: rana na jakis czas 12.07.06, 13:43
                              ;)))))))))))
                              • pluton30 Re: rana na jakis czas 12.07.06, 13:45
                                a próbowałas kawę z kardamonem?
                                ma specyficzny, niepowtarzalny smak
                                • menk.a Re: rana na jakis czas 12.07.06, 13:56
                                  nie, ale spróbuję;))
                                  • pluton30 Re: rana na jakis czas 12.07.06, 14:01
                                    w sierpniu być może będę w W-wie to kawę wezmę ze sobą :)
                                    • menk.a Re: rana na jakis czas 12.07.06, 14:16
                                      wygląda jak propozycja;))) ale do sierpnia jeszcze sporo czasu;))))
                                      • pluton30 Re: rana na jakis czas 12.07.06, 14:31
                                        kardamon napewno do sierpnia nie wywietrzeje :)
                                        • menk.a Re: rana na jakis czas 12.07.06, 14:44
                                          na pewno nie;))
                                          • pluton30 Re: rana na jakis czas 12.07.06, 14:50
                                            poznasz mnie łatwo
                                            będę chodził z paczką kawy w ręku
                                            • menk.a Re: rana na jakis czas 12.07.06, 15:55
                                              ok, a ja z ekspresem;))
              • wmro Re: Rana na całe życie (?!) 12.07.06, 21:53
                Ech, życie...
                jakie ty banalnie proste jesteś i beznamiętne w oczach drugiego człowieka.
    • wiarusik Re: Rana na całe życie.... 12.07.06, 16:22
      Wszystko byłoby prostrze,gdyby facet mógł mieć 2 żony.
      Duże łóżko:przewraca się na prawy bok-kobieta,przewraca się na
      lewy-kobieta!
      Cesarska przyjemność.W takim cieple nawet największy upał można
      spędzić.
      Achhhhhh..............rozmarzyłem się:)))))))
    • olka-26 Re: Rana na całe życie.... 15.07.06, 16:19
      wspolczuje... pozbierasz sie...czas leczy rany
      olka
      • Gość: horacy Re: obrona... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.06, 19:27
        mężczyźni mają prastary instynkt łowcy, który podobnie jak przed tysiącxami lat
        pomagał nam w polowaniach i ucieczce przed rozzłoszczonymi mamutami, teraz
        chroni nas przed kobietami podpowiadając kiedy trzeba się wycofać z związku.
        Człowiek dąży do maxymalnej przyjemnośći i unikania cierpień, więc udręka z 30-
        paro letnią kobietą, zrzędzącą i wredną jędzą jest mu wysoce nie na rękę. W tym
        przypadku znajduje kobietę młodszą, którą po zużyciu ponownie wymienia. Starsze
        małżeństwa są raczej tylko i wyłącznie kompromisem a nie naturalnym biegiem
        zdarzeń.
        • Gość: prok Re: obrona... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.06, 18:25
          i po latach zabawiania sie z coraz mlodszymi panienkami facet wreszcie umiera
          dlugo i samotie na raka prostaty i nawet nie a mu kto podac szklanki wody bo
          wszystkie byle panienki, byla zona i obrzydzone jego zyciem dzieci maja go gdzies
          • bellima Re: obrona... 17.07.06, 15:29
            Gość portalu: prok napisał(a):

            > i nawet nie a mu kto podac szklanki wody


            jesli juz, to mówi sie
            "szklanki wódki"
    • color Re: Rana na całe życie.... 17.07.06, 21:23
      hm... tez moge tylko wspolczuc. wyobrazam sobie to rozgoryczenie, ale.... nie na
      jednym (wlasnie takim) facecie swiat sie konczy. zaufanie to wewnetrzna sila
      kazdego czlowieka - nie wyzbywaj sie jej, bo nie bedziesz sobą.
      3m sie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka