vena111 16.09.03, 11:24 ........no własnie....przeciez to nie jest wcale konieczne Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kwasna_cytryna Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 11:42 Ale zazwyczaj jest łatwiej we dwoje i przyjemniej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: samowolny Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan IP: *.prokom.pl 16.09.03, 11:46 człek jest istotą stadną łączący sie w pary.... pojedyncze osobniki czują sie samotne i często bywa to przyczyną tragedii :))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 11:51 Najważniejsze jest by oprócz istniejącej potrzeby bycia w stadzie, wyciszyć się i pogodzić z tymczasową samotnością. Zaakceptować ją, choć szukać powoli drugiej połówki. Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
ka_27 Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 11:54 Druga połówka ma uzasadnienie - wypełnia naszą brakującą część :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 12:02 Z tą drugą połówką to różnie bywa:)) Czasem nas uzupełnia, a czasem jest po prostu bardzo podobna:)) Odpowiedz Link Zgłoś
ka_27 Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 12:04 Ale zawsze do całości potrzebne są dwie połówki ... :-))) Ponieważ jedna połówka nigdy nie stworzy całości ... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 12:10 A z tym nie można się nie zgodzić :))) Zresztą do samotności nie można się ani przyzwyczaić, ani jej chwilowo zaakceptować. Można tylko udawać, że ona nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_27 Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 12:13 Mozna udawać, ale po co? Udawanie przynosi tylko ułudę ... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 12:16 ka_27 napisał: > Mozna udawać, ale po co? Udawanie przynosi tylko ułudę ... Bo tak jest ... bezpieczniej dla psychiki? Odpowiedz Link Zgłoś
ka_27 Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 12:19 Bo tak jest najłatwiej ... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 12:27 To bywa jak letarg ... Potem człowiek się z niego budzi i nagle zauważa, że i tak sie nic nie zmieniło. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_27 Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 16.09.03, 12:32 Ale ma chwilę ułudy stabilizacji ... I dlatego niektórym się zdaje, że stanowią sami tą całość ... Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 18.09.03, 22:14 Każdy człowiek stanowi całość - jako osoba. Natomiast "druga połówka" pozwala na dopełnienie całości o dodatkowe elementy i cechy, których samemu nie uzupełni się za wszystkie skarby świata. Można istnieć bez tzw. "dodatkowych" elementów w układance osobowości, ale to już jest indywidualny wybór, albo traf losu. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Serdecznie pozdrawiam wszystkie samotne polowki... 16.09.03, 12:10 A ja po drugiej polowce mam ochote na trzecia... Serdecznie pozdrawiam z dalekiego kraju, gdzie niestety picie alkoholu jest zabronione prawnie. Nie bede klamac: ja chce juz do domu! (Zostalo juz tylko dwanascie dni i gdzies siedem godzin...) Cal-ineczko jestes kochana... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: Serdecznie pozdrawiam wszystkie samotne polow 16.09.03, 12:13 Quickly, Ty nie ryzykuj tej trzeciej połówki, bo potem to tylko głowa boli ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
barbarella8 Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 20.09.03, 22:58 Jestem niczyj - Edward Stachura Nie mam ojca, nie mam matki, Nie mam braci, nie mam siostry, Nie mam też (szum,wietrze, szum), Nie mam tez przyjaciół już. Chodzę tu, chodzę tam, W tłumie ludzi zawsze sam. Nie mam juz nic. Nie mam już nic. Ale też nikt mnie nie ma. Nikt mnie nie ma. Nikt mnie nie ma. Nie ma mnie nikt. Jestem niczyj. Jestem niczyj. Jestem niczyj. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: ? 16.09.03, 12:36 jmx napisała: > kwasna_cytryna napisała: > > > A są tacy ludzie ? > > Tak. > Znam takich, którym się to wydawało... Samotność sobie rekompensowali ucieczką w pracę albo w działalnośc społeczną. Nawet nie mam przekonania, czy eremici w zakonach tak naprawdę stają się jedną całością, bo końcu oni mają Boga... Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: ? 16.09.03, 12:44 A powiedz mi jak można stworzyć szczęśliwy, pełny, oparty na zdrowych zasadach związek, jesli drugiej osobie masz do zaoferowania tylko brak (tej drugiej połówki)? Wystarczy poczytać to forum - ludzie spragnieni uczuć, wygłodniali, rzucający się na oślep na kogolwiek... Zamiast poznawać drugiego człowieka, takim jakim on jest w istocie, jest się zainteresowanym "masniem" kogoś, "posiadaniem" drugiej połówki. Spotyka się drugiego człowieka i z tyłu głowy zapala się lampka - a może to on/ona?? Co można osiągnąć z takim podejściem? Wg mnie wyłącznie rozczarowania. Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Jeszcze mam wejscie na internet... 16.09.03, 13:02 ...do czasu az mnie wylacza. kwasna-cytryno, i bez trzeciej polowki boli mnie glowa. Nie bede cudowac, nie pije... czasami piwo lub dwa. Ale lubie sie czasami chwalic... Chyba Cie tym nie rozczarowalem? jmx, nie trwalych zwiazkow, wszystko jest zludzeniem... Nie warto. Nie ma na co czekac. Cale zycie jest "wielkim czekaniem"... Pozniej przychodzi tylko rozczarowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Quickly 16.09.03, 13:13 No właśnie!! Nie ma na co czekać, szukać, gonić! Trzeba ż y ć!! :-) Pozdrowienia z jesiennej Polski przesyłam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: Quickly 16.09.03, 13:23 Kiedys gonilem. Teraz juz nie... Nie warto. Podobno w Brisben upaly... Sucho... Zrobilo sie "lato". Moj wypalony sloncem ogrod... Jak przyjade pozbieram umarle kwiaty... Jak bardzo sie im chcialo pic zanim przytulila im smierc... One nigdy sie nie skarzyly, cieszyly sie zyciem do konca... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: człowiek 16.09.03, 13:47 Człowiek jest istotą społeczną, a psychologia przedstawia następujące koncepcje owej "społeczności" czlowieka: a) koncepcja behawiorystyczna - zachowanie człowieka jest sterowane przez środowisko, w którym istnieją różne bodźce stanowiące nagrody i kary; manipulowanie nimi modyfikujące zachowanie; działanie człowieka jest działaniem sprawnym, powoduje zmianę środowiska b) koncepcja psychoanalityczna - siły napędowe zachowania (popędy, potrzeby) tkwią w człowieku, czego on jest świadom i stymulują one to, do czego człowiek dąży i czego unika; wychowanie - uspołecznianie decyduje o kształtowaniu popędów c) koncepcja poznawcza - środowisko jest ważnym determinantem zachowania człowieka; człowiek odbiera informacje ze środowiska, przetwarza je, regulują one ludzkie czynności; są źródłem wiedzy o otaczającym świecie; człowiek nie jest biernym obserwatorem, lecz badaczem d) koncepcja humanistyczna - człowiek jest pewną całością, dążącą do samorealizacji i rozwoju; aktualne doświadczenia kształtują działanie i przeżycia; w warunkach naturalnych jednostka i świat społeczny tworzą jednolity system cytat z netu :PPP Teraz każdy niech dopasuje siebie do nich :))) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: człowiek 17.09.03, 00:11 Teoria c/d pasowałyby do mnie. Ale to jest zmienne, a kobieta podobnież zmienną jest. Fajny cytat. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: Jeszcze mam wejscie na internet... 16.09.03, 15:20 quickly napisał: > ...do czasu az mnie wylacza. > kwasna-cytryno, i bez trzeciej polowki boli mnie glowa. Nie bede cudowac, nie > pije... czasami piwo lub dwa. Ale lubie sie czasami chwalic... Chyba Cie tym > nie rozczarowalem? . Quickly, póki co nie ma żadnego powodu, żebym miała się poczuć rozczarowana. To, że lubisz się czasem pochwalić, to całkiem normalne - każdy z nas to lubi i to robi. Byle to nie przekraczało pewnych granic, bo wtedy pojawia się coś na kształt egocentryzmu. A to już dobrze nie jest, bo ciągle słychać jedno wielkie "JA" i nie dopuszcza się nikogo więcej do głosu. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Różne rodzaje całości 16.09.03, 12:53 Każdy człowiek jest całością sam dla siebie. Kiedy spotyka drugiego człowieka (tzw. swoją drugą połówkę), razem Tworzą związek, który także jest całością, oni zaś jego częściami. Samotność to nie kalectwo i nie jest jak brak ręki, nogi, czy połowy organizmu. Samotnośc nie musi być wcale czasem "pomiędzy" związkami, ani też czasem przeczekiwania do kolejnego związku. Jest ważnym i cennym etapem w życiu, chociaż nie każdy jej doświadcza. Tu i teraz jestem całością w mojej samotności. Tu i teraz niczego mi nie brak, by być całością. Być może jutro w innym miejscu życia będę tworzyć inną całość - z kimś. To jest ten fenomen - dwie całości tworzą całość trzecią i nie ma wtym żadnej sprzeczności. To trochę tak, jak z podziałem komórek - najpierw jest jedna - skończona pełna, a potem dzieli się na dwie i one też są skończone i pełne, wcale nie mają połowicznej wartości. Z ludźmi jest podobnie tylko działa w dwie strony - łączą się, a potem rozdzielają, potem znów łączą... W. Odpowiedz Link Zgłoś
quickly Re: Różne rodzaje całości (czyli o wplywie... 16.09.03, 13:12 ...komorek na nasze zycie) Ladnie to ujelas walentyna, tylko widzisz... czlowiekiem trzepia, od samego jego poczatku do samego konca, jego geny. Czy chcesz tego, czy nie... To cos zakodowane jest w kazdej naszej komorce. Nie uciekniesz od tego, ani Ty ani ja. Zrobisz dokladnie to, do czego jestes juz zaprojektowana. Nie oszukasz stu trylionow komorek (kazda z dwoma metrami zapisu DNA!). Jestesmy tym czym jestesmy. I wybieramy to, co bedzie korzystniejsze dla przkazania naszego kodu genetycznego... Cala reszta, to tylko slodki dodatek do naszego przy tym wysilku... Odpowiedz Link Zgłoś
thomas21cry A ja od niedawna mam drugą "połówke" 16.09.03, 14:04 Od niedawna jestem bardzo zakochany Wcześniej nigdy nie byłem wieć jest to dla mnie nowość Jestem bardzo szczęśliwy i naprawde gdybym miał porównać moje życie przed i teraz to muszę przyznać że teraz moje życie sensu nabiera a wczesniej to tylko dryfowałem bez celu po wielkim oceanie jakim jest ten świat ona jest dla mnie latarnia morska która mnie teraz prowadzi. Thomas21cry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz do... wszystkich IP: 213.17.172.* 16.09.03, 16:27 Dawno mnie tu nie było, więc być może moi antagoniści zniosą tych kilka(dziesiąt ;-) ) słów... NIE: Jmx: nie zgadzam się. Nie jest tak, że można nie mieć NIC do zaoferowania. Życie to nie bazar ani nie sklep, w którym się eksponuje właściwości ludzkiego towaru. Ludzie to nie arbuzy, w które wystarczy popukać, by stwierdzić czy są smaczne i dojrzałe, czy nie. Czasem jest tak, że ktoś z pozoru nieciekawy, ma w sobie to "coś", co dostrzeże Ktoś i się tym zachwyci. Choć, nie da się ukryć, czasem jest tak, że tego Kogoś nie udaje się spotkać. Długo... albo nigdy. Ja sam mam świadomość własnej nie-ciekawości, ale... Nie wiem, może... Quickly: nie, ludzie to nie tylko DNA. To prawda, przyroda zaprogramowała nas przede wszystkim na przekazanie swoich genów naszym następcom, ale... w tylu miejscach jesteśmy z tą przyrodą na bakier ;-). Z własnego doświadczenia - mimo, iż dzisiaj w pobliskim lesie spotkałem piękne kobiety, nie dokonałem natychmiastowego przekazania im swojego DNA... I, zapewniam, nie tylko z powodu świadomości zagrożenia karą za przstępstwo. Walentyna: komórki się, owszem, dzielą - ale raczej nie łączą. Jeśli komórka się podzieli, powstają dwie autonomiczne komórki, które współistnieją w ramach tego samego organizmu i się uzupełniają. Z ludźmi jest jednak inaczej. Jeśli dzielą się (rozstają) ludzie - rzadko, niezmiernie rzadko potrafią współistnieć. Najczęściej wytwarzają barierę ochronną i od swojej, niegdyś "drugiej połówki", skutecznie się izolują. Niezwykle często niegdysiejszą miłość zastępuje niechęć, często wręcz nienawiść. Z drugiej strony - jeśli spotyka się dwoje ludzi (dwie "komórki"), to najczęściej nie jest tak, że są w stanie stworzyć naturalną całość, monolit. Jednak na ogół muszą się po prostu nauczyć obok siebie współistnieć. Będąc "pochodnymi" różnych organizmów (różnych środowisk, różnego wychowania, różnych przyzwyczajeń, różnych życiowych dróg), muszą się pogodzić z pewnymi odmiennymi cechami "drugiej połowy". Pomaga w tym zauroczenie, zakochanie, zachwycenie. I cała sztuka polega na tym, żeby to przekuć w trwałą miłość i umiejętność współbycia. To trudne. Żeby nie było można mi zarzucić belferstwa i mentorstwa - mi się dotychczas nie udało. Dzisiaj było "na nie", w przyszłości postaram się poprawić ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx nie :-) 16.09.03, 17:05 Każdy ma coś do zaofiarowania. Ale nie każdy potrafi to przyjąć.... Więc - jesli tylko dajemy nie otrzymując nic w zamian - być może oznacza to, że nie potrafimy umiejętnie "odebrać" tego co ktoś nam daje. Innymi słowy dawca i biorca nie nadają na wspólnych falach. Wtedy można zrobić trzy rzeczy - poprawić komunikację (zostać), odejść (jesli się nie da), albo trwać i cierpieć bo bycie z kimś jest lepsze niż samo(tn)ość. Każdy sam dokonuje wyboru we własnym sercu i wg sumienia. Do rozważenia (z zupełnie innej? beczki): a może samoświadomość to złuda? Czy jesteśmy tacy jak sami o sobie myślimy czy takimi jak nas widzą inni? :-) PS. Witam(y) dawno nie-widzianego :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz nie (nie) = tak :-) IP: 213.17.172.* 16.09.03, 17:22 Ha, mówiłem przecie, że ja tylko tak okazjonalnie "na nie". Chodziło mi o jedną wypowiedź - z innymi się zgadzam. Z tą też :-) A teraz poważnie(j). Jesteśmy i tacy, jak siebie widzimy i tacy, jakimi nas widzą inni. Trudno to oddzielić. "Normalny " (taaaak, tylko kto jest "normalny"? - to chyba temat na oddzielny wątek...) człowiek patrzy zarówno na siebie, dokonuje samooceny i porównania swojego rzeczywistego "ja" z wzorcem jaki sobie w głowie wyhodował, jak i obserwuje odbiór swojej osoby przez otoczenie. No i gdzieś znajduje ten "złoty srodek", który polega na jednoczesnej samoakceptacji i akceptacji przez otoczenie. Czego wszystkim życzę, Amen (jak ktoś kiedyś sugerował ;-) ) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz errata IP: 213.17.172.* 16.09.03, 17:31 Oczywiście powinno być "jakimi siebie widzimy". Błąd. Wstyd ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx nie (tak) = nie wiem :-) 17.09.03, 00:15 Bardzo trudno o "normalnych" w znaczeniu "znajdujących złoty środek polegający na samoakceptacji i akceptacji przez otoczenie". Bo (jeśli pozostajemy przy tematyce związków) ktoś akceptujący siebie i nie szukający na siłę współtowarzysza życia, będący sam może nie spotkać się z akceptacją (zrozumieniem) społeczeństwa/środowiska w jakim się obraca. A druga osoba, nie akceptująca swojego stanu "jednoosobowości", której brakuje "drugiej połówki" rzuca się w wir poszukiwań "tego jedynego/jedynej" albo tkwi w nieudanym związku. I, paradoksalnie, takiej osobie może być łatwiej bo spotyka się ze zrozumieniem i wsparciem otoczenia (co nawet widac na tym wątku). Trudno powiedzieć, kto jest bardziej "normalny" - czy ten, który nie szuka i znajduje sobie miejsce w życiu z aktualnym stanem posiadania czy ten, kto bez drugiej osoby czuje się niepełny i niedowartościowany i, chcąc to zmienić, zajmuje się intensywnie szukaniem a nie spotykanymi na swej drodze ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: nie :-) 16.09.03, 21:08 jmx napisała: > Do rozważenia (z zupełnie innej? beczki): a może samoświadomość to złuda? > Czy jesteśmy tacy jak sami o sobie myślimy czy takimi jak nas widzą inni? > :-) Czasem odkrywamy sami siebie poprzez spojrzenie na nas innych :))) Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: do... Sergiusza 16.09.03, 17:14 No to nas wypunktowałeś. O mały włos, a stawiałbyś oceny. (Nie warczę, zmartwiłam się raczej). Nie bierz tak dosłownie tej komórkologii. Z innego watku: skały, śnieg i sam na sam z nimi - to fantastyczne, więc skąd Twoja opozycja wobec całego świata? Zamiast uskrzydlenia? W. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz do... Walentyny IP: 213.17.172.* 16.09.03, 17:26 Mylisz się - ani Was nie punktowałem, ani nie jestem zeźlony na świat, raczej przeciwnie. Czuję się w nim bardzo dobrze, dawno nie "miotała" mną taka z nim harmonia. Po prostu chciałem jakoś zacząć - a że na razie na nie... cóż, lubię wkładać kij w mrowisko, to czasem pięknie rozpoczyna DYSKUSJĘ. Z mnóstwem napisanych rzeczy jestem "na tak", ale o tym w następnym odcinku ;-) No i Ciebie też witam po górskiej przerwie. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz do... uskrzydlenia IP: 213.17.172.* 16.09.03, 17:38 Wybacz, Weno, "psucie" watku i prywatę... ****** Po ośnieżonych skałach pełzłem pierwszy raz. Przyznaję, kilka razy rzeczywiście czułem sie prawie dosłownie uskrzydlony ;-). A że podobało mi się przeogromnie - ja tam wrócę, oby jak najszybciej. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx o... uskrzydlenia 16.09.03, 23:59 O uskrzydlony, o boski Sergiuszu, stojący na ośnieżonych gór szczycie Niemiłosiernie wypunktowałeś Walentyne, dżema... jakiegoż to trzeba sumienia...??! ;-) PS. > Wybacz, Weno, "psucie" watku i prywatę... Dołączam się... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz o... sumienie IP: 213.17.172.* 17.09.03, 13:25 Ach, sumienie me przebrzydłe, nie ma w nim litości. Użyj szczotki, wody z mydłem, szoruj do białości. ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: o... sumienie 17.09.03, 14:45 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Ach, sumienie me przebrzydłe, > nie ma w nim litości. > Użyj szczotki, wody z mydłem, > szoruj do białości. > > A inicjały MS to od Mickiewicz Słowacki :-P > ;-) > > MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: o... IP: 213.17.172.* 17.09.03, 15:06 Tak. Rodem z Częstochowy. ;-) SM. (dla odmiany, żeby się wieszcze nie pobili o pierwszeństwo) Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna dalsze psucie wątku - prozą tym razem 17.09.03, 10:07 No to teraz widać, że góry naprawdę uskrzydlają - do poziomu poezji nawet. A gdzież Ty, Sergiuszu, znalazłeś skały w śniegu? Może rozpalimy w kominku nowego wątku i posnujesz opowieści górskie? A jmx zaimprowizuje poemat? Serdeczności przedpołudniowe dla Was. W. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz dalsze psucie + próba naprawy IP: 213.17.172.* 17.09.03, 11:49 O poranku, w środku dnia Strach - Sergiusz się budzi! Trochę głupich porad da Trochę też przynudzi... (autor! autor!) ****************** Na początek mała porcyjka psucia ;-) --- Samowolne Śniadanie Sergiusza: Taka_tam bułeczka ze smakowitym dżemikiem, do tego szybka (tłum.) herbatka z kwaśną_cytryną, a na deser pyszny wafelek Walentino (Z.P.C. Kopernik). MNIAM! Janku, zapraszam do stołu! (tylko żeby nie przyleciał Sokół i nie zeżarł...) ;-)) -------------------------- Dzisiaj będzie bardziej na tak: Tak, rzeczywiście samotność... nie, chyba lepiej będzie "samość"(?)... to stan. Po prostu. Ani on lepszy, ani gorszy od nie-samości, tylko - inny. Zgadzam się i z Jmx, i z Walentyną, i z Taką_tam, i... <-- Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: dalsze psucie + próba naprawy 17.09.03, 12:39 Sergiusz, chyba ja ryzykuję tu najwięcej w tym psuciu :))) Będę poplasterkowana, ale przynajmniej może starczę na dłużej niż wafelek ;PPP Nie ma z pewnością na tym świecie człowieka, który w jakimś okresie swojego życa nie byłby sam lub samotny. Ale nadal twierdzę, że na chwilę można się z tym pogodzić i nawet cieszyć się z takiej sytuacji. Czasem po prostu odnajduje się w takim momencie spokój, którego brakowało. Ale na dłuższą metę jest to conajmniej uciążliwe. Bo drugiej połówki nie zastąpi ani praca, ani dzieci, ani przyjaciele, ani hobby. Bo pustki nic nie zastąpi. Można ją tylko w jakiś sposób przytłumić. Oczywiste jest, że szukać drugiej połówki nie należy na siłę, bo wtedy trafia się zazwyczaj nie na osobę, z którą chcałoby sie być naprawdę. To taki ersatz, namiastka tego kogoś, kogo chciałoby się mieć u swego boku. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx dalsze psucie + próba naprawy = ? 17.09.03, 14:50 Cytryno.... nie przykładam ręki do plasterkowania chcę tylko powiedzieć (przynajmniej ze swojej strony, ktoś inny może czuć inaczej), że będąsc samemu nie trzeba czuć się samotnym. A o pustce też już pisałam - do Falcon - druga osoba nie wypełni Ci życia, to trzeba zrobić samemu ze sobą. Chodzi o wspólne życie, współodczuwanie a nie podpieranie się i traktowanie drugiej osoby jako wypełniacza. Tak jak z nudą, są ludzie, którzy się nudzą i tacy, którzy nie, chociaż przecież "nic się nie dzieje". "Chce się mieć kogoś u boku". W takim podejściu tęskni się za STANEM a nie konkretnym CZŁOWIEKIEM. Nie "kogoś u boku" ale chce się mieć Franka, Józia, Marysię ect. To człowiek powinien wbudzać stan tęsknoty "za..." a nie odwrotnie. Tak czuję... Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna już nie psucie chyba, bo znów o samotności 17.09.03, 15:02 Wychodzi nam z tego, że samotność to nie nieobecność drugiej osoby, ani nie bycie samemu z sobą, a raczej odczucie, sposób postrzegania siebie. Bo w tłumie ludzi można być = czuć się samotnym, a pijąc do lustra wcale nie. Źródłem samotności nie jest tylko sytuacja, w jakiej jesteśmy - brak drugiej połówki, czy nieobecność przyjaciół, czy jeszcze niezrozumienie ze strony najbliższych. Samotność wypływa z tego, jak sami siebie w tejże sytuacji postrzegamy. Samotność to nielubienie bycia samemu. Popołudniową kawę proponuję :-) W. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz co by tu jeszcze sp... , panowie, co by tu... ;-) IP: 213.17.172.* 17.09.03, 15:22 > Samotność to nielubienie bycia samemu. O!!!!!!!!!! W końcu ktoś wyraził to, czego sam w jednym zdaniu nie umiałem. Bo uporczywie rozróżniam "samość" (bycie samemu akceptowane) od "samotności" (bycie samemu znienawidzone). A chyba jest tak, że "będąc bez" po prostu przechodzi się od jednego stanu do drugiego, tyle że w różnych proporcjach, zależnych od bardzo wielu czynników - otoczenia, pory roku, chwilowyh przeżyć, radości posiadania przyjaciół czy smutku z powodu ich utraty. Jeśli ktos mówi, że mu dobrze ze swoją samością, to zapewne po prostu częściej jest sam, niż samotny. A dla odmiany ktoś, kto "wyje za", cześciej bywa samotny... Jak całe życie - rzadko bywa kontrastowo czarno - białe, najczęściej jednak ma półtony. SM. ;-) Z mlekiem poproszę :-) I do kawy ciacho - może być kawałek sernika. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: co by tu jeszcze sp... , panowie, co by tu... 17.09.03, 15:37 Czy sernik ma być ten od Montaigne'a? (patrz wątek o samotności i literaturze :-P) Szłam sobie dziś rozsłonecznioną jesiennie ulicą. Sama. Sama z sobą, jak z dobrym przyjacielem. Każdy oddech był jak uśmiech skierowany wprost do mnie. Każdy krok pod rękę z wiatrem. Przez ten krótki spacer czułam się bardzo całą całością. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz co by tu jeszcze... zjeść, panowie, co by tu... IP: 213.17.172.* 17.09.03, 15:47 Poproszę o sernik domowy "babciny", z rodzynkami. Może być z lekkim zakalcem, też lubię. ******** Hm... myślę, że każdy "ma" tak samo, nawet jak jest "z kimś". Czasem po prostu musimy pójść przez miasto, las, łąkę sami ze sobą i pozostać w cztery oczy ze swoimi odczuciami i myślami. Pytanie tylko - do czego potem wracamy, a możliwości jest wiele. Bywa, że do ulubionego domu, bywa że do miejsca, w którym się czujemy źle. I nie zawsze ma to związek z obecnością tam drugiej osoby. Bo czuć się samotnie można i w czyimś towarzystwie i bez niego. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: co by tu jeszcze... zjeść, panowie, co by tu. 17.09.03, 15:56 Na sernik będziesz musiał poczekać, aż stanie się jedno z następujących: a) zostanę babcią - to może potrwać b) nauczę się piec - ale wtedy nie będzie babciny A sam nie ukręcisz? :-P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz co by tu jeszcze upiec, panowie, co by tu... IP: 213.17.172.* 17.09.03, 16:07 Obawiam się, że zamiast dysjunkcji musi tu zajść koniunkcja - czyli musi się spełnić i jedno i drugie. Rzeczywiście, mogę nie doczekać. No więc upiekę sobie sam. ;-P MS. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna babcie a sernik 17.09.03, 16:30 A to nie jest tak, że babcie z definicji potrafią sernik upiec? Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: całość 17.09.03, 16:36 A ja podobnie jak Walentyna dzisiaj rano jadąc do pracy poczułam się "całością" - to takie błogie uczucie :))) To może mojej szarlotki ktoś spróbuje ??? Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: całość 17.09.03, 16:37 Na okoliczność szarlotki nawet zrobie piętnastą dziś kawę. Komu jeszcze, skoro już idę do kuchni? Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: całość 17.09.03, 16:39 Moja trzecia, ale wypiję :))) A co mi tam ... :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz 1/2 IP: 213.17.172.* 17.09.03, 16:42 Jeśli można, to ja poproszę o małą filizankę (pełną ;-) ). Postaram się, by moje trzęsące się łapki jej nie potłukły. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna w filiżance, czy w kubku, Cytrynko? 17.09.03, 16:49 Sergiusz woli porcelanę, a Ty? Ja dla siebie - w kubasie o grubych ściankach, który zawsze tulę w dłoniach ignorując uszko. Oj strasznie wątek zabłądziliśmy. Nie pogniewają się? Kawa dla wszystkich!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: w filiżance, czy w kubku, Cytrynko? 17.09.03, 16:51 Tylko w kubku!!!!! Filizanki to sobie zostawię na służbowe lunche i kolacje :PPP Odpowiedz Link Zgłoś
jmx kawa w filiżance, w kubku herbata 17.09.03, 16:56 kwasna_cytryna napisała: > Tylko w kubku!!!!! To herbata. Kawka w białej filiżance, z cienkej porcelany ze złotyum paskiem, z mleczkiem i bez cukru. Mmmm... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: kawa w filiżance, w kubku herbata 17.09.03, 16:59 Więc dla Ciebie będzie w białej filiżance. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Filiżany i kubaski IP: 213.17.172.* 17.09.03, 16:53 Filiżanka najlepsza nie porcelanowa, ale fajansowa - właśnie z grubachnymi ściankami. Autorka wątku pewnie umarła z głodu, za późno te ciastka. Zostawcie dla niej kawałek, na wypadek gdyby żyła jeszcze. Ja sobie idę na tzw. świeży luft. Miłego odpoczynku... ode mnie ;-)) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz tylko kawałeczek.... IP: 213.17.172.* 17.09.03, 16:40 Szarlotka? Uuuuuuuuuu!!! Z cynamonem i kruszonką na wierzchu? Jutro zrobię placek ze śliwkami, zapraszam. ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: tylko kawałeczek.... 17.09.03, 16:50 Szarlotka paluszki lizać :)))) A ten placek to drożdzowy będzie ??? Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: tylko kawałeczek.... 17.09.03, 17:04 mmmm, plazek ze śliwkami.... I jak tu nie lubić jesieni? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Sernik Babuni IP: 213.17.172.* 17.09.03, 16:44 Tak było z babciami staromodnymi, z dawnych czasów. Ty już masz sznsę być tylko babcią nowoczesną, więc nijakiej gwarancji nie ma. Ale - poczekamy, zobaczymy... ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: kulinarne niespodzianki 17.09.03, 16:33 ??? A co? Serniki też. Przynajmniej kiedyś się ukręcało - drewnianą pałką (nie znam fachowego określenia) w makutrze. Byłam świadkiem! Ale to era przedmikserowa, nie wszyscy pamiętają... Może nie jest mi już tak daleko do tego bycia babcią... Jednak... :-P Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: kulinarne niespodzianki 17.09.03, 16:48 Jeśli juz to uciera (w makutrze - taka miska z rowkami) ;-))). Ale nowoczesnej przyszłej babci wybaczymy ;-)))). PS. Sernik najlepiej smakuje z sera, nie z definicji ;-D Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: kulinarne niespodzianki 17.09.03, 16:50 Jakby chcieć się przyczepić, to makutra tylko do ucierania maku. Makowiec też może być :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: kulinarne niespodzianki 17.09.03, 16:52 A kto potrafi zrobić ciasto z zakalcem ???? Bo ja na zakalec też reflektuje :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz zakalec z ciastem IP: 213.17.172.* 17.09.03, 16:56 Nie mam z tym problemów... ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz kulinarne spodzianki IP: 213.17.172.* 17.09.03, 16:55 No to może dla pogodzenia stron: "serutra"? Hi, hi, hi. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: kulinarne spodzianki 17.09.03, 17:00 a może MakuSerka?? ;-)))))))))))))))))))))))))))) papa :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: kulinarne spodzianki IP: 213.17.172.* 17.09.03, 17:03 :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: kulinarne spodzianki 17.09.03, 17:05 No to jeszcze - dla chętnych - herbata w szklance ubranej w słomkowy koszyczek. Podano do stołu. Paaa... :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz wyjście smoków IP: 213.17.172.* 17.09.03, 17:07 Ja wiedziałem, ze tak będzie... aha, aha, aha ;-) Stół nakryty, kawa i herbata dymi, a wszyscy wychodzą. Pokręceni jak korkociągi... Do... MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: wyjście smoków 17.09.03, 17:09 Gość portalu: Sergiusz napisał(a): > Ja wiedziałem, ze tak będzie... aha, aha, aha ;-) > > > Stół nakryty, kawa i herbata dymi, a wszyscy wychodzą. > Pokręceni jak korkociągi... > > Do... ... kuchni poszli, się napchać i nachlać realnie. Smacznego! :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: dalsze psucie + próba naprawy = ? 17.09.03, 15:24 jmx ... dyskusja staje się akademicka :))) A temat nadaje się na długie nocne Polaków rozmowy ;)))) Zresztą nie wiem, czy tu wszyscy do końca jesteśmy się w stanie zrozumieć i przekonać do swoich racji. Czasem drobne niuanse, użycie innego słowa, powodują, że się zgadzamy - albo się nie zgadzamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz śrubsztakiem i holajzą IP: 213.17.172.* 17.09.03, 15:34 Jeśli mam do wyboru "nocne Polaków rozmowy" albo "dzienne Polaków awantury", zdecydowanie wybieram to pierwsze. MS. (już normalnie) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx nocą o 16:00 (nie tylko do Cytryny :-)) 17.09.03, 16:05 Wydaje mi się, że to nawet nie chodzi o przekonywanie drugiej osoby, większość z nas (wszyscy) mówi na podstawie własnych przeżyć, doświadczeń, przemyśleń; trudno w takim momencie zmienić swoje zdanie na podstawie kilku(dziesięciu) zdań. Ale... w dyskusji (nie awanturze) jest dobre to, ze mozna spotkać się ze zdaniem odmiennym od swojego, poznać przemyślenia innych, spojrzeć inaczej niż dotychczas na problem/przedmiot dyskusji. A po to to forum chyba jest - do dyskusji: dziennych, popołudniowych, kawowych, sernikowych, nocnych... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
taka_tam szczęście 16.09.03, 14:11 zgadzam się z walentyną! można stanowić całość, będąc samotnym, choć to słowo kojarzy się zwykle z pustką i brakiem kogoś ważnego w życiu. dlatego wolę mówić "będąc samemu", a nie "będąc samotnym"... druga osoba, partner, czy jak to zwał jest dopełnieniem nas samych, a nie naszą integralną cześcią, bez której nie da się szczęśliwie funkcjonować... z takim podejściem rzeczywiście dąży się za wszelką cenę do bycia z kimś, bez wzgledu na to, czy ten ktoś jest dla nas odpowiedni, czy nie. z takim podejściem trwa się w nieszczęśliwych związkach, z obawy o to, że się zostanie "na lodzie". takie podejście w końcu świadczy o pustce lub braku pełni w sobie samym i próbę odszukania tego w partnerze.... myślę, że to niewłaściwe założenie, bo wcześniej czy później zagoni nas w kozi róg. szczęście, radość, spokój i siłę trzeba najpierw odnaleźć w sobie, a potem dzielić się nią z partnerem (wtedy jest z czego dawać)... jest to zupełnie niezależne od naturalnej dla każdego normalnego człowieka, potrzeby wiązania się w pary. tęsknota za stanem zakochania i poczucie bliskości, jakie daje bycie z kimś, jest zdrowym objawem, gorzej, jeśli przeradza się w paniczny pęd za drugą połową lub rodzi uczucie bycia gorszym, bo samotnym/singlem... Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: szczęście 16.09.03, 15:31 I to jest dokładnie to o czym pisałam. I nie znaczy to, że żyje się w ułudzie. Tak naprawdę co możemy ofiarować drugiemu człowiekowi to siebie samych a nie własną tęsknotę "za czymś". Życiowy partner to nie proteza umożliwiająca pozbycie się kompleksów czy zbudowanie poczucia własnej wartości. Czasem sobie myślę, że co ludzie nawzajem włożą do związku to potem z niego wyjmują... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: szczęście 16.09.03, 15:33 jmx napisała: Czasem sobie myślę, że co ludzie nawzajem włożą do związku to potem z niego wyjmują... > Nie zawsze jest to zależne od Ciebie, czasem wkładasz dużo, a nie otrzymujesz nic Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: szczęście 16.09.03, 15:54 Napisałam: "nawzajem". I jeszcze jedno - jak "coś" się wklada, to zawsze "coś" wraca - choćby stysfakcja, że zrobiło się wszystko co było możliwe w danym momencie. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: szczęście 16.09.03, 16:12 jmx napisała: > > Napisałam: "nawzajem". > I jeszcze jedno - jak "coś" się wklada, to zawsze "coś" wraca - choćby > stysfakcja, że zrobiło się wszystko co było możliwe w danym momencie. > jmx, taka satysfakcja jest raczej z gatunku wątpliwych, gdy nic albo mało otrzymujesz w zamian. Dominującym staje się raczej poczucie zawodu, bólu, nawet złości. A jeśli nie ma takich odczuć, to człowiek chyba ma serce z kamienia ... Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: szczęście 16.09.03, 16:20 Satysfakcję z bycia w porządku wobec samego siebie nazywasz wątpliwą? Mam inne zdanie. Trzeba zrobić wszystko co jest możliwe by uzdrowić relację. A jeśli to niemożliwe to należy odejśc (pisałam to poniżej), bo w takim wypadku trudno mówić o związku jeśli brak wzajemności. Celowo nie wspominam o dzieciach, ale jeśli rodzice się nie kochają to dzieciom na ogół też z takiego "związku" nic dobrego nie przyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: szczęście 16.09.03, 21:04 jmx napisała: > > Satysfakcję z bycia w porządku wobec samego siebie nazywasz wątpliwą? Mam inne > zdanie. Trzeba zrobić wszystko co jest możliwe by uzdrowić relację. A jeśli to > niemożliwe to należy odejśc (pisałam to poniżej), bo w takim wypadku trudno > mówić o związku jeśli brak wzajemności. Celowo nie wspominam o dzieciach, ale > jeśli rodzice się nie kochają to dzieciom na ogół też z takiego "związku" nic > dobrego nie przyjdzie. > Owszem, satysfakcję z bycia w porządku wobec samego siebie nazywam w tym przypadku wątpliwą. To "satysfakcja" podobna do tej, kiedy lekarz zrobił wszystko, aby uratować życie pacjenta, a pacjent nie przeżył. To "satysfakcja" z tego, że rodzice narkomana zrobili wszystko, aby się leczył, a on nie wytrzymał i zaczął brać znowu. To "satysfakcja" nauczyciela, który dał z siebie wszystko, a uczeń nie zdał. W żadnym z tych przypadków nie może być mowy o satysfakcji, co najwyżej o przekonaniu, że każdy z nich zrobił wszystko. Aby uzdrowić jakiekolwiek relacje międzyludzkie potrzebna jest dobra wola obu stron. Niestety bywa tak, że chce tego tylko jedna osoba. Nie każdy ma w sobie tyle odwagi, siły i determinacji, by odejść. Odpowiedz Link Zgłoś
taka_tam Re: szczęście 16.09.03, 15:55 faktem jest, że czasem więcej się daje niż otrzymuje w związku. i to boli... ale myśmy (jmx, walentyna i ja) mówiły raczej o budowaniu związku na solidnych podstawach, jakimi jest porządek w samym sobie, poczucie pełni i jedności ze sobą... to daje większy gwarant na udany związek... no i dodałabym jeszcze do tego: pozbycie się wygórowanych oczekiwań względem partnera, naszych "chceń" i "cisnień"... kwasna_cytryna napisała: > jmx napisała: > > Czasem sobie myślę, że co ludzie nawzajem włożą do związku to potem z niego > wyjmują... > > > Nie zawsze jest to zależne od Ciebie, czasem wkładasz dużo, a nie otrzymujesz > nic > Odpowiedz Link Zgłoś
jmx i jeszcze jedno 16.09.03, 16:12 Jeśli związek nie daje satysfakcji, jeśli nie ma żadnej wzajemności w ofiarowywaniu to niestety, trzeba mieć odwagę go zakończyć. Ale przecież lepiej trwać "w związku" niż żyć z piętnem "nieszczęśliwego samotnego"... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: szczęście 16.09.03, 15:31 Ale "być samemu" i "być samotnym" to dwie różne rzeczy. Umiejętność bycia samemu oznacza raczej niezależność emocjonalną, natomiast samotność to stan kiedy pozostajemy sami ze sobą, swego rodzaju ucieczka życiem wśród innych. Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: szczęście 17.09.03, 00:17 "Być samemu" - to swojego rodzaju bohaterstwo, wybór, który się czyni po coś, dla kogoś. W jakimś konkretnym celu. Tak, czy inaczej - to dokonywanie konkretnego wyboru, sprowokowanego przeż życie, bądź z rozmysłem wybranego. Natomiast "być samotnym" - w moim odczuciu - stracić coś, nie umieć odnaleźć pewnego rodzaju uzupełnienia, za którym się tęskni, a którego nie ma. Odczuwać pustkę, której nie umie się wypełnić. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: szczęście 17.09.03, 00:40 white.falcon napisała: > "Być samemu" - to swojego rodzaju bohaterstwo, wybór, który się czyni po coś, > dla kogoś. W jakimś konkretnym celu. Tak, czy inaczej - to dokonywanie > konkretnego wyboru, sprowokowanego przeż życie, bądź z rozmysłem wybranego. Nie, no ludzie... Jestem sama. I w żadnej mierze nie czuję się bohaterką z tego powodu!! Takie przedstawienie sprawy to dla mnie przesada. Zdarza się, że ci co są sami (z jakichś względów) robią to z wygody albo z upodobań charakterologicznych, są samotnikami, nie lubią ludzi itp. > Natomiast "być samotnym" - w moim odczuciu - stracić coś, nie umieć odnaleźć > pewnego rodzaju uzupełnienia, za którym się tęskni, a którego nie ma. Odczuwać > pustkę, której nie umie się wypełnić. To tak, ale w ten sposób rozumiana samotność dotyczy także ludzi będących w związkach posiadających rodziny, otoczonych ludźmi. Natomiast potoczne rozumienie słowa "samotność" dotyczy ludzi, którzy nie mają partnera życiowego. Więc automatycznie człowiek będący z kimś już wypada z definicji "samotnego". Oczywiście, wchodząc w związek można nadal po jakimś czasie zacząć odczuwać pustkę czy brak dopełnienia. I to by potwierdzało moja tezę z początku, że aby umieć być z kimś to trzeba czuć się całością, o tym też pisała Taka_tam. Przepraszam, ze zmonopolizowałam wątek, na przyszłość postaram się ograniczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: szczęście 17.09.03, 09:09 jmx napisała: > To tak, ale w ten sposób rozumiana samotność dotyczy także ludzi będących w > związkach posiadających rodziny, otoczonych ludźmi. Natomiast potoczne > rozumienie słowa "samotność" dotyczy ludzi, którzy nie mają partnera > życiowego. Więc automatycznie człowiek będący z kimś już wypada z > definicji "samotnego". Oczywiście, wchodząc w związek można nadal po jakimś > czasie zacząć odczuwać pustkę czy brak dopełnienia. I to by potwierdzało moja > tezę z początku, że aby umieć być z kimś to trzeba czuć się całością, o tym > też pisała Taka_tam. Jak można czuć się całością w związku, w którym - jak napisałaś odczuwa się pustkę czy brak dopełnienia. W takim przypadku odczuwa się m.in. niespełnienie. Więc jest tu rozdźwięk między oczekiwaniami, jakie ma się w tym związku a rzeczywistością. A wtedy ucieka się " w siebie"... Odpowiedz Link Zgłoś
jmx ? 17.09.03, 15:03 Nie można, dlatego trzeba najpierw zmienić siebie, własne spojrzenie na świat a potem pakować się w coś i unieszczęśliwiać siebie i innych. Jeśli człowiek czuje się całością to tak bedzie się czuł, niezależnie od tego czy jest w związku czy nie. Jak się spotka "pustka z pustką" to nie będzie jedności (całości) a jeszcze większy brak, tym większy, im większe było oczekiwanie na "wypełnienie pustki" przez tę drugą osobę. Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: ? 18.09.03, 12:25 jmx napisała: > > Nie można, dlatego trzeba najpierw zmienić siebie, własne spojrzenie na świat > a potem pakować się w coś i unieszczęśliwiać siebie i innych. Jeśli człowiek > czuje się całością to tak bedzie się czuł, niezależnie od tego czy jest w > związku czy nie. Jak się spotka "pustka z pustką" to nie będzie jedności > (całości) a jeszcze większy brak, tym większy, im większe było oczekiwanie > na "wypełnienie pustki" przez tę drugą osobę. > "zmieniac siebie" i "spojrzenie na swiat" duzo latwoiej jest przy boku ukochanej osoby, a moim zdaniem zamiast zastanawiac sie nad stanem "pustki" w sobie poprostu czasami lepiej zaryzykowac i pozwolic sobie zwyczajnie kochac. kiedy milosc sie pojawi... do pewnych rzeczach nigdy nie przeknamy sie, jesli nie sprawdzimy sie w praktyce i tak jest z miloscia:) co oczywiscie nie znaczy doptrywanie sie ewentualnego partnera w kazdym kto sie napatoczy:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz wskazówka IP: 213.17.172.* 16.09.03, 16:45 "Wrzuciło" mój list "do... wszystkich" nie tam, gdzie chciałem. Miał być w głównym "drzewku". Ale być może to moja wina... Jeśli tak jest - przepraszam. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Czekanie 18.09.03, 01:44 Myślisz - znowu się spóźnia zaraz się obrażasz marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka kto miłości nie zaznał już jej nie odnajdzie a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas spokojna bo szczęście porzuciła ciasne spróbuj nie chcieć jej wcale wtedy przyjdzie sama J. Twardowski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: Czekanie IP: 213.17.172.* 18.09.03, 09:07 Dodać coś trudno... A więc tylko dorzucę moją poranną króciutką tu obecność. :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: Czekanie 18.09.03, 09:27 jmx napisała: > > Myślisz - znowu się spóźnia > zaraz się obrażasz > marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka > > kto miłości nie zaznał już jej nie odnajdzie > a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha > martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka > miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas > spokojna bo szczęście porzuciła ciasne > spróbuj nie chcieć jej wcale > wtedy przyjdzie sama > > > J. Twardowski > I tak tym pięknym wierszem zamknęłaś usta gadułom :-) Dzień dobry. W. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Czekanie na gadanie ;-) 18.09.03, 15:45 Mam nadzieję, że po południu usta zostaną otwarte i znów będzie można gadać, gadać, gadać, gadać, gaaaaaa...... ;-))) Do S.: :-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
vena111 Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 18.09.03, 15:18 rozumiem wszystko: szukanie drugiej połówki to, ze jestes lub nie ta druga polówką to, ze jestes szczesliwy, badz nie jestes to, że szukasz ale czy trzeba koniecznie miec ta jedna jedyna??? ............................mozna miec przeciez kilka ....................................ĆWIARTEK( czy tak nie bedzie przyjemniej;-) ps. Sergiusz nie musisz mnie przepraszac za psucie watku......mam do Ciebie jakas słabosc.....wiec.....nie wazne Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związany 18.09.03, 15:23 ...raz na całe życie. Czasem w ciągu życia mamy kilka połówek (ćwiartek? ;-)) a czasem żadnej... PS. Sergio obiecał placek ze śliwkami i go wcięło... Tak to jest z męskimi obietnicami ;-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
vena111 Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 18.09.03, 15:35 Kiedys ktos mi powiedział, ze na swiecie mamy nie jedna a kilka takich tylko dla nas połówek, wiec moze skumulowac je w jednym miejscu i czasie...............ale to by cudnie było > PS. Sergio obiecał placek ze śliwkami i go wcięło... Tak to jest z męskimi > obietnicami ;-))))))) Poczekaj moze piecze.............taki placek wymaga przeciez dopracowania;-) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Nie zawsze musisz byc przeciez z kims związan 18.09.03, 15:42 Taak... jedną z wad internetu jest brak przenoszenia zapachów.... ;-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz nie zawsze jesteśmy związani z... plackiem IP: 213.17.172.* 18.09.03, 15:57 Wybaczcie ;-))) Dopiero kupiłem śliwki, prawdziwe wegierki, z "odchodzącą" skórką. Po południu, po obiadku (knedle ;-) ), będę wypiekał. Jakis czas temu "odkryłem", że do śliwek świetnie pasuje cynamon. MS. P.S. Poczekajmy, technika idzie do przodu. Może już niedługo będą i zapachy i smaki... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna kilka połówek i ciasto Sergiusza 18.09.03, 16:36 To, że spotykamy w życiu po kolei kilka swoich "połówek" ktoś naukowo, psychologicznie i niestety chłodno brzmiąco nazwał "seryjną monogamią". Czytałam kiedyś artykuł, że to teraz model życia taki. Ale, wiecie, ja wciąż w pas się kłaniam parom, które są ze sobą od prawie stu lat, i naprawdę ze sobą SĄ. Sergiuszu, daj znać, kiedy parzyć kawę pod to ciacho. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz kilka połówek (hmmm... ;-) ) i ciasto Sergiusza IP: 213.17.172.* 18.09.03, 17:39 Za trochę. Teraz na troszkę wybywam do powietrza, lasu i słońca. Ale ciacho zrobię szybciutko. Około 20 będzie gotowe. Jakby co - zostawię conieco na jutro. :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 i w ten oto sposób 18.09.03, 18:33 sprowadzamy ( nie po raz pierwszy zresztą)dyskusję do jakże przyziemnego tematu pożywienia...choć muszę przyznać, że ciasto ze sliwkami potrafi być nieziemsko pyszne :) z:) nie zjedzcie wszystkiego, zostawcie okruszki dla skrzatów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Bycie razem IP: 213.17.172.* 18.09.03, 20:15 Moi dziadkowie... Babcia się ciagle wściekała na dziadka. Bo dziadek był w domu prawie bezużyteczny. Czytał, myślał. Przedwojenny prawnik. Babcia mówiła na dziadka "Dziuśku". A mnie to denerwowało i krzyczałem: "nie mów do niego Dziuśku!!!". Umarł dziadek. Mam małe, czarno - białe zdjęcie, ich ostatnie wspólne przed śmiercią dziadka. Na tym zdjęciu oni SĄ razem. Tak jak byli razem przez kilkadziesiąt lat... Babci też już nie ma. Czy teraz są inne czasy? Nie wiem, może... MS. Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 to zdjęcie... 18.09.03, 20:39 To zdjęcie....cudownie utrwalone bycie razem. Kiedyś ktoś opowiadał mi, że będziemy mieli takie zdjęcia, pamiątki tego, co ważne... O ironio, na ostatniej wspólnej wyprawie i na jednym z ostatnich wspólnych zdjęć, gdzieś w tle jakiś dziadek i czyjaś babcia spacerują powoli, trzymając sie za dłonie, skłaniając ku sobie siwe głowy... a śnieg proszy, wciąż prószy... z Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: to zdjęcie... 18.09.03, 22:25 A mi Babcia już po śmierci Dziadka, z którym spędziła całe swoje życie i była szczęśliwa, pokazała w ogromnej tajemnicy paczkę listów od narzeczonego, który zginął w 1939 roku, broniąc Warszawy. Cudowne, piękne listy pisał do Niej ten człowiek. Babcia je przechowywała, związane wstążeczką przez tyle lat, choć mojego Dziadka, poznanego po wojnie, też kochała. I jak to jest z tą monogamicznością lub podzielnością ludzkiego uczucia? Albo jest podzielne i za każdym razem inne w swojej wartości i istocie, albo moja Babcia kogoś nie kochała z tych Panów, ale - znam Babcię - i nie wydaje mi się to możliwe, by któregoś z nich okłamywała. Sądzę, że uczucie miłości jest za każdym razem inne, niepowtarzalne. Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx "Inne czasy" 18.09.03, 23:31 Może ludzie są bardziej leniwi? Może mniej obowiązkowi? Może pochopniej decydują się na małżeństwo? Może są bardziej świadomi własnych oczekiwań w stosunku do drugiego człowieka? Może bardziej odważni w zmianie raz podjętej decyzji? Może.... ? Ale nie zapomnę ostatnich chwil małżeństwa moich rodziców.... Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna dziadków historie miłosne 19.09.03, 09:35 Inne czasy - frazes, ale jakże prawdziwy. Oczywiście, że są inne! Obyśmy w nich nie zapominali o Babciach i Dzadkach, o historiach miłości przez całe życie. Może w naszych "innych czasach" taki model już na wymarciu, ale zawsze warto dązyć do ideałów. Lubię te "babcino-dziadkowe" historie. Ostatnio usłyszana: Poznali się i pokochali, kiedy on już był żonaty. Więc mimo miłości - żyli osobno. Ona w końcu też poznała kogoś, z kim stworzyła dom i rodzinę. Minęło trzydzieści lat. On owdowiał, ona również. Mają po 65 lat. Pół roku temu był ich ślub, na którym gromada ich dorosłych dzieci i prawie dorosłych wnuków nie kryła łez wzruszenia. Opowiedzcie jeszcze... W. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz dziadków historie... IP: 213.17.172.* 19.09.03, 10:49 Ciekawe, co nasze wnuki opowiedzą kiedyś o nas... Pewnie też będziemy "modelami z innej epoki", jakimiś-tam ideałami z zamierzchłych czasów. ---- Inne, nieco już pożółkłe, zdjęcie - przy wielkim okrągłym stole, w pokoju jak ze starego kina, siedzą moi pradziadkowie. Nie są jeszcze starzy, mają ze sześćdziesiąt lat. Są też młodzi: babcia, dziadek i babci bracia. Po "wujku" Benku mam filmowy projektor na taśmę "8" - Kodak, 1932r. I jest jeszcze małe dziecko - to mój ojciec. Na chwilkę przed wojną. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx historie... 19.09.03, 15:10 A małżeństwo moich dziadków było nieudane... To nie od czasów zależy ale od ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: historie... 19.09.03, 16:22 No tak. Ale nasze historie jeszcze nie mogą świecić przykładem, bo są niezakończone, więc mogą jeszcze różnymi drogami pójść. A historie naszych pradziadków już dotarły do swoich konkluzji. Dlatego tak się zachwycam ludźmi, którzy przeżyli razem 100 lat, bo udowodnili, że to jest możliwe. A najszczęśliwsza nawet para trzydziestolatków jeszcze nie jest takim "dowodem". Małżeństwo moich dziadków też było kiepskie, dlatego chętnie słucham historii o innych. W. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: historie... 19.09.03, 16:55 I tak i nie jednocześnie. Nie mogą być przykładem bo "nigdy nic nie wiadomo" ale jednocześnie, na naszych oczach "dzieje się" ich wspólne szczęście, widzimy jak bycie razem wygląda w praktyce. Bo co tak naprawdę wiemy o małżeństwach naszych pradziadków, dziadków? Z wiedzy ze zdjęć trudno wysnuwać wnioski dot. wspólnego życia. Nie było nas tam, nie widzieliśmy... To trochę jak z budowaniem domu - chcemy od razu zobaczyć budynek w pełnej krasie. Gdy na naszych oczach coś powstaje może rzeczywiście - tak przywykamy, że nie zwracamy uwagi na powoli powstające budowle, może uważamy je za mniej ważne niż stare, okazałe gmachy, zabytki. Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: historie... 19.09.03, 17:02 jmx napisała: > > I tak i nie jednocześnie. Nie mogą być przykładem bo "nigdy nic nie wiadomo" > ale jednocześnie, na naszych oczach "dzieje się" ich wspólne szczęście, > widzimy jak bycie razem wygląda w praktyce. Bo co tak naprawdę wiemy o > małżeństwach naszych pradziadków, dziadków? Z wiedzy ze zdjęć trudno wysnuwać > wnioski dot. wspólnego życia. Nie było nas tam, nie widzieliśmy... I dlatego tak miło na tej podstawie tworzy się ideały :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz CIACHO :-) IP: 213.17.172.* 18.09.03, 19:56 Jeszcze ciepłe. Leży w tortownicy, jest okrągłe. Trochę się za bardzo przypiekło, ale nie jest przypalone. Cienkie, ale za to na wierzchu sporo śliwek. Śliwki posypane cukrem z cynamonem i skropione masłem. Bo to taki przepis - połowa cukru do ciasta, połowa na wierzch. Tworzy sie taka delikatna skorupka. Śliwki układam na przemian - raz skórka do góry, raz do dołu. Dlaczego tak? Bo są dwie teorie. Jedna głosi, że śliwki trzeba układać skórką do góry, bo wtedy nie wysychają, druga - że skórką do dołu, bo wtedy nie wycieka sok. No więc ja układam na zasadzie "Panu Bogu śliwka, a Diabłu ogórek". Ależ pachnie... Uwaga - otwieram! Kto chce kawałeczek? Proszę, wystarczy dla wszystkich. A gdyby zabrakło, upiekę następne. Walentyno, podaj herbatkę. Czy mogę poprosić o poziomkową? Dla Weny, gospodyni - kawałek specjalny. Dla Jmx - z szerokim uśmiechem.:-)) Dla Cytryny - ze słodką minką. Smacznego! :-) MS. ...a jeśli kogos dzisiaj zabrakło - dostanie jutro. Śliwek mam cały wór. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: CIACHO :-) 18.09.03, 21:31 Sergiusz, niecnoto!!!!! To dostanę kawałek, czy juz wszystko zjadłeś ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz CIACHO nr 2 IP: 213.17.172.* 18.09.03, 21:55 No jak to? Stoi przed Tobą, nie widzisz? Aaaaaa, za mały kawałek alboś zjadła skrycie ;-) No to masz jeszcze jeden! ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: CIACHO nr 2 18.09.03, 22:03 No tak to jest z tymi wirtualnymi plackami, kiepsko je widać, albo... jednak zwyczajnie pożałowałeś:PPPP Drugi biorę duży i na nikogo się nie oglądam.. taka egoistka będę :))) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: CIACHO nr 2 18.09.03, 22:27 Też pozwolę sobie wziąć kawalątek i pozbierać okruszki, bo lubię.:) Dzięki - pychotka.:) Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 Re: CIACHO nr 2 18.09.03, 22:32 mnie nikt nie poczęstował, no to sama upiekę ( może :) z Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: CIACHO nr 2 18.09.03, 23:33 Ale Sergiusz - skoro pisze o "ciachu" na FR - to częstuje wszystkich. Podzielę się z Tobą swoim kawałkiem.:) Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz CIACHO nr 2, 3, 5, ..... IP: 213.17.172.* 18.09.03, 23:37 Ależ stoi sobie na stole i jest dla wszystkich, którzy zaszczycą je swoim zainteresowaniem! :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: CIACHO nr 2, 3, 5, ..... 18.09.03, 23:40 Tak jak w bajce "Stoliczku nakryj się". Nie zabraknie dla nikogo :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: CIACHO nr 2, 3, 5, ..... 19.09.03, 00:00 To ja podżarłem Cytrynie;)))) i też wołam "więcej":))) Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: CIACHO nr 2, 3, 5, ..... 19.09.03, 00:17 Sam upiecz, Głodomorze ;-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: CIACHO nr 235 IP: 213.17.172.* 19.09.03, 00:43 ŻARŁOKI ;-))))) No dobrze, jutro zrobię następne. Z jabłkami. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Re: CIACHO nr 2, 3, 5, ..... IP: 213.17.172.* 19.09.03, 00:44 Stoliczku, nakryj się.... nogami ;-))) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: CIACHO nr 2, 3, 5, ..... 19.09.03, 00:50 To jest wirtualny stoliczek. Bez nóg ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: CIACHO nr 2, 3, 5, ..... 19.09.03, 10:54 jmx napisała: > > To jest wirtualny stoliczek. Bez nóg ;-) > Kilim Zahedna ??? :PPPP Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Spóźniona o pół doby - zostało trochę tego ciacha? 19.09.03, 09:28 Ominęły mnie takie pyszności... Jest coś jeszcze do porannej kawy? I do słoneczka za oknem... :-) W. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: Spóźniona o pół doby - zostało trochę tego ci 19.09.03, 09:48 Walentyno, wszyscy uczestnicy nocnej biesiady jeszcze śpią :-). Na odpowiedź musisz poczekać do północy :-) Jesli masz ochotę, to zapraszam na nalesnika z serem ( w serze są rodzynki). Mniam! Pycha! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Mniam 19.09.03, 09:53 Naleśnik - pycha! Dziękuję bardzo. Niech śpiochy żałują, że ich omija. I taki ładny poranek :-) Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: Mniam 19.09.03, 09:56 Niech żałują !! :-) Lecę do robótki, jak wrócę, to zaproszę Cię Walentyno na herbatkę z sokiem malinowym, ok ?? Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: Mniam 19.09.03, 12:44 Walentyno herbata z sokiem malinowym podana :-) I ciasteczko - kremówka:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Mniam, mniam? IP: 213.17.172.* 19.09.03, 12:46 Hmmm... To się chyba nazywa "Tuczenie Walentyny". ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: Mniam, mniam? 19.09.03, 12:58 Ha, ha...ja tam to nazywam ochotą na małe co nieco ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Pasiasty i Centkowany Jentyk IP: 213.17.172.* 19.09.03, 14:20 Taaa.... "...a na garnczku tym, jak drut, napisane było >mjut<" ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: Pasiasty i Centkowany Jentyk 19.09.03, 14:33 A na talerzu leżał gruby , pręgowany, jak róg bawoli wydęty rogalik ,bedący smacznym dodatkiem do "miotu " ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Synchonizacja w przecwfazie IP: 213.17.172.* 19.09.03, 10:36 Ciacho leży na stole, schowane po serwetkę, żeby Państwo Muszy nie zjedli. Widziałem, jak swoje zębiska szcerzyła cała ich rodzinka - Pani Mucha, Pan Much i maleńkie Mucho. Proszę, proszę, zajadaj. ;-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Synchonizacja w przecwfazie 19.09.03, 12:08 Chrrrrrrrrr Chrrrrrrrrr ;))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Obudzik IP: 213.17.172.* 19.09.03, 12:37 Drrrrrrrrrrrryyyyyńńńńńńńńńńńńńńńńńńń!!!!! ;-)) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: Obudzik 19.09.03, 12:43 No taaaak, najpierw rozprawiają do świtu, a później śpią do obiadu...:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz pokręceni IP: 213.17.172.* 19.09.03, 12:45 ... żeby móc znów rozprawiać do świtu. MS. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: pokręceni 19.09.03, 12:59 No , tak się domyśliłam...Nocne Marki..;-) Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna Re: Obudzik 19.09.03, 12:58 mandaryn_ka napisała: > No taaaak, najpierw rozprawiają do świtu, a później śpią do obiadu...:-) A co na obiad? Bo naleśniki już zjadłyśmy :-P Może tak kwaśnica i moskol? Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: Obudzik 19.09.03, 13:00 Ujć ! A co to takiego ?? :-) My w tej części Polski tego nie znamy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna od gór do morza 19.09.03, 13:34 Kwaśnicę można by nazwać też kapuśniakiem. A moskol to placek ziemniaczany, tyle, że z gotowanych "ugniecionych" ziemniaków. Na wierzchu może być plaster smażonego boczku, albo oscypka. Pycha! Polecam, jeśli kto trafi do Zakopanego. A na nizinach - ostanio jadłam najlepszą we wszechświecie zupę rybną z siedmiu gatunków ryb morskich i to... w centrum Warszawy. W. Odpowiedz Link Zgłoś
mandaryn_ka Re: od gór do morza 19.09.03, 13:50 Jadłam taką kwaśnicę w sierpniu w Słowacji...Była taka kwaśna, że aż mi buzię wykręcało w drugą stronę...:-) Odpowiedz Link Zgłoś
maarbela Sergiusz kulinarny he-man 19.09.03, 15:13 To chyba miło sergiuszu , gdy obskakuje Cię stado cichych wielbicielek ? Ciekawe swoją drogą, której trafi się największy kawałek sergiuszowego ciasta ? :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Sergiusz kulinarny he-man 19.09.03, 15:18 Maarbela! :-))) Dawno Cie nie było, witaj :-))) Jakie one tam ciche, cały czas gadają ;-)) Nie to co Ty ;-))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
walentyna nieskończoność zamiast zapachu 19.09.03, 16:30 Internet co prawda nie przenosi zapachów, co postulowano kilka pięter wyżej, ale za to pozwala nieograniczonej bandzie głodomorów najeść się jednym ciastem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: nieskończoność zamiast zapachu 19.09.03, 16:44 Ale to najedzenie też jakieś takie... nieskończone :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: nieskończoność zamiast zapachu 19.09.03, 16:47 Sergiusz, teraz pora na Ciebie by zostać tym niedobrym facetem:))) Maarbela już to wie:))) Moskol? Ja bym spróbował, ale zanim dostanę spróbuję coś bardziej realnego:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 obwieszczam wszem i wobec 19.09.03, 18:59 drugie ciasto zupełnie mi się udało :) z:) ps mam pyszne winko.... Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 janku, a może by tak..? 19.09.03, 19:00 placek ziemniaczany z pysznym sosem, ew przyrumienione pie_rogi :) z:) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: janku, a może by tak..? 19.09.03, 20:18 Bardzo dobre gołąbki zwyczajne mi wyszły. Musicie koniecznie pomóc mi zjeść. ;) Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: janku, a może by tak..? 19.09.03, 20:35 sunrise1 napisała: > to ja poproszę liscie > > z:) Liście dam tylko pod warunkiem, gdy znajdzie się ochotniczka/ochotnik na nadzienie. Jak nie znajdzie się, to odwinę liście ze swojej porcji i Ci dam. :) Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Gołąbki i inna ptaszka IP: 213.17.172.* 19.09.03, 20:40 Poproszę i liście i nadzienie. Głodnym jak wilk! :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Gołąbki i inna ptaszka 19.09.03, 21:27 Ależ proszę bardzo. Trochę "rozpędziłam" się i zrobiłam ogromny gar gołąbków, bo myślałam o czymś innym i robiłam je mechanicznie... Wyszły bardzo dobre.:) A czy jeszcze zostało Twoje ciasto? Mam nadzieję, że musia rodzinka do niego się nie dobrała i nie było tak, że gdy wróciłeś do domu, to zastałeś Pana Muchę, Panią Muchową i Muchątko, poniewierających się na stole do góry obżartymi brzuszkami? ;) Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Muszki ;-) 19.09.03, 23:51 Ta, przyszedł Sergio i je wszystkie - myk! do woreczka... ;-))) Mmmm, gołąbki, pycha... ale jestem głodnaaaaa..... :-) Bardzo niebezpieczny wątek się zrobił ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Gołąbki przygotowane przez Falcona. ;) 20.09.03, 00:13 Dla Ciebie specjalnie odłożyłam gołąbki, Jmx. Więc się nie martw o te zjedzone z garnka.;) Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Głąbki ;-) IP: 213.17.172.* 20.09.03, 00:33 Przysmak technika - mechaniczne gołąbki... Dziękuję, obżarłem się :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 Re: janku, a może by tak..? 20.09.03, 11:54 jesteś wspaniałomyślna :) z:) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: janku, a może by tak..? 20.09.03, 22:46 A co to są pie_rogi? Pewnie jakieś rozpadłe podczas gotowania;))) Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 Re: janku, a może by tak..? 21.09.03, 18:04 ja_nek napisał: > A co to są pie_rogi? > Pewnie jakieś rozpadłe podczas gotowania;))) Ależ skąd, zrobiłam tylko miejsce na nadzienie :) z:) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Do Sunrise1 :) 20.09.03, 23:18 Pewno, że jestem. A co zrobiłabyś sama z ogromnym garem gołąbków? ;) Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 Re: White Falcon :) 21.09.03, 18:06 Co bym zrobiła ? Znam takiego facecika niedużego i niegrubego, ale o dużej pojemności żołądka....:) z:) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: White Falcon :) 21.09.03, 18:37 Sunrise1, ja znam masę takich facetów. Jednego znam z pracy - zje wszystko, co tylko jest jadalne, a wygląda jak ostatnie chucherko. Kanapki zawsze trzymam w torebce, bo potem znikają. ;) Pozdrv.:) Odpowiedz Link Zgłoś
vena111 SKOJARZENIE 22.09.03, 16:12 no własnie my tu kosztujemy, smakujemy, testujemy fantastyczne jedzonko......a mnie tak jakoś naszło ( przy okazji jedzenia) na spiewanie...i tak sobie mrucze pod noskiem: juz szumia kasztany i pachnie juz wiosna pamietaj kochany by jakas radosna by jakąs radosną na wiosne miec mine i wiosne przywitac jak piekną dziewczyna za wszystko co było głupie i złe, za wszystko co było przepraszam cie przepraszam cie za wszystkie moje zale zapomnij o tym, czego nie było wcale zapomnij o głupich uwagach przy stole juz nie mysl o zartach , zupełnie nie w pore przepraszam za słonce, przepraszam za deszcz ZA WSZYSTKO, ZA CO TYLKO CHCESZ ...........ale to sliczne Odpowiedz Link Zgłoś