Dodaj do ulubionych

jakoby naturalne okrucienstwo dzieci wobec zwierza

IP: proxy / 192.168.69.* 01.09.03, 13:22
Podawano tu wczesniej informacje o rzekomych skoloonosciach dzieci do aktow
okrucienstwa wobec zwierzat jako kontrargument do tego, ze dzieci z natury
nie lubia miesa.
Otoz jak wyczytalam w jednym artykule - az 80% pozniejszych sprawcow
ciezkich przestepstw (rozboje, napady, gwalty, zabojstwa) w dziecinstwie
bylo znanych w otoczeniu ze sklonnosci do okrutnego traktowania zwierzat.
Tak mowia przynajmiej statystyki amerykanskie.
Obserwuj wątek
    • Gość: misiu Re: jakoby naturalne okrucienstwo dzieci wobec zw IP: *.chello.pl 01.09.03, 15:25
      1. Powołujac się na jakieś badania, trzeba podać źródła.
      2. Czego owe badania (zakładając, że istnieją i są rzetelne) miałyby, Twoim
      zdaniem, dowodzić?

      • Gość: boza krowka Re: jakoby naturalne okrucienstwo dzieci wobec zw IP: *.dip.t-dialin.net 01.09.03, 17:35
        1.Niestety, Misu, nie moge spelnic Twojej prosby i podac dokladnie danych, bo
        wyczytalam to jako przyklad w art. zajmujacym sie czym innym - sprawdzalnoscia
        prognoz, jakie stawiaja psychologowie i psychiatrzy przestepcom seksualnym -
        pedofilom, wieloktotnym gwalcicielom. Chodzilo o to, ze takie prognozy opieraja
        sie na wielu przeslankach - m.in. zachowaniu przestepcow nie tylko w wiezieniu,
        ale i wczesniej.
        2. Podane przeze mnie statystyczne dane dowodza jasno, ze opiweane tu jakoby
        rzekomo naturalne sklonnosci sadystyczne dzieci(bodajze Emka -Wawa pisala o
        dzieciach, ktore ukreca chetnie kotkowi lebek) wcale normalne,n aturalne ani
        wrodzone nie sa, bo dotycza waskiej grupy ludnosci- ewent. przyszlych
        przestepcow.
        A argument o naturalnych (rzekomo) sklonnosciach dzieci do okrucienstwa padal,
        ze przypomne, w czasie debaty, o to, czy dzieci z natury lubia mieso czy nie i
        jak z natury obchodza sie ze zwierzetami.
        • Gość: misiu Re: jakoby naturalne okrucienstwo dzieci wobec zw IP: *.chello.pl 01.09.03, 19:14
          Gość portalu: boza krowka napisał(a):

          > 2. Podane przeze mnie statystyczne dane dowodza jasno, ze opiweane tu jakoby
          > rzekomo naturalne sklonnosci sadystyczne dzieci(bodajze Emka -Wawa pisala o
          > dzieciach, ktore ukreca chetnie kotkowi lebek) wcale normalne,n aturalne ani
          > wrodzone nie sa, bo dotycza waskiej grupy ludnosci- ewent. przyszlych
          > przestepcow.
          > A argument o naturalnych (rzekomo) sklonnosciach dzieci do okrucienstwa
          padal,
          > ze przypomne, w czasie debaty, o to, czy dzieci z natury lubia mieso czy nie
          i
          > jak z natury obchodza sie ze zwierzetami.

          Twoje wnioski są absolutnie nieuprawnione. Nic takiego z tych badań (ciągle
          zakładam, że prawdziwe) nie wynika. Ci, którzy wykazywali się w młodości
          agresją wobec zwierząt, a w dalszym życiu stawali przestępcami, nie zostali po
          prostu odpowiednio ukształtowani w procesie wychowania. Rodzice nie uznali za
          stosowne wykorzenić zachowań agresywnych, a być może sami je jeszcze
          stymulowali. Wynik łatwy do przewidzenia.
          Nawet jednak, gdyby Twoja teoria miała ręce i nogi, to jeszcze zbyt mało, aby
          wykazać, że istnieje hipotetyczny wrodzony wstręt do mięsa. Tego udowodnić nie
          dasz rady, bo to tylko i wyłącznie jeden z licznych wegetariańskich mitów.
          • Gość: boza krowka o miesie ani slowa IP: *.dip.t-dialin.net 01.09.03, 22:11
            Widzisz, Misiu, sam, ze o miesie nie napisalam ani slowa? Ale jakby co, to
            wegetarianie sa na tym forum agresywni. (podawalam tylko jako szkic
            orientacyjnie temat, na jaki odpowiadam jako kontrargument, ale nie zajmowalam
            sie tu spozyciem miesa u dzieci).
            I jeszcze kwesta logiki - skoro 80% sprawcow ciezkich przestepstw ma za soba na
            koncie okrutne czyny wobec zwierzat - czyli na 100 osob az 80 ( w Ameryce, w
            Polsce pewnie podobnych badan nie bylo) - z praw statystyki indukcyjnej
            (wysuwanie wnioskow o zaleznosci przyczyny i skutku na podstawie danych
            statystycznych) o zadnym przypadku mowy byc nie moze. Czlowiek, ktory jest
            okrutny wobec zwierzat, bedzie bardzo prawdopodobnie okrutny wobec ludzi.
            A rzekome naturalne okrucienstwo dzieci nie jest ani naturalne ani normalne,
            jak pisali inni.
            • Gość: misiu Re: o miesie ani slowa IP: *.chello.pl 02.09.03, 00:23
              Gość portalu: boza krowka napisał(a):

              > I jeszcze kwesta logiki - skoro 80% sprawcow ciezkich przestepstw ma za soba
              na
              >
              > koncie okrutne czyny wobec zwierzat - czyli na 100 osob az 80 ( w Ameryce, w
              > Polsce pewnie podobnych badan nie bylo) - z praw statystyki indukcyjnej
              > (wysuwanie wnioskow o zaleznosci przyczyny i skutku na podstawie danych
              > statystycznych) o zadnym przypadku mowy byc nie moze. Czlowiek, ktory jest
              > okrutny wobec zwierzat, bedzie bardzo prawdopodobnie okrutny wobec ludzi.
              > A rzekome naturalne okrucienstwo dzieci nie jest ani naturalne ani normalne,
              > jak pisali inni.

              Owszem, jest naturalne i wcale nie musi wynikać z agresji, a choćby ze zwykłej
              ciekawości. Tej samej, która skutkuje wypatroszeniem ulubionej, pluszowej
              zabawki, aby zobaczyć, co jest w środku.
              Jeżeli pragniesz posługiwać się logiką, to wzmóż wysiłki, bo na razie wyraźnie
              Ci nie wychodzi, szczególnie w kwesti rozpoznawania związków przyczynowo-
              skutkowych. Jeżeli mianowicie jakaś przyczyna powoduje dwa różne skutki, to
              pomiędzy nimi nie ma żadnych takich związków. W omawianym przypadku agresja
              wobec zwierząt jest takim samym skutkiem jak agresja wobec ludzi. Przyczyną obu
              zachowań jest brak odpowiedniego kręgosłupa moralnego w wyniku błędów
              wychowawczych, popełnionych przez opiekunów. To wszystko i nic ponadto. I
              jeszcze jedno: wiele zjawisk współistnieje ze sobą bez jakichkolwiek korelacji.
              Najpierw trzeba ustalić, czy w ogóle mają ze sobą jakikolwiek związek, a
              dopiero potem, czy jest to związek przyczynowo-skutkowy. Jeśli ta zasada
              zostanie zaniedbana, zaczniemy wyciągać np. takie absurdalne wnioski, że
              posiadanie samochodu powoduje skłonność do patologii, bo 80% sprawców
              najcięższych przestępstw posiadało jednoczesnie samochód.
              • Gość: boza krowka logika! IP: *.dip.t-dialin.net 02.09.03, 23:28
                sorek, misiu, ale porownanie zabawki i zywego zwierzecia jest dla mnie zbyt
                razacym przykladem braku logiki, zeby doczytac Twoj post do konca. Nie
                rozumiesz zupelnie tego, o czym pisze.
                Mialam psa i pluszowego hipcia i rozprulam tylko hipcia, bo wiedzialam ze pies
                jest zywy.
                • Gość: misiu Re: logika! IP: *.chello.pl 03.09.03, 16:53
                  Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                  > sorek, misiu, ale porownanie zabawki i zywego zwierzecia jest dla mnie zbyt
                  > razacym przykladem braku logiki, zeby doczytac Twoj post do konca. Nie
                  > rozumiesz zupelnie tego, o czym pisze.
                  > Mialam psa i pluszowego hipcia i rozprulam tylko hipcia, bo wiedzialam ze
                  pies
                  > jest zywy.

                  Boża Krówko, odnoszę nieodparte wrażenie, że Ty nawet nie wiesz, co to jest
                  logika, więc jej nie rozponasz, nawet jak się o nią potkniesz i przewrócisz.
                  Przy tym uparłaś się używać tego obcego swojej percepcji zwrotu w sposób
                  niekoniecznie zgodny z jego znaczeniem. Zjawisko to bardzo często spotykane i
                  wprawiające w dobry humor wszystkich dookoła, słuchających takich dialogów, jak
                  np.
                  " - Fama mówi, że używa Pan słów, których znaczenia pan mnie zna.
                  - Niech pani powie tej Famie, ze może mnie pocałować w d*** i vice versa."
    • emka_waw I znowu się uśmiałam 02.09.03, 09:38
      Bo Boża Krówka, jak zwykle zresztą, doczytała kwałek mojej wypowiedzi, kawałek
      czegoś, czego źródła nawet nie pamięta, a resztę wyfantazjowała sobie,
      przeinaczając w dodatku to co napisałam.

      Nie pisałam nigdzie, że dzieci są z natury okrutne wobec zwierząt. Pisałam o
      zaobserwowanym przeze mnie ich stosunku wobec śmierci. Z tego, co widziałam,
      śmierć jest dla nich pojęciem abstrakcyjnym - nie potrafią sobie wyobrazić, że
      kiedyś ich nie będzie. Taka była reakcja chłopca, o którym pisałam, na śmierć
      brata - przeraziło go to, że ON już brata NIGDY NIE ZOBACZY, a nie to, że on
      nie żyje, bo to dla niego wtedy nie znaczyło nic! Konsekwentnie małe dziecko
      nie zna sensu słowa "zabić", bo jak (w oczach i umyśle dziecka) można zrobić
      coś, co dla niego nie istnieje? To właśnie odpowiednie wychowanie wpaja
      dzieciom zachowania społeczne, które powstrzymują ich od niepotrzebnego
      zadawania śmierci i bólu. Podkreślam - nie eliminuje tego! Bo inaczej dentysta
      nie byłby w stanie nawet wyrwać nam zęba a chirurg zrobić operacji. Na
      marginesie: po atakach terrorystycznych na WTC przeszkolono pierwszą grupę
      pilotów amerykańskich w używaniu broni palnej na pokładzie - szkolenie oblało
      tylko dwóch, bo jak wykazało badanie ich, TYLKO DWAJ (na kilkudziesięcioosobową
      grupę!) nie było w stanie W ŻADNYM WYPADKU zabić człowieka. Reszta mogła.

      Przykłady, które opisałam w tamtym poście, nie dotyczyły dzieci, które CHCIAŁY
      sprawić ból tym zwierzętom, BO TAK! Zrobiły to z ciekawości - jak ta myszka
      wygląda w środku, czy kotka można zgiąć, jak wygląda świnia od środka.
      Dziewczyna, która rozpruła brzuch myszy, ma sama dziecko i bynajmniej nie jest
      psychopatką i morderczynią. Chłopiec od kotka też nie - normalnie funkcjonuje w
      społeczeństwie. Na wsi od lat dzieci widzą, jak się zabija i oprawia świnie -
      odsetek morderców nie zwiększa się ani nie zmniejsza z tego powodu.

      Co innego, uświadom sobie, kiedy dziecko WIE, jak sprawić ból, WIE, co to
      znaczy śmierć i zabić, i wtedy zabija. Podejrzewam, że właśnie o takich
      ludziach mówił ten artykuł na jaki się powołałaś. Niestety, zamiast rzeczowej
      analizy tego wywiesiłaś wątek, w którym bardzo nieudolnie i w sposób żenująco
      naciągany usiłowałaś zdyskredytować to, co napisałam.

      I jak zwykle nie mnie, a siebie zdyskredytowałaś.

      Baw mnie dalej!
      • Gość: brumbak Re: I znowu się uśmiałam IP: *.crowley.pl 02.09.03, 22:14
        emka_waw napisała:

        > emka wracja do swego ulubionego Ciemnogrodu
        > co ru robisz na forum wegetarianizm jesli nie czujesz o co chodzi
        > lubisz sie śmiac
        więc polecam forum optymalnych
        > jest tam taki głupol Kwąsniewski co wy[isuje tak zabawne kawałki]
        Cytuje np.

        " ./.. A do wszelkiej budowy i przebudowy w organizmie potrzebne sa elektrony
        (Sedlak) związane chemicznie w NADPH2. "

        Jedz elektrony, relaksuj sie - i tylko jedna prośba
        > Nie wysyłaj juz tych Twoich spamów na forum vege.


        • Gość: misiu Re: I znowu się uśmiałam IP: *.chello.pl 02.09.03, 22:54
          Brumbak, forum nie jest Twoją własnością, więc każdy może tu pisać na temat
          wegetarianizmu, wcale niekoniecznie pozytywnie, choćbyś się nawet zesrał ze
          złości. Wsadź sobie zatem swoje uwagi głęboko w d*** i idź żreć siano, jako
          osłu przystało.

          PS. Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się zniesmaczeni tonem powyższej
          wypowiedzi, ale Brumbak nie zna innego języka, więc trzeba doń mówić w jego
          własnym.


          • Gość: boza krowka swiadectwo agresji IP: *.dip.t-dialin.net 02.09.03, 23:22
            I ta wypowiedzia, drogi Misiu, stawiasz sobie sam swiadectwo agresji
            miesozercy. Brawo! Zanizaz poziom, jak sie da, a pracowicie zwalasz na innych.
            Tak tez mozna dyskutowac, fakt.
            • Gość: misiu Re: swiadectwo agresji IP: *.chello.pl 03.09.03, 17:06
              Krówko_z Bożej_Łaski, zastanów się chwilę nad tym, co czytasz. Brumbak wyjrzał
              z nory, jak d*** z pokrzywy i nie potrafiąc odnieść się w sensowny sposób do
              meritum, zaczął swoim zwykłym tekstem wypraszać ludzi z publicznego forum.
              Dostał zatem taką odpowiedź, na jaką zasłużył. "Chamstwu w życiu należy się
              przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom". Zajmij się przeto raczej
              nieuzasadnioną, wegetariańską agresją brumbaczą, która przynosi Ci więcej
              zakały, niż moja stonowana odpowiedź. ;)
              • emka_waw do Misia 04.09.03, 10:40
                Misiu: nieważne, że cham. Nieważne, że spamer. Nieważne, że ideologiczny
                zaparzaniec. Ważne, że wegetarianin. A to w oczach Krówki najwyraźniej
                usprawiedliwa ze wszystkiego.
                • Gość: misiu Re: do Misia IP: *.chello.pl 05.09.03, 13:34
                  Widocznie jest tak duży niedostatek wegetarian na przyzwoitym poziomie, że
                  trzeba hołubić również każdą swołocz, byle była "swoja". ;)
                  • emka_waw Re: do Misia 05.09.03, 14:15
                    Aby "swój", nawet najgorszy, to już lepszy niż każdy inny...

                    Ech, ta Polaczków mentalność... Pchamy się do Europy, emigrujemy za granicę, a
                    krowy Kalego ciągle u nas gdzieś pokutują.
      • Gość: boza krowka kto sie smieje ostatni? IP: *.dip.t-dialin.net 02.09.03, 23:21
        I znowu Emka i jej bombastyczna porcja agresji. Ale damy rade i temu.
        Nie wiem, czy pojecie smierci jest dla dzieci abstrakcyjne - jako dziecko
        mieszkalam na ulicy Cmentarnej, przezywalam pogrzeby live (pare razy w tyg.), a
        moim czestym pytaniem bylo - mama, kiedy umarniesz? Z ulicy Cmentarnej
        wyprowadzilam sie w wieku lat 6.
        A Ty pisalas o jakims okrutnym dziecku, ktore nie mialo skrupolow, zeby - o
        ile pamietam - ukrecic kotu lebek. A zachowania podawane przez Emke - rozpruc
        myszy brzuch - wymagaj pewnego wieku,a zatem i swiadomosci - ze ja nazwe -
        spolecznej.
        A pisanie o chirurgach etc to pisanie o ludziach doroslych i ich stosunku do
        bolu i smierci (zreszta ludzi w stosunku do ludzi, wiec zupelnie nie na temat),
        ale tego Emka pewnie nie zauwazyla. Z jakiej przyczyny zreszta, nie wnikam, nie
        moja sprawa.
        • emka_waw I jak zwykle Krówka się zbłaźniła... 03.09.03, 09:25
          > I znowu Emka i jej bombastyczna porcja agresji.

          Jeżeli zobaczyłaś w moim poście agresję, to cierpisz na manię prześladowczą.
          Szkoda mi ciebie.

          Ale damy rade i temu.

          Ach, ten psychiczny przymus Krówki przegadania mnie... Jeszcze bardziej mi cię
          szkoda.

          > Nie wiem, czy pojecie smierci jest dla dzieci abstrakcyjne - jako dziecko
          > mieszkalam na ulicy Cmentarnej, przezywalam pogrzeby live (pare razy w tyg.),
          a
          >
          > moim czestym pytaniem bylo - mama, kiedy umarniesz? Z ulicy Cmentarnej
          > wyprowadzilam sie w wieku lat 6.

          Fakt, ty tego nie wiesz. Ty mieszkałaś w miejscu, gdzie bardzo szybko i bardzo
          łatwo oswoiłaś się ze śmiercią. Ale stosunkowo bardzo mało dzieci mieszka koło
          cmentarzy, zauważ. Tak się składa, że mój facet wychował się na ul. Spokojnej w
          W-wie. Dla niezorientowanych - jest tam dokładnie jeden dom mieszkalny, z
          oknami wychodzącymi na Cmentarz Powązkowski. On też bardzo szybko poznał
          znaczenie słów "śmierć" i "pogrzeb". Twierdzi, że jak był małym dzieckiem, tak
          z 4-6 lat właśnie, rówieśnicy często nie rozumieli, o czym mówi! Jest tendencja
          w naszym społeczeństwie, aby dzieci na pogrzeby nie zabierać, a śmierć jest
          często tematem tabu, o którym przy dzieciach mówić nie wypada.

          > A Ty pisalas o jakims okrutnym dziecku, ktore nie mialo skrupolow, zeby - o
          > ile pamietam - ukrecic kotu lebek.

          Nie było okrutne - było ciekawe, czy kotka można zgiąć. I bardzo było
          wstrząśnięte i przerażone, jak odkryło, że kotek się nie rusza. I wtedy poznał
          ten chłopiec co to znaczy zabić (4 lata). O ile wiem, od tej pory nie podniósł
          ręki na zwierzę, a w domu ma psa i rybki.

          A zachowania podawane przez Emke - rozpruc
          > myszy brzuch - wymagaj pewnego wieku,a zatem i swiadomosci - ze ja nazwe -
          > spolecznej.

          To była trzyletnia dziewczynka. Jaką świadomość społeczną może mieć takie
          dziecko? Jak mówiłam - założyła własną rodzinę. I chyba ma, albo miała w domu
          świnkę morską.

          Notabene: nie zliczę, ilu kurczakom uratowałam życie, kiedy takie dwu-
          trzyletnie dzieci leciały je łapać i wyściskać, bo "takie śliczne żółte i robią
          pi pi". Parę udało im się jednak zadusić, i też na początku nie rozumiały,
          dlaczego rodzice są na nich źli. Zgodnie z Krówkową teorią, oznaczało by to, że
          z tych dzieci powinni wyrosnąć mordecy... a morderczynie właściwie, w
          przerażającej większości były to dziewczynki. Krówko, zrozum: małe dziecko,
          zwłaszcza takie wychowywane bez zwierząt w domu i z dala od cmentarza,
          przeważnie nie odróżnia żywego zwierzęcia od pluszowej maskotki. A to, że ty
          poznałaś bardzo szybko, co to jest śmierć, nie znaczy, że dla całej
          społeczności jest to prawda od urodzenia objawiona. Nie patrz tylko przez swój
          pryzmat, nie zawężaj swojego pola widzenia, bo ty nie jesteś całą ludzkością.

          > A pisanie o chirurgach etc to pisanie o ludziach doroslych i ich stosunku do
          > bolu i smierci (zreszta ludzi w stosunku do ludzi, wiec zupelnie nie na
          temat),
          >
          > ale tego Emka pewnie nie zauwazyla.

          Stosunek do bólu i śmierci, czego Boża Krówka nie zauważyła (co jest dziwne, bo
          sama o tym pisała zaczynając ten wątek) wynika z uwarunkowań dzieciństwa i
          wychowania. No ale jak ja coś napiszę, to oczywiście trzeba się od tego
          odżegnać, bo ja nie mogę mieć racji, BO NIE! Typowa Krówkowa argumentacja :))))

          Z jakiej przyczyny zreszta, nie wnikam, nie
          >
          > moja sprawa.

          A szkoda, myślenie nie boli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka