meduza4
27.10.06, 16:26
Siedzę sobie w pracy i klnę... Poklęłabym na forum ale mi wszystkie brzydkie
słowa wycina, zostawiając kropeczki...
Muszę tu siedzieć, choć klnąć nie muszę: kazali nam ustalać tak godziny
konsultacji dla studentów, żeby zajęć wtedy nie mieli. No to w moim przypadku
w grę wchodzą piękne, ciepłe, słoneczne piątkowe popołudnia, kiedy ani student
ani pies z kulawą nogą nie przyjdzie się konsultować ze mną. Student -bo już
na weekend wyjechał. Pies -bo co go to wszystko obchodzi?
No i tak patrzę przez okno, myślę o tym, że zaraz skończy się ta moja katorga
i zdążę się jeszcze przespacerować w promieniach zachodzącego Słońca.
I pouczona w kwestiach językowych przez mojego ulubionego Mistrzunia powtarzam
z szelmowskim wyrazem na łagodnej i niewinnej twarzy "What a fucken day" ;-)
Ale miło by mi było, gdyby ktoś się ulitował i zapłakał szczerze nad mym
losem... Cały semestr tak będzie, fuc... Nieważne :-(