messja
31.08.03, 17:59
z dedykacja dla osoby, ktora mnie o to prosila:)))
pewnego razu jadac z pracy na rowerze do domu (tak, tak: prawie po dwoch
latach w koncu przeprosilam rower, wtedy, kiedy lato ma sie juz ku
koncowi:))) pomyslalam sobie, ze mimo wszystko, budzi sie we mnie czasami
(ale tylko czasami:) ogromny apetyt na zycie...
bo zazwyczaj widze wszystko w czarnych kolorach...
czy komus jeszcze sie tak zdarza? ze mimo wszystkich przeciwnosci losu budzi
sie w was jakos radosc zycia i apetyt, ktory wam przekornie
podpowiada: "jescze ci zycie pokaze, na co mnie stac!"?