Dodaj do ulubionych

Szczęście

09.07.03, 20:34
Co jest dla was szczęściem? Kiedy, w jakich okolicznościach czujecie się
szczęśliwi? Postanowiłam o to zapytać bo przeczytałam taka opinię o
kimś "dużo piszesz na forum, widać, że brakuje ci szczęścia w życiu".
Forum dla nieszczęśliwych?
Obserwuj wątek
    • Gość: malami Re: Szczęście IP: *.skierniewice.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 21:16
      nieco abstrachując chyba nie szczęścia brakuje, ale jest nadmiar czasu. Chociaż
      to niekiedy idzie w parze, nudzimy się więc szukamy kogoś do rozmowy na forum,
      jesteśmy nieszczęśliwi bo nie mamy komu się wygadać w realu, ale nie nazwałabym
      tego nieszczęściem, za mocne słowo
      • Gość: meskalina Re: Szczęście IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 21:54
        Jesli chodzi o nadmiar czasu, fakt, mam teraz stagnacje. Koniec zajec,znajomi
        rozjechali sie po Polsce, moj luby realizuje sie w pracy, a ja obijam sie po
        mieszkaniu. Jutro wyruszam na polowanie, bo umre z braku zajecia. Hmm, zalatuje
        tu pracoholizmem;-)
        A co do szczescia: moim przewodnim mottem jest cytat z pewnej ksiazki, mojej
        kultowej: "W kazdym drobiazgu mozna znalezc cos fascynujacego" - oto moj
        przepis.
        Zauwazylam, ze ludzie wiedza, ze sa nieszczesliwi,natomiast nie wiedza, ze
        mogliby byc szczesliwy.Wstajesz rano z lozka, podchodzisz do lustra i myslisz
        sobie: dzisiaj bede mial dobry lub zly dzien. Wybor nalezy do Ciebie :)
    • blazej1983 Re: Szczęście 09.07.03, 21:42
      Róznie to bywa!ogólnie jestem szczesliwy z mojego życia pare spraw mogłoby
      inaczej wygladać ale co tam!jestem szczesliwy bo dostałem sie na studia,bo mój
      ukochany klub piłkarski wygrywa(może to głupie alr to moja pasja wieec
      przeżywam to bardzo)
      To ze mam szczescie to bedę mógł powiedzieć za kilkanascie lat kiedy moje zycie
      godnie sie ułoży a obok mnie bedzie siedzieć moja rodzina!narazei dla mnie sa
      rzeczy które sprawiaja ze jestem szczesliwy!
    • white.falcon Re: Szczęście 09.07.03, 22:40
      Dla mnie szczęściem jest droga, dążenie do przodu, bo moje marzenia dziwnym
      trafem mają tendencję do spełniania się - pojawia się w umyśle króciutka
      myśl: "dobrze by było, gdyby..." i to "gdyby" pojawia się. Uważam się za
      szczęśliwą osobę i każdego ranka budzę się z taką malutką prośbą: "Byle nie
      stało się coś, co zepsuje to moje małe szczęście, ciężko zapracowane." Co
      dotyczy pisania na Forum. Lubię wiedzieć, co myślą ludzie, lubię ludzi i...
      uwielbiam pisać, nadawać swoim myślom kształt i formę - swoisty przyjemny
      rodzaj odpoczynku. A jeżeli coś, co powiem, komuś się przyda, to i dobrze.
      Pozdrv.:)
    • sunrise1 wspominałam o tym 09.07.03, 23:03
      jmx napisała:

      > Co jest dla was szczęściem? Kiedy, w jakich okolicznościach czujecie się
      > szczęśliwi? Postanowiłam o to zapytać bo przeczytałam taka opinię o
      > kimś "dużo piszesz na forum, widać, że brakuje ci szczęścia w życiu".
      > Forum dla nieszczęśliwych?
      >

      i powtórzę to....nie wiem, czym jest szczęście, czy jest to słodki uśmiech
      dziecka, czy oddanie się satysfakcjonującej pracy, czy spotkanie na swej
      drodze zwykłych, dobrych ludzi, a może możliwość słyszenia wszelkich dźwięków
      życia, oglądania tęczy po deszczu, może dzień bez bólu , może umiejętność
      spełniania życzeń innych...kto może wiedzieć...
      Moz szczęście zależy od Twoich wymagań od życia, a może jeszcze od czegoś...
      Jeśli jesteś samotny, a nie lubisz być sam ze sobą - nie nazwiesz tego stanu
      szczęściem, jeśli posiadasz dużo dóbr materialnych, a jesteś chory- również
      nie nazwiesz tego stanu szczęściem...
      Myślę, że szczęście zależy od indywidualnych pragnień. Ilekroć czegoś
      zwyczajnie zazdrościmy komukolwiek i twierdzimy " ten to ma szczęscie "-
      nie mając jednak do końca pewności, czy To również i nam dałoby wymarzone
      szczęście...


      z:)))
      • ka_27 wspominałam o tym 10.07.03, 07:37
        Szczęście?

        Dla każdego szczęściem jest tak naprawdę co innego. Dlatego też nie ma
        monotonii w naszym życiu :-)
        Szczęście to efekt stabilizacji. Stabilizacji w każdej płaszczyźnie naszego
        życia :-)
      • jmx Re: wspominałam o tym 10.07.03, 15:39
        sunrise1 napisała:

        > i powtórzę to....nie wiem, czym jest szczęście,

        A dla Ciebie?
        • sunrise1 dla mnie ? 11.07.03, 20:24
          jmx napisała:

          > sunrise1 napisała:
          >
          > > i powtórzę to....nie wiem, czym jest szczęście,
          >
          > A dla Ciebie?
          >
          >
          Chciałabym, aby wreszcie ktoś wynalazł lek na nieuleczalną chorobę mojej
          siostry....

          z:)))
    • Gość: Megi Re: Szczęście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.03, 07:42
      Moje szczescie to:
      moj chłopak, zdrowa rodzina, satysfakcjonujaca praca, dobre wyniki na uczelni.
      Jestem szczesliwa.
      • ka_27 Szczęście 10.07.03, 07:46
        Czyli na szczęście tak naprawdę składają się malutkie szczęścia :-)))
        • von-koza Re: Szczęście 10.07.03, 11:27
          Tak jest, szczęście to dosyć indywidualna sprawa. Jest też szczęście
          uniwerslane, takie jak udane życie osobiste czy zawodowe, choć i z tym nie
          każdy się zgodzi. Sa ludzie, dla których najważniejsza jest jakaś konkretna
          pasja, bez której nie mogą się spełnić.
          Dla mnie źródło szczęscia to przede wszystkim dom, rodzina, którą zbudowałem.
          Po drugie ciekawa, wymarzona praca, nieważne że mało płatna. Są jeszcze małe
          pasje, zainteresowania. Istotne jest również jak odbieramy to co mamy, kwestia
          nastawienia. Ja jestem bardzo, jedyne co mnie martwi to żeby czegoś po drodze
          nie stracić.
          Pozdrawiam.
          • ja_nek Re: Szczęście 10.07.03, 12:53
            najbardziej podstawowe elementy szczęścia to według mnie:
            - zdrowie moje i bliskich
            - świadomość, że żyję w miejscu i czasie, gdzie jest pokój i stabilizacja
            (wiele pokoleń sprzed 60 lat i wcześniej tego nie miało)

            Bardziej odczuwalne elementy:
            - dom rodzinny
            - miłość bliskich mi osób
            - w przyszłości: odwzajemniona miłość do kogoś, kogo dopiero poznam
            - drobne sukcesy zawodowe

            Pozdrawiam
            janek
            • ka_27 Szczęście 10.07.03, 12:58
              ... oraz świadomość bycia komuś potrzebnym ...
            • sunrise1 wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 10.07.03, 15:19
              ja_nek napisał:

              > najbardziej podstawowe elementy szczęścia to według mnie:
              > - zdrowie moje i bliskich
              > - świadomość, że żyję w miejscu i czasie, gdzie jest pokój i stabilizacja
              > (wiele pokoleń sprzed 60 lat i wcześniej tego nie miało)
              >
              > Bardziej odczuwalne elementy:
              > - dom rodzinny
              > - miłość bliskich mi osób
              > - w przyszłości: odwzajemniona miłość do kogoś, kogo dopiero poznam
              > - drobne sukcesy zawodowe
              >
              > Pozdrawiam
              > janek

              :)))))))
              • ka_27 wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 10.07.03, 15:22
                A moze brak odwagi, by te ideały powielać w czynie?? :-P
                • sunrise1 Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 10.07.03, 15:30
                  niewykluczone:)


                  z:)))
                  • ka_27 wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 10.07.03, 15:31
                    Ale prawdziwe ...

                    A trzeba chcieć :-)
                • jmx Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 10.07.03, 15:44

                  Czy pogoń za czymś co nie istnieje (ideałów nie ma, każdy z nas idzie na jakieś
                  mniejsze bądź wieksze kompromisy, pozwalające łączyć realność z marzeniami)
                  może dawać szczęście?
                  • kwasna_cytryna Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 10.07.03, 15:51
                    Defetyzm siejesz,jmx. Jeśli wychodzić z takiego założenia, to tuż po urodzeniu
                    można położyć się w trumnie czekać na śmierć.
                    • von-koza Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 10.07.03, 16:00
                      Taaa.. Tyle, że z drugiej strony nadmierna pogoń za szczęściem przynosi często
                      odwrotny skutek. Chcemy więcej i więcej czując się jednoczesnie coraz mniej
                      szczęśliwi, coraz wyższa poprzeczka, coraz mniej zadowolenia z tego co mamy i
                      więcej frustracji, że czegos tam jeszcze nie mamy.
                  • Gość: sunrise1 Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 16:08
                    jmx napisała:

                    >
                    > Czy pogoń za czymś co nie istnieje (ideałów nie ma, każdy z nas idzie na
                    jakieś
                    >
                    > mniejsze bądź wieksze kompromisy, pozwalające łączyć realność z marzeniami)
                    > może dawać szczęście?
                    >
                    >
                    może-bo szczęście to pojęcie najbadziej względne z możliwych :))))

                    z:)))
                    • ja_nek Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 10.07.03, 23:47
                      O co chodzi z tym brakiem idealistów?
                      • white.falcon Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 11.07.03, 00:33
                        ja_nek napisał:

                        > O co chodzi z tym brakiem idealistów?

                        Chyba o to, że tak naprawdę nikt nie podał uniwersalnej, przylegającej do
                        wszystkich formułki szczęścia (nie odpowiedział żaden idealista-marzyciel). Bo
                        tak naprawdę, to recepty na szczęście nie ma. To jest płynne odczucie, które
                        zmienia się wraz z nabytym doświadczeniem życiowym i własnymi przemyśleniami.
                        Jak kto chce - naszym wewnętrznym dorastaniem. Nie ważne jest, ile mamy lat,
                        ale wciąż rośniemy i wraz z naszym dorastaniem rozwija się i zmienia pojęcie
                        szczęścia.
                        Pozdrv.:)
                        • ja_nek Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 11.07.03, 00:36
                          Aha:)
                          • jmx Kilka słów ode mnie 11.07.03, 03:00

                            A ja to widzę troszkę inaczej niz Falcon: ci, którzy powiedzieli co dla nich
                            jest szczęściem (m. in. Ty) podawali "prozaiczne" przyczyny: zdrowie, szczęście
                            rodzinne, satysfakcjonująca praca... Wydawałoby się, że takie oczywiste, że
                            nawet nie warte wspominania. A tak trudne do osiągnięcia....


                            ==========

                            Oczywistą jest sprawą, że nie ma jednej, ogólnej definicji szczęścia dla
                            każdego, że nawet w przeciągu całego ludzkiego życia te definicje wraz z
                            upływem czasu ulegają zmianom, podlegają weryfikacji (i to są dla mnie te
                            kompromisy zawierane z marzeniami - czysty realizm). Co innego będzie
                            szczęściem dla 15-stolatka i 50-ciolatka. Dlatego postanowiłam o szczęście
                            zapytać nie ogólnie "co myślą/mogą myśleć ludzie" a każdego z osobna,
                            indywidualnie - co sam wg siebie uważa za szczęście.
                            Niektórzy odpowiedzieli wprost i bardzo im dziękuję, że chcieli się otworzyć i
                            podzielić osobistymi przemyśleniami :-)) a część unikała odpowiedzi....

                            W związku z powyższym nasunęła mi się taka myśl: że chyba o wiele łatwiej jest
                            dzielić się smutkiem, przykrymi rzeczami niz czymś radosnym i wesołym. Może
                            smutek łatwiej nazwać bo wiemy czego konkretnie nam brak w danym momencie a
                            może strach przed zapeszeniem?
                            • Gość: cal.....ka ok..... IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.07.03, 03:49
                              dla mnie szczęście to dawanie siebie komuś innemu, siebie to znaczy mojej
                              osobowości - tak, by ludzie widzieli sens swego bycia, życia, sens rozmowy, tak
                              by spotkanie z kims bycie z kims drugim mogło się nigdy nie kończyć.
                              Pozatym umieć znaleźć sens tego co się robi, tak by umieć też kochać siebie.
                            • Gość: gb Re: Kilka słów ode mnie IP: *.toya.net.pl 11.07.03, 19:15
                              >
                              > Oczywistą jest sprawą, że nie ma jednej, ogólnej definicji szczęścia dla
                              > każdego, że nawet w przeciągu całego ludzkiego życia te definicje wraz z
                              > upływem czasu ulegają zmianom, podlegają weryfikacji (i to są dla mnie te
                              > kompromisy zawierane z marzeniami - czysty realizm).

                              Nie ma uniwersalnej definicji szczęścia? A co sądzisz o takiej myśli?
                              Jest to stan w którym zyskujemy, nie tracąc jednocześnie tego, co mamy.

                              Zadowolenie = pozyskanie czegoś nowego, cennego dla nas.
                              Nieszczęście = strata
                              • jmx Re: Kilka słów ode mnie 12.07.03, 00:36

                                Hmmm... Na pewno, dla niektórych z nas tak.
                                Ale jeśli przyjąć, ze szczęscie to pewien stan ducha - poczucie wewnętrznego
                                ładu i bycie w zgodzie z własnym sumieniem - to wydaje mi się, że nawet
                                poczucie straty nie koliduje wtym głębokim poczuciem szczęścia.
                                Wydaje mi się, że można być szczęśliwym pomimo doznawania strat.
                                • white.falcon Re: Kilka słów ode mnie 12.07.03, 00:45
                                  Zgadzam się, jmx, z Tobą. Jednak człowiek jest tak wewnętrznie skonstruowany,
                                  że ma tendencje za "ściganiem nieosiągalnego cienia". W zasadzie na tym chyba
                                  polega rozwój osobowości człowieka, bo inaczej nastąpiłoby upajanie się
                                  szczęściem i tylko to.
                                  Pozdrv.:)
                                  • Gość: gb Re: Kilka słów ode mnie IP: *.toya.net.pl 12.07.03, 10:31
                                    Ja też sie zgadzam, ze sobą :-) jeżeli nikt inny tego nie chce uczynić.
                                    Rozwój, to nie wieczna pogoń a zrozumienie, że ona niczego nam w rezultacie
                                    nie daje.
                                • Gość: gb Re: Kilka słów ode mnie IP: *.toya.net.pl 12.07.03, 09:18
                                  Ład kojarzy mi się z zatrzymaniem, brakiem dynamiki a swiat nie jest statyczny.
                                  • jmx Re: Kilka słów ode mnie 13.07.03, 01:08

                                    Tak, masz rację :-), świat nie jest statyczny ani uporządkowany, ale w moim
                                    odczuciu wewnętrznie nieuporządkowany człowiek nie będzie potrafił być
                                    szczęśliwy. Ale to prawdopodobnie zależy już od danego człowieka, jeśli mu
                                    dobrze z wewnętrznym chaosem to nie będzie to negatywnie wpływało na odczuwanie
                                    szczęścia.
                                    • white.falcon Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 16:53
                                      Jeżeli człowiek jest wewnętrznie uporządkowany, to i jego rozwój następuje w
                                      sposób uporządkowany, nie chaotyczny. Wybiera sobie jedną z wielu możliwości
                                      rozwojowych i konsekwentnie dąży tą dróżką. Nie rzuca się ze skrajności w
                                      skrajność, nie łapie dziesięciu srok za ogony. Ale tez nie stoi w miejscu -
                                      dlatego mówiłam o pogoni za cieniem. Człowiek ma wolną wolę wyboru, więc jeżeli
                                      korzysta z niej w mądry sposób, to i rozwój nastepuje mądrze - nie chaotycznie.
                                      Pozdrv.:)
                                      P.S. Ale do tego trzeba spełniac jeden wymóg - dojrzałości charakteriologiczno-
                                      emocjonalnej.
                                      • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 18:16
                                        white.falcon napisała:

                                        > Jeżeli człowiek jest wewnętrznie uporządkowany, to i jego rozwój następuje w
                                        > sposób uporządkowany, nie chaotyczny. Wybiera sobie jedną z wielu możliwości
                                        > rozwojowych i konsekwentnie dąży tą dróżką. Nie rzuca się ze skrajności w
                                        > skrajność, nie łapie dziesięciu srok za ogony. Ale tez nie stoi w miejscu -
                                        > dlatego mówiłam o pogoni za cieniem. Człowiek ma wolną wolę wyboru, więc
                                        jeżeli
                                        >
                                        > korzysta z niej w mądry sposób, to i rozwój nastepuje mądrze - nie
                                        chaotycznie.
                                        > Pozdrv.:)

                                        Jesteś niesamowicie uporządkowana. A nie sądzisz, że to trochę nudne? A co się
                                        stanie, jeżeli w połowie lub co gorsza przy końcu tej dróżki okaże się, że to
                                        nie ta :(? Zupełnie nie rozumię co to znaczy mądry rozwój. Mądry dla Ciebie,
                                        dla innych nie wiadomo jaki.

                                        > P.S. Ale do tego trzeba spełniac jeden wymóg - dojrzałości
                                        charakteriologiczno-
                                        > emocjonalnej.

                                        O!!!! A to co takiego? Umiejętność stania na baczność i na spocznij w
                                        sytuacjach, w których tego się po nas spodziewają :)?
                                        Tylko się nie obraż :-)
                                        • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 18:26
                                          Gość portalu: gb napisał(a):


                                          > Jesteś niesamowicie uporządkowana. A nie sądzisz, że to trochę nudne? A co
                                          się stanie, jeżeli w połowie lub co gorsza przy końcu tej dróżki okaże się, że
                                          to nie ta :(? Zupełnie nie rozumię co to znaczy mądry rozwój. Mądry dla Ciebie,
                                          > dla innych nie wiadomo jaki.

                                          Wewnętrzne uporządkowanie nie jest nudne. Ma się pewne zasady na bazie których
                                          dokonuje się oceny zarówno świata zewnętrznego, jak i własnego postepowania,
                                          zachowania. Cóż - biorę pod uwagę, że dróżka może okazać się nie ta. Wtedy ją
                                          zmieniam, albo modyfikuje na swój sposób. Liczę się z tymi dróżkowymi
                                          niespodziankami.:) Mądrość dla każdego jest inna - na miarę tej konkretnej
                                          osoby.

                                          > O!!!! A to co takiego? Umiejętność stania na baczność i na spocznij w
                                          > sytuacjach, w których tego się po nas spodziewają :)?
                                          > Tylko się nie obraż :-)

                                          Dojrzałość charakteriologiczno-emocjonalna jest mozliwością rozsądnej oceny
                                          sytuacji poprzez wykorzystywanie tego, co mamy w głowie (jeżeli jest tam groch
                                          z kapustą, to równowagi nie ma) przy jednoczesnym uwzględnianiu tego, co
                                          powiada nam serce.:)

                                          Wcale się nie obraziłam. To jest Forum dyskusyjne, a nie Forum monologu jednego
                                          aktora, któremu się przyklaskuje.:)

                                          Pozdrv.:)
                                          • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 18:52
                                            > > O!!!! A to co takiego? Umiejętność stania na baczność i na spocznij w
                                            > > sytuacjach, w których tego się po nas spodziewają :)?
                                            > > Tylko się nie obraż :-)
                                            >
                                            > Dojrzałość charakteriologiczno-emocjonalna jest mozliwością rozsądnej oceny
                                            > sytuacji poprzez wykorzystywanie tego, co mamy w głowie (jeżeli jest tam
                                            groch
                                            > z kapustą, to równowagi nie ma) przy jednoczesnym uwzględnianiu tego, co
                                            > powiada nam serce.:)

                                            Zadziwiasz mnie jeszcze bardziej. Jesteś pewna, że potrafisz rozsądnie ocenić
                                            sytuację, uspokoić emocje gdy jesteś w samym środku, gdy te emocje Ciebie
                                            dotyczą? O czym mówisz?
                                            W takim kontekście szczęście (bo o nim tu mowa) to umiejętność oceny sytuacji
                                            w chwili gdy np: sufit spada nam na głowę. Niezależnie od wszystkiego,
                                            jesteśmy szczęśliwi i uporządkowani. Chciałabym tak potrafić.
                                            >
                                            > Wcale się nie obraziłam. To jest Forum dyskusyjne, a nie Forum monologu
                                            jednego
                                            >
                                            > aktora, któremu się przyklaskuje.:)

                                            Dziękuję, jestem uspokojona :)
                                            • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 19:02
                                              Gość portalu: gb napisał(a):
                                              > Zadziwiasz mnie jeszcze bardziej. Jesteś pewna, że potrafisz rozsądnie ocenić
                                              > sytuację, uspokoić emocje gdy jesteś w samym środku, gdy te emocje Ciebie
                                              > dotyczą? O czym mówisz?

                                              To jest właśnie sztuka, której opanowanie nie jest niemożliwe. Emocje - tu
                                              mówię za siebie - u mnie włączaja się później. Nie miałabym szans na
                                              wykonywanie mojego skądinąd ulubionego zawodu, gdybym nie umiała w taki sposób
                                              podchodzić do sytuacji.

                                              > W takim kontekście szczęście (bo o nim tu mowa) to umiejętność oceny sytuacji
                                              > w chwili gdy np: sufit spada nam na głowę. Niezależnie od wszystkiego,
                                              > jesteśmy szczęśliwi i uporządkowani. Chciałabym tak potrafić.

                                              Gdy sufit spadnie na głowę - trudno będzie czuc się szczęśliwym, czy
                                              nieszczęśliwym, bo wątpie w mozliwość odczuwania czegokolwiek po takim
                                              zdarzeniu. Najwyże j w zaświatach można będzie sobie współczuć - ale miałam
                                              pecha.;) Ale przed spadnięciem sufitu można czuć się szczęśliwym, bo o tym, że
                                              ten sufit runie - jeszcze nie wiemy. ;)

                                              Natomiast, mówiąc o spadających sufitach w kontekście szczęścia. Czasem coś
                                              musi zawalić się, by później doświadczyć czegoś, co można docenic bardziej i
                                              uszanować, niż gdyby tego spadającego sufitu nie było.
                                              >
                                              > Dziękuję, jestem uspokojona :)

                                              Alez nie ma za co. Chyba wszyscy tu piszący o tym wiedzą.:)
                                              • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 19:15

                                                >
                                                > Natomiast, mówiąc o spadających sufitach w kontekście szczęścia. Czasem coś
                                                > musi zawalić się, by później doświadczyć czegoś, co można docenic bardziej i
                                                > uszanować, niż gdyby tego spadającego sufitu nie było.

                                                No właśnie, czyli mówisz o sytuacji w której coś zyskujemy ("póżniej
                                                doświadczyć czegoś.."), to jest dla nas korzystne i łączy się z uczuciem
                                                szczęścia. Teraz jeszcze pozostaje wyjaśnić, czy możliwy jest taki stan bez
                                                żadnej przerwy, czyli bez straty. Chodzi o to czy potrafimy się cieszyć z tego
                                                co nas spotyka, doceniając to dla samego faktu, że się zdarzyło. Czy też
                                                potrzebujemy uprzednio doznac straty, byśmy jak to określasz, bardziej mogli
                                                to docenić i uszanować.
                                                > >
                                                > > Dziękuję, jestem uspokojona :)
                                                >
                                                > Alez nie ma za co. Chyba wszyscy tu piszący o tym wiedzą.:)

                                                Jest za co, za Twoją uprzejmość :)))
                                                >
                                                • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 19:30
                                                  Gość portalu: gb napisał(a):

                                                  > No właśnie, czyli mówisz o sytuacji w której coś zyskujemy ("póżniej
                                                  > doświadczyć czegoś.."), to jest dla nas korzystne i łączy się z uczuciem
                                                  > szczęścia. Teraz jeszcze pozostaje wyjaśnić, czy możliwy jest taki stan bez
                                                  > żadnej przerwy, czyli bez straty. Chodzi o to czy potrafimy się cieszyć z
                                                  tego co nas spotyka, doceniając to dla samego faktu, że się zdarzyło. Czy też
                                                  > potrzebujemy uprzednio doznac straty, byśmy jak to określasz, bardziej mogli
                                                  > to docenić i uszanować.

                                                  Taki stan bez doznawania straty, moim zdaniem, jest możliwy, ale nie jest
                                                  dostepny każdemu. Szczęście, bez doznawania uprzednio straty, jest darem,
                                                  którego doświadczają Święci - dar łaski Bożej.
                                                  Natomiast zwykły "zjadacz chleba" docenia szczęście jednak tylko poprzez
                                                  doświadczanie strat (mniejszych, większych - zalezy, co komu trafi sie). Bowiem
                                                  bez poznania odczucia straty nie będzie się umiało czegoś nazwać szczęściem, bo
                                                  nie będzie wiadomo, co jest czym z definicji.

                                                  > Jest za co, za Twoją uprzejmość :)))
                                                  > >
                                                  Czy to uprzejmość - stwierdzić istniejący fakt?:)
                                                  Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 19:42
                                                    white.falcon napisała:

                                                    >> Taki stan bez doznawania straty, moim zdaniem, jest możliwy, ale nie jest
                                                    > dostepny każdemu. Szczęście, bez doznawania uprzednio straty, jest darem,
                                                    > którego doświadczają Święci - dar łaski Bożej.
                                                    > Natomiast zwykły "zjadacz chleba" docenia szczęście jednak tylko poprzez
                                                    > doświadczanie strat (mniejszych, większych - zalezy, co komu trafi sie).
                                                    Bowiem
                                                    >
                                                    > bez poznania odczucia straty nie będzie się umiało czegoś nazwać szczęściem,
                                                    bo
                                                    >
                                                    > nie będzie wiadomo, co jest czym z definicji.

                                                    Czy możemy wobec tego wrócić do początku naszej rozmowy i do myśli - szczęście
                                                    to stan, w którym zyskujemy, nie tracąc tego, co mamy :)
                                                    >
                                                    >
                                                    > Czy to uprzejmość - stwierdzić istniejący fakt?:)

                                                    Stwierdzić cokolwiek z uśmiechem, to uprzejmość.
                                                  • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 19:49
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):
                                                    > Czy możemy wobec tego wrócić do początku naszej rozmowy i do myśli -
                                                    szczęście to stan, w którym zyskujemy, nie tracąc tego, co mamy :)

                                                    Oczywiście.:) Prawdziwe szczęście nie polega na utracie dotychczasowych
                                                    doświadczeń, osiągnięć - ono je niejako uwzględnia. Natomiast rodzaj szczęścia,
                                                    polegającego na zatraceniu się w czymś/kimś, moim zdaniem, nie jest szczęściem,
                                                    tylko źle pojętym egoizmem ubranym w pajacykowate wdzianko wątpliwego
                                                    szczęścia. :)

                                                    > Stwierdzić cokolwiek z uśmiechem, to uprzejmość.

                                                    Nastwierdzać z uśmiechem można wiele rzeczy. Główne, żeby stwierdzać szczerze.:)
                                                  • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 20:05
                                                    white.falcon napisała:


                                                    > Oczywiście.:) Prawdziwe szczęście nie polega na utracie dotychczasowych
                                                    > doświadczeń, osiągnięć - ono je niejako uwzględnia. Natomiast rodzaj
                                                    szczęścia,
                                                    >
                                                    > polegającego na zatraceniu się w czymś/kimś, moim zdaniem, nie jest
                                                    szczęściem,
                                                    >
                                                    > tylko źle pojętym egoizmem ubranym w pajacykowate wdzianko wątpliwego
                                                    > szczęścia. :)

                                                    O! Dorzucamy nowy element do dotychczasowych? A co powiesz wobec tego o
                                                    zatracającym się w swojej pracy naukowcu, nie jest szczęśliwy? Nie kazdemu
                                                    dane jest doświadczać pasji, która wypełnia treścią całe życie, z pożytkiem
                                                    dla potomnych. :)

                                                    > Nastwierdzać z uśmiechem można wiele rzeczy. Główne, żeby stwierdzać
                                                    szczerze.:)
                                                    >
                                                    Szczerość jest niezbędna, tego jestem pewna i to nie podlega dyskusji
                                                    (przynajmniej dla mnie). Bez niej nie zbuduje się niczego trwałego.
                                                  • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 20:14
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > O! Dorzucamy nowy element do dotychczasowych? A co powiesz wobec tego o
                                                    > zatracającym się w swojej pracy naukowcu, nie jest szczęśliwy? Nie kazdemu
                                                    > dane jest doświadczać pasji, która wypełnia treścią całe życie, z pożytkiem
                                                    > dla potomnych. :)

                                                    Jeżeli dla naukowca jedyna pasją i szczęściem jest praca, to inne dziedziny w
                                                    jego życiu ulegają unicestwieniu. Jeżeli mu z tym dobrze i świadomie rezygnuje
                                                    ze wszystkiego na rzecz pasji, nikogo nie krzywdząc, można to chyba uznać za
                                                    przejaw szczęścia w jego osobistym wydaniu - może osobowym. Natomiast
                                                    zatracenie się zwykłego człowieka w innym człowieku nieuchronnie prowadzi do
                                                    katastrofy, bowiem człowiek nie jest ani rzecza ponadczasową, ani rzeczą (jak
                                                    nauka), którą możemy zgłębiać i kształtować według siebie.

                                                    > Szczerość jest niezbędna, tego jestem pewna i to nie podlega dyskusji
                                                    > (przynajmniej dla mnie). Bez niej nie zbuduje się niczego trwałego.

                                                    Ani rozsądnego.
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 20:25
                                                    . Natomiast > zatracenie się zwykłego człowieka w innym człowieku nieuchronnie
                                                    prowadzi do > katastrofy, bowiem człowiek nie jest ani rzecza ponadczasową,
                                                    ani rzeczą (jak > nauka), którą możemy zgłębiać i kształtować według siebie.

                                                    Myślisz o miłości, o zatracaniu się w miłości do drugiego człowieka? Dlaczego
                                                    miałoby to prowadzić aż do katastrofy? To całkiem normalne i nie każdego stać
                                                    na taką miłość. Warto ją przeżyć choć raz w taki właśnie sposób :)) Dlaczego
                                                    twierdzisz, że człowiek nie jest wartością ponadczasową? Ma duszę a ta jest
                                                    nieśmiertelna, ponadczasowa.:)
                                                    >
                                                    > > Szczerość jest niezbędna, tego jestem pewna i to nie podlega dyskusji
                                                    > > (przynajmniej dla mnie). Bez niej nie zbuduje się niczego trwałego.
                                                    >
                                                    > Ani rozsądnego.

                                                    Czasami rozsądek podpowiada aby zrezygnować ze szczerości.

                                                    >
                                                  • white.falcon Zatracenie 13.07.03, 20:49
                                                    > Myślisz o miłości, o zatracaniu się w miłości do drugiego człowieka? Dlaczego
                                                    > miałoby to prowadzić aż do katastrofy? To całkiem normalne i nie każdego stać
                                                    > na taką miłość. Warto ją przeżyć choć raz w taki właśnie sposób :)) Dlaczego
                                                    > twierdzisz, że człowiek nie jest wartością ponadczasową? Ma duszę a ta jest
                                                    > nieśmiertelna, ponadczasowa.:)

                                                    Owszem, taka miłość jest piękna. Ale jednak może prowadzić do katastrofy,
                                                    jeżeli staje się uczuciem niwelującym wszystko inne w otaczającym świecie oraz
                                                    jeżeli jest nieodwzajemniona, jeżeli sprowadza osobę, którą nią obdarzamy do
                                                    poziomu rzeczy, którą się kocha, do pasji, jeżeli tej drugiej osobie odmawia
                                                    się bycia czymś więcej, niż obiektem uczucia, jeżeli wręcz tego się jej
                                                    zabrania.

                                                    Nie wątpię w ponadczasowość człowieka oraz w nieśmiertelność duszy. Każdy
                                                    człowiek jest nosnikiem wartości niezaprzeczalnych, tylko je trzeba w drugiej
                                                    osobie dostrzec.

                                                    > Czasami rozsądek podpowiada aby zrezygnować ze szczerości.
                                                    >
                                                    Wtedy najlepiej milczeć, by nie kłamać.:)

                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Zatracenie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 20:59
                                                    > Owszem, taka miłość jest piękna. Ale jednak może prowadzić do katastrofy,
                                                    > jeżeli staje się uczuciem niwelującym wszystko inne w otaczającym świecie
                                                    oraz> jeżeli jest nieodwzajemniona, jeżeli sprowadza osobę, którą nią
                                                    obdarzamy do > poziomu rzeczy, którą się kocha, do pasji, jeżeli tej drugiej
                                                    osobie odmawia > się bycia czymś więcej, niż obiektem uczucia, jeżeli wręcz
                                                    tego się jej> zabrania.

                                                    Nie zgadzam się. Jakkolwiek druga strona podchodzi do tego uczucia, to ten,
                                                    kto je przeżywa całym sobą, zyskuje. A sposób traktowania świadczy o kulturze,
                                                    delikatności i zdolności do przeżycia i przyjęcia takiego uczucia. Ktoś, kto
                                                    potrafi kochać nigdy nie traci obdarzając miłością :).
                                                    >
                                                    > Nie wątpię w ponadczasowość człowieka oraz w nieśmiertelność duszy. Każdy
                                                    > człowiek jest nosnikiem wartości niezaprzeczalnych, tylko je trzeba w drugiej
                                                    > osobie dostrzec.

                                                    I tu może być problem ale to przychodzi z czasem :)
                                                    >
                                                    > > Czasami rozsądek podpowiada aby zrezygnować ze szczerości.
                                                    > >
                                                    > Wtedy najlepiej milczeć, by nie kłamać.:)

                                                    Oczywiście :-)
                                                    >

                                                  • white.falcon Re: Zatracenie 13.07.03, 21:07
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > Nie zgadzam się. Jakkolwiek druga strona podchodzi do tego uczucia, to ten,
                                                    > kto je przeżywa całym sobą, zyskuje. A sposób traktowania świadczy o
                                                    kulturze, delikatności i zdolności do przeżycia i przyjęcia takiego uczucia.
                                                    Ktoś, kto potrafi kochać nigdy nie traci obdarzając miłością :).

                                                    Czyli można uznać, że miłość też nie jest uczuciem - hmm - jednorodnym w swojej
                                                    strukturze?

                                                    > I tu może być problem ale to przychodzi z czasem :)

                                                    Do dostrzegania, tak, jak i do prawdziwych uczuć, mniemam, też trzeba dojrzeć,
                                                    m.in. poprzez doświadczenia - gorsze lub lepsze.
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Zatracenie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 21:25
                                                    >
                                                    > Czyli można uznać, że miłość też nie jest uczuciem - hmm - jednorodnym w
                                                    swojej> > strukturze?

                                                    Nie jestem ekspertem w tym temacie ale wydaje mi się, że okazywanie i
                                                    odwzajemnianie uczuć to także kwestia odwagi. Niektórzy po prostu albo nie
                                                    potrafią albo boją się je wyrazić. A co czują? Myślę, że wszyscy kochamy
                                                    podobnie.
                                                    >
                                                    > > I tu może być problem ale to przychodzi z czasem :)
                                                    >
                                                    > Do dostrzegania, tak, jak i do prawdziwych uczuć, mniemam, też trzeba
                                                    dojrzeć,
                                                    > m.in. poprzez doświadczenia - gorsze lub lepsze.

                                                    Masz rację, niektórym po prostu potrzebny jest czas.

                                                    >
                                                  • white.falcon Re: Zatracenie 13.07.03, 21:33
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > Nie jestem ekspertem w tym temacie ale wydaje mi się, że okazywanie i
                                                    > odwzajemnianie uczuć to także kwestia odwagi. Niektórzy po prostu albo nie
                                                    > potrafią albo boją się je wyrazić. A co czują? Myślę, że wszyscy kochamy
                                                    > podobnie.

                                                    Cywilnej odwagi, powiedziałabym. Odwagi dzielenia się swoją osobą z kims innym,
                                                    odwagi dostosowania siebie do innej osoby, odwagi akceptacji niektórych rzeczy
                                                    w innej osobie... Wielu różnych odwaznych rzeczy. Kochamy zapewne podobnie, ale
                                                    uczucia wyrażamy na miarę swojej dojrzałości i odwagi.

                                                    > Masz rację, niektórym po prostu potrzebny jest czas.

                                                    Niektórzy zaś nie potrafią docenić - zaakceptować potrzeby namysłu, czasu i
                                                    zaczynają sztucznie czas przyspieszać z niekorzyścią dla uczuć.

                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Zatracenie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 21:38
                                                    Cieszy mnie, że myślimy podobnie.

                                                    :)
                                                  • white.falcon Re: Zatracenie 13.07.03, 21:54
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > Cieszy mnie, że myślimy podobnie.
                                                    >
                                                    > :)
                                                    I nawzajem.:) Chcoiaż rozmowa nam wyszła ciekawa.:)

                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Zatracenie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 22:01
                                                    Jesteśmy zadziwiająco zgodni. Czy to nie podeirzane? :))))))))
                                                  • white.falcon Re: Zatracenie 13.07.03, 22:04
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > Jesteśmy zadziwiająco zgodni. Czy to nie podeirzane? :))))))))

                                                    Metodą dyskusji dochodzi sie do pewnego rodzaju konsensusu. Wystarcza uważnie
                                                    słuchać (czytać) to, co ma do napisania (powiedzenia) druga strona i
                                                    przedstawiać swoje racje, otrzymując z drugiej strony podobna reakcję, by
                                                    wypracować pewnego rodzaju rzecz cos wnoszącą do tematu. Nic w tym
                                                    podejrzanego.:)

                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 19:45
                                                    I jeszcze jedno, dlaczego mieszasz do naszej rozmowy Boga i wykluczasz pewne
                                                    stany jako dane tylko nielicznym?
                                                  • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 19:54
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > I jeszcze jedno, dlaczego mieszasz do naszej rozmowy Boga i wykluczasz pewne
                                                    > stany jako dane tylko nielicznym?

                                                    Nie mieszam Boga, tylko przyszła mi na myśl rzecz, że stan, osiągany przez
                                                    Świętych ma w sobie idealną szczęśliwość. Ale o tym mogą mówić Święci, a ich
                                                    wypowiedzi w formie pisanej właśnie świadczą o tym. Nie sądzę, by akurat w tej
                                                    materii mówili nieprawdę. Właśnie tego rodzaju stan szczęścia jest dany
                                                    nielicznym - im.:)
                                                  • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 20:09
                                                    white.falcon napisała:

                                                    >> Nie mieszam Boga, tylko przyszła mi na myśl rzecz, że stan, osiągany przez
                                                    > Świętych ma w sobie idealną szczęśliwość. Ale o tym mogą mówić Święci, a ich
                                                    > wypowiedzi w formie pisanej właśnie świadczą o tym. Nie sądzę, by akurat w
                                                    tej
                                                    > materii mówili nieprawdę. Właśnie tego rodzaju stan szczęścia jest dany
                                                    > nielicznym - im.:)

                                                    Skąd wiesz co to za szczęście. Słowa są zbyt toporne, aby wyrazić coś danego
                                                    tylko nielicznym. Ci liczniejsi mogą sobie tylko wyobrażać, co można odczuwać
                                                    i tu niebezpieczeństwo, ich wyobrażnia może być, nazwijmy to, zbyt twórcza :)
                                                  • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 20:17
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > Skąd wiesz co to za szczęście. Słowa są zbyt toporne, aby wyrazić coś danego
                                                    > tylko nielicznym. Ci liczniejsi mogą sobie tylko wyobrażać, co można odczuwać
                                                    > i tu niebezpieczeństwo, ich wyobrażnia może być, nazwijmy to, zbyt twórcza :)

                                                    Mozna tylko przyjąć, że to, co twierdzą Święci jest szczęściem dla nich.
                                                    Toporność słów - cóż jednak są niedoskonałym narzędziem w wyrażaniu myśli. Ale
                                                    także istnieja inne środki wyrazu: muzyka, malarstwo, sztuki piękne. :)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 20:28
                                                    >
                                                    > Mozna tylko przyjąć, że to, co twierdzą Święci jest szczęściem dla nich.
                                                    > Toporność słów - cóż jednak są niedoskonałym narzędziem w wyrażaniu myśli.
                                                    Ale
                                                    > także istnieja inne środki wyrazu: muzyka, malarstwo, sztuki piękne. :)

                                                    Nie bierzesz pod uwagę, że Święci mogą troszkę przesadzać w swoich zachwytach
                                                    po to, by wydać się innym bardziej atrakcyjnymi i tymi właśnie wyróżnionymi?
                                                  • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 20:42
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > Nie bierzesz pod uwagę, że Święci mogą troszkę przesadzać w swoich zachwytach
                                                    > po to, by wydać się innym bardziej atrakcyjnymi i tymi właśnie wyróżnionymi?

                                                    Uwzględniam to, ale nie zakładam 100% racji ze strony Świętych. Teoretycznie
                                                    jednak można założyć, że jest to pewnego rodzaju ich szczęście. Pominąć tego
                                                    nie da się, sprawdzic też nie (nie znam osobiście żadnego Świętego z którym
                                                    mogłabym podyskutować na ten temat), więc chyba można uznać "szczęście w.g.
                                                    Świętych" jako uzupełnienie do rozważań o szczęściu z
                                                    adnotacją: "niesprawdzalne".

                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 20:46
                                                    Mozna uznać, oczywiście. Ale w takim przypadku uznawanie go za wzór jest chyba
                                                    błędem?
                                                  • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 20:52
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > Mozna uznać, oczywiście. Ale w takim przypadku uznawanie go za wzór jest
                                                    chyba błędem?

                                                    Oczywiście - nie za wzór, tylko za niesprawdzalną możliwość, która teoretycznie
                                                    istnieje, w praktyce zaś - niewiadomo jak wygląda. Margines błędu zawsze
                                                    powinien istnieć. Człowiek jest istotą omylną.

                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 21:01
                                                    Dlaczego wobec tego wprowadziłaś ten wątek o Świętych do pojęcia szczęścia,
                                                    jeżeli sama przyznajesz, że jest dyskusyjny?
                                                  • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 21:09
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > Dlaczego wobec tego wprowadziłaś ten wątek o Świętych do pojęcia szczęścia,
                                                    > jeżeli sama przyznajesz, że jest dyskusyjny?

                                                    Może dlatego, że czasem w dyskusyjnych aspektach kryje się jakieś ziarenko
                                                    niezaprzeczalnej prawdy, tylko je trzeba wykryć. W Troję tez nikt nie wierzył,
                                                    uważając ją za bujdę, a okazało się, że istnieje w rzeczywistości.:)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: gb Re: Chaos a uporządkowanie IP: *.toya.net.pl 13.07.03, 21:19
                                                    > Może dlatego, że czasem w dyskusyjnych aspektach kryje się jakieś ziarenko
                                                    > niezaprzeczalnej prawdy, tylko je trzeba wykryć. W Troję tez nikt nie
                                                    wierzył,> uważając ją za bujdę, a okazało się, że istnieje w rzeczywistości.:)

                                                    To fakt. Lubię sytuacje , gdy mam do wyboru wiele możliwości, są ciekawsze. To
                                                    tak, jak bycie w wielu miejscach na raz. Miło się rozmawiało :)
                                                  • white.falcon Re: Chaos a uporządkowanie 13.07.03, 21:53
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > To fakt. Lubię sytuacje , gdy mam do wyboru wiele możliwości, są ciekawsze.
                                                    To tak, jak bycie w wielu miejscach na raz. Miło się rozmawiało :)

                                                    Sa nie tylko ciekawsze, ale też pozwalaja na uwzględnienie rzeczy, które moga
                                                    ewentualnie wnieść coś nowego od strony niespodziewanej.:)

                                                    Mi też miło się rozmawia.:) Może uda nam się podyskutować jeszcze kiedyś. Lubię
                                                    FR, więc mozna mnie tu znaleźć.:)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • Gość: cal.....ka wow............. IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.07.03, 00:39
                                                    > Dlaczego wobec tego wprowadziłaś ten wątek o Świętych do pojęcia szczęścia,
                                                    > jeżeli sama przyznajesz, że jest dyskusyjny?

                                                    Żeby pośpiewać????????
                                                    ;))))))

                                                    Taki duży taki mały może Świętym być C d G
                                                    Taki gruby taki chudy może świętym być
                                                    Taki ja i taki ty może świętym być
                                                    Taki ja i taki ty może świętym być
                                                    Święty kocha Boga życia mu nie szkoda a G a
                                                    Kocha bliźniego jak siebie samego F E
                                                    Święty kocha Boga życia mu nie szkoda a G a
                                                    Kocha bliźniego jak siebie samego F E

                                                    Kto się nawróci ten się nie smuci
                                                    Każdy Święty chodzi uśmiechnięty
                                                    Tylko nawrócona jest zadowolona
                                                    Każda Święta chodzi uśmiechnięta

                                                    Ref.

                                                    Nic nie potrzebuje zawsze się raduje
                                                    Bo święta załoga kocha tylko Boga |x2

                                                    Ref:

                                                    gdzie można dzisiaj Świętych zobaczyć
                                                    są między nami w szkole i w pracy |x2
                                                  • Gość: gb Re: wow............. IP: *.toya.net.pl 16.07.03, 08:58
                                                    Samopoczucie w porządku.....Cal....ka?
                                                  • Gość: cal.....ka Re: wow............. IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.07.03, 11:52
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                                    > Samopoczucie w porządku.....Cal....ka?
                                                    ze mną wszystko w porządku. Dzięki.
                                                    What a lovely day is today... End you?
                                                  • Gość: gb Re: wow............. IP: *.toya.net.pl 16.07.03, 19:08
                                                    Dzień rzeczywiście piękny ale niestety nie jest wolny od problemów
                                                    przynajmniej dla mnie. Co oznacza, że problem potrafi zniszczyć urok dnia. Ale
                                                    mniejsza z tym.
                                                  • Gość: calin.......ka Re: wow............. IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 19.07.03, 07:58
                                                    Gość portalu: gb napisał(a):
                                                    > Dzień rzeczywiście piękny ale niestety nie jest wolny od problemów
                                                    > przynajmniej dla mnie. Co oznacza, że problem potrafi zniszczyć urok dnia.
                                                    Ale > mniejsza z tym.

                                                    Rozumiem, ilu ludziom juz to sie mowi?
                                                    Czy wszystko w porządku?
                  • ka_27 wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 11.07.03, 07:26
                    Tak ...

                    dawać szczęście trzeba potrafić ...
                    • Gość: cal.....ka Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.07.03, 07:33
                      ka_27 napisał:

                      > Tak ...
                      >
                      > dawać szczęście trzeba potrafić ...
                      No tak, ale byc moze juz sie potrafi tylko brak takich odbiorcow co by to
                      przyjeli?
                      • Gość: cal.....ka Re: wyraźny brak idealistów drogi Janie ! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.07.03, 07:34
                        (Szczęście znaczy się)
                        • ka_27 wyraźny brak idealistów drogi Janie ! 11.07.03, 07:38
                          Odbiorca zawsze jest,
                          lecz trzeba :nadawać" do tego właściwego :-)))
                          • Gość: cal.....ka brak idealistów IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.07.03, 08:03
                            ka_27 napisał:
                            > Odbiorca zawsze jest,
                            > lecz trzeba :nadawać" do tego właściwego :-)))

                            Czasem jest tak że ludzie robia co innego a lubia robic co innego a Ci drudzy
                            lubia to co Ci pierwsi robia z przymusu a nie chca i Ci drudzy tego nie
                            rozumieja i tak sobie idealizuja dlatego i dlatego falszywa milosc i przyjazn i
                            falszywe kolezenstwa powstaja
                            Amen
                            • ka_27 brak idealistów 11.07.03, 08:13
                              Dlatego też należy postępować godnie i szczerze ...

                              A idelaizm połaczyć z przyziemnością :-))

                              I nauczyć się dawać od siebie
                              i przyjmować to, co nam oferują,
                              odpowiednio to weryfikując :-)
                              • Gość: cal.....ka Re: brak idealistów IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.07.03, 08:58
                                W idealizm trzeba wierzyc i go szukac,
                                natomiast to co nam oferuja przyjmowac - ale polaczyc z przyziemnoscia jesli
                                nie jest godne i warte zachodu.
                                Szczescie napewno gdzies jest, to nie tylko stan ducha.
                                Ja wierze w idealizm
                                • ka_27 brak idealistów 11.07.03, 09:08
                                  Idealizm to cecha ludzi, którzy mają wnętrze ...

                                  Szczęście jest, często na wyciągniećie ręki, na krok od nas,
                                  ale my staliśmy sie wygodniccy i nie chcemy się "męczyć",
                                  by to szczęście osiągnąć ...
                                  • Gość: cal.....ka idealizm to "wygoda"? Od kiedy? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.07.03, 10:19

                                    "Może właśnie tego chce od Ciebie Bóg
                                    abyś szukał do Niego ciągle nowych dróg?"
                                • Gość: meg25 Re: brak idealistów IP: localhost:* / 192.168.4.* 11.07.03, 10:22
                                  Gość portalu: cal.....ka napisał(a):


                                  > Szczescie napewno gdzies jest, to nie tylko stan ducha.

                                  Myślę, że to wyłącznie stan ducha. Umiejętność bycia szczęśliwym albo się ma
                                  albo nie, ale i wtedy można się tego po prostu nauczyć. Przewartościować swój
                                  świat, nauczyć się patrzeć inaczej. Znam ludzi, którzy ,,nie powinni być"
                                  szczęśliwi, a są i odwrotnie. Szczęście nie zależy od zdrowia, stanu posiadania
                                  itd.
                                  "Twoje szczęście jest w Tobie" :)))

                                  Pozdrawiam
                                  meg25

                                  • Gość: cal.....ka Re: brak idealistów IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.07.03, 10:28
                                    > "Twoje szczęście jest w Tobie" :)))
                                    >
                                    > Pozdrawiam
                                    > meg25
                                    >
                                    Teoretycznie tak. Moge Ci powiedziec trzymaj sie cieplo, chyba bedzie padac,
                                    wez parasolke, Twoje zdrowie nie jest najgorsze, tam sa dobrzy lekarze - oni
                                    napewno Ci pomoga.
                                    Można to mowic i miec pogode ducha w sobie, ale czy bedzie ta osoba szczesliwa,
                                    czy chodzilo jej o szczescie wewnetrzne czy raczej zewnetrzne wtedy? Moze ona
                                    wolala Twoj plaszcz deszczowy żeby nie zmoknac?
                                    • meg25 Re: brak idealistów 11.07.03, 13:01
                                      Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                      > > "Twoje szczęście jest w Tobie" :)))
                                      > >
                                      > > Pozdrawiam
                                      > > meg25
                                      > >
                                      > Teoretycznie tak. Moge Ci powiedziec trzymaj sie cieplo, chyba bedzie padac,
                                      > wez parasolke, Twoje zdrowie nie jest najgorsze, tam sa dobrzy lekarze - oni
                                      > napewno Ci pomoga.
                                      > Można to mowic i miec pogode ducha w sobie, ale czy bedzie ta osoba
                                      szczesliwa,
                                      >
                                      > czy chodzilo jej o szczescie wewnetrzne czy raczej zewnetrzne wtedy? Moze ona
                                      > wolala Twoj plaszcz deszczowy żeby nie zmoknac?


                                      Nie rozumiem podziału na szczęście wewnętrzne i zewnętrzne. Płaszcz
                                      przeciwdeszczowy uchroni ją przed deszczem, ale nie przed tym co nosi w sobie.
                                      Można moknąć i być osobą szczęśliwą, a można mieć płaszcz i użalać się nad
                                      sobą, że nie ma się kaloszy.

                                      pozdrawiam
                                      meg25
                                      • niegrzeczna Re: brak idealistów 11.07.03, 13:39
                                        meg25 napisała:

                                        >>
                                        >
                                        > Nie rozumiem podziału na szczęście wewnętrzne i zewnętrzne. Płaszcz
                                        > przeciwdeszczowy uchroni ją przed deszczem, ale nie przed tym co nosi w
                                        sobie.
                                        > Można moknąć i być osobą szczęśliwą, a można mieć płaszcz i użalać się nad
                                        > sobą, że nie ma się kaloszy.
                                        >
                                        dobrze powiedziane :)
                                        • cal-ineczka użalanie się a życie to jednak 2 sprawy......... 14.07.03, 01:38
                                          > > Nie rozumiem podziału na szczęście wewnętrzne i zewnętrzne. Płaszcz
                                          > > przeciwdeszczowy uchroni ją przed deszczem, ale nie przed tym co nosi w
                                          > sobie. Można moknąć i być osobą szczęśliwą, a można mieć płaszcz i użalać się
                                          > nad sobą, że nie ma się kaloszy.

                                          Mówisz ze to stan ducha, ale większość ludzi myli ten stan ducha z prawdziwym
                                          szczęściem powstającym w wyniku wykonania jakiegos dzialania (czegos dobrego).
                                          Powstaje niczym niesfałszowane szczescie, zadowolenie, satysfakcja dzięki
                                          naszemu działaniu, w psychiatrii mowi sie "biegun nagrody" i biegun kary, ktory
                                          skłania do działania.
                                          Gdyby to byl tylko stan ducha, samoistne cieszenie sie zyciem za to ze sie
                                          poprostu jest to po co pracowac, po co cokolwiek robić, przecież jest heroina -
                                          też daje w końcu "szczęście".....
          • Gość: luka Re: Szczęście IP: *.acn.pl 13.07.03, 21:57
            aco jest Twoja pasja, kozo?
      • delicatesca Re: Szczęście 11.07.03, 03:06
        Gość portalu: Megi napisał(a):

        > Moje szczescie to:
        > moj chłopak, zdrowa rodzina, satysfakcjonujaca praca, dobre wyniki na
        uczelni.
        > Jestem szczesliwa.

        Czyli szczescie jest czyms zewnetrznym uwarunkowane?
        Dla mnie kazdy ma potencjal, niezaleznie w jakich jest warunkach.
        szczescie to czyste sumienie, swiadomosc ze zyjemy w zgodzie wlasnie ze swoim
        symieniem, a to z kolei daje pokoj ducha.
        • Gość: cal.....ka Re: Szczęście IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 11.07.03, 10:24
          > Czyli szczescie jest czyms zewnetrznym uwarunkowane?

          A nie? Czy nie masz takich sytuacji ze wolalabys nie życ, nie urodzic sie niz
          przechodzic przec to? Czy nigdy nie spotkało Cie tak ogromne rozczarowanie daną
          sytuacją że twierdzilas - moglam być aktorką, mieszkać w Stanach i mieć innych
          przyjaciól niż Ci których akurat w danym momencie spotkałaś?
          • von-koza Re: Szczęście 11.07.03, 12:02
            I właśnie dlatego mówie, że jest to kwestia podejścia. Myśle sobie, że nie
            musze latać z plecakiem plastiku na koncerty jako czeczeński terrorysta.
            Pozdrawiam.
            • white.falcon Dlaczego dzielić się szczęściem trudno 11.07.03, 18:35
              Parę wpisów wyżej napisano o tym, że być szczęśliwym, a dzielić się szczęściem
              z innymi jest trudno, bo ciężko jest znaleźć odbiorcę. Nie generalizowałabym
              tak. Stykając się z ludźmi, pochodzącymi z innego kręgu cywilizacyjnego, niż
              nasz, noszący w sobie trwały wpływ kultury chrześcijańskiej, dostrzegłam, że
              poszczególne kręgi cywilizacyjne mają mniej kłopotów z tym dzieleniem się i
              przyjmowaniem szczęścia. Może nadal nie wydostaliśmy się spod wpływu
              sredniowiecznego pojęcia i oceny doczesnego ludzkiego życia i na dobre
              stłamsiliśmy w sobie ludzką zdolność przekazywania szczęścia innym? Więcej,
              podziwiamy takich ludzi, którzy bezinteresownie dzielą się szczęściem, zamiast
              odbierać to jako coś najnormalniejszego pod słońcem. Jak sądzicie, co się stało
              z naszymi umiejętnościami przekazywania (dawania) szczęścia innym?

              Pozdrv.:)
              P.S. Cieszę się, że poprzedni autor nie upatruje szczęścia w bieganiu po
              koncertach z plecakiem z plastikiem. Ale skąd wiadomo, czy tamte Panie nie były
              z tego powodu szczęśliwe nieszczęściem innych (bardzo egoistycznie)?
              • delicatesca Re: Dlaczego dzielić się szczęściem trudno 12.07.03, 00:48
                white.falcon napisała:

                Wiekszosc nie daje innym szczescia bezinteresownie, bo jetw zbyt zaabsorbowana
                soba, swoim szczesciem. CZesto pilnuje tego szczescie zatracajac ludzkie
                wartosci, gdy inni im "zagrazaja". A wiec w wyniku gonienia za "osobistym"
                szczesciem tratuje innych, ktorzy sa postrzegani jako ci zagrazajacy temu
                szczesciu.
                • jmx Re: Dlaczego dzielić się szczęściem trudno 12.07.03, 01:05
                  Ale ja myślę, że ci ludzie tak naprawdę nie są szczęśliwi i dlatego postepują w
                  ten sposób, tratują innych. Prawdziwie szczęśliwy człowiek o ugruntowanym
                  poczuciu własnej wartości, spełniony w życiu nie będzie się tak zachowywał.
                  • delicatesca Re: Dlaczego dzielić się szczęściem trudno 12.07.03, 01:10
                    jmx napisała:

                    > Ale ja myślę, że ci ludzie tak naprawdę nie są szczęśliwi i dlatego postepują
                    w
                    >
                    > ten sposób, tratują innych. Prawdziwie szczęśliwy człowiek o ugruntowanym
                    > poczuciu własnej wartości, spełniony w życiu nie będzie się tak zachowywał.


                    Zobacz np jak potrafi zakochana kobieta tratowac innych (inne), ktos
                    kto "pilnuje" swojego majatku. Czesto po trupach scina przeciwnika. Matka
                    robiaca "wszystko" dla dziecka by bylo najlepsze, a wiec podchody co do innych
                    matek. ale to wszystko zalezy od predyspozycji. Dobry z gruntu czlowiek nie
                    podejmie zlych taktyk. To zalezy od czlowieka a nie od okolicznosci.

                    • white.falcon Re: Dlaczego dzielić się szczęściem trudno 12.07.03, 01:52
                      Nie potrafimy szczęscia dawać, traktujemy to uczucie, jak nam przysługujące,
                      albo - że na nie trzeba zasłużyć. Pomimo tego, iż mówimy, że chcemy dać
                      szczęście, podzielić się nim z innymi, to jednak stawiamy siebie na pierwszym
                      miejscu, uzależniając bycie innych szczęśliwymi od siebie, od tego, czy ja w
                      danym momencie jestem szczęśliwy. Mam odczucie, że jednak, w porównaniu z
                      innymi kręgami kulturowymi, czymś zapłaciliśmy za swój luksus
                      bycia "jednostką", bycia "ja". Zapłacilismy i płacimy osamotnieniem w duchu i
                      uczuć. Czy nie dlatego szukamy szczęscia, goniąc za tym, co jest w zasięgu
                      ręki, a czego nie dostrzegamy tam, gdzie ono jest?
                      Pozdrv.:)
                      • delicatesca Re: Dlaczego dzielić się szczęściem trudno 12.07.03, 02:17
                        white.falcon napisała:

                        Znasz hierarchie Maslova? On staralm sie zdefiniowac szczescie w zaleznosci
                        na jakim etapie czlowiek jest
                      • delicatesca Re: Dlaczego dzielić się szczęściem trudno 12.07.03, 03:15
                        white.falcon napisała:

                        > szczęscia, goniąc za tym, co jest w zasięgu
                        > ręki, a czego nie dostrzegamy tam, gdzie ono jest?
                        > Pozdrv.:)

                        Niestety nie mamy kontroli nad szczesciem. Jestesmy na lasce roznych
                        okolicznosci i genow. Jezeli mowimy np ze szczescie to stan wewnetrzny, umyslu
                        itd to co mozna powiedziec o kims kto cierpi z powodu choroby umyslowej:
                        szizofreni, depresji, czy Alzheimera? Gdzie nawet lekarze sa bezsilni?
                        Chyba tutaj jest tragedia zycia: ze nie mamy nad nim kontroli.
                        • white.falcon Re: Dlaczego dzielić się szczęściem trudno 12.07.03, 12:58
                          delicatesca napisała:

                          > Chyba tutaj jest tragedia zycia: ze nie mamy nad nim kontroli.

                          To chyba jednak nie jest tragedia. Gdybyśmy kontrolowali stan szczęścia,
                          bylibyśmy notorycznie szczęśliwi i więcej nic by nam nie było potrzeba.
                          Skutecznie zastopowalibysmy rozwój świata (nieistotne w jakim kierunku on
                          idzie) i nie stworzylibysmy nawet połowy rzeczy, które stworzyliśmy. Bardzo
                          dobrze, że mamy szansę dążenia do osiągnięcia szczęścia według swojej
                          jednostkowej jego definicji, a nie dostajemy szczęścia jako należnej nam rzeczy
                          na tzw. "talerzyku". trudno powiedzieć czasem, kto jest szczęśliwszy, a kto
                          nie, bo każdy ma swoją definicję szczęścia.
                          Pozdrv.:)
    • Gość: Sergiusz Szczęście? IP: 213.17.172.* 12.07.03, 22:41
      Szczęście...
      Wątek "trwa" już kilka dni, a ja od tych kilku dni
      próbuję znaleźć moją odpowiedź na postawione w nim
      pytanie. I nadal nie znalazłem, i nadal szukam. Chyba
      warto, bo jesli nawet się tej jednej, jedynej, odpowiedzi
      nie znajdzie, powstanie w głowie ileś-tam myśli które,
      być może, ułatwią dążenie do tego nieuświadomionego
      szczęścia?

      Ktoś mówi: "wyszedłem cało z okropnego wypadku, miałem
      niesamowite szczęście". Ktoś inny: "wygrałem na loterii
      milion, jestem szczęściarzem". Ale jest i taki, który
      powie: "mam zdrowie, obok kogoś bliskiego, na podwórku
      usmiechnięte dzieci, jestem szczęśliwym człowiekiem". Kto
      z nich jest szczęśliwy? Być może wszyscy, być może nikt.
      Być może szcześciarzowi od loterii brakuje szczęścia
      "codzienniego", a być może człowiek który ma wokół siebie
      kochane istoty przez większość dnia gryzie się tym, jak
      im zapewnić codzieny byt...

      Może jest tak, że naprawdę szczęśliwy człowiek... po
      prostu nie wie, że jest szczęśliwy?. Może szczęście jest
      wtedy, kiedy nie trzeba go szukać? Może szczęście jest
      wtedy, kiedy można powiedzieć: "cieszę się z tego, że po
      prostu jestem"?
      JA się cieszę z tego, że jestem, że żyję, że
      prawdopodobnie jutro też żył będę. Czy wobec tego jestem
      szczęśliwy? Nie wiem.

      Hm... a może nie da się "po prostu" być szczęśliwym,
      zawsze i wszędzie? Może szczeście to tylko piękne
      ("szczęśliwe") chwile? Może szczęśliwy jest ten, kto ma
      ich dużo?

      Tyle pytań...

      ***
      "Im bardziej (Puchatek) zaglądał do środka, tym bardziej
      Prosiaczka tam nie było."
      ("Chatka Puchatka")
      ***

      MS.


      • white.falcon Re: Szczęście? 12.07.03, 23:04
        Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

        > ***
        > "Im bardziej (Puchatek) zaglądał do środka, tym bardziej
        > Prosiaczka tam nie było."
        > ("Chatka Puchatka")
        > ***
        >
        > MS.
        >
        Dziękuję MS.:) - to jedna z najpiękniejszych definicji-nie-definicji szczęścia.
        Dlaczego? Bo wykracza poza pokazaną przez nas przyziemność i pokazane przez
        nas "bujanie w obłokach", poza filozofię "sobie, a muzom" (którą nota bene
        uwielbiam uprawiać) i poza zwątpienie, cechujące niektórych z nas. Czy jeszcze
        ktoś ma swoją definicję szczęścia?:)
        Pozdrv.:)
    • Gość: Sergiusz Kolejne pytanie IP: 213.17.172.* 13.07.03, 14:21
      A może szczęście zaczyna się wtedy, kiedy się akceptuje samego siebie?

      MS
      • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 14:29
        Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

        > A może szczęście zaczyna się wtedy, kiedy się akceptuje samego siebie?
        >
        > MS

        To chyba jeden ze składników szczęścia, chyba jeden z głównych. Trudno by było
        nie akceptując siebie, doszukiwać się szczęścia w otaczającym świecie. Jeżeli
        opakowanie jest puste, to świat zewnętrzny nie wypełni go.

        Pozdrv.:)
        • sunrise1 a może jeszcze , gdy.... 13.07.03, 15:14
          umiemy dawać siebie innym ...


          ******


          Pewna bardzo młodziutka chmurka ( lecz jak wiadomo życie chmur jest krótkie i
          ulotne) po raz piewrwszy płynęła po niebie w towarzystwie innych puczahtych
          chmur o różnych kształtach.
          Kiedy znalazły się nad ogromną pustynią Saharą, bardziej doświadczone chmury
          poganiały ją:
          - Prędko! Prędko ! Jeśli się tutaj zatrzymasz jestes zgubiona!
          Chmurka była jednak bardzo ciekawska, jak wszyscy młodzi, i odpłynęła na skraj
          całej grupy, podobnej do stadka rozproszonych owiec.
          - Co robisz ? Ruszaj się- zgromił ją wiatr.
          Lecz chmurka ujrzała już wydmy ze złotego piasku i ten widok ją zafascynował.
          Wydmy wydawały się jej być złotymi obłokami pieszczonymi przez wiatr.
          Jedna z nich uśmiechnęła się.
          - Witaj!- pozdrowiła grzecznie chmurkę.
          Była to bardzo ładna, mała wydma, zaledwie ukształtowana przez wiatr, który
          szarpał wciąż jej błyszczące włosy.
          - Cześć ! Nazywam się Ola- przedstawiła się chmurka.
          - A ja Una- odparła wydma.
          - Jak Ci się tutaj wiedzie ?
          - No cóż...Słońce i wiatr. Jest trochę gorąco, ale jakoś sobie radzimy. A jak
          Ty żyjesz ?
          - Słońce i wiatr- wielki wyścig na niebie.
          -MOje życie jest bardzo krótkie. Kiedy powróci wielki wiatr na pewno zniknę.
          - Przykro Ci , prawda ?
          - Trochę. Wydaje mi się, ze jestem całkiem bezużyteczna.
          -Ja takze wkrótce przemienie się w deszcz i spadnę na ziemię.
          Wydma wahała się przez chwilę , a potem spytała :
          - Czy wiesz, ze deszcz nazywamy Rajem ?
          - Nie wiedziałam, ze jestem taka ważna- zaśmiała sie chmurka.
          - Słyszałam opowieści o deszczu od niektorych starych wydm. Podobno jest on
          bardzo piękny. Po deszczu okrywamy się czymś , co nazywa się trawa i kwiaty.
          - Tak, to prawda. Widziałam to.
          - Ja prawdopodobnie nigdy tego nie ujrzę- stwierdziła ze smutkiem wydma.
          Chmurka chwilę zastanawiała się, a potem rzekła:
          - Ja też przecież mogłabym zamienić się w deszcz...
          - Ale wtedy umrzesz...
          - Za to Ty zakwiyniesz- powiedziała chmurka i zamieniła się w deszczyk tęczowo
          lśniący na słońcu.
          Następnego dnia małą wydmę pokryły kwiaty.


          *****

          Może dajac więcej szcześcia, można samamu osiągnąć stan przybliżony do tego, o
          czym mówmimy ...


          z:)))
          • white.falcon Re: a może jeszcze , gdy.... 13.07.03, 15:57
            Bardzo piękne opowiadanie.:)
            Rzeczywiście, pokonując siebie i dając innym "podarunek" dobra sami stajemy się
            szczęśliwsi. Czasem jednak trudno przekroczyć swoje egoistyczne "ja" i dać to
            dobro. Ale, jeżeli zrobi się tak jeden raz, to będzie się dawać
            takie "podarunki' ciągle. To jest wciągające.:)
            Pozdr.:)
            • sunrise1 Re: a może jeszcze , gdy.... 13.07.03, 16:19
              white.falcon napisała:

              > szczęśliwsi. Czasem jednak trudno przekroczyć swoje egoistyczne "ja" i dać to
              > dobro. Ale, jeżeli zrobi się tak jeden raz, to będzie się dawać
              > takie "podarunki' ciągle. To jest wciągające.:)
              > Pozdr.:)


              Zgadzam się . Zreszta już kiedyś pisałam na ten temat, że wszyscy w wiekszym
              lub mniejszym stopniu jesteśmy egoistami, ale....ten pierwszy raz jezt bardzo
              ważny, chocby po to aby zobaczyć, a może nawet przekonać się , ze możemy być
              inni.


              z:)))
              • white.falcon Przekroczyć siebie... 13.07.03, 16:32
                sunrise1 napisała:

                >
                > Zgadzam się . Zreszta już kiedyś pisałam na ten temat, że wszyscy w wiekszym
                > lub mniejszym stopniu jesteśmy egoistami, ale....ten pierwszy raz jezt bardzo
                > ważny, chocby po to aby zobaczyć, a może nawet przekonać się , ze możemy być
                > inni.
                > z:)))

                Bo przekroczenie siebie można porównać do takiego swoistego skoku z piskiem w
                duszy: "Banzai". Ryzykuje się bowiem utratę wielu rzeczy, ryzykuje się nawet
                popadnięcie w ostracyzm otoczenia. Tyle, że te rzeczy stracone, o dziwo, z
                perspektywy wykonanego skoku, okazują sie małowartościowymi, albo wręcz
                niegodnymi uwagi rzeczami. Szkoda, że o tym się wie dopiero po wykonaniu
                takiego skoku, a nie przed. Ludzie by częściej skakali, a się nie bali.:)
                Pozdrv.:)
      • jmx Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 17:24
        A może szczęście zaczyna się wtedy gdy widzimy, że ktoś nas akceptuje?
        :-)))
        • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 17:25
          jmx napisała:

          > A może szczęście zaczyna się wtedy gdy widzimy, że ktoś nas akceptuje?
          > :-)))
          >
          Chyba zaczyna się od akceptacji najpierw siebie, jako osoby.:)
          Pozdrv.:)
        • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 17:34
          Szczęście zaczyna się wówczas, gdy mamy je z kim dzielić :-)))
          • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 17:38
            ka_27 napisał:

            > Szczęście zaczyna się wówczas, gdy mamy je z kim dzielić :-)))

            I rozumiemy to szczęscie w podobny sposób.:)
            Pozdrv.:)
            • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 17:40
              Wspólna płaszcyzna porozumienia :-)
              • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 17:41
                ka_27 napisał:

                > Wspólna płaszcyzna porozumienia :-)

                A w jaki inny sposób można się porozumieć? :)
                Pozdrv.:)
                • ka_27 Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 17:48
                  Niewerbalny :-P
                  Pozazmysłowy :-)))

                  > ka_27 napisał:
                  >
                  > > Wspólna płaszcyzna porozumienia :-)
                  >
                  > A w jaki inny sposób można się porozumieć? :)
                  > Pozdrv.:)
                  • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 18:12
                    ka_27 napisał:

                    > Niewerbalny :-P
                    > Pozazmysłowy :-)))
                    >
                    Masz na myśli - telepatię? ;)
                    Pozdrv.:)
                    • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 18:20
                      Mam na myśli umiejętność odczytania Sygnałów :-)))
                      • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 18:28
                        ka_27 napisał:

                        > Mam na myśli umiejętność odczytania Sygnałów :-)))

                        Sygnały tez powinny to miec do siebie, że powinny być nadawane czytelnie.:)
                        Pozdrv.:)
                        • jmx Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 18:41

                          W Gdyni jest szkoła dla nawigatorów....
                          ;-)))
                          • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 18:46
                            jmx napisała:

                            >
                            > W Gdyni jest szkoła dla nawigatorów....
                            > ;-)))

                            Sokołek z racji bycia sokołem ma opanowaną zdolność nawigacji, inaczej by się
                            zaplatał i zleciałby w dół, boleśnie waląc dziobem o ziemię. Nic tak nie
                            przywraca ku rzeczywistości, jak dobra styczność z podłożem ziemskim. ;)
                            Pozdrv.:)
                        • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 18:53
                          Toż napisałem wyżej!
                          Sygnały są czytelne, lecz trzeba UMIEC je odczytać ...
                          • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 19:03
                            ka_27 napisał:

                            > Toż napisałem wyżej!
                            > Sygnały są czytelne, lecz trzeba UMIEC je odczytać ...

                            Byleby nie ulec pokusie nadinterpretacji.:)
                            Pozdrv.:)
                            • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 19:05
                              Ten, kto nie musi, nie ulega pokusie nadinterpretacji ... :-)
                              • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 19:07
                                ka_27 napisał:

                                > Ten, kto nie musi, nie ulega pokusie nadinterpretacji ... :-)

                                Nadinterpretacja nie jest pokusą. Kusić może coś, co jest do skuszenia się, a
                                nadinterpretacja nie należy do rzeczy kuszących.:)
                                Pozdrv.:)
                                • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 19:54
                                  Tylko kuszenie powoduje chęć nadinterpretacji ...

                                  Zwłaszcza, jak się patrzy przez lunetę na Marsa lub Wenus :-P
                                  • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 20:20
                                    ka_27 napisał:

                                    > Tylko kuszenie powoduje chęć nadinterpretacji ...
                                    >
                                    > Zwłaszcza, jak się patrzy przez lunetę na Marsa lub Wenus :-P

                                    Sokół nie zadziera łebka ku gwiazdom (planetom), bo choć mrugają zachęcająco,
                                    to są zimne, nieprzystępne i tam nic nie ma. Sokół poruszać się stara po znanej
                                    mu płaszczyźnie, w tym słownej.:)
                                    Pozdrv.:)
                                    • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 20:32
                                      Wzrok Sokółki obejmuje cała przestrzeń
                                      i jej umysł winien być otwarty na wszystkie zjawiska :-)
                                      • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 20:53
                                        ka_27 napisał:

                                        > Wzrok Sokółki obejmuje cała przestrzeń
                                        > i jej umysł winien być otwarty na wszystkie zjawiska :-)

                                        Staram się tedyż, staram się, lecz czasem coś umyka z chyżością królika.:) Tak
                                        jak nieteoretyczne Szczęście.;)
                                        Pozdrv.:)
                                        • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 21:01
                                          Nie o to chodzi, by złapać królika, lecz by gonić go ... :-)))
                                          • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 21:03
                                            ka_27 napisał:

                                            > Nie o to chodzi, by złapać królika, lecz by gonić go ... :-)))

                                            Lepiej mieć królika w zaczarowanym cylindrze.;) Wieczna pogoń za królikiem może
                                            okazać się w rzeczywistości ucieczka przed sobą.:)
                                            Pozdrv.:)
                                            • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 21:15
                                              Ale jak się powie: hokus pokus i sięgnie się do zaczarowanego cylindra, to
                                              można wyciągnąć zupełnie coś innego :-)))

                                              A ucieka ten, kto boi się samego siebie ...
                                              • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 22:07
                                                ka_27 napisał:

                                                > Ale jak się powie: hokus pokus i sięgnie się do zaczarowanego cylindra, to
                                                > można wyciągnąć zupełnie coś innego :-)))

                                                Zapewne ciekawszego. I być mile zaskoczoną.:)

                                                > A ucieka ten, kto boi się samego siebie ...

                                                Szukać, a uciekać (gonić) to nie to samo. Szuka się by znaleźć, a goni się, by
                                                złapać i mieć. Różnica pomiędzy "znaleźć", a "mieć" (posiadać) jest dość duża.:)
                                                Pozdrv.:)
                                                • sunrise1 Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 22:10
                                                  white.falcon napisała:

                                                  > ka_27 napisał:
                                                  >
                                                  > > Ale jak się powie: hokus pokus i sięgnie się do zaczarowanego cylindra, to
                                                  >
                                                  > > można wyciągnąć zupełnie coś innego :-)))
                                                  >
                                                  > Zapewne ciekawszego. I być mile zaskoczoną.:)
                                                  >
                                                  > > A ucieka ten, kto boi się samego siebie ...
                                                  >
                                                  > Szukać, a uciekać (gonić) to nie to samo. Szuka się by znaleźć, a goni się,
                                                  by
                                                  > złapać i mieć. Różnica pomiędzy "znaleźć", a "mieć" (posiadać) jest dość
                                                  duża.:
                                                  > )
                                                  Hmmm, a czy nie można szukac po to by zatrzymać, po to by mieć.
                                                  Wszystko zależy od interpretacji i zamiarów ( również tych niewidocznych gołym
                                                  okiem :)

                                                  z:)))
                                                  • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 22:19
                                                    sunrise1 napisała:
                                                    > Hmmm, a czy nie można szukac po to by zatrzymać, po to by mieć.
                                                    > Wszystko zależy od interpretacji i zamiarów ( również tych niewidocznych
                                                    gołym okiem :)
                                                    >
                                                    > z:)))
                                                    I tak wyjdzie szydło z worka w praniu. ;)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • ka_27 Kolejne pytanie 14.07.03, 00:06
                                                    Szydło zawsze wyjdzie, jeśli ma ku temu warunki :-)))
                                                  • white.falcon Re: Kolejne pytanie 14.07.03, 00:09
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > Szydło zawsze wyjdzie, jeśli ma ku temu warunki :-)))

                                                    No i wyszło - we wpisie poniżej.:(
                                                    Pozdrv.:)
                                                • ka_27 olejne pytanie 14.07.03, 00:05
                                                  Po co tak komplikować?
                                                  Bywają prostsze rozwiaązania :-)))


                                                  By mieć, trzeba znaleźć :-)))
                                                  • white.falcon Re: olejne pytanie 14.07.03, 00:08
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > Po co tak komplikować?
                                                    > Bywają prostsze rozwiaązania :-)))
                                                    > By mieć, trzeba znaleźć :-)))

                                                    By być (z kimś) trzeba znaleźć. :) Nie mieć. Mieć można dom, pieniądze,
                                                    książki, rozum, ale nie innego Człowieka!!!!
                                                    P.S. A miałam iść spać i tylko z ciekawości zajrzeć.:(
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • ka_27 kolejne pytanie 14.07.03, 00:19
                                                    By z kimś przemierzać Życie,
                                                    należy go znaleźć, by go mieć przy sobie, a nie posiadać :-)

                                                    Dobrze, ze zajrzałaś, jest mi miło :-)))
                                                  • white.falcon Re: kolejne pytanie 14.07.03, 00:22
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > By z kimś przemierzać Życie,
                                                    > należy go znaleźć, by go mieć przy sobie, a nie posiadać :-)
                                                    >
                                                    > Dobrze, ze zajrzałaś, jest mi miło :-)))

                                                    Upieram się przy stwierdzeniu "by z nim być", a nie mieć.:)
                                                    Mi też, ale zaraz pójdę spać, bo jutro do roboty.
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • ka_27 kolejne pytanie 14.07.03, 00:28
                                                    By go mieć jest równoznaczne z byciem z nim :-)))

                                                    Dobranoc Sokółko:)

                                                    Wysokich lotów
                                                    i bystrego spojrzenia :-)))
                                                  • white.falcon Re: kolejne pytanie 14.07.03, 00:47
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > By go mieć jest równoznaczne z byciem z nim :-)))
                                                    >
                                                    > Dobranoc Sokółko:)
                                                    >
                                                    > Wysokich lotów
                                                    > i bystrego spojrzenia :-)))

                                                    I tak będę upierać się przy swojej interpretacji.:)
                                                    Dobranoc i miłych snów.:)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • ka_27 kolejne pytanie 14.07.03, 00:58
                                                    A gdzie Twoja sztuka kompromisu? :-)

                                                    Pięknych snów Sokółko:)
                                                  • white.falcon Re: kolejne pytanie 14.07.03, 20:02
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > A gdzie Twoja sztuka kompromisu? :-)
                                                    >
                                                    > Pięknych snów Sokółko:)

                                                    Za piękne sny dziekuję. Dzień też niezły - nie narzekam.:)
                                                    A sztuka kompromisu polega też na jej gubieniu czas od czasu. ;)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • ka_27 kolejne pytanie 15.07.03, 08:07
                                                    :-)

                                                    Dobrą Sztuką się żongluje,
                                                    raz się ją wykorzystuje,
                                                    a dwa, odrzucić ją mozemy,
                                                    żeby życie nabrało twórczej weny :)
                                                  • white.falcon Re: kolejne pytanie 15.07.03, 17:26
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > :-)
                                                    >
                                                    > Dobrą Sztuką się żongluje,
                                                    > raz się ją wykorzystuje,
                                                    > a dwa, odrzucić ją mozemy,
                                                    > żeby życie nabrało twórczej weny :)

                                                    :)

                                                    Byle nie zapłacić zbyt dużej ceny,
                                                    Za przerost scenicznej weny.:)
                                                    Pozdrv.:)
                                                  • ka_27 kolejne pytanie 16.07.03, 08:08
                                                    Zongler dobry, doskonały,
                                                    wie dobrze, że cały
                                                    wic polega na tym,
                                                    żeby nie przedobrzyć sprawy :-)

                                                    Wszystko w ramach mocnych trzyma,
                                                    wie co z gustem i ze smakiem,
                                                    odpowiednio sobie poczynia,
                                                    by cenę odpowiednią utrzymać :-)

                                                    Dzieńdobry Sokółko:)
                                                  • white.falcon Re: kolejne pytanie 16.07.03, 19:03
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > Zongler dobry, doskonały,
                                                    > wie dobrze, że cały
                                                    > wic polega na tym,
                                                    > żeby nie przedobrzyć sprawy :-)
                                                    >
                                                    > Wszystko w ramach mocnych trzyma,
                                                    > wie co z gustem i ze smakiem,
                                                    > odpowiednio sobie poczynia,
                                                    > by cenę odpowiednią utrzymać :-)
                                                    >
                                                    > Dzieńdobry Sokółko:)

                                                    Witam, ale z tym powitaniem - na następny dzień:)

                                                    Gdy żongluje nami człowiek,
                                                    Bycie piłką nie jest proste
                                                    Nim rozróżnisz wszystkie triki,
                                                    Wylądujesz, gdzie? Pod mostem.

                                                    Pozdrv.:)
                                                  • ka_27 kolejne pytanie 17.07.03, 07:47
                                                    Dzieńdobry Sokółko:)
                                                    co szybujesz po przestworzach Życia :-)

                                                    I sympatycznego wieczoru :)

                                                    Człowiek do człowieka
                                                    bliskiego sobie bardzo,
                                                    z żonglowaniem winien uważać,
                                                    tam gdzie trzeba triki powie,
                                                    gdy konieczne rękę poda,
                                                    zawsze służyć będzie dłonią,
                                                    którą poda,
                                                    gdy potrzeba ... :-)
                                                  • white.falcon Re: kolejne pytanie 17.07.03, 16:49
                                                    ka_27 napisał:

                                                    > Dzieńdobry Sokółko:)
                                                    > co szybujesz po przestworzach Życia :-)
                                                    >
                                                    > I sympatycznego wieczoru :)
                                                    >
                                                    > Człowiek do człowieka
                                                    > bliskiego sobie bardzo,
                                                    > z żonglowaniem winien uważać,
                                                    > tam gdzie trzeba triki powie,
                                                    > gdy konieczne rękę poda,
                                                    > zawsze służyć będzie dłonią,
                                                    > którą poda,
                                                    > gdy potrzeba ... :-)

                                                    Pozdrawiam również na dzień dzisiejszy i jutrzejszy.:) Macham skrzydełkiem z
                                                    moich przestworzy.:)

                                                    Życie potrafi rozpruć każdy wiersz,
                                                    Ostrzem nożyczek przecinając słowa,
                                                    I wysztukować inny nowy sens,
                                                    Związując nitką w węzły je od nowa.

                                                    Z dobroci wypruć serce, które już
                                                    bez uczuć innych się zamienia w twardy granit,
                                                    I przeinaczyć brzmienie różnych słów
                                                    Nie w krwawe rany zamieniając - w skośne szramy.

                                                    Potrafi rozciąć każdą trwałą piękną nić,
                                                    Nie pozbawiając siebie lecz nadziei,
                                                    Dlatego ludzie czasem nie potrafią wierzyć, żyć,
                                                    Dlatego czasem dusza zimnem wieje.

                                                    Związane nitki natchnie słowem złym,
                                                    Czarodziej, który innych tylko rani
                                                    Nie będzie cudów - kolor świata znikł
                                                    W popioły zamieniając, wszystko na nic.

                                                    Nadzieja, wiara, miłość - legną w pył,
                                                    Przyszłości nie ma, bo nie widać nieba,
                                                    I człowiek myśli, że głupiutkim był
                                                    Ufając, wierząc - może tak i trzeba?!

                                                    Pozdrv.:)


                                                  • ka_27 kolejne pytanie 18.07.03, 07:51
                                                    Dobrywieczór na dziś :-)
                                                    I Dzieńdobry na jutro Sokółko:)

                                                    Wiesz, na czym polega TEN problem?
                                                    Polega na tym,
                                                    że niektórzy nie dopuszczają do siebie czegokolwiek,
                                                    co jest związane z tzw. prozą życia ...
                                                    Chcą żyć nirwaną ...
                                                    Stad biorą się nasze przykre doświadczenia ...

                                                    A przecież można ze sobą porozmawiać,
                                                    a nie tylko do siebie mówić ...
                                                    Przeciez można ze sobą życ,
                                                    a nie tylko być koło siebie ...
                                                    Przeciez można razem coś robic,
                                                    a nie tylko robić samodzielnie ...
                                                    Należy dobierać starannie słowa,
                                                    a nie tylko znać trudne wyrazy ...

                                                    Kto słowem szafuje,
                                                    nie mając w tym celu,
                                                    ten duszy swej już nie ma,
                                                    w matni swej się rzuca,
                                                    za swoje przeżycia
                                                    rani bliskie jej osoby,
                                                    tak się nazywa
                                                    irracjonalna zemsta,
                                                    za swe doświadczenie,
                                                    co w jego życiu były ....
                • jmx Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 17:52
                  white.falcon napisała:

                  > ka_27 napisał:
                  >
                  > > Wspólna płaszcyzna porozumienia :-)
                  >
                  > A w jaki inny sposób można się porozumieć? :)
                  > Pozdrv.:)

                  A Wspólna Płaszczyzna to Dialog a nie Monolog a ten kto nie umie Rozmawiać
                  jest Niedojrzały..... Ka_27 - zmień płytę bo to juz staje się nudne - nie muszę
                  czytać Twoich postów by wiedzieć co w nich jest napisane.



                  Do Falcon - ja myslę, ze to jest system naczyń połączonych - jesli nawet
                  akceptujemy siebie ale zauważamy, że nas nie akceptują - zaczynamy mysleć., że
                  coś z nami jest nie tak jak być powinno. Nie mówię, czy to dobrze czy źle - ale
                  tak się dzieje. Ale treż gdy nie ma w nas zgody na to jakimi jesteśmy ludźmi
                  nie uwierzymy, że ktoś może nas akceptować. No i kółeczko się zamyka...
                  Dzielić się szczęściem - to piękna cecha ale jak dzielić się czymś czego się
                  nie posiada? Jeśli nas nie nauczono kochać - siebie i innych ludzi - nie
                  będziemy umieli się tym dzielić.
                  • white.falcon Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 17:56
                    jmx napisała:

                    > Do Falcon - ja myslę, ze to jest system naczyń połączonych - jesli nawet
                    > akceptujemy siebie ale zauważamy, że nas nie akceptują - zaczynamy mysleć.,
                    że
                    > coś z nami jest nie tak jak być powinno. Nie mówię, czy to dobrze czy źle -
                    ale
                    >
                    > tak się dzieje. Ale treż gdy nie ma w nas zgody na to jakimi jesteśmy ludźmi
                    > nie uwierzymy, że ktoś może nas akceptować. No i kółeczko się zamyka...
                    > Dzielić się szczęściem - to piękna cecha ale jak dzielić się czymś czego się
                    > nie posiada? Jeśli nas nie nauczono kochać - siebie i innych ludzi - nie
                    > będziemy umieli się tym dzielić.
                    >
                    Zgadzam się jmx.:) Ale nigdy nie jest zbyt późno, by nauczyć się kochać, choć
                    nas tego nie nauczono.:)

                    W kwestii akceptacji zaś - jeżeli jesteśmy przez kogos nie akceptowani dlatego,
                    że tak komuś się wydaje, najlepiej zweryfikować to "niepodobanie się"
                    wewnętrznie i w sposób rozumowy dojść do wniosku, po czyjej stronie leży racja,
                    bo moze po naszej.
                    Pozdrv.:)
                  • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 18:01
                    Właśnie demonstrujesz, co jest monologiem, a co dialogiem, jmx:)
                    • jmx Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 18:11
                      "Jak Cię czytają tak Cię piszą"
                      • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 18:19
                        Kieruj się intuicją, nie reklamą ...
                        • jmx Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 18:29

                          ??? Jaka reklama? Czytam co piszesz i wyciągam wnioski na temat Twojej osoby.
                          Jakie - juz napisałam powyżej.
                          • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 18:52
                            Jmx:)

                            Ja też nie rozumiem, po co nadal mnie czytasz, jeżeli już wyciągnęłaś wnioski???


                            • jmx Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 20:40
                              Ulegam złudnej pokusie, że znajdę w Twoich postach coś co pozwoli zmienić mi
                              zdanie.
                              • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 20:50
                                Nie ulegaj pokusom :-P
                                Jeśli masz już założenie, to trudno będzie Ci je zmienić :-)))
                                • jmx Re: Kolejne pytanie 13.07.03, 21:02
                                  ka_27 napisał:

                                  > Nie ulegaj pokusom :-P
                                  > Jeśli masz już założenie, to trudno będzie Ci je zmienić :-)))
                                  To mnie przekonaj, że jest inaczej, że jestem w błędzie.

                                  Dyskusja wg mnie nie polega na tym, że nawzajem sobie kadzimy a jak ktoś mówi
                                  coś z czym się nie zgadzamy to się obrażamy.
                                  • ka_27 Kolejne pytanie 13.07.03, 21:13
                                    To musisz chcieć się dać przekonać jmx:)
                                    A mam wrażenie, że niekoniecznie tego chcesz ...
                                    Mogę mieć tylko nadzieję, że się mylę.

                                    Dyskusja to dyskusja i nic poza tymi ramami.
                                    • jmx Kolejne pytanie 13.07.03, 21:43

                                      Gdybym nie chciała to bym nie rozmawiała na ten temat. Powiedziałabym co myślę
                                      i uznała to za prawdę objawioną, bezdyskusyjną inaczej mówiąc.
                                      Będą argumenty/czyny - będzie i moja zmiana przekonań.
                                      • ka_27 Kolejne pytanie 14.07.03, 00:07
                                        Obiecanki, cacamki :-P
                                        • jmx Kolejne pytanie 14.07.03, 00:13
                                          ka_27 napisał:

                                          > Obiecanki, cacamki :-P
                                          Ciekawe co Freud by powiedział na tę literówkę ;-))

                                          Jestem niewiernym Tomaszem: póki nie zobaczę - nie uwierzę.
                                          • ka_27 Kolejne pytanie 14.07.03, 00:16
                                            Literówki po dwóch butelkach wina się zdarzają :-P

                                            A co chcesz ujrzeć jmx:) :-))))
                                            • jmx Re: Kolejne pytanie 14.07.03, 00:19

                                              To może czas do łózia?

                                              Zajrzałam sobie na towarzyskie.... no cóż - nie takie rzeczy w Twoim wykonaniu
                                              chciałabym oglądać.
                                              • ka_27 Kolejne pytanie 14.07.03, 00:21
                                                Nie będę zniżał się do poziomu mario netki.
                                                A powinnaś rozejrzeć się dokładniej :-))))
                                                • jmx Kolejne pytanie 14.07.03, 00:29

                                                  Nie? Już to zrobiłeś.
                                                  Staram sie patrzeć tak najdokładniej jak tylko potrafię...
                                                  • ka_27 Kolejne pytanie 14.07.03, 00:39
                                                    Czy Ty potrafisz zauważyć różnicę pomiędzy Kotem i kotem?
                                                    Bo moim zdaniem różnica jest znaczna.
                                                    Nie muszę chamsko odpowiadać na chamskie zaczepki :-)
                                                    Nie muszę prywatności wynosić na forum.
                                                  • jmx Re: Kolejne pytanie 14.07.03, 00:47

                                                    Nie musisz ale to robisz - co z tego, że nie używasz przekleństw.
                                                    Nie znam was, nie znam ludzi z towarzyskiego - patrzę na to zupełnie bez
                                                    emocji, chłodnym okiem. I nie podoba mi sie to co tam widzę.
                                                    A Mario - skoro zna Cię prywatnie - może ma jakiś powód by sie zachowywać w ten
                                                    sposób?
                                                  • ka_27 Kolejne pytanie 14.07.03, 00:57
                                                    Mario netka nigdy nie widział mnie w życiu na oczy ...
                                                    No cóż ... znudziło mi się nadstawiać drugi policzek,
                                                    aż taki dobry i słodki nie jestem, choć niektórym się tak zdaje ...
                                                  • jmx Re: Kolejne pytanie 14.07.03, 01:06

                                                    Nie trzeba kogoś widzieć by go znać...

                                                    Cóż, wg mnie, nic nie dzieje się bez przyczyny.
                                                  • ka_27 Kolejne pytanie 14.07.03, 01:14
                                                    Jmx:)
                                                    sorki, ale myślę, że dosyć już wynoszenia tych brudów na forum publiczne, to w
                                                    końcu sa prywatne sprawy ludzi. Moja cierpliwość też ma swoje granice ...
                                                    I nie znając sprawy od podszewki, nie zajmuj stanowiska i nikogo nie oceniaj.

                                                    Pozdrawiam :-)
                                                  • jmx Re: Kolejne pytanie 14.07.03, 01:25

                                                    Nie oceniam ludzi, tylko to co i o czym piszą.
                                                    Gdyby nie napisali - nie byłoby "sprawy".

                                                    Dobranoc :-)
                                                  • ka_27 Kolejne pytanie 14.07.03, 01:31
                                                    To dlaczego oceniłaś mnie?

                                                    W myśl zasady: łam zasady? :-)

                                                    Gdybyś Ty nie również nie pisała, nie byłoby "sprawy"

                                                    Dobrej nocy jmx:)


                                                    jmx napisała:

                                                    >
                                                    > Nie oceniam ludzi, tylko to co i o czym piszą.
                                                    > Gdyby nie napisali - nie byłoby "sprawy".
                                                    >
                                                    > Dobranoc :-)
                                                    >
                                                  • jmx Re: Kolejne pytanie 14.07.03, 01:42

                                                    Nie oceniałam Ciebie, widać źle to odebrałeś.
                                                    Komentowanie czegoś tworzy "sprawę" - no jeśli tak to już siedzę cicho.

                                                    Teraz to już naprawdę dobranoc :-)
                                                  • ka_27 Kolejne pytanie 14.07.03, 01:44
                                                    jmx:)

                                                    Dobrej nocy, śpij spokojnie.
          • Gość: Sergiusz Pół żartem IP: 213.17.172.* 13.07.03, 17:50
            Wolałbym je łączyć, niż dzielić...

            ;-)

            MS.
            • white.falcon Re: Pół żartem 13.07.03, 18:19
              Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

              > Wolałbym je łączyć, niż dzielić...
              >
              > ;-)
              >
              > MS.

              Mozna też na cały świat powielić.;)
              Pozdrv.:)
        • Gość: Sergiusz Jeszcze jedno IP: 213.17.172.* 13.07.03, 17:47
          A może, gdy widzimy że ktoś nas akceptuje, zaczynamy akceptować siebie?

          A może szczęście to połączenie tych dwóch akceptacji?

          :-))

          MS.
          • white.falcon Re: Jeszcze jedno 13.07.03, 17:50
            Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

            > A może, gdy widzimy że ktoś nas akceptuje, zaczynamy akceptować siebie?
            >
            > A może szczęście to połączenie tych dwóch akceptacji?
            >
            > :-))
            >
            > MS.

            Wydaje mi sie, że nie jest tak w zupełności. Jeżeli akceptację siebie budować
            na gruncie akceptacji nas przez innych, to gdy przestaniemy być przez innych
            akceptowani z im tylko znanych powodów, ma runąć nasz świat?

            Pozdrv.:)
            • Gość: Sergiusz Re: Jeszcze jedno IP: 213.17.172.* 13.07.03, 18:02
              Masz rację, widzę że wyraziłem się zbyt "treściwie". Nie myślałem o budowaniu akceptacji siebie wyłącznie na fundamentach cudzej akceptacji.
              Myślę, że czując cudzą akceptację, łatwiej jest dostrzec w sobie cechy pozytywne i samemu siebie polubić.

              MS.
              • white.falcon Re: Jeszcze jedno 13.07.03, 18:09
                Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                > Myślę, że czując cudzą akceptację, łatwiej jest dostrzec w sobie cechy
                pozytywn
                > e i samemu siebie polubić.
                >
                > MS.

                Ale, czy do tego, by siebie polubić potrzebna nam jest akceptacja innych? Może
                akceptując siebie tylko umacniamy się w tej akceptacji poprzez akceptację
                innych?

                Pozdrv.:)
                • jmx Re: Jeszcze jedno 13.07.03, 18:15


                  W niektórych przypadkach jest niezbędna. A cała historia z akceptacją/brakiem
                  akceptacji zaczyna się już w dzieciństwie. Rodzice to pierwsze osoby,
                  które "uczą nas" akceptacji. Jesli nie dostaniemu tego uczucia od rodziców
                  szukamy go w innych ludziach....
                  • white.falcon Re: Jeszcze jedno 13.07.03, 18:18
                    jmx napisała:
                    >
                    > W niektórych przypadkach jest niezbędna. A cała historia z akceptacją/brakiem
                    > akceptacji zaczyna się już w dzieciństwie. Rodzice to pierwsze osoby,
                    > które "uczą nas" akceptacji. Jesli nie dostaniemu tego uczucia od rodziców
                    > szukamy go w innych ludziach....
                    >
                    I to już zależy od przysłowiowego "łutu" szczęścia, czy trafi sie na osobę,
                    która pomoże nam się "ulepić" na dobre. Mozna bowiem trafić jeszcze gorzej - na
                    osobę złudnie akceptująca, mamiącą czymś, co akceptacją nie jest.
                    Pozdrv.:)
                    • sunrise1 Re: Jeszcze jedno 13.07.03, 21:42
                      W ten oto sposób przechodzimy nieco od tematu szczęścia do tematu akceptacji,
                      która jak skonkludowaliście wcześniej ma jakieś powiązania ze szczęściem, ale
                      nim nie jest.
                      Nawiazując do tego, co powiedziała jmx ,aceptacji uczą nas już od najmłodszych
                      lat rodzice, jeśli tego brak, szukamy jej później gdzieś indziej, albo też
                      utwierdzamy się , czasami BARDZO różnymi sposobami w swojej wartości.Jamimo, że
                      nigdy nie akceptowana przez ojca umiałam siebie polubić i przyjąć taką, jaką
                      jestem. Jestem też akceptowana przez innych, a mimo to nie czuję
                      się szczęśliwa.
                      Wymagam od innych i od życia tyle ile od siebie, nie jestem zachłanna, ni
                      zaborcza na wszelkie dobro tego świata. Jedanak czegoś mi brak....
                      Myślę, ze jak wielu przed nami " filozofom " pozostaną tylko dyskusje i
                      domniemania na temat pojęcia " szczęścia "

                      z:)))
                      • jmx Re: Jeszcze jedno 13.07.03, 23:04

                        Wiesz.... z boku to czasem inaczej może wyglądać...
    • white.falcon Akceptacja 14.07.03, 00:14
      Nawiązując do poprzednich wątków... Czym dla Was jest akceptacja? Akceptacja
      siebie i innych? Czy akceptacja Was przez innych jest na tyle ważna, że dacie
      się za nią "pokroić na plasterki"? Czy też akceptacja polega na stworzeniu
      swojego "ja" w ten sposób, by nie urażając nikogo, zachować siebie, akceptując
      innych w ich akceptacji siebie? Jak widzicie tę kwestię?

      Pozdrv.:)
      • jmx Re: Akceptacja 14.07.03, 00:24
        white.falcon napisała:

        > Nawiązując do poprzednich wątków... Czym dla Was jest akceptacja? Akceptacja
        > siebie i innych? Czy akceptacja Was przez innych jest na tyle ważna, że dacie
        > się za nią "pokroić na plasterki"? Czy też akceptacja polega na stworzeniu
        > swojego "ja" w ten sposób, by nie urażając nikogo, zachować siebie,
        akceptując
        > innych w ich akceptacji siebie? Jak widzicie tę kwestię?
        >
        > Pozdrv.:)


        Ale namieszałaś :-)))

        Akceptacja = ktoś akceptuje mnie taką jaką jestem, nie chce mnie na siłę
        zmieniać, urabiać "na obraz i podobieństwo".
        A "krajanie w plasterki" to zatracanie siebie, swojego "ja" na rzecz innych. I
        nie ma nic wspólnego z prawdziwą akceptacją.
        Tak to widzę :-)
        • delicatesca Re: Akceptacja 14.07.03, 00:33
          Co szczescia ze czlowiek jes szczesliwy kgy sie dzieli z innymi co to powiecie
          o pustelnikach, i mnichach ktorzy latami sa sami ze soba, doswiadczajac ekstazy?

          A akceptacja jest trudna jezeli bedziemy sie caly czas porownywac do innych,
          trzeba byc swiadomym swojej innosci oryginalnosci. POwinno sie cenic wlasnie
          swoja niepowtarzalnosc. Tak jak jablko nie jest lepsze od gruszki, tylko inne.
          • jmx Re: Akceptacja 14.07.03, 00:43

            A kto tu mówi o porównywaniu się? Właśnie o to chodzi by ktoś tę inność
            zaakceptował, polubił.

            A pustelnicy - może to fenomen - to, że ktoś jest fizycznie sam nie oznacza, że
            czuje się samotny (i nieszczęśliwy z tego powodu). A być może rozwiązaniem tej
            zagadki jest fakt, że oni sami wybrali taki tryb życia.
            • delicatesca Re: Akceptacja 14.07.03, 00:47
              Mysle ze wszystko sie sprowadza do tego ze szczescie to cos bezwarunkowego.
              To stan umyslu, pokoj ducha.


              • cal-ineczka Re: Akceptacja 14.07.03, 01:49
                > Mysle ze wszystko sie sprowadza do tego ze szczescie to cos bezwarunkowego.
                > To stan umyslu, pokoj ducha.

                Gdyby tak wiekszosc myslala wszyscy braliby heroine
                • Gość: Sergiusz Akceptacja heroiny? IP: 213.17.172.* 14.07.03, 16:35
                  "Większość" to nie "wszyscy", więc dlaczegóż mieliby heroinę brać wszyscy?
                  No chyba żeby większość przegłosowała taki ukaz w Sejmie...

                  ;-)

                  MS.
                  • Gość: cal.....ka Re: Akceptacja heroiny? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 14.07.03, 19:24
                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                    > "Większość" to nie "wszyscy", więc dlaczegóż mieliby heroinę brać wszyscy?
                    > No chyba żeby większość przegłosowała taki ukaz w Sejmie...

                    Wiekszosc sejmu tez jest przeciez falszywie "szczesliwa", moze, kto wie?
      • Gość: Sergiusz Akceptacja - sedno rzeczy IP: 213.17.172.* 14.07.03, 13:21
        "Krajanie się na plasterki" za cudzą akceptację to absurd, zaprzeczenie słowa "akceptacja". Akceptować można coś, co *jest*, a nie coś co się *staje* "na obraz i podobieństwo".
        Nie, w żadnym wypadku nie dam siebie "urobić" po to, by zostać zaakceptowanym. Czyjąś akceptację traktuję jako dar, jako piękną niespodziankę, jako coś mi nieoczekiwanie ofiarowanego. Uważam, że o akceptację należy dbać, ale o nią nie zabiegać (znaczenie tych dwóch słów jest znacząco różne).
        Czy to znaczy, że jestem jak mur, jak skała i mówię: "bierz mnie, jakim jestem, albo się odczep"? Nie. Jeśli ktoś mnie generalnie akceptuje, ale coś mu we mnie nie odpowiada, denerwuje, drażni - zastanawiam się nad tym, rozważam czy może jednak nie ma racji, zastanawiam się czy nie warto skorygować swioch słów i zachowań. Nie uczynię tego "dla" kogoś, kto mnie odrzuca.

        Myślę, że akceptacja to rzecz nadzwyczajnie cenna i, jednak, nieczęsta. Myślę też, że jest absolutną, fundamentalną, podstawą bliskiej znajomości, przyjaźni, miłości. Myślę, że rozpad większości związków między ludźmi bierze się z braku lub zaniku akceptacji drugiej strony - takiej, jak ona po prostu jest.

        MS.
        • delicatesca Re: Akceptacja - sedno rzeczy 14.07.03, 14:33
          czyli bezwarunkowy pokoj ducha. Akceptacja jest bezwarunkowa, nie uzalezniona
          od otoczenia, swiadomosc swojej absolutnej wartosci, a nie w porownaniu do
          innyc.
          • jmx Re: Akceptacja - sedno rzeczy 14.07.03, 15:45
            "Świadomość swojej absolutnej wartości" - czy to aby nie prowadzi do pychy?
            Trzeba mieć wrażliwość i wyczucie - kiedy i dlaczego można coś zmienić co
            przeszkadza w kontakatach z innymi a kiedy pójście na kompromis jest już
            zaprzeczeniem własnych wartości i swojego "ja".
          • Gość: Sergiusz Re: Akceptacja - sedno rzeczy IP: 213.17.172.* 14.07.03, 16:21
            Jeśli to Twoje zdanie - uznaję je, masz do niego prawo.Jeśli jednak to miało być uzupełnienie mojej wypowiedzi - zgłaszam sprzeciw. Nie napisałem o poczuciu własnej >>bezwzględnej<< wartości - coś takiego to zapatrzenie w siebie, zarozumialstwo, pycha. Czyli raczej nieładne cechy.

            Myślę, że nie należy mylić dwóch rzeczy:

            - poczucia własnej wartości (ze świadomością swoich niedoskonałości),
            - posiadania pewnych podstawowych, fundamentalnych zasad

            ze "świętym" przekonaniem o swojej absolutnej wartości i nieomylności.

            MS.

            • white.falcon Re: Akceptacja - sedno rzeczy 14.07.03, 20:10
              Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

              > Myślę, że nie należy mylić dwóch rzeczy:
              >
              > - poczucia własnej wartości (ze świadomością swoich niedoskonałości),

              Dodałabym, z równoczesnym uwzględnieniem tego, iż inni posiadają taką samą
              wartość, niezaleznie od tego, na ile nam się wydają być niedoskonałymi,

              > - posiadania pewnych podstawowych, fundamentalnych zasad ze "świętym"
              przekonaniem o swojej absolutnej wartości i nieomylności.

              oraz "urabianiem" innych, bądź dążeniem do tego, gdyz wszyscy są omylni, tylko
              nie ja.

              > MS.
              >
              Trochę bym uzupełniła te dwie rzeczy o dodatkowe elementy uściślające.
              Pozdrv.:)
              • delicatesca Re: Akceptacja - sedno rzeczy 15.07.03, 04:53
                Tutaj niestety nastapilo nieporozumienie.
                Absolutna wartosc w innym jezyku znaczy co innego niz tak jak to napisaliscie
                po polsku. Nie ma nic wspolnego z tym co Sergiusz napisal.
                • Gość: Sergiusz ??? IP: 213.17.172.* 15.07.03, 17:41
                  Nic nie rozumiem...
                  Zulu - Gula?

                  ;-))

                  MS.
                  • Gość: cal.....ka Re: ??? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 15.07.03, 19:03
                    > Nic nie rozumiem...
                    > Zulu - Gula?

                    Tata a Sergiusz powiedział ;))))))
                  • white.falcon Re: ??? 15.07.03, 19:04
                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                    > Nic nie rozumiem...
                    > Zulu - Gula?
                    >
                    > ;-))
                    >
                    > MS.

                    Ja też. Skąd nagle się wzięła absolutna wartość (kojarzy mi się z cenami netto
                    i brutto) i dlaczego nagle mówimy nie po polsku?:)
                    Pozdrv.:)
                    • jmx !!! 15.07.03, 22:56

                      To tak zawsze po wypaleniu trawki... ;-)))
                      • Gość: cal.....ka jmx jestes szczesliwa? !!! IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 15.07.03, 23:09
                        > To tak zawsze po wypaleniu trawki... ;-)))

                        ach ta heroina.......
                        • jmx "Jesteś moją kokainą.... nanana" 15.07.03, 23:14

                          Wolę kompot ;-D


                          (wiśniowy)
                          • kwasna_cytryna Re: 'Jesteś moją kokainą.... nanana' 15.07.03, 23:25
                            Boshe, tu też używają???????
                            • jmx Re: 'Jesteś moją kokainą.... nanana' 15.07.03, 23:31

                              No co Ty, Cytyna - wiśni nie lubisz??????????
                              ;-))
                              • kwasna_cytryna Re: 'Jesteś moją kokainą.... nanana' 15.07.03, 23:33
                                Lemoniadkę domowej roboty, cytrynową oczywiście, preferuję :PPPP
                                • jmx Re: 'Jesteś moją kokainą.... nanana' 15.07.03, 23:53

                                  A nie, nie, nie - na tym wątku Cytryn nie wyciskamy ;-)))))
                                  • Gość: cal.....ka Wypijmy za błędy ;) IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.07.03, 00:48
                                    Szklanka kompotu, nim cytrna wpadnie
                                    Obiecałeś sobie - lemoniady brak.
                                    Spojrzysz szklance w oczy całkiem kwaśny tak. G
                                    Nie, bez lemoniady całkiem inny smak
                  • delicatesca Re: ??? 16.07.03, 00:51
                    Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

                    > Nic nie rozumiem...
                    > Zulu - Gula?
                    >
                    > ;-))
                    >
                    > MS.

                    Teraz to ja nie rozumiem> Ale nie szkodzi.
                    • Gość: Sergiusz Re: ??? IP: 213.17.172.* 16.07.03, 00:55
                      Ciekawe czy te dwa niezrozumienia się sumują, czy znoszą?

                      ;-)

                      MS.
                      • Gość: cal......ka Re: ??? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.07.03, 00:57
                        > Ciekawe czy te dwa niezrozumienia się sumują, czy znoszą?
                        >
                        > ;-)
                        >
                        > MS.
                        Może trzeba dzielić wszystko na 2?
                        • Gość: Sergiusz Re: ??? IP: 213.17.172.* 16.07.03, 00:58
                          Nie. Włos należy dzielić na 4...

                          MS.
                          • Gość: cal.....ka Re: ??? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.07.03, 01:08
                            > Nie. Włos należy dzielić na 4...
                            >
                            > MS.
                            Wlosy to sie koloruje a nie dzieli.
                            Farbkami.
                            • white.falcon Re: ??? 16.07.03, 19:07
                              Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                              > > Nie. Włos należy dzielić na 4...
                              > >
                              > > MS.
                              > Wlosy to sie koloruje a nie dzieli.
                              > Farbkami.

                              Najlepiej dzielić włos na czworo od samego rana do wieczora. I nie swój (szkoda
                              kasy na szampon przeciwko rozdwajaniu, - trajaniu, -cztero... włośów).;)
                              Pozdrv.:)
                              • Gość: cal.....ka Re: ??? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.07.03, 19:37
                                To zly zawod? Nie można grać?......
                                A to ze struny sie rozrywaja - to juz nie moja wina.
                                Naprawde - ja nigdy nie zrywam. Ja tylko gram.
                                • white.falcon Re: ??? 16.07.03, 22:32
                                  Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                  > To zly zawod? Nie można grać?......
                                  > A to ze struny sie rozrywaja - to juz nie moja wina.
                                  > Naprawde - ja nigdy nie zrywam. Ja tylko gram.

                                  Pozazdrościć umiejętności.:) Ja umiem grać tylko na nerwach - cudzych. A że
                                  struny się rozrywają - to wina producenta - powinien płacić odszkodowanie, bo
                                  naraża na stres.;)
                                  Pozdrv.:)
                                  • Gość: cal.....ka Re: ??? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 17.07.03, 10:43
                                    wiesz, white.falcon a ja mysle za kazdy producent - jaki by nie byl - tez
                                    czlowiek. Napewno nie mial w zamiarze by jego struny byly kiczowate.
                                    Zreszta - a niech będą! - z czego by oni żyli, w jakies
                                    nerwice by wpadli, taki spadek gospodarczy.....
                                    • white.falcon Re: ??? 17.07.03, 16:51
                                      Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                                      > wiesz, white.falcon a ja mysle za kazdy producent - jaki by nie byl - tez
                                      > czlowiek. Napewno nie mial w zamiarze by jego struny byly kiczowate.
                                      > Zreszta - a niech będą! - z czego by oni żyli, w jakies
                                      > nerwice by wpadli, taki spadek gospodarczy.....

                                      Sądzę, że przetarg na dostawcę materiału do strun był "kupiony". Dlatego tak
                                      się dzieje.....
                                      Pozdrv.:)
                                      • cal-ineczka ??? 17.07.03, 16:57
                                        > Sądzę, że przetarg na dostawcę materiału do strun był "kupiony". Dlatego tak
                                        > się dzieje.....
                                        > Pozdrv.:)

                                        Juz slyszalam teorie ze spadek gospodarczy, kompletny bezruch i zastoj na rynku
                                        to tylko zmowa najbogatszych ludzi świata - specjalnie.
                                        I jeszcze teoria o tym ze 3 wojna swiatowa dzieje sie wlasnie teraz - wtedy
                                        byla na pistolety a teraz na terror. (Terror ekonomiczny) - ze to niby kwestia
                                        przekupywania sie? Przetargow? Ale po co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka