Dodaj do ulubionych

"rewolucja" na dole

23.10.06, 21:33
Ciekawa jestem jakie będą skutki kolejnych zmian kadrowych na dole. Mamy
spotkanie w czwartek i znowu bedę miała do czynienia z tą sama ignorancją, a
miałam nadzieje, że się to zmieni. Nic z tego. Układ jest mocny.
A jak jest gdzie indziej?
Obserwuj wątek
    • anyz1 Re: "rewolucja" na dole 24.10.06, 10:10
      Kolejne zmiany na dole? W swojej "karierze" bankowej przez minione 20 lat
      przeżyłam ich wiele. Mogę stwierdzić, że te "zmiany na dole" to stała praktyka.
      Nikt nie dopuszcza myśli, (albo też swiadomie tego nie robi), że właśnie tu
      pracują ludzie najbardziej oddani temu bankowi i jego klientom. Tu najłatwiej
      jest zastraszać, poniżać. Kto dziś ma odwagę i samozaparcie by walczyć z tym
      wszystkim. Zgłaszałam wiele koncepcji, próbowałam coś robić...dziś wiem, że to
      nie ma sensu. Po tylu latach pracy poddałam się. Psychicznie i fizycznie nie
      dałam rady. Tu nic się nie zmieni. Chyba wszyscy powinniśmy postawić veto,
      wtedy miałoby to jakieś przełozenie na to co się dzieje wewnątrz. Jednostki są
      do zniszczenia, walczące jednostki z góry są skazane na porażkę. To smutne ale
      jestem o tym przekonana. W mojej ocenie widzę 3 rozwiązania 1/jeśli mamy nie
      akceptować takich zachowań musimy to robić z determinacjąi konsekwentnie
      wszyscy, 2/ jeśli wątpimy w jakiekolwiek zmiany mozemy odejść, 3/ możemy nie
      reagować, dać się poniżać i wykorzystywać i patrzeć jak ten bank wraz z
      klientami i pracownikami ginie. Tak jak wspomniałam, próbowałam walczyć,
      widziałam wiele rzeczy i nie wierzę już w "pospolite ruszenie". Poza naszymi
      pragnieniami i ambicjami jest jeszcze zdrowie i uwierzcie nie lekceważcie
      zadnych symptomów, to nie złe samopoczucie, to nie przejdzie samo. Wiem to
      trudne decyzje ale czy warto? Pozdrawiam wszystkich.
      • czuk1 Re: "rewolucja" na dole 26.10.06, 09:21
        Anyz?! Pytałem z powodu Twoich ogólników.
        Mam teaz odpowiedź P e ł n ą i smutną.
    • czuk1 : "rewolucja" na dole ? na czym polega???? 25.10.06, 10:24
      • anyz1 Re: : "rewolucja" na dole ? na czym polega???? 26.10.06, 01:46
        ...ano właśnie czuk na niczym... to przesunięcia pomiędzy stanowiskami na
        zupełnych nizinach, zmiany na szczeblu średniej kadry zarządzajacej i...
        sporadycznie na stanowiskach dyrektorów oddziałów. A jeśli pytasz w jakim celu?
        W mojej ocenie służy to tylko "mydleniu oczu", wzbudzaniu niepokoju wśród ludzi
        aby wskazać istnienie realnego zagrożenienia utraty pracy poprzez wykorzystanie
        przymusu i groźby. A czy zamiast wzbudzania lęku nie powinno się wzbudzać
        entuzjazmu? Czy zamiast szukania winnych niepowodzeń (np. z powodu braku
        realizacji planu), nie powinno się wspólnie poszukiwać drogi do sukcesu? Czy
        zamiast wskazówek przełożonych jak należy pracować, nie powinniśmy otrzymywać
        przykładu dobrej pracy w ich wykonaniu? Czy zamiast słów "proszę to zrobić",
        nie powinniśmy słyszeć "zróbmy to". Czy nie powinno się myśleć długofalowo
        wybiegając poza bieżące problemy i horyzont kwartalnego sprawozdania? Czy nie
        powinno się przywiązywać większej wagi do wizji, wartości i motywacji? Jak
        ludzie z nizin mają podążąć za kimś, kto zmusza ich tylko do wykonywania
        poleceń? Nie można przecież podążać za "kimkolwiek". Chcę podążać za kimś, kto
        jest autorytetem, kto umie patrzeć również oczyma innych ludzi. Być może
        inaczej by wszystko wyglądało, gdyby rozliczający nas z wyników zaczęli
        rozliczanie od siebie, wtedy zapewne stali by się inicjatorami zmian i mieli by
        pojęcie jak czynnik czasu wpływa rzeczywiście na możliwość realizacji
        nakładanych (nierealnych) planów! Być może zdaliby sobie wówczas sprawę, że "te
        niziny" to najcenniejszy kapitał banku. Jeśli nasi przełożeni (mam na myśli
        również ludzi z centrali i ROD-y) chcę zdobyć lojalnych i zdolnych do poświęceń
        zwolenników powinni być dla nich wzorem godnym naśladowania. To nasi szefowie
        powinni wiedzieć dokąd zmierzamy, ustalać cele możliwe (!) do zrealizowania i
        mieć wiarę opartą na realistycznych podstawach. Do białej gorączki doprowadza
        mnie "wyświechtany" argument: "z planami się nie dysutuje"... Nie są to chyba
        właściwe postawy, gdy plany i polecenia przekazywane są w dół na zasadzie "to
        nie ode mnie zależy - góra sobie tak życzy". A gdzie w tym wszystkim
        komunikacja? ... jest, tylko w ograniczonej formie... sprowadza się do
        zastraszania pracowników, wydawania poleceń i żądania sprawozdań... W mojej
        ocenie to trochę za mało. Gdzie udział "nizin" w partycypowaniu w procesach
        analizy problemów i podejmowaniu decyzji, brak jest efektywnego przekazywania
        informacji "w górę". Obserwuję jak ten bank powoli umiera... ludzie wykonują
        swoje obowiązki pod przymusem, osobiste zaangażowanie i utożsamianie się z
        firmą jest minimalne. Ciągły brak motywacji do pracy. W wielu przypadkach
        decyduje chyba fakt, że łatwiej zostać, niż odejść.
        • witryn_ka Re: : "rewolucja" na dole ? na czym polega???? 26.10.06, 07:32
          Czuk, gdzie Ty żyjesz?, W jakim kręgu się obracasz?
          Za chwilę będzie "spotkanie" (?). I znów mam mieć do czynienia z brakiem
          kompetencji przełożonego. Wie od swojego szefa, że i tak my na dole musimy
          wszystko zrobić dobrze.I tak jest chyba wszędzie. Masz rację, że obecnie
          łatwiej jest zostać niż odejść. Kobietom w naszym regionie nie jest łatwo
          znaleźć pracę. Chyba trzeba sie poddać i jak zwykle robiś swoje !!!!
          • czuk1 Re: : "rewolucja" na dole ? na czym polega???? 26.10.06, 09:18

            Witrynko.
            Od bardzo dawna żyję z świecie bankowych emerytów,
            fanów tego banku, przyjaznych bardzo jego pracownikom.
            Zatroskany tym co się dzieje...... także z Wami.
        • czuk1 Przecież to nie jest rewolucja.... 26.10.06, 09:37
          Anyz? Toż to nie jest rewolucja (bo ta słuzy zmianom w kierunku "ku lepszemu")
          To jest tylko totalnym zamieszaniem pogarszjacym tragiczny stan w
          administrowaniu bankiem. Najgorzej, że nie ma widoku na radykalną zmianę
          strategii kadrowej a bez tego bank nie jest w stanie podjąć skutecznej walki
          konkurencyjnej, może być "wypychany dalej z rynku bankowego".
          Usługi bankowe (czynności, procedury) wykonują świadomi pracownicy banku,
          jego akcjonariusze a nie systemy informatyczne i sprzedażowe.

          Mam nadzieję, że niebawem przyjdzie ktoś z mózgiem i j...mi i przerwie te lata
          marazmu w perle polskich banków,

          • bobi42 Re: Przecież to nie jest rewolucja.... 26.10.06, 11:02

            > Mam nadzieję, że niebawem przyjdzie ktoś z mózgiem i j...mi i przerwie te lata
            > marazmu w perle polskich banków,

            Wiesz co - takie "gadanie" to bicie piany. Kto może przyść - człowiek z klucza
            politycznego. Oni nawet jak mają mózgi i j..a (a to jest rzadkość) to i tak nic
            nie zrobią, bo przecież są sterowani z góry (tu mam na myśli głównego
            udziałowca naszego Banku). Od dawna już wiadomo, że jesteśmy firmą polityczną a
            nie komercyjną jak inne Banki. Nic sie nie zmieni na dobre a na pewno nie dla
            szarych pracowników, którzy to są napędem dla Banku. O nich nikt nie myśli.
            • czuk1 Re: Przecież to nie jest rewolucja.... 26.10.06, 16:48
              Może i bicie piany. Ale nadzieję (choc matka głupich) warto miec.
              Kiedyś wreszcie do cholery kolejny zarzadzajacy beknie za tak szkodliwe,
              • czuk1 To musi się skończyć.... 26.10.06, 16:55
                Może i bicie piany. Ale nadzieję (choc to matka głupich) warto mieć.
                Potrzebna jest ona armii pracowników PKO i dla lepszego samopoczucia emerytów banku.
                Kiedyś wreszcie do cholery kolejny zarzadzajacy beknie za tak
                szkodliwe,niefachowe zarzadzanie w wyniku którego państwowa spółka traci pozycję
                na rynku.Bo to wszystko zło dzieje się w sytuacji kiedy bank jest lepiej
                wyposażony - w pracowników, sieć, systemy informatyczne, grupe kapitałową - niż
                inne banki.



                • chr11 Re: To musi się skończyć.... 26.10.06, 17:57
                  Nie Czuk1, nikt nie beknie. Stopniowo wygasi się działalność Oddziałów PKO BP
                  SA w soboty. To już się dzieje. A że klienci będą niezadowoleni? A kij im w
                  ucho. Kolejnym etapem będzie likwidacja małych placówek. A że sieć się
                  zmniejsza - to nieważne. W końcu dojdzie do regresu. Spadną zyski - wzrosną
                  represje. Wzrosną represje, więcej dobrych pracowników się zwolni. Zwolnią się
                  pracownicy, spadnie sprzedaż i wzrośnie mobbing. Ja z tą firmą muszę się
                  pożegnać. Moje zdrowie, rodzina i przekonania są ważniejsze.
                  • witryn_ka Re: To musi się skończyć.... 26.10.06, 19:08
                    Niestety chr11 masz rację. Tylko starzy pracownicy przejmują się firmą-bo się z
                    nią utożsamiają. Ja dzisiaj miałam przykład indolencji. Jak Szef chce robić za
                    swoją kadrę-to niech robi!!! Kierować komórką (dużą) to nie tylko straszyć i
                    mącić. Trzeba mieć jeszcze wiedzę co tak właściwie tu się robi. A na to
                    niestety nie wystarczą 2 lata pilnowania.
                    My i tak będziemy robić to co musimy.
                    W zasadzie po co się martwić za górę. - Aby do następnej kontroli.
                    • chr11 Re: To musi się skończyć.... 26.10.06, 19:42
                      Dzięki. Przyszedłem do firmy 6 lat temu. Może starym pracownikiem nie jestem
                      ale byłem na początku pełen entuzjazmu, wiary że taki ogromny Bank (nawet teraz
                      piszę z wielkie litery) dba i o klientów i o pracowników. Ale znajdę czas aby
                      się spotkać z innymi potencjalnymi pracodawcami (tak sobie obiecuję od dwóch
                      miesięcy).
                      • anyz1 Re: To musi się skończyć.... 26.10.06, 23:49
                        Słuchajcie, naprawdę chciałam... choć rozsądek od wielu lat podpowiadał mi co
                        innego. Chr, masz rację, ludzie utożsamiają się z firmą, ze mną było to samo (i
                        chyba tak do końca nie odciełam się, może jestem zbyt sentymentalna)ale wiem,
                        że nic się nie zmieni. Będzie gorzej. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie ma
                        żadnych racjonalnych przesłanek by mogło być inaczej. Zdaję sobie sprawę, że
                        nasze wypowiedzi na forum są biciem piany, ale nasze zadania są inne niż
                        zarzadzających tym bankiem. Powinni się wstydzić tego co mają możliwość tu
                        przeczytać... oni chcą wygrać symfonię na wierzbowych fujarkach, przecież to
                        absurd. Im przecież nie zależy ani na Klientach, ani na Banku. Pewnie po raz
                        kolejny bedę podkreślać, że najważniejsi są ludzie. Szkoda, że nikt nie docenił
                        ich zaangażowania i lojalności wobec firmy. Za lata ofiarnej pracy dziś spotyka
                        ich upokorzenie, robi się z nich kozłów ofiarnych (szkoda, że jeszcze taki
                        kozioł nie daje się wydoić!).Dziś na próżno zapewne na rynku szukać tak
                        oddanych firmie ludzi. A jak patrzę na tych wszystkich nowych specjalistów,
                        ekspertów w gRODzie(przepraszam, pewnie nie powinnam uogólniać ale niestety z
                        takimi miałam do czynienia)...i widzę ich pozal się boże doskonałość
                        (specjaliści od tabelek !) i nieomylność, która unika drobnych błedów na drodze
                        do naprawdę wielkiej katastrofy. Wg mnie to nieuniknione, wszystko zabrnęło za
                        daleko. Zasada przecież stara jak świat: trudne problemy pozostawione samie
                        sobie, staną się jeszcze trudniejsze...ale nikt wołania ludu nie słucha. W
                        przypadku podjęcia przeze mnie decyzji o odejściu z firmy również zdecydowały
                        względy rodzinne. Cieszę się, że w porę to do mnie dotarło i dziś wiem, że
                        karmiłam się przez lata nadzieją, która nie syci...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka