IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 23:37
Nie do wiary, że taki bajer jeszcze działa! Musi działać, skoro jeszcze tyle
kobiet na niego się nabiera. Masz tutaj niezłą, urodzajną plantację
stęsknionych uczucia neurotycznych gąsek. Ale to tylko virtual. Mam nadzieję,
że w realu nikt już sie na to nie nabierze. Inaczej stracę wiarę w kobietę!
Obserwuj wątek
    • jmx Re: quickly 05.06.03, 23:38
      Gość portalu: Obiekt napisał(a):

      > Nie do wiary, że taki bajer jeszcze działa! Musi działać, skoro jeszcze tyle
      > kobiet na niego się nabiera. Masz tutaj niezłą, urodzajną plantację
      > stęsknionych uczucia neurotycznych gąsek. Ale to tylko virtual. Mam nadzieję,
      > że w realu nikt już sie na to nie nabierze. Inaczej stracę wiarę w kobietę!

      Którą?

      PS. Zazdrość to bardzo brzydka cecha...
      • Gość: Obiekt Re: quickly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 23:42
        jmx, ostatnio Twoje wypowiedzi mnie powalają ;-)

        Zazdrość? A może ja po prostu jestem kobietą...i to obiektywną? A może nie.
        • kwasna_cytryna Re: quickly 05.06.03, 23:53
          a bywają jeszcze obiektywne kobiety ??
          • Gość: Obiekt Re: quickly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 23:59
            Jeżeli jestem kobietą - jestem kobietą obiektywną.
            Jeżeli jestem facetem - jestem cholernie zawistnym facetem.
            • jmx Re: quickly 06.06.03, 00:06
              Cóż - obiektywizm deklarowany a rzeczywisty to dwie różne rzeczy...
              • Gość: Obiekt Re: quickly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 00:10
                Naprawdę mnie powalasz :-) Zaraz powiesz, że jestem ukrytą wielbicielką
                quickly'ego, która w ten mało elegancki sposób zwalcza konkurencję, prawda? ;-))
                • jmx Re: quickly 06.06.03, 00:14
                  Gość portalu: Obiekt napisał(a):

                  > Naprawdę mnie powalasz :-) Zaraz powiesz, że jestem ukrytą wielbicielką
                  > quickly'ego, która w ten mało elegancki sposób zwalcza konkurencję, prawda? ;-
                  )
                  > )

                  Nie. Moim zdaniem obiektywna osoba (bez względu na płeć) nie zakłada takich
                  wątków.
                  Mam nadzieję, że tym razem obyło sie bez powalania?
                  • Gość: Obiekt Re: quickly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 00:17
                    Obiektywna osoba powinna siedzieć cicho i kiwać tylko głową z niedowierzaniem,
                    tak? Ale niestety, obiektywna osoba zapragnęła również przelać swoje
                    spostrzeżenia na klawiaturę. W końcu po to ktoś mądry stworzył forum...
                    • jmx Re: quickly 06.06.03, 00:22

                      Chyba mamy inne rozumienie obiektywizmu... Wg mnie sformułowanie
                      typu: "urodzajna plantacja stęsknionych uczucia gąsek" do obiektywnych nie
                      należy...
                      • Gość: Obiekt Re: quickly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 00:26
                        Na pewno rozumiesz, że chodziło mi o obiektywne spojrzenie na temat bajdurzenia
                        quickly'ego i oddziaływania tegoż na tutejsze panie. Powyższe określenie, które
                        zacytowałas służyło wyłącznie podkreślenia naiwności owych pań.
                        • jmx Re: quickly 06.06.03, 00:32
                          A ja myślę, że pochopnie wyciągasz wnioski z niewystarczających przesłanek.
                          Może Quickly - jak piszesz - bajdurzy, może nie. Ale w każdej "bajce" znajduje
                          się ziarno prawdy. A myślę, ze Quickly ma ważniejsze rzeczy do roboty niż
                          eamblowanie Pań z forum.
                          • Gość: Obiekt Re: quickly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 00:35
                            Właśnie do tego zmierzam. Quickly się bawi. I dobrze. Wielka szkoda tylko, że
                            przedmioty jego zabawy nie przyjmują do wiadomości, że to tylko zabawa...
                            • jmx Re: quickly 06.06.03, 00:37
                              Przedmioty raczej tego nie zrobią ale podmioty...

                              Tak naprawdę to chyba raczej niewiele wiesz o ludziach tutaj piszących. Takie
                              odnoszę wrażenie z tego co piszesz.
                              • Gość: Obiekt Re: quickly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 00:38
                                Wrażenia mają to do siebie, że bywają mylące.
                                • jmx Re: quickly 06.06.03, 00:42

                                  Tak, to prawda. Twoje dotyczące osób z tego forum również.
                            • kwasna_cytryna Re: quickly 06.06.03, 12:12
                              Gość portalu: Obiekt napisał(a):

                              > Właśnie do tego zmierzam. Quickly się bawi. I dobrze. Wielka szkoda tylko, że
                              > przedmioty jego zabawy nie przyjmują do wiadomości, że to tylko zabawa...

                              A nie bierzesz pod uwagę, że Quickly posiadł pewną bardzo cenną umiejętność dla
                              mężczyzny - umiejetność flirtowania w sposób, który sprawia każdej niewiaście
                              satysfakcję i w żadnej nie wzbudza negatywnych emocji ?
                              • kobiettka Re: quickly 06.06.03, 12:18


                                > Gość portalu: Obiekt napisał(a):
                                >
                                > > Właśnie do tego zmierzam. Quickly się bawi. I dobrze. Wielka szkoda tylko,
                                > że
                                > > przedmioty jego zabawy nie przyjmują do wiadomości, że to tylko zabawa...

                                A gdzie masz dowod ze nie przyjmuja ze "tylko zabawa?"
        • cal-ineczka Re: quickly 05.06.03, 23:58
          gaski nie sa takie zle...zawsze mozna dodac soli, pieprzu, a potem nabrac na
          widelec i do buzi.
          Ale nie chcesz gasek. Tu potrzebne jest muzeum. Wycieczka, grupa ludzi, czipsy,
          i nareszcie jakies schronienie przed upalem. Wielki budynek, tu mozna poogladac
          rzeczy ktorych nie ma w rzeczywistosci. Szable, sygnety, instrumenty muzyczne,
          wypchane watą gaski i inne zwierzeta, niedzwiedzie, lwy, widzialam takie na
          scianie u znajomych, ale po co....naczynia, srebrne sztucce...
          • quickly Jakie tam znowu bajdurzenie... 06.06.03, 00:46
            Chryste panie, zaklinam sie, ze z tym murzynem z ktorym sie bilem, to swieta
            prawda!
            Facet urodzil sie na Haiti. Wyjechal do Meksyku i skonczyl tam elektronike.
            Pozniej wyjechal do USA za praca. I tak dostal sie do US Armii. Zeby bylo
            ciekawiej jego ojciec byl... pastorem. Tak, wlasnie pastorem. Poza tym
            plynnie mowil po francusku i angielsku. Nie do wiary, prawda? Z hiszpanskim
            dawal sobie rady, ale to juz byl jego jezyk wyuczony. Ogolnie facet spokojny
            i... chyba za spokojny. Na dodatek, zeby bylo smieszniej, doskonale gral na
            gitarze, a jego zona zrobila go w trabe (poznala jakiegos gacha), kiedy
            przebywal w Australii na "postingu" (Po przyjezdzie, rozeszli sie: paskudna
            sprawa: podzial majatku + sprawa w sadzie o to, kto bedzie wychowywal dzieci).

            Ostani raz dzwonilem do niego kilka lat temu. Potem kontakt sie urwal.
            Podobno znow go gdzies wyslali...

            Musze sie przyznac, ze zaprzyjaznilem sie znim. A ze ubarwnilem ta walke, no
            coz - autor ma do tego prawo...
            • quickly Obiekt, zyjesz jeszcze? 06.06.03, 01:04
              Chyba jestes dziewczyna. Powiem Ci cos - nie ma nic prostrzego niz
              krytykowanie. Post powyzej pisalem ze lzami w oczach (mleko w lodowce bylo
              przeterminowane i pije, kurde, teraz czarna kawa – stad te lzy).

              I co? I nic.

              Obiekt, juz Ci to nadmienilem wczesniej. Napisz cos o sobie. Cokolwiek
              ciekawego. Przeciez kazdy z nas ma cos ciekawego do opowiedzenia. Tak dlugo
              bedziesz zyl, jak dlugo bedziemy o Tobie pamietali…

              (Ale cos mi sie wydaje, ze "obiekt" nawrzycal polowie forum, a teraz spi sobie
              zadowolona gdzies rozneglizowana w lozku i chrapie w najlepsze w ta garaca
              czerwcowa noc...)

            • cal-ineczka Czemu tak? 06.06.03, 01:12
              wiesz, kobiety czasem nierozumieja tego bicia. Tak jak nierozumieja po co
              oglada sie mecz pilki noznej, po co gra sie w pokera i pije piwo, sa dziedziny
              zycia faceta ktorych kobieta nigdy nie zrozumie, wystarczy tylko, ze
              zaakceptowalaby go takim jakim jest, po co ten rozwod?
              • quickly To prawda - wystarczy byc nieco tolerancyjnym... 06.06.03, 01:21
                A pzreciez wystarczy w tym wszystkim nieco poluzowac sobie i innym.
                Tylko trzeba zrobic rzecz najtrudniejsza… pokonac samego siebie.

                • jmx Przepraszam, ze się wtrącam 06.06.03, 01:33

                  Dla kochającego serca warto to zrobić...
                  • quickly No wiesz co jmx... 06.06.03, 01:42
                    ...za co przepraszasz? Przeciez wiesz, ze lubie Cie czytac! (I chyba nie tylko
                    ja).

                    Pewnie ze warto poswiecic sie dla tego "jednego jedynego (ewentualnie "jednej
                    jedynej". Tylko, ze ja kiedys sie poswiecilem dla "takiej jednej". Absolutnie
                    i do konca. Ale tak i tak nasz zwiazek rozpadl sie po kilku latach. Widzisz,
                    bywa i tak. Potrzebowalem kilku lat, na to zeby "wrocic do siebie"...
                    • jmx Re: No wiesz co jmx... 06.06.03, 01:54
                      quickly napisał:

                      > ...za co przepraszasz? Przeciez wiesz, ze lubie Cie czytac! (I chyba nie
                      tylko ja).
                      :-))))))

                      Hm, to smutne... "Taka jedna" to nie "ta jedyna". Tylko, że to wiadomo dopiero
                      PO...
                      • quickly Re: No wiesz co jmx... 06.06.03, 02:05
                        To prawda. Zawsze to takie oczywiste dopiero "po".
                        Ale zawsze, jak w kazdym "dramacie", musz byc i takie chwile, ktore powinno sie
                        pamietac... i te pamietam. Bo chce je pamietac. Latwiej wtedy zyc i...
                        zapomniec o krzywdzie.

                        • jmx Re: No wiesz co jmx... 06.06.03, 02:16
                          Bo życie nie jest czarne ani białe a piekno i dobro można znaleźć wszędzie
                          trzeba chcieć. I pamietać, żeby do reszty nie zgorzknieć i nie zatracić się we
                          własnym "piekiełku" niespełnionych marzeń, pragnień i doznanych krzywd.

                          Bardzo lubię jak tu piszesz. Swoją osobą potrafisz wprowadzić spokój i działasz
                          tak, hm, kojąco na rozmówców. To rzadka cecha...
                          :-)))
                          • quickly Re: No wiesz co jmx... 06.06.03, 02:36
                            Pamietam taka pare starszych ludzi. Mieszkali w Zatoniu pod Zielona Gora.
                            Zaprzyjaznieni od “zawsze” z moimi rodzicami. Przeszli przez okupacje, wywozke
                            na Sybir. Po powrocie na “ziemie odzyskane” zajeli sie rola. Ciezka praca od
                            rana do wieczora… Ale nigdy nie bylo w nich “jadu”, nie bylo w nich zalu do
                            ludzi i swiata. Zawsze uczynni, zyczliwi ludziom (a ludzie w tej miejscowosci
                            byli rozni). I wlasnie takich ich pamietam.

                            I bede zawsze o nich pamietal - czasami pomodle sie za spokoj ich duszy, jak i
                            moich rodzicow…
                            • jmx Re: No wiesz co jmx... 06.06.03, 02:47
                              Spokój duszy... Tak naprawdę to nam jest potrzebny, żyjącym. I robimy różne,
                              dziwne rzeczy by go osiągnąć. A tak niewiele potrzeba...

                              A ci, co odeszli i dobrze żyli, mają ten spokój, tak sądzę. Oni są bardziej nam
                              potrzebni, niż my im...

                              Będę już zmykać, pa :-)
                              • quickly Re: No wiesz co jmx... 06.06.03, 02:54
                                Zyzcze Ci spokojnej nocy...
                                U mnie dopiero 10:55 rano. Zaraz lunch. Pozniej jakas konferencja, bylebe do
                                15:00. A w poniedzialek pelny luz. Swieto Krolowej (urodziny ukochanej
                                krolewny Elki II) - a to dzien wolny od pracy. :)))
                        • kohanek Re: No wiesz co jmx... 06.06.03, 11:43
                          quickly napisał:

                          > To prawda. Zawsze to takie oczywiste dopiero "po".
                          > Ale zawsze, jak w kazdym "dramacie", musz byc i takie chwile, ktore powinno
                          sie
                          >
                          > pamietac... i te pamietam. Bo chce je pamietac. Latwiej wtedy zyc i...
                          > zapomniec o krzywdzie.
                          Wyglada ze nadal bardzo ja kochasz, zalazla Tobie za skore.
                • cal-ineczka Re: To prawda 06.06.03, 01:45
                  quickly napisał:

                  > A pzreciez wystarczy w tym wszystkim nieco poluzowac sobie i innym.
                  > Tylko trzeba zrobic rzecz najtrudniejsza… pokonac samego siebie.

                  I tu sie zgadzam. To bardzo fajnie ciagle kogos rozbawiac, i w pelni Cie
                  rozumiem. Sama tez kiedys taka bylam. Spotykalam kolezanke i opowiadalam jej
                  wszystko co sie w ciagu dnia zdarzylo, oczywiscie wszystko w zarcie, z
                  urozmaiceniem, gdzie sie podzialy te czasy.....
                  Wystarczy pare lat robic wszystko na rozkaz i z przymusu (ale tak totalnie
                  wszystko - juz zadnej rozrywki, zadnego zycia, wyzbyc sie przyjaciol i
                  wszystkiego pokolei - tylko po to by skoncentrowac swe sily) - a zamiast lez,
                  smutku, radosci i luzu zaczyna panowac szarosc, i obojetnosc albo
                  dyspozycyjnosc. Nic wiecej.
                  • quickly Bo widzisz cal-ineczko... 06.06.03, 01:58
                    ...zawsze sie zastanawiam skad w ludziach bierze sie tyle energii i zlosci na
                    to, zeby koniecznie, za wszelka cene, komus przylozyc i dopiec. I to bez
                    wzgledu na to, czy ma sie racje, czy nie. Daleko nie trzeba siegac. Wystarczy
                    przewertowc to forum. (Co ciekawe, to nie jest tylko typowe dla Polakaw.)

                    Wlasnie, rzecza najtrudniejsza wtedy, zwlaszcza kiedy zaboli (a potrafi
                    zabolec!), pokonanie samego siebie.
                    • cal-ineczka nic nie widze 06.06.03, 02:12
                      Nie da sie pokonac samego siebie jak nie robi sie w zyciu nic wartosciowego.
                      Tylko zla energia wtedy panuje, bo w koncu jakas energia zawsze w czlowieku
                      jest, albo dobra albo zla.
                      • jmx Re: nic nie widze 06.06.03, 02:18

                        To prawda - jak ktos nie ma dobra w sobie to nie potrafi byc dobry dla innych,
                        i dla siebie także.
                        • cal-ineczka Re: nic nie widze 06.06.03, 02:36
                          albo jak ktos nie ma warunkow do zycia i robienia "dobra"....
                          a moze pojsc zawsze do pracy i sam sobie podyktowac warunki
                          i sam sobie decydowac co dobre i co zle.
                          Problem mamy z glowy: praca dla internautow forum romantica.
                          • quickly Cal-neczko, chce byc Twoim pierwszym pacjentem... 06.06.03, 02:50
                            ...zakochalem sie pewnej bardzo sympatycznej dziewczynie. Bede sobie lezal w
                            lozku, a Ty bedziesz moja pielegniarka-terapeutka. Musisz byc koniecznie w
                            bialym fartuszku.

                            Marze o takim wlasnie odpoczyku. Polozyc sie do lozka i zapomniec…
                            Dzisiaj rano najpierw pchalismy przyczepe, pozniej ta przyczepe podlaczyli nam
                            do Land Rovera. Na koncu kazali nam zaladowac na przyczepe karnistry z woda,
                            opony i jakies zelazne klamoty. Nie byloby tak zle, ale po
                            wczorajszej “kontuzji” w gre w siatkowke, robilem to skaczac na jedenj nodze…

                            Jak widzisz wymagam teraz troskliwej opieki i odrobiny serca.
                            • Gość: cal-ineczko Re: Cal-neczko, chce byc Twoim pierwszym pacjente IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 06.06.03, 03:37
                              Sprawa jest nieprzyjemna. Musze przyznac quickly, ze jest z Toba bardzo zle.
                              Czy wiesz, ze pchanie przyczep grozi smiercią? Nadcisnienie, tak, napewno masz
                              do tego nadcisnienie.
                              Co Ty robiles z ta siatkowka? Zle pan jadasz? Wszystko co jest w proszku,
                              sztuczne rzeczy - one zawieraja takie cos co odkleja siatkowke, wiecej
                              gotowanego prosze pana....
                              • cal-ineczka *** 06.06.03, 04:16
                                Zakochanie? Wiem, wiem co to znaczy...przepraszam, ale mowia, że na to nie ma
                                leku. Ja tez kiedys mialam taki przypadek, musze przyznac, ze probowalam
                                wszystkiego, i nic.

                                Chcesz polozyc sie do lozka, odpoczac? Hmmm ja tak probuje i probuje odpoczac i
                                nic z tego. Wiecznie tylko biurko. Budze sie, szukam tego lozka, i nigdy nie
                                moge tam trafic. Czy tam naprawde mozna odpoczac?

                                Podlaczyli rower? Swietnie, swietnie miec jakis motor do dzialania. Ale jak go
                                zdobyc?
                                • cal-ineczka Re: *** 06.06.03, 04:18
                                  (bo tu jakas pacjentka przed toba byla i pytala. Ale jakos sobie poradzi.)
                              • quickly Re: Cal-ineczko, chce byc Twoim pierwszym pacjente 06.06.03, 04:25
                                Diagnoza (trafnie) postawiona!

                                Ale widzisz nam kazali pchac ta przyczpe (taki glupi to ja jeszcze nie jestem,
                                zeby w piatek rano bez zadnego powodu pchac jakas przyczepe).

                                Nadcisnienie, zgadza sie zawyzone: 130-140 na 90. Tylko czasami wraca do 120
                                na 70.

                                W siatkowke to ja gralem, a nie odklejalem. Po cholere mialbym sobie odklejac
                                siatkowke? No i najpierw przerznelismy z Grupa B, pozniej z Grupa A. Mialem w
                                zespole kilku niedorobionych, takiego jednego wariata scianjacego (prosto w
                                siatke) z drugiej lini. O bloku to oni jeszcze nic nie slyszeli, nie mowiac ze
                                siatkowka, to nie tenis i zazwyczaj odebrana pilke nalezy nagrywac.
                                • cal-ineczka eeeeee 06.06.03, 05:30
                                  A co za różnica - kazali, czy nie, nadciśnienie jest i trzeba coś z tym zrobić.

                                  quickly ale gdzie oni sie naucza grac jak nie przy Tobie? Źle sie bawiłeś? Co
                                  tam noga, wazna dobra zabawa. I po co od razu byc w tej dobrej druzynie skoro
                                  wiesz i tak i tak, ze jestes dobry?
                                  Masz dzieci? Nie dawales im nigy forow w grze w szachy? Nie wtedy wiekszej
                                  satysfakcji?
                                  • quickly Ja sie tam nie chwale... 06.06.03, 05:50
                                    Ja tam w siatkowke nie jestem dobry, ja w saitkowke jestem po prostu... BARDZO
                                    DOBRY! A forow nie bede nikomu dawal, bo ja jestem najlepszy we wszystkim i
                                    juz! Na wszystkim sie znam i wszystko umie. Na wszystko mam odpowiedz i kazdemu
                                    moge madrze doradzic. Wszyscy sa glupi, tylko ja jestem madry.

                                    A w szachy to ja juz jestem po prostu mistrz, wcale sie nie chwale... O nie!
                                    Nawet komputer nie moze ze mna wygrac. Kiedys mogl, a teraz nie, bo ja sie
                                    nauczylem jak sie dostawia (sobie oczywiscie), na poczatku partii, kilka
                                    krolowek (a kilkoma wiezyczkami tez nie pogardze). A jak sie ten komputer
                                    potem meczy i poci, zeby mnie potem pokonac! Ale gdzie tam! Glupek jeden nie
                                    ma zadnych szans ze mna!!!

                                    Poza tym umiem jeszcze jezdzic na rowerze i jestem mistrzem kierownicy...

                                    • cal-ineczka To dziwne... 06.06.03, 06:05
                                      Bo ja też dzis gralam w siatke, i musze stwierdzic ze nie umiem ani nie lubie
                                      jej, bola mnie rece od tego serwowania, w glowie mi sie kreci od patrzenia
                                      ciagle w gore, a jednak jest taki czas ze idzie mi świetnie, kiedy to Ty
                                      taki dobry jednak dostajesz po nogach. Jak to jest?
                                      • cal-ineczka aaaaaaa 06.06.03, 06:34
                                        Ale wiesz co, w wypelnianiu obowiazkow jedak cos jest. To zadna sztuka robic
                                        cos od siebie, ale jak kaza, i sie ich poslucha, to takjakby dawac im cos
                                        codziennie w prezencie. A skoro tak bardzo im zalezy, to niech sie najedza tym
                                        ciaglym rozkazywaniem. Tu przyczepka, tu sport, mądrzejszy ustępuje.....
                            • cal-ineczka Re: Cal-neczko, chce byc Twoim pierwszym pacjente 06.06.03, 07:28
                              Chcesz zapomniec? Najlepiej zasnij. Zmeczony...jest wiele roznych rzeczy
                              poprawiajacych zmeczenie, moja ostatnia metoda to zimna woda. W końcu kiedyś
                              dostajesz za to wyplate. Siatkówka? Przejdzie, choc zrosniecie miesnia troche
                              potrwa, to nie jest taka tam sobie konkluzja. Ale w końcu kiedyś zapomnisz.
                              Na cisnienie - mniej slonych rzeczy, one są najbardziej niebezpieczne.
                              • cal-ineczka Re: Cal-neczko, chce byc Twoim pierwszym pacjente 06.06.03, 07:52
                                Niezrozumiales mnie? Pisalam serio, myslalam ze nie mozesz zniesc jak musisz
                                cos robic a tego nie chcesz. O siatce tez pisalam serio - co jeszcze mialam Ci
                                powiedziec? Dobrze grasz, a bol kiedys przejdzie.
                                Poczules sie urażony?
                                • cal-ineczka No to jeszcze raz: 06.06.03, 08:04
                                  cal-ineczka napisała:

                                  > Niezrozumiales mnie? Pisalam serio, myslalam ze nie mozesz zniesc jak musisz
                                  > cos robic a tego nie chcesz. O siatce tez pisalam serio - co jeszcze mialam
                                  Ci
                                  > powiedziec? Dobrze grasz, a bol kiedys przejdzie.
                                  > Poczules sie urażony?
                                  • quickly Dlaczego niby mialbym byc urazony? 06.06.03, 08:12
                                    No wlasnie, niby czym? Piszesz bardzo ciekawie i przyjemnie. Niczym mnie nigdy
                                    nie urazilas... Zreszta chyba po latach obcowania z roznymi ludzmi nie jestem
                                    teraz taki skory do gniewu.

                                    Dasanie sie i okazywanie zdenerwowania, to ewidentna oznaka slabosci...

                                    No dobrze, juz czas na mnie. Napisze jutro...
                                  • cal-ineczka Re: No to jeszcze raz: 06.06.03, 08:13
                                    (Sory za moj enter)
                                    Mialam wyjasnic jeszcze raz to co napisalam, ale musze juz isc,
                                    narazie.
                                    Masz wracac do zdrowia, panie quickly.
    • goscia2 Re: quickly 06.06.03, 00:58
      Myslisz sie, wielbicielki poodpadaly jedna za druga, a zauwaz ze watek jest
      stary.
      • quickly To prawda: poodpadaly, jedna po drugiej... 06.06.03, 01:10
        ...bo taka jest natura ludzi, a zwlaszcza kobiet. Samo zycie.

        Ale tak naprawde wystarczy mi jedno kochajace serce... i znalazlem to serce.
        Widzisz w dzisiejszych czasach trudno o "kochajace serce", a skoro je
        znalazlem, to chce je uszanowac, tak zeby go nigdy nie stracic...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka