Dodaj do ulubionych

moze glupie pytanie, ale...

02.12.03, 14:35
czy moglabym poznac poglady na aborcje wegetarian tzw ideologicznych? czyli
osob, ktore nie jedza miesa/produktow zwierzecych ze wzgledu na cierpienia
zwierzat. jesli komus nie podoba sie nazwa, z gory przepraszam, ja ja
przyjelam dla siebie dla wygody.

wydaje mi sie raczej naturalne, ze szanujac zycie zwierzat, i nie chcac
zadawac im cierpienia, bedziecie tak samo szanowac zycie ludzkie (nawet w
bardzo poczatkowym stadium rozwoju). jaki jest Wasz stosunek do aborcji (i
ustawy, oczywiscie)?
Obserwuj wątek
    • Gość: Diana Re: moze glupie pytanie, ale... IP: 213.25.91.* 02.12.03, 14:51
      dlaczego to pytanie miałoby być głupie ? Nie uważam się za ideologa wege, ale
      odpowiem, jeśli pozwolisz.
      Zdecydowanie odrzucam coś takiego jak aborcja. Raz, że jest to zabicie życia,
      dwa, wogóle nie lubię ingerencji mechanicznej w ciało - uciekam od lekarzy, ich
      paskudnych badań, operacji, wycinań itp.
      Tak samo jak z chirurgią kosmetyczną, czy przeszczepami - nie zrobiłabym sobie
      (chirurgia tylko po jakimś strasznym wypadku, gdy paszcza została tak
      okaleczona, że ludzie uciekają na czyjś widok).
      to by było na tyle
    • Gość: boza krowka Re: moze glupie pytanie, ale... IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 02.12.03, 15:40
      Tez chetnie odpowiem. Wyjasnienie - wg Twojej definicji jestem wegetarianka
      ideologiczna, ale ja oczywiscie tak nie nazywam mojego wyboru niejedzenia
      miesa.
      Jestem za aborcja, bo daje ona prawo wyboru kazdej kobiecie. Czym innym jest
      dla mnie zmiejszenie cierpienia zwierzat, a czym innym prawo do wyboru zycia,
      jakie chce prowadzic. Dodam, ze aborcja jest dla mnie prawem do wyboru, jesli
      bede musiala wybierac. A jest wiele mozliwosoci, by takiemu drastycznemu
      wyborowi zapobiec. Ale gdyby mi sie zdarzylo, tak, bez watpienia, chce miec
      prawo do podjecia swiadomej decyzji i nie zycze sobie, by za mnie decydowali
      inni.
      Ale nie rozumiem, jaki jest sens wiazania ideologii wegetarianskiej z kwestia
      aborcyjna. Skoro (znowu Twoja definicja) szanuje zycie wzierzat i nie chce
      przysparzac im cierpienia, domagam sie szacunku dla mnie, czyli wolnych
      wyborow.
      Wg mnie to polaczenie - szacunek dla zwierzat i szacunek dla zycia ludzkiego
      (bo szanujac zycie wg Twojej definicji, szanujemy tylko zycie jednej osoby -
      dziecka. O szacunku dla kobiety i szacunku dla jej wyboru mowy byc nie moze) -
      to niebezpieczy i demagogiczny szpagat myslowy.
      pozdrawiam
      boza krowka
      • Gość: Krzysiek Re: moze glupie pytanie, ale... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.12.03, 15:49
        Jezeli wkurza mnie sasiad to moge go ewentualnie zabic?

        Bo szanujac zycie wg Twojej definicji, szanujemy tylko zycie jednej osoby -
        mojego sasiada. O szacunku dla mnie i szacunku dla mojego wyboru mowy byc nie
        moze.

        ?
        • Gość: boza krowka Krzysiek, nie stosuj demagogii, IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 02.12.03, 15:53
          Nie mozna porownac tych dwoch sytuacji. Mozna tylko wtedy, kiedy sie lubi
          demagogie. Nie mozna porownac kobiety w ciazy, ktora nie chce/nie moze
          urodzic dziecka z denerwujacym sasiadem, bo takie porownanie nie ma sensu.
          • Gość: Krzysiek Re: Krzysiek, nie stosuj demagogii, IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 02.12.03, 15:58
            Ale jezeli matka ma miec mozliwosc, prawo zabic dziecko w wieku kilku tygodni,
            to czemu nie w wieku kilku miesiecy, czy kilku lat? : /

            A jezeli _nie moze_ urodzic dziecka, to tu nie ma wielkiej filozofii. Kazdy
            lekarz najpierw zabezpiecza zdrowie i zycie matki, potem dziecka.

            [dalej pofilozofujemy jutro, mo mi autobus ucieknie : )]
            • Gość: boza krowka dalej stosujesz demagogie IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 02.12.03, 16:11
              Wiec nie wiem, czy sobie jeszcze pofilozofujemy. Porownywanie aborcji do
              zabicia denerwujacego sasiada jest tak samo demagogiczne jak porownaie aborcji
              z zabiciem dziecka w wieku powiedzmy paru lat. W koncu lekarze, etycy itp. nie
              na darmno od lat tocza boj, kiedy zaczyna sie czlowiek. (Demagogia pachnialoby
              mi, gdybym napisala juz zabicie nienarodzonego dziecka z zabiciem dziecka w
              wieku paru lat).
              I jeszcze jedno, Krzysiek . Ze zrozumialych wzgledow nie bedziesz nigdy musial
              wykonac aborcji. Mozesz pomoc swojej zonie(partnerce, narzeczonej) w decyzji
              na tak albo nie. Ale nie podejmuj decyzji za mnie, oki?
              • sagan2 Re: dalej stosujesz demagogie 02.12.03, 16:22
                Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                > Ale nie podejmuj decyzji za mnie, oki?

                chyba nikt nie probuje podjac za Ciebie decyzji. ja zwyczajnie ciekawa jestem
                Twojego (i innych!) zdania.
                • Gość: boza krowka to proste, ale wytlumacze IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 02.12.03, 16:34
                  Skoro ktos pragnie dalszego ograniczenia prawa do aborcji w Polsce, podejmuje
                  decyzje za mnie, bo zgodnie z prawem nie moglabym dokonac aborcji, jeslibym
                  chciala/musiala. Czyli podejmuje decyzje za mnie, kierujac sie swoimi
                  pogladami.
                  • sagan2 Re: to proste, ale wytlumacze 02.12.03, 16:43
                    to jest dla mnie zrozumiale, sama mam podobny poglad na temat aborcji. rozumiem
                    rowniez, ze nigdy bys sie nie domagala wprowadzenia jakiegokolwiek
                    "wegetarianskiego prawa" (bylaby to decyzja za innych ludzi co maja/moga jesc).

                    ale to nie jest jadro mojego pytania.
                    chodzi o sam stosunek do aborcji, nie do ustawy. skoro ktos aktywnie broni zycia
                    zwierzat, wydaje mi sie, ze bedzie rowniez bronil zycia nienarodzonego. nie
                    pisze tutaj o ustawie, tylko o prywatnych pogladach (patrz post Marchewuni,
                    wlasnie mniej-wiecej takiej odpowiedzi spodziewalabym sie po wege-ideolo; ale to
                    moje wyobrazenie, oczywiscie)

                    powiedz, dlaczego walczysz o wolnosc wyboru zwierzecia, a nie walczysz o wolnosc
                    wyboru dziecka nienarodzonego?
                    • kociamama Re: to proste, ale wytlumacze 02.12.03, 22:09
                      A od kiedy Ty Sagan nazywasz plody nienarodzonymi dziecmi??? (Tak tylko sobie
                      przypominam z forum feminizm...:)))

                      Oczywiscie, ze idealny swiat to bez bez zabijania zwierzat, bez aborcji, bez
                      bolu, bezrobocia i roznych innych bolączek...

                      Nie uwazam jednak, ze plod (przynajmniej do ktoregos tam tygodnia, bo jescze
                      nie czuje, nie jest czlowiekeim, ale zlepkiem komorek) mozna porownac do
                      zyjacych juz zwierzatek, kotre czuja, cierpia, mysla.

                      Jezeli aborcja jest karalna i niemoralna, to moze powinnismy karac tez matki,
                      ktore poronia??? (W koncu w niektorych jezykach aborcja jest synonimem
                      poronienia patrz angielski slowniki.onet.pl/index.html?
                      tekst=abortion&tr=eng-pol&x=28&y=9, norweski).

                      Pozdrawiam,
                      Kociamama.
                      • Gość: boza krowka dzieki kociamamo! IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.03, 23:09
                        Za wsparcie mnie w walce przeciwko nazywaniu plodow nienarodzonymi dziecmi, co
                        jest starym demagogicznym chwytem
                        pozdrawiam bozokrowkowo kociamame
                        • sagan2 Re: dzieki kociamamo! 03.12.03, 08:33
                          Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                          > Za wsparcie mnie w walce przeciwko nazywaniu plodow nienarodzonymi dziecmi, co
                          > jest starym demagogicznym chwytem

                          Krowko, w kazdym moim poscie zamien "dziecko nienarodzone" na "plod". poczujesz
                          sie lepiej? bardzo mi milo. czy uwazasz, ze tresc/wymowa moich posotow sie zmienila?
                          motywy uzycia tych a nie innych slow wyjasnilam w poscie do Kociejmamy
                          • Gość: boza krowka Droga Sagan! IP: 5.3.1R4D* / *.lrz-muenchen.de 03.12.03, 13:03
                            Nie o prosta zamian slow tu chodzi - slowa plod na nienarodzone dziecko, ale
                            na wymowe i ciezar gatunkowy tych slow. Wiec nie udawaj, ze nie wiesz, o co
                            chodzi. Dla mnie plod nie jest nienarodzonym dzieckiem, bo plod nie jest
                            dzieckiem. Ale nazwanie aborcji - usunieciem/zamordowaniem nienarodzonego
                            dziecka to nazwa zawierajaca sama w sobie stanowczo za duzy ciezar gatunkowy.I
                            taka nazwa - nienarodzone dziecko zadowala jedna ze stron, przeciwnikow
                            aborcji. A racje jej zwolennikow jej liberalizacji?
                        • kociamama Re: dzieki kociamamo! 03.12.03, 17:14
                          dzieki za pozdrowienia.
                          Sagan tak sie tylko droczy za pewne;))) Chociaz nie moge sie za nia wypowiadac
                          oczywiscie...

                          Pozdrawiam,
                          Boza Krowke i Sagan.
                      • sagan2 Re: to proste, ale wytlumacze 03.12.03, 08:30
                        kociamama napisała:

                        > A od kiedy Ty Sagan nazywasz plody nienarodzonymi dziecmi??? (Tak tylko sobie
                        > przypominam z forum feminizm...:)))

                        jak zwal, tak zwal, czy to ma jakies znaczenie??? mnie osobiscie nazwa "plod"
                        sie nie podoba (estetycznie), wiec staram sie jej nie uzywac, na ogol mowie
                        "dziecko", w rozmowach sformalizowanych "dziecko nienarodzone".
                        czy to ma znaczenie? moge przepisac kazdy moj post uzywajac "plod" zamiast
                        "dzieco nienarodzone" i ich znaczenie sie *nie* zmieni. po co czepiac sie
                        slowek, zamiast dyskutowac?


                        > Nie uwazam jednak, ze plod (przynajmniej do ktoregos tam tygodnia, bo jescze
                        > nie czuje, nie jest czlowiekeim, ale zlepkiem komorek) mozna porownac do
                        > zyjacych juz zwierzatek, kotre czuja, cierpia, mysla.

                        ok, czyli wyznaczasz granice poprzez "czucie, cierpienie, myslenie", tak?
                        wszystkie razem, czy np. 2 sposrod tych 3 wystarcza? czy jesli *plod* juz by
                        czul i cierpial, to przyznajesz mu takie same prawa jak zwierzetom? a kiedy plod
                        czaczyna czuc? czy cierpi w czasie aborcji? ponoc sa jakies badania pokazujace,
                        ze tak (ale nie mam pewnosci)

                        > Jezeli aborcja jest karalna i niemoralna, to moze powinnismy karac tez matki,
                        > ktore poronia???

                        Kociamamo, czy zastanowilas sie, co piszesz? naprawde nie widzisz roznicy
                        pomiedzy usunieciem plodu (na ogol wadliwego) przez nature (bedace tragedia dla
                        rodzicow), a usunieciu przez ludzi zdrowego plodu (na zadanie rodzicow)? jesli
                        nie, zagladnij, prosze, na jakiekolwiek forum o poronieniach (chocby na
                        nasz.bocian.pl) i potem porozmawiamy.
                        pisze kolejny raz - dyskusja nie jest o karalnosci i ustawie, a o moralnosci i
                        wrazliwosci (a przynajmniej taki byl moj zamiar, tzn o tym zaproponowalam dyskusje).

                        > (W koncu w niektorych jezykach aborcja jest synonimem
                        > poronienia patrz angielski

                        o ile wiem (moge sie mylic), w przypadku poronienia dodaje sie "samoistna" przed
                        aborcja.
                        zreszta czy to ma jakies znaczenie?
                        slowa, slowa, slowa...
                    • kociamama Re: to proste, ale wytlumacze 02.12.03, 22:12
                      Ja aborcji bym (chyba) nie dokonala... Sa inne sposoby na niechciana ciaze,
                      to tak a propos samej kwestii aborcji, nie ustawy.
                      Jest to za nieodpowiedzialnosc ( mam na mysli zachodzenie w ciaze, o ile nie
                      jest ona wynikiem gwaltu).

                      Pozdrawiam,
                      Kociamama.
                      • sagan2 Re: to proste, ale wytlumacze 03.12.03, 08:32
                        no i o to wlasnie pytalam, dziekuje za odpowiedz.
                        z nieodpowiedzialnoscia masz calkowita racje - wg mnie jest ona
                        (nieodpowiedzialnosc) przyczyna wiekszosci niechcianych ciaz (i aborcji)
            • Gość: boza krowka i jeszcze jedno IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 02.12.03, 16:19
              "A jezeli _nie_moze_urodzic_dziecka, to tu nie ma wielkiej fiolozofii."
              Cytat.

              Krzysiek, przegapiles informacje o procesie, jaki wytoczyla lekarzom kobieta,
              ktorej odmowiono aborcji, mimo iz urodzila jedno dziecko wymagajace stalej
              opieki. A potem, choc wg Ciebie nie ma problemu, urodzila owszem drugie,
              rowniez uposledzone do konca zycia.
              • Gość: Krzysiek Przemowa IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 03.12.03, 09:39
                boza krowka> Krzysiek, przegapiles informacje o procesie,
                boza krowka> jaki wytoczyla lekarzom kobieta,...

                Przegapilem.

                boza krowka> Urodzila owszem drugie, rowniez uposledzone do konca zycia.

                To znaczy dziecko _gorszego gatunku_? : /



                Przemowa.
                Nie widze na tym wątku zadnej dyskusji. Nie chodzi nam o to, zeby znalesc
                obiektywna racje (a jest tu taka?), tylko zeby przekonac na forum wszystkich,
                ze to JA mam racje. Kazdy fortyfikuje sie na swojej pozycji i ostrzeliwuje
                reszte.

                Ja tylko nie potrafie wyobrazic sobie siebie zabijajacego jakiekolwiek zycie.
                Ale ja mientki jestem...


                Ide zrobic cos w kierunku zwiekszenia naszego PKB...
                • Gość: sagan Re: Przemowa IP: *.desy.de 03.12.03, 10:02
                  Gość portalu: Krzysiek napisał(a):


                  > Nie widze na tym wątku zadnej dyskusji. Nie chodzi nam o to, zeby znalesc
                  > obiektywna racje (a jest tu taka?), tylko zeby przekonac na forum wszystkich,
                  > ze to JA mam racje. Kazdy fortyfikuje sie na swojej pozycji i ostrzeliwuje
                  > reszte.

                  gdzie ja strzelam? raczej czuje sie atakowana, bo smialam zadac pytani *I*
                  jednoczesnie wyrazic wlasna opinie... moze powinnam tylko zadac pytanie w
                  poscie, ale wydaje mi sie, ze ciekawiej i grzeczniej jest wyrazic swoja wlasna
                  opinie na temat, na ktory chce sie dyskutowac. zwlaszcza, ze ja ciagle *pytam*,
                  jakie ludzie maja zdanie
      • sagan2 Re: moze glupie pytanie, ale... 02.12.03, 16:17
        Gość portalu: boza krowka napisał(a):


        > Ale nie rozumiem, jaki jest sens wiazania ideologii wegetarianskiej z kwestia
        > aborcyjna.

        sprobuje wytlumaczyc. wg mnie mozna probowac te rzeczy powiazac, ale chce sie
        dowiedziec, czy wege ideologiczni (wg mojej definicji) to robia. stad pytanie.

        wegetarianie ideologiczni widza siebie (takie mam wrazenie) jako ludzi o
        wiekszej wrazliwosci - dotyka ich bezposrednio zabijanie i cierpienia zwierzat.
        skoro wspolczuja zwierzetom, ktore (najprawdopodobniej) nie maja (i miec nie
        beda przez cale zycie) samoswiadomosci, to moznaby sie pokusic o stwierdzenie,
        ze co najmniej tak samo beda wspolczuc plodom ludzkim, ktore ta samoswiadomoscia
        wkrotce obdarzone zostana (a moze juz sa, kto to tam wie...). wieksza
        wrazliwosc, ktora koncentruje sie wylacznie na zwierzetach wydaje mi sie
        odrobine "przereklamowana".

        piszesz o wolnosci wyboru i poszanowaniu osoby ludziej-matki, zapominajac o
        poszanowaniu nienarodzonego dziecka. Ty rowniez chesz szanowac *tylko* wolnosc
        jednej osoby - matki. a co z szacunkiem dla dziecka, dla *zycia*? przeciez to
        tak samo zycie, jak zycie zwierzecie...

        ja absolutnie nie chce nikogo potepiac czy osadzac, nie to jest moim zamiarem.
        wiadomo, ze czasem stajemy w zyciu przed sytuacjami wyjatkowymi (zagrozenie
        zdrowia/zycia, wady genetyczne, gwalt). ale mam wrazenie, ze osoba o wiekszej
        wrazliwsci i szacunku dla zycia (zwierzat) powinna wykazywac jeszcze wiekszy
        szacunek dla zycia ludzkiego (nawet nienarodzonego). piszesz o wolnym wyborze -
        wolnym wyborem jest mienie lub nie dziecka. w ciaze nie zachodzi sie
        "przypadkiem", jest ona zawsze skutkiem uprawiania seksu. jesli absolutnie nie
        chcesz miec dzieci - zachowaj sie jak dorosla, odpowiedzialna, wrazliwa na zycie
        osoba - nie uprawiaj seksu....
        • marchewunia Re: moze glupie pytanie, ale... 02.12.03, 16:26
          Nie tylko przez seks zachodzi się w ciążę, to po pierwsze...a to co
          powiedziałeś/aś trochę jest w tym trochę prawdy bo skoro zacięcie walczymy o
          prawo życia zwierzaków to tymbardziej nie pozwolilibyśmy zabić naszego
          dziecka...moje zdanie zawsze było twarde, w żadnym wypadku aborcja. Bethovena
          też mieli usunąć...wybrać pomiędzy moim życiem a życiem dziecka, cząstki mnie
          i ukochanego? Oczywiście że wybieram życie dziecka...w przypadku gwałtu
          podobnie, no i tak samo gdy dziecko ma się urodzić z jakąś wadą...znam bardzo
          dobrze sytuacje strachu przed ciążą...przychodzą wtedy różne myśli, to jest
          potworne, ale to, ze my zachowujemy się nieodpowiedzialnie nie może odbijać
          się na nienarodzonym dziecku...nikt nie dał nam prawa odbierania życia, nikt.
          To jest bardzo kontrowersyjny temat i zalezy od sumienia, ja mówię za siebie-
          stanowcze nie.
          • sagan2 Re: moze glupie pytanie, ale... 02.12.03, 16:38
            marchewunia napisała:

            > Nie tylko przez seks zachodzi się w ciążę, to po pierwsze...

            a jak jeszcze? przypominam, ze wykluczam gwalt (choc to tez seks) i sztuczne
            zaplodnienie - to robi sie specjalnie po to, by zajsc w ciaze, wiec o aborcji
            nie moze byc mowy.

            > a to co
            > powiedziałeś/aś trochę jest w tym trochę prawdy bo skoro zacięcie walczymy o
            > prawo życia zwierzaków to tymbardziej nie pozwolilibyśmy zabić naszego
            > dziecka...

            no wlasnie, tak mniej wiecej wyobrazalam sobie postawe wege-ideolo (jeszcze raz
            powtarzam, ze to jest nazwa na definicje pewnej postawy, nie zas aby kogos
            obrazic)

            > moje zdanie zawsze było twarde, w żadnym wypadku aborcja.

            a co sadzisz na temat ustawy antyaborcyjnej? uwazasz, ze prawo powinno w to
            ingerowac, czy tez jest to bardziej sprawa prywatna, sprawa sumienia?

            > nikt nie dał nam prawa odbierania życia, nikt.
            > To jest bardzo kontrowersyjny temat i zalezy od sumienia, ja mówię za siebie-
            > stanowcze nie.

            a czy przyznajesz innym prawo do wlasnego, innego sumienia? gdy czytalam Twoje
            wypowiedzi o wegetarianizmie, mialam wrazenie, ze tak. czy tak samo jest z
            aborcja (chodzi o ustawe)?
            • apolka Re: moze glupie pytanie, ale... 03.12.03, 09:03
              Czasem po sztucznym zapłodnieniu aborcja ma miejsce, gdy np. zabieg powiedzie
              się "zbyt dobrze" i zagniezdżą się wszystkie jajeczka (np. 3). Wówczas lekarze
              sugerują obserwację rozwoju płodów a następnie usunięcie najsłabszych ....
              Różnie to bywa na tym zwariowanym świecie.
              • sagan2 Re: moze glupie pytanie, ale... 03.12.03, 09:39
                o? nie mialam o tym pojecia :(
                rzeczywiscie, zwariowany swiat, brrr...
            • marchewunia Re: moze glupie pytanie, ale... 05.12.03, 15:57
              sagan2 napisała:

              > marchewunia napisała:
              >
              > > Nie tylko przez seks zachodzi się w ciążę, to po pierwsze...
              >
              > a jak jeszcze? przypominam, ze wykluczam gwalt (choc to tez seks) i sztuczne
              > zaplodnienie - to robi sie specjalnie po to, by zajsc w ciaze, wiec o aborcji
              > nie moze byc mowy.

              Chodzi mi tu o pieszczoty, gdy przez nieuwagę plemniki moga dostać się do
              ciała kobiety...

              > > moje zdanie zawsze było twarde, w żadnym wypadku aborcja.
              >
              > a co sadzisz na temat ustawy antyaborcyjnej? uwazasz, ze prawo powinno w to
              > ingerowac, czy tez jest to bardziej sprawa prywatna, sprawa sumienia?

              Wiesz...hm, uważam że to sprawa każdej kobiety, państwo nie powinno mieć tu
              chyba za dużo do gadania, no ale jest jak jest...( chodzi też tu o kościół
              zapewne) ale ja się nie mieszam w politykę, aborcja będzie nawet jeśli ustawa
              się zaostrzy

              > > nikt nie dał nam prawa odbierania życia, nikt.
              > > To jest bardzo kontrowersyjny temat i zalezy od sumienia, ja mówię za sieb
              > ie-
              > > stanowcze nie.
              >
              > a czy przyznajesz innym prawo do wlasnego, innego sumienia? gdy czytalam
              Twoje
              > wypowiedzi o wegetarianizmie, mialam wrazenie, ze tak. czy tak samo jest z
              > aborcja (chodzi o ustawe)?

              Oczywiście, że przyznaję, czy to moja sprawa kto jak mysli i jak postępuje?
              • sagan2 Re: moze glupie pytanie, ale... 05.12.03, 16:52
                marchewunia napisała:


                > Chodzi mi tu o pieszczoty, gdy przez nieuwagę plemniki moga dostać się do
                > ciała kobiety...

                dla mnie to tez seks :) moze nie pelna penetracja, ale nazwalabym to seksem


                > Wiesz...hm, uważam że to sprawa każdej kobiety, państwo nie powinno mieć tu
                > chyba za dużo do gadania, no ale jest jak jest...( chodzi też tu o kościół
                > zapewne) ale ja się nie mieszam w politykę, aborcja będzie nawet jeśli ustawa
                > się zaostrzy

                tez tak uwazam - ustawa, w dodatku notorycznie lamana przez szpitale i lekarzy,
                ktorzy odmawiaja aborcji nawet tym, ktorym sie ona wg prawa nalezy, nie rozwiaze
                problemu. powinno sie robic (co najmniej) 2 rzeczy (wg mnie) - edukowac,
                edukowac, edukowac, tak aby niechcianych ciaz bylo jak najmniej i "edukowac
                sumienie", tak aby jak najmniej osob chcialo przerywac ciaze, nawet jak wiaze
                sie ona z problemami w zyciu.


                > Oczywiście, że przyznaję, czy to moja sprawa kto jak mysli i jak postępuje?

                takiej wlasnie odpowiedzi sie spodziewalam :)
                dodam tylko, ze MOZE to byc Twoja sprawa, jak ktos mysli i postepuje, gdy
                zdecydujesz sie naprawiac swiat ;) no ale to zupelnie inna historia
          • agaaska Re: moze glupie pytanie, ale... 03.12.03, 08:21
            I znów sie z Tobą zgadzam Marchewuniu, ale tak samo jak mówię NIE aborcji w
            swoim sumieniu tak samo mówię NIE ustawie antyaborcyjnej. Niech ten problem
            będzie problemem na poziomie sumienia.
            Do jakiej paranoi w tym temacie doszliśmy: prywatne pokątne gabinety wykonujące
            zabiegi, często z dużą szkodą dla matki, turystyka aborcyjna a w krajach, w
            których aborcja jest dozwolona okazuje się, że wykonuje się mniej tych zabiegów
            niż u nas. Uważam, że przede wszystkim należy otoczyć matki opieką, pokazać im,
            że jest inne wyjście niż aborcja, nie potępiać a wspierać - nie ważne jaką
            decyzję podejmą. Mnie tego nauczył mój "mięsożerca" ;)
            A czy zastanowiło was kiedyś podobieństwo słów aborcja - adopcja ?
            Tylko ja takie samo zdanie mam o eutanazji. Po prostu nie chcę by ktoś za mnie
            podejmował decyzje.
            • sagan2 Re: moze glupie pytanie, ale... 03.12.03, 08:35
              agaaska napisała:

              > I znów sie z Tobą zgadzam Marchewuniu, ale tak samo jak mówię NIE aborcji w
              > swoim sumieniu tak samo mówię NIE ustawie antyaborcyjnej. Niech ten problem
              > będzie problemem na poziomie sumienia.

              oczywiscie. moje zdanie jest bardzo podobne. uwazam aborcje za sprawe sumienia.
              i tutaj pytalam o Wasze sumienia.
        • Gość: boza krowka o aborcji, wrazliwosci i ciazy. IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 02.12.03, 16:32
          Po pierwsze - oprocz calkowitej wstrzemiezliwosci seksualnej sa sposoby, aby w
          ciaze nie zajsc. Ae samo stwierdzenie - "zachowuj sie jako dorosla,
          odpowiedzialna, wrazliwa na zycie osoba i nie uprawiaj sesku, jest nonsensem i
          tym samym, co zarzucalam Krzyskowi - czysciutka demagogia. Biciem piany. Takie
          stwierdzenie dowodzi rowniez calkowitej nieznajomosci tematu u Sagana. Ale za
          ten calkowity brak wiedzy nie ponosze odpowiedzialnosci i niech Sagan zyje ze
          swoimi przesadami dalej w spokoju. Swietym.
          Po drugie - piszesz Sagan, jakie masz wrazenie, jak widza samych siebie
          wgetarianie.Czyli, Sagan, traktujesz swoje wrazenie jako prawde absolutna.
          O bez watpienia istniejacej samoswiadomosci zwierzat, odkrywanej wlasnie prez
          nauke, pisalam w poscie "Czego mozemy sie nauczyc od zwierzat". Jak widac,
          masz, Sagan, powazne braki nie tylko w dziedzinie zapobiegania ciazy ,ale i w
          biologii. A moze masz takie wrazenie, ze zwierzeta ze zwierzeta nie maja
          swiadomosci i bierzesz to za prawde absolutna?
          Poza tym troska wegetarian nie zawsze i nie tylko koncentruje sie na
          zwierzetach, to zawezony poglad. A jesli chcesz sie, Sagan, troszczyc o
          dzieci, narodzone czy nie, masz rece pelne roboty! I nie narzucaj innym, czym
          sie maja zajmowac.
          Aborcja - powtarzam - jest dla mnie prawem wyboru. Moge dokonac aborjci lub
          nie, mam wiec wybor. A teraz moge jej dokonac nielegalnie, co i tak robi wiele
          kobiet.
          pozdrawiam
          • alispo Re: o aborcji, wrazliwosci i ciazy. 02.12.03, 16:58
            a ja mysle,ze nie mozna tak uogolniac..sa rozne syuacje,generalnie jestem
            przeciw aborcji,ale nie zawsze..co do wegetarianizmu ideologicznego,powiazania
            z nim to tez takie proste nie jest..bo wrazliowosc na cierpienie czy to
            zawierzat czy to ludzi nie zawsze musi oznaczac postawe przeciwna aborcji,bo
            czasem wlasnie aborcja moze byc pojmowana jako ograniczenie cierpienia-i
            matki,dla ktorej z roznych powodow ta ciaza to tragedia,i dziecka,dla ktorego
            alternatywa do aborcji moze byc pelne cierpien zycie niechcinaego lub jeszcze
            gorsze rzeczy,o ktorych wole nie myslec..chociazby zabicie juz narodzonego ..Ja
            osobiscie nie usunelabym ciazy,w kazdym razie nie wyobrazam sobie takiej
            sytuacji w moim zyciu,ktora by mnie sklonila do takiego czynu..ale widovznie
            dobrze mi sie zyje..ale roznie bywa..Gdyby zas dopuscic powszechne stosowanie
            tych zabiegow,wtedy zaczeto by je traktowac jak zwykly,rutynowy zabieg,wiec
            zupelnie w porzadku:(to by sprawilo,ze zupelnie pozbawiono by szacunku dla
            zycia..gdy zabronimy aborcji-bedzie istnialo podziemie...ale wiecej osob bedzie
            uwazalo aborcje za zbrodnie,tym samym wzrosnie swiadomosc spoleczenstwa.ale jak
            ktos bedzie bardzo chcial,to i tak zawsze bedzie mogl..Mysle,ze tu nic nie jest
            czarne ani biale..
            • sagan2 Re: o aborcji, wrazliwosci i ciazy. 02.12.03, 17:07
              oczywiscie, ze nie jest czarno-biale.
              i dlatego interesuje mnie Wasze zdanie na ten temat.

              zgadzam sie z Twoja "rozterka" na temat dopuszczenia lub nie aborcji - tak zle i
              tak niedobrze...

              piszesz, ze smierc moze zapobiec cierpieniom - ten sam argument mozna zastosowac
              do smierci zwierzat...
              ...zycie nie jest latwe, rozwazanie moralne tez nie.
              • Gość: Alispo Re: o aborcji, wrazliwosci i ciazy. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.12.03, 18:59
                piszesz, ze smierc moze zapobiec cierpieniom - ten sam argument mozna zastosowa
                > c
                > do smierci zwierzat...

                owszem,mozna,czasem jest ona wybawieniem dla zwierzecia..
            • Gość: boza krowka powszechnosc zabiegu IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.03, 23:12
              Alispo, w takiej Holandii zabieg usuwania ciazy jest powszechnie dostepny, a
              wkaznik jego wykonania zastraszajaco niski. No i co, jednak sie da, zeby cos
              bylo latwo dostepne i zeby nie musiec z tego korzystac? Owszem, da sie.
          • sagan2 o nieuzasadnionych atakach 02.12.03, 17:04
            mam wrazenie, ze zostalam zaatakowana pod biala flaga... ale postaram sie
            zachowac spokoj i jeszcze raz wytlumaczyc, o co mi chodzi.

            Gość portalu: boza krowka napisał(a):

            > Po pierwsze - oprocz calkowitej wstrzemiezliwosci seksualnej sa sposoby, aby w
            > ciaze nie zajsc.

            oczywiscie, ze sa, ale NIE sa to sposoby PEWNE. nawet dla sterylizacji indeks
            pearl niezerowy (chyba 0.1, moge sprawdzic w domu, jesli kogos to interesuje).
            tak wiec jedynym (prawie) pewnym sposobem jest abstynencja (pisze "prawie" bo w
            przypadku gwaltu nic nie pomaga :( oprocz szczesliwej fazy cyklu, oczywiscie).

            > Ale samo stwierdzenie - "zachowuj sie jako dorosla,
            > odpowiedzialna, wrazliwa na zycie osoba i nie uprawiaj sesku, jest nonsensem i
            > tym samym, co zarzucalam Krzyskowi - czysciutka demagogia. Biciem piany.

            dlaczego demagogia? jesli ktos twierdzi, ze ABSOLUTNIE nie moze zajsc w ciaze to
            abstynencja jest jedynym sposobem. oczywiscie tylko wtedy, gdy nie uznaje sie
            aborcji. a takiej wlasnie postawy spodziewalabym sie od obroncow praw zwierzat
            (znowu dodaje - to moje zdanie, watek jest po to, aby poznac zdanie innych).
            uprawianie seksu NIE jest obowiazkiem, jest prywatna sprawa kazdego czlowieka i
            (wg mnie) powinno byc traktowane odpowiedzialnie. unikneloby sie wtedy wielu
            tragedi. ale to odbieganie od tematu.

            > Takie stwierdzenie dowodzi rowniez calkowitej nieznajomosci tematu u Sagana.
            > Ale za ten calkowity brak wiedzy nie ponosze odpowiedzialnosci i niech Sagan
            > zyje ze swoimi przesadami dalej w spokoju. Swietym.

            jakimi przesadami? ze jedyna ABSOLUTNIE pewna metoda antykoncepcyjna w zwiazku
            hetero jest wstrzemiezliwosc? jesli to jest przesad, ok.

            > Po drugie - piszesz Sagan, jakie masz wrazenie, jak widza samych siebie
            > wgetarianie.Czyli, Sagan, traktujesz swoje wrazenie jako prawde absolutna.

            gdzie ja cos takiego napisalam??? prosze o cytat (ze traktuje to jako prawde
            absolutna), albo przeprosiny. pisalam WYRAZNIE ze to moja opinia i ze tak mi sie
            wydaje i WYRAZNIE pytalam o Wasze zdanie. staralam sie wytlumaczyc DLACZEGO mam
            takie wrazenie, absolutnie nie dokonywalam zadnej projekcji.

            > O bez watpienia istniejacej samoswiadomosci zwierzat, odkrywanej wlasnie prez
            > nauke, pisalam w poscie "Czego mozemy sie nauczyc od zwierzat".

            nie wiedzialam, ze jest to fakt potwierdzony "bez watpienia", chetnie przeczytam
            watek, ktory wskazujesz

            > A moze masz takie wrazenie, ze zwierzeta ze zwierzeta nie maja
            > swiadomosci i bierzesz to za prawde absolutna?

            tak, wydawalo mi sie, ze SAMOswiadomosc zwierzat nie zostala potwierdzona
            eksperymentalnie, ale nigdy nie traktowalam tego jako prawdy absolutnej (czy
            takie w ogole istnieja...) i chetnie zmienia zdanie, jesli jakies badania mnie
            do tego przekonaja.

            > Poza tym troska wegetarian nie zawsze i nie tylko koncentruje sie na
            > zwierzetach, to zawezony poglad.

            ze nie tylko - jasna sprawa. ale nie zawsze - moglabys wyjasnic? przypominam, ze
            chodzi mi o wegetarian ideologicznych wg "mojej" definicji (patrz 1-szy post).
            a fakt, ze troszcza sie nie tylko o zwierzetach, jeszcze bardziej moze
            przemawiac za *moim* spojrzeniem na troske wegetarian o dzieci nienarodzone.

            > A jesli chcesz sie, Sagan, troszczyc o
            > dzieci, narodzone czy nie, masz rece pelne roboty! I nie narzucaj innym, czym
            > sie maja zajmowac.

            prosze pokazac mi, gdzie cokolwiek komukolwiek narzucam???

            > Aborcja - powtarzam - jest dla mnie prawem wyboru. Moge dokonac aborjci lub
            > nie, mam wiec wybor. A teraz moge jej dokonac nielegalnie, co i tak robi wiele
            > kobiet.

            powtarzam - nie chodzi mi o legalnosc aborcji. chodzi mi o stosunek do usuniecia
            ciazy, do pozbawienia zycia plodu.
            ja, mimo ze jestem przeciwko ustawie antyaborcyjnej, uwazam, ze zycie ludzkie
            zaczyna sie od poczecia i jestem absolutnie przeciwna aborcji (ale uznaje prawo
            innych ludzi do odmiennego zdania, stad moj poglad na ustawe).
            a Ty?
            • Gość: boza krowka Re: o nieuzasadnionych atakach IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.03, 23:22
              Sagan, pewnych sposobow nie ma i nikt tego nie twierdzil. nie ja w kazdym
              razie. Nawet opiewnaa przez Ciebie wstrzemiezliwosc nie daje calkowitej
              gwarancji. Po co roztrzasac kwestie pewnosci metod?
              Demagogia, bo sama piszesz, ze w przypadku gwaltu nawet wstrzemiezliwosc
              zawodzi. Ja zreszta wole rozmawiac o rzechach osiagalnych. Zamiast slyszec rady
              o wstrzemiezliwosci, ktore sa utopia. Oczywiscie, ze uprawianie seksu jest
              zwiazane z odpowiedzialnoscia i ja mialam na mysli, piszac o innych metodach
              miedzy aborcja a wstrzemiezliwoscia. Jest tego cala masa.
              Jesli chodzi o watek, w ktorym opisuje fakty na istnienie samoswiadomosci
              zwierzat, przeczytaj sobie, bardzo prosze. Moj post pt. "Czego mozemy nauczyc
              sie od zwierzat" sprzed paru mies. Przetlumaczylam wypowiedz jednego biologa,
              ktora mnie sama sciela z nog.
              • sagan2 Re: o nieuzasadnionych atakach 03.12.03, 09:37
                oczywiscie, ze jesli wezmiemy gwalt pod uwage, to nigdy nie ma 100% pewnosci :(
                ale chodzi o zasady ogole - wiadomo, ze tragiczne sytuacje sie zdarzaja, trzeba
                sobie jakos z nimi radzic... ale zasada ogolna powinna byc jedna, co najwyzej
                moga byc od niej wyjatki

                jesli, z jednej strony, odmawiasz ludziom prawa wyboru, co maja/moga jesc (ze
                wzgledu na cierpienia zwierzat) i jednoczesnie zadasz dla kobiet prawa wyboru
                (czy usunac *plod* czy nie), to wydaje mi sie to niekonsekwencja. zwlaszcza, iz
                niektorzy moga stwierdzic, ze prawa plodu sa wazniejsze niz prawa zwierzat. Ty
                najwyrazniej sadzis inaczej? dodam jeszcze raz, nie mowimy o aborcji w przypadku
                zaglozenia zdrowia/zycia, uszkodzenia plodu czy gwaltu. mowimy o aborcji "na
                zyczenie". wg Ciebie (mam wrazenie, jesli bledne, popraw mnie) ludzie (kobiety)
                powinny miec prawo do aborcji na zyczenie, ale nie do "jedzenia na zyczenie".
                • Gość: boza krowka Sagan! przeczytalas moj post? IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 03.12.03, 13:12
                  Czy wolisz dalej twierdzic, ze zwierzeta nie maja samoswiadomosci?
                  • Gość: sagan Re: Sagan! przeczytalas moj post? IP: *.desy.de 03.12.03, 13:52
                    zalozmy (na potrzeby tej dyskusji), ze zwierzeta istotnie MAJA samoswiadomosc.
                    i co z tego?
                    czy mam rozumiec, ze bardziej Ci szkoda zwierzat, niz plodow, PONIEWAZ zwierzeta
                    maja samoswiadomosc, a plody nie? prosze, odpowiedz na to proste pytanie. czy to
                    jest Twoje zdanie? a jesli nie, to jakie jest Twoje zdanie? dlaczego litujesz
                    sie nad zwierzetami, a nad plodami nie?

                    dodam jeszcze, ze NIE wiem, czy zwierzeta maja czy nie maja samoswiadomosci.
                    nawet jesli maja, to *wg mnie* w niczym nie usprawiedliwia aborcji - a taki
                    wniosek mozna by wysnuc, patrzac na Twoje zapewnienia, ze zwierzeta owa
                    samoswiadomosc maja.

                    moze i maja. ale *co z tego*? pytam, mam nadzieje, ze udzielisz odpowiedzi
                    • Gość: boza krowka Droga Sagan! IP: *.dip.t-dialin.net 04.12.03, 22:17
                      Nie o zalozenia mi chodzi w tej dyskusji, a o fakty jakie wlasnie w moim poscie
                      przedstawilam. Nie ma co swiadomosci zwierzat zakladac, skoro wlasnie biolodzy
                      dowodza, ze ona istnieje - vide moj post wlasnie. To moje tlumaczenie tekstu,
                      jaki sie ukazal w Süddeutsche Zeitung przed paroma miesiacami i jaki mnie sama
                      az tak zaskoczyl, ze go postanowilam od razu przetlumaczyc i tu podac. Nie
                      mowie wiec o zalozeniach w dyskusji, a o faktach. To jest roznica.
                      co do polodow - wiadomo, ze dzieci przed narodzeniem slysza itp. ,ale wiadmomo,
                      ze dzieje sie to duzo pozniej niz w terminie dopuszczajacym do aborcji, kiedy
                      plod jest tylko zlepkiem wielu komorek BEZ swiadomosci. ROznica jest wg mnie
                      wyrazna.
                      Podawalam jako przyklad na swiadomosc zwierzat tekst biologa ,wiec skoro
                      piszesz, ze nie wiem, czy zwierzeta ja - swiadomosc - maja, zapoznaj sie z nim,
                      prosze, (nie jest dlugi), zamiast snuc rozwazania, wprowadzac zalozenia i tezy
                      na potrzeby tej dyskusji.
                      Dosc jasno mowie o tym, dlaczego uwazam, czy zwierzeta te swiadmosc maja, wiec
                      byloby milo, gdybys w ramach dyskusji zapoznala sie z moim krotkim postem.
                      Wtedy bedziesz mogla sie czegos dowiedziec, bo na razie piszesz uparcie, ze
                      nie wiem choc ja twierdze, ze mam dowody na tak. Taka dyskusja na wiele sie nie
                      zda.
                      To ze zwierzeta ja - swiadomosc - maja po pierwsze - podwaza Twoje twierdzenie,
                      ze jej nie maja, po drugie wyjasnia, ze powinnismy traktowac zwierzeta inaczej
                      niz dotychczas. A po trzecie - to nie ja wykonywalam szpagat myslowy i laczylam
                      obrone zwierzat z obrona tzw. nienarodzonego dziecka. Jasno pisalam, ze wg mnie
                      jedno i drugie to zupelnie oddzielne sprawy. Udzielilam, jak widzisz
                      odpowiedzi, mam nadzieje, ze uda Ci sie przeczytac moj tekst.
                      pozdrawiam
                      • sagan2 prosze o odpowiedz 05.12.03, 09:57
                        przeczytalam artykul, ktory przetlumaczylas. znalazlam w nim wiele ciekawych
                        informacji. nadal jednak nie jestem pewna, jesli chodzi o SAMOswiadomosc. jest
                        ona, wg definicji, uswiadomieniem sobie swojej wlasnej swiadomosci (a nie
                        swojego wlasnego istnienia, czyli przyklad malpy ogladajacej sie w lustrze
                        niczego tutaj nie dowodzi). nie przecze (i nigdy nie przeczylam), ze zwierzeta
                        czuja, niektore rozumieja czy nawet w pewnym sensie mysla. jednak nie wiazalabym
                        tego z samoswiadomoscia.

                        zreszta to (wg mnie) NIE ma znaczenia (tzn fakt, czy zwierzeta maja czy nie maja
                        samoswiadomosci). ponowie swoje pytania, na ktore mi nie odpowiedzialas, prosze
                        o odpowiedz:

                        czy zostalas wegetarianka przed czy po przeczytaniu artykulu o swiadomosci
                        zwierzat?

                        czy uwazasz, ze swiadome zwierze jest wiecej warte (lepsze, wazniejsze) niz
                        nieswiadomy plod ludzki?

                        jesli tak, to dlaczego? (jesli tak uwazasz, to rozumiem Twoje podejscie do wege
                        i aborcji i dyskusje mozemy zakonczyc).

                        jesli nie, dlaczego walczysz o zaprzestanie zabijania zwierzat, i jednoczesnie o
                        prawo do zabijania plodow?

                        piszesz, ze dla Ciebie walka o prawa zwierzat i aborcja to zupelnie oddzielne
                        sprawy. ja probuje wyjasnic, dlaczego (wg mnie) mozna je laczyc.
                        dla mnie plod (nawet nieswiadomy) ludzki jest wazniejszy od zwierzecia (nawet
                        swiadomego), czyli uwazam status plodu za wazniejszy od statusu zwierzecia. czy
                        zgadzasz sie z tym?
                        jesli sie z tym zgodzic, to dziwi przyzwolenie na smierc czegos/kogos o
                        wazniejszym statusie (plodu ludzkiego), i jednoczesna walka o prawa czegos/kogos
                        o statusie nizszym (zwierzecia). wyobrazam siebie, ze mozna: nie walczyc o prawa
                        zadnego z powyzszych, walczyc o prawa tylko czegos o wyzszym statusie (plodu),
                        walczyc jednoczesnie o prawa obojga. ale dziwi mnie walka o prawa kogos o nizzym
                        statusie, i walka o BRAK praw kogos o statusie wyzszym.
                        oczywsicie, powtarzam, to rozumowanie ma sens tylko wtedy, gdy uznaje sie status
                        plodu za wyzszy od statusu zwierzecia (albo chocby rowny). bez tego zalozenia
                        wywod nie ma sensu.
                        wiec najwazniesze jest pytanie (mam nadzieje, ze odpowiesz):
                        czy uwazasz status plodu za wyzszy, rowny, czy nizszy statusowi zwierzecia?
                        • Gość: boza krowka i odpowiedz i pytanie IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.03, 19:44
                          Dzieki za przeczytanie przede wszystkim. Troche sie przy tym upieralam, fakt.
                          Otoz ten biolog, ktorego tekst przetlumaczylam, swiadomosc zwierzat w pelni
                          uznawal. I nie chodzilo tylko o malpe przegladajaca sie w lustrze, to nie byl
                          jedyny dowod na swiadomosc zwierzat. Ale w tym momencie dyskusje mozemy
                          prowadzic w nieskonczonosc, wiec daje sobie spokoj.
                          Ciesze sie, ze przeczytalas, ze i zwierzeta moga samoswiadomosc miec i mam
                          nadzieje, ze kolejne odkrycia nauki na tym obszarze Cie przekonaja. Bo mozemy
                          coraz lepiej doglebniej badac swiat zwierzat niz dotychczas. (My to
                          przesada,nie jestem biologiem, a szkoda! My ludzie).
                          Wegetarianka jestem juz dlugo, mniejsza o czas. I dlatego tak sie upieralam
                          przy artykule, bo sama myslalam wzcesniej, ze zwierzeta maja jednak mniejsza
                          swiadomosc, bardziej kieruja sie instynktem itp., ze bronie ich, bo je lubie,
                          kocham moge nawet tak powiedziec. Ten art. i najnowsze odkrycia ( m.in. , ze
                          ryby odczuwaja bol, ze komunikuja i rozne inne) ogromnie mnie ciesza, bo
                          potwierdzaja moja decyzje.
                          Nie uwazam, ze zwierze jest ani mniej ani wiecej warte niz plod. Ja tych rzeczy
                          nie zestawiam i tu sie roznimy znacznie.
                          Nie walcze o prawo do zabijania plodow, ale o wolny wybor jednostki. To znaczy,
                          ze jedna kobieta ma prawo usunac ciaze, jesli chce/musi, a ktos inny tego nie
                          robi, bo mu nie pozwala sumienie. Ale sumienie jednych nie moze decydowac o
                          sumieniu i postepowaniu drugich ,na pewno nie w demokratycznym panstwie.
                          Mowiac krotko - Ty mozesz odrzucac mysl o aborcji, ja - jesli znalazlabym sie
                          w takiej kryt. sytuacji - tej mysli od razu nie odrzucam ( co nie znaczy, ze
                          jestem pewna, czy bym to zrobila, chce miec tylko perspektywe wyboru) i
                          domagam sie wolnosci dla moich wyborow.
                          Rozumiem, ze dla Ciebie plody maja wazniejszy status niz zwierzeta. Ja tych
                          spraw nie lacze i takie polaczenie dla mnie to absurd. Aborcja to jedno
                          zjawisko i dotyczy ludzi bezposrednio, a zwierzeta, ich cierpienia i ich prawa
                          to inna sprawa, ktora okresla stosunek czlowieka nie do czlowieka,a do
                          zwierzecia.
                          Dla mnie kwestia aborcji i ochrony zwierzat to sprawy, ktore ani ze soba
                          koresponduja, ani sie uzupelniaja, one nie maja nic wspolnego.
                          Powtarzam - dla mnie mozliwosc abrocji to mozliwosc mojego wyboru. Ty kierujac
                          sie swoimi zasadami i wlaczac o zakaz aborcji, odbierasz mi MOJ wybor, do
                          ktorego ja mam prawo.
                          Dlatego pytam teraz ja - co upowaznia Cie do podjecia decyzji za mnie?
                          Religia?
                          • sagan2 ja rowniez i odpowiedz i pytania 08.12.03, 13:22
                            Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                            > Nie walcze o prawo do zabijania plodow, ale o wolny wybor jednostki. To
                            > znaczy, ze jedna kobieta ma prawo usunac ciaze, jesli chce/musi, a ktos inny
                            > tego nie robi, bo mu nie pozwala sumienie. Ale sumienie jednych nie moze
                            > decydowac o sumieniu i postepowaniu drugich ,na pewno nie w demokratycznym
                            > panstwie.

                            czyli dobrze rozumiem, ze popierasz "walke" miesozercow o to, co jedza? to (co
                            jedza) z pewnoscia nalezy do wolnego wyboru jednostki, prawda? oni przeciez tez
                            nie walcza o zabijanie zwierzat, ale o wolnosc wyboru tego, co jedza. dokladnie
                            tak samo jest z optymalnymi, weganami i kimkolwiek innym, prawda?

                            inna sprawa - piszesz o wolnym wyborze. a czy plod (ktory najprawdopodobniej
                            stanie sie czlowiekiem) ma prawo do wolnego wyboru? jesli nie, to kiedy ZACZYNA
                            miec prawo? gdy sie urodzi? gdy wyksztalci mi sie uklad nerwowy? a moze gdy ma
                            juz kilka lat?

                            > Rozumiem, ze dla Ciebie plody maja wazniejszy status niz zwierzeta. Ja tych
                            > spraw nie lacze i takie polaczenie dla mnie to absurd.

                            dlaczego absurd? zarowno plod jak i zwierze jest zyjacym stworzeniem, prawda?
                            jesli jestes wrazliwa na cierpienia zwierzat, to dlaczego nie jestes wrazliwa na
                            cierpienia plodow?
                            dlaczego nie chcesz odpowiedziec na pytanie: jaki dla Ciebie status ma plod, a
                            jaki zwierze?

                            > Aborcja to jedno zjawisko i dotyczy ludzi bezposrednio, a zwierzeta, ich
                            > cierpienia i ich prawa to inna sprawa, ktora okresla stosunek czlowieka nie do
                            > czlowieka,a do zwierzecia.

                            a nie sadzisz, ze czlowiek powinien "lepiej" odnosic sie do czlowieka, niz do
                            zwierzecia?

                            > Powtarzam - dla mnie mozliwosc abrocji to mozliwosc mojego wyboru. Ty kierujac
                            > sie swoimi zasadami i wlaczac o zakaz aborcji, odbierasz mi MOJ wybor, do
                            > ktorego ja mam prawo.

                            a co z wyborem plodu? on tez stanie sie (najprawdopodobniej) czlowiekiem i smiem
                            przypuszczac, ze wtedy oprotestuje ewentualna swoja aborcje w przeszlosci...
                            uwazam, ze TWOJ wybor powinien byc odpowiedzialny - jesli nie chcesz miec
                            dzieci, to sie dobrze zabezpieczaj. to jest TWOJ wybor. wybor, w ktorym
                            decydujesz za kogos innego (plod) nie jest juz tak zupelnie Twoj, prawda? mowi
                            sie, ze moj wolny wybor konczy sie tam, gdzie zaczyna sie wolny wybor kogos
                            innego. w tym wypadku tym kims innym moze byc potencjalny czlowiek - plod.
                            zgadzam sie, ze czlowiek powinien miec prawo wyboru, zgadzam sie, ze zdarzaja
                            sie sytuacje, w ktorych mimo dobrych zabezpieczen zachodzi sie w niechciana
                            ciaze. przyjmuje do wiadomosci, ze wtedy kobieta (a raczej OBOJE rodzice) maja
                            prawo decyzji (rowniez o aborcji). ale nie podoba mi sie taka sutuacje, a
                            roznych powodow, zwlaszcza, ze sytuacje "dobre zabezpieczenie - pechowa wpadka"
                            zdarzaja sie rzadko, wpadki na ogol powodowane sa glupota,
                            nieodpowiedzialnoscia, widzimisie (seks w prezerwatywie??? pfuj...). no bo jaka
                            jest szansa, ze zajdzie sie w ciaze, stosujac chocby prezerwatywe i globulke na
                            raz? a ile jest aborcji (czyli wpadek?)

                            > Dlatego pytam teraz ja - co upowaznia Cie do podjecia decyzji za mnie?
                            > Religia?

                            nic mnie nie upowaznia, to wlasnie napisalam powyzej - z niesmakiem (nie dla
                            Ciebie konkretnie, dla "glupich" aborcji) bo z niesmakiem, ale przyjmuje decyzje
                            innych ludzi do wiadomosci. ale mnie to boli. chcialabym, aby oni sie chocby
                            zastanowili, czym jest aborcja. jest pozbyciem sie potencjalnego czlowieka.

                            a religia, czy szerzej - sumienie, decyduja o tym, co JA robie, nie bede szukala
                            zdzbla w oku innych, choc gdy sie o nie potkne - skomentuje...

                            jeszcze pytanie... rozumiem, ze jestes wegetarianka ideologiczna (moja
                            definicja). czy uwazasz sie za wrazliwsza/lepsza od "miesozercow" (niekoniecznie
                            ideologicznych wg definicji Brumbaka na innym watku)?
                            • Gość: boza krowka pytania, pytania IP: *.dip.t-dialin.net 09.12.03, 22:12
                              Alez oczywiscie, droga Sagan, ze miesozercy maja prawo jesc, co chca!
                              Jak sobie to inaczej wyobrazasz? Ale mam nadzieje, ze sie kiedys opamietaja
                              (paru?)I dlatego tez chce robic, co chce. enie swoja wolnosc i musze szanowac
                              wolnosc innych.
                              Ani ja, ani Ty, ani jakikolwiek lekarz nie wie, kiedy z plodu robi sie czlowiek
                              tak dokladnie co do minuty. Jest termin dopuszczalnosci do aborcji nie ot tak,
                              dla kaprysu zadnych aborcji kobiet. On ma uzasadnienie medyczne.
                              Status zwierzecia i plodu jest dla mnie pod jednym mianownikiem
                              nieporownywalny. To jakby sie klocic, czy zupa jest lepsza czy drugie danie,
                              wlosy dlugie czy trwala. (Nie pisalam, ze czlowiek nie powinien sie odnosic
                              gorzej albo lepiej do innego czlowieka ani tym bardziej !! zwierzecia). Ja tych
                              spraw - plodow i zwierzat - nie stawiam na rowni. I mam prawo do takiego
                              pogladu.
                              Droga Sagan! nie ma obaw, zabezpieczam sie i aborcji ani nie planowalam ani nie
                              przeprowadzalam. ALe chce miec mozliwosc wyboru. Ty tego wyboru nie
                              potrzebujesz, oki. Ty uwazasz aborcje za morderstwo, oki, Twoj wybor. ALe
                              zostaw moje sumienie, moje wybory ( innych kobiet) w spokoju. Dlaczego uwazasz,
                              ze jestes na tyle lepsza/b.moralna/odpowiedzialna/madrzejsza, (wlasciwie uzyc)
                              ze chcesz mnie zmusic w imieniu prawa do respektowania tylko Twojego sumienia
                              i Twoich pogladow?(no i paru innych przeciwnikow aborcj, jasne)
                              Skad to przypuszczenie, ze jestem wege ideologiczna? Jaka jest definiccja
                              takiej osoby? Od kiedy zaczyna sie wege ideolo? Od wystapien na forum?Skoro
                              podajesz definicje, powinnas jasno okreslic ramy wege ideolo, wtedy bedzie mi
                              latwiej odpowiedziec - tak albo nie.
        • emka_waw Re: moze glupie pytanie, ale... 02.12.03, 16:55
          Mogę się pokusić o postawienie "diagnozy" pozornie sprzecznej sytuacji
          polegającej na akceptowaniu aborcji przez niektórych ideowych wegetarian.

          Wielokrotnie zadawałam im pytanie, według jakich kryteriów i wogóle dlaczego
          mamy dzielić organizmy żywe (roślinne i zwierzęce) na te, którym się nasz
          szacunek i współczucie należy, i te, którym się to nie należy (z konsekwencją
          odbierania im życia). Odpowiedzi (o ile były) koncentrowały się wokół jednego
          argumentu: bo rośliny niby nie mają takiego czucia bólu i świadomości umierania
          jak zwierzęta.

          I może właśnie o to chodzi, płód to raptem parę niewykształconych do końca
          komórek, do pewnego momentu rozwoju nie ma takiego odczuwania bólu i
          świadomości jak w pełni ukształtowany człowiek. Krótko mówiąc - szacunek i
          współczucie mu się nie należy.

          Może to właśnie o to selektywne współczucie i szacunek chodzi?
          • sagan2 Re: moze glupie pytanie, ale... 02.12.03, 17:12
            emka_waw napisała:


            > Może to właśnie o to selektywne współczucie i szacunek chodzi?

            moze masz racje. tez tak najprosciej bym to "zdiagnozowala".
            ale ja tez slyszalam odpowiedzi na pytanie "dlaczego wybiorczy szacunek" typu
            "trzeba isc na kompromis", "wazne, aby choc mala porcje bolu wokol siebie
            zlikwidowac". takie wypowiedzi moge traktowac z szacunkiem - widac, ze ludzie
            mysla i podejmuja jakies decyzje, zdajac sobie sprawe z faktu, ze sa one tylko
            polowicznie satysfakcjonujace.
            i wtedy znow ciezko mi zrozumiec poparcie dla aborcji - przeciez to powinien byc
            (wg mnie!) podstawowy element "kompromisu" - to potencjalna istota ludzka!

            ale co my, nie_wege bedziemy debatowac?... czas posluchac bezposrednio
            zainteresowanych ;)
            • egaheer82 Re: moze glupie pytanie, ale... 02.12.03, 17:46
              A ja jestem za aborcja. Tzn. nie popieram, ale uważam że kobiety powinny mieć
              PRAWO WYBORU. Bo nie każda jeste przygotowana do roli matki i nie każda chce
              sie spełniać w takiej roli. Oczywiscie istnieje antykoncepcja, ale bywa
              zawodna. Aborcja nie powinna absolutnie być uważana za metodę antykoncepcji,
              ale jako 'ostatnia deska ratunku'. To, ze debatuja nad jej problemem politycy
              i jeszcze w wiekszości faceci, to dla mnie jedna wielka porażka. Bo niektórym
              to sie wydaje, ze jak zakaz zostaje zniesiony, to wszystkie cieżarne pobiegna
              sie, przepraszam za wyrażenie skrobać.
              Jak którejś bardzo zależy to i tak to zrobi i tak, niezależnie od wszystkiego,
              ale w strasznych warunkach, potem może umrzeć z powodu powikłań... A poza tym
              myślę ze zdecydowana większosc kobiet w ciąży cieszy się z tego niezmiernie i
              CHCE urodzić.
              Czy bycie wege ma tu coś do rzeczy? Nie wiem. Szczerze mówiac bardziej porusza
              mnie los kobiety, moze to solidarnośc jajników?
              Pozdrowienia
              egaheer
              • emka_waw Re: moze glupie pytanie, ale... 03.12.03, 09:03
                Parę komentarzy ogólnych, nie tylko na temat aborcji.

                Bo nie każda jeste przygotowana do roli matki

                A powinna! Kwestia tego, czy chce być matką czy nie, to jest właśnie jej wybór,
                niemniej powinna posiadać możliwie najszerszą wiedzę na temat życia
                seksualnego, antykoncepcji, zajścia w ciążę, ciąży, macierzyństwa. Przerażające
                są dla mnie, gdy nastolatki zachodzą w ciążę, bo ich bogobojne i pruderyjne
                mamusie nawet nie pomyślały o tym, żeby choć trochę uświadomić swoje córki.

                Aborcja nie powinna absolutnie być uważana za metodę antykoncepcji,
                > ale jako 'ostatnia deska ratunku'.

                Być może, ale dla mnie każda, nawet z najsłuszniejszych powodów aborcja (choćby
                z powodu gwałtu) jest czymś niedobrym. Jest taka, bo jest potwornym obciążeniem
                psychicznym dla matki, często wywraca do góry nogami jej system wartości, jej
                życie, szacunek do samej siebie. Nie przechodzi bez echa, o nie. I choć, jak
                sądzę, w niektórych przypadkach może być mniejszym złem, to moim zdaniem,
                należy robić wszystko, żeby było ich jak najmniej, ale nie przez durne przepisy
                prawa, ale edukację seksualną, powszechną antykoncepcję, przystosowanie do
                życia w rodzinie i tego typu rzeczy.

                > Jak którejś bardzo zależy to i tak to zrobi i tak, niezależnie od wszystkiego,

                No właśnie.

                > ale w strasznych warunkach, potem może umrzeć z powodu powikłań...

                Dlatego też zakazy prawne nic tu nie dadzą, rozwiązania systemowe są potrzebne.

                A poza tym
                > myślę ze zdecydowana większosc kobiet w ciąży cieszy się z tego niezmiernie i
                > CHCE urodzić.

                I daj Boże, żeby takich kobiet było jak najwięcej.
          • Gość: brumbak Re: moze glupie pytanie, ale... IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 02.12.03, 19:30
            emka_waw napisała:
            Wielokrotnie zadawałam im pytanie, według jakich kryteriów i wogóle dlaczego
            > mamy dzielić organizmy żywe (roślinne i zwierzęce) na te, którym się nasz
            > szacunek i współczucie należy, i te, którym się to nie należy (z konsekwencją
            • sagan2 miesozercy ideologiczni 03.12.03, 08:43
              czy mozesz zdefiniowac kto to jest "miesozerca ideologiczny z odchyleniami w
              strone sadyzmu"? bo nie bardzo wiem, czy mam sie zaliczyc, czy nie.
              ja zdefiniowalam, co nazywam wegetarianizmem ideologicznym.
              wtedy chetnie odpowiem na Twoje pytanie, jaki jest moj stosunek do aborcji (oraz
              zdeklaruje sie, czy jestem czy nie powyzszym miesozerca).
              zreszta moj stosunek juz przedstawilam w postach powyzej.
              co do cynizmu - nie Emka zaczela watek, a ja i nie przypominam sobie, aby
              kierowal mna cynizm. zwyczajna ciekawosc.
              czy moglbys odpowiedziec na moje pytanie z pierwszego postu?
              • emka_waw ;) 03.12.03, 09:06
                Nie przejmuj się nim, to skrajny ideowiec wege, jego aktywność jest
                ukierunkowana na nieudolne próby obrażania "innowierców", a ponieważ działa na
                zasadzie: kto nie z nim, ten przeciwko niemu, to obraża nawet wegetarian,
                którzy choć trochę sympatyzują z wszystkożercami. Ale fajnie się go czyta, bo
                jak każdy fanatyk jest po prostu śmieszny. Krótko mówiąc: błazen forumowy.
            • Gość: boza krowka Hej, Brumkak! IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 03.12.03, 13:18
              Absolutnie nie czuje sie sprowokownana dyskusja o aborcji. Mnie wkurza tylko
              pojmowanie wegetarian jako "dyzurnych " od dobra, jak to uczynila Sagan, Ten
              sposob myslenia - Wy jestescie tacy dobrzy, milutcy itp, wiec skoro nie
              zabijacie zwierzat, zostawcie dzieci. A moze to takie myslenie - swiat jest
              zly, ja miesozerny/a X tez, alew Ty ,wege,y Ty badz, kurde, dobry/a?? czy ja
              wiem?
              Samo polaczenie aborcji z niezabijaniem zwierzat to niezly szpagat myslowy,
              ale i nie takie juz slyszalam.
              ale Sagan woli twierdzic, ze zwierzeta i tak nie maja samoswiadomosci, wiec co
              tam.
              Ehh, wylawszy wege zolc
              pozdrawiam Cie Brumbaku, serdecznie

              PS. Zaraz pojde postrzelac z procy, bo wcale nie jestem dobra. I przeklinac
              tez bede glosno!
              • sagan2 Re: Hej, Brumkak! 03.12.03, 14:05
                Gość portalu: boza krowka napisał(a):

                > Mnie wkurza tylko
                > pojmowanie wegetarian jako "dyzurnych " od dobra, jak to uczynila Sagan,

                ja wcale tak nie twierdze - wlasnie dlatego zalozylam ten watek - aby sie
                dowiedziec. wyrazilam w nim tylko swoje *przypuszczenia* i zapytalam druga
                strone o zdanie.

                > Ten
                > sposob myslenia - Wy jestescie tacy dobrzy, milutcy itp, wiec skoro nie
                > zabijacie zwierzat, zostawcie dzieci.

                to napisz, mi prosze, jaki jest TWOJ sposob myslenia? dlaczego oburza Cie
                zabijanie zwierzat, a nie oburza usuwanie ludzkich plodow? naprawde jestem
                ciekawa Twojego zdania.

                > Samo polaczenie aborcji z niezabijaniem zwierzat to niezly szpagat myslowy,
                > ale i nie takie juz slyszalam.

                dlaczego uwazasz to za szpagat myslowy? czy nie wyjasnilam jasno, dlaczego, wg
                mnie, moza (nie trzeba) te rzeczy polaczyc?
                skoro walczysz o prawo do zycia dla zwierzat, to mozna (mozna) pomyslec, ze
                walczysz rowniez o prawo do zycia dla plodow ludzkich (protencjalnych ludzi).
                co w tym takiego szokujacego?
                ja uwazam plody ludzkie za wazniejsze od zwierzat, a Ty? czy mozesz odpowiedzic?

                > ale Sagan woli twierdzic, ze zwierzeta i tak nie maja samoswiadomosci, wiec co
                > tam.

                wcale tak nie twierdze - pokaz, gdzie tak napisalam? pisalam wyraznie, ze nie
                wiem, jakie sa wyniki badan o samoswiadomosci zwierzat.
                nawet jesli zwierzeta MAJA samoswiadomosc, to co to zmienia? czy stalas sie wego
                dopiero PO TYM jak dowiedzialas sie, ze zwierzeta maja samoswiadomosc? jesli
                nie, to jakie kryterium wegetarianizmu mialas przedtem? dlaczego jestes
                wegetarianka?
                jesli samoswiadomosc zwierzecia nie jest kryterium koniecznym do bycia
                wegetarianinem ideologicznym, to co jest? zycie zwierzecia? jego cierpienie?
                prosze o odpowiedz.


                > PS. Zaraz pojde postrzelac z procy, bo wcale nie jestem dobra. I przeklinac
                > tez bede glosno!

                powodzenia!
                ani strzelajac z procy, ani przeklinajac nikogo nie zabijasz.
                dokonujac aborcji zabijasz plod. zjadajac mieso posrednio zabijasz zwierze.
                nie widzisz powiazania?
                • emka_waw Re: Hej, Brumkak! 03.12.03, 15:14
                  Krówką też się nie przejmuj, para do Brumbaka :)
                  • Gość: boza krowka oto slowo Emki IP: *.dip.t-dialin.net 04.12.03, 22:18
                    Emko, nie badz taka smutna. Na pewno kiedys sie znajdzie tu ktos do pary do
                    Ciebie!
                    • emka_waw Re: oto slowo Emki 05.12.03, 09:42
                      :)))))))))))

                      Tup nóżkami i baw mnie dalej!
                      • Gość: boza krowka kto Ci tu tupie, Emko, nozkami? IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.03, 19:26
                        moze Tobie cos w glowie tupie???
                        pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie
                        • marchewunia Re: kto Ci tu tupie, Emko, nozkami? 05.12.03, 21:44
                          Błagam, nie chcę żeby przez waszą dyskusję ten wątek musiał wejść w obszar
                          tematów od 120-150, BŁAGAM
                          • Gość: boza krowka Marchewuniu! IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.03, 23:10
                            Oki, dobrze. Moze uda ci sie przekonac Emke, ze nie zawsze ostatni post w
                            kazdym temacie musi nalezec do niej, zgodnie z Emkowa regula - JA zaczynam
                            dyskusje i JA zakanczam ja, kiedy JA chce, te prawde objawila Emka nam juz tu
                            kiedys. I wraz z nia glebie swoich przemyslen. Moze sie uda? (choc w to nie
                            wierze)
                            Badz obiektywna ,Marchewuniu, przejrzyj posty i zobacz, kto uparcie walczy o
                            to, by jego post byl zawsze ostatni? Kto odpowiada dla samej obecnosci postu,
                            mniejsza o zawartosc?
                            Kto uzywa metafor typu - forumowy blazen albo tup nozka i baw mnie dalej
                            (tupanie nozka to kopia z wypowiedzi innych notabene). No, kto, Marchewuniu?
                            Dlaczego piszesz wiec per wy? Wasza dyskusja itp. Juz dawno dalam sobie spokoj
                            i nie ograniczam Emki moimi wypowiedziami, bo inaczej nasze dyskusje trwaly bez
                            konca. Oki, ustepuje, ale dlaczego po moich ustepstwach (i nie tylko moich,
                            oczywiscie) dalej musze czytac Wy? Nie czuje sie ze slowem Wy i Emka do pary
                            emocjonalenie zwiazana, bo mam wiecej rozumu i nie ciagne dziecinnie dyskusji
                            ad absurdum.
                            uff, pozdrawiam
                            nie Was, Marchewunie, ale
                            Ciebie!
                            • marchewunia Re: Marchewuniu! 06.12.03, 17:09
                              A kij wam w nosy:o) haha Ty Ona Wy, dajcie mi spokój:P ja tylko proszę o nie
                              przeciąganie tego wątku do 120, cmokasy
                            • emka_waw Re: Marchewuniu! 08.12.03, 12:36
                              Tup, dalej tup, spamuj i awanturuj się...

                              :)))))

                              Co do zapożyczania tekstów: to, co opublikujesz na forum, nie podlega prawom
                              autorskim, więc przestań się obrażać jak dziecko. Więcej luzu, święta idą...
            • Gość: boza krowka Hej, Brumkak! IP: 5.3.1R4D* / *.lrz-muenchen.de 03.12.03, 13:18
              Absolutnie nie czuje sie sprowokownana dyskusja o aborcji. Mnie wkurza tylko
              pojmowanie wegetarian jako "dyzurnych " od dobra, jak to uczynila Sagan, Ten
              sposob myslenia - Wy jestescie tacy dobrzy, milutcy itp, wiec skoro nie
              zabijacie zwierzat, zostawcie dzieci. A moze to takie myslenie - swiat jest
              zly, ja miesozerny/a X tez, alew Ty ,wege,y Ty badz, kurde, dobry/a?? czy ja
              wiem?
              Samo polaczenie aborcji z niezabijaniem zwierzat to niezly szpagat myslowy,
              ale i nie takie juz slyszalam.
              ale Sagan woli twierdzic, ze zwierzeta i tak nie maja samoswiadomosci, wiec co
              tam.
              Ehh, wylawszy wege zolc
              pozdrawiam Cie Brumbaku, serdecznie

              PS. Zaraz pojde postrzelac z procy, bo wcale nie jestem dobra. I przeklinac
              tez bede glosno!
    • anula73 Re: moze glupie pytanie, ale... 02.12.03, 23:52
      witam :-)
      jestem wegetarianka ideologiczna ;-)
      aborcje dopuszczam tylko w przypadku gdy ciaza zagraza zyciu matki. Wtedy to
      kwestia wyboru. Nie wiem, czy zdecydowalabym sie w takim wypadku na aborcje,
      ale mysle, ze moze to byc wybor "mniejszego zla".
      Ogolnie jestem przeciwna zadawaniu cierpien i plod traktuje po prostu jako
      zywa istote, niezaleznie od tego, czy uznamy go za czlowieka.
      Nie wydaje mi sie, ze jest to wybor tylko i wylacznie kobiety, jej prawo do
      decydowania o sobie. w koncu nie decyduje ona w tym momencie tylko o swoim
      zyciu.
      • marchewunia Re: moze glupie pytanie, ale... 05.12.03, 16:27
        Zgadzam się z Emką, należy poszerzać edukację seksualną bo sama jestem w
        ostatniej klasie liceum i serio gdyby nie ciekawość to nic bym ze szkoły nie
        wyniosła o seksie. Czekam jak odpowie Krówka bo coś mi kręci ale nie do
        celu...dla mnie aborcja to nie jest jakaś cholerna deska ratunku, dla mnie
        jest to morderstwo, tego nie można nazwać inaczej. (Nie chcę nikomu nic
        narzucać, mówię ciągle za siebie) Aborcja, klonowanie, zabawianie się w Boga,
        do czego to prowadzi? Do tego, że nastolatki bzykają się w kiblach bo i tak
        usuną...Czy to są wartości? Przepraszam bardzo ale chyba coś jest nie
        tak...rozumiem gdy kobieta myśli o aborcji przy gwałcie lub zagrożeniu życia,
        ale zabijać bo się zabawiam? Niedługo zaczniemy sobie wybierać cechy dla
        dziecka Supermana, no świetnie, a gdzie uczucia? A gdzie myślenie o
        nienarodzonym człowieczku? Ciągle myślimy o sobie, co pomyślą ludzie gdy będę
        latać z brzuchem, albo nie mogę być w ciąży bo koniec imprezek, a co z
        dzieciakiem? Przecież to TYLKO nasza wina ze mamy brzuch!! To, że bocian
        dzieci nie podrzuca to chyba każdy już wie prawda? Nauczmy się odpowiadać za
        swoje czyny a nie usuwać problem bo tak jest wygodnie, pozdrawiam

        TO MOJE ZDANIE!!!!! NIC NIE NARZUCAM
        • Gość: boza krowka krowka odpowiedziala, nie krecac do celu IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.03, 23:12
          Odpowiedzialam w poscie do Sagan i odpowiedz i pytanie
    • apolka Re: moze glupie pytanie, ale... 06.12.03, 09:15
      Może kilka zdań tytułem uzupełnienia:
      Ustawa aborcyjna, jakkolwiek chybiona z samego założenia (z oczywistych,
      wielokrotnie przytaczanych tu powodów) ma przynajmniej jedno pozytywne
      następstwo: wzrost w społeczeństwie wiedzy na temat, czym tak naprawdę jest
      aborcja, jak ona jest przeprowadzana w różnych etapach życia płodu ect.
      Zrównanie samoistnego poronienia do aborcji jest tak samo trafne jak zrównanie
      zabójstwa (spowodowanie wypadku?, morderstwo?) i śmierci naturalnej
      (spowodowanej starością, chorobą...).
      Mózg powstaje w 5 tyg., od 6 tyg ciąży zaczynają się rozwijać komórki mózgowe,
      nieco póżniej połączenia nerwowe..., zaznaczam, że tygodnie ciąży są liczone od
      daty ostatniej miesiączki a nie od momentu poczęcia, które następuje zwykle po
      ok. 2 tygodniach.
      A.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka