balbinia
15.03.04, 00:03
Wywiad z rzeźnikiem, który został wegetarianinem. :)
Jakie są, ogólnie mówiąc, najznakomitsze myśli, które pamiętasz z czasów
kiedy byłeś rzeźnikiem?
Nie znałem siebie i świadomie, wiedziałem, nie działałem jak istota ludzka.
Ile czasu spędziłeś pracując jako rzeźnik?
11 lat, nie wliczając roku, który spędziłem robiąc to podczas służby
wojskowej.
Jak trafiłeś do zawodu?
Nie wszedłem sam z siebie, zostałem wprowadzony. Mój ojciec mówił mi od
wczesnych lat o idei otrzymania pracy i chociaż rankiem próbowałem być w
szkole to popołudniu musiałem pracować w sklepie rzeźniczym. Kiedy miałem 14
lat ojciec zachorował i musiałem rzucić szkołę (mimo, że miałem stypendium)
ponieważ praca trwała od 6 rano do 23 w nocy.
Opowiedz nam o odejściu ze sklepu rzeźniczego i stawaniu się wegetarianinem...
Wierzę, że każdy prędzej czy później osiągnie przebudzenie, myślę że wychodzi
to z serca. To było konsekwencją wejrzenia do wnętrza mojej duszy i
rozpoczęcia przemyśleń kim naprawdę jestem. Miałem wiele snów z dzieciństwa,
pochodzących z okropnych przeżyć: załadunek jagniąt - ofiar, gdy miałem 9 lub
10 lat. Zajmowałem się owcami jako pastuch z Guadalajary, co polegało na
spędzaniu caej nocy zarzynając około 600 jagniąt; jedno z nich było ze mną
całą noc, troszczyłem się o nie i bawiłem się z nim aż do momentu gdy
nastąpił wstrząs, oni zabrali je ode mnie, powiesili głową w dół i poderżnęli
gardło. Sam fakt bycia tam i oglądania tej masowej rzezi jest dla młodego
chłopca całkowitym szokiem, zwłaszcza gdy słyszy się głośny głos matek
stojących na przeciwko śmierci swoich dzieci. Można również zauważyć reakcję
owiec, niektóre są cicho gdy inne próbują uciec biegnąc, one nigdy nie
okazują agresywnych zachowań, są bardzo pacyfistycznymi zwierzętami.
Czy rzeź powtarzała się?
Tak, zwłaszcza podczas Świąt Bożego Narodzenia. Tutaj w Madrycie jest dużo
rzeźni i rzeźnicy mogą kupować mięso bezpośrednio od nich [w Hiszpanii
rzeźnikami nazywa się też osoby zajmujące się wytwarzaniem produktówm
mięsnych czyli naszych masarzy - dop. red.]. W każdym razie, w innych
regionach Hiszpanii, głównie w małych wioskach, nie ma rzeźni i rzeźnicy
muszą się zwracać do najbliższego bacy. Kupują owce bezpośrednio u niego i
zabijają zwierzęta sami, nawet baca. Pamiętam raz jak pociąg przejechał przez
stado owiec i je pozabijał. Wagony roznosiły wnętrzości zwierząt po całych
torach aż wiadomość o tym dotarła do wsi i jacyś rzeźnicy z Madrytu przybyli
pozbierać martwe ciała z szyn i sprzedali je 5 dni później po niższej cenie.
Kiedy mówimy o rzeźniach to mamy na myśli np. The Legazpi (w Madrycie) z
wysoką technologią, stosowanie wszelkich regulacji itp., lub Alca de Henares.
Jednak większość mięsa konsumowanego w wiejskich obszarach pochodzi z innych
rzeźni. Bez technologii lub nawet takich gdzie zwierzęta są nożem przez
rzeźników sprzedających później ich mięso.
To jest zupełnie zaskakujące co mówisz o pasterzach owiec, to burzy typowy
obraz bacy...
To prawda, to nie ma nic wspólnego z uroczym pastuszkiem z fletem, lub
Piotrem z książki o Heidi. Tym niemniej oni są zwykłymi ludźmi z najbliższej
wsi, zimnymi ignorantami bez uczuć, z urazami psychicznymi postępującymi w
czasie. Tutaj występuje wysoki procent seksualnych nadużyć wobec zwierząt,
wraz z wieloma innymi typowymi nadużyciami.