Dodaj do ulubionych

Zostać ....czy odejść ....?

08.11.01, 08:34
Co własciwie zrobic...? Wczoraj umowilam sie z moim chłopakiem, ale nie
przyjechał, a ja odchodzilam od zmysłow co sie stało, dzwonilam cala noc na
komorke, ale byla wylaczona, w nocy jechalam jak szalona do jego domu, bo
myslalłam że juz przyjechał, ale nie było go ...to była najgorsza noc w moim
życiu ...po przecież człowiekowi przychodzą różne myśli ...moze miał wypadek,
coś sie stało ...i ....w koncu sie znalazł...był u kolegi i wypił parę piw, ale
zapomnial mnie o tym uprzedzić ...Dodaje, ze nigdy niczego takiego nie zrobił,
ale miał wytłumaczenie, bo ostatnio się zle dzialo ...
I co ja mam zrobić? Zapomnieć i nie mysleć o tym ...wczoraj we mnie
coś "pęknęło" ...nie bedzie juz jak dawniej ...
Obserwuj wątek
    • enancjo Re: Zostać ....czy odejść ....? 08.11.01, 09:18
      .. rozwiaz tak bys Ty sie z tym dobrze czula !!!
      Enancjo
    • mag_nolia Re: Zostać ....czy odejść ....? 08.11.01, 09:22
      pogniewać się porządnie na jakiś co najmniej tydzień - zniknąć dla niego,
      gdy naprawdę przekonująco przeprosi - powrócić do normy
      PA!
    • Gość: niunia Re: Zostać ....czy odejść ....? IP: *.opole.dialup.inetia.pl 08.11.01, 09:24
      cos musialas wczesniej namieszac, ze koles wolal piwko i zapomnienie, i chyba
      to on chce cie olac, wiec problem masz z glowy
    • Gość: Sara Re: Zostać ....czy odejść ....? IP: 213.25.85.* 08.11.01, 09:32
      Daj opaść emocjom. A potem na spokojnie powiedz mu co czułaś tej nocy. I nie
      myśl o odejściu tylko z powodu tego jednego wydarzenia - w końcu odnalazł się u
      kumpla. I jestem pewna, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że się o niego aż
      tak martwiłaś. Sama przeżyłam taką sytuację i teraz mój partner zawsze pamięta
      o tym aby zadzwonić i uprzedzić o zmianie planów. Nasunęło mi się teraz
      pytanie: czy Wy w tym dniu byliście umówieni i on nie zjawił się na spotkaniu?
    • Gość: Sara Re: Zostać ....czy odejść ....? IP: 213.25.85.* 08.11.01, 09:33
      Sorry, nieuważnie przeczytałam Twój post. Pytanie nieaktualne.
    • jasmina_tdi Re: Zostać ....czy odejść ....? 08.11.01, 12:58
      Madziu, obawiam się że zaistniała sytuacja była wynikiem kilku pomniejszych konfliktów, które w
      pewnym momencie spiętrzyły się.... macie chyba lekki kryzys, na który niestety nie ma
      uniwersalnej recepty. Nie słuchaj rad w stylu "zrób tak, abyś dobrze się z tym czuła", bo po
      pierwsze nie jest to rada, tylko zwykłe "ble ble", a po drugie, cokolwiek nie zrobisz w tej sytuacji to i
      tak będziesz się z tym źle czuła ("mogłam zrobić / powiedzieć coś innego"...). Może spróbuj
      SZCZERZE porozmawiać ze swoim chłopakiem. Opowiedz mu bez zbędnych emocji co czujesz i
      jak jest Ci z tym źle. Jeśli mu zależy - będzie próbował zrozumieć (co też warto docenić). Jeśli nie -
      facet ma wyraźny problem z definicją słowa związek. To też nie jest rada, gdyż nie wiem, w jakich
      jesteście układach... Mnie rozmowa zazwyczaj pomaga. No chyba, że ta druga osoba od początku
      wychodzi z założenia, że nie da mi cienia szansy. Wtedy równie dobrze można walić głową w
      ścianę.
      pozdrawiam Cię serdecznie
      napisz jak poszło
      Jasmin
      • Gość: pomerank Re: Zostać ....czy odejść ....? IP: *.*.*.* 08.11.01, 13:10
        Nie wiem, może jestem zbyt zasadnicza, ale wydaje mi się, że cokolwiek by się
        źle nie działo między dwojgiem ludzi, to tak sie po prostu nie robi. Nie chciał
        się spotkać, wolał sobie piwo wypić? OK. Ale niech uprzedzi! Nawet się nie
        wysilił na cienką wymówke, że ciocia chora itd.

        Masz prawo być zła Madziu i nie wpadnij w pułapkę usprawiedliwania go przed
        samą sobą. Facet zachował się nie w porzadku, nazwijmy to po imieniu-jak
        szczeniak.
        Daj Mu odczuć, że źle postąpił i że nie bedziesz tego tolerować. Zrób tak, aby
        więcej Mu to nie przyszło do głowy!

        Pozdrawiam.
      • Gość: Una Re: Zostać ....czy odejść ....? IP: 62.233.128.* 08.11.01, 13:10
        Wykopać od razu - stanowczo NIE. Każdy popełnia błędy i ma do nich prawo. Ale
        uważaj, jak dasz Mu palec, to niedługo może sam wziąć całą rękę. Nie wolno
        przymykać oczu na niedociągnięcia i małe(na początku) przykrości. Musisz
        wyraźnie powiedzieć, że nie akceptujesz pewnych zachowań i prosisz by to
        uwzględnił w przyszłości. Idealnego układu nie osiągniesz nigdy i z nikim.
        Zawsze będzie jakieś ale.
      • madzia___ Re: Zostać ....czy odejść ....? 08.11.01, 13:20
        Witam Jasminko:) Masz rację, problemy się spiętrzyły i nastąpił mały kryzys. Dziś
        rano przyjechał i przeprosił. Podobno dostrzega nasze problemy, ale wyszedl z
        zalożenia, że chyba nie bedzie tak jak dawniej i sie zastanowi, czy bedzie ze mną
        czy też nie ...hmm ...tak więc myślimy o tym samym, tylko że ja chcę te problemy
        rozwiazać, on nie wie czy sobie poradzi. Nie wiem czy tutaj znaczenie ma wiek,
        jest młodszy ode mnie o 2 lata(ma 21 lat). Byż może sama szukam usprawiedliwienia
        (bo jeszcze jest młody, ma inne spojrzenie na świat), oszukuję siebie ...a prawda
        może byc taka oczywista. Pozdrawiam. Magda.
        • jasmina_tdi Re: Zostać ....czy odejść ....? 08.11.01, 13:36
          Madziu, wiek ma tu raczej niewiele do rzeczy. To chyba raczej mentalność - facet może mieć
          czterdziestkę i mentalność rozwydrzonego bachora, któremu ktoś gwizdnął zabawki z piaskownicy.
          Oczywiście, w swoim rozumieniu jest ideałem i nie przyjmuje krytyki bo przez myśl mu nie przejdzie, że
          ktoś może go odbierać inaczej. . 21 lat to nie dziecko i jeśli czegoś się boi, to nie tego, czy udźwignie
          wasz związek, tylko raczej ile nie skorzysta z życia, jak będzie z Tobą. Oczywiście, to moja
          subiektywna ocena sytuacji. Ja dalej stawiam na szczerą rozmowę, choć po sformułowaniu "muszę się
          zastanowić" nie wiem, czy warto... Najgorsze z facetami jest to, że jak taki nie chce kontynuować
          znajomości, to w życiu Ci tego nie powie! Nawet gdybyś łamała takiego kołem, to i tak Ci wciśnie jakąś
          zwięzłą historyjkę bez żadnego finału. Ja najbardziej cenię sobie krótkie odpowiedzi "tak" lub "nie", ale
          chyba jestem w tym odosobniona...
          pozdrawiam
          trzymaj się
          Jasmin

          madzia___ napisał(a):

          > Witam Jasminko:) Masz rację, problemy się spiętrzyły i nastąpił mały kryzys. Dz
          > iś
          > rano przyjechał i przeprosił. Podobno dostrzega nasze problemy, ale wyszedl z
          > zalożenia, że chyba nie bedzie tak jak dawniej i sie zastanowi, czy bedzie ze m
          > ną
          > czy też nie ...hmm ...tak więc myślimy o tym samym, tylko że ja chcę te problem
          > y
          > rozwiazać, on nie wie czy sobie poradzi. Nie wiem czy tutaj znaczenie ma wiek,
          > jest młodszy ode mnie o 2 lata(ma 21 lat). Byż może sama szukam usprawiedliwien
          > ia
          > (bo jeszcze jest młody, ma inne spojrzenie na świat), oszukuję siebie ...a praw
          > da
          > może byc taka oczywista. Pozdrawiam. Magda.

        • marsjanin Re: Zostać ....czy odejść ....? 08.11.01, 13:39
          Madziu przede wszystkim już wiesz że potrafi w ten sposób sprawic Ci
          przykrośc . On też wie. A Murphy twierdzi że jeśli ktoś wie jak zrobic i wie ze
          może zrobić to... zrobi. Jeśli Ci to odpowiada, jesli godzisz sie z tym
          ryzykiem to zaryzykuj, wybacz, może nawet przeproś ale potem się nie dziw.
          • jasmina_tdi Re: Zostać ....czy odejść ....?marsjanin 08.11.01, 17:40
            Niestety, my kobiety jesteśmy na tyle głupie, że zawsze się dziwimy. No przynajmniej ja :-)))

            marsjanin napisał(a):

            > Madziu przede wszystkim już wiesz że potrafi w ten sposób sprawic Ci
            > przykrośc . On też wie. A Murphy twierdzi że jeśli ktoś wie jak zrobic i wie ze
            >
            > może zrobić to... zrobi. Jeśli Ci to odpowiada, jesli godzisz sie z tym
            > ryzykiem to zaryzykuj, wybacz, może nawet przeproś ale potem się nie dziw.

            • madzia___ Re: Zostać ....czy odejść ....?marsjanin 09.11.01, 01:25
              Niestety skonczyło sie, ale to on odszedł ....bo dzis doszedl do wniosku, ze
              sie musi zastanowic ...przyjechal i powiedzial, ze to koniec ...zalezy mu, ale
              juz nie potrafi(?). Chyba sama siebie okłamywałam, ze sie uda ...Rozmawialismy,
              ale to chyba nic nie dało ...szkoda, ze tak "cholernie" to boli ...
              • Gość: niunia Re: Zostać ....czy odejść ....?marsjanin IP: *.opole.dialup.inetia.pl 09.11.01, 14:34
                a nie mowilam, namieszalas, koles sie wkurzyl i adios
    • watka Re: Zostać ....czy odejść ....? 09.11.01, 03:47
      Wiesz wypal mu powodzenia jak sie odezwie, to dobrze, jak nie to pogodz sie z
      jego odejsciem. Dla mnie to zawsze dziala. Mezczyzna zawsze (naprawde) sie
      pojawial.
    • watka enancjo 09.11.01, 05:18
      ..tu jestes.. ja tylko chcialam sie zapytac dlaczego wypalanie emocji w
      wierszu jest niebezpieczne. Prosze odpowiedz i oddam watek autorce.

      Z gory dziekuje
    • Gość: Miska Re: Zostać ....czy odejść ....? IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 09.11.01, 14:19
      Madzia we mnie tez cos peklo... pewnie mamy podobny problem... facet...i to nie
      byle jakie, tylko ten ukochany. Tez bardzo przezywam kazdy wybryk ( jesli mozna
      to tak nazwac) bardzo gleboko, po prostu czasem nie daje juz rady, po raz
      kolejny mu wybaczac, mowie sobie: postaw wreszcie na swoim, pokaz ze nie jestes
      rzecza ktora mozna traktowac w ten sposob. Jednak za kazdym razem on
      przychodzi, powie przepraszam i przytuli sie... co mam zrobic, mimo ze bardzo
      cierpialam wierze ze bedzie lepiej...ale nie jest. Wybaczam a za kilka dni jest
      tak samo... Kilka dni temu poklocilismy sie, zaczal na mnie bardzo krzyczec,
      powiedzialam ze ma tego nie robic, i poszlam sobie... odezwal sie dopiero
      wczoraj o 23, a ja przezywalam koszmar przez te kilka dni:( Plakalam tyle
      czaasu, cierpialam i teraz tak mam wybaczyc?! nie nie chce mu wybaczyc, chce
      aby sobie zasluzyl na to. Nie wiem czy wytrzymam, czy bede potrafila odepchanc
      go gdy bedzie sie chciala przytulic, ale bede sie starala, nie moge dluzej tak
      zyc, na tyle mu pozwalac. Wierze ze ty tez dasz mu sie wykazac, jesli cie kocha
      niech to pokaze, niech walczy. Trzymaj sie pa
      • gu72 Re: Zostać ....czy odejść ....? 09.11.01, 14:36
        No właśnie dlaczego zawsze tak musi być, dlaczego my musimy wybaczać. Odwróćmy
        sytuację i zapytajmy siebie jakbyśmy my postępowały w ten sposób, to czy oni by
        wybaczali, przytulali i wracali do porządku dziennego????Trzeba się szanować.
        Oni by na pewno nie czekali płacząc i zadręczając się, więc PO CO???
        wiem że trudno podjąć taką decyzję ale lepiej być tą osobą decydującą o dalszym
        losie.pozdrawiam i trzymać kciuki, Gu72
      • madzia___ Re: Zostać ....czy odejść ....? 09.11.01, 14:36
        Miśko, przede wszystkim dziekuje za slowa otuchy. Rozmawialam z nim wczoraj, ale
        czy to cos da ...nie wiem..watpię ...Podobno kocha, ale nie tak jak na
        poczatku...on bardzo chce, ale nie potrafi. To chce i nie potrafi? Dziwne,
        zresztą moje tlumaczenia nic nie dały. Powiedział co musiał i pojechał, tak po
        prostu, ale czego ja sie spodziewam? Cudu? Chyba ...
        A dzis dzwoni, bo sie o mnie boi ...ale ja nie potrafie odebrac...nie chce
        litosci..Pozdrawiam. Madzia

        P.S.
        Mam nadzieje, ze rozwiazesz swoje problemy...i nic sie nie martw ..jakos sobie
        poradzimy:)

        • Gość: mira Re: Zostać ....czy odejść ....? IP: 195.117.144.* 09.11.01, 14:57
          No właśnie dlaczego to my zawsze wybaczamy, ja też poraz kolejny dałam sznsę.
          Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale nie umiałam powiedzieć żeby dał mi spkój,
          właściwie to tego nie chcę. Szkoda że im tak trudno zrozumieć że potrafią nas
          łatwo zranić, nawet czymś co wydaje im się mało ważne. Musimy szukać w sobie
          sił i godności żeby następnym razem powiedzieć "Nie". W końcu ile razy można
          wybaczać?
          pozdr
          • Gość: Amanda MIRA IP: *.zapis.net.pl 10.11.01, 09:19
            ja tez dalam znow mu szanse ale wiesz ja nie tak jak ty ja powiedzialam mu ze
            ma mi dac spokoj ale nie chcial! i co to ma znaczyc?
        • Gość: Miska Re: Zostać ....czy odejść ....? IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 09.11.01, 15:58
          Madziu, poradzimy sobie, zawsze mozesz pisac a ja sie postaram ci pomoc,
          podtrzymac na duchu. Chwilke juz gadalam z moim chlopakiem, przeprosil, ale
          powiedzialam ze to nie takie roste. Powiedzailz e dopiero teraz zrozumial...
          Ma przyjsc wiec zobaczymy, jak bedzie to wygladalo, na pewno sie ulozy u
          ciebie, w koncu ile moze byc cierpiacych osoba na raz, trzymam kciuki pa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka