Dodaj do ulubionych

Wszystko jest nie tak jak trzeba :(

25.02.03, 09:23
Odkad pamietam -zawsze liczyl sie dla mnie drugi
czlowiek i zawsze szukalam ludzi podobnych do
mnie, zawsze wierzylam, ze jesli ktos mowi, ze szuka
przyjazni czy milosci -to szuka wlasnie tego a nie
czegos innego... Zawsze mialam i przyjazn, i milosc
w moim sercu, tylko co z tego, kiedy ludzie, ktorzy
zdaja sie najbardziej spragnieni uczuc... zwykla albo
je ignoruja, albo odtracaja...
A teraz czuje sie calkiem samotna, bo nie ma ani
jednej osoby do ktorej moglabym przyjsc w potrzebie,
stanac bezradna jak dziecko i po prostu sie rozplakac,
aby zrzucic caly ciezar z mojej duszy -ciezar mego
zycia, ktory mnie przytloczyl. Bardzo wiele sie
zdarzylo, czego nikt do tej pory nie wysluchal...
Co mam zrobic, jak mam znalezc ludzi, ktorzy sie
okaza prawdziwymi przyjaciolmi, ktorych bede mogla
kochac calym moim sercem... i ktorzy nie odwroca sie
ode mnie kiedy sie okaze, ze ja tez jestem zwyklym,
slabym czlowiekiem, ktory od czasu do czasu potrzebuje
czyjejs wyciagnietej reki...
Niech mi ktos pomoze, prosze...
Obserwuj wątek
    • coco26 Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( 25.02.03, 09:56
      Bardzo to wszystko smutne co napisalas, ale wiem doskonale o co Ci chodzi. Sama cos takiego
      przezylam i wiem, ze jest ciezko...
      Ja nauczylam sie byc silna mimo, ze mam juz dosyc bycia silna i twarda. Osoba ktora daje sobie rade ze
      wszystkim.... Mam tego dosysc! Ironia losu.... Musze byc jednak silna by zyc w tym swiecie gdzie tak
      naprawde czlowiek jest sam. Samotnosc w tlumie. Prawdziwi przyjaciele nie odwracaja sie jak jest zle i
      sa tylko przy Tobie jak jest wszystko dobrze. Prawdziwna przyjazn sprawdza sie wlasnie w tych
      ekstremalnych sytuacjach. Kiedy wlasnie mialam to ekstremalna sytuacje z grupy znajomych i przyjaciol
      zostala ze mna tylko JEDNA osoba....
      Jest mi przykro, ze ludzie ktorym ufalam zostawili mnie tylko dlatego, ze cos poszlo nie tak...

      Teraz wiem jedno... Boje sie ufac ludziom........
      • black_rose Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( 25.02.03, 10:18
        I wlasnie o to chodzi -ja mam juz dosyc robienia dobrej
        miny do zlej gry. Cos sie we mnie wypalilo, cos krzyczy,
        ze tak juz nie mozna... Ktos, kogo uwazalam za swojego
        przyjaciela... czas ma wtedy, kiedy sam wpakuje sie
        w klopoty, a kiedy ja chce tylko pogadac to zawsze
        zajety, zapracowany... Ktos, kto deklarowal sie jako
        czlowiek wrazliwy i gleboki -okazal sie po prostu
        malostkowy :(
        A najgorsze jest to, ze sie w nim zakochalam (on o tym
        nie wie) i chyba przyjdzie mi sie teraz odkochac,
        bo skoro juz jako przyjaciel sie nie sprawdza, to nie
        warto chyba wyznawac mu, co naprawde do niego czuje,
        jak glebokie jest moje uczucie i ile kosztowalo mnie
        wspieranie go w jego problemach... Przykre to, ze znowu
        zainwestowalam tam, gdzie nie bylo warto...
        A jeszcze gorsze jest to, ze nie mam ani jednej osoby,
        ktora bylaby teraz ze mna w tej smutnej chwili budzenia
        sie ze zludzen :(((((((
        • Gość: Dkenka Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 10:25
          black_rose napisała:

          > I wlasnie o to chodzi -ja mam juz dosyc robienia dobrej
          > miny do zlej gry. Cos sie we mnie wypalilo, cos krzyczy,
          > ze tak juz nie mozna... Ktos, kogo uwazalam za swojego
          > przyjaciela... czas ma wtedy, kiedy sam wpakuje sie
          > w klopoty, a kiedy ja chce tylko pogadac to zawsze
          > zajety, zapracowany... Ktos, kto deklarowal sie jako
          > czlowiek wrazliwy i gleboki -okazal sie po prostu
          > malostkowy :(
          > A najgorsze jest to, ze sie w nim zakochalam (on o tym
          > nie wie) i chyba przyjdzie mi sie teraz odkochac,
          > bo skoro juz jako przyjaciel sie nie sprawdza, to nie
          > warto chyba wyznawac mu, co naprawde do niego czuje,
          > jak glebokie jest moje uczucie i ile kosztowalo mnie
          > wspieranie go w jego problemach... Przykre to, ze znowu
          > zainwestowalam tam, gdzie nie bylo warto...
          > A jeszcze gorsze jest to, ze nie mam ani jednej osoby,
          > ktora bylaby teraz ze mna w tej smutnej chwili budzenia
          > sie ze zludzen :(((((((
          - PO DOŁKU ZAWSZE POTEM JEST TYLKO GÓRKA:)))))))
          • black_rose Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( 25.02.03, 13:13
            Szkoda tylko, ze zycie to pasmo gorek i dolkow...
            • matrek Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( 26.02.03, 12:14
              black_rose napisała:

              > Szkoda tylko, ze zycie to pasmo gorek i dolkow...


              Jak w gospodarce - hossa, bessa, hossa, bessa - przepraszam
              • lastka Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( 26.02.03, 13:50

                No tak ale pamiętaj matrek, że są osoby do których zawsze można wycignąć rękę i
                są osoby które tą rękę podadzą :)
                Nie zapominaj o tym OK?
      • matrek Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( 26.02.03, 12:12
        I już nie zaufasz ? Myślę, że jednak warto spóbiować. To zbyt cenne, aby nie
        próbować.
    • Gość: Dkenka wszystko takie być nie musi...:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 10:22
      myślę, że wiele osób przeżywało coś podobnego (to nie ma być pocieszenie).Chyba
      większość z nas na pewnym etapie życia, zaczyna dokładniej przyglądać się sobie
      i tym co nas otaczają. Miałam kiedyś taką sytuację. Czułam się samotna, bo i
      byłam sama. Chciałam wyjechać do innego miasta, zginąć w tłumie prawdziwie
      obcych ludzi, nie tak jak w moim mieście gdzie niby miałam znajomych i
      przyjaciół. Było też ciężko, na dodatek jedno nieszczęśćie, smutek rodzi
      następny i następny. Do tego zginęła w wypadku samochodowym moja przyjaciółka
      od najmłodszych lat. Wcześniej pies. Czuła się sama. Jednak pewnego dnia (lecz
      po wcześniejszych długich przemyśleniach) doszłam do wniosku, iż po części (i
      to dużej) sama sobie zgotowałam tę sytuację.Obiecałam sobie zmienić to i udało
      się, powolutku i z każdym miesiącem było coraz lepiej. Po kończyłam znajomości,
      które zupełnie niczego nie wnosiły i zaczęłam tak jakby nowe życie, nowi
      znajomi, z czasem niektórzy zamienili się w przyjaciół. Dziś mam wąskie ich
      grono, ale wiem, że możemy wzajemnie na siebie liczyć. Ja na nich, oni na mnie,
      choć mówi się ogólnie, że przyjaźń nie chce niczego w zamian, bo nie chce. To
      ona sama w sobie powinna być "dawaniem". Przez wiele lat miałam przyjaciółkę ze
      studiów z obcego miasta, pomagałam jej w każdej chwili, byłam zawsze gotowa
      wszystko rzucić kiedy ona czegoś potrzebowała. Z jej strony nic nie wypływało.
      Do tego wszystkiego było to tak zauważalne przez innych, że to np. mój ówczesny
      chłopak, bądź koleżanka wspominały, iż tylko ja oddaję się tej znajomości. Nie
      słuchałam, bo uznawałam, że nie robię czegoś dla niej aby ona musiała się
      odwdzięczać czy coś w tym stylu. Dziś wiem, że myliłam się, choć nadal próbuję
      sobe wytłumaczyć na inne sposoby jej zachowanie. No cóż, kiedy naprawdę
      potrzebowałam pomocy, to nie tak, żeby jej nie było przy mnie, ale była jakby
      cieniem, dawała odczuż, że ją obciążam....Wtedy zrozumiałam. Zaczęłam otwierać
      się na inne znajomości, poznawałam ludzi dosłownie wszędzie, na siłowni, w
      pracy, w kinie, na ulicy....i dziś właśnie z tych przypadkowych osób głównie z
      byłej pracy i siłowni, mam bardzo miłe grono przyjaciół:). Czego i Tobie
      życzę...
      • black_rose Re: wszystko takie być nie musi...:) 25.02.03, 13:12
        Wiem, wiem...
        Tylko tu i teraz, w tej chwili czuje sie jak zbity pies,
        ktorego nie ma kto przygarnac i przytulic :(((
        Ja wlasnie teraz potrzebuje czyjejs przyjazni, milosci,
        zrozumienia... i nie do konca pociesza mnie fakt, ze to
        wszystko moze sie przydarzyc juz jutro czy za tydzien
        lub za miesiac...
        Czlowieka glodnego w tej chwili nie cieszy fakt, ze
        w niedziele idzie na wystawny obiad...
        • ja_nek Re: wszystko takie być nie musi...:) 25.02.03, 14:20
          Black_rose zajrzyj na pocztę, może będziesz miałą ochotę porozmawiać?

          Pozdrawiam
          janek
    • Gość: Dkenka nie tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 13:58
      wiesz, black rose..przede wszystkim nie ma w Tobie pozytywnego myślenia, jeśli
      nad tym nie popracujesz, to i w niedzielę nie będzie wystawnego obiadu. Pomyśl,
      czy szansa, nadzieja na lepsze jutro nie czyni nas silniejszymi. Sama siebie
      osłabiasz...Po Co?
      • black_rose Re: nie tak... 25.02.03, 14:13
        To nie tak jak myslisz... Ja po prostu zyje dniem
        dzisiejszym -dzisiaj mnie cos boli i dzisiaj chce
        znalezc lekarstwo wiec nie zastanawiam sie nad
        tym czy jutro tez bedzie bolalo czy samo przejdzie...
        • Gość: gb Re: nie tak... IP: *.toya.net.pl 25.02.03, 15:07
          Nie tragizuj. Rozwiązanie jest proste; jeżeli zrezygnujesz z górek, nie będzie
          także dołków. A poza tym sama sobie przeczysz, jeżeli żyjesz dniem
          dzisiejszym, to z jakiego powodu wnosisz w ten dzien cały bagaż doświadczeń
          dni poprzednich?
          Pozdrawiam Cię serdecznie, tutaj jest wiele osób chętnych do słuchania, mów
          jeżeli to ma Cię do czegoś doprowadzić :-)
          • Gość: Dkenka gb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 15:39
            Gość portalu: gb napisał(a):

            > Nie tragizuj. Rozwiązanie jest proste; jeżeli zrezygnujesz z górek, nie
            będzie
            > także dołków.
            - GDYBY TAK MOŻNA BYŁO REZYGNOWAĆ SOBIE W ŻYCIU Z TEGO CZEGO SIĘ CHCE, TO
            ŚWIAT BYŁBY ZAPEWNE PRZELUDNIONY:). RZADKO KTO CHCE UMIERAĆ. DOŁKI O GÓRKI SĄ I
            JUŻ. WYSUSZ MORZE, WYRÓWNAJ TEREN ALP ITP.:)

            A poza tym sama sobie przeczysz, jeżeli żyjesz dniem
            > dzisiejszym, to z jakiego powodu wnosisz w ten dzien cały bagaż doświadczeń
            > dni poprzednich?
            > Pozdrawiam Cię serdecznie, tutaj jest wiele osób chętnych do słuchania, mów
            > jeżeli to ma Cię do czegoś doprowadzić :-)

            - MAM WRAŻENIE, ŻE NIE ZROMIAŁAŚ/EŚ AUTORKI. POZA TYM ŻYCIE DNIEM TO ZASADA,
            NIE OZNACZA TO WCALE, ŻE WCZORAJ BYŁO SIĘ TABULA RASA....

            POZDR
            • Gość: gb Re: gb IP: *.toya.net.pl 25.02.03, 19:04
              Gość portalu: Dkenka napisał(a):

              > Gość portalu: gb napisał(a):
              >
              > > Nie tragizuj. Rozwiązanie jest proste; jeżeli zrezygnujesz z górek, nie
              > będzie
              > > także dołków.
              > - GDYBY TAK MOŻNA BYŁO REZYGNOWAĆ SOBIE W ŻYCIU Z TEGO CZEGO SIĘ CHCE, TO
              > ŚWIAT BYŁBY ZAPEWNE PRZELUDNIONY:). RZADKO KTO CHCE UMIERAĆ. DOŁKI O GÓRKI
              SĄ I
              >
              > JUŻ. WYSUSZ MORZE, WYRÓWNAJ TEREN ALP ITP.:)

              Nie myślałam o niemożliwym. Można nie przeżywać uniesień i póżniej nie
              cierpieć z powodu ich braku, proste.
              >
              > A poza tym sama sobie przeczysz, jeżeli żyjesz dniem
              > > dzisiejszym, to z jakiego powodu wnosisz w ten dzien cały bagaż doświadcze
              > ń
              > > dni poprzednich?
              > > Pozdrawiam Cię serdecznie, tutaj jest wiele osób chętnych do słuchania, mó
              > w
              > > jeżeli to ma Cię do czegoś doprowadzić :-)
              >
              > - MAM WRAŻENIE, ŻE NIE ZROMIAŁAŚ/EŚ AUTORKI. POZA TYM ŻYCIE DNIEM TO
              ZASADA,
              > NIE OZNACZA TO WCALE, ŻE WCZORAJ BYŁO SIĘ TABULA RASA....

              Ty też mnie chyba nie zrozumiałaś. Wczoraj miało się inne doświadczenia, w
              jakim celu zaczynać nowy dzień, przenosząc swoje obawy itd na to, co w tym
              dniu może nas spotkać i niekoniecznie musi to być coś, co ma związek ze
              zdobytymi dotychczas doświadczeniami. Ale to też nie do końca tak; jeżeli
              chcesz przeżyć coś naprawdę nowego, to zapomnij o dotychczasowych
              doświadczeniach, bo są one balastem.
              >
              > POZDR
        • Gość: Dkenka Re: nie tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.03, 15:11
          ja też wyznaję zasady życia dniem (to pomaga), ale pod warunkiem, że korzystasz
          z tego dnia a nie męczy Cię on, nie zadręczasz się itd. Właśnie tym bardziej,
          skoro wyznajesz tę zasadę, to patrz na życie tak jakby to dzisiaj miał być
          ostatni Twój dzień (oczywiście w przenośni i z rozsądkiem, nie bierz kredytów
          na milion dolarów;-).....
    • messja Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( 25.02.03, 18:16
      bardzo to przejmujace i smutne co napisalas. chcialabym bardzo napisac cos, co
      poprawiloby ci troche humor - ale nie bardzo wiem co.
      bo mimo, ze bylam w podobnych sytuacjach i mimo, ze na ich okolicznosc bardzo
      podobnie sie czulam - do dzis nie wiem jak sobie z takimi uczuciami radzic.

      mysle jednak, ze nauczylam sie czegos poprzez te doswiadczenia. nauczylam sie
      ostroznosci i tego by nie ufac ludziom pochopnie oraz nie uzalezniac od nowych
      przyjazni mojego samopoczucia.
      po to by znajomych nazwac przyjaciolmi - nalezy poddac ich probie. takie proby
      przynosi zycie. jesli nas zawiedli, jesli sie od nas odwrocili, to od poczatku
      raczej nie byli przyjaciolmi i maja male szanse by kiedykolwiek nimi zostac.
      dlatego nie nalezy rozpaczac po ich odejsciu - nalezy pogodnie rozwijac nowe
      znajomosci, bo nigdy nic nie wiadomo. czasem z pozoru bardzo niepozorne
      znajomosci moga okazac sie z czasem bardzo wartosciowymi.
      nie rozpaczaj, i jesli nie ma nikogo w tej chwili by cie pocieszyc, pisz o tym
      co cie boli na forum, pisz do znajomych, pisz w mamietniku. i pamietaj - badz
      ostrozna, z ludzmi, ktorych zdecydujesz obdarzyc swoim zaufaniem.


      messja
    • Gość: Dkenka Re: gb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.03, 10:00
      nasze doświadczenia to MY, nie da sie wymazać naszego przeszłego życia z
      pamięci. Jakiekolwiek by nie były są nasze i takimi pozostaną. Oczywiście masz
      rację, nie należy budować czegoś nowego na złych, niewlaściwych fundamentach,
      ale nie wymarzesz tego. Jedyne co nam pozostało to czerpać z tego wiedzę i
      mądrość na przyszłość, I to jest duża umiejętność. Z własnych doświadczeń
      wyciągać wnioski i żyć inaczej, lepiej (o ile te doświadczenia chciałoby się
      posłać do LAMUSA). Człowiek nie maszyna nie zresetuje się i od nowa na nowy
      dysk nagra nowe przeżycia. ŻYCIE DNIEM TO UMIEJĘTNOŚC KORZYSTANIA Z TEGO DNIA
      NA BAZIE TEGO CO JEST ZA TOBĄ.
      • Gość: gb Re: gb IP: *.toya.net.pl 26.02.03, 15:24
        Jeżeli tak sądzisz, to na pewno tak jest.
    • matrek Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( 26.02.03, 12:09
      Wiesz black_rose, myślę że takich osób jak Ty naprawdę jest o wiele więcej niż
      Ci się wydaje. Nie każdy jednak potrafi przyznać sie do tego tak pięknie jak
      Ty. Większość ludzi, mniej lub bardziej doskonale gra swoje role, które nie
      pozwalają przyznać się do słabości, a tak naprawdę każdy chciałby móc pozwolić
      sobie od czasu do czasu na chwile słabości, każdy chciałby móć znaleźć w innym
      człowieku kogoś, w czyje ramię możne się wypłakać - mniej lub bardziej
      dosłownie. I wierz mi, niektórzy mają szczęście znaleźć takie osoby. Czasmi
      jest to mąż/żona, przyjaciel, rodzice - różnie, ale naprawdę to nie jest
      niemożliwe. Kwestia szczęścia (jak w totolotku), niekiedy rozwagi, a niekiedy
      własnego serca - trudno wskazać skuteczny sposób na znalexienie takiej bratniej
      duszy. Jeśli jednak rozejrzysz się dookoła, może bardziej sercem niż oczyma bez
      trudu znajdziesz osoby z takim jak Twój problemem. Większość z nas jest bowiem
      bardzo samotna w głębi duszy i choć mało kto przyzna się do tego, większość
      ludzi pragnie tego samego co Ty. Problem w tym, że wszyscy miotamy się między
      własnymi uczuciami, a tym co "wypada" i nie. Między uczuciami spychanymi w głąb
      duszy, a światem, który "nakazuje walczyć".
      • ja_nek Re: Wszystko jest nie tak jak trzeba :( 26.02.03, 15:10
        Co więcej ten świat nie lubi tych, którzy przyznają się do słabości.
        Ludzi, którzy mówią: czegoś mi brakuje, tak naprawdę nie jestem szczęśliwa/y.
        Dlatego tak wielu ludzi udaje, że wszystko jest okay i na codzień uprawia "keep
        smiling". Trzeba gdzieś wypośrodkować, nie zanurzać się w świadomości: "nikogo
        nie mam", to dołuje, ale szukać nowych znajomych, czasem z całej masy wyłoni
        się ktoś, kto będzie kimś na dłużej

        Pozdrawiam
        janek
    • black_rose Przeczytalam wszystkie Wasze posty 27.02.03, 09:39
      i powiem tak -nie znacie mnie, wiec nie roztrzasajcie
      prosze, czy przecze sama sobie, bo moja przeszlosc
      ksztaltuje moja terazniejszosc. Jak na przyklad
      wymazac mam z pamieci ojca alkoholika z ktorym
      chcac nie chcac nie wypada zerwac wszelkich
      kontaktow bo jest moim ojcem? Albo jak zmienic fakt,
      ze moja matka zawsze faworyzowala mojego brata
      a mnie do dzis traktuje jak kogos obcego?
      Niedawno poprosilam ja o pozyczenie mi 200 zlotych
      na okres jakichs dwoch miesiecy i odmowila... bo moja
      bratowa narobila 5 tysiecy zlotych dlugu i mama
      postanowila honorowo ten dlug splacic... A w pracy
      nie mam nikogo takiego kogo moglabym tak ni z gruszki
      ni z pietruszki poprosic o pozyczenie tych pieniadzy
      -nikt tutaj nie zarabia dobrze a wszyscy maja swoje
      wydatki... Nawet nie mialabym smialosci prosic...
      O nic juz nie chodzi, bo jakos poradze sobie i wezme
      te 200 zlotych nawet spod ziemi, ale do kogo ja mam
      isc, kiedy czegos mi potrzeba? Gdzie jest moja rodzina,
      moj dom, moje miejsce w zyciu???
      Nie kazdy zrozumie, ze obcy czlowiek taki jak ja moze
      widziec w nim brata czy siostre i pragnac tak bliskich
      relacji z czlowiekiem niespokrewnionym biologicznie.
      Niby mam rodzine, ale jestem samotna w swoich
      problemach...
      Tego nie da sie ot tak przekreslic i wyrzucic...
    • Gość: Dkenka do black rose IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 09:55
      black rose, nie czytałaś uważnie, skoro tylko takie wnioski wysnułaś.
      Oczywiście, że nikt Cię tu nie zna. Nawet mają przyjaciół znajomych na codzień,
      nie jesteśmy w stanie od razu i przez długi czas ich poznać, bo tak naprawdę
      nawet do końca nie znamy siebie.Chociaż może najtrudniej poznać siebie, bo
      jesteśmy najbliżej nas samych. A to co jest za blisko, często jest mało
      dostrzegalne przez nas. Nikt Cię nie zna, ale przedstawiłaś swój problem i
      każdy na swój sposób starał Ci sie pomóc. Atakujesz pomoc....zastanów się w
      takim razie nad sobą, jakie błędy tkwią w Tobie (bo w każdym są), może jesteś
      tzw. "bluszczem"?....nie chcę Cię obrazić, urazić, chcę jedynie skłonić Cię do
      przemyśleń nad sobą, bo wszystko zaczyna się od nas samych. Każdy z nas ma
      jeakieś swoje małe tragedie życiowe, rodzinne....i tylko zależy od nas samych
      jak sobie z nimi poradzimy. Nie można oprzeć się na kimś i powiedzieć jesteś
      moim przyjacielem to dżwigaj mój bagaż doświadczeń i przeżyć.....Taka jest
      prawda
      • black_rose Re: do black rose 27.02.03, 10:11
        Gość portalu: Dkenka napisał(a):

        > black rose, nie czytałaś uważnie, skoro tylko takie
        wnioski wysnułaś.
        > Oczywiście, że nikt Cię tu nie zna. Nawet mają
        przyjaciół znajomych na codzień,
        >
        > nie jesteśmy w stanie od razu i przez długi czas ich
        poznać, bo tak naprawdę
        > nawet do końca nie znamy siebie.Chociaż może
        najtrudniej poznać siebie, bo
        > jesteśmy najbliżej nas samych. A to co jest za blisko,
        często jest mało
        > dostrzegalne przez nas. Nikt Cię nie zna, ale
        przedstawiłaś swój problem i
        > każdy na swój sposób starał Ci sie pomóc. Atakujesz
        pomoc....zastanów się w
        > takim razie nad sobą, jakie błędy tkwią w Tobie (bo w
        każdym są), może jesteś
        > tzw. "bluszczem"?....nie chcę Cię obrazić, urazić, chcę
        jedynie skłonić Cię do
        > przemyśleń nad sobą, bo wszystko zaczyna się od nas
        samych. Każdy z nas ma
        > jeakieś swoje małe tragedie życiowe, rodzinne....i
        tylko zależy od nas samych
        > jak sobie z nimi poradzimy. Nie można oprzeć się na
        kimś i powiedzieć jesteś
        > moim przyjacielem to dżwigaj mój bagaż doświadczeń i
        przeżyć.....Taka jest
        > prawda

        Nikogo nie atakuje i nie wiem skad wysnulas takie
        wnioski... Po prostu czytajac Wasze posty odnioslam
        wrazenie jakby wszyscy mysleli, ze ja placze nad
        jakas stara miloscia czy czyms w stylu
        damsko-meskim, tymczasem mowiac o przeszlosci
        mialam na mysli w duzej mierze moje dziecinstwo,
        ktorego konsekwencje ciagna sie za mna po dzien
        dzisiejszy. Chcialam tylko wyjasnic, ze nie mowimy
        o jakiejs nieszczesliwej milosci, ktora skonczyla sie
        i minela tylko o rzeczach powazniejszych, ktore
        uksztaltowaly cale moje zycie. A bylo w moim zyciu
        troche wiecej rzeczy tragicznych niz ojciec
        alkoholik i matka, ktora moze dac 5 tysiecy mojemu
        bratu a mnie 200 zlotych nie moze pozyczyc...
        No ale on byl planowany, a ja bylam z wpadki wiec...
        Bagaz swiadomosci, ze bylam dzieckiem niechcianym
        tez mnie przytlacza do ziemi... Moja matka nigdy sie
        z tym nie kryla, ze nawet chciala usunac ciaze...
        i powinna byla darowac mi te zwierzenia... Zabila tym
        moja dusze, moja godnosc, moje poczucie wartosci...
        Nie bede wyjasniac i tak nie zrozumiesz...
        Przepraszam, ze zawracam tutaj ludziom glowy :(
        • Gość: Dkenka Re: do black rose IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 10:40
          black_rose napisała:

          >
          > Nikogo nie atakuje i nie wiem skad wysnulas takie
          > wnioski...

          - tylko i wyłącznie z Twojej przedostatniej wypowiedzi.


          Po prostu czytajac Wasze posty odnioslam
          > wrazenie jakby wszyscy mysleli, ze ja placze nad
          > jakas stara miloscia czy czyms w stylu
          > damsko-meskim,

          - nie sądzę, bo nie pisałaś o miłości utraconej, tylko o wielkiej pustce,
          samotności.

          tymczasem mowiac o przeszlosci
          > mialam na mysli w duzej mierze moje dziecinstwo,
          > ktorego konsekwencje ciagna sie za mna po dzien
          > dzisiejszy. Chcialam tylko wyjasnic, ze nie mowimy
          > o jakiejs nieszczesliwej milosci, ktora skonczyla sie
          > i minela tylko o rzeczach powazniejszych, ktore
          > uksztaltowaly cale moje zycie.

          - black, wszystko kształtuje nasze życie, każdy nasz dzień. Oczywiście,
          dzieciństwo ma największy wpływa, bo wtedy jesteśmy bezbronni, mali, naszym
          wsparciem są dorośli nasi rodzice, jeśli od nich nie dostaniemy miłości,
          ciepła, to tym trudniej jest je nam potem dawać i brać, ale to nie jest
          niemożliwe.

          A bylo w moim zyciu
          > troche wiecej rzeczy tragicznych niz ojciec
          > alkoholik i matka, ktora moze dac 5 tysiecy mojemu
          > bratu a mnie 200 zlotych nie moze pozyczyc...

          - czy tylko o to Ci chodzi, że nie pożyczyli Ci 200 zł. Wiesz moja siostra ma
          samochód i dom, dzięki rodzicom ja nie. Mieszkam w wynajętym, jeżdżę autobusami
          ale nie mam do nich o to żalu. Nie mają obowiązku a ja nie żądam od matury
          utrzymuję się sama i jakoś sobie radzę.


          > No ale on byl planowany, a ja bylam z wpadki wiec...
          > Bagaz swiadomosci, ze bylam dzieckiem niechcianym
          > tez mnie przytlacza do ziemi... Moja matka nigdy sie
          > z tym nie kryla, ze nawet chciala usunac ciaze...
          > i powinna byla darowac mi te zwierzenia...

          - rzeczywiście powinna darowac sobie, ale skoro pije, to zapewne traci
          kontrolę nad swoimi słowami i Ty jej wierzysz. Wiesz mój 7 letni brat też nie
          jest planowanym dzieckiem i wychowuje się bez ojca, ale fakt mama go bardzo
          kocha. JA z resztą też:)

          Zabila tym
          > moja dusze, moja godnosc, moje poczucie wartosci...

          - nikt nie może odebrać Ci poczucia godności, wartości....tylko Ty sama możesz
          tak uczynić. Proszę postaraj się zmienić myślenie....bez tego nie ruszysz z
          miejsca...

          > Nie bede wyjasniac i tak nie zrozumiesz...

          - tak, może nie rozumiem, bo nie usłyszałam od rodziców że jestem niechciana i
          wielu innych rzeczy. Wiele też przeżyłam i na pewno nie będę tu rozstrząsać
          tego tym bardziej, że jakoś poradziłam sobie. Ale być może, że Ciebie nie
          rozumiem....

          > Przepraszam, ze zawracam tutaj ludziom glowy :(

          - nie zawracasz. Tak jak każdy, masz prawo pisać tu i teraz:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka