white.falcon
06.06.03, 18:06
Stwierdziłam, że uderzenie w twarz, a dokładnie - w szczękę - boli nie tylko
fizycznie. Boli gdzieś w sercu, w duszy, boli mniej więcej na tej samej
zasadzie, na jakiej boli uderzenie w serce i duszę, gdy nie znajduje się
zrozumienia w dziedzinie uczuciowej u innej osoby. Zadaje się sobie dokładnie
te same pytania: "Dlaczego? Co nie tak zrobiłam? Z jakiego powodu? Czym
zawiniłam?" I nie znajduje się odpowiedzi ani w przypadku fizycznego
uderzenia, ani w przypadku uderzenia sercowego. Wychodzi na jedno i to samo.
Niepowodzenia sercowe można ukryć w duszy, można nie dzielić się
zawiedzionymi uczuciami, omijać skrzętnie temat, a uderzenie fizyczne - cóż,
ból fizyczny nie jest przyjemny, ale dałoby się go znieść, gdyby nie
powstające w duszy pytania, dlaczego za swój cel wybrano konkretną osobę z
całej grupy osób. Wiele pytań powstaje, jakże podobnych do pytań z dziedziny
uczuć. I nie wiadomo, który smutek i żal jest lepszy - w sercu, niewidoczny
na zewnątrz, czy odczuwalny za każdym razem, boleśnie uświadamiający, jak
jednak bogata jest mimika twarzy, na ile niezależna od nas. Nie wiadomo, co
jest lepsze...
Pozdrv.:)