IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 19:09
a ja sie nie zakochałem

widziałem dziś kilka przeslicznych dziewczyn na uczelni, jak codzień

i co z tego

dni zamieniają się w lata
gdy nie trzeba
a potem na odwrót
lata mijają zanim zostawią ślad na murze

kurde chciałbym się zakochać
tylko gdzie znaleźć...gdzie szukać

"w dniu, nie pomyślanym by się
sprawiłaś, że się uśmiechnąłem

w dniu, nie pomyslanym by zadawać pytania
spytałaś o moje zycie"
Obserwuj wątek
    • white.falcon Re: a ja nie 25.09.03, 19:15
      "Miłość przychodzi sama
      Cichutko
      Niezauważalnie
      Na miękkich kocich łapach

      Leciutki podskok,
      Malutkie zaniepokojenie
      Hop - do serca
      I już jest.

      I świat zamiera w zdumieniu."

      Miłość nie jest uczuciem, które przychodzi wtedy, gdy tego chcesz i znika
      wtedy, gdy rozsądek nakazuje rozwagę. Czasem potrzebuje czasu, by rozgościć się
      w sercu, rzadko odrazu ujawnia swoją obecność. Dopiero później człowiek zdaje
      sobie sprawę, że to jest to uczucie. Byle nie za późno dowiedzieć się, że to
      właśnie Ona i byle nie pochopnie wziąć uczucie innego autoramentu za Miłość.

      Pozdrv.:)
      • Gość: Belbo Re: a ja nie IP: *.acn.waw.pl 25.09.03, 19:29
        Pierdu smerdu kukuryku!
        • jayne Re: a ja nie 25.09.03, 19:31
          Gość portalu: Belbo napisał(a):

          > Pierdu smerdu kukuryku!
          z tej idei fiku - miku
        • messja Re: a ja nie 25.09.03, 21:45
          Gość portalu: Belbo napisał(a):

          > Pierdu smerdu kukuryku!

          :)))
          • ka_sa Re: a ja nie 26.09.03, 00:38
            Kiedyś ten dzień nadejdzie, z tego co widzę nie tylko Ty czekasz na wielką
            miłość.
            • ja_nek Re: a ja nie 26.09.03, 16:21
              Wielka miłość... a czemu nie po prostu cicha, zwyczajna, spokojna?
              Takie przychodzą pomimo pragnień o czymś wielkim, ukradkiem zabierają serduszko
              i.... wychodzi na to samo.

              Pozdrawiam
              janek
              • Gość: amfibionautyk Re: a ja nie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 21:54
                własnie takiej (cichej, spokojnej, intymnej i będącej własnością
                tylko "naszą", a nie wszystkich w wagonie metra widzących jak się
                obściskujemy) miłości szukam

                jak pewnie większośc z Was

                no to dajmy się jej odnaleźć................
                • white.falcon Re: a ja nie 28.09.03, 15:38
                  Większość ludzi woli nie afiszować się z uczuciem i nie robić z niego materiału
                  do komentarzy i omówień przez osoby postronne. I słusznie. Są pewne granice
                  udzielania informacji, choć dla poszczególnych osób są one bardzo różne.

                  Pozdrv.:)
      • Gość: amfibionautyk Re: a ja nie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 21:53
        oczywiście że tak, i dobrze że taka jest - nieprzewidywalna, nieprzekupna,
        niespodziewana i...niezastąpiona

        tyle że ja już szukam od dłuższego czasu

        a warszawa potrafi być tak smutna i obca, chyba jak żadne inne miasto

        dziewczyny - aha - nawet nie wiecie ile potrafi być wart Wasz uśmiech - taki
        bez sensu, bez powodu, po prostu - usmiechajcie się jak najczęsciej

        • ja_nek Re: a ja nie 26.09.03, 23:10
          Cóż to znaczy długo?
          Jest coś takiego, że ostra potrzeba emocjonalna z czasem ulega stonowaniu,
          wyciszysz się. Zapewne taki stan ostro zarsowanej potrzeby u Ciebie potrwa,
          ale w końcu nabierzesz dystansu do tej potrzeby. Innymi słowy nie będzie ona
          tak zdeterminowana, paląca. Choć nadal będzie istotna.
          A Warszawa rzeczywiście potrafi być smutna. Nie ta pora, nie to miejsce, nie
          ta godzina.
          A wirtualu jest więcej możliwości poznania kogoś:)

          Pozdrawiam
          janek
          • Gość: amfibionautyk Re: a ja nie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 10:50
            a nie wydaje Ci sie czasem że tracisz najpiękniejsze lata życie samotnie?
            że tylko w okresie młodości miłośc wyglada tak jak wygląda? Nie mówię że wtedy
            jest nagłebsza, najprawdziwsza czy coś takiego - ale jest coś niezwykłego w
            niedojrzałej miłości ludzi którzy jeszcze nie sa dojrzali w 100%, którzy nie
            mają jeszcze pracy i powaznych planów na przyszłość. Właśnie za czymś takim
            tęsknię, boję się że stracę szansę by to przeżyć. i tyle.

            > A wirtualu jest więcej możliwości poznania kogoś:)

            daj spokój, 3 lata życia poświęciłem na internet, dał mi wiele radości ale
            ileż tak można... wiem że to dobre miejsce by szukać, ale nie dla wszystkich,
            ja już sprawdziłem że nie dla mnie, tym bardziej że nieraz zaniedbuje się tych
            w sąsiednim pokoju poświęcając czas tym o 1000- km od ciebie.
            • messja Re: a ja nie 27.09.03, 15:19
              Gość portalu: amfibionautyk napisał(a):

              > a nie wydaje Ci sie czasem że tracisz najpiękniejsze lata życie samotnie?
              > że tylko w okresie młodości miłośc wyglada tak jak wygląda? Nie mówię że
              wtedy
              > jest nagłebsza, najprawdziwsza czy coś takiego - ale jest coś niezwykłego w
              > niedojrzałej miłości ludzi którzy jeszcze nie sa dojrzali w 100%, którzy nie
              > mają jeszcze pracy i powaznych planów na przyszłość. Właśnie za czymś takim
              > tęsknię, boję się że stracę szansę by to przeżyć. i tyle.
              >
              > > A wirtualu jest więcej możliwości poznania kogoś:)
              >
              > daj spokój, 3 lata życia poświęciłem na internet, dał mi wiele radości ale
              > ileż tak można... wiem że to dobre miejsce by szukać, ale nie dla wszystkich,
              > ja już sprawdziłem że nie dla mnie, tym bardziej że nieraz zaniedbuje się
              tych
              > w sąsiednim pokoju poświęcając czas tym o 1000- km od ciebie.

              zycze ci milosci, ktora bedac spontaniczna, mloda i szalona na poczatku,
              przeobrazi sie w dojrzla i gleboka, nie tracac nic na romantyzmie czy pieknie.
              mysle, ze na to zaslugujesz i napewno dostaniesz.
              powodzenia i masz racje - we wszystkim co tu napisales.
              • Gość: amfibionautyk Re: a ja nie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 16:46
                dziękuję

                życzę Ci również jak najwięcej szczęścia, szczególnie tych małych "szczęść",
                jak niespodziewane kwiaty od przypadkowego, może nieco pokręconego przechodnia
                • messja Re: a ja nie 27.09.03, 16:48
                  Gość portalu: amfibionautyk napisał(a):

                  > dziękuję
                  >
                  > życzę Ci również jak najwięcej szczęścia, szczególnie tych małych "szczęść",
                  > jak niespodziewane kwiaty od przypadkowego, może nieco pokręconego przechodnia

                  dziekuje:)

                  a swoja droga masz intuicje: wlasnie dzisiaj przydaloby mi sie takie
                  male "szczescie"....
            • jmx Re: a ja nie 28.09.03, 00:17
              Gość portalu: amfibionautyk napisał(a):

              > a nie wydaje Ci sie czasem że tracisz najpiękniejsze lata życie samotnie?
              [...]

              Ale to od Ciebie zależy czy tracisz życie czy nie. Od nikogo innego, czekasz i
              życie przechodzi Ci przez palce. Warto zacząć żyć a reszta przyjdzie sama, w
              odpowiednim czasie, tego jestem pewna i tego Ci życzę :-))


              > daj spokój, 3 lata życia poświęciłem na internet, [...]

              Może trzeba było ten czas poświęcić po prostu ludziom? Poznawać ich rozmawiać,
              bez przeświadczenia, że każda kobieta/dziewczyna, z którą rozmawiasz to
              kandydatka na miłość życia? Trzeba skupić się na czlowieku i poznawać go krok
              po kroku... a potem może "zaskoczy" :-)
              • ja_nek Re: a ja nie 28.09.03, 14:15
                Gość portalu: amfibionautyk napisał(a):

                > a nie wydaje Ci sie czasem że tracisz najpiękniejsze lata życie samotnie?
                Poczucie przepływu czasu nie może Cię determinować. Sam wiesz, że nie chodzi o
                to, aby było ono wypełnione, ale wypełnione najlepiej, na ile może być.
                Idziesz na pewien komprmis: kosztem utraconego czasu szukasz najlepszej osoby,
                która obudzi w Tobie to uczucie, albo która obudzić może, bo są po temu
                zalążki.
                Owszem miałem takie poczucie braku drugiej osoby, ale ja bym tego nie nazwał
                straconym czasem - bo szukałem.

                > że tylko w okresie młodości miłośc wyglada tak jak wygląda? Nie mówię że
                wtedy
                > jest nagłebsza, najprawdziwsza czy coś takiego - ale jest coś niezwykłego w
                > niedojrzałej miłości ludzi którzy jeszcze nie sa dojrzali w 100%, którzy nie
                > mają jeszcze pracy i powaznych planów na przyszłość. Właśnie za czymś takim
                > tęsknię, boję się że stracę szansę by to przeżyć. i tyle.
                Każda miłość jest inna, bo inna jest osoba, do której to żywisz i z inną mocą
                czujesz. Upływ czasu zmiania nas samych i sposób naszego odczuwania. Jest czas
                szaleństwa i spokoju, albo razem do jednej osoby, albo z dominacja któregoś
                wymienionych pierwiastków.
                Nie ma najprawdziwszej miłości, jest miłość najgłębsza którymś z pierwiastków:
                porywem serca, spokojem.

                > daj spokój, 3 lata życia poświęciłem na internet, dał mi wiele radości ale
                > ileż tak można... wiem że to dobre miejsce by szukać, ale nie dla
                wszystkich,
                > ja już sprawdziłem że nie dla mnie, tym bardziej że nieraz zaniedbuje się
                tych
                > w sąsiednim pokoju poświęcając czas tym o 1000- km od ciebie.
                Ta konstatacja jest niezmiernie ważna o tyle, o ile nie budzi dalszego,
                głębszego poczucia pustki. Net to etap, po którym następuje szukanie obok...

                Pozdrawiam
                janek
                • Gość: amfibionautyk Re: a ja nie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 21:56
                  Chyba nieprecyzyjnie się wyraziłem...

                  Nie chodzi mi o tracenie życia "wogóle" - nie, nie wydaje mi się bym to robił,
                  wcale nie zazdroszczę innym jak "pełne" imprezami i tym podobnymi rozrywkami
                  zycie mieli/mają, bo sam powoli zaczynam realizować swoje marzenia (muzyka), i
                  po każdym praktycznie dodzień mogę podziękować Bogu za to co się wydarzyło
                  tego dnia. W żadnym wypadku na to nie narzekam, myśle ze lepiej spokojnie
                  sobie studiować, czytać ksiązki, słuchać muzyki, chodzić do kina itd niż
                  koniecznie łapać 2 kierunki i jeszcze pracę przy okazji jak to jest w zwyczaju
                  na mojej uczelni.

                  Miałem na mysli tracenie szansy na przeżycie miłości "młodzieńczej", czy
                  wręcz "dziecinnej" - trochę beztroskiej, bezinteresownej, bez zastanawiania
                  się "co dalej", czy jakichkolwiek kalkulacji, zawsze obecnych (nawet jesli
                  ukrytych) dalszych planów, co jest praktycznie nieodłączne gdy związek dwoje
                  ludzi, dajmy na to, 28-letnich. Chodzi mi o naiwną miłość nastolatka do
                  nastolatki (i w drugą stronę), coś, czego jesli raz nie uda się przezyć,
                  drugiej szansy nie będzie (w sumie mam już 20 więc i tak za późno, choć z
                  drugiej strony wyglądam na 18-19 więc mogę poudawać...LOL).

                  Czyli, krótko, tracenie szansy na miłośc typu "leżymy razem, pod drzewem,
                  wpatrzeni w niebo już drugą godzinę, rozmawiając o kształce chmur" - możemy
                  sobie dziś mysleć że zawsze przecież, bo to od nas zalezy, można kochać w ten
                  sposób, ale mnie się to wydaje tylko takim naiwnym mysleniem, czas wszystko
                  weryfikuje.

                  własnie zdałem sobie sprawę że jedna z moich ulubionych piosenek chyba o tym
                  mówi (toporne, dosłowne tłumaczenie, wybaczcie)


                  "jesli uśniesz ze mną
                  możemy marzyć i drzemać
                  a minuty zamienią się w godziny

                  moglibyśmy wspiąc się na na drzewo lub dwa
                  patrzyć na zachodzące słońce
                  nad naszym sennym miastem


                  po całym tym czasie który z toba spędziłem
                  lato odeszło
                  i już nie byliśmy tacy sami

                  tylko ty i ja samotnie
                  nie dorosli ale nie dzieci
                  całujesz mnie w policzek"
                  • white.falcon Re: a ja nie 29.09.03, 22:42
                    Nie wszystko w życiu bywa nam dane. Od losu można otrzymać bardzo wiele;
                    osiągnąć bardzo wiele; zobaczyć zbyt wiele, a nawet za dużo; mieć ciekawe
                    życie; być docenianym przez pracodawców; cieszyć się z pracy i płacy; mieć
                    dobrych przyjaciół, którzy pomogą w nieszczęściu i będą wraz z Tobą cieszyć się
                    z sukcesów. Ale los jest przekorny i nigdy nie da wszystkiego. Moim zdaniem,
                    nie warto z tego powodu tęsknić za czymś, co widać nie jest wpisane w nasz los.
                    Czasem poprostu akceptuje się istniejącą sytuację i nie zaprząta się nią głowy.
                    Skoro nie ma - to nie ma. Nic "na siłę" i już. Można poszukać też plusów w
                    takiej sytuacji i mozna ich doszukać się. Widocznie tak ma być, że nie ma
                    uczucia. Nie zostało dane i losu nie przeskoczysz. Nie ma co się łudzić
                    poprostu.

                    Pozdrv.:)
                    • ja_nek Re: a ja nie 01.10.03, 00:23
                      Amfibionautyku piszesz, że tęsknisz za prostotą, beztroskim uczuciem, które
                      jest nieco zarażone beztroską dzieciństwa. Chyba każdy by chciał pewne
                      elementy z tego co piszesz zostawić w swoim związku. Wszyscy dążą / pragną
                      prostoty, beztroski.
                      Ale czas, zmartwienia, proza życia zmieniają to nasze podejście. Czynią miłość
                      dojrzalszą i w jakiś sposób, też coś zabierają. Zabierają tą beztroskę. Taka
                      słoneczna wiara w prostą, lekko naiwną, beztroską, CZYSTĄ wysublimowaną miłość
                      (nie mam na myśli zabarwień erotycznych tylko pewną esencję) ginie z czasem.
                      Szkoda, ale to proces nieuchronny.
                      Ale też pozbawia rozczarowań, bolesnych, bo zabijających wiarę i ufność.

                      Pozdrawiam
                      janek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka