Dodaj do ulubionych

Gdzie jesteś???

24.08.03, 16:48
Gdzie jesteś? Co teraz robisz? Dlaczego nigdy nie ma Cię w tych miejscach, w
których ja jestem? W sobotnie poranki, w niedzielne popołudnia, w tych
parkach, w których ja bywam, dlaczego nie chodzisz tymi alejkami, którymi ja
chodzę, dlaczego nie siadasz na tych ławkach, na których ja siadam, nie
jeździsz tymi samymi autobusami co ja, nie robisz zakupów w tych sklepach, na
tych bazarkach, w których ja robię zakupy? Dlaczego nie chodzisz do tych kin
i na te filmy, na które ja chodzę? Nie chcę już dłużej czekać, szukać Cię,
uporczywie wpatrując się w oczy mijanych kobiet, po to tylko, żeby zobaczyć w
nich pustkę i obojętność. Czasami wydaje mi się, że dostrzegłem Cię kątem oka
w kolejce do kasy w hipermarkecie, w tramwaju, który właśnie ruszył, zwykle
śpieszę się wtedy, nie zawsze nawet zdążę odpowiedzieć Ci uśmiechem… Jak
długo każesz mi jeszcze się szukać? Po prostu przyjdź, jak ostatnim razem,
ale tym razem zostań, zostań na zawsze, proszę Cię, dotrzymaj obietnic, mów
tylko prawdę i bądź…
Obserwuj wątek
    • white.falcon I vice versa... 24.08.03, 17:25
      I vice versa, i vice versa. A może cały wielki sens niespotykania się polega
      właśnie na niespotykaniu się, na pozostawieniu w strefie cienia, w obszarze
      wyobraźni, w krainie snów ewentualności spotkania? Może czekanie na coś, co
      nigdy nie nastapi, ma więcej budującego sensu, niż samo spotkanie, które może
      stać się czymś nietrafionym, czego - w ostatecznym rozrachunku będzie się
      żałować? Może samo czekanie na coś, co nigdy nie nastąpi, jest bardziej twórcze?

      Pozdrv.:)
      • messja Re: I vice versa... 24.08.03, 18:11
        white.falcon napisała:

        > I vice versa, i vice versa. A może cały wielki sens niespotykania się polega
        > właśnie na niespotykaniu się, na pozostawieniu w strefie cienia, w obszarze
        > wyobraźni, w krainie snów ewentualności spotkania? Może czekanie na coś, co
        > nigdy nie nastapi, ma więcej budującego sensu, niż samo spotkanie, które może
        > stać się czymś nietrafionym, czego - w ostatecznym rozrachunku będzie się
        > żałować? Może samo czekanie na coś, co nigdy nie nastąpi, jest bardziej
        twórcze

        tak mowic moze tylko ktos, kto sie boi kochac....
        • white.falcon Re: I vice versa... 24.08.03, 19:14
          messja napisała:
          > tak mowic moze tylko ktos, kto sie boi kochac....
          >
          It is only my theory for the net. Our life is another side of a coin. ;)

          Pozdrv.:)
          • messja Re: I vice versa... 24.08.03, 19:19
            white.falcon napisała:

            > messja napisała:
            > > tak mowic moze tylko ktos, kto sie boi kochac....
            > >
            > It is only my theory for the net. Our life is another side of a coin. ;)
            >


            skoro sama tak twierdzisz, to wogole nie mozna brac powaznie tego, co
            twierdzisz tutaj o sobie i o innych... jakos mnie to nie dziwi:))))
            • white.falcon Re: I vice versa... 24.08.03, 19:39
              messja napisała:

              > skoro sama tak twierdzisz, to wogole nie mozna brac powaznie tego, co
              > twierdzisz tutaj o sobie i o innych... jakos mnie to nie dziwi:))))

              Moje zdanie jest wyłącznie moim zdaniem i nie predysponuje kogokolwiek do
              wyciągania z niego wniosku co do moich obaw lub nie w realnym świecie. W
              wyrażaniu swojego zdania nigdy nie posunęłam się do wyrażania opinii o osobach
              piszących, jedynie ustosunkowuję się do ich wypowiedzi. I zupełnie mnie nie
              obchodzi, czy ktoś sie dziwi, czy nie. Na zdrowie. Cieszę się, że Panią "to nie
              dziwi". Dziekuję za komplement. Tak miłego postu nie spodziewałam się.:)

              Pozdrv.:)
              • messja Re: I vice versa... 24.08.03, 21:36
                white.falcon napisała:

                > messja napisała:
                >
                > > skoro sama tak twierdzisz, to wogole nie mozna brac powaznie tego, co
                > > twierdzisz tutaj o sobie i o innych... jakos mnie to nie dziwi:))))
                >
                > Moje zdanie jest wyłącznie moim zdaniem i nie predysponuje kogokolwiek do
                > wyciągania z niego wniosku co do moich obaw lub nie w realnym świecie.

                widac z powyzej mojej wypowiedzi, ze jednak jest inaczej:)

                W
                > wyrażaniu swojego zdania nigdy nie posunęłam się do wyrażania opinii o
                osobach
                > piszących,

                tja.... to dlaczego np"facet" ciagle ci przypomina opinie, ze "on tutaj nie
                pasuje"? sam to sobie wymyslil? a sugerujac "ze moze sie zakochalam" na jakims
                prowokacyjnym watku skierowanym przeciwko mnie, i to w momencie kiedy wogole
                nie pisalm na forum, ustosunkowywalas sie do jakiejs mojej wypowiedzi? :))))))))
                (nie bede wracac do sprawy inger, bo nie chce sie powtarzac).
                >
                Dziekuję za komplement.

                nie bardzo wiem, gdzie dostrzeglas komplement, ale jesli sie go naprawde
                dopatrzylas, to nie jestes zbyt bystra:)
                • white.falcon Skarbnica myśli FR - co sądzicie?:) 24.08.03, 21:48
                  Nie ponoszę odpowiedzialności za słowa innych osób. Najlepiej dowiedzieć się
                  u "źródła", czyli od Pana o nicku "facet". Moim zdaniem, było to jedynie
                  ustosunkowanie się do mojej wypowiedzi i tyle.

                  Na tym kończę dyskusję ze swojej strony z Panią, bo odchodzimy od tematu wątku
                  autorskiego, a powtarzające sie "bicie piany" w pseudodyskusji z Panią mnie
                  zwyczajnie nudzi i przestało bawić tak, jak dotąd.

                  Jeszcze raz dziękuję za wszystkie komplementy z Pani strony. Są one urocze,
                  pełne niewysłowionego wdzięku i fantazji oraz wspaniałej niepowtarzalnej
                  lotności umysłu i nieprzeciętnej wrażliwości. Ponadto - stanowią chyba
                  skarbnicę inteligentnych myśli FR i powinny co najmniej zostać uhonorowane,
                  tylko nie wiem jak. Może inni forumowicze podpowiedzą...:)

                  Pozdrv.:)
                  • kwasna_cytryna Re: Skarbnica myśli FR - co sądzicie?:) 24.08.03, 22:10
                    Sokółka ... :)))))))))))))))))))
                    • messja fachowa pomoc juz jest.n/t 24.08.03, 22:15
                      kwasna_cytryna napisała:

                      > Sokółka ... :)))))))))))))))))))
                  • messja w braku argumentow - pozostaje zawolac: pomocy:) 24.08.03, 22:13
                    white.falcon napisała:

                    > Nie ponoszę odpowiedzialności za słowa innych osób. Najlepiej dowiedzieć się
                    > u "źródła", czyli od Pana o nicku "facet". Moim zdaniem, było to jedynie
                    > ustosunkowanie się do mojej wypowiedzi i tyle.

                    nie sadze, ze jedynie "ustosunkowal sie do twojej wypowiedzi", bo zalozyl
                    ostatnio watek z tym pytaniem do ciebie skierowanym. najwidoczniej kiedys
                    mu "delikatnie" zasugerowalas, ze "tutaj nie pasuje" skoro co jakis czas ma o
                    to do ciebie zal. (a swoja droga natknelam sie kiedys na watek, jaki zalozylas
                    na jego temat i raczej nie byl to watek zalozony by wyrazic sympatie i
                    szacunek:)
                    >
                    > Na tym kończę dyskusję ze swojej strony z Panią,

                    prosze bardzo, ale zawsze to sympatyczniej powaznie porozmawiac, niz czytac
                    zlosliwosci wypisywane tu podczas mojej nieobednosci:))))


                    > Jeszcze raz dziękuję za wszystkie komplementy z Pani strony.

                    w takim razie pozostaje mi powiedziec: alez prosze:))))


                    Są one urocze,
                    > pełne niewysłowionego wdzięku i fantazji oraz wspaniałej niepowtarzalnej
                    > lotności umysłu i nieprzeciętnej wrażliwości. Ponadto - stanowią chyba
                    > skarbnicę inteligentnych myśli FR i powinny co najmniej zostać uhonorowane,
                    > tylko nie wiem jak.

                    a to chyba jedyny tutaj przyklad na "bicie piany":)


                    Może inni forumowicze podpowiedzą...:)
                    >
                    taka jestes odwazna, ze juz wolasz innych na pomoc? twoja "obywatelska odwaga"
                    jakos mizerniej w konfrontacji z argumentami...
                    • white.falcon Nie proszę o poc, a o pomysł:) 24.08.03, 22:26
                      Ja nie proszę o pomoc, a jedynie o pomysł na uhonorowanie Pani krasomówstwa,
                      taktu, niewypowiedzianego wdzięku wypowiedzi, porażającej logiki myślenia,
                      tudzież innych zalet w pisanych przez Panią postach na temat różnych osób i
                      problemów na tym Forum. To są doprawdy niezapomniane chwile - czytanie Pani
                      wypowiedzi. Zapewne nie tylko ja, inne osoby także aż drżą w oczekiwaniu na
                      świetliste mysli, oryginalne i świeże spostrzeżenia, wyrażane przez Panią. Ze
                      swojej strony mogę ofiarować w ramach uhonorowania pęczek żywych myszy, ale
                      zapewne ich Pani nie jada, więc sokół mogłby zostać posądzony przez Panią o
                      zachowanie impertynenckie. Czekam zatem na bardziej efektowne i godne Pani
                      propozycje. W tym celu zwróciłam sie o poradę ze strony bywalczyń i bywalców
                      tego Forum. :)

                      Pozdrv.:)
                      • white.falcon Re: Nie proszę o pomoc, a o pomysł:) 24.08.03, 22:27
                        W tytule mi umknęły literki, za co przepraszam. :)

                        Pozdrv.:)
                      • messja Re: Nie proszę o poc, a o pomysł:) 24.08.03, 22:39
                        a zapowiadalas, ze juz skonczylas rozmawiac ze mna.... a tu taki ulew zolci...
                        i to same opinie i ani jednego ustosunkowania sie do konkretnej wypowiedzi:)))
                        jakos latwo ci przyszlo zrezygnowac z zapowiadanego szacunku dla tematu autora
                        watku:)
                        az ci sie literki z tego podniecenia pomylily:))))
                        • white.falcon FR - może jakaś porada sensowna? ;) 24.08.03, 22:51
                          messja napisała:

                          > a zapowiadalas, ze juz skonczylas rozmawiac ze mna.... a tu taki ulew
                          zolci...
                          > i to same opinie i ani jednego ustosunkowania sie do konkretnej wypowiedzi:)))
                          > jakos latwo ci przyszlo zrezygnowac z zapowiadanego szacunku dla tematu
                          autora watku:) az ci sie literki z tego podniecenia pomylily:))))

                          Pozwoliłam sobie jedynie wyjaśnić Pani, o co mi chodzi - o pomysł uhonorowania
                          Pani wypowiedzi, iskrzących nowością, oświetlajacych drogę wszystkim szukającym
                          prawdy w tym netowym świecie. Tak sie sokół spieszył, że zgubił literki.

                          Pani - jako niepowtarzalny drogowskaz - wskazuje nam, biedaczkom, jedyną
                          słuszną drogę, podążania w naszej lichości za Pani umysłem lotnym, a darzącym w
                          swojej łaskawości dobrodziejstwami cudnie wypowiadanych słów, kształtowanych
                          pod wpływem geniuszu, zdań. No jakże można dotąd tego nie docenić? Wpadłam w
                          niesamowity zachwyt poprostu, dlatego postanowiłam nie zrezygnować z ubocznego
                          tematu autorskiego wątku. Niech inni tez się dołączą, bo cóż im oszczędzać
                          darów wybitnego Pani umysłu?!

                          I co - myszy zostaną przyjęte w hołdzie? Sokół może je nawet utłuc dla Pani,
                          choć na żywo smakują lepiej. :)

                          Pozdrv.:)

                          P.S. A co to za "ci"? Nie przegryzałyśmy razem mysich ogonków.
                          • messja Re: FR - może jakaś porada sensowna? ;) 24.08.03, 23:00
                            > Pani wypowiedzi, iskrzących nowością, oświetlajacych drogę wszystkim
                            szukającym
                            >
                            > prawdy w tym netowym świecie.

                            ani nie wprowadzam nowatorskich iskrzen, ani nie mam mabicji nikomu nic
                            oswietlac. chociaz rozumiem, ze ten nagly ulew zlosliwosci bierze sie wlasnie z
                            braku argumentow wobec prawdy....

                            moim zdaniem, faktycznie tutaj mozemy zatrzymac te wymiane zdan, skoro na temat
                            wypowiadania opini wobec innych uczestnikow forum nic juz nie mozesz dodac.

                            a wracajc do tematu: nie boj sie kochac, trzeba czasami zaryzykowac:)
                            • white.falcon Apel do FR ;) 24.08.03, 23:13
                              messja napisała:

                              > ani nie wprowadzam nowatorskich iskrzen, ani nie mam mabicji nikomu nic
                              > oswietlac. chociaz rozumiem, ze ten nagly ulew zlosliwosci bierze sie wlasnie
                              z braku argumentow wobec prawdy....
                              >
                              > moim zdaniem, faktycznie tutaj mozemy zatrzymac te wymiane zdan, skoro na
                              temat wypowiadania opini wobec innych uczestnikow forum nic juz nie mozesz
                              dodac.
                              >
                              > a wracajc do tematu: nie boj sie kochac, trzeba czasami zaryzykowac:)
                              >
                              The truth is out You. Obejrzyj się. ;)

                              Jak mawia Neo: "Nie wchodź do cudzego Matrixa, gdzie Ciebie nie zapraszają,
                              będącego czyimś realnym życiem, bo ani Ty nim żyjesz, ani go znasz." ;)

                              Ale i tak i tak będę domagała się uhonorowania Pani wspaniałej błyskotliwości,
                              świecenia - nawet niezamierzonego - przez Panią przykładem tolerancji swobody
                              wypowiedzi, wolności myśli, wyrażania własnych przekonań. Gdyż dekadencja,
                              osiadła na FR, oświetlona Pani wskazówkami, przekona sie hurtem do jedynej
                              prawdy, którą wszyscy mają poznać za Pani sprawą, a która jest oświetlona Pani
                              myślami, wypowiedziami i umysłem, IQ którego, my - biedni Romanticowcy - nie
                              możemy sprostać.

                              I co z myszami? Może być też potrawka...;)

                              Pozdrv.:)
                              • messja Re: Apel do AA ;) 24.08.03, 23:16
                                >
                                > I co z myszami?

                                moze nie pij tyle:)))))
                                • white.falcon Re: Apel do AA ;) 24.08.03, 23:20
                                  messja napisała:


                                  > > I co z myszami?
                                  >
                                  > moze nie pij tyle:)))))
                                  >
                                  Myszy są pożywieniem sokołów w przyrodzie - tak gwoli informacji. Więc z braku
                                  innych propozycji, mogę Pania uhonorować jedynie pęczkiem żywych myszy. Skoro
                                  Pani nie wyraziła zdania na ich temat, to proponuję opcje ich utłuczenia dla
                                  Pani i spozycia przez Panią na surowo i martwo, albo sporzadzenia z nich przez
                                  Panią niskokalorycznej pożywnej potrawki. I jak będzie?

                                  Przypominam, ze nie przegryzałam wspólnie z Pania mysich ogonków, chyba, że
                                  Pani stwierdza inaczej.

                                  Pozdrv.:)
                                  • messja Re: Apel do AA ;) 24.08.03, 23:28
                                    > Myszy są pożywieniem sokołów w przyrodzie - tak gwoli informacji. Więc z
                                    braku
                                    > innych propozycji, mogę Pania uhonorować jedynie pęczkiem żywych myszy. Skoro
                                    > Pani nie wyraziła zdania na ich temat, to proponuję opcje ich utłuczenia dla
                                    > Pani i spozycia przez Panią na surowo i martwo, albo sporzadzenia z nich
                                    przez
                                    > Panią niskokalorycznej pożywnej potrawki. I jak będzie?
                                    >
                                    > Przypominam, ze nie przegryzałam wspólnie z Pania mysich ogonków, chyba, że
                                    > Pani stwierdza inaczej.
                                    >

                                    tak, tak... zazyj cos na uspokojenie i postaraj sie wyspac, moze do jutra ci
                                    przejdzie:))))
                                    dobranoc:)

                                    p.s.
                                    do autora watku: przepraszam za ta scyscje i odejscie od tematu: kolezanka sie
                                    troche zagalopowala... to normalne u ludzi, ktorym sie mowi prawde w oczy:))))
                                    • white.falcon Każdy ma swoją prawdę... 24.08.03, 23:41
                                      messja napisała:

                                      > > Myszy są pożywieniem sokołów w przyrodzie - tak gwoli informacji. Więc z
                                      > braku
                                      > > innych propozycji, mogę Pania uhonorować jedynie pęczkiem żywych myszy. Sk
                                      > oro
                                      > > Pani nie wyraziła zdania na ich temat, to proponuję opcje ich utłuczenia d
                                      > la
                                      > > Pani i spozycia przez Panią na surowo i martwo, albo sporzadzenia z nich
                                      > przez
                                      > > Panią niskokalorycznej pożywnej potrawki. I jak będzie?
                                      > >
                                      > > Przypominam, ze nie przegryzałam wspólnie z Pania mysich ogonków, chyba, ż
                                      > e
                                      > > Pani stwierdza inaczej.
                                      > >
                                      >
                                      > tak, tak... zazyj cos na uspokojenie i postaraj sie wyspac, moze do jutra ci
                                      > przejdzie:))))
                                      > dobranoc:)
                                      >
                                      > p.s.
                                      > do autora watku: przepraszam za ta scyscje i odejscie od tematu: kolezanka
                                      sie
                                      > troche zagalopowala... to normalne u ludzi, ktorym sie mowi prawde w oczy:))))
                                      >

                                      Każdy ma swoja prawdę, ale to już należy do oceny innych ludzi - czyja prawda
                                      ma rację bytu. Sugeruje Pani, że nie podoba sie Pani oddanie czci i honorów
                                      Pani IQ i lotności umysłu?

                                      Wcale nie muszę zażywać niczego na uspokojenie - nigdy czegoś takiego nie
                                      zażywałam, ale sądzę, że Pani, skoro swoim wszechwiedzącym umysłem i
                                      błyskotliwościa twórczą uznała zazywanie tychże leków za potrzebne, to zapewne
                                      podzieli się swym bogatym doświadczeniem w zażywaniu tych użytecznych zapewne
                                      preparatów z biedakami, którzy nie mieli z nimi do czynienia.

                                      Uhonorowanie Pani i do tego - z braku laku - myszami - pozostawiam sprawą
                                      otwartą. Musi sie Pani zdecydować. Równiez może Pani wybrać kolorystykę ich
                                      futerka oraz wiek.

                                      Autor i tak swoje już wie. A pozwolę sobie powtórzyć, że wspólnie nie
                                      przegryzałyśmy mysich ogonków, by zwracała się Pani do mnie per "ci"
                                      lub "koleżanka". Chyba że Pani sugeruje inaczej.

                                      Pozdrv.:)
    • Gość: goska Re: Gdzie jesteś??? IP: *.klc.vectranet.pl / 10.9.1.* 24.08.03, 18:19
      Rosen,wow,to bylo...piekne...;))hmmmmmmmmm.....
    • Gość: oak Re: Gdzie jesteś??? IP: iB.rudanet.com:* 24.08.03, 19:49
      rosen napisał:

      > Po prostu przyjdź, jak ostatnim razem,
      > ale tym razem zostań, zostań na zawsze, proszę Cię, dotrzymaj obietnic, mów
      > tylko prawdę i bądź…

      chlip,chlip, chlip..... sie kurna rozczuliłem

      a jak juz przybędziesz na tym białym koniu, to natychmiast pojawi się tysiąc
      pięćset problemów, dwanascie tysięcy przeszkód, ze dwie kopy zyczeń dodatkowych
      a nacznie se welka pardubicka :-)
    • Gość: zośka Re: Gdzie jesteś??? IP: *.chello.pl 24.08.03, 20:30
      roseen,
      puść parę piszesz do jakiejś imaginacji czy żywej kobitki?

      :))
      • Gość: amaretta do ROSENA IP: *.chello.pl 24.08.03, 21:57
        A Ty gdzie teraz jesteś? Co robisz? Co Cię dziś ucieszyło? Czy widziałeś już
        czerwieniącą się jarzębinę? Jakie zadawałeś sobie pytania, kiedy siedziałeś na
        ławce, a parku do którego najbardziej lubisz chodzić? Co zjadłeś na kolację?
        Czy lubisz marzyć o niebieskich migdałach i budować zamki na piasku? Co Cię
        wzrusza? Co będziesz robił pojutrze? Czy lubisz patrzeć jak płatki śniegu
        spadają z nieba w grudniowe popołudnie? A może wolisz upalne wieczory? Często
        chodzisz do kina? Może w czasie ostatniego seansu siedziałeś dwa rzędy za mną?
        A co Ci w duszy gra? ROSENIE mam mnóstwo pytań...
        • rosen Do amaretty :) 25.08.03, 20:27
          Gość portalu: amaretta napisał(a):

          > A Ty gdzie teraz jesteś? Co robisz? Co Cię dziś ucieszyło? Czy widziałeś
          już
          > czerwieniącą się jarzębinę? Jakie zadawałeś sobie pytania, kiedy siedziałeś
          na
          > ławce, a parku do którego najbardziej lubisz chodzić? Co zjadłeś na kolację?
          > Czy lubisz marzyć o niebieskich migdałach i budować zamki na piasku? Co Cię
          > wzrusza? Co będziesz robił pojutrze? Czy lubisz patrzeć jak płatki śniegu
          > spadają z nieba w grudniowe popołudnie? A może wolisz upalne wieczory? Często
          > chodzisz do kina? Może w czasie ostatniego seansu siedziałeś dwa rzędy za
          mną?
          > A co Ci w duszy gra? ROSENIE mam mnóstwo pytań...

          Jestem w Warszawie (nie wiem, czy to wystarczy). Jak zwykle wieczorem - czytam
          coś. Ucieszył mnie dziś telefon od znajomej i lody z polewą karmelową (choć
          jadłem je sam). Jarzębinę widziałem, piękna, choć będzie jeszcze ładniejsza
          (bardziej czerwona). Zadaję sobie często pytanie, jak wielki wpływ mam na swoje
          życie, a do jakiego stopnia rządzi nim przypadek i jak będzie to życie
          wyglądało za tydzień, za miesiąc, za rok…(?), lubię Łazienki, Ogród Saski, Kępę
          Potocką, Park Praski. Na kolację jadłem dziś gotowaną kukurydzę :) Lubię marzyć
          o bardzo wielu rzeczach, szczególnie o niebieskich migdałach. Wzruszają mnie
          zawsze dzieci, są takie spontaniczne, bezpośrednie. Pojutrze, pewnie będę
          zadawał sobie te same pytania co dziś. Lubię patrzeć na spadające płatki
          śniegu, ale jeszcze bardziej lubię słuchać deszczu i ten zapach, zaraz przed
          burzą… Upalne wieczory też maja dla mnie swój urok – można spać bez bielizny,
          przy otwartym oknie… Do kina chodzę trzy, cztery razy w miesiącu (zależy od
          repertuaru). Może siedziałem dwa rzędy za Tobą, a może dwa rzędy przed (to
          bardziej prawdopodobne, bo raczej siadam w środku). A w duszy smutek…

          P.S. Wyrazy podziwu dla szanownych Pań white.falcon oraz messja za upór we
          wzajemnych uszczypliwościach, tylko dlaczego nie piszą Panie do siebie na
          osobnym wątku albo jeszcze lepiej bezpośrednio na prywatną pocztę? Pani
          white.falcon, do tej pory podziwiałem Panią za precyzję wypowiedzi, ale tylko
          to dej pory…

          • Gość: amaretta Do ROSENA :) IP: *.chello.pl 25.08.03, 21:45
            I już wieczór... Co teraz robisz? Może czytasz kolejną stronę książki, która
            bardzo Cię zainteresowała? To bardzo przyjemne uczucie, prawda? Nie wyobrażam
            sobie życia bez czytania. Ostatnio wracam do Kundery. A kiedy jeszcze w tle
            płynie nastrojowa muzyka, np. Cohen albo rytm deszczu za oknem!
            Wiesz, może o tej samej godzinie jedliśmy lody... moje były czekoladowe z
            bakaliami... Ciekawe czy kiedyś będą lody kukurydziane??? W Ogrodzie Saskim
            czy Łazienkach jestem bardzo często, podobnie jak na Starówce... może
            minęliśmy się w jakieś zamglone przedpołudnie albo w upalny, lipcowy wieczór?
            Marzę nie tylko o niebieskich migdałach... Kino ma w sobie niezwykła magię i
            gdyby tylko repertuar był w moich klimatach mogłabym odpływać w filmowy świat
            bardzo często...za często... Wiesz, być może siedzieliśmy obok siebie, bo
            przeważnie wybieram miejsce w środkowym rzędzie (a nigdy jeszcze nie zdarzyło
            mi się w pierwszym!). Jaki film ostatnio widziałeś? Lubisz wsłuchiwać się w
            kolory swoich snów? Uwielbiam zapach magnolii, piwonii, bzu, jaśminu,
            frezji...ten przed burzą też jest niepowtarzalny... Wiem, że szczęście ukryte
            jest w każdej chwili życia, tylko nie zawsze znajdujemy do niego drogę... A
            jarzębiny w tym roku chyba rzeczywiście będą wyjątkowo piękne...
          • messja Do autora 25.08.03, 22:33
            rosen napisał:

            Pań white.falcon oraz messja za upór we
            > wzajemnych uszczypliwościach, tylko dlaczego nie piszą Panie do siebie na
            > osobnym wątku albo jeszcze lepiej bezpośrednio na prywatną pocztę?

            jeszcze raz przepraszam, ze pociagnelam dyskusje w niewlasciwa strone. twoja
            uwaga jest bardzo sluszna. dodam tylko na swoje usprawiedliwienie, ze nie bylo
            to zamierzone, poprostu by nie byc goloslownym, podalam przyklady gdzie i kiedy
            white.falcon wyrazala opinie na temat innych forumowiczow.

            dla "odkupienia win" dodam tylko, ze masz piekne pioro i dobrze sie czyta twoje
            wypowiedzi. zycze powodzenia i by wkrotce twoje miejsce w kinie nie bylo dwa
            rzedy "za", czy "przed" ale "obok" wspanialej kobiety....
            • white.falcon Re: Do autora 25.08.03, 22:54
              messja napisała:

              > rosen napisał:
              >
              > Pań white.falcon oraz messja za upór we
              > > wzajemnych uszczypliwościach, tylko dlaczego nie piszą Panie do siebie na
              > > osobnym wątku albo jeszcze lepiej bezpośrednio na prywatną pocztę?
              >
              > jeszcze raz przepraszam, ze pociagnelam dyskusje w niewlasciwa strone. twoja
              > uwaga jest bardzo sluszna. dodam tylko na swoje usprawiedliwienie, ze nie
              bylo
              > to zamierzone, poprostu by nie byc goloslownym, podalam przyklady gdzie i
              kiedy
              >
              > white.falcon wyrazala opinie na temat innych forumowiczow.
              >
              > dla "odkupienia win" dodam tylko, ze masz piekne pioro i dobrze sie czyta
              twoje
              >
              > wypowiedzi. zycze powodzenia i by wkrotce twoje miejsce w kinie nie bylo dwa
              > rzedy "za", czy "przed" ale "obok" wspanialej kobiety....
              >
              Pani sobie daruje przekupstwo Autora. Ja Panią przekupuję myszami. ;)

              Pozdrv.:)
              • white.falcon Ja tego nie pisałam!!! To nie napewno nie moje.:( 25.08.03, 23:07
                white.falcon napisała:

                > messja napisała:
                >
                > > rosen napisał:
                > >
                > > Pań white.falcon oraz messja za upór we
                > > > wzajemnych uszczypliwościach, tylko dlaczego nie piszą Panie do siebi
                > e na
                > > > osobnym wątku albo jeszcze lepiej bezpośrednio na prywatną pocztę?
                > >
                > > jeszcze raz przepraszam, ze pociagnelam dyskusje w niewlasciwa strone. two
                > ja
                > > uwaga jest bardzo sluszna. dodam tylko na swoje usprawiedliwienie, ze nie
                > bylo
                > > to zamierzone, poprostu by nie byc goloslownym, podalam przyklady gdzie i
                > kiedy
                > >
                > > white.falcon wyrazala opinie na temat innych forumowiczow.
                > >
                > > dla "odkupienia win" dodam tylko, ze masz piekne pioro i dobrze sie czyta
                > twoje
                > >
                > > wypowiedzi. zycze powodzenia i by wkrotce twoje miejsce w kinie nie bylo d
                > wa
                > > rzedy "za", czy "przed" ale "obok" wspanialej kobiety....
                > >
                > Pani sobie daruje przekupstwo Autora. Ja Panią przekupuję myszami. ;)
                >
                > Pozdrv.:)
                >
          • white.falcon Do autora stricte i tylko.:) 25.08.03, 22:52
            Do autora: Wprawdzie zatytułował Pan wątek do kogoś innego, ale polecam Panu do
            wglądu archiwalną przeglądarkę pisaniny sokółki i mojej interlokutorki. Może
            się troche zapędziłam, ale ... w mojej opinii, wcale nie. Cóż, pozostawiam
            słuszność moich spostrzeżeń osądowi ogółu. Może powiem tak, nie lubię być
            prowokowana przez głupotę, miałkość i brak inteligencji. Pracuję w "ostrym"
            zawodzie, gdzie osoba odpowiada za to, co mówi, i to odpowiada swoim losem i
            losem osób, jej zawierzających, i przykro mi, nie umiem pozwolić, by głupota i
            brak myślenia zaczęły na tym miłym Forum "jeździć po karku" nie tylko mi, ale i
            innym ludziom. Każdy z nas ma swoje problemy, kazdego coś boli, ale nie można
            zajmować się niszczeniem ludzi, stawiać tego jako cel nadrzędny istnienia
            swojej osobowości internetowej.

            Panie Autorze, przykro mi, że ta "potyczka" przytrafiła się na Pana wątku. Ale
            chyba tak musiało być. Mam nadzieję, że nie zrazi Pana to do bywania na FR. W
            przypadku wątpliwości - chetnie wytłumaczę na priv-ie Panu, o co poszło.

            Pozdrv.:)
            • ja_nek Rosen 26.08.03, 01:36
              Poszukiwaczu
              Może Ty nie widzisz Jej, bo jest tak blisko, a szukasz tak daleko?
              Kwestia mijania się... to też, ale.......
              może szukasz niewłaściwie.

              Szukasz podobieństw?

              A może nie szukaj Jej tam, gdzie jest najtrudniej.

              White Falcon, ja myślę, ze ten wielki sens to wewnętrzny spokój. Nauczenie się
              go, znalezienie, zaśnięcie w oczekiwaniu aż znajdziemy. Ale nie jest
              rozwiązaniem gorączka poszukiwania jak u Rosen. Ten głód, gorączkę trzeba
              OSZUKAĆ. Nauczyć się z nim żyć, zaprzyjaźnić, nie widzieć w nim wroga, przyjąć
              tą rzeczywistość i cieszyć się tym, czym można cieszyć i to doceniać.
              Nie jest wyjściem też tęsknota, bo ta czyni smutnym.
              A szczęście potrafi przyjść nieoczekiwanie.

              Pozdrawiam
              janek
              • ja_nek Do White Falcon poza wątkiem głównym 26.08.03, 01:44
                Myślę, że wzorem niedoścignionym powinniśmy przyznać jakąś nagrodę naszej
                skarbnicy wiedzy, zdrojowi mądrości.
                Nic to, że ona tak na nas nastaje.
                Nic to:))))
                My tęsknimy za naszą gwiazdeczką, za jej ostateczną mądrością, z którą my
                maluczcy możemy się tylko zgodzić. Ach czemuż Ty się nie zgadzasz. Przeciez
                już wszyscy wokół się zgadzają;))))

                Pozdrawiam
                • white.falcon Re: Do White Falcon poza wątkiem głównym 26.08.03, 02:09
                  ja_nek napisał:

                  > Myślę, że wzorem niedoścignionym powinniśmy przyznać jakąś nagrodę naszej
                  > skarbnicy wiedzy, zdrojowi mądrości.
                  > Nic to, że ona tak na nas nastaje.
                  > Nic to:))))
                  > My tęsknimy za naszą gwiazdeczką, za jej ostateczną mądrością, z którą my
                  > maluczcy możemy się tylko zgodzić. Ach czemuż Ty się nie zgadzasz. Przeciez
                  > już wszyscy wokół się zgadzają;))))
                  >
                  > Pozdrawiam

                  I jak tak sądzę. Skarbnica myśli złotych nie może ujść niepamięci. To byłaby
                  wyjątkowa strata. Jak dekadencki lud Romantici by sobie poradził bez
                  idywidualizmu i rześkiego powiewu myśli? Zapłakałby się na śmierć.:(

                  No i do jasnej cholery, co mam robić z tymi myszami, bo mi się rozlazą po
                  gnieździe?! Specjalnie zamówiłam je dla Pani, i co - mam sama, jako sokół,
                  zeżreć?!!!;-PPP

                  Pozdrv.:)
                  • kwasna_cytryna Re: Do White Falcon poza wątkiem głównym 26.08.03, 07:20
                    Sokółka, ten "towar" trzeba zamrozić, z pewnością przyda się wcześnij niż
                    później :PPPP
                    • white.falcon Re: Do White Falcon poza wątkiem głównym 26.08.03, 13:29
                      kwasna_cytryna napisała:

                      > Sokółka, ten "towar" trzeba zamrozić, z pewnością przyda się wcześnij niż
                      > później :PPPP

                      Tak jest. Włożyłam do zamrażarki. Mrożone myszy też są dobre, tyle że mniej
                      ruchliwe. ;-PPP

                      Pozdrv.:)
                      • kwasna_cytryna Re: Do White Falcon poza wątkiem głównym 28.08.03, 22:19
                        white.falcon napisała:
                        >
                        > Tak jest. Włożyłam do zamrażarki. Mrożone myszy też są dobre, tyle że mniej
                        > ruchliwe. ;-PPP
                        >
                        > Pozdrv.:)

                        A nie są one aby całkiem sztywne ?? ;PPP
                        • white.falcon Re: Do White Falcon poza wątkiem głównym 28.08.03, 22:25
                          kwasna_cytryna napisała:

                          >
                          > A nie są one aby całkiem sztywne ?? ;PPP

                          A nie. Dzisiaj mi je przecież wyciągnięto bez zezwolenia. ;PPP

                          Pozdrv.:)
                          • kwasna_cytryna Re: Do White Falcon poza wątkiem głównym 28.08.03, 22:37
                            Ty jeszcze nie śpisz, czy juz wstałaś ?? :P
                          • white.falcon Re: Do White Falcon poza wątkiem głównym 28.08.03, 23:03
                            white.falcon napisała:

                            "Przekawowałam" się i nie mogę zasnąć. Jak trupik jutro będę spać.:(

                            Pozdrv.:)
              • white.falcon Re: Rosen 26.08.03, 01:53
                ja_nek napisał:

                > White Falcon, ja myślę, ze ten wielki sens to wewnętrzny spokój. Nauczenie
                się go, znalezienie, zaśnięcie w oczekiwaniu aż znajdziemy. Ale nie jest
                > rozwiązaniem gorączka poszukiwania jak u Rosen. Ten głód, gorączkę trzeba
                > OSZUKAĆ. Nauczyć się z nim żyć, zaprzyjaźnić, nie widzieć w nim wroga,
                przyjąć tą rzeczywistość i cieszyć się tym, czym można cieszyć i to doceniać.
                > Nie jest wyjściem też tęsknota, bo ta czyni smutnym.
                > A szczęście potrafi przyjść nieoczekiwanie.
                >
                > Pozdrawiam
                > janek

                Oszukiwać - zarówno siebie, jak i innych? Po co? By uszczęśliwiać siebie
                złudzeniem - niszczeniem Bogu ducha winnych ludzi. Po co karmić siebie i innych
                kłamstwem? Czasem o wiele więcej znaczy podanie ręki, by kogoś uratować
                bezinteresownie z jego problemów, czasem o wiele więcej znaczy dobre słowo,
                powiedziane na czasie. A czasem - wiesz, Janku, sympatia może pomagać tym,
                którzy sami mają, pomimo swoich gorszych doświadczeń, odwagę wyciągnąć rękę,
                której - to każdy pies widzi, że nie ugryzie jej, - a człowiek- powinien
                dostrzec tym bardziej. Tylko warto zobaczyć ta rękę. I może warto zobaczyć
                człowieka, który tą rękę podaje.:)

                Pozdrv.:)
                • ja_nek Re: Rosen 26.08.03, 02:05
                  white.falcon napisała:

                  > Oszukiwać - zarówno siebie, jak i innych? Po co? By uszczęśliwiać siebie
                  > złudzeniem - niszczeniem Bogu ducha winnych ludzi. Po co karmić siebie i
                  innych
                  > kłamstwem?

                  Wielki sens to oszukanie WŁASNYCH gorączek, nie zaś - oszukiwanie kogoś.
                  Oswojenie głosu uczuć, zneutralizowanie, aby patrzeć nie przez ich pryzmat. To
                  tylko określenie.
                  U Rosen występuje marzycielski głód, którego zaspokojenie przyjdzie
                  niezależnie od potrzeby.
                  Tymczasem trzeba ten głód uczuć zneutralizować, bo im bardziej szukasz tym
                  bardziej nie znajdujesz.
                  Wraz ze spokojem przychodzi dystans, docenienie tego co się spotyka, LUZ. Inni
                  inaczej Cię postrzegają, łatwiej jest znaleźć bez tego wyłożonego na wierzch
                  głodu, który ja doskonale znam i rozumiem.
                  Ale spokój przychodzi z czasem.

                  Pozdrawiam
                  janek
                  • white.falcon Re: Rosen 26.08.03, 02:12
                    ja_nek napisał:

                    > Wielki sens to oszukanie WŁASNYCH gorączek, nie zaś - oszukiwanie kogoś.
                    > Oswojenie głosu uczuć, zneutralizowanie, aby patrzeć nie przez ich pryzmat.
                    To tylko określenie.
                    > U Rosen występuje marzycielski głód, którego zaspokojenie przyjdzie
                    > niezależnie od potrzeby.
                    > Tymczasem trzeba ten głód uczuć zneutralizować, bo im bardziej szukasz tym
                    > bardziej nie znajdujesz.
                    > Wraz ze spokojem przychodzi dystans, docenienie tego co się spotyka, LUZ.
                    Inni
                    > inaczej Cię postrzegają, łatwiej jest znaleźć bez tego wyłożonego na wierzch
                    > głodu, który ja doskonale znam i rozumiem.
                    > Ale spokój przychodzi z czasem.
                    >
                    > Pozdrawiam
                    > janek

                    Janku, może nie wybieraj się do zakonu. Szkoda by było.:(

                    Pozdrv.:)
                    • quickly Rosen, wez sie lepiej za robote... 26.08.03, 05:54
                      ...zamiast jeczec na fotelu przed kompem i wypisywac bzdury.
                      Zrob w koncu ten pierwszy krok..., tylko z sercem przyjacielu...
                      Mozesz mi wierzyc, one czekaja... :))))))))))
                      • rosen Re: Rosen, wez sie lepiej za robote... 26.08.03, 14:50
                        quickly napisał:

                        > ...zamiast jeczec na fotelu przed kompem i wypisywac bzdury.
                        > Zrob w koncu ten pierwszy krok..., tylko z sercem przyjacielu...
                        > Mozesz mi wierzyc, one czekaja... :))))))))))

                        Taa… no gdzieś pojęczeć trzeba… a swoją drogą, nie ograniczam się tylko do
                        jęczenia, ale kiedy poznaję piękną kobietę, typ - pracująca studentka. I Ona,
                        przy którymś spotkaniu mówi mi, że nie w głowie jej jakieś poważne związki, bo
                        nie daj Boże , jeszcze zajdzie w ciążę, i straci przez to pracę, (a pensję ma
                        800zł)… hmm, ja wszystko rozumiem, ale z drugiej strony, to ręce opadają…
                        • rosen Poza watkiem glownym(?) 26.08.03, 14:52
                          Ależ Panie - messja i white.falcon - nie mam do Pań żalu, po prostu dziwię się,
                          że można poświęcać swój czas oraz energię na wyszukane określenia, skierowane
                          na to, żeby kogoś „zakuło”… bez urazy, ale przy bardziej wnikliwej analizie -
                          nie ma większej różnicy, czy się kogoś obraża kulturalnie, czy nie… mam
                          nadzieję, że teraz mi się nie oberwie (?)

                          P.S. Ile ten wątek ma wątków?
                          • white.falcon Odpowiedź dla Autora 26.08.03, 15:05
                            rosen napisał:

                            > Ależ Panie - messja i white.falcon - nie mam do Pań żalu, po prostu dziwię
                            się, że można poświęcać swój czas oraz energię na wyszukane określenia,
                            skierowane na to, żeby kogoś „zakuło”… bez urazy, ale przy bardziej wnik
                            > liwej analizie - nie ma większej różnicy, czy się kogoś obraża kulturalnie,
                            czy nie… mam nadzieję, że teraz mi się nie oberwie (?)
                            >
                            > P.S. Ile ten wątek ma wątków?

                            Szanowny Autorze, zerknij do archiwum i oceń sam.:) Ode mnie nie oberwiesz, bo
                            ja nie biję. Trzeba długo i mocno prosić się, bym zaczęła być złą osobą.

                            Pozdrv.:)
                          • messja Re: Poza watkiem glownym(?) 26.08.03, 20:58
                            rosen napisał:

                            > Ależ Panie - messja i white.falcon - nie mam do Pań żalu, po prostu dziwię
                            się,
                            >
                            > że można poświęcać swój czas oraz energię na wyszukane określenia, skierowane
                            > na to, żeby kogoś „zakuło”… bez urazy, ale przy bardziej wnik
                            > liwej analizie -
                            > nie ma większej różnicy, czy się kogoś obraża kulturalnie, czy nie… mam
                            > nadzieję, że teraz mi się nie oberwie (?)
                            >
                            > P.S. Ile ten wątek ma wątków?

                            jesli o mnie chodzi, to jak pewno zauwazyles, bardziej mi zalezy na okazaniu
                            szacunku wobec autora watku i jego tematu, niz na marnowanie czasu by wbijac
                            szpile,tym bardziej kiedy o rozsadnej wymianie zdan juz nie moze byc mowy.
                            przeprosilam, na dalsze zaczepki, obrazliwe sformulowania, epitety i
                            zlosliwosci (pisane wprost czy poza plecami) nie odpowiadam, nie dopisuje sie
                            do podwatkow, tym bardziej, ze nic madrego ani nowego tutaj nie wnosza. wydaje
                            mi sie, ze kierowanie do mnie nadal jakichkolwiek uwag poprostu mija sie z
                            celem. nie odpowiadam bowiem, za postepowanie white.falcon, janka czy
                            kwasnej.cytryny. sa dorosli i sami decyduja jaki watek i dlaczego zasmiecaja
                            podwatkami.

                            jesli chodzi o ten temat, to juz naprawde nie mam nic do dodania.
                            • white.falcon Re: Poza watkiem glownym(?) 27.08.03, 01:59
                              messja napisała:

                              > jesli o mnie chodzi, to jak pewno zauwazyles, bardziej mi zalezy na okazaniu
                              > szacunku wobec autora watku i jego tematu, niz na marnowanie czasu by wbijac
                              > szpile,tym bardziej kiedy o rozsadnej wymianie zdan juz nie moze byc mowy.
                              > przeprosilam, na dalsze zaczepki, obrazliwe sformulowania, epitety i
                              > zlosliwosci (pisane wprost czy poza plecami) nie odpowiadam, nie dopisuje sie
                              > do podwatkow, tym bardziej, ze nic madrego ani nowego tutaj nie wnosza.
                              wydaje
                              > mi sie, ze kierowanie do mnie nadal jakichkolwiek uwag poprostu mija sie z
                              > celem. nie odpowiadam bowiem, za postepowanie white.falcon, janka czy
                              > kwasnej.cytryny. sa dorosli i sami decyduja jaki watek i dlaczego zasmiecaja
                              > podwatkami.
                              >
                              > jesli chodzi o ten temat, to juz naprawde nie mam nic do dodania.

                              I dzięki Ci, Panie Boże....;)

                              Pozdrv.:)
          • rosen Re: Do amaretty :) 26.08.03, 14:53
            Hmm, tak, czytam, kolejne opowiadanie Lema… ten archaiczny język, z jednej
            strony mnie fascynuje , z drugiej trochę irytuje, ale geniusz pisarza jest
            niezaprzeczalny. Czytanie, to jest to… inny świat… zupełnie inny niż filmowy,
            bardziej realny, czasami wręcz namacalnie, bo chcąc, nie chcąc – staramy się
            wyobrazić sobie jak najlepiej to, o czym czytamy, a to już zależy tylko od
            tego, na ile pozwala nam wyobraźnia…
            Lody z bakaliami, w dodatku czekoladowe - tak samo kaloryczne, jak te z polewą
            karmelową, a może toffi(?), ale zdecydowanie potrafią wprawić człowieka w dobry
            nastrój… kukurydziane? -raczej nie, może za to o smaku popkornu? Tak, można się
            mijać latami, zanim ta jedna, jedyna sekunda sprawi, że na siebie wpadniemy, że
            spotkamy się w pracy, urzędzie, czy przy sklepowej kasie… bo godzinę wcześniej
            postanowiliśmy zamknąć drzwi na jeszcze jeden zamek, albo wyjąć ulotki ze
            skrzynki na listy, to wystarczy…
            Kino zawsze miało w sobie pewną magię i będzie mieć ją nadal. Myślę, że
            niezależnie od tego, czy można kupić popcorn, czy jest klimatyzacja i jak duży
            jest ekran, znaczenie ma raczej to, czy przyszliśmy z kimś, czy sami… Jaki
            film? Ostatnio, „Telefon”… Kolory snów? Hmm, raczej nie… boję się snów,
            wszystkich, tych złych i tych dobrych. Nie mogę przewidzieć, jakie akurat dziś
            będą mi się śniły, a jeśli obudzę się sam, a to będzie zły sen? Więc nie,
            zdecydowanie nie, wolę unikać wszystkich…
            Zapachy… tak… szczególnie zapach wanilii, zawsze kojarzy mi się ze świętami,
            poza tym wszystkie zapachy z dzieciństwa – jesteście w stanie przypomnieć sobie
            jakieś? Szczęście? Każdy chciałby go zagarnąć dla siebie jak najwięcej,
            najlepiej jeszcze lepiej móc się nim z kimś podzielić, cieszyć się razem, bo
            czy można być szczęśliwym w samotności? Co do nieszczęścia nie ma wątpliwości,
            najbardziej przeżywamy je właśnie samotności i z pewnością, nie zawsze
            chcielibyśmy się nim dzielić, bo jak powiedzieć ukochanej osobie, że np.
            straciliśmy pracę? To jest paradoks, bo właściwie będąc w nieszczęściu
            powinniśmy być sami, nie szukać kogoś, kogo moglibyśmy obarczyć ciężarem swoich
            przeżyć, ale jest dokładnie na odwrót – im bardziej jest nam źle, tym bardziej
            szukamy kogoś, w cieniu kogo można by się choć chwilę ogrzać… a ja już czekam
            na spadające kasztany…
            • Gość: amaretta Do ROSENA :) IP: *.chello.pl 26.08.03, 16:34
              Kasztany niedługo będą turlać się między bajecznie kolorowymi, szeleszczącymi
              liśćmi... Dzisiejsza słoneczna pogoda sprawia,że mam ochotę trochę pofruwać
              nad ziemią. Przyjemnie czasami zapomnieć o całym świecie, a potem znów wrócić
              do rzeczywistości... I może zjeść soczystą gruszkę albo coś równie
              apetycznego... Lody czekoladowe z bakaliami są pyszne, ale oczywiście nie
              codziennie (te kalorie!)... A kino niezależnie od zapachu popcornu i różnych
              dodatków ma i tak swoją niezaprzeczalną, niepowtarzalną magię... Podobnie jak
              muzyka... spacery... podróże małe i duże... Podobno kobieta może być czterema
              porami roku w ciągu jednego dnia... To chyba prawda... Niektórzy mężczyźni też
              tak potrafią, nie mylę się, prawda??? W codzienności chyba najważniejsze jest
              to, aby znaleźć wielkość w małych rzeczach... to właśnie te kasztany, czerwień
              jarzębiny, zapach wanilii...
    • luka41 Re: Gdzie jesteś??? 26.08.03, 21:00
      ...otóż...może to jest tak, że nie spotkamy się nigdy, chociaz mijamy się
      codziennie... może to właśnie na tym polega zrozumienie sedna? że nie ma sie
      tego, na co sie ma ochote, że nie zobaczy sie miejsc, ktore chcialoby sie sie
      widziec, ze nie przeczyta sie najwazniejszej ksiazki, nie pocaluje
      najzielenszej zaby :-), nie spotka ksiecia...nie zerwie jabłka z drzewa
      poznania...ech...
      • rosen Re: Gdzie jesteś??? 26.08.03, 22:35
        Zgadzam się z tym, co napisała luka41, ale pytanie dlaczego tak się dzieje???
        Czy nie jest czasami tak, że prawda nas przerasta? Że kiedy stajemy w jej
        obliczu – odwracamy się? Dążąc do celu, do realizacji marzeń, idąc najczęściej
        przez życie wyboistą ścieżką, kiedy już mamy cel w zasięgu ręki - rezygnujemy…
        (?!) Czekamy niekiedy latami na tą prawdziwą, jedyną miłość, a kiedy ona
        przychodzi, okazuje się, że wymaga od nas zbyt wiele, czasami wyrzeczeń,
        czasami poświęceń, a czasami zwykłego zaufania do drugiej osoby… mamy te swoje
        wymarzone 5 minut – i co?! Co robimy?! Udajemy głuchoniemych… ja wtedy, kiedy
        ktoś prosi nas o 50 groszy, przyśpieszamy kroku, chcąc mieć tą osobę jak
        najprędzej za sobą… czy nie tak robicie??? Może jeszcze zdążycie zadać sobie
        pytanie – a może to było to? A może to był ten wieczór, ta chwila, ta osoba?
        Ale zaraz mówicie sobie, że to przecież niemożliwe, że źle dziś wyglądacie,
        może innym razem, może za tydzień, w następny weekend, w następne wakacje, w
        przyszłym roku… A kiedy już zdecydujemy się zrobić pierwszy krok, impreza,
        kino, kolacja, seks… co potem? Mówimy sobie, że to chyba nie to, doszukujemy
        się wad w tej drugiej osobie, zapominając, że o zaletach na które zwróciliśmy
        uwagę na początku, przekonujemy się, że nie możemy być z taką kanalią, taka
        dziwką… i tak dalej… i tak dalej… Kto przyzna się, że dał partnerowi/partnerce
        powody do braku zaufania? Kto przyzna się do braku odpowiedzialności, bo
        najczęściej zapominamy, że będą z kimś, stajemy się po części odpowiedzialni za
        tą drugą osobę? Komu starczy odwagi? Okazuje się wtedy, że sami nie wiemy,
        czego tak naprawdę chcemy od życia i tej drugiej osoby… seksu, bo to jest nam
        potrzebne do dobrego samopoczucia? A może, żeby było się do kogo odezwać? A
        może powodem, który najbardziej uzasadnia naszą decyzję o tym, żeby się z kimś
        związać jest potrzeba posiadania rodziny, dzieci? Piszę o tym, ponieważ tak
        dużo jest samotnych matek, nieszczęśliwych małżeństw, a jednocześnie tyle osób,
        które kogoś szukają…
        • ja_nek Re: Gdzie jesteś??? 26.08.03, 23:38
          Kochamy marzyć, a nie wszystko się spełni, bo jest zbyt wyidealizowane.
          Kiedy coś Wielkiego nas dotknie i obdarzy Sobą - nie dowierzamy.
          Dlaczego tak jest?
          To pytanie jest retoryczne, zbyt ogólne, by znaleźć wspólne mianowniki dla
          zbyt różnych sytuacji.

          Pozdrawiam
          janek
    • Gość: ona Re: Gdzie jesteś??? IP: 212.160.106.* 28.08.03, 17:16
      ....tutaj;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka