Dodaj do ulubionych

czemu agresja

28.11.04, 10:10
Jestem wegetarianka od urodzenia i weszlam na to forum z ciekawosci, chcialam
moze dowidziec sienowych rzeczy na temat wegetarianizmu, moze czegos a
spotkatniach wegetarian a widze obopolne ataki, glownie miesozercow w nasza
strone. Nie rozumiem po co to. Na pewno sa ciekawsze tematy
Obserwuj wątek
    • caprice83 Re: czemu agresja 28.11.04, 10:57
      masz rację ale my próbowaliśmy i z nimi nie da się rozmaiwać.
      serdecznie cię za to zapraszam na stronę Planety wege
      <https://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20632>
      • Gość: Rycho Re: czemu agresja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.11.04, 11:44
        Gdzie ty próbowałaś rozmawiać i o czym?
        Pisząc tekściki w rodzaju:
        >Bo nie chcę mordować zwierzat które mają takie samo prawo do życia i bycia
        szczęśliwym jak każdy człowiek.<
        albo:
        >Mięsożerni zrobili bardzo dużą krzywdę zwierzętom, zmusili je do jedzenia
        swoich pobratymców, to jakby taka zemsta zza grobu.
        Ja się nawet cieszę, niech mają za swoje.<
        Prezentując takie poglądy jesteś całkowicie niewiarygodna i pokazujesz
        całkowitą nieznajomość teg jwk funkcjonuje realny świat.Kontynując takie próby
        w najlepszym wypadku spotkają ciebie uśmiechy politowania.
        • Gość: Ewa Re: czemu agresja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 19:18
          A uważasz, że zwierzę nie może być szczęśliwe???
          Naukowo udowodniono (amerykański badacz, nazwiska w tej chwili nie pamiętam),
          że zwierzęta potrafią okazywać zadowolenie oraz wydawać odgłosy, które ludzie
          kwalifikują do śmiechu.
          Przykładem niedźwiedź brunatny. Zaobserwowano, że młode gdy są najedzone i
          bezpieczne wydają podczas zabawy specyficzny odgłos. Nie zaobserwowano go już u
          osobników dorosłych. ALE - kiedyś obserwowano dojrzałego samca, który wydał
          taki właśnie dźwięk. Badacze uznali, że to coś w rodzaju szczęśliwego śmiechu,
          bo niedźwiedź był najedzony i bawił się konarem drzewa.
          Ja widzę po moim psie, że jest szczęśliwy, gdy wszyscy domownicy są obok. Po
          prostu to widać, wystarczy znać trochę mowę ciała zwierząt.

          Dziwię się też, że nie słyszałeś o tak zwanym kanibalizmie zwierzęcym. A z
          czego bierze sie choroba wściekłych krów? Właśnie z tego wyśmiewanego przez
          Ciebie zmuszania zwierząt do jedzenia siebie nawzajem.
          Polega to na tym, że mieli się resztki pozwierzęce i podaje się je w
          pożywieniu, żeby było go więcej. W ten sposób krowa zjada krowę. Nie robi tego
          świadomie - po prostu tak samo jak Ty chce napełnić żołądek, a trudno
          oczekiwać, żeby sama wybrała sobie pożywienie, skoro jest całe życie
          przywiązana łańcuchem do stanowiska w oborze.
          Tak właśnie wyglądają wielkie fermy produkujące mięso.

          Niestety, to Ty jesteś całkowicie niewiarygodny i "pokazujesz całkowitą
          nieznajomość teg jwk funkcjonuje realny świat".
          Jeśli już kogoś krytykujesz, to rób to w oparciu o realne przesłanki, ale
          widocznie Ci ich brakuje, skoro potrafisz się tylko naśmiewać.
          Wegetarianie mogli by powiedzieć, że to mięso rzuca Ci się na mózg...
          Nieważne co, ale jednak coś nakłada Ci klapki na oczy.
          Od razu zaznaczę, że jadam mięso i bardzo lubię rasowego schaboszczaka. A jeśli
          ktoś nie je mięsa z przyczyn etycznych - co w tym złego???
          • Gość: misiu Re: czemu agresja IP: 5.2.* / *.chello.pl 28.11.04, 20:20
            Gość portalu: Ewa napisał(a):

            > A uważasz, że zwierzę nie może być szczęśliwe???

            Uważasz, że "ma do tego prawo"? Gdzie to "prawo do szczęścia" jest
            skodyfikowane?
            Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, jak łatwo sprawdzić, nie wspomina nic o
            prawie człowieka do szczęścia. Czyżby człowiek był pod tym względem upośledzony
            w stosunku do zwierząt?
            Na jakiej podstawie można twierdzić, że zwierzeta mają "prawo do życia", skoro
            sama natura temu przeczy?

            > A jeśli ktoś nie je mięsa z przyczyn etycznych - co w tym złego???

            Poza pewną niekonsekwencją (w sumie do pominięcia - od czegoś trzeba zacząć
            drogę do breatharianizmu ;)) w samym niejedzeniu mięsa z przyczyn etycznych nie
            ma nic złego. Dopiero dorabianie sobie do tego fałszywych teoryjek, służących
            manipulacji, pogarda i nietolerancja w stosunku do normalnie jedzących - te są
            złe.
          • amelia1 Re: czemu agresja 28.11.04, 20:30
            > ktoś nie je mięsa z przyczyn etycznych - co w tym złego???

            Nic w tym zlego. Tylko troche smieszne jest powolywanie sie na wzgledy etyczne
            przez kogos, kto pisze:

            "Mięsożerni zrobili bardzo dużą krzywdę zwierzętom, zmusili je do jedzenia
            swoich pobratymców, to jakby taka zemsta zza grobu.
            Ja się nawet cieszę, niech mają za swoje."

            A wlasciwie to nawet nie jest smieszne. Groza mnie ogarnia, gdy podczas
            czytania wypowiedzi caprice83 pomysle, ze tak glupich ludzi moze byc wiecej.
            • Gość: Ewa Re: czemu agresja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 21:55
              Do misia:
              Piszesz:
              >Uważasz, że "ma do tego prawo"? Gdzie to "prawo do szczęścia" jest
              skodyfikowane?
              >Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, jak łatwo sprawdzić, nie wspomina nic o
              prawie człowieka do szczęścia. Czyżby człowiek był pod tym względem upośledzony
              w stosunku do zwierząt?
              >Na jakiej podstawie można twierdzić, że zwierzeta mają "prawo do życia", skoro
              sama natura temu przeczy?
              W jaki sposób "przeczy" ta natura?
              Skoro natura wyposaża je w możliwość rozmanżania, świadczy to moim zdaniem o
              dawaniu przez nią prawa do życia.
              To, że powołujesz się na DPC to chyba żart. Równie dobrze mogę Ci zacytować
              ustawę o prawach zwierząt... Tylko po co? Kodyfikowanie prawa do czegokolwiek
              to kwestia ustawodastwa. Skoro kobiety we Francji uzyskały prawa wyborcze
              dopiero 1946 roku, to czy do tego czasu nie były ludźmi i nie zasługiwały na
              godne traktowanie?
              A wcześniej Murzyni? Obrońcy praw białych zawsze mogli powołać się na podobny
              argument: gdzie to jest skodyfikowane, że czarnuch ma prawo do wolności, do
              wyboru wyznania, do osiedlania się, gdzie dusza zapragnie..?
              Kodyfikacja to tylko papier. A wydaje mi się, że wegetarianom chodzi o ukazanie
              problemu, jakim jest traktowanie zwierząt w społeczeństwach ponowoczesnych.
              Nie neguję łańcucha pokarmowego, bo uważam, że mięso też jest do jedzenia, ale
              zawsze będę się sprzeciwiać takiej hodowli, jaka jest obecnie prowadzona.
              Czy zdajesz sobie sprawe z tego, jak hodowane są kury na zachodzie? Buduje sie
              wielkie kurniki, w których kury spędzają całe swoje życie. Nigdy nie oglądają
              światła słonecznego, nie skubią świeżej zielonej trawy, a zamiast niej
              otrzymują przetworzoną chemicznie żywność. Do paszy dodawane są specjalne
              barwniki, które powodują, że żółtko jajka ma apetyczny, żółty kolor. Czy to
              jest Twoim zdaniem normalne - i dla tej kury, i dla człowieka, który potem to
              jajko zjada..?
              Człowiek ma tę przewagę, że może domagać się swoich praw. Zwierzęta sa skazane
              na ludzich takich jak choćby Ty, którzy nie potrafią spojrzeć na problem
              obiektywnie.
              Dalej: >Dopiero dorabianie sobie do tego fałszywych teoryjek, służących
              manipulacji, pogarda i nietolerancja w stosunku do normalnie jedzących - te są
              złe.
              Hmm, a dlaczego uważasz, że wegetarianie nami gardzą? Ja tam nie czuję się
              pogardzana. Mnie się wydaje, że oni po prostu próbują otworzyć nam oczy.
              Czy widziałeś kiedyś, w jakich warunkach przewożone są indyki do ubojni?
              Napchane, z wyłamanymi skrzydłami, w hałasie, często na deszczu, bo klatki są
              otwarte. Sądzisz, że takie mięsko jest zdrowe??? Ja wiem, że w tym co jem jest
              nie tylko chemia, ale i toksyny spowodowane stresem. Jeśli chcę zjeśc mięso -
              muszę mysleć o czymś innym niż widok cholernego samochodu-klatki.
              Chociaż jem mięso, też uważam, że ludzie nie chcą wiedzieć w jakich warunkach
              trzymane i zabijane są zwierzęta, które potem zjadają lub dają dzieciom w
              Morlinkach.

              Do amelii:
              > Nic w tym zlego. Tylko troche smieszne jest powolywanie sie na wzgledy
              etyczne
              > przez kogos, kto pisze: (...)
              Hmm, to się przeradza w dyskusję o kulturze danej osoby, nie sądzisz?
              Z drugiej strony odpowiedz sobie szczerze, czy nie denerwuje Cię fakt, że
              producenci mięsa stosując takie metody hodowli szkodzą także Tobie?
              Co z tego, że żyjemy w Polsce, skoro zarażona chorobą szalonych krów mączka
              znajduje się w innych, niemięsnych produktach jako dodatek
              smakowy/utrwalacz/wypełniacz?
              Osoba która napisała te słowa pewnie to właśnie miała na mysli i ja się w tym
              momencie podpisuję pod jej inetcjami. W końcu dlaczego moje zdrowie ma
              ucierpieć z powodu zapędów jakiegoś oszołoma, który zbija fortunę na chorych
              metodach hodowli?
              Myślę, że nawet wegetarianie dostaną w kość za praktyki grupy idiotów z
              dolarami w oczach, bo wegetariańska żywność też nie jest taka zdrowa i
              ekologiczna.
              Mnie to bardzo martwi i jestem przeciwna tworzeniu w Polsce wielkich ferm
              hodowlanych, do czego zachęca nas Unia.
              I jeszcze jedna uwaga: zarzucasz cytowanej osobie, że sama sobie przeczy, a
              potem nazywasz ją głupią...
              • Gość: misiu Re: czemu agresja IP: 5.2.* / *.chello.pl 28.11.04, 22:37
                Gość portalu: Ewa napisał(a):

                > W jaki sposób "przeczy" ta natura?

                W taki sposób, że "prawo do życia" drapieżnika jest sprzeczne z "prawem do
                życia" jego ofiary.

                > Skoro natura wyposaża je w możliwość rozmanżania, świadczy to moim zdaniem o
                > dawaniu przez nią prawa do życia.

                Wcale nie. To świadczy tylko o naturalnej możliwości rozmnażania. Nawet nie
                prawie, bo nie wszystkim zwierzętom jest to dane.

                > To, że powołujesz się na DPC to chyba żart. Równie dobrze mogę Ci zacytować
                > ustawę o prawach zwierząt...

                To nie żart. Pisząc o prawie do czegoś trzeba mieć do tego podstawy. Prawo to
                prawo. Jak chcesz, to cytuj ustawę o ochronie zwierząt. Ustawa o pawach
                zwierząt nie istnieje.

                > Tylko po co?

                Zapewne po to, aby uzasadnić swoje twierdzenia.

                > Kodyfikowanie prawa do czegokolwiek to kwestia ustawodastwa.

                Owszem. Prawo jest ściśle związane z ustawodawstwem.

                > Skoro kobiety we Francji uzyskały prawa wyborcze
                > dopiero 1946 roku, to czy do tego czasu nie były ludźmi i nie zasługiwały na
                > godne traktowanie?

                Brak praw wyborczych dla kobiet nie wynikał z nieuznawania ich za ludzi.

                > A wcześniej Murzyni? Obrońcy praw białych zawsze mogli powołać się na podobny
                > argument: gdzie to jest skodyfikowane, że czarnuch ma prawo do wolności, do
                > wyboru wyznania, do osiedlania się, gdzie dusza zapragnie..?

                Dopóki prawo było takie, jakie było, mogli się na to powoływać.

                > Kodyfikacja to tylko papier. A wydaje mi się, że wegetarianom chodzi o
                > ukazanie problemu, jakim jest traktowanie zwierząt w społeczeństwach
                > ponowoczesnych.

                Kodyfikacja to nie tylko papier. To forma umowy określającej ład i porządek
                społeczny. W społeczeństwach demokratycznych, przynajmniej w założeniu, stanowi
                emanację woli narodu.
                O co chodzi wegetarianom, trudno jednoznacznie stwierdzić. Części zapewne o
                traktowanie zwierząt. Z tego nie wynikają wcale jakieś prawa dla zwierząt.

                > Nie neguję łańcucha pokarmowego, bo uważam, że mięso też jest do jedzenia,
                > ale zawsze będę się sprzeciwiać takiej hodowli, jaka jest obecnie prowadzona.

                Sprzeciwiaj się.

                > Czy zdajesz sobie sprawe z tego, jak hodowane są kury na zachodzie? Buduje
                > sie wielkie kurniki, w których kury spędzają całe swoje życie. Nigdy nie
                > oglądają światła słonecznego

                Nie przykładaj swojej miary do kury. Ty wiesz, jak wygląda słońce, potrafisz
                się nim cieszyć, gdy jest i martwic, kiedy go brak. Kura w ogóle nie wie, co to
                słońce. Słońcem dla niej jest żarówka.

                > nie skubią świeżej zielonej trawy, a zamiast niej otrzymują przetworzoną
                > chemicznie żywność.

                Człowiek też je całą masę przetworzonej żywności. Coś z tego wynika?

                > Do paszy dodawane są specjalne barwniki, które powodują,
                > że żółtko jajka ma apetyczny, żółty kolor. Czy to jest Twoim zdaniem
                > normalne - i dla tej kury, i dla człowieka, który potem to jajko zjada..?

                A cóż miałyby jej, albo człowiekowi zaszkodzić karoteny?

                > Człowiek ma tę przewagę, że może domagać się swoich praw. Zwierzęta sa
                > skazane na ludzich takich jak choćby Ty, którzy nie potrafią spojrzeć na
                > problem obiektywnie.

                A Ty patrzysz obiektywnie? Obiektywnie zwierzęta nie mają żadnych praw.

                > Hmm, a dlaczego uważasz, że wegetarianie nami gardzą? Ja tam nie czuję się
                > pogardzana. Mnie się wydaje, że oni po prostu próbują otworzyć nam oczy.

                Gdybyś czytała to forum od dłuższego czasu, nie zadawałabyś takich pytań.
                Nikomu nie otwiera się oczu wyzwiskami.

                > Czy widziałeś kiedyś, w jakich warunkach przewożone są indyki do ubojni?
                > Napchane, z wyłamanymi skrzydłami, w hałasie, często na deszczu, bo klatki są
                > otwarte. Sądzisz, że takie mięsko jest zdrowe??? Ja wiem, że w tym co jem
                > jest nie tylko chemia, ale i toksyny spowodowane stresem. Jeśli chcę zjeśc
                > mięso - muszę mysleć o czymś innym niż widok cholernego samochodu-klatki.
                > Chociaż jem mięso, też uważam, że ludzie nie chcą wiedzieć w jakich warunkach
                > trzymane i zabijane są zwierzęta, które potem zjadają lub dają dzieciom w
                > Morlinkach.

                A kto Ci broni upominać się o przyzwoite warunki przewozu zwierząt? Zwłaszcza,
                że są do tego podstawy prawne w postaci ustawy z 1997r. Żadnych "praw zwierząt"
                Ci do tego nie potrzeba.
                Skąd wyciągasz wniosek, że mnie, czy innym mięsojadom zależy na okrucieństwie
                podczas hodowli czy uboju? Z tego, że bronimy prawa ludzi do jedzenia mięsa?
          • Gość: Rycho Re: Do Ewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.11.04, 22:57
            To jest odpowiedź na to co napisałem czy na to co tobie wydaje się ,że ja myślę?
            >A uważasz, że zwierzę nie może być szczęśliwe???<
            Gdzie wyczytałaś,że coś takiego napisałem,zacytuj a jak nie zacytujesz to
            będziesz kłamcą.
            >Dziwię się też, że nie słyszałeś o tak zwanym kanibalizmie zwierzęcym<
            Nie dziw się,słyszałem.
            Takie np.szczupaki zjadają się nawzajem nagminnie bez żadnego zmuszania ich
            przez ludzi.
            >A z
            > czego bierze sie choroba wściekłych krów? Właśnie z tego wyśmiewanego przez
            > Ciebie zmuszania zwierząt do jedzenia siebie nawzajem.<
            Choroba wściekłych krów występowała dużo wcześniej niż ktoś wpadł na pomysł
            wytwarzania pasz dla roślinożerców z dodatkami zwierzęcymi.Tak,że bierze z
            czego innego niestety.
            >Niestety, to Ty jesteś całkowicie niewiarygodny i "pokazujesz całkowitą
            > nieznajomość teg jwk funkcjonuje realny świat".
            > Jeśli już kogoś krytykujesz, to rób to w oparciu o realne przesłanki, ale
            > widocznie Ci ich brakuje, skoro potrafisz się tylko naśmiewać.
            > Wegetarianie mogli by powiedzieć, że to mięso rzuca Ci się na mózg...
            > Nieważne co, ale jednak coś nakłada Ci klapki na oczy.
            > Od razu zaznaczę, że jadam mięso i bardzo lubię rasowego schaboszczaka. A
            jeśli
            >
            > ktoś nie je mięsa z przyczyn etycznych - co w tym złego???<
            Mogę wyrazić tylko zdumienie po przeczytaniu tego tekstu.
            Ja się z nie naśmiewałem tylko przytoczyłem dosłowne cytaty caprice.Jak
            popierasz takie poglądy to jesteś następną która sama wystawia się na odstrzał.
            Co do niedżwiedzi to piszesz bzdury.Niedźwiedzie są samotnikami(wyjątek to
            matka z małymi i okres gdy płodzą ) i w związku z tym nie uzewnętrzniają swoich
            nastrojów bo nie mają komu i po co tego okazywać.Porównanie do psa jest
            zupełnie nie trafione gdyż psy są zwierzętami stadnymi i ich zachowania są
            zupełnie inne.
            Tobie na mózg padła wybujała wyobraźnia i czytasz to czego ja nia napisałem.
            A gdzie napisałem,że jest coś złego w niejedzeniu mięsa z przyczyn etycznych?
            Zacytuj mój taki pogląd bo inaczej będziesz zupełnie niewiarygodna.
            Odnoszę wrażenie,że masz chęć pokazać własną wyższość intelektualną tylko nie
            bardzo wiesz jak to zrobić i zaczynasz sama stwarzać fakty z którymi następnie
            pryncypialnie się rozprawiasz ,tylko w ten sposó daleko nie zajedziesz a
            jeszcze staniesz się następną osobą zaostrzającą dyskusję.
            Na przyszłość przeczytaj to co napisane,zrozum to(a masz z tym
            trudności),pomyśl i odpisz lub nie.
            • Gość: Ewa Re: Do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.04, 23:50
              No i już przestałam się dziwić, że koleżanka śmiała sie, że tutaj chamstwo aż
              kipi.
              Z Twojej długiej wypowiedzi, która absolutnie mnie nie przekonuje, wyciągnę
              tylko to:
              - kiedyś choroba wściekłych krów występowała, owszem, ale znacznie rzadziej,
              - nie wyczytałam, że uważasz, że zwierzęta nie mogą być szczęśliwe,
              wywnioskowałam tak po Twoim poście,tak jak Ty po moim zarzucasz mi chęć
              intelektualne wywyższenia się (ten argument oraz odsyłanie kogos do słownika
              ortograficznego to dwa sposoby na próbe dokopania rozmówcy na forach
              interentowych...),
              - szczupaki to drapieżcy, krowy to roslinożercy - nie widzisz różnicy..?
              - nie napisałam, że niedźwiedzie są samotnikami (a ktos tu pisał "> Gdzie
              wyczytałaś,że coś takiego napisałem,zacytuj a jak nie zacytujesz to
              > będziesz kłamcą."...), napisałam, co wykazały prowadzone przez naukowców
              biologów obserwacje tego gatunku...
              - przykład z psem jest z innego podwórka, oczywiście, ale pies to też zwierzę,
              jakbyś nie zauważył, więc mimo bycia zwierzęciem stadnym też potrafi
              być "szczęśliwy"
              - nie napisałam, że napisałeś, że niejedzenie mięsa z przyczyn etycznych jest
              złe. Odniosłam się tylko do treści Twojego posta, a negowałeś w nim na przykład
              to, że zwierzęta mogą czuć się szczęśliwe...

              Aż przykro dyskutować na wyznaczonym tutaj poziomie. Skoro taki misio twierdzi,
              że do paszy kur na wielkich fermach dodaje się tylko niewinnego karotenu i stąd
              żółtka są żółte - to ręce opadają.
              Weszłam tu pierwszy i ostatni raz.

              Czepiajcie się nawzajem swoich słów skoro Was to bawi - i mam też na myśli
              wegetarian, bo inna to kwestia - i tu masz Rychu świętą rację - że wyznanie
              przy wegetarianach, że się lubi mięso powoduje spojrzenia bazyliszka...
              Nie rozumiem skrajnych postaw w żadną stronę, a na spory o tak niskim poziomie
              szkoda mi czasu.
              Kłótnią niczego nie zmienię. Wy też nie. Zastanówcie się nad tym chwilę.

              Pozdrawiam i więcej szacunku do siebie nawzajem życzę.
              • Gość: Rycho Re: Do Ewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.11.04, 00:13
                >Pozdrawiam i więcej szacunku do siebie nawzajem życzę.<
                Również pozdrawiam.
                Nie będę dalej polemizował "rozbierając" na czynniki pierwsze twojej wypowiedzi
                bo nie chodzi mi o przekonanie kogokolwiek do swoich poglądów. Tak naprawdę
                to "rusza" mnie trochę jedna rzecz a mianowicie przypisywanie sobie wzajemne
                poglądów nigdy nie wygłoszonych.Gdyby udało się to zjawisko w jakiś sposób
                wyeliminować to zdecydowana większość tu dyskutowanych sporów wcale by nie
                wystąpiła .Błędów ortograficznych nigdy nie wytykam ,ale co zrobić jak ci
                piszą,że masz klapki na oczach?Nadstawić "drugi policzek" czy odgryźć się?
                Pozdr Rycho
              • Gość: misiu Re: Do Ewy IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.11.04, 08:21
                Gość portalu: Ewa napisał(a):

                > Aż przykro dyskutować na wyznaczonym tutaj poziomie. Skoro taki misio
                > twierdzi, że do paszy kur na wielkich fermach dodaje się tylko niewinnego
                > karotenu i stąd żółtka są żółte - to ręce opadają.

                A to, żeby Ci się odrobinę podniosły:

                "Jak podaje Koreleski i wsp. (1994) w Polsce przeważa popyt na jaja
                o żółtym i żółto-pomarańczowym kolorze żółtka oraz na żółto zabarwione tuszki
                brojlerów. W tych warunkach produkcji (wielkostadnej) możliwość kształtowania
                barwy tuszki czy żółtka jaj leży ściśle w gestii hodowcy i żywieniowców, którzy
                poprzez odpowiedni dobór paszowych surowców przetworzonych, aczkolwiek o
                pochodzeniu naturalnych lub poprzez specjalistyczne dodatki paszowe mogą
                wpływać na wizualną jakość uzyskiwanych produktów. Większa część krajowych
                surowców wchodzących w skład mieszanek dla drobiu zawiera w swoim składzie
                niewielkie ilości naturalnych barwników. Źródłem zabarwienia żółtka jaj czy
                tuszki kurcząt są kompleksy barwników o nazwie karotenoidy. Pod względem
                chemicznym jak podaje Inborr (1998) karotenoidy nie zawierające tlenu w
                strukturze klasyfikowane są jako karoteny natomiast gdy w łańcuchu węglowo-
                wodorowym znajdą się podstawnikowe grupy tlenowe to wówczas klasyfikuje się je
                jako ksantofile. Są więc następujące grupy związków chemicznych o charakterze
                barwiącym:- beta-karoteny w dalszej kolejności prowitamina A; występują one w
                zielonych częściach roślin czy ew. w korzeniu zapasowym, w zależności od
                stopnia zaopatrzenia organizmu ptaków w witaminę A mogą one ulegać szybszemu i
                większemu lub wolniejszemu i na mniejszą skalę procesowi przekształcenia w
                retinol, z utratą swoich właściwości pigmentujących.
                - luteiny, kantaksantyny, astaksantyny, cytranaksantyny, kryptaksantyny
                (semiprowitaminy A), wiolaksantyny dominujące barwniki pigmentowe dla ptaków,
                nazywane grupą barwników ksantofilowych (xantos – żółty z greckiego, phylon –
                liść; Koreleski 1994), będących pochodnymi beta-karotenu, a mające charakter
                terpenów"
                (Dr inż. Tomasz Jerzy Wertelecki
                Katedra Żywienia Zwierząt i Paszoznawstwa, Akademia Rolnicza we Wrocławiu)
                www.proagricola.com.pl/HD/pdf_d/d_12_02.pdf
    • Gość: Kappa Re: czemu agresja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.11.04, 11:40
      Wstukaj w przeglądarkę słowo "brumbrak" i będziesz miała odpowiedź, kto jest
      najbardziej agresywną osobą na tym forum. I kto produkuje najwięcej agresywnego
      spamu (część i tak jest wycięta). Więc z tym "głównie" to bym uważał.
      • luciamdb Re: czemu agresja 30.11.04, 00:33
        moze masz racje z tym "głównie", ale prawde mówiąc już mi się nie chce
        przeglądać tego forum by to potwierdzić czy temu zaprzeczyć. Po tym jak
        zobaczyłam dyskusję która się tu nawiązała to naprawdę można się załamać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka