Gość: ester IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.03, 21:33 jak postepowac z chorobliwie zazdrosnym facetem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ja_nek Re: zazdrosc 03.09.03, 23:51 Najczęściej duża zazdrość to rozpad związku. Bo jaka jest inna alternatywa: wiecznie sie tłumaczyć i rozliczać z zegarka? Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ester Re: zazdrosc IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.03, 23:57 co radzisz jako facet? jezeli nie ma formalnego powodu tylko urojenia??? do ktorych sie przyznaje, ale ktore trudno opanowac. sma bym poradzila szbka ewakuacje, ale tego nie chce! Odpowiedz Link Zgłoś
elzbieta28 Re: zazdrosc 04.09.03, 07:42 Najlepiej jest uciekać od takiego faceta, narazie może to będziesz znosić dzielnie i tłumaczyć jego "urojenia" miłością, ale życie jest długie...co będzie później? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
taka_tam Re: zazdrosc 04.09.03, 08:38 niby to plus, że twój partner ma świadomość trawiącej go zazdrości, ale jeśli nic konstruktywnego nie potrafi z tym zrobić, to i tak zawsze będziesz na "cenzurowanym". albo zaakceptujesz tą jego zazdrość i pokornie będziesz się ze wszystkiego tłumaczyć, popadając powoli w nerwicę, albo odejdziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samowolny Re: zazdrosc IP: *.*.*.* 04.09.03, 11:27 jak sama napisałaś "chorobliwie zazdrosny" czyli on jest chory...a takich ludzi należy szerokim łukiem omijać bo owa choroba jest z gatunku tych nieuleczalnych.. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: zazdrosc 04.09.03, 11:37 Oj uciakać w podskokach i to jak najdalej. Chorobliwa zazdrość, to moim zdaniem rodzaj schizofrenii. Czy godzisz się na życie z psychicznie chorym ? Wybór należy do Ciebie. No, chyba, że odpowiada Ci życie męczennicy... Pozdrawiam serdecznie, silnej woli życzę w podjęciu odpowiedniej decyzji... Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: zazdrosc 04.09.03, 17:46 Mają rację Elżbieta28 i Mandarynka - uciekać. Ty siłą swojego uczucia nie "naprawisz" go, a On Cię zadręczy. Wyjdzie na to, że będzie miał pretensje o to, że n.p. przy zakupie pomidorów sympatycznie zagadałaś do sprzedawcy, albo że znajomemu, mijanemu na ulicy, listonoszowi powiesz "dzień dobry". We wszystkim będzie szukał podtekstu i wyimaginowanej zdrady. A już - "nie daj Boże" pod jego nieobecność wpuścisz do mieszkania ludzi z gazowni, którzy chcą odczytać wskazania licznika, lub hydraulika, bo pękła rura i zalewasz mieszkanie piętro niżej. Lepiej uciekaj. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś