Dodaj do ulubionych

wirtualnie o kochaniu

IP: *.*.*.* 06.12.01, 22:31
Czy mozna kochać kogoś wirtualnie? Czy można się zakochać przez kompa? Ile
takie uczucie jest w stanie przetrwać? Czy odległość coś znaczy?
Obserwuj wątek
    • sombre Re: wirtualnie o kochaniu 06.12.01, 22:46
      Wiele na ten temat napisano juz w tym portalu. Najczesciej chyba powtarzaly sie
      opinie, ze to nie jest milosc do czlowieka, a do naszych o nim marzen i
      wyobrazen. Osobiscie uwazam, ze net jest dobry w fazie poczatkowej, aby sie
      odnalezc i nawiazac kontakt. Aha - tak, mozna sie zakochac przez kompa.
    • niedopieszczona Re: wirtualnie o kochaniu 07.12.01, 04:47

      Mozna sie zakochac. Wiem bo doswiadczylam. Szczegolnie jak sie
      jeszcze "rozmawia". No i przeciez sa jeszcze zdjecia.

      Co do wirtualnego seksu, to jest cierpienie bo nie mozna dotknac.

      A pozatym ogromne pragnienie przezywania tego z danym writualnym mezczyzna w
      rzeczywistosci.

      Czy uczucie przezyje? To miedzy innymi zalezy tez od tego czy on nie ma
      jednoczesnie innych wirtu. partnerek.




      Podrawiam

      • tijo Re: wirtualnie o kochaniu 07.12.01, 12:45
        Można bo kochasz kogoś nie za to jak wygląda ale za to jaki ten ktoś jest.
        • Gość: Nina Re: wirtualnie o kochaniu IP: *.*.*.* 07.12.01, 13:22
          Moim zdaniem mozna sie zakochac, ale tak jak ktos wczesniej napisal, w
          wobrazeniu i w marzeniach o osobie po drugiej stronie. Nawet jezeli dostajesz
          zdjecia i slyszysz jego glos w sluchawce, to nie znasz tej osoby do konca.
          Jednak nasze wyobrazenia i marzenia o danej osobie moga byc bliskie
          rzeczywistosci :-)
          • Gość: niunia Re: wirtualnie o kochaniu IP: *.softel.gda.pl 11.12.01, 17:08
            Wirtualne kochanie jest niebezpieczne!!! Stawia milosc osoby bliskiej fizycznie
            dalej niz ta obok, w domu. Wydaje sie taka bezpieczna, nie raniaca, niegrozna,
            Przezylam moze nie do konca "milosc" ale pewne zauroczenie majac meza. Ten z
            Internetu tak pieknie pisal, tak cudownie chwalil, te komplementy od niego byly
            nadzwyczajne!! I cudowne, przychodzialm do pracy i szukalam wiadomosci od
            niego. Zaraz sie usmiechalam. Kobiety sa chyba jeszcze bardziej podatne - bo u
            nich dziala wyobraznia i slowo!!
            Zeby wzbudzic zazdrosc meza, a moze zeby sie doprosic tez takich milych slow -
            zaczelam cytowac kolege od netu. Mowic jaki on jest mily, jaki wspanialy.
            Maz milczal. Po czym jakies pol roku pozniej zaczal pisac do laski z domu,
            codziennie, udajac ze robi cos z pracy. Zakochal sie w niej, widzial ze ona
            wszystko rozumie, potrafi pocieszyc....ktora zrozumie, ze zona go nie rozumie...
            Nie spotkali sie, bo on jak twierdzi jest "Uczciwy", ale czasem mysle, ze to
            gorzej...ze zostalo w nim przeswiadczenie, ze gdzies na na Swiecie, jest jego
            bratnia dusza!!!
            I u nas juz nie jest tak samo. Teraz juz nie wiem, czy dalej pisac z facetami i
            cieszyc sie z tych wirtualnych milostek, czy ich sie obawiac, bo moga zranic
            kogos, tak jak mnie zranily....
        • Gość: mak Re: wirtualnie o kochaniu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.01, 19:37
          Ale przecież słowa mnie nie zmasturbują.A zdjęcie i miły głosik to co
          innego.Całuje wirtualnie .I co ? Nic nie czujecie ...bo to wirtualnie .pa pa
    • Gość: Magda Re: wirtualnie o kochaniu IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.01, 14:03
      Poznalam Go 2 lata temu na ircu, wspaniale sie z nim rozmawialo, rozumiał mnie,
      wysłuchał. Z niecierpliwościa czekałam na maile od niego, na telefon, na choćby
      krótkiego smsa, był kimś wyjątkowym traktował mnie jak księżniczke, poprostu
      był uosobieniem mojego ideały. Dla niego zerwałam związek, który trwał 9 lat,
      nadal jesteśmy razem mamy wzloty i upadki, kłócimy się i złościmy, ale jestem
      szczęśliwa, znalazłam swoją prawdziwą drugą połowę - więc jak tu nie wierzyć w
      wirtualną miłość.
    • ciiekawa Re: wirtualnie o kochaniu 12.12.01, 14:35
      A co myslicie o PRZESYLANIU ZDJECIA mezczyznie (na jego prosbe), ktory jest
      zainteresowany tylko wirtualnym seksem (nie mna i nie traci czasu na rozmowy)
      • mufka --------NOWY WATEK-------------------------------- 16.12.01, 14:29
        ciiekawa napisał(a):

        > A co myslicie o PRZESYLANIU ZDJECIA mezczyznie (na jego prosbe), ktory jest
        > zainteresowany tylko wirtualnym seksem (nie mna i nie traci czasu na rozmowy)

        Czesc ciiekawa,
        poruszylas temat wart zalozenia takiego watku, tez bylam ciekawa jak to odbieraja
        zarowno one jak oni.
        pozdr.
        Zakladam watek pt. CO MYSLICIE O WYSLANIU ZDJEC NOWO POZNANEJ OSOBIE?

    • charlize Re: wirtualnie o kochaniu 12.12.01, 15:25
      Zakochałam się wirtualnie. Najpierw takie sobie rozmowy na czacie. A potem maile.
      Pełne humoru, zabawnych opowieści, a z czasem czułości i słów, jakich nikt
      wcześniej mi nie powiedział. Stopniowe poznawanie się, zwierzenia. Po jakimś
      czasie wymiana zdjęć. Miłe zaskoczenie, bo zobaczyłam twarz uroczego, młodego
      mężczyzny. Rozmowy przez telefon. Ale tu nastapiło lekkie usztywnienie stanowisk.
      Tylko maile i sms'y były nieskrępowane. Pozwalałam sobie w nich na słowa, ktore
      więzły mi normalnie w gardle. Na wyznania, że go pragnę tak, jak kobieta może
      pragnąć mężczyzny. Spotkania na żywo. Objęcia, pocałunki, pieszczoty. Zapewnienia
      o sile naszego uczucia. A potem schyłek. Bo pojawiły się rózne przeszkody. A może
      nie było miłości, tylko chwilowe zauroczenie. Wzajemna potrzeba bliskości,
      zrozumienia, ale ja nie okazałam się tą, której on szukał.
      • Gość: zetka Re: wirtualnie o kochaniu IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 17.12.01, 14:34
        Hmmm,ja się o mały włos w kimś nie zakochałam..chociaż tak naprawde do końca
        nie jestem pewna co to było..może zwykłe zauroczenie?nie wiem...poznałam go na
        czacie,pierwszego i co zabawniejsze (nie wiem co mnie tknęło i do tego
        podkusiło,tymbardziej,że 1 raz)ale seksiliśmy się:)rozmawiało nam się
        naprawde fajnie,zwłaszcza po tym fakcie,miło i w ogóle,miałam problemy,starał
        się pomóc,zaczęłam o nim bardzo ciepło myśleć chodź wiem,że nie powinnam ale
        jednak...śnił mi sie pare razy,wiem, to chore..ale ja na to nic nie
        poradze..dzwonilismy do siebie czasami,@ pisali..zdjęcie jego
        widziałam,przysłał mi ho ho kiedy to było..pare m-cy intensywnej
        konwersacji..do przystojniaków nie należał ale to sprawiło,że chyba jeszcze
        intensywniej zaczęłam o Nim mysleć..naszczęście troche sie z tym chamowałam..i
        całe szczęście,że On o tym nie wie...jejku,przynajmniej mam taka
        nadzieje...spotkać sie chcieliśmy ale jakoś nie wypaliło..niestety nasz kontakt
        powoli się urywa...i to jest najsmutniejsze...aż cos mi się tam w środku
        dzieje..miło było,gdy wiedziałam,że jest..tam..w sieci...że mogliśmy pogadac o
        wszystkim..przykro tak jakoś mi..ale dobrze,że On to inaczej odbierał..
    • ciiekawa Re: wirtualnie o kochaniu 17.12.01, 14:45
      ale jest to absolutna ostatecznosc, jezeli para jest daleko od siebie.
      NIC nie zastapi rzeczywistosci, kogos z krwi i kosci.
      • mathildae Re: wirtualnie o kochaniu 17.12.01, 14:58
        tak dlugo szukam mojego wyobrazenia o Tobie, ze prawie uwierzylem, ze istnieje/
        tak dlugo kochalem moje wyobrazenie o Tobie, ze prawie uwierzylem, ze to
        wszystko co moge czuc.
        /cytat -niedokladny- z The Cure/
      • Gość: RaV Re: wirtualnie o kochaniu IP: *.unregistered.formus.pl 17.12.01, 15:04
        cze,
        czy mozna kochac na odleglosc? nie sadze, milosc to chemia a do tej chemi
        potrzebne sa zwiazki ktore obie strony wytwarzaja. ale faktem jest ze mozna sie
        na maxa zauroczyc przez siec - sam doskonale o tym wiem bo moja milosc poznalem
        wlasnie na jednym z chat'ow ale dopiero jak sie spotkalismy cos zaiskrzylo i
        buchnely prawdziwe plomienie. ten zwiazek trwa juz ponad 20 miesiecy i nawet
        jezeli chyli sie ku koncowi to i tak byly to najpiekniejsze dni mojego zycia
        take care
    • ines_ Re: wirtualnie o kochaniu 18.12.01, 10:51
      Nigdy nie kochalam wirtualnie, wiec nie potrafie zdac sobie sprawy z istoty
      takiej milosci. Kochac wirtualnie to tak, jakby nie zyc, jakby nie chciec
      kochac. To taka milosc, ktora nie jest miloscia. Oczywiscie mozna przez kompa
      nawiazac wirtualny romans; początkowo on wciaga, ale po chwili nudzi potworna
      banalnoscia. Wirtualny kochanek nie posiada zadnych aspektow cielesnosci, ale
      jest nader fascynujacym eksponatem w naszej kolekcji. Poznalam takiego.
      "Czy odległosc cos znaczy?" Tylko nie mow, ze nie...... :-)
      • Gość: N Re: wirtualnie o kochaniu do ines IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.12.01, 01:52
        Zanim zrozumiesz reguly tej zabawy musisz popracowac nad wyobraznia,miec nieco
        doswiadczenia a przedewszystkim umiejetnie "rozmawiac". Zycze Ci bys poznala
        takiego ktory tylko droga tych literek na ekranie doprowadzi Cie niemal do
        fizycznego orgazmu.Czy to bedzie milosc ,trudno powiedziec ale napewno bedzie
        potezne sugestywne oddzialywanie;a ta umiejetnosc niestety nie jest dana
        kazdemu ,sadzac jednak po tym jak piszesz masz male szanse na emocjonalny
        flirt intelektualny.
        PS.Kochac to w lozku,milosc to uczucie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka