niunka2828
22.06.12, 20:08
Dziś jestem energiczną, piękną, olśniewającą, szczęsliwą kobietą nastawioną na sukces, lubianą...
Tydzień później- zapijam się do nieprzytomności sama w domu żeby zagłuszać siebie, ledwo funkcjonuję(jesli wogole funkcjonuję) , mówię głupoty takie...jakbym była z zupełnie innej planety...
miesiac pozniej nikt mnie nie lubi, nikt nie pamieta ze jestem, zostaje SAMA
po rocznej depresji znowu probuje sie podnieść i Gowno totalny gnoj
w miedzyczasie swiecie w glowie pieprzony syf. Jak mozna żyć kiedy w ciagu jednego dnia ma sie co godzine inny nastroj, obraz siebie zmienia sie podłóg nastrojów. Stabilizatory nastrojów? jasne..
po co żyć? po co walczyć? i nikt nie rozumie, nie przytuli bo ...WYMYSLAM , PRZESADZAM..
jak radzicie sobie? bo już sie rozkładam znowu, nie sądze że kolejny raz sie podniose. wołam o pomoc!!!