Cytat
...........
Jeśli data 30 marca 1981 r. jest prawie zapomniana, to daty
kolejnego kluczowego dla polskiej historii wydarzenia wręcz… nie ma.
Do wydarzenia tego bowiem nie doszło, i to właśnie stanowiło zwrotny
punkt historii.
Owo wydarzenie, którego nie było, to II zjazd „Solidarności”,
planowany gdzieś około kwietnia – maja 1982 r., na którym Lech
Wałęsa i grupa wyznaczonych mu do pomocy działaczy-agentów SB
ogłosić mieli reaktywowanie „Solidarności” jako „zdrowego” ruchu
pracowniczego, oczyszczonego z wrogich, „ekstremistycznych”
elementów.
Niedoszły zjazd „Solidarności”
W esbeckich papierach nazywało się to operacją „Renesans” i
stanowiło zasadniczy sens stanu wojennego. Wojsko wyszło z koszar,
oczyściło partię z wypaczeń, oczyściło gospodarkę z „woluntaryzmu”
(do dziś nie wiem, co właściwie to znaczyło),
oczyściło „Solidarność” z agentów CIA i po wykonanej robocie wraca
do koszar, a PRL – do normalnego życia „wysoko rozwiniętego
społeczeństwa socjalistycznego”. Oczyszczenie partii rozpoczęto z
rozmachem, internując gierkowskich prominentów i szykując im
pokazowy proces, którego ostatecznie zaniechano, bo wobec
fiaska „Renesansu” stracił sens, gospodarkę poddano działaniom
wojskowych komisarzy i prokuratorów skazujących na więzienie
za „spekulację” babiny handlujące jarzynami, natomiast zasadnicza
część zadania skończyła się fiaskiem, bo Wałęsa, bez którego nie
było co do II zjazdu podchodzić, niespodziewanie odmówił.
Ta odmowa była wielkim zaskoczeniem dla opozycjonistów z kręgu KOR,
wedle licznych świadectw, głęboko wówczas przekonanych, że ów
wytrzaśnięty znikąd robol, któremu nie ufali i którego starali się
bezskutecznie pozbawić funkcji lidera (notabene, wyciągając
sprawę „Bolka”
, zdradzi ich jak nic. Jednak prawdziwym szokiem
musiała być jego postawa dla Jaruzelskiego i Kiszczaka. Oznaczała
ona klęskę totalną: stan wojenny tracił w ten sposób legitymizację,
stawał się po prostu aktem rozpaczliwej przemocy odrzuconej władzy.
Mówiąc obrazowo: Jaruzelski chciał się bagnetem podeprzeć, a Wałęsa
zmusił go, żeby na nim siedział, co, jak wiadomo, zawsze się źle
kończy.
całość znajdziecie w:
www.rp.pl/artykul/61991,456309_Burzliwe_przebiegi_historii.html
Uwaga:
jak narazie rejestracja jest za friko