Dodaj do ulubionych

Sprzedaż w CBE...

18.06.09, 21:53
Jak wam się podoba ten "genialny" pomysł?
Za 960 PLN latać, biegać, pływać, naskakiwać, rozdwajać się i potrajać na 3 pilotach i jeszcze do tego uśmiechać się i ludziom którzy po coś dzwonią i płacą za połączenie wciskać jakiś produkt i "nie poddawać się" (cytat) jak klient mówi NIE, NIE CHCĘ NIE jestem zainteresowany?
Obserwuj wątek
    • kamikadze82 Re: Sprzedaż w CBE... 18.06.09, 22:16
      "Do właściwego zbadania potrzeb klienta niezbędna jest umiejętność
      aktywnego słuchania. - Dawniej handlowiec przez większość czasu
      opowiadał o produkcie, teraz zupełnie odchodzi się od tego modelu.
      Mówić ma klient, bo to on potrzebuje danej rzeczy i musi ją dostać
      jak najbardziej dopasowaną do swoich potrzeb - wyjaśnia trenerka. Czy
      dobrego handlowca można wyszkolić? - Jeśli na kurs przyjdą osoby,
      które mają już predyspozycje i określone cechy charakteru, to jak
      najbardziej - mówi Agata. - W procesie sprzedaży niesłychanie ważna
      jest też MOTYWACJA. Jeśli sprzedawca takiej NIE MA, żadne instrukcje
      i umiejętności NA NIC się nie zdadzą. Klienci bezbłędnie wyczują
      nieszczerość intencji i brak zaangażowania. To zawód dla pasjonatów."

      "(...) Przykład klienta, który wchodzi do sklepu komputerowego i chce
      kupić laptopa. - Zły sprzedawca zacznie opowiadać mu o wszystkich,
      jakie wpadną mu pod rękę i zachęcać, by najlepiej kupił najdroższy -
      opowiada. - Natomiast dobry handlowiec najpierw bardzo dokładnie
      wypyta: do czego nam potrzebny ten sprzęt, czy zamierzamy na nim
      pisać czy będziemy na nim grać, jak długo musi wytrzymać na baterii,
      a nawet w jakim miejscu będzie stał i jaki rozmiar będzie dla nas
      najwygodniejszy. I zaproponuje dwa modele, z których klient na pewno
      będzie zadowolony."

      Cytat z dzisiejszego artykułu z Gazety.
        • kamikadze82 Re: Sprzedaż w CBE... 23.06.09, 20:35
          Proszę bardzo odpiszę na Twój - odniosłaś się do rozmieszczenia
          graficznego postu,a nie do treści a nawet jeśli masz taki zamiar to
          proszę nie mów "językiem zalet i korzyści" wynikających z dołożenia
          obowiązków "biednemu konsultantowi" zarabiającemu poniżej godności ;-
          )I tak każdy jest tylko "trybikiem" ;-)) i w pracy "chodzi" wg
          procedur. Na tym zakończę moją wypowiedź...bo tutaj i tak wiadomo kto
          jest kto...
          Może chcesz się zamienić na stanowiska? ;-) Po kilku miesiącach
          chętnie posłucham Twojej opinii ;-)

          Ps. dwa posty wynikają ze "sklerozy" chciałam to umieścić w jednym
          wątku a wyszło dwa.
          • konsultantka855 Re: Sprzedaż w CBE... 24.06.09, 00:33
            No widzisz Kamikadze82 zamykają oddziały więc na nas przechodzi większość obowiązków...Widocznie jesteśmy lepsi i mamy dużo lepsza efektywność, więcej pracy no i dzięki nam można ciąć koszty banku...

            To nic że czasem po rozmowie z trudnym klientem któremu pani w oddziale przekształcając Superkonto Student zapomniała uaktywnić bankowość elektroniczną i to na nas opiera się cała złość że ten "biedny" człowiek znów musi dryłowac do oddziału i wystać się w kolejce...

            No to jeszcze zaproponujmy sprzedaż Max Pożyczki może akurat sie przyda...
            Ja osobiście nie mam nic przeciwko zaproponowaniu podczas rozmowy danego produktu,tylko chciałabym mieć możliwość wyboru jakiemu kl. można zaproponować taki produkt. Bo nie oszukujmy się podczas rozmowy można wyczuć kl. i wiadomo z kim można porozmawiać na temat produktu a z kim nie...
            Jestem tylko ciekawa ile kl. będzie się z tego powodu irytować...
              • kamikadze82 Re: Sprzedaż w CBE... 27.06.09, 02:10
                Z tego co się "orientowałam" to większość konsultantów podchodzi do
                tego raczej "sceptycznie" (może tez są pozytywnie nastawieni -
                gratuluję i zazdroszczę) i niekoniecznie każda rozmowa kończy się Max
                Pożyczką...trudno jest się przełamać zwłaszcza że motywacji i sensu
                brak? Bo nic z tego mieć nie będziesz...?
                • okrycha Re: Sprzedaż w CBE... 27.06.09, 23:00
                  Jak to nic? Satysfakcję, że jesteście lepsi. Konsultantka 855
                  napisała, że jesteście lepsi i bardziej efektywni, niż doradcy w
                  oddziałach.I dlatego zamykają placówki...A teraz bez
                  uszczypliwości.Naprawdę, z tego co czytam zarabiacie absolutnie za
                  mało.Nie dziwię się, że jesteście sfrustrowani.Ale to głupie pisanie
                  o tym, kto jest lepszy...Placówki będą zamykane, bo koszta dzierżawy
                  i inne nie równoważą zysków.Pracownicy oddziałow typu C czasem
                  wykonują plany na wysokim poziomie, co z tego, skoro ktoś kiedyś nie
                  wyliczył efektywności, lub nie przewidział obecności innych banków
                  na terenie.Stracą pracownicy i tylko pracownicy, bo przecież bank
                  nie może stracic.Lepiej poświęcic pracowników, jak zwykle...
                  • qu_esse Re: Sprzedaż w CBE... 01.07.09, 08:31
                    od początku cc sprzedaż była wpisana w obowiązkach pracy konsultanta i nawet
                    poruszałam tę kwestię od razu przy podpisywaniu obowiązków służbowych z
                    naczelnikiem, to było do przewidzenia
                    a wiec po pierwsze trzeba dokładnie czytać dokumenty, które się podpisuje
                    a po drugie jak dla mnie, wspomnienie o produkcie banku, który jest akurat w
                    sprzedaży nie jest chyba takim wysiłkiem i poniżeniem, wiadomo, bank musi zarabiać
                    konsultant jest tylko pioneczkiem, który ma wykonywać rozkazy góry, bardziej lub
                    mniej sensowne i jak sie człowiek przyzwyczai, to można z tym żyć, bo nie ma
                    nadzieji, że można coś zmienić

                    fakt, że konsultant ma ciężko i wszyscy są zestresowani, wiem o tym najlepiej,
                    pracowałam na wszystkich pilotach i nie raz klęłam w żywe kamienie, ale z
                    perspektywy, to nie jest najgorsza praca dla osób, które mają predyspozycje,
                    czyli stalowe nerwy i twarde siedzenie
                    tylko żenująco wynagradzana:)na poziomie małego spożywczaka
                    • ivr_pko Re: Sprzedaż w CBE... 01.07.09, 18:20
                      qu_esse ma rację. Sprzedaż była planowana i były na ten temat informacje, na długo przed wejściem w życie nowych obowiązków. Ma również rację w tym, że podpisywane dokumenty trzeba czytać :).

                      kamikadze82 jest mistrzem w użalaniu się nad sobą i z jednej strony podziwiam jej wytrwałość w tej, jakże znienawidzonej jednostce - CBE. Gdyby mi było gdzieś tak źle, to chyba byłby silny impuls do zmiany miejsca pracy. Wiem jak to jest być konsultantem i obsługiwać wszystkie piloty i rozmawiać z niezadowolonym klientem. Do tego trzeba mieć stalowe nerwy i zdaję sobie sprawę, że nie każdy je ma.

                      Szkoda, że zadanie prostego pytania może przerastać możliwości niektórych :(, zwłaszcza jak się "nakręcą" na to, że ich racja jest jedyną słuszną. Wiem z doświadczenia, że osobom, które łatwo przystosowują się do zmian w życiu jest zdecydowanie łatwiej.
                      Praktyka pokazała, że wielu konsultantów radzi sobie dobrze z dodaniem wątków tzw. sprzedażowych do rozmowy i nie cierpią z tego powodu ani pracownicy ani klienci.

                      Jasne, że przydałoby się więcej kasy i mniej obowiązków, każdy by tak chciał. Banałem będzie pisanie, że są gorsze miejsca do pracy, takie w których ludzi zwalnia się za nic albo tnie wszystkim pensje... Są też przecież lepsze posady. Chyba lepiej nie dostać przez jakiś czas podwyżki i cierpliwie na nią poczekać niż doświadczyć cięcia płac (to moje subiektywne zdanie). Oczywiście z utęsknieniem czekam na kolejne zwiększenie wynagrodzenia, jak każdy.

                      • kamikadze82 Re: Sprzedaż w CBE... 03.07.09, 00:06
                        IVR_PKO myślę że jeszcze trochę tutaj zostanę - dobre miejsce na
                        przetrwanie kryzysu. Warunki socjalne - ok. Najbardziej palącym
                        problemem są chyba zarobki (?)
                        Poza tym chyba się zgodzisz ze mną że są one raczej demotywujące?
                        Kolega się niedługo zwalnia, wczoraj stwierdził że nawet w Biedronce
                        "na półkach" więcej zarabiają...wstyd dla CBE (?)
                        Akurat nie jestem tą osobą z "pensją z logowania" pominiętą przy
                        dwóch podwyżkach, dlatego podziwiam takich ludzi, to im trzeba
                        wyrazić wyrazy podziwu w wytrwałości...
                        Jeśli byłoby tak tragicznie i beznadziejnie jak wynika z moich postów
                        to już dawno bym się zwolniła. To co pisze to moje prywatne zdanie (zauważyłam tez że nie tylko moje) i nie musi się udzielać w pracy -
                        w pracy robię to co muszę i do domu - jest się "trybikiem" a własne
                        zdanie i myślenie jest "nie-za-bardzo"...
                        żeby nie było że tylko narzekam - bardzo cenię ludzi którzy tam
                        pracują, atmosferę, szkoda tylko że nie są (nie wszyscy) za swoją
                        ciężką pracę sprawiedliwie wynagradzani.
                        Chyba że ktoś przedkłada to pierwsze ponad kasę to ok.

                  • konsultantka855 Re: Sprzedaż w CBE... 02.07.09, 20:16
                    okrycha źle odczytałas moje zdanie...Nie chodzi tu o to kto jest
                    lepszy czy gorszy tylko o to kto jest tańszy dla władz banku.
                    I tu call center ponosi mniejesze koszty utrzymania...,zarabiamy
                    dużo mniej niż doradcy oddziałowi co sie przekłada na coraz większy
                    zakres naszej pracy.

                    • cebee Re: Sprzedaż w CBE... 19.08.09, 20:16
                      ...zwiększanie zakresu obowiązków- OK
                      ...sprzedaż- MOŻE BYĆ
                      ...pensja na 3-cim pilocie: 960 zł netto- NIE NIE NIE!!!

                      ...ciekawe kto jest na tyle kompetentny żeby wyjaśnić takiemu frustratowi jak ja dlaczego zarabiam kilkaset zł mniej niż kolega/koleżanka siedząca na tym samym pilocie....Więc nie chce mi sie słyszeć o kosztach utrzymania, lepszy czy gorszy...porównajcie mi osoby na tym samym poziomie ale z wielką różnicą w wynagrodzeniu!
                      DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ.
                      • kamikadze82 Re: Sprzedaż w CBE... 28.08.09, 23:26
                        Widocznie zespół CBE spiął się i sprężył że taki wynik super
                        sprzedażowy mieliśmy (jako ogół) Bardzo mnie to cieszy.
                        Powinna być prowizja procentowa dla CBE z udziału całej sprzedaży
                        moim zdaniem i to za każdym razem a nie od dzwonu jak dobry wynik
                        jest. Przecież na co dzień poza sprzedażą sensu stricto przyjmujemy
                        wnioski skrócone podając pod nos oddziałom klientów. Potem oni za to
                        dostają premię.... ;-( i to niemałą jeśli idzie o hipotekę... ;-(
                        Zastanawiam się czy POZOSTALI dostali też wyższa premię za NASZĄ
                        pracę Ci co "nie sprzedają" w sensie że nie są na słuchawce...to
                        ciekawe...
                        Nie chcę tu nikogo urazić , ale takie jest moje zdanie...
                        • brosis Re: Sprzedaż w CBE... 01.10.09, 20:22
                          kamikadze82 napisała:

                          > Zastanawiam się czy POZOSTALI dostali też wyższa premię za NASZĄ
                          > pracę Ci co "nie sprzedają" w sensie że nie są na słuchawce...to
                          > ciekawe...
                          > Nie chcę tu nikogo urazić , ale takie jest moje zdanie...

                          Dwie rzeczy w Twojej wypowiedzi rażą niesamowicie i obie zaczynają się od słowa kompletny:
                          1) brak wyobraźni
                          2) brak znajomości realiów i zadań komórek w Banku.

                          Z tego co wiem zanim zaczniesz zarabiać na swoją premię to najpierw ktoś musi Cię zrekrutować, potem wyszkolić, ocenić i zanim zrobią z Ciebie superdysponenta to musi minąć trochę czasu. Z tego co widać po Twoich wypowiedziach na tym forum, to były pieniądze wyrzucone w błoto...
                          • kamikadze82 Re: Sprzedaż w CBE... 03.10.09, 02:19
                            Ciesz się że Ty byłaś super konsultantką po wielu awansach, że tak
                            super jesteś zadowolona, wyszkolona, że tak świetnie "znasz"(?)
                            odpowiedzi na wszystkie pytania, a PKO nie ma przed Tobą żadnych
                            tajemnic... Nie będę wdawała się w dalszą dyskusję z Tobą bo nie
                            dotyczy ona tematu wątku a dwa prywatne zdanie na temat twoich
                            wypowiedzi mogę przekazać Ci PW lub @ o ile jest to niezbędne, forum
                            nie służy do "jeżdżenia" sobie personalnie. Pozdrawiam i więcej
                            uśmiechu życzę...
                            • brosis Re: Sprzedaż w CBE... 03.10.09, 08:45
                              kamikadze82 napisała:
                              > forum
                              > nie służy do "jeżdżenia" sobie personalnie. Pozdrawiam i więcej
                              > uśmiechu życzę...

                              Gdybym chciała, jak to ujełaś "jeździć" Ci personalnie to zrobiłabym to całkiem inaczej.

                              Tak jak napisałam, mogę napisać to jeszcze raz tylko innymi słowami bo widzę, że nie bardzo zrozumiałaś - Twoje wypowiedzi są kompletnie nieadektwatne i odrealnione od rzeczywistości, która ma miejsce w komórkach Banku. Osoba czytająca taką wypowiedź jak Twoja może odnieść mylne wrażenie, że w Banku nie ma niczego dobrego dla pracownika a są tylko złe rzeczy.

                              Każdy ma taką pracę na jaką sobie zasłużył lub wybrał. W Twoich wypowiedziach praca w Banku to zło i nic z tego dobrego nie wynika.

                              Wątek był o sprzedaży w CBE - czasami zdarza mi się rozmawiać z dysponentami tej jednostki i uważam ich za świetnych pracowników, a taki raczej nie ma problemu z wpleceniem wątku sprzedażowego do rozmowy z klientem.

                              Więcej realizmu i obiektywizmu życzę, a uśmiech przyjdzie sam.
                              • kamikadze82 Re: Sprzedaż w CBE... 03.10.09, 14:44
                                Kochana Brosis, na klienta nie możesz nakrzyczeć, zdenerwować się,
                                zasugerować mu czegokolwiek po czym mógłby się domyśleć że jest mało
                                inteligentny/upierdliwy/nie potrafi Cię słuchać itp. Trzeba być
                                uśmiechniętym i miłym, pomocnym i zaangażowanym. To podstawa. Za to
                                właśnie Cię oceniają, za to płacą. Nie znaczy to jednak że wszyscy
                                znoszą to tak, jak napisałam wyżej. Można przecież mieć zły dzień,
                                być złym itp. Klienta to jednak nie interesuje, on dzwoni/przychodzi
                                w swojej sprawie i oczekuje miłej i rzetelnej obsługi. Masz rację,
                                zdarza się że na forum napisałam rzeczy które mogą i jak najbardziej
                                sugerują że praca tam to udręka i wyzysk pracowników. To jest druga
                                strona medalu, oprócz wielu innych które są (o dziwo?) pozytywne.
                                Tych rzeczy jeszcze tu nie wymieniałam (jeszcze), forum natomiast
                                jest w - pewnym sensie oczywiście - "odreagowaniem", możliwością
                                powiedzenia tego, co w pracy niekoniecznie jest mile widziane.
                                Ad sprzedaży: kiedy wchodziła do CBE, szkolenia ze sprzedaży,
                                uświadomiły mi że niekoniecznie to co sprzedaje musi być korzystne
                                dla klienta, który nie znał wszystkich "sztuczek" oferty liczy się
                                sprzedaż i zysk banku (niekoniecznie mój bo za sprzedaży nie mamy
                                premii). To budziło we mnie pewną sprzeczność i dlatego sprzedaż
                                przyszła mi tak ciężko. Teraz podchodzę to tego nieco inaczej.
                                Czy chciałabyś pracować za 966 PLN na cały etat? Sądzę że odpowiedź
                                brzmi nie, a jeśli tak to zapraszam na stanowisko dysponenta ;-)
                                To jednak nie jest pocieszające, chyba się zgodzisz, zwłaszcza kiedy
                                czytam wypowiedzi innych pracowników którzy mówią o 3 tys na rękę...
                                Sprzedaż? Okej, żeby sprzedawać trzeba być przekonanym do celowości
                                swoich zadań - co z tego mam że "dołoży" mi się kolejny obowiązek
                                (który jest de facto w umowie o pracę)? korzystają z tego
                                inni...jeśli byłaby ze sprzedaży prowizja jak w o-łach, super! wiem
                                że mogę tym podnieść swoje zarobki. A tak, moje starania sprzedażowe
                                nie przynoszą mi korzyści ;-) więc sprzedaż nie jest dla mnie
                                priorytetem ale mniej ważnym składnikiem wśród innych które składają
                                się na ocenę.
                                • brosis Re: Sprzedaż w CBE... 03.10.09, 22:18
                                  kamikadze82 napisała:

                                  > Kochana Brosis, na klienta nie możesz nakrzyczeć, zdenerwować się,
                                  > zasugerować mu czegokolwiek po czym mógłby się domyśleć że jest mało
                                  > inteligentny/upierdliwy/nie potrafi Cię słuchać itp. Trzeba być
                                  > uśmiechniętym i miłym, pomocnym i zaangażowanym.

                                  Przecież tak jest wszędzie, to standard. Nic w tym niezwykłego i takie jest/powinno być zachowanie każdego pracownika. To się nazywa profesjonalizm.


                                  > Nie znaczy to jednak że wszyscy
                                  > znoszą to tak, jak napisałam wyżej. Można przecież mieć zły dzień,
                                  > być złym itp. Klienta to jednak nie interesuje, on dzwoni/przychodzi
                                  > w swojej sprawie i oczekuje miłej i rzetelnej obsługi.

                                  Ma do tego prawo, bo w końcu płaci i wymaga.

                                  > Masz rację,
                                  > zdarza się że na forum napisałam rzeczy które mogą i jak najbardziej
                                  > sugerują że praca tam to udręka i wyzysk pracowników. To jest druga
                                  > strona medalu, oprócz wielu innych które są (o dziwo?) pozytywne.
                                  > Tych rzeczy jeszcze tu nie wymieniałam (jeszcze), forum natomiast
                                  > jest w - pewnym sensie oczywiście - "odreagowaniem", możliwością
                                  > powiedzenia tego, co w pracy niekoniecznie jest mile widziane.

                                  Czyli jednym słowem (a raczej kilkoma) mówiąc - dajesz fałszywy obraz miejsca pracy, w którym pracujesz. Jesteś mało obiektywna i sama to przyznajesz. W żadnej firmie nie ma tak, że można mówić to co się chce i pozostać bezkarnym. Tym bardziej pracując w korporacji jaką jest PKO BP. A korporacje mają to do siebie, że chcą aby pracownik utożsamiał się z firmą i zabijają indywidualizm. Jeśli oczekujesz czegoś innego to zmień firmę. Kreowanie fałszywego wizerunku firmy niezbyt ładnie świadczy o Tobie.

                                  > Ad sprzedaży: kiedy wchodziła do CBE, szkolenia ze sprzedaży,
                                  > uświadomiły mi że niekoniecznie to co sprzedaje musi być korzystne
                                  > dla klienta, który nie znał wszystkich "sztuczek" oferty liczy się
                                  > sprzedaż i zysk banku (niekoniecznie mój bo za sprzedaży nie mamy
                                  > premii). To budziło we mnie pewną sprzeczność i dlatego sprzedaż
                                  > przyszła mi tak ciężko.

                                  W takim razie dosyć późno uświadomiłaś sobie, że produkt, o którym do tej pory informowałaś nie jest wcale taki super. Dopiero szkolenie ze sprzedaży uświadomiło Ci taką rzecz? Sprzedaż polega właśnie na tym, aby sprzedać produkt klientowi, który nie jest wcale taki doskonały. W każdej pracy, gdzie jest kontakt z klientem i odbywa się sprzedaż tak jest.

                                  > Czy chciałabyś pracować za 966 PLN na cały etat? Sądzę że odpowiedź
                                  > brzmi nie, a jeśli tak to zapraszam na stanowisko dysponenta ;-)
                                  > To jednak nie jest pocieszające, chyba się zgodzisz, zwłaszcza kiedy
                                  > czytam wypowiedzi innych pracowników którzy mówią o 3 tys na rękę...

                                  Nie ukrywajmy, że praca dysponenta jest stworzona głównie z myślą o studentach. Dla których każda kasa jest warta tego, aby popracować. Oprócz tych marnych 966 PLN dostajesz jeszcze pakiet medyczny Luxmedu i możesz zasuwać ile razy chcesz do lekarza. Robić sobie badania i cieszyć się tym, że nie musisz stać w kolejkach w oczekiwaniu na wizytę. Która firma oferuje Ci coś takiego?

                                  3000 na rękę możesz między bajki włożyć. Nikt studentowi, którego jest to pierwsza praca, w dodatku takiemu, który ma zero doświadczenia nie da 3000 na rękę. Ci, którzy przychodzą do pracy i od razu chcą kokosy zarabiać a mają zero doświadczenia to chyba mają nierówno pod sufitem. Obserwuję, że coraz więcej młodych osób ma podejście "jak najwięcej zarobić jak najmniejszym kosztem". W ten sposób osiągnąć można tylko jedno wielkie nic.

                                  Poza tym nie każdy zarabia 966 na rękę.

                                  > Sprzedaż? Okej, żeby sprzedawać trzeba być przekonanym do celowości
                                  > swoich zadań - co z tego mam że "dołoży" mi się kolejny obowiązek
                                  > (który jest de facto w umowie o pracę)? korzystają z tego
                                  > inni...jeśli byłaby ze sprzedaży prowizja jak w o-łach, super! wiem
                                  > że mogę tym podnieść swoje zarobki. A tak, moje starania sprzedażowe
                                  > nie przynoszą mi korzyści ;-) więc sprzedaż nie jest dla mnie
                                  > priorytetem ale mniej ważnym składnikiem wśród innych które składają
                                  > się na ocenę.

                                  I tym akapitem pokazałaś jak bardzo masz nierealne podejście do pracy i tego co się w banku dzieje. Chcesz mieć premię jak w oddziałach od sprzedaży pracując jednocześnie na słuchawce telefonicznej? Załóż topic lub poszukaj na tym forum wypowiedzi pracowników z oddziałów na temat planów sprzedażowych jakie są na nich nakładane. A potem podyskutujemy.

                                  Co do premii ze sprzedaży, to oświecę Cię. Tak się składa, że umowę o MP można podpisać również przez Internet. Myślisz, że na czyje konto idzie taka podpisana umowa? CBE jako SJO ma swój własny PS i zarabia na siebie nie tylko z prowizji i opłat od transakcji zlecanych za pośrednictwem dysponentów. Mądry człowiek nie wypowiada się na tematy, o których nie ma zielonego pojęcia. The end.

                                  Ps. Z Twoich wypowiedzi wychodzi, że to Twoja pierwsza praca. Więc doświadczenie masz bliskie zeru. Oczekiwałaś wiele, a konfrontacja z rzeczywistością okazała się rozczarowaniem. Proponuję spojrzeć na pracę i to co ona niesie z innej strony niż tylko czarna. Zanim się zarobi pierwszy milion najpierw trzeba uzbierać trochę groszy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka