kolejar
30.07.08, 07:43
wyborcza.pl/1,75478,5503247,Halucynogeny_na_sklepowych_polkach.html?nltxx=1721542&nltdt=2008-07-30-04-59
Za chwilę zdelegalizowane zostaną składniki specyfików omawianych w ww.
artykule. Pewnie dobrze. Ale:
"- W Wielkiej Brytanii nasze sklepy istnieją od pięciu lat, a produkty
sprzedają się wręcz fantastycznie - mówi kierownik polskiego oddziału firmy,
który nie zgadza się na publikowanie nazwiska. - Działamy legalnie. Jeśli
jakakolwiek substancja zostanie zabroniona, natychmiast wycofamy produkt,
który ją zawiera. Jej odpowiednik powstanie w laboratoriach już na drugi dzień."
Zwracam uwagę na ostatnie zdanie. Ściganie karne naturalnych, uświęconych
tysiącami lat tradycji ziół, grzybów itp. prowadzi wprost do wynajdywania
coraz to nowszych, krytycznie groźnych odpowiedników chemicznych, które nie są
jeszcze na "liście" DEA. A DEA podobno ściga już nawet nasionka dla papużek,
które w ogóle nie zawierają THC! Widziałem w tv szeryfa-bałwana, który
twierdził, że był w Amsterdamie i "przeskakiwał przez walających się po
ulicach ćpunów". Tymczasem w Holandii jest najmniejszy odsetek ćpunów na
świecie! Oni tam nawet nie bardzo wiedzą, co to jest metaamfetamina (tzw. feta
w "środowisku")! Po prostu trucie! Najgorsze, że dosłowne. Zarabiają
laboratoria, szeryfowie od ścigania i więzienia (coraz częściej prywatne - u
nas też planują prywatyzację systemu penitencjarnego). Niedługo 80% (tyle
paliło w życiu marijuanę) obywateli USA pójdzie kiwać! U nas to samo.
Proponuję opamiętanie.