breatharianism

22.06.04, 23:41
ciekaw jestem co o tym sądzicie?To znaczy co myślicie o stylu życia bez
jedzenia.Pytanie zdaję w odpowiednim miejscu, bo wielu uważa breatharianism
za ostatnie stadium....wegetarianizmu!(czemu tak jest-nie wiem) Ciekaw jestem
jak wegetarianie zapatrują sie na to zjawisko,czy je
negujecie,popieracie,dązycie do niego,jest Wam obojętne,a może nie wierzycie
w takie "czary"? Ja tam nie mam nic przeciwko,każdy żyje jak chce.Wielu nie
akceptuje wegetarian ze względu na to co jedzą i co głoszą.Dlaczego my
mielibyśmy postępować tak jak oni?...no,ale ciekaw jestem Waszego zdania
niejedzenie.pl/polski/index.html
    • anucha78 Re: breatharianism 22.06.04, 23:50
      co za zbieg okolicznosci wlasnie na forum wegetarianskim o to pytalam

      pozdrawiam
    • narysuj.mi.baranka Re: breatharianism 23.06.04, 00:31
      pawwww napisała:
      > ciekaw jestem co o tym sądzicie?To znaczy co myślicie o stylu życia bez
      > jedzenia.Pytanie zdaję w odpowiednim miejscu, bo wielu uważa breatharianism
      > za ostatnie stadium....wegetarianizmu!

      Pawwww, chce Ci bardzo podziekowac za Twoje watki:)
      Dokladnie. Uwazam breatharianism za ostatnie stadium wegetarianizmu.
      Niezaleznie od tego ta idea jest mi bliska z tego wzgledu, ze glodowki uwazam
      za doswiadczenie duchowe.
      Innymi slowy, jesli czlowiek nie ma nic w zoladku staje sie istota totalnie
      duchowa, nastawiona na sprawy transcendentalne. Staje sie takim instrumentem na
      ktorym Kosmos wygrywa swa melodie:)
      • goblin.girl mój komentarz po namyśle: Jezu. 24.06.04, 10:19
        W medycynie, a także kulturze Zachodu takie zjawisko nazywa się anoreksja...
        chce Ci uświadomić, ze ten tekst, który napisałaś "jesli czlowiek nie ma nic w
        zoladku staje sie istota totalnie duchowa" itd. to credo IDEALNEJ anorektyczki.
        To nie są dwie strony - dobra i zła - tego samego medalu, to jest jedno i to
        samo. To nie jest tak, że anorektyczka jest zapatrzona w poprawione komputerowo
        zdjęcia chudych modelek i chce być taka sama; ona podswiadomie widzi obraz
        "totalnie duchowej" istoty, która nie musi jeśc, nie musi biegac do kibla, jest
        wolna od swojej cielesności, której NIE AKCEPTUJE, nie potrzebuje i nie chce.
        Dązenie do tego ideału równa sie dążeniu do samozagłady. Piszę "anorektyczka" bo
        w kulturze Zachodu to problem głównie kobiet, ale nie tylko - są tez mężczyźni
        anorektycy i jest ich coraz więcej.
        Miałam nie pisac w tym wątku, bo w pierwszej chwili mnie zatkało i musiałam
        szukać szczęki pod biurkiem. Jak dorośli, wykształceni ludzie mogą wierzyc w
        takie bzdety? jak można żyć bez jedzenia? Nie do wiary, po prostu nie do wiary.
        W zasadzie pawwww napisała słusznie "każdy żyje, jak mu się podoba", ale ludzka
        głupota jednak zadziwia i nie mogę się powstrzymać od komentarza. Baranku, do
        tej pory podobały mi się twoje teksty, moze niektóre były nieco naiwne, ale
        pozytywne; niemniej to już przegięcie. Jedyne wytłumaczenie, jakie widzę, to że
        powtarzasz zasłyszane gdzieś frazesy, nie zastanawiajac sie nad ich znaczeniem.
        Jeżeli Twoim zdaniem do tego zmierza wegetarianizm, to całe szczęście, że
        większośc wege uważa inaczej; dzięki nim ten styl życia zachowuje twarz.
        W kwestii formalnej - nie, nie wierzę w breatharianizm. Pokażcie mi takiego, to
        uwierzę w fizyczną możliwość takiego zjawiska, ale bynajmniej nie będę podziwiać
        ani naśladować. Dlaczego? Bo podobnie jak w przypadku anoreksji polega to na
        całkowitym odizolowaniu się od zewnętrznego świata; nie wmówicie mi, że tacy
        ludzie normalnie funkcjonują w społeczeństwie. Dla mnie to skrajnie egoistyczne
        podejście - koncentrowac sie na własnej osobie w dążeniu do nieosiągalnego
        ideału. Nie widze tu nic godnego nasladowania - co taki człowiek wnosi dobrego
        dla ludzkości? Co zostawi po sobie? Nic. Nie zostawi po sobie nawet pustki, bo
        pustka oznacza, ze w tym miejscu ktos kiedys był, a tutaj bylo totalne ZERO.
        człowiek składa się z ciała, umysłu i czegoś, co nie wiedziec gdzie siedzi, a co
        nazywamy duszą. Zadne nie moze istnieć bez drugiego. Koniec, kropka. Chciałabym
        zauważyć, ze idea zycia bez jedzenia nie jest wcale nowa, usiłowali to
        praktykować już tzw. święci i mistycy w średniowieczu. Dzisiejsza nauka uważa
        ich za pierwszych anorektyków...
        Każdy chciałby byc aniołem, ale po drodze można łatwo PRZESTAĆ BYĆ w ogóle. A
        melodia Kosmosu jakos mi dziwnie brzmi jak świst wiatru między żebrami
        kosciotrupa...w istocie jest to prawdziwie transcendentalna melodia, słychac w
        niej nute Wieczności. Ale jeżeli chcecie wierzyć, ze człowiek może stac się
        idealną eteryczna istotą, która nie je, nie pije, nie chodzi do toalety i jest
        instrumentem Kosmosu, to prosze bardzo, wierzcie w to, wierzcie sobie we
        wszystko, co Wam się podoba. Z mojej strony EOT, bo nic więcej nie mam do
        dodania. Najwyzej mogę chlapnąć coś niecenzuralnego, a po co to komu.
        Pozdr

        --
        Hey, you know something people?
        I'm not black
        But there's a whole lots a times
        I wish I could say I'm not white
        • goblin.girl jednak jeszcze coś... 24.06.04, 10:41
          i nie będą to bluzgi ;) tylko przypomniał mi się pewien dialog z Greka Zorby,
          bardzo na temat. Cytuję z pamięci, więc może być niedokładnie, ale sens ten sam.

          "(...)Powiedz mi, co robisz z jedzeniem, które spożywasz, a powiem ci, kim
          jesteś. Jedni przerabiają jedzenie na tłuszcz i nawóz, inni na prace i zabawę, a
          jeszcze inni - jak słyszałem - na boskość. (Ja należę do tego drugiego gatunku)
          - to, co jem, przerabiam na pracę i dobry humor. Ty zas, szefie, usiłujesz
          (przerabiać) to na boskość. Uważaj, zeby nie przytrafiło ci się to, co kogutowi.
          - Co się stało kogutowi?
          - Widzisz, kogut chodził sobie godnie, jak przystało na koguta. Aż pewnego razu
          zobaczył orła w locie (nie pamietam czy to był orzeł, w kazdym razie bardzo
          szlachetny fruwak btw) i zapragnął latać jak on. Od tego czasu wszystko mu sie
          pomieszało, biedakowi. Zamiast chodzić - kuśtyka."
          I jeszcze jedno:
          "(...) To twoje ciało. Nakarm je, szefie. Widzisz, to twój osiołek. Jesli nie
          dasz mu jeść, zostawi cię na środku drogi"
          I z tym optymistycznym akcentem definitywnie EOT.
          • headline Re: jednak jeszcze coś... 24.06.04, 13:35
            goblin.girl napisała:
            > i nie będą to bluzgi ;) tylko przypomniał mi się pewien dialog z Greka Zorby,
            > bardzo na temat. Cytuję z pamięci, więc może być niedokładnie, ale sens ten
            sam
            > .
            >
            > "(...)Powiedz mi, co robisz z jedzeniem, które spożywasz, a powiem ci, kim
            > jesteś. Jedni przerabiają jedzenie na tłuszcz i nawóz, inni na prace i
            zabawę,
            > a
            > jeszcze inni - jak słyszałem - na boskość. (Ja należę do tego drugiego
            gatunku)
            > - to, co jem, przerabiam na pracę i dobry humor. Ty zas, szefie, usiłujesz
            > (przerabiać) to na boskość. Uważaj, zeby nie przytrafiło ci się to, co
            kogutowi.
            > - Co się stało kogutowi?
            > - Widzisz, kogut chodził sobie godnie, jak przystało na koguta. Aż pewnego
            razu
            > zobaczył orła w locie (nie pamietam czy to był orzeł, w kazdym razie bardzo
            > szlachetny fruwak btw) i zapragnął latać jak on. Od tego czasu wszystko mu sie
            > pomieszało, biedakowi. Zamiast chodzić - kuśtyka."
            > I jeszcze jedno:
            > "(...) To twoje ciało. Nakarm je, szefie. Widzisz, to twój osiołek. Jesli nie
            > dasz mu jeść, zostawi cię na środku drogi"
            > I z tym optymistycznym akcentem definitywnie EOT.

            Bardzo zgrabna anegdota. I o ileż szlachetniejsza reakcja.
            Pamietaj jednak, ze pewne wybory ludzkie sa kwestia wiary. A obszar kulturowy w
            ktorym rozgrywa sie "Grek Zorba" to obszar zupelnie innych wartosci niz
            wschodnie kultury transcendencji.
        • headline Re: mój komentarz po namyśle: Jezu. 24.06.04, 13:24
          Napisz, ze TY nie wierzysz i dlaczego nie wierzysz, ale nie wyzywaj mnie od
          anorektyczek, bardzo prosze.
          Mamy istotna przepasc miedzy brakiem akceptacji dla jakiejs idei a napadaniem
          na osobe, ktorej ta idea jest bliska.
          A recenzowanie prz okazji czyichs wypowiedzi z pozycji sedziego jest po prostu
          niegrzeczne.
          Chcialabym, zebys przy najblizszej okazji postarala sie akceptowac te proste
          reguly.
          • goblin.girl no i nie idzie wytrzymać... 25.06.04, 19:57
            headline napisała:

            > Napisz, ze TY nie wierzysz i dlaczego nie wierzysz, ale nie wyzywaj mnie od
            > anorektyczek, bardzo prosze.
            1. To nie miało być wyzwisko. Jeżeli tak to odebrałaś, to przepraszam, ale nie
            zrozumiałaś mnie w ogóle. To jest określenie oznaczające osobę chorą na
            anoreksję. Nie ma nic uwłaczającego w fakcie bycia chorą. Ja byłam anorektyczką,
            nie jest to dla mnie powód do dumy, ale nie wypieram sie tego faktu.
            2. Nie nazwałam Cię anorektyczką, zauważyłam tylko, ze stwierdzenie, które
            wygłosiłaś, pasuje do idealnej anorektyczki. To Ty dopowiedziałas sobie resztę.
            Sama podpisałabym sie pod tym tekstem 10 lat temu, kiedy to czułam się czysta,
            lepsza i doskonalsza nie mając nic w żoładku, a moją ambicją było, aby ten stan
            rzeczy trwał jak najdłuzej. Zapewniam Cię, ze nic pozytywnego z tych odjazdów
            nie wypłynęlo; przeciwnie, skonczylo sie to problemami ze zdrowiem, które trwały
            jeszcze kilka lat po powrocie do normalnej wagi, nie mowiac juz o tym, ze po
            drodze zaliczylam tez bulimię, jak wiele anorektyczek - wychodząc z a. często
            wpadasz z deszczu pod rynnę. Ale jezeli nie spróbujesz wyjść z anoreksji,
            umrzesz. Zrozum to, kobieto. Odmienne wzorce kulturowe nie maja tu nic do
            rzeczy. Pamiętasz wątek z poprzedniego forum o kobiecie, która zagłodziła sie na
            smierc? Krystynaopty napisała, ze powodem jej smierci był wegetarianizm.
            Wysmiałam ja razem z innymi, Ty też zaprotestowałaś przeciwko uznawaniu
            wegetarianizmu za przyczyne smierci. Ale jezeli pojmujesz wegetarianizm jako
            pierwszy etap na drodze od niejedzenia... wybacz, ale czegoś tu nie rozumiem.
            Jeżeli chcesz wierzyc, ze człowiek moze zyc nie jedząc, Twoja sprawa. Osobliwa
            fantazja i osobliwy ideał, ale są dziwniejsze. To jeszcze nie czyni z Ciebie
            anorektyczki, ale jeżeli zaczniesz próbować tego na sobie, wejdziesz na śliska
            sciezkę, z ktorej mozna łatwo nie wrocic w ogóle. I owszem, wtedy będziesz
            anorektyczką na całego. Jeżeli nie opamietasz sie w porę, UMRZESZ. A jezeli
            będziez propagowac tą ideę, możesz stać sie nieświadomie przyczyna czyjejś
            smierci. Chciałabym, zebyś postarała sie przyjąc do wiadomosci te proste reguły,
            czy je zaakceptujesz, to już Twoja rzecz. Ja nie będę akceptowac głupoty,
            podobnie jak nie akceptowałam chamstwa i nietolerancji na poprzednim forum.
            Jeżeli Ci to nie odpowiada - jesteś moderatorem; w granicach tego forum mozesz
            ustawiać sobie swiat i ludzi tak, jak Ci się podoba.
            > A recenzowanie prz okazji czyichs wypowiedzi z pozycji sedziego jest po prostu
            > niegrzeczne.
            Interesujące określenie.
            Pozdrawiam
            --
            Hey, you know something people?
            I'm not black
            But there's a whole lots a times
            I wish I could say I'm not white
        • balbinia Re: mój komentarz po namyśle: Jezu. 09.09.04, 23:53
          goblin.girl napisała:

          > W medycynie, a także kulturze Zachodu takie zjawisko nazywa się anoreksja...
          > chce Ci uświadomić, ze ten tekst, który napisałaś "jesli czlowiek nie ma nic w
          > zoladku staje sie istota totalnie duchowa" itd. to credo IDEALNEJ
          anorektyczki.

          eee nie zgadzam sie. ja tam jem czesto i nie mam wyrzutow sumienia z tego
          powodu a glodowke traktuje jako mala terapie oczyszczajaco-odnawiajaca +
          trening na sile woli :))
    • jaszczuria Re: breatharianism 24.06.04, 10:31
      ja uważam że w tak zatrutym środowisku naturalnym jest to niemożliwe. Jak ktoś
      nic nie je, pewnie też nic nie pije, to bardzo jest podatny na wchłanianie
      wszystkiego z otoczenia. Czyli wszelkich paskudztw z wody ( to przez skórę by
      się wchłaniało), powietrza.

      Jeżeli się trafiaja takie osoby, to myślę, że to został im taki dar dany. Ale
      jestem pewna, że takich osób jest niewiele.
      Kiedyś czytałam o kobiecie, kt. nic nie jadła (nie pamietam jak z piciem). Ta
      osoba nie schudła nic a nic. Czyli stanęła u niej przemiana materii. Jakie
      jeszcze inne rzeczy się wydarzały w jej organizmie, to niestety nie pamiętam.


      **spoglądał zezem prosto w jej oczy**
      • headline Re: breatharianism 24.06.04, 13:26
        jaszczuria napisała:
        > ja uważam że w tak zatrutym środowisku naturalnym jest to niemożliwe. Jak
        ktoś
        > nic nie je, pewnie też nic nie pije, to bardzo jest podatny na wchłanianie
        > wszystkiego z otoczenia. Czyli wszelkich paskudztw z wody ( to przez skórę by
        > się wchłaniało), powietrza.

        To jest bardzo cenna uwaga Jaszczurio.
    • narysuj.mi.baranka Glos z boku 24.06.04, 14:13
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=13694403
    • anlee Re: breatharianism 25.06.04, 21:51
      Osobiscie breatharianizm zaliczam do tej samej kategorii co UFO, duchy i
      telepatia.Bajki.
      • kraxa Goblin Girl, popieram Cię 08.09.04, 14:35
        Niewiele mam do dadodania. twoja wypowiedź spotyka się z moją całkowita
        akceptacją-poruszyłas wszystkie istotne aspekty. W jaki sposoób mozna
        sprawdzić, że ktoś od lat [praktykuje breatharianizm i zyje. Nie ma takiej
        możliwośći. Ideologia, na którą Baranek sie powołuje-świetnie, ale nie
        zapominajmy, ze z węgla i wody jesteśmy, i jak to się brzydko mówi "wyżej d...
        nie podskoczysz". Ludzi, którzy rozmieniają swój potencjał na "bretharianizmy"
        uważam za głęboko nieszczesliwych i nie do konca psychicznie uporzadkowanych.
        Może w Etipiii, Somalii, czy gdziekolwiek indziej, gdzie ludzie umierają z
        głodu należałoby rozpropagować breatharianizm. Zejdźmy na Ziemię
        • narysuj.mi.baranka Re: Goblin Girl, popieram Cię 08.09.04, 17:01
          Spokojnie, dzieci:) Bretharianizm to jest pewna jazda ezoteryczna, ktora fajnie
          wspiera proces glodowki oczyszczajacej. Jesli odczuwa duchowa potrzebe by
          czerpac energie ze slonca to czemu nie?
          Jednoczesnie podkreslam, ze to moze byc tylko "dieta" chwilowa.
    • katrinko Re: breatharianism 08.09.04, 21:01
      Sądzę, że za ostatnie stadium wegetarianizmu uważają breatharianizm ci, dla
      których ideał wegetarianizmu łączy się ze stopniowym zubażaniem diety... dla
      mnie jest jej wzbogacaniem.
      Jeśli breatharianizm uważa się za dietę "chwilową", na czas głodówki, czemu nie
      nazywać wegetarianinem kogoś, kto nie jada mięsa tylko w okresie postu
      (religijnego)?
      Dlaczego z fascynującą ideą breatharianizmu nie zapoznano dotąd tych, którzy na
      co dzień nie mają co jeść?? Może nie umieraliby masowo z głodu! Dla nas
      tygodniowa głodówka to zabawa, co byście na ten temat nie mówili :(
    • tripper Re: breatharianism 09.09.04, 13:08
      ochryste, czytalem kiedys o ludziach, ktorzy nie jedza i zyja tylko i wylacznie
      z energii pranicznej czerpanej z kosmosu

      to poza moim pojmowaniem, nie ukrywam. poza tym glodowka to jedno, a
      niejedzenie to drugie. o ile glodowki oczyszczaja organizm i NIE SA polecane
      wszystkim, o tyle calkowite NIEJEDZENIE wydaje mi sie byc niebywalym ABSURDEM.
      slyszalem opowiesci o swietych, ktorzy nie jedli przez lat wiele, no ale byli
      to w koncu swieci i mieli do tego prawo. mam szczera nadzieje, ze ci, co nie
      jedza, bo nie jedza, nie zemra
    • balbinia Re: breatharianism 09.09.04, 23:49
      Nie powiem wiele. Breatharianka nigdy nie bylam, nie mam powodu by krytykowac
      badz wysmiewac ten, jakby nie bylo, kontrowersyjny styl zycia.
      Nie wiem dlaczego jest okreslany jako ostanie stadium wegetarianizmu.
      Powiedzialabym ze jest wynikiem jakiejs drogi duchowej, ktora nie musi lezec na
      tej samej plaszczyznie co wegetarianizm.
      Marze aby spotkac breatharian osobiscie i doswiadczych ich na zywo.
Pełna wersja