Dodaj do ulubionych

Majcherek w dzisiejszej Wyborczej:

12.12.05, 13:27
Artykuł cenionego publicysty, którego raczej lubię. Za to dzisiaj popełnił tekst, z którym się _fundamentalnie_ i do bólu nie zgadzam. Właściwie z prawie każdym jego zdaniem. No ale najpierw sobie sami przeczytajcie i powiedzcie, co o tym myślicie...

serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3060216.html
Obserwuj wątek
    • kolejar Re: Majcherek w dzisiejszej Wyborczej: 12.12.05, 14:33
      "Polecony" tekst przeczytałem przed chwilą i nie miałem jeszcze czasu nad nim
      pomedytować. Ale moje pierwsze wrażenie jest takie, że autor poczynił szereg
      błyskotliwych spostrzeżeń, na pierwszy rzut oka całkiem logicznych, chociaż z
      pewnością bardzo powierzchownych. Chciałoby się powiedzieć - kabaretowych smile.
      Nie wiem, co Cię no.logo tak wzburzyło. Czy kwestia Iraku?
      Ja ostatnio oglądałem sporo filmów o Iraku w różnych tv (nie tylko w
      anglo-amerykańskich doktrynalnie "Discovery" i "NG") i diagnozy Majcherka w tym
      kontekście zdają się nosić spore znamiona trafności... Może to samo oglądał?
    • hurysa1 Re: Majcherek w dzisiejszej Wyborczej: 12.12.05, 14:39
      Artykuł jest taki sobie. Stawia tezy mielone w mediach od miesięcy (jeśli nie od
      lat). Nowością jest zderzenie sytuacji w Iraku z sytuacją w Polsce. Podbnie
      można by było napisać artykuł o zagrożeniach polskiej demokracji na tle sytuacji
      w Stanach Zjednoczonych. Ja takie artykuły nazywam grą na strachu.
      • kolejar Re: Majcherek w dzisiejszej Wyborczej: 12.12.05, 14:58
        hurysa1 napisała:
        > Artykuł jest taki sobie. Stawia tezy mielone w mediach od miesięcy (jeśli nie o
        > d
        > lat).

        No to potwierdzasz moje spostrzeżenie, że autor naooglądał się filmów o Iraku w
        różnych tv - jak ja smile.
    • no.logo Dłuuugie :-) 12.12.05, 14:44
      Wydawało mi się, że na początku XXI wieku nie usłyszę już tak wyraźnego manifestu skrajnego indywidualizmu. Tymczasem autor tekstu, poprzez absurdalne zestawienie sytuacji Polski i Iraku, próbuje opowiedzieć czytelnikowi o niebezpieczeństwach, jakie niesie ze sobą przywiązanie do wartości różnego rodzaju wspólnot - etnicznych, kulturowych, religijnych bądź rodzinnych.
      Wspólnotę charakteryzują dwie cechy – wspólne działania (praktyki społeczne) oraz pamięć (tradycja). Janusz A. Majcherek odnosi się niechętnie, a czasem wrogo, zarówno do cechy pierwszej, jak i drugiej. Tymczasem nie można przecież uciec od naszego zakorzenienia we wspólnocie, jej tradycji, historii, praktyce politycznej, prawach oraz języku. Nie można, choć ideologia indywidualizmu - wyznawana przez Majcherka - wprost do tego zachęca. Autor pisze m.in, że "poczucie więzi i lojalności grupowej blokuje rozwój wspólnoty demokratycznej", co prowadzi - jego zdaniem - do "segmentacji i fragmentacji społeczeństwa". A przecież to właśnie wychwalany przez Majcherka indywidualizm doprowadził w XX wieku do dezintegracji więzi społecznych w państwach demokratycznego Zachodu. Awans społeczny
      rozumiany jest coraz częściej jako ucieczka na wyspy szczęśliwości materialnego luksusu, w całkowitym oderwaniu od wszelkich działań, więzi i tradycji, które nie służą zaspokojeniu potrzeb konsumpcyjnych, rozrywce bądź rozwijaniu kariery zawodowej. Na każdym kroku możemy zaobserwować – i w Europie, i za oceanem - zachłyśnięcie się wzorcami kulturowymi lansowanymi przez gigantyczne korporacje medialne; wzorcami, które z rzeczywistymi pragnieniami i problemami większości obywateli nie mają wiele wspólnego. Króluje ideał źle pojętej „autentyczności” – bycia sobą za wszelką cenę, nawet jeśli to bycie sobą miałoby oznaczać płytkość opinii, konformizm oraz rezygnację z aktywności społecznej i politycznej. Krótko mówiąc: wspólnota jawi się Januszowi A. Majcherkowi jako zagrożenie dla demokracji.
      Tymczasem, moim zdaniem, to właśnie zaangażowanie w praktykę polityczną państwa,
      rozumianego jako wspólnota moralna obywateli, jest dzisiaj wyznacznikiem prawdziwego
      patriotyzmu.
      • kolejar Re: Dłuuugie :-) 12.12.05, 15:07
        No, rzeczywiście... Jeśli popatrzeć na ten tekst jako na manifest skrajnego
        indywidualizmu, to masz rację. Ja tego tak nie odebrałem, bo - być może - jestem
        właśnie skrajnym indywidualistą i mam pod tym względem mocno stępiony węch? To
        całkiem możliwe - przecież wychowywałem się jako jedynak...
        Więc co w tym zobaczyłem? Hurysa1 napisała coś o straszeniu. Tak, to mi pasuje.
        Majcherek chciał postraszyć indywidualizmem właśnie! Grupowym, korporacyjnym,
        etnicznym, wyznaniowym... "Chciał dobrze, a wyszło jak zawsze" - chciałoby się
        powiedzieć słowami rosyjskiego przysłowia.
      • hurysa1 Re: Dłuuugie :-) 12.12.05, 15:57
        Masz rację Szefie.
        Dodałabym, że zderzenie sytuacji polskiej z iracką jest niesmaczne.
        • no.logo Re: Dłuuugie :-) 12.12.05, 16:03
          Allach zapłać, "wiecznie młoda i piękna dziewico" - cytuję za Kopalińskim smile
      • bar-rakuda Re: Dłuuugie :-) 13.12.05, 10:59
        no-logo, masz "słuszna rację". Od jakiegoś czasu sączy się do naszych umysłów ,
        że największą wartościa jest wysoki status materialny i zawodowy każdego z
        osobna. Nastawienie na indywidualny rozwój ( w różnych aspektach życia) nie
        jest oczywiście naganne, ale coraz częściej burzy ono więzi społeczne ma
        różnych poziomach. Wszelkie wspólnoty - od rodziny po wspólnotę religijną czy
        narodową - nie są teraz trendy (słowo "trendy" też juz nie jest trendy).
        Poczucie więzi grupowej nie jest przecież sprzeczne z demokracją, ze swobodą
        wyboru. Jest to wybór obywatela, który, jeśli taka jego wola, wykazuje się
        lojalnością w stosunku do swojej grupy, wspólnoty. Rzecz w tym, że taką grupą z
        lojalnymi członkami trudniej manipulować i to jest właśnie dla niektórych
        najbardziej bolesne!
        • no.logo Re: Dłuuugie :-) 13.12.05, 14:43
          Barrakudo, Tyś mi siostrą!
    • map4 Re: Majcherek w dzisiejszej Wyborczej: 13.12.05, 10:25
      Przeczytałem, choć jeszcze do końca nie przetrawiłem.

      Zastanawiam się coraz częściej, czym w ogóle jest demokracja.
      Na przykładzie Iraku, Polski czy Białorusi doskonale widać, że do demokracji
      społeczeństwo musi dorosnąć. Nie jest dla mnie zagrożeniem fakt, że mułłowie czy
      też księża starają się tą demokracją sterować - tak czyni każda grupa wpływu.
      Problemem jest to, że wyborcy jej ulegają.

      Demokrację ochronić mogą jedynie obywatele myślący. Zdrowego sceptycyzmu
      połączonego z niezależnością w formułowaniu własnych sądów u Polaków jest jak na
      lekarstwo. Dobry uczeń, dobre dziecko czy też dobry wierny to nie ten, kto sam
      do jakichś wniosków doszedł, a ten, kto podane mu na tacy słuszne poglądy
      zapamiętał, przyswoił i rozgłasza.

      Odnoszę nawet wrażenie, że od czasów komuny jeszcze bardziej się nam zbiorowo
      pod deklami popieprzyło. Nowe problemy z którymi się jako społeczeństwo stykamy
      wcale nie są proste, wcale nie są dla normalnego człowieka wychowanego na
      mantrach w stylu "bo Słowacki wielkim poetą był" zrozumiałe. Jeszcze większą
      rolę odgrywają w społeczeństwie szamani, dostarczający prostych odpowiedzi na
      skomplikowane pytania. Katastrofa w szkolnictwie już daje się we znaki.
      Produkujemy taśmowo magistrów wieczorowych, którzy potem w społeczeńśtwie robią
      za autorytety, a których tytuł naukowy został po prostu kupiony. Produkujemy
      naukowców, którzy poza funcjonowaniem w układach nie potrafią nic innego.

      Śmiem zaryzykować twierdzenie, że nasza demokracja jest doskonale do nas
      dopasowana. My jako naród po prostu inaczej nie umiemy.
      • kolejar Re - map4 13.12.05, 10:53
        Dużo słusznych rzeczy napisałeś map4. Czy wiesz, że na egzaminie na 2 roku Prawa
        student nie wiedział, kiedy wybuchła II wojna światowa?
        Coraz mniej liczy się ogląd faktów i wyciąganie wniosków. Liczy się, co jest trendy.
        Trendy jest nienawiść do Busha, żądanie natychmiastowego opuszczenia Iraku przez
        obce wojska, współczucie dla biednych, wyzyskiwanych muzułmanów, współczucie dla
        Jaruzelskiego, wiara w słuszność stanu wojennego, nienawiść do Kościoła
        Katolickiego itd. To wszystko u "lewactwa".
        U innych trendy jest to samo, ale na odwrót.
        Są punki, skini i jeszcze inni. U jednych trendy jest to, u innych tamto. U
        wszystkich nie jest trendy własne zdanie, jeśli jest odrębne od grupy. I
        myślenie też nie trendy...
        Ale chyba jednak w końcu kiedyś dorośniemy do tej demokracji?
        • no.logo Re: Re - map4 13.12.05, 11:03
          Kolejar, map4 - "wszystkiema członki memi" podpisuję się pod Waszymi uwagami. Przyznaję się - sam jeszcze kilka lat temu byłem ofiarą klasycznego procesu oddelegowania własnego myślenia do gazet (GW) i "autorytetów". Dopiero parę wydarzeń w moim życiu, trochę lektur, trochę rozmów, no i chyba "starzenie się" wink - to wszystko spowodowało, że zacząłem myśleć za pomocą własnego umysłu. No i oczywiście od razu zaczęło mi się dostawać. Na forum - żem lewak. Od rodziny - że niebezpiecznie zboczyłem na prawo. Od znajomych z mediów - żem zdrajca, bo krytykuję. I tak dalej... A ja po prostu zacząłem robić użytek z własnego mózgu smile

          Czego wszyskim naszym rodakom życzę w tym, jakże symbolicznym, dniu.
          • map4 Re: Re - map4 13.12.05, 11:25
            Uwierzyć możecie, lub też nie - ale ja nie lubię poglądów większości.

            Jeśli większość uważa coś za słuszne, to u mnie od razu pod kopułką uruchamia
            się alarm i dzwonią dzwony.

            Zwisa mi, czy niewinny Jaruzelski, winny Bush, czy też pazerny kościół są
            twierdzeniami większości. Większość w swej krytycyzmu pozbawionej głupocie jest
            bardzo zmienna.

            Istnieje udowodniony i psychologicznie umotywowany mechanizm, w którym wraz z
            rosnącą ilością ludzi rośnie pewność co do głoszonych poglądów. Dlatego też
            każda z osobna istota ludzka wydaje się rozumować logicznie, a tłum ludzi rzadko
            kiedy zna umiar w swoim radykaliźmie.
            • kolejar Re: Re - map4 13.12.05, 14:34
              map4 napisał:

              > Uwierzyć możecie, lub też nie - ale ja nie lubię poglądów większości.

              No to chorujemy na to samo... W poprzednim poście no.logo pisał, że coś takiego
              zaczęło mu się może ze starzenia. Chyba nie. Nie wiem z czego, ale ja tak jakoś
              zawsze miałem. Twierdzeń o pazerności Kościoła nie podzielam w żadnym stopniu
              (to różni osobnicy w tej firmie są pazerni - nie firma), a - nazwijmy ich tak -
              ultra-katolicy najczęściej mnie śmieszą (Boże, co za przygłupy!). Efekt jest
              taki, jak opisał no.logo - od każdego obrywa się w łeb (i od lewaka, i od
              katolika), wszyscy się obrażają, uważają za durnia... Nie da się dopasować do
              żadnego towarzystwa. Może właśnie przez to w ogóle tu coś piszę?
              Ale pisać, czy tworzyć coś innego też ciężko... Nie może być do niczego podobne!
              Bo inaczej jakoś tak... trącha?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka