duszka2 30.10.06, 09:13 tak sobie wczoraj ogladałam film...pomijam recenzje...mój "titanic" juz kilka razy miał katastrofę. Ja nie poszłam na dno...dzieki osobom , które zmieniły bieg w moim życiu. Może katastrofy, choć bolesne sa jednak potrzebne? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
analityczka Re: Titanic 30.10.06, 09:19 Ważne że masz osoby które Cię ratowały.Katastrofy są zdecydowanie potrzebne ale to możemy stwierdzić po pewnym czasie-uodparniają,wzacniają,pokazują nasze reakcje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miły z Wrocławia Re: Titanic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 09:40 dzien dobry tak jak powiedziałaś pewne sytucje nasz kształtują zkąd wiedzieli byśmy co jest dla nas dobre a co złe? te złe żeczy które nas spotykaja kształtują naszą świadomośc jesteśmy bogatsi, pewniejsi ale płacimy za to wielką cenę... jak to napisała analityczka, najważniejsze że są bliskie osoby które nas wspierają... pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
dozakochania1krok Re: Titanic 30.10.06, 10:28 całe życie utrzymuje mnie na powierzchni zasada;co mnie nie zabije,to mnie wzmocni i zahartowałam się jak stal bez potrzeby owijania się jak bluszcz na innych, a ci bliscy okazują się czasem dalsi od dalekich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a ja... Re: Titanic IP: *.bredband.comhem.se 30.10.06, 10:49 mam inna zasade : " Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. " ...... ale serce masz z wosku ? ; )) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Titanic 30.10.06, 19:59 Duszko, tylko nie zatop przy okazji tego, co powinno trwać. Trzymaj się. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
duszka2 Re: Titanic 30.10.06, 20:03 ...ja tylko idę oglądac drugą częśc filmu, a przy okazji pofilozofuję sobie.... Odpowiedz Link Zgłoś