mis_podkarpacki
17.01.12, 20:19
Może treści, które poruszę w tym wątku, nie będą specjalnie odkrywcze, ale nie sposób być obojętnym wobec tego, co obserwuje się nie tylko w naszej firmie, ale już chyba praktycznie wszędzie.
Przede wszystkim - godność człowieka jest obecnie niczym. Człowiek jest tylko "trybikiem w machinie" i jego odczucia, potrzeby, postulaty są kompletnie ignorowane. Człowiek w firmie jest tylko narzędziem pracodawcy do osiągania konkretnych, biznesowych celów bez względu na to, jak ta realizacja odbija się na pracownikach. Pracownika można dręczyć bez końca, poniżać, udowadniać mu, że jest zerem i przypominać mu codziennie w obcesowych mailach, w jakich produktach jeszcze ma "zera" i co go czeka, jeśli nie zostaną one "zlikwidowane".
Ktoś słusznie zauważył na tym forum, że pracownik banku dawniej mógł liczyć na powszechny szacunek. Z zawodem tym wiązał się pewien prestiż. Teraz przestajemy się różnić od wszelkiej maści akwizytorów tudzież pracowników supermarketów (nikomu nie ubliżając), kiedy to wciskamy produkty (bo przecież trzeba "zlikwidować zera"), albo biegamy z ulotkami ("pozyskiwanie klientów").
Pracujemy w instytucji finansowej i mamy wypracować dla niej zyski, bo od tego zależy nasza praca. Zgoda! Jest kapitalizm i powrotu do tego, co było, już nie będzie. Ale my jesteśmy TYLKO LUDŹMI! Nas nie można poniżać, gnoić, zastraszać, pozbawiać przerw w pracy, bo efekt takich działań będzie ODWROTNY OD ZAMIERZONEGO. Nasz sukces sprzedażowy zależy w dużej mierze od pozytywnego nastawienia. Jednak jak w takiej atmosferze pracy być pozytywnie nastawionym? W atmosferze mobbingu i ciągłego dokręcania śruby sukcesów sprzedażowych po prostu nie będzie. Gdyby zamiast nas pracowały cyborgi, czy inne roboty, to wiele problemów znikłoby - nie trzeba robić przerw śniadaniowych, może pracować na okrągło, przyjmie wszystko, co mu się "wprogramuje" itp. Ale TU PRACUJĄ TYLKO LUDZIE! A wszyscy widzimy, jaki los gotują ludzie ludziom.
Do tego wszechobecny formalizm. PKO = fabryka tabelek! Armia ludzi wymyślających coraz to nowe tabelki do wypełniania. I czemu to ma służyć, bo chyba nie poprawieniu sprzedaży? Chodzi chyba tylko o to, żeby tejże armii dać zajęcie, a pracowników pognębić jeszcze bardziej. Tak jest nie tylko u nas, słyszy się o tych zjawiskach w wielu różnych instytucjach, nie tylko realizujących plany i cele biznesowe. Zastanawiające jest to, że tak narzekaliśmy na komunę, jej wszechobecny formalizm, biurokrację, gospodarkę planową, a czym obecne czasy różnią się od tamtych? Też mamy plany, tabelki, tylko że to wszystko pod przykrywką "troski o jak najwyższy" zysk firmy. A gdzie troska o pracownika jako jej podstawowego ogniwa? Dokąd to wszystko zmierza? Szkoda, że to tylko pytania retoryczne...