Dodaj do ulubionych

Erystyka - Spsób ostatni

19.11.10, 11:12
Cytat
Gdy spostrzegamy, iż siły przeciwnika są prze-możniejsze i nasze racje nie będą górą, wtedy rozpoczyna się
atak osobisty, wulgarny i obelżywy. Skoro sprawa i tak jest przegrana, pomijamy przedmiot sporu i atakujemy
wprost osobę przeciwnika na każdy możliwy sposób, co można nazwać argumentem osobistym (argumentum ad
personam), w odróżnieniu od argumentu odwołującego się do człowieka (argumentum ad hominem). Stosując
ten ostatni rezygnujemy z przedmiotu sporu jako materii czysto obiektywnej i napadamy na to, co przeciwnik o
nim powiedział lub mniemał. Natomiast zaczepka osobista oznacza całkowite zerwanie z przedmiotem sporu i
zaatakowanie przeciwnika zupełnie bez związku z istotą dyskusji; a więc zjadliwie, obelżywie i grubiańsko. To
odrzucenie sił duchowych na rzecz cielesnych lub zgoła zwierzęcych. Chwyt ten cieszy się wzięciem, albowiem
każdy może go używać; toteż jest nader częsty. Wypada obecnie zapytać, w jaki sposób winien postępować lak
zaczepiony przeciwnik; gdy bowiem postąpi identycznie, to efektem jest bójka, pojedynek lub sąd o obrazę.
Ogromnie myli się ten, kto mniema, iż wystarczy, że sam nie użyje osobistego ataku. Bowiem spokojne
wykazywanie braku racji i faktu, iż przeciwnik myśli i pojmuje błędnie —jak w każdej dialektycznej dyskusji —
bardziej go jeszcze rozdrażnia niż wszelkie grubiaństwo czy chamstwo. Czemu? Ponieważ, jak rzekł Hobbes:
„Dobry nastrój człowieka zasadza się na tym, by sądzić o swych zaletach jak najlepiej porównując je z
kimkolwiek innym." — Człowiek nie dysponuje niczym cenniejszym od zaspokojenia własnej pychy (stąd
zwroty takie jak: „honor droższy niż życie", itp.).
Zaspokojenie tej próżności odbywa się głównie poprzez porównywanie siebie z każdego punktu widzenia,
głównie zaś pod względem władz umysłowych. Ma to miejsce faktycznie (effectiye) i szczególnie dobitnie w
dyskusji. Stąd płynie gorycz zwyciężonego mimo, że nie wyrządzono mu krzywdy; dlatego właśnie sięga on po
ten ostatni sposób, którego — nawet przy bardzo grzecznym zachowaniu strony przeciwnej — nie da się
uniknąć. Zimna krew i tutaj może pomóc; ataki osobiste przeciwnika odparowujemy bardzo powściągliwie,
wskazując, że nie należą one do tematu sporu i sami natychmiast do tematu powracamy, dalej wykazując, że
przeciwnik nie ma racji; tym samym ignorujemy jego obelżywe postępki, podobnie jak Temislokles w rozmowie
z Eurydyką: Bij, ale wysłuchaj! Wszelako nie każdemu dana jest taka umiejętność.
Najlepszym wyjściem jest to, które proponuje Arystoteles w ostatnim rozdziale O wybiegach sofistycwych:
Nie dyskutować z byle kim, a tylko z takim, którego znamy i wiemy, że jest dość rozumny, aby nie prawić
absurdów, których sam się potem wstydzi. Trzeba prowadzić dyskusję poprzez argumenty, a nie apodyktyczne
wypowiedzi, trzeba argumentów słuchać i zgłębiać je. Wreszcie potrzebna jest dyskusja z ludźmi szanującymi
prawdę, którzy lubią słuszne argumenty nawet z ust przeciwnika i są na tyle sprawiedliwi, by uznać, że brak im
racji, skoro prawdę głosi przeciwnik. Wniosek stąd taki: z setki ludzi może tylko jeden zasługuje na podjęcie z
nim dyskusji, a reszta niech gada co dusza zapragnie, gdyż „prawem ludzi jest głupota" (desipere est juris
gentium). Nie zapomnijmy o słowach Woltera (Poeme sur la loi naturelle): „Spokój wart jest jeszcze więcej
niźli prawda." Zaś pewne przysłowie arabskie głosi: „Drzewo milczenia wydaje swój owoc — pokój".
W rzeczy samej ćwiczenie myśli jaką jest dyskusja pozwala na obopólną korzyść, przynosząc sprawdzian
własnego rozumowania oraz wykuwanie się nowych poglądów. Wszakże niezbędna jest względna równość obu
dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego
nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zbraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po
nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu grubiaństwo.
Obserwuj wątek
    • napoj.chmielowy Re: Erystyka - Spsób ostatni 20.11.10, 03:53
      Najgłupszy. Czy do kryminałów też zaglądasz na koniec, by wiedzieć kto zabił? Od początku jest znacznie ciekawiej

      Cytat
      Artur Schopenhauer
      Dialektyka Erystyczna
      Czyli
      Sztuka Prowadzenia Sporów



      Już w starożytności słów „logika" i „dialektyka" używano jako synonimów mimo, iż pierwotnie ,Logika",
      oznaczająca zastanawianie się, obliczanie lub przemyśliwanie czegoś, zasadniczo różniła się znaczeniem od
      „dialektyki", używanej na określenie czynności rozmawiania. „Dialektykę" (postępowanie dialektyczne,
      człowiek dialektyczny) po raz pierwszy zastosował w swych pismach Platon, rozumiejąc pod tym terminem stałe
      posługiwanie się i doskonalenie rozumu (Fajdros, Sofista, Państwo). Podobnie Arystoteles, choć miał on zrazu
      używać terminu „logika" i mówił o „trudnościach, manowcach lub przesłankach logicznych". Wynika stąd, iż
      „dialektyka" byłaby nazwą starszą od ,Logiki". U Cycerona i Kwintyliana oba wyrazy występują zamiennie (...).
      Również w Średniowieczu i czasach nowożytnych aż po nam współczesne utrzymała się równoznaczność obu
      terminów, z tym, iż u Kanta „dialektyka" otrzymuje zabarwienie negatywne jako „sofistyczna sztuka dyskusji"
      — stąd częściej posługiwano się słowem „logika" jako mniej obciążonym. Ciągle jednak oba wyrazy są
      synonimami i w naturalny sposób oznaczają to samo.
      Osobiście ubolewam, iż ,,dialektyka" i „logika" traktowane są od tak dawna jako równoznaczniki. Toteż, mając
      chęć dokonania ich rozróżnienia, nie w pełni jestem do tego uprawnionym. Wszelako powiedziałbym, iż
      „logika" (od przemyśliwania i obliczania, ale także od pojęć „słowo" i „rozum") to ,,nauka o zasadach myślenia,
      czyli metodach funkcjonowania rozsądku", podczas gdy „dialektykę" (od czynności rozmawiania, czyli
      komunikowania sobie wzajem faktów lub poglądów — stąd jej charakter historyczny lub komunikatywny)
      ująłbym jako „sztukę dyskutowania" w znaczeniu nowoczesnym. Wówczas logika za swój przedmiot będzie
      miała prawa myślenia i działanie rozsądku, co da się określić a priori bez odwoływania się do doświadczenia.
      Proces ów zachodzi podczas pozostawania rozsądku w oderwaniu od przeszkód istniejących poza nim, czyli w
      trakcie samotnego myślenia istoty rozsądnej, która nie zostaje wprowadzona w błąd. Natomiast dialektyka
      obejmowałaby jednoczesne współmyślenie dwu istot rozsądnych; brak zgody między nimi prowokuje dyskusję,
      tj. ścieranie się umysłów. Gdyby rzecz tyczyła tylko czystego rozumu obie istoty zgadzałyby się nieuchronnie.
      Ale różnice wynikają z indywidualizacji każdej z istot, zatem opierają się na empirii. Logika, tj. nauka o
      myśleniu, czyli działaniu czystego rozumu, pozwala na konstrukcję zupełnie aprioryczną. Natomiast dialektyka
      jest z natury aposterioryczna, uwzględniająca znajomość zaburzeń czystego rozumu poprzez zróżnicowanie
      myślenia dyskutujących ze sobą istot rozsądnych lub środków, jakimi posługują się dla przedstawienia swego
      indywidualnego myślenia jako w pełni poprawnego i obiektywnego. 'Taka jest bowiem natura ludzka, że
      podczas wspólnego myślenia, rozumianego jako wymiana zdań (przy wykluczeniu aspektu historycznego) A
      dostrzega, że myślenie B różni się od jego własnych myśli w danym przedmiocie; wówczas A nie zmienia swych
      myśli o owym przedmiocie, ani nie szuka w nich błędu, ale zaczyna szukać błędu w myśleniu przeciwnika.
      Oznacza to, iż człowiek z natury swojej dąży do posiadania racji, a co z tego wynika zawarte jest w nauce, którą
      chciałbym nazwać „dialektyka". Dla uniknięcia nieporozumień użyję terminu „dialektyka erystyczna" na
      oznaczenie nauki o przyrodzonym człowiekowi pragnieniu, by zawsze mieć rację.
      Dialektyka erystyczna — to sztuka dyskutowania w sposób, który pozwala zachować pozory racji, czyli
      wszelkimi dozwolonymi lub niedozwolonymi sposobami (per fas et nefas). Albowiem tak bywa, iż człowiek —
      obiektywnie rzecz ujmując — posiada słuszność, lecz w jego otoczeniu i w nim samym rodzi się wrażenie, iż jej
      nie ma. Następuje to wtedy, gdy przeciwnik podważył dowód, co odczytano jako obalenie całego twierdzenia,
      choć mogą istnieć jeszcze inne dowody na jego prawdziwość. Oczywiście, w tej sytuacji pozycja przeciwnika
      jest dokładnie odwrotna; ulega wrażeniu, że to on ma słuszność, podczas gdy obiektywnie rzecz ujmując jej nie
      posiada. Toteż obiektywna prawda jakiegoś twierdzenia a przekonanie o jego słuszności dyskutantów i
      słuchaczy — są to bardzo odmienne sprawy. (Dialektyka zajmuje się właśnie tą drugą rzeczą).
      Skąd się to bierze? — Stąd, iż człowiek jest zły z natury. Gdyby było inaczej, gdybyśmy byli z gruntu
      uczciwi, wówczas w każdej dyskusji zabiegalibyśmy tylko o osiągnięcie prawdy, bez względu na jej zgodność z
      naszym wcześniejszym poglądem, czy też poglądem przeciwnika; nie miałyby one znaczenia lub byłyby
      całkowicie drugoplanowe. Ale tak właśnie jest, że to zawsze kwestia zasadnicza, a wrodzona próżność,
      osobliwie czuła względem własnej umysłowej sposobności nie pozwala, by nasze wyjściowe twierdzenie miało
      być fałszywe, zaś przeciwnika — słuszne. Zdawać by się mogło, iż dlatego każdy powinien unikać twierdzeń
      niesłusznych, najpierw myśląc, a potem mówiąc. Większość ludzi wszakże wrodzoną im próżność podkreśla
      gadatliwością i nieuczciwością. Ludzie, nim pomyślą — już plotą; a gdy widzą, że się pomylili i nie mają racji,
      pragną, by choć we wrażeniu mieć odrobinę słuszności. Osiąganie prawdy, które motywowało wysuwanie
      choćby i niesłusznego twierdzenia zostaje zastąpione przez próżność; to, co słuszne winno zdawać się fałszem i
      na odwrót.
    • kolejar Re: Erystyka - Spsób ostatni 22.11.10, 02:44
      Tak, tak Najglupszy... Widzę, że coś z końca przeczytałeś i jesteś Najmądrzejszy. I stosujesz - co widać w Twoich wypowiedziach - gnoić dyskutanta, jak argumentów brak. Jakie miałeś argumenty w dyskusji ze mną? Ach, tak: "Nie będę rozmawiał!"
      Dziękuję pięknie za nadobne. Wymiękasz Stary i tyle. Razem z Twoim pseudo-lewactwem, bo to nawet prawdziwe lewactwo nie jest sad
      • najglupszy-nick Re: Erystyka - Spsób ostatni 22.11.10, 12:07
        kolejar napisał:

        > Tak, tak Najglupszy... Widzę, że coś z końca przeczytałeś i jesteś Najmądrzejsz
        > y. I stosujesz - co widać w Twoich wypowiedziach - gnoić dyskutanta, jak argume
        > ntów brak. Jakie miałeś argumenty w dyskusji ze mną? Ach, tak: "Nie będę rozmaw
        > iał!"
        > Dziękuję pięknie za nadobne. Wymiękasz Stary i tyle. Razem z Twoim pseudo-lewac
        > twem, bo to nawet prawdziwe lewactwo nie jest sad

        Napisałem, że nie będę z Tobą (ani z nikim innym) rozmawiał o religii. O erystyce mógłbym, choć obawiam się Twojej piany. Większość Twoich wypowiedzi na tym forum odbieram jako przepełniona pianą, i bardzo często wydaje mi się, że nie odnoszą się do treści postu, na który odpowiadasz. Najczęściej zupełnie nie rozumiem o czym piszesz. Używasz nieznanego mi slangu (jakieś vmaxy i temu podobne). To jest jeden z głównych powodów, że nie skorzystam z Twojej propozycji o usługach literackich. Piszesz niby po polsku, ale nie jest to ten język polski, który ja znam. Rzeczywistość, którą tym językiem opisujesz też jest ( o ile rozumiem) całkiem dla mnie obca i zupełnie nieprzystająca do moich doświadczeń.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka