wojbus
28.05.03, 08:07
Paranoja jedzenia przez człowieka martwych ciał nie tyczy się tylko ciał
zabitych zwierząt, ale też ludzie jedzą ciała ludzi. Dla ludożerców jest to
jak najbardziej normalne zachowanie podobnie jak normalnym zachowaniem
w "cywilizowanych" krajach jest pożeranie wnętrzności zwierząt. Kiedyś
normalną rzeczą było niewolnictwo, na szczęście teraz dla większości ludzi
jest to nienormala praktyka - podobnie będzie kiedyś z jedzeniem przez ludzi
zabitych zwierząt. Z każdym dniem jest coraz wiecej na świecie ludzi, którzy
się uczłowieczają i stają się wrażliwi na krzywdę jaką się wyrządza całej
planecie po przez paranoję masowej hodowli i pożerania zwierząt.
Jak donosi Gazeta Wyborcza ofiarą ludożerców padają najczęściej Pigmeje
Mbiti z tropikalnych lasów Ituri utrzymujący się ze zbieractwa. Żołnierze z
rozmaitych , zwalczających się nawzajem armii partyzanckich łowią Pigmejów i
zmuszają ich do polowania na dzikie zwierzęta. Jeśli Pigmeje wracają z
polowania z pustymi rękami, są mordowani, ćwiartowani, pieczeni na
ogniskach, gotowani w kotłach i zjadani. Uchodźcy z Buni twierdzą, że wielu
rebeliantów nie uważa Pigmejów za istoty ludzkie i nie widzi nic zdrożnego w
zjadaniu ich, podobnie jak "cywilizowani" ludzi nie widzą nic zdrożnego w
zjadaniu ciał zwierząt. Coraz częstsze przypadki kanibalizmu w Ituri
potwierdził specjalny przedstawiciel ONZ w tej prowincji Konga. Według
pracowników organizacji humanitarnych ludożercami najczęściej okazują się
partyzanci bogacza Jean-Pierre'a Bemby, który niedawno został jednym z
czterech wiceprezydentów Konga.