Dodaj do ulubionych

Chcialam komus cos powiedziec...

28.03.03, 10:47
i taki oto wiersz stworzylam:

Przywolujac ducha

Dobry duchu swiata! Dokad sie udales,
ze chociaz cie szukam -odnalezc nie moge?
Jezeli gdzies jestes, jasli sie schowales
-tecza siedmiobarwna wskaz mi wreszcie droge,

abym po jej moscie biegnac bez wytchnienia
spotkala cie wreszcie gdzies po drugiej stronie,
gdzie gwiazdy sie pala i gdzie nie ma cienia;
gdzie w mglach popielatych kraniec Ziemi tonie!

Dobry duchu wspomnien -dawny przyjacielu!
Podobno umarles, podobno zginales...
Wolalam twe imie w smutku i w weselu
-nie wiem, co sie stalo... A moze zasnales

jak lesne zwierzatko w swej bezpiecznej norze,
ktore drzy zranione przez zasadzki zycia?
Ublagam Opatrznosc i ona pomoze,
ona poprowadzi, a wiec -wyjdz z ukrycia!

Dobry duchu wiosny! Kiedy sie odrodzisz,
uwolnisz z calunu i powstaniesz z trumny?
Niczym tarcza Slonca -tysiac razy wschodzisz;
mozesz stac sie silny, madrzejszy i dumny!

Twarde rece Boga... zelazo hartuja
i ksztalt mu nadaja wedlug jego woli!
Przeciez jeszcze nie wiesz, co z ciebie wykuja,
a poki cie tworza -wiele rzeczy boli...
------------

ale nie wiem, czy to trafi tam gdzie trzeba,
to znaczy -czy dotknie wlasciwe miejsce w duszy...
Obserwuj wątek
    • sunrise1 hmmmmmmmmmm 28.03.03, 11:21
      Jestem przekonana, ze dotknie tego miejsca, trafi tam gdzie trzeba,ale
      pod warunkiem, że się go nie odrzuci, wskaże drogę, że się będzie chciało...
      A wierzę, że w niejednej duszy coś zadrży,potem załka i wreszcie rozpromieni
      się pod jego dotykiem.
      Nawet i w mojej, ale jeszcze nie teraz....

      z

      ps ładne :)
      • meduza4 Re: hmmmmmmmmmm 28.03.03, 11:27
        sunrise1 napisała:

        > Jestem przekonana, ze dotknie tego miejsca, trafi tam
        gdzie trzeba,ale
        > pod warunkiem, że się go nie odrzuci, wskaże drogę,
        że się będzie chciało...

        Moj instynkt mi mowi, ze chcesz przekazac cos madrego
        i wartosciowego, ale nie zrozumialam o co chodzi z tym
        "nieodrzucaniem". Czy mozesz powiedziec cos wiecej?

        > ps ładne :)

        Dzieki :))) Najwieksza nagroda dla autora jest
        wzruszenie i usmiech na twarzach odbiorcow,
        albo lza splywajaca z oka i obmywajaca dusze :)))
        • sunrise1 znowu ten czas :( 28.03.03, 11:44
          meduza4 napisała:

          >
          > Moj instynkt mi mowi, ze chcesz przekazac cos madrego
          > i wartosciowego, ale nie zrozumialam o co chodzi z tym
          > "nieodrzucaniem". Czy mozesz powiedziec cos wiecej?


          Wszystko przez to, ze wciąż brak mi czasu i nie mogę rozwinąć myśli,
          a przecież nie każdy musi mnie rozumieć. Wybacz. Już piszę.
          Nie wiem czy to jest aż tak strasznie mądre, ale miałam na myśli
          świadome odrzucanie czegoś tak dobrego, jak duch wiary, nadziei , pragnień,
          kiedy nawet wiosna nie cieszy...
          Dzieje się to zazwyczaj wskutek bolesnych przeżyć, kiedy myślimy, że
          świat nie przedstawia żadnych wartości, albo mamy zaniżoną ocenę swojej
          osoby i jestesmy przekonani, że TO się nam absolutnie nie należy.
          Ja kiedyś przeżyłam taki czas, kiedy nie wiedziałam co to pory roku ;(


          > > ps ładne :)
          >
          > Dzieki :))) Najwieksza nagroda dla autora jest
          > wzruszenie i usmiech na twarzach odbiorcow,
          > albo lza splywajaca z oka i obmywajaca dusze :)))

          No to jeszcze raz ; podoba mi się:) serio


          z
          >
          >
          >
          • meduza4 Re: znowu ten czas :( 28.03.03, 12:07
            sunrise1 napisała:

            > Nie wiem czy to jest aż tak strasznie mądre, ale
            miałam na myśli
            > świadome odrzucanie czegoś tak dobrego, jak duch
            wiary, nadziei , pragnień,
            > kiedy nawet wiosna nie cieszy...

            A jednak mialam racje -trzymasz w swoich rekach
            klucz do drzwi, ktorych ja nie moge otworzyc, a nie chce
            ich wywazac na sile :)))

            > Dzieje się to zazwyczaj wskutek bolesnych przeżyć,
            kiedy myślimy, że
            > świat nie przedstawia żadnych wartości, albo mamy
            zaniżoną ocenę swojej
            > osoby i jestesmy przekonani, że TO się nam absolutnie
            nie należy.
            > Ja kiedyś przeżyłam taki czas, kiedy nie wiedziałam
            co to pory roku ;(

            W moim zyciu bylo wiele sytuacji bardzo bolesnych
            ale jakos tak sie dzieje, ze nie zostawia to glebszego
            sladu w mojej psychice (mam nadzieje).
            Mam za to ogromny problem ze zrozumieniem ludzi,
            ktorym sie ta samoocena zanizyla...
            Kolejny problem -jesli probuje kogos wyciagnac
            z jego dolka to doprowadza mnie do szalu
            niemozliwosc dotarcia do takiej osoby, pokazania
            swiata w lepszych barwach...
            Po prostu nie wiem jak ukladac stosunki z takimi
            ludzmi, a sporo takich osob widze w swoim otoczeniu
            i czesto sa to ludzie ktorzy w ten czy inny sposob
            nie sa obojetni memu sercu.
            • jmx Re: znowu ten czas :( 28.03.03, 12:18
              Mam nadzieję, że nie bedziecie mały mi za złe, że sie wtrącam w taką miłą i
              mądrą rozmowę... Jakby co to szybko zniknę...

              meduza4 napisała:

              > Mam za to ogromny problem ze zrozumieniem ludzi,
              > ktorym sie ta samoocena zanizyla...
              > Kolejny problem -jesli probuje kogos wyciagnac
              > z jego dolka to doprowadza mnie do szalu
              > niemozliwosc dotarcia do takiej osoby, pokazania
              > swiata w lepszych barwach...
              > Po prostu nie wiem jak ukladac stosunki z takimi
              > ludzmi, a sporo takich osob widze w swoim otoczeniu
              > i czesto sa to ludzie ktorzy w ten czy inny sposob
              > nie sa obojetni memu sercu.
              Widzisz, to czasem jest tak, że załamane osoby czy będące w dołku, nie są w
              stanie DOSTRZEC piękna świata, brak im sił na odzyskanie nadziei... Taki
              człowiek sam musi do tego dojść, ale czasem czyjaś życzliwa obecność wystarcza,
              nie trzeba robić czegoś specjalnego. Najczęściej wystarczy BYĆ....

              Pozdrawiam
              jmx

              P.S. Obie ładnie piszecie :-)
              • sunrise1 obie-trzy 28.03.03, 12:29
                obie-trzy ładnie piszemy :) ( co za skromność :)


                z
              • meduza4 Re: znowu ten czas :( 28.03.03, 12:36
                jmx napisała:

                > Mam nadzieję, że nie bedziecie mały mi za złe,
                że sie wtrącam w taką miłą i
                > mądrą rozmowę... Jakby co to szybko zniknę...

                Nie znikaj!
                Rozmowa wziela sie stad, ze ja naprawde mam
                problem i szukam rozwiazania...


                > Widzisz, to czasem jest tak, że załamane osoby czy
                będące w dołku, nie są w
                > stanie DOSTRZEC piękna świata, brak im sił na
                odzyskanie nadziei...

                Zauwazylam:(

                Taki
                > człowiek sam musi do tego dojść, ale czasem
                czyjaś życzliwa obecność wystarcza,
                >
                > nie trzeba robić czegoś specjalnego. Najczęściej
                wystarczy BYĆ....

                Aaaaa... Wlasnie, ze wydaje mi sie, ze ta osoba
                nawet mojego "bycia" nie zauwaza...
                Nie znaczy to oczywiscie, ze tak jest, ale takie robi
                to na mnie wrazenie... i co tu kryc -robi mi sie wtedy
                przykro:(
                Oczywiscie -moze sie zdarzyc, ze jezeli okaze
                cierpliwosc i wyrozumialosc to za miesiac, dwa czy pol
                roku ten ktos okaze swoja wdziecznosc i doceni moja
                przyjazn, ale poki co -ta sytuacja boli:(
                I co z tym zrobic?

                > P.S. Obie ładnie piszecie :-)

                Ty wcale nie piszesz gorzej :)))
                • jmx Re: znowu ten czas :( 28.03.03, 12:52
                  Dziekuję wam za miłe słowa :-))))))))))))))))

                  meduza4 napisała:

                  > Aaaaa... Wlasnie, ze wydaje mi sie, ze ta osoba
                  > nawet mojego "bycia" nie zauwaza...
                  > Nie znaczy to oczywiscie, ze tak jest, ale takie robi
                  > to na mnie wrazenie... i co tu kryc -robi mi sie wtedy
                  > przykro:(
                  Widzi i czuje, jestem tego pewna, ale czasem ciężko to okazać. Jak juz ktoś
                  zaczyna być wdzięczny za pomoc to albo chociaż zaczyna dostrzega drugiego to
                  juz nastąpiła poprawa. Bardzo potrzebna jest taka obecność. O wiele łatwiej
                  jest byc z kimś w chwili radości niż w smutku. Ale zdarzaja sie czasem takie
                  sytuacje, że trzeba odcierpieć swoje, i "pocieszanie na siłe" (nie znaczy to
                  wcale, że tak robisz!) nie odnosi skutku albo odnosi przeciwny do zamierzonego.

                  > Oczywiscie -moze sie zdarzyc, ze jezeli okaze
                  > cierpliwosc i wyrozumialosc to za miesiac, dwa czy pol
                  > roku ten ktos okaze swoja wdziecznosc i doceni moja
                  > przyjazn, ale poki co -ta sytuacja boli:(
                  > I co z tym zrobic?
                  Przeczekać jesli na kimś bardzo zależy albo dać sobie spokój. Nie można nikogo
                  zbawić. Jak ktoś usilnie broni się przed pomocą to także należy to uszanować,
                  nie da się pomagać wbrew woli.
                  • meduza4 Re: znowu ten czas :( 28.03.03, 13:07
                    jmx napisała:

                    > meduza4 napisała:
                    >
                    > > Aaaaa... Wlasnie, ze wydaje mi sie, ze ta osoba
                    > > nawet mojego "bycia" nie zauwaza...
                    > > Nie znaczy to oczywiscie, ze tak jest, ale takie robi
                    > > to na mnie wrazenie... i co tu kryc -robi mi sie
                    wtedy
                    > > przykro:(

                    > Widzi i czuje, jestem tego pewna, ale czasem ciężko to
                    okazać.

                    Uwierze na slowo jak powiesz skad bierze sie Twoja
                    pewnosc :)))

                    Ale zdarzaja sie czasem takie
                    > sytuacje, że trzeba odcierpieć swoje, i "pocieszanie
                    na siłe" (nie znaczy to
                    > wcale, że tak robisz!) nie odnosi skutku albo odnosi
                    przeciwny do zamierzonego.

                    Nie, nie pocieszam na sile... Prawde mowiac -w ogole
                    nie pocieszam. Zrobilam za to kilka mniejszych lub
                    wiekszych gestow sympatii i nie wiem czy to przeszlo
                    niezauwazone, czy milczenie jest efektem zdziwienia
                    i zmieszania po drugiej stronie...

                    > > I co z tym zrobic?
                    > Przeczekać jesli na kimś bardzo zależy albo dać
                    sobie spokój. Nie można nikogo
                    > zbawić. Jak ktoś usilnie broni się przed pomocą to
                    także należy to uszanować,
                    > nie da się pomagać wbrew woli.
                    >
                    Nie, akurat nikt sie przed pomoca nie broni, a wrecz
                    czasem o praktyczne rady i pomoc sie upomina :)
                    Tylko przywyklam do nieco bardziej otwartego
                    wyrazania swojej wdziecznosci i dlatego nie moge
                    zrozumiec czy mam przed soba niewdziecznika,
                    czy kogos, kto nie umie slowa z siebie wydusic...
                    • jmx Re: znowu ten czas :( 28.03.03, 13:18
                      meduza4 napisała:

                      > Uwierze na slowo jak powiesz skad bierze sie Twoja
                      > pewnosc :)))
                      Niestety, piszę to z własnego doświadczenia... Bo to najczęściej ja jestem
                      stroną, która nie umie przyjąć przyjacielskich gestów od życzliwych ludzi....
                      Albo wydaje mi sie to niemożliwe (jak można chcieć pomóc takiej beznadzieji jak
                      ja??) albo "sprawdzam" w nieskończoność "prawdziwość" tej pomocy. Pewnie nie
                      raz się zdarzyło, że kogoś przez swoje niedowiarstwo skrzywdziłam :-(.
                      Od zawsze powtarzam, ze trzeba umieć dawać i brać. Dawać umiem, przynajmniej
                      tak mi się wydaje, takie wnioski wyciągam z rozmów z przyjaciółmi czy
                      znajomymi; ale brać to wcale nie. Dopiero teraz właściwie sie tego uczę.
                      Pisanie na forum pomaga. Ludzie pisżą do mnie miłe słowa, chyba chcą więc
                      trzeba podziękować :-)))

                      > Nie, nie pocieszam na sile... Prawde mowiac -w ogole
                      > nie pocieszam. Zrobilam za to kilka mniejszych lub
                      > wiekszych gestow sympatii i nie wiem czy to przeszlo
                      > niezauwazone, czy milczenie jest efektem zdziwienia
                      > i zmieszania po drugiej stronie...
                      Ja myślę, że to drugie :-))). Jest też taki gatunek ludzi, którzy uważają, że
                      im się wszystko należy, dostają i za nic nie dziękują.... Ale nie trzeba zaraz
                      mysleć o najgorszym.

                      > Nie, akurat nikt sie przed pomoca nie broni, a wrecz
                      > czasem o praktyczne rady i pomoc sie upomina :)
                      > Tylko przywyklam do nieco bardziej otwartego
                      > wyrazania swojej wdziecznosci i dlatego nie moge
                      > zrozumiec czy mam przed soba niewdziecznika,
                      > czy kogos, kto nie umie slowa z siebie wydusic...
                      Jak prosi to znaczy, że widzi ;-). Może jest tylko nieśmiały? :-))
                • sunrise1 teraz ja 28.03.03, 12:59
                  się wtrącę. Przyznam, ze nie jest to łatwa sytuacja.
                  Z własnego doświadczenia wiem, ze różnie bywa z takimi związkami
                  " terapeutycznymi '. Wyciągasz rekę do tej zdołowanej, skrzywdzonej osoby,
                  ona początkowo nie przyjmuje Twojej pomocy, pózniej godzi się na nią,
                  pózniej jest Ci wdzięczna, ale....na wdzięczności się kończy. Teraz Ty
                  zaczynasz się z tym żle czuć, bo po cichu liczyłaś na coś więcej.
                  Dużo jest na świecie ludzi, którzy potrzebują wsparcia, wyciagnięcia doń
                  ręki, duzo jest też użalających się nad sobą....
                  Moze mogłabym Ci pomoc, ale nie znam sytuacji. Jeśli kiedyś będziesz
                  miała ochotę -pisz śmiało.

                  z
            • sunrise1 mały-duży klucz 28.03.03, 12:26
              meduza4 napisała:

              > > Nie wiem czy to jest aż tak strasznie mądre, ale
              > miałam na myśli
              > > świadome odrzucanie czegoś tak dobrego, jak duch
              > wiary, nadziei , pragnień,
              > > kiedy nawet wiosna nie cieszy...
              >
              > A jednak mialam racje -trzymasz w swoich rekach
              > klucz do drzwi, ktorych ja nie moge otworzyc, a nie chce
              > ich wywazac na sile :)))


              Masz rację, ich nie można i nie wolno " na siłę".
              I masz rację pisząc że mam klucz.Sama jestem zadziwiona, ze mam go od zawsze.
              Niestety sama chwilowo nie mogę go użyć. Ale innym służę pomocą :)

              Acha , tak sobie myślę, że Ty pewnie też masz jakiś .
              >
              > > W moim zyciu bylo wiele sytuacji bardzo bolesnych
              > ale jakos tak sie dzieje, ze nie zostawia to glebszego
              > sladu w mojej psychice (mam nadzieje).

              W mojej zostawia. Ale jakos brnę do przodu :)

              > Mam za to ogromny problem ze zrozumieniem ludzi,
              > ktorym sie ta samoocena zanizyla...
              > Kolejny problem -jesli probuje kogos wyciagnac
              > z jego dolka to doprowadza mnie do szalu
              > niemozliwosc dotarcia do takiej osoby, pokazania
              > swiata w lepszych barwach...


              Mnie nie Jestem chyba dość cierpliwa, a moze otwierając drzwi innym,
              leczę swoją duszę - nie wiem.

              > Po prostu nie wiem jak ukladac stosunki z takimi
              > ludzmi, a sporo takich osob widze w swoim otoczeniu
              > i czesto sa to ludzie ktorzy w ten czy inny sposob
              > nie sa obojetni memu sercu.

              Tylko cierpliwość i zrozumienie. Niczego nie przyspieszysz. Jeśli
              natomiast taka osoba wyczuje Twoje rozdrażnienie to nie tylko nic
              nie osiągniesz, ale i dodatkowo pogorszysz jej samopoczucie.

              Pomyśl , jaka będzie Twoja radość i satysfakcja( zwłaszcza w przypadku osoby
              na której Ci zależy ).Pomyśl po prostu, ze mozesz odmienić czyjeś życie.

              z
              >
              • meduza4 Re: mały-duży klucz 28.03.03, 12:55
                sunrise1 napisała

                > > A jednak mialam racje -trzymasz w swoich rekach
                > > klucz do drzwi, ktorych ja nie moge otworzyc, a nie
                chce
                > > ich wywazac na sile :)))
                >
                >
                > Masz rację, ich nie można i nie wolno " na siłę".
                > I masz rację pisząc że mam klucz.Sama jestem
                zadziwiona, ze mam go od zawsze.

                Tak czulam -moja intuicja zadzialala :)))

                > Niestety sama chwilowo nie mogę go użyć. Ale innym
                służę pomocą :)
                > Acha , tak sobie myślę, że Ty pewnie też masz jakiś .

                Powiedzmy, ze mam :)))
                Podpowiem jeszcze, ze interes polegajacy na
                wymianie kluczy zawsze mozna ze mna ubic :)))

                >
                > > Po prostu nie wiem jak ukladac stosunki z takimi
                > > ludzmi, a sporo takich osob widze w swoim otoczeniu
                > > i czesto sa to ludzie ktorzy w ten czy inny sposob
                > > nie sa obojetni memu sercu.
                >
                > Tylko cierpliwość i zrozumienie. Niczego nie
                przyspieszysz.

                No fajnie -a ja jestem z natury w goracej wodzie
                kapana:(((
                Medytacje musze zaczac praktykowac, bo inaczej
                nie poskromie siebie samej :(((

                Jeśli
                > natomiast taka osoba wyczuje Twoje rozdrażnienie to
                nie tylko nic
                > nie osiągniesz, ale i dodatkowo pogorszysz jej
                samopoczucie.

                Cos takiego sie zdarzylo... Dlaczego tak sie dzieje?

                > Pomyśl , jaka będzie Twoja radość i satysfakcja
                ( zwłaszcza w przypadku osoby
                > na której Ci zależy ).Pomyśl po prostu, ze mozesz
                odmienić czyjeś życie.

                Od dawna o tym mysle i od dawna tego chce, ale...
                Przypominaja mi sie slowa pewnej piosenki
                "all at once -you changed my life " i chcialabym,
                uslyszec kiedys cos takiego od drugiego czlowieka.
                Moze to "at once" mnie zwiodlo, a moze rzeczywiscie
                tak jak wiele lat temu powiedzial mi ktos starszy
                ode mnie i bardzo zyczliwy, jestem jak szamanka,
                ktora jednym zakleciem chce zmieniac swiat i ludzi :))))

                Tak na marginesie -ten wiersz nalezy do cyklu utworow,
                ktory wlasnie pisze, a ktory nazwe "Szamanka" :)))
                Tak po prostu na czesc tego, co powiedzial o mnie
                moj dawny znajomy :)))

                >
                > z
                > >
                • jmx jedno słówko 28.03.03, 13:07
                  Niestety, cierpliwośc w kontaktach jakichkolwiek (przyjacielskich i
                  partnerskich), z ludźmi jest niezbędna. W sferze uczuć, emocji nie da się
                  działać "na szybko". Jak to powiedział pewien trener piłkarski - "gra sie tak
                  jak przeciwnik pozwala" - w związkach jest tak samo... Jak druga strona czegoś
                  nie chce, to sama nic nie zdziałasz, choćbyś stawała na rzęsach. Siła jest w
                  wewnątrz człowieka i potrzeba dużo szczęścia i cierpliwości, żeby dzięki nam
                  zechciał to dostrzec i z niej skorzystać.
                  • meduza4 Re: jedno słówko 28.03.03, 13:11
                    To juz widze, ze tylko medytacja mnie ratuje...
                    Albo cud od Boga :)))
                • sunrise1 Re: mały-duży klucz 28.03.03, 13:13
                  meduza4 napisała:

                  > > Powiedzmy, ze mam :)))
                  > Podpowiem jeszcze, ze interes polegajacy na
                  > wymianie kluczy zawsze mozna ze mna ubic :)))


                  > To uczciwa propozycja. Wstępnie kupuję :)
                  >
                  > >
                  > > > >
                  > > Tylko cierpliwość i zrozumienie. Niczego nie
                  > przyspieszysz.
                  >
                  > No fajnie -a ja jestem z natury w goracej wodzie
                  > kapana:(((
                  > Medytacje musze zaczac praktykowac, bo inaczej
                  > nie poskromie siebie samej :(((


                  >Moze medytacje, a może musisz do tego dojrzeć ?

                  > Nie znaczy to, że uważam się za " taką przejrzałą", ale
                  posczególne klucze albo sie ma albo zdobywa stopniowo.
                  A może wydarzy się taka sytuacja, która spowoduje istotne zmiany w Tobie ?
                  >

                  > > nie osiągniesz, ale i dodatkowo pogorszysz jej
                  > samopoczucie.
                  >
                  > Cos takiego sie zdarzylo... Dlaczego tak sie dzieje?

                  Dlatego, że Tej drugiej osobie jest niewyobrażalnie ciężko,
                  postrzega wszystko dookoła inaczej niz Ty,inaczej odbiera wszelkie bodżce albo
                  jest pokręcona( jest taka możliwosć, ale moze lepiej ją wykluczyć ? )
                  >
                  > >
                  > Od dawna o tym mysle i od dawna tego chce, ale...
                  > Przypominaja mi sie slowa pewnej piosenki
                  > "all at once -you changed my life " i chcialabym,
                  > uslyszec kiedys cos takiego od drugiego czlowieka.


                  > Wiesz , to przedziwny zbieg okoliczności.Ja też do niedawna chciałam
                  odmienić czyjeś życie, sprawic by zaczął oddychać, odbierać wszystkie dzwięki
                  i widzieć wszystkie barwy....
                  Uwazam, że zrobiłam wszystko, a w każdym razie b. wiele w tym kierunku,
                  jednak... nie udało się. I wiem dlaczego, bo Tamta osoba nie chciała.
                  Związki terapeutyczne, w których tylko jedna strona leczy kończą sie
                  właśnie tak.

                  > > ode mnie i bardzo zyczliwy, jestem jak szamanka,
                  > ktora jednym zakleciem chce zmieniac swiat i ludzi :))))


                  Ale szamanka też musi byc wytrwała i cierpliwa :)
                  nie zapominać przy tym o rozwadze i uwadze :))
                  >
                  > Tak na marginesie -ten wiersz nalezy do cyklu utworow,
                  > ktory wlasnie pisze, a ktory nazwe "Szamanka" :)))
                  > Tak po prostu na czesc tego, co powiedzial o mnie
                  > moj dawny znajomy :)))


                  Kiedy sie ukaże ? Chętnie poczytam.

                  z
                  >
                  > >
                  > > z
                  > > >
                  >
                  >
                  • jmx Tak mi przyszło do głowy... 28.03.03, 13:25
                    A nie jest tak, że być może chcąc komuś pomóc za wszelką cenę, chcąc zmienic
                    czyjeś życie same/i chcemy się w ten sposób dowartościować i poczuć ważne i
                    potrzebne i docenione? Może to nam czegoś brakuje a nie tym osobom, które wg
                    nas potzrebuja pomocy? Może postępując w ten sposób same potrzebujemy pomocy i
                    wołamy o nią?
                    Takie mam przemyślenia po tym co napisałaś...
                    • sunrise1 Re: Tak mi przyszło do głowy... 28.03.03, 13:34
                      jmx napisała:

                      > A nie jest tak, że być może chcąc komuś pomóc za wszelką cenę, chcąc zmienic
                      > czyjeś życie same/i chcemy się w ten sposób dowartościować i poczuć ważne i
                      > potrzebne i docenione? Może to nam czegoś brakuje a nie tym osobom, które wg
                      > nas potzrebuja pomocy? Może postępując w ten sposób same potrzebujemy pomocy
                      i
                      > wołamy o nią?
                      > Takie mam przemyślenia po tym co napisałaś...


                      Myślę, ze i to o czym piszesz może być przyczyną " nadmiernej troski
                      i opiekuńczości " Nawet psychologia mówi o takiej " terapii zastepczej'
                      kiedy człowiek robi wszystko aby zapomnieć o własnych problemach...choć w
                      przypadku Meduzy to oczywiscie ,że jest to coś zupełnie innego....

                      z
                      • meduza4 Re: Tak mi przyszło do głowy... 28.03.03, 14:04
                        No i jeszcze raz przypominam, ze temat zboczyl
                        baaaaardzo daleko od tego o czym chcialam mowic.
                        No i sie pogubilam w tych wszystkich postach,
                        ale cos mi sie zaczyna w glowie rozjasniac:)
                  • meduza4 Re: mały-duży klucz 28.03.03, 13:35
                    sunrise1 napisała

                    > >Moze medytacje, a może musisz do tego dojrzeć ?
                    >
                    > > Nie znaczy to, że uważam się za " taką przejrzałą",
                    ale
                    > posczególne klucze albo sie ma albo zdobywa stopniowo.
                    > A może wydarzy się taka sytuacja, która spowoduje
                    istotne zmiany w Tobie ?

                    Tylko medytacja mnie ratuje:)))
                    Bo ja jestem ogniem i nawet cud nie zmieni mnie
                    w inny zywiol... Ale szamanka moze swoja moca
                    sprawic, zeby wielkie ognisko zmienilo sie w mala
                    iskre do czasu az ponownie bedzie moglo zaplonac...

                    > > Od dawna o tym mysle i od dawna tego chce, ale...
                    > > Przypominaja mi sie slowa pewnej piosenki
                    > > "all at once -you changed my life " i chcialabym,
                    > > uslyszec kiedys cos takiego od drugiego czlowieka.
                    >
                    >
                    > > Wiesz , to przedziwny zbieg okoliczności.Ja też do
                    niedawna chciałam
                    > odmienić czyjeś życie, sprawic by zaczął oddychać,
                    odbierać wszystkie dzwięki
                    > i widzieć wszystkie barwy....
                    > Uwazam, że zrobiłam wszystko, a w każdym razie b.
                    wiele w tym kierunku,
                    > jednak... nie udało się. I wiem dlaczego, bo Tamta
                    osoba nie chciała.
                    > Związki terapeutyczne, w których tylko jedna strona
                    leczy kończą sie
                    > właśnie tak.

                    Alez my tu ciagle o "zwiazkach terapeutycznych"
                    jakby rzeczywiscie chodzilo o cos takiego.
                    Sprawa w istocie jest znacznie prostsza niz w tym
                    watku to zabrzmialo, ale z pewnych przyczyn nie
                    moge tu wchodzic w szczegoly.
                    Wydaje mi sie, ze zwyczajnie musze o tym z kims
                    pogadac, bo sie gubie w sytuacji.


                    > Ale szamanka też musi byc wytrwała i cierpliwa :)
                    > nie zapominać przy tym o rozwadze i uwadze :))

                    To zalezy czy to taka wyedukowana szamanka,
                    czy taka samozwancza. Ja jestem ta druga :)))

                    > > Tak na marginesie -ten wiersz nalezy do cyklu
                    utworow,
                    > > ktory wlasnie pisze, a ktory nazwe "Szamanka" :)))
                    > > Tak po prostu na czesc tego, co powiedzial o mnie
                    > > moj dawny znajomy :)))

                    > Kiedy sie ukaże ? Chętnie poczytam.

                    A gdyby to bylo takie proste ukazalby sie juz jutro:)
                    Powiem wprost: nie stac mnie na wydanie tego
                    wlasnym kosztem, nie mam sponsora, nie znam
                    nikogo kto obraca sie w kregach literackich,itd...
                    wobec czego moja szuflade zapchaly setki
                    wierszy z ktorych juz ze dwa lub trzy tomiki mozna
                    zrobic. Do tego pisze jeszcze opowiadania...
                    Wlasnie wysylam kilka z tych wierszy na konkurs
                    -moze to bedzie moja szansa?
                    • jmx drzwi się uchylają.... :-) 28.03.03, 13:40
                      No to gratulacje i powodzenia!
                      Załatwiam sobie prywatę - jak coś wyjdzie to chcę tomik z autografem! A co!
                      :-)))))))))
                    • sunrise1 Re: mały-duży klucz 28.03.03, 13:49
                      meduza4 napisała:

                      >>
                      > Tylko medytacja mnie ratuje:)))
                      > Bo ja jestem ogniem i nawet cud nie zmieni mnie
                      > w inny zywiol... Ale szamanka moze swoja moca
                      > sprawic, zeby wielkie ognisko zmienilo sie w mala
                      > iskre do czasu az ponownie bedzie moglo zaplonac...


                      O ,to juz znacznie lepiej :)
                      >
                      >
                      > Sprawa w istocie jest znacznie prostsza niz w tym
                      > watku to zabrzmialo, ale z pewnych przyczyn nie
                      > moge tu wchodzic w szczegoly.
                      > Wydaje mi sie, ze zwyczajnie musze o tym z kims
                      > pogadac, bo sie gubie w sytuacji.
                      >

                      Absolutnie Cie nie namawiam, zebyś wchodziła w te szczegóły
                      Jeśli wystarcza Ci wypowiedzi oparte na domysłach, to naprawdę się
                      ucieszymy.
                      >
                      > > To zalezy czy to taka wyedukowana szamanka,
                      > czy taka samozwancza. Ja jestem ta druga :)))


                      Jedno nie wyklucza drugiego :)
                      >
                      > > > Kiedy sie ukaże ? Chętnie poczytam.
                      >
                      > A gdyby to bylo takie proste ukazalby sie juz jutro:)
                      > Powiem wprost: nie stac mnie na wydanie tego
                      > wlasnym kosztem, nie mam sponsora, nie znam
                      > nikogo kto obraca sie w kregach literackich,itd...
                      > wobec czego moja szuflade zapchaly setki
                      > wierszy z ktorych juz ze dwa lub trzy tomiki mozna
                      > zrobic. Do tego pisze jeszcze opowiadania...
                      > Wlasnie wysylam kilka z tych wierszy na konkurs
                      > -moze to bedzie moja szansa?


                      To dobry pomysł. Mój znajomy tak zrobił i wygrał konkurs ( nie jeden )
                      Dzięki temu pare osób więcej cieszy jego tworczość.

                      Na pocieszenie: piszę książkę.

                      Acha czy próbowałaś cokolwiek z Dobrym Towarzystwem Poezji ?
                      Ja będę w sobotę w "Piwnicy pod Baranami" to się jej troszkę " nałykam "

                      z
                      • meduza4 Re: mały-duży klucz 28.03.03, 14:16
                        sunrise1 napisała:

                        > > Wlasnie wysylam kilka z tych wierszy na konkurs
                        > > -moze to bedzie moja szansa?
                        >
                        >
                        > To dobry pomysł. Mój znajomy tak zrobił i wygrał
                        konkurs ( nie jeden )
                        > Dzięki temu pare osób więcej cieszy jego tworczość.
                        >
                        > Na pocieszenie: piszę książkę.

                        Ja pisze az dwie... na raz... ale z braku czasu to
                        predko
                        nie skoncze:(

                        > Acha czy próbowałaś cokolwiek z Dobrym Towarzystwem
                        Poezji ?

                        A co to jest? Moze to glupie, ale ja naprawde jestem
                        zielona jak salata i dlatego jeszcze nic nie
                        probowalam wydac.
                        Ja po prostu zawodowo z calkiem innej branzy
                        i nikt mi nic ani nie doradzi, ani nie pomoze:(((

                        > Ja będę w sobotę w "Piwnicy pod Baranami" to się
                        jej troszkę " nałykam "

                        Co to jest Piwnica pod Baranami to na szczescie wiem:)))
    • Gość: ... współczesny Broniewski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.03, 12:51
      "Bagnet na broń"...był już:)
    • Gość: po_tępiony Re: Chcialam komus cos powiedziec... IP: 217.8.186.* 28.03.03, 13:19
      to tak a propos tych, do których nie można dotrzeć, a którzy też coś mają do
      powiedzenia:)

      rap(ort) z oblężonego ciała

      sen do oczu przylepiony tak jak błoto,
      rano chodzi o to, by robotą
      zastąpić łóżko, tania wróżko,
      obiecujesz raj, miłość, maj,
      tylko daj, forsę, zapłać z góry,
      mówisz ty, tylko ty, gówno, co za bzdury,
      wstawaj, płać, kasę rób, aż po grób,
      wydaj, kup, biznes, wyścig szczurów,
      dla nich kasa, telewizor dla tych z murów,
      i lodówka czasem pełna, czasem nie,
      żona z sińcem, dziecko głodne, znów na dnie,
      kto jest winny, a kto anioł, tabu, cisza,
      pęka klisza, obiad zimny, łzy za słone,
      tonę, ręka drży, gdy cię dotykam, znikam,
      skóra nic nie czuje, ja rapuję, w serce kłuje
      chwila tak jak szpila, ty jak lot motyla,
      lekka, ty moja Medyna, Mekka, a ja co,
      bierny, ja niewierny, który już skazany,
      nie kochany ani w nocy, ani rano,
      niech już wstaną, ci co spać nie mogą, jogą
      zastępują wiarę, łatwiej tą goryczy czarę
      wypić do samego spodu, ciało z lodu,
      już nie czuje głodu, choć nie syte wcale,
      walę wszystko dokoła, każdego z osobna,
      niby sprawa drobna, ale ważna, dość już
      tej pieprzonej smuty, worek z juty,
      rzeki brzeg, i przesyt wody, jeszcze łyk
      i spoko, pa obłokom, łez nie widać już
      na twarzy, nie zdarzy nic się już nie zdarzy.
      • sunrise1 myślę, że.... 28.03.03, 13:24
        I do nich można dotrzeć, zwłaszcza, że mają coś do powiedzenia :)


        z
      • sunrise1 errata 28.03.03, 13:25
        mają wiele do powiedzenia :)

        z
    • sunrise1 żeby Ci się nie pomyliło 28.03.03, 14:15
      Wracając do tematu, czy jesteś pewna że ta osoba absolutnie i bezwarunkowo
      nie da rady bez Twojej pomocy ?

      Sa tez tacy ludzie, ktorym należy pomagać dość dyskretnie , tak aby się nie
      zorientowali

      z
      • meduza4 Re: żeby Ci się nie pomyliło 28.03.03, 14:23
        sunrise1 napisała:

        > Wracając do tematu, czy jesteś pewna że ta
        osoba absolutnie i bezwarunkowo
        > nie da rady bez Twojej pomocy ?

        Oj kurcze! Ja nie mowie, ze ta osoba nie da sobie
        rady, bo rade sobie daje swietnie.
        Ja mowie tylko, ze brakuje mi jakichs gestow
        wdziecznosci, zrozumienia, itd...
        Tutaj raczej nawala wzajemna komunikacja
        i problem lezy na tym poziomie a nie gdzies glebiej.
        Zreszta -jesli w wierszu nazywam kogos "dobrym
        duchem" to chyba sama tez tej osobie cos zawdzieczam?
        Moge prosic o powtorne przeczytanie tego utworu?
        Czy ja w nim mowie do biednej sierotki, czy raczej
        do kogos komu chce okazac wlasna przyjazn
        i pocieszyc tym, ze moze nie rozumiemy wlasnego
        przeznaczenia dopoki jestesmy jeszcze mlodzi?


        > Sa tez tacy ludzie, ktorym należy pomagać dość
        dyskretnie , tak aby się nie
        > zorientowali
        >
        > z
        • sunrise1 oj kurcze 28.03.03, 14:34
          meduza4 napisała:

          Jak sie człowiek spieszy to się diabeł cieszy, albo wiosna , albo
          już sama nie wiem co :)


          > Ja mowie tylko, ze brakuje mi jakichs gestow
          > wdziecznosci, zrozumienia, itd...
          > Tutaj raczej nawala wzajemna komunikacja
          > i problem lezy na tym poziomie a nie gdzies glebiej.


          Mam nadzieję że tylko z komunikacją.
          Jeśli tak to czy nie mozesz o tym otwarcie porozmawiać ?
          Że takie gesty ( choćby drobne są dla Ciebie ważne, bo wtedy widzisz
          wiekszy sens swoich działań), Albo delikatnie, w konkretnych sytuacjach
          prowokować takie zachowania ( przynajmniej spróbować )

          Moze ta osoba jest dosć skryta i nie lubi uzewnętrzniać emocji ?

          > Zreszta -jesli w wierszu nazywam kogos "dobrym
          > duchem" to chyba sama tez tej osobie cos zawdzieczam?


          A ty, czy pokazałaś radość z tego powodu ?

          > Moge prosic o powtorne przeczytanie tego utworu?
          > Czy ja w nim mowie do biednej sierotki, czy raczej
          > do kogos komu chce okazac wlasna przyjazn
          > i pocieszyc tym, ze moze nie rozumiemy wlasnego
          > przeznaczenia dopoki jestesmy jeszcze mlodzi?
          >
          >
          Sama widzisz, że problem leży nie tylko tu pogrzebany.
          Wychodzi na to, ze Ty widzisz (bo zwracasz na ten fakt uwagę )
          Wasze przeznaczenie (w każdym razie coś Ci chodzi po głowie )
          a Tej osobie jeszcze nie?



          > > z
          >
          >
          • jmx no właśnie 28.03.03, 14:41
            Jak czegoś oczekujemy od drugiej strony to najlepiej jest o tym otwarcie
            powiedzieć. Czekanie az ktoś sie domyśli... Druga osoba może nawet nie zdawać
            sobie sprawy z tego czego od niej oczekujemy (i potrzebujemy).

            Fajnie się tak rozmawia, szkoda, że tak rzadko mam dostęp do internetu o
            jakiejś ludzkiej porze :-/
            • sunrise1 Re: no właśnie 28.03.03, 14:45
              jmx napisała:

              > > Fajnie się tak rozmawia, szkoda, że tak rzadko mam dostęp do internetu o
              > jakiejś ludzkiej porze :-/
              >
              Fajnie. Ja też od wczoraj wyjątkowo w domu, ale i tak jutro wyjeżdzam .
              Tylko nie liczcie na to, ze nie wrócę, albo się połamię , o nie :)))

              z
              • jmx Re: no właśnie 28.03.03, 14:56
                sunrise1 napisała:

                > Fajnie. Ja też od wczoraj wyjątkowo w domu, ale i tak jutro wyjeżdzam .
                > Tylko nie liczcie na to, ze nie wrócę, albo się połamię , o nie :)))
                >
                > z
                Ha, a ja właśnie nie w domu i dlatego stukam :-)))
                Liczymy, że wrócisz i będziemy czekać po drodze umierając z ciekawości ;-)
                • sunrise1 no widać 28.03.03, 14:58
                  kobieto, że dziś energia Cię rozpiera :))


                  z
          • meduza4 Re: oj kurcze 28.03.03, 14:59
            sunrise1 napisała:


            > Mam nadzieję że tylko z komunikacją.
            > Jeśli tak to czy nie mozesz o tym otwarcie porozmawiać
            ?

            Moge porozmawiac otwarcie.

            > Że takie gesty ( choćby drobne są dla Ciebie ważne, bo
            wtedy widzisz
            > wiekszy sens swoich działań), Albo delikatnie, w
            konkretnych sytuacjach
            > prowokować takie zachowania ( przynajmniej spróbować )

            Moge i niedelikatnie -przeciez sie nie obrazi:)))

            > Moze ta osoba jest dosć skryta i nie lubi
            uzewnętrzniać emocji ?

            A to fakt!

            >
            > > Zreszta -jesli w wierszu nazywam kogos "dobrym
            > > duchem" to chyba sama tez tej osobie cos zawdzieczam?
            >
            >
            > A ty, czy pokazałaś radość z tego powodu ?

            Ha! Pokazalam tylko teraz przyszlo mi do glowy,
            ze zrobilam to w sposob ktory jakkolwiek dla mnie
            byl oczywisty, mogl nie byc oczywisty dla kogos innego.

            > > Moge prosic o powtorne przeczytanie tego utworu?
            > > Czy ja w nim mowie do biednej sierotki, czy raczej
            > > do kogos komu chce okazac wlasna przyjazn
            > > i pocieszyc tym, ze moze nie rozumiemy wlasnego
            > > przeznaczenia dopoki jestesmy jeszcze mlodzi?
            > >
            > >
            > Sama widzisz, że problem leży nie tylko tu pogrzebany.
            > Wychodzi na to, ze Ty widzisz (bo zwracasz na ten fakt
            uwagę )
            > Wasze przeznaczenie (w każdym razie coś Ci chodzi po
            głowie )
            > a Tej osobie jeszcze nie?

            I znowu nie to chcialam powiedziec:)))
            Chodzilo mi o przeznaczenie jednostki i o bol zycia
            jako nieodlaczny element stawania sie i dojrzewania:

            Twarde rece Boga... zelazo hartuja
            i ksztalt mu nadaja wedlug jego woli!
            Przeciez jeszcze nie wiesz, co z ciebie wykuja,
            a poki cie tworza -wiele rzeczy boli...

            Chodzi o to, ze moim zdaniem to co nas spotyka
            w zyciu jest nam w pewien sposob przeznaczone
            -cierpienia i niepowodzenia sa efektem pracy
            Boga nad kawalkami zelaza ktorymi jestesmy my,
            ludzie!
            A poniewaz ta praca nad nami trwa nieustannie
            wiec obrywamy czesto tym kowalskim mlotem
            po naszych wrazliwych duszach i to boli.
            A sztuka polega na tym, zeby wyciagac wnioski
            z bolesnych doswiadczen i dojrzewac do tego
            ksztaltu, ktory chce nam nadac Bog...
            Czy interpretacja moich utworow jest az taka trudna?
            • sunrise1 Re: oj kurcze, kurcze, kurcze 28.03.03, 15:09
              meduza4 napisała:

              > > >
              > Chodzi o to, ze moim zdaniem to co nas spotyka
              > w zyciu jest nam w pewien sposob przeznaczone
              > -cierpienia i niepowodzenia sa efektem pracy
              > Boga nad kawalkami zelaza ktorymi jestesmy my,
              > ludzie!
              > A poniewaz ta praca nad nami trwa nieustannie
              > wiec obrywamy czesto tym kowalskim mlotem
              > po naszych wrazliwych duszach i to boli.
              > A sztuka polega na tym, zeby wyciagac wnioski
              > z bolesnych doswiadczen i dojrzewac do tego
              > ksztaltu, ktory chce nam nadac Bog...
              > Czy interpretacja moich utworow jest az taka trudna?
              >
              >
              > widzisz, to tak jest, ze wielcy ludzie rzadko są rozumiani ( serio )

              Poza tym myslę, że utwór tym jest lepszy im bardziej dowolnie można
              go interpretowac, oglądac z każdej strony, bo każdy z nas jest inny
              inaczej pojmuje i widzi co innego.
              Taki "plastyczny ' utwór moze mieć wpływ na poszczególne jednostki.


              Tutaj sprawa jest już wyklarowana, bo mam do czynienia z autorką,
              i nie zamierzam już wciskać czegoś od siebie.


              PS zgadzam się z Tobą, ze wszystko jest zapisane gdzieś w górze ;))

              Ponawiam pytanie, czy próbowałaś cokolwiek z Dobrym Towarzystwem Poezji ?

              z

              >
              >
              • meduza4 Re: oj kurcze, kurcze, kurcze 28.03.03, 15:15
                sunrise1 napisała:


                > > widzisz, to tak jest, ze wielcy ludzie rzadko są
                rozumiani ( serio )

                Czyzbym byla wielka? :)))

                >
                > Poza tym myslę, że utwór tym jest lepszy im bardziej
                dowolnie można
                > go interpretowac, oglądac z każdej strony, bo każdy z
                nas jest inny
                > inaczej pojmuje i widzi co innego.
                > Taki "plastyczny ' utwór moze mieć wpływ na
                poszczególne jednostki.

                Ciekawa jestem Twojej interpretacji:)))

                > Tutaj sprawa jest już wyklarowana, bo mam do czynienia
                z autorką,
                > i nie zamierzam już wciskać czegoś od siebie.

                Nie wciskaj -i tak nie kupie :)))))))))))))))))))))))

                > PS zgadzam się z Tobą, ze wszystko jest zapisane
                gdzieś w górze ;))

                I to jest jedna z rzeczy, ktore chcialam tej osobie
                powiedziec -ze byc moze tak musialo sie potoczyc
                jego zycie i nie mial na to wplywu.

                > Ponawiam pytanie, czy próbowałaś cokolwiek z Dobrym
                Towarzystwem Poezji ?

                A ja gdzies odpisalam, ze nie wiem co to jest...
                Przepraszam, ze ja taka nieoswiecona :(((
                Ja umysl scisly i nie mam kontaktu z takimi
                towarzystwami:(((
                • sunrise1 Re: 4 x kurczę 28.03.03, 15:24
                  meduza4 napisała:

                  > >
                  > > > widzisz, to tak jest, ze wielcy ludzie rzadko są
                  > rozumiani ( serio )
                  >
                  > Czyzbym byla wielka? :)))


                  > No ...nie wiem, ale łysa to na pewno :))
                  >
                  > >>
                  > Ciekawa jestem Twojej interpretacji:)))


                  z częścią juz się zdradziłam wcześniej, a reszty narazie nie napiszę,bo
                  tak, jak napisała to jmx to efekt własnych doświadczeń:(
                  >
                  > Nie wciskaj -i tak nie kupie :)))))))))))))))))))))))


                  Wiem, wiem, a tipsy i tak już sprzedane ;)
                  >
                  > > PS zgadzam się z Tobą, ze wszystko jest zapisane
                  > gdzieś w górze ;))
                  >
                  > I to jest jedna z rzeczy, ktore chcialam tej osobie
                  > powiedziec -ze byc moze tak musialo sie potoczyc
                  > jego zycie i nie mial na to wplywu.


                  Chciałaś, ale już nie chcesz ?
                  >
                  > > Ponawiam pytanie, czy próbowałaś cokolwiek z Dobrym
                  > Towarzystwem Poezji ?
                  >
                  > A ja gdzies odpisalam, ze nie wiem co to jest...
                  > Przepraszam, ze ja taka nieoswiecona :(((
                  > Ja umysl scisly i nie mam kontaktu z takimi
                  > towarzystwami:(((


                  Przepraszam, nie zuważyłam. Towarzystwo to mieści sie w Cracowie, przy
                  Szewskiej. Pisze sie tam wiersze na żywo, pożniej czyta wspólnie
                  w każdy 1 pon m-ca. można spotkać p.Michała Zabłockiego
                  ( nie wszystkie jego wiersze lubię, ale niektóre są owszem, owszem ;)))

                  Możesz też do nich ( gdybys była zainteresowana) wysłać maila.


                  z
                  • meduza4 Re: 4 x kurczę 28.03.03, 15:38
                    sunrise1 napisała:

                    > meduza4 napisała:

                    > > Ciekawa jestem Twojej interpretacji:)))
                    >
                    >
                    > z częścią juz się zdradziłam wcześniej, a reszty
                    narazie nie napiszę,bo
                    > tak, jak napisała to jmx to efekt własnych
                    doświadczeń:(

                    Ale to jest dla mnie wazne jak ludzie odbieraja to,
                    co pisze. I nie wiem dlaczego nie udalo mi sie
                    wydusic od nikogo jego/jej wlasnej interpretacji
                    mojej tworczosci :(((

                    > > > PS zgadzam się z Tobą, ze wszystko jest zapisane
                    > > gdzieś w górze ;))
                    > >
                    > > I to jest jedna z rzeczy, ktore chcialam tej osobie
                    > > powiedziec -ze byc moze tak musialo sie potoczyc
                    > > jego zycie i nie mial na to wplywu.
                    >
                    > Chciałaś, ale już nie chcesz ?

                    To chcialam powiedziec w chwili pisania wiersza.
                    A swoja droga -kiedys powiem, bo sie mnie bedzie
                    czlowiek o to pytal, jak ten wiersz dostanie.

                    > Przepraszam, nie zuważyłam. Towarzystwo to mieści sie
                    w Cracowie, przy
                    > Szewskiej. Pisze sie tam wiersze na żywo, pożniej czyta
                    wspólnie
                    > w każdy 1 pon m-ca. można spotkać p.Michała Zabłockiego
                    > ( nie wszystkie jego wiersze lubię, ale niektóre są
                    owszem, owszem ;)))
                    >

                    Maly problem -ja nie z Krakowa :(

                    > Możesz też do nich ( gdybys była zainteresowana)
                    wysłać maila.

                    A masz jakies namiary?
                    • sunrise1 Re: 4 x kurczę 28.03.03, 15:59
                      meduza4 napisała:

                      >
                      > > >
                      >
                      > Maly problem -ja nie z Krakowa :(
                      >
                      > > Możesz też do nich ( gdybys była zainteresowana)
                      > wysłać maila.
                      >
                      > A masz jakies namiary?


                      Wejdż na stronę Multipoezja, powinno tam coś być. Na razie wychodzę.


                      z
                  • Gość: lula del rio Re: 4 x kurczę IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.03.03, 15:38
                    zupełnie bez związku pozdrawiam cię sunrise1!!dawno cię nie czytałam:)
                    • sunrise1 tak bez zwiazku tez miło :) 28.03.03, 16:02
                      Gość portalu: lula del rio napisał(a):

                      > zupełnie bez związku pozdrawiam cię sunrise1!!dawno cię nie czytałam:)


                      Ja tez Cię pozdrawiam serdecznie !. Wrociłam jakieś 2 dni temu,bo nieco
                      zbulwersowała mnie pewna pani pisząca na temat poniżania.

                      I tak już zostałam :)))


                      z

            • jmx dwa kurczęcia 28.03.03, 15:09
              Myślę, że to nie kwestia interpretacji... albo tak - interpretacja zależy od
              osobistych doświadczeń i innych poglądów na życie. Na przykład uważam, że to
              nie Pan Bóg "serwuje" nam ból swoim młotem ale sami zyjąć obijamy się o pewne
              rzeczy (błądzimy) i dlatego nas boli.
              To tak na marginesie :-).

              Ach ta moja energia... ;-)))))
              • meduza4 Re: dwa kurczęcia 28.03.03, 15:20
                jmx napisała:

                > Myślę, że to nie kwestia interpretacji... albo tak -
                interpretacja zależy od
                > osobistych doświadczeń i innych poglądów na życie. Na
                przykład uważam, że to
                > nie Pan Bóg "serwuje" nam ból swoim młotem ale sami
                zyjąć obijamy się o pewne
                > rzeczy (błądzimy) i dlatego nas boli.
                > To tak na marginesie :-).
                >
                > Ach ta moja energia... ;-)))))

                No ale niezaleznie od tego czy to Pan Bog, czy my
                sami... zapewne zgodzisz sie ze mna, ze pewnych
                cierpien i "zasadzek zycia" o ktorych w tym wierszu
                wspomnialam, nie da sie uniknac, zwlaszcza jesli
                brak nam doswiadczenia, madrosci, sily...
                No to zaczelam tlumaczyc sens wiersza -szkoda,
                ze od konca :)))
                • jmx Re: dwa kurczęcia 28.03.03, 15:49
                  Pewnych rzeczy nie da się uniknąć, niezależnie od siły, doświadczeń, mądrości...
                  Zycie wg mnie to nie prosta, wyasfaltowana droga ale ścieżynka pełna
                  niespodziewanych zakrętów, poprzewalanych pni, i dołów... Pomimo doświadczeń,
                  mądrości, siły, pogody ducha zawsze na coś natrafimy.
                  Życie wciąż nas zaskakuje i to się podoba wiekszości ludziom. Mi nie za
                  bardzo...
                  • meduza4 Re: dwa kurczęcia 28.03.03, 16:10
                    Ale czesto lepiej sie czujemy wiedzac, ze taki
                    jest juz "urok" zycia, a nie ze to wlasnie my jestesmy
                    nieudacznikami
    • messja Re: Chcialam komus cos powiedziec... 28.03.03, 14:36
      znasz mnie od dawna, wiec bez zbednych wstepow:
      - nic na sile - jesli tak trudno wydebic od niego jakis przejaw, odruch, znak
      zyczliwosci, zaintersowania, wdziecznosci to..... moze nie warto sie starac?
      -moze jest trudnym dzieckiem i zadne lamenty nie pomoga mu stanac na twoje
      drodze?
      -moze nie warto zdzierac sobie piesci walac do drzwi i tak zamknietych na
      klucz, bo obok moga byc rownie wazne drzwi otwarte na oscierz...

      - przestan sie starac i zobacz czy to zrobilo na nim jakies wrazenie. jesli
      nie - to masz znak, zeby dac sobie spokoj.
      pozdrawiam
      • meduza4 Re: Chcialam komus cos powiedziec... 28.03.03, 15:10
        skoro znamy sie od dawna, to tez bez wstepow
        powiem, ze sama nie wiem czy jest tak jak ja to
        widze, czy widze cos czego tak naprawde nie ma...
        I byc moze widze to, co sama chce widziec, ale
        na szczescie to sie wszystko da wyjasnic.
        Cala ta dyskusja uswiadomila mi jednak, ze zbyt
        czesto to ja sama zaglebiam sie w domysly
        i wybieram najgorszy wariant ze wszystkich mozliwych
        interpretacji. A to naprawde nie musi byc tak jak ja
        to na tym watku opisalam...
        Poszukam prawdy obiektywnej poza forum, jak sie
        najem, przespie i przemysle co mi wszyscy napisali.

        A wszystko co chcialam wiedziec sprowadza sie
        do tego czy ten wiersz ma cos w sobie, co mogloby
        poruszyc czlowieka...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka