Dodaj do ulubionych

o rewolucji i sexsie

03.07.14, 01:25

"...Ona pokazuje, jak dalece kobieca seksualność różni się od męskiej. Warto pielęgnować te różnice, czerpać z nich. Wtedy będziemy przeżywać prawdziwą radość z seksu. Wolf pisze o tym intensywnym doznaniu, że wierzchołki drzew drżą na tle nieba...

U pani też drżą.

- Tak, przytoczyłam to w swojej książce. Drżą tylko wtedy, jeśli seks jest zgodny z naszymi potrzebami, emocjonalnością. Powinniśmy nauczyć się seksu na nowo, oczyścić go, bo często w sypialni realizujemy, niestety, scenariusz ukształtowany przez filmy porno lub przekazy porno, które są obecne w naszej kulturze..."

co to ma wspólnego z bpd? uważam, że bardzo dużo

instrumentalność - sedno

"...Jestem za rewolucją..." weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,16228637,Hanna_Samson___Jestem_za_rewolucja__ale_bezkrwawa_.html

"... instrumentalne traktowanie ludzi. Uprzedmiotowienie ciała. Przeraża mnie również, że kobiety uczestniczą w tym na własne życzenie. Nie czują własnej siły, nie potrafią się przeciwstawić tej głupocie.

Kobiecość warto celebrować. ..."

czemu bord i borderka noszą w sobie 'dziwkę'? albo po co?
Obserwuj wątek
    • ropuch70 Re: o rewolucji i sexsie 14.08.14, 13:11
      czemu bord i borderka noszą w sobie 'dziwkę'? albo po co?

      no to zaraz powiem dlaczego...
      - Nie wiadomo.
      Ja mam rozdwojenie osobowości, jedna część jest poturbowaną seksocholiczką i uwielbia przygody z seksem, druga połowa jest kochającą kobietą, już od prawie 1,5 roku w 1 związku. Spełnioną i szczęśliwą, z nadzieją na własne 4 kąty i dzieci.
      Mam bardzo wysokie libido, ale będą w związku na którym mi zalezy nie zdradzę - takie połączenie tych dwóch osobowości.

      Problem polega na tym, że kiedyś miałam bardzo złe doświadczenia z seksem. Nie umiem odmówić, kiedy sa "sprzyjające" okoliczności (fajny partner) - to akurat - będąc singlem, lub kiedy byłam w związku, gdzie nie wiadomo po co on był (potrzeba bycia w związku, nieważne czy ta osoba mnie interesuje, pociaga etc..). Pominę szczegółowe opisy, ale gwałt przy pierwszym stosunku, potem kolejne...

      Myślę, że to spowodowało: 1 efekt wyuczonej bezradności (nie ma co się opierać i odmawiać, bo on i tak to zrobi)
      2 wszystkie kobiety sa obiektami seksualnymi i takimi je widza faceci.


      to chyba spowodowało, że miałam takie a nie inne "patrzenie na świat".
      Wiedziałam, że faceci kochają zdobywać, a jeśli można jakoś polepszyć swoją sytuację w trakcie stosunku będąc "miłą", to znaczy, moze mnie nie uderzy jak nie będę stawiać oporów, zbudowały taką a nie inną mnie - ofiarę.


      Mój facet ma prze to trudniej.
      Ja uważam, że wszyscy faceci zdradzają.
      Że większość tak naprawdę chodzi na dziwki, ogląda pornole i nie kręci ich ich własna żona, tylko młode dupy.



      Mimo to jestem w związku, próbuję nie być zazdrosna, nie jestem zaborcza, nie wymagam sms 5 razy dziennie. W zasadzie, dzięki tym wpisom, temu, że w końcu u siebie to zdiagnozowałam rozumiem moje zachowania i to jest najlepsze. Teraz tylko trzeba nad sobą pracować :)


      • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 14.08.14, 15:29
        a nie brakuje Ci w tym związku głębi? czegoś nadzwyczajnego ponad umowę: teraz robimy pewne rzeczy razem i już - tyle?

        czasem sex jest świadczeniem sobie usług i tyle - element umowy?

        co do tego czym kobieta i mężczyzna są dla siebie :) zaczynam myśleć, że masz rację - część ludzi tak traktuje innych jako partnera do sexu (chciałam napisać do łózka - co za archaizm :) :P zauważyłam)

        ale na szczęście jest sporo ludzi, dla których miłość ma inny wymiar i wszystko wtedy ma inną miarę, inne znaczenie; partnera się nie ogrywa, nie zdradza, nie wykorzystuje, inny cel ma to bycie dla siebie - nawet spory są inne i na pewno inne rozstania; to jest inna bajka
        pewnie ciężko jest wkroczyć do tego świata

        chyba trzeba się najpierw uporać z zachłannością na drugiego człowieka

        nie da się stresów, strachów i wszelkich napięć rozładować w dziwnym sexie i nazwać tego miłością - coś trzeba pooddzielać

        a tak zacznijmy

        czy matka która oddaje dziecko do żłobka i widzi je 2 max 4 godziny dziennie - kontakt dzióbek w dzióbek kocha to dziecko czy tylko z jakiegos powodu cały dzień mówi sobie, ze je kocha, bo do czegoś ją to napędza; jest tu coś niepokojącego, ryzykownego czy jest oky?
        a z tych 2 max 4 godzin ile jest kochania dziecka - wymiany emocji? dawania siebie drugiej osobie? a ile pośpiesznego łykania erzacu - śliczne śpioszki masz, mamunia kupiła itd (jakby niemowle potrzebowało przegladać sie w mamuni ocenach w sprawie śpiochów zwłaszcza )

        a jak jest z partnerem? czym jest związek co on daje co my do niego pakujemy po co dlaczego

        czy czasem partner nie jest fajnym bo rozpoznanym dodatkiem do nas
        - jak brutalnie dość piszesz: nie zgwałci, nie przyleje nie domaga się za bardzo - cos innego zapewni w zamian za ten sex

        a po co Ci ten sex co to znaczy: 'Mam bardzo wysokie libido' w kontekście tego że dopuszczasz sex z przemocą jakąkolwiek
        co załatwiasz sobie tym sexem?
        czasem wszystko jedno z kim

        jaka przepaść jest między miłością a sexem? - to chwilami coś tak jak z biciem dzieci niektórzy mówia dla ich dobra nawet czasem mówią z miłości biję
        tak tak - coś w tym podobnego?
        tatuś bije z miłosci a niech i chłop ... z miłości - rozładuje się będzie miły potem

        dla jednych sex to rozładowanie napięć dla innych to uniesienia, czasem aż miłość

        to wszystko chyba się nie miesza, nie da się szanować kogoś i przelecieć go lekko, nie zważając

        może czasem człowiek dojrzewa, robi sobie autoterpię widząc, że coś stracił, a czasem uważa, że to sukces zdradzać bo wszyscy zdradzają i w sexie zostawiać wszystkie swoje wk@rwy

        po upraszczane to - wiadomo ale moze czasem ktoś się ocknie i dojrzy, ze w ramach idealizacji border oddaje nie tylko duszę ale i ciało delikatnie mówiąc

        jak pisze ropuch70 - a niech ma i niech się cieszy - i niech myśli, że to ekstaza - a to fajne było bo mało bolało

        czasem jest świetnie kiedy bardzo bolało ale o tym jest na forum w kilku miejscach nie mieszajmy - cięcie się bywa bliskie pewnym praktykom

        a jak zaczyna się gra w przyciąganie i odpychanie to sex jest świetnym narzędziem do manipulowania

        pewnie nie zawsze i nie we wszytskich związkach

        ale moze kiedy jest dobrze to już zaburzenia nie ma? - bo polega ono na braku trwałej satysfakcji z miłości? - chyba w dużym stopniu

        border bardzo duzo daje, poświęca i potem egzekwuje - gra jest rujnująca obie strony

















        • ropuch70 Re: o rewolucji i sexsie 20.08.14, 15:47
          Odpowiem Tobie na każdy akapit, bo dużo tego się naprodukowało, a nie chcę żadnej kwestii pominąć, może komuś się przyda inny punkt myślenia ;)

          B: a nie brakuje Ci w tym związku głębi? czegoś nadzwyczajnego ponad umowę: teraz robimy pewne rzeczy razem i już - tyle?
          R: Teraz robimy pewne rzeczy razem: pranie, sprzątanie, wakacje.
          Jesteśmy dla siebie przyjaciółmi (z mojej perspektywy tak to widzę, piszę to co myślę, że uważa mój partner), przede wszystkim, dbamy o siebie nawzajem. Chyba o to chodzi?


          B:czasem sex jest świadczeniem sobie usług i tyle - element umowy?
          R: to chyba wtedy jest popularny teraz związek otwarty lub friends with benefits. Lub po prostu spotkania na bzykanie, czy jak to lubią mówić faceci: na dymanie.



          B:co do tego czym kobieta i mężczyzna są dla siebie :) zaczynam myśleć, że masz rację - część ludzi tak traktuje innych jako partnera do sexu (chciałam napisać do łózka - co za archaizm :) :P zauważyłam)

          ale na szczęście jest sporo ludzi, dla których miłość ma inny wymiar i wszystko wtedy ma inną miarę, inne znaczenie; partnera się nie ogrywa, nie zdradza, nie wykorzystuje, inny cel ma to bycie dla siebie - nawet spory są inne i na pewno inne rozstania; to jest inna bajka
          pewnie ciężko jest wkroczyć do tego świata

          R: Bo reguły ustalacie WY. Dla niektórych normalne będzie posiadanie 3 żon, dla innych picie piwa 5x w tygodniu. Dla mnie normalne jest to, ze nie zdradzam i nie robię nic, czego sama nie chciałabym doświadczyć.

          B: chyba trzeba się najpierw uporać z zachłannością na drugiego człowieka
          nie da się stresów, strachów i wszelkich napięć rozładować w dziwnym sexie i nazwać tego miłością - coś trzeba pooddzielać
          R: chodzi Ci o taki szaleńczy seks jak powiedzmy w filmie Vicky, Cristina, Barcelona?
          Nienawiść i miłość razem splecione, jakieś dziwne sytuacje...?

          B: a tak zacznijmy
          czy matka która oddaje dziecko do żłobka i widzi je 2 max 4 godziny dziennie - kontakt dzióbek w dzióbek kocha to dziecko czy tylko z jakiegos powodu cały dzień mówi sobie, ze je kocha, bo do czegoś ją to napędza; jest tu coś niepokojącego, ryzykownego czy jest oky?
          a z tych 2 max 4 godzin ile jest kochania dziecka - wymiany emocji? dawania siebie drugiej osobie? a ile pośpiesznego łykania erzacu - śliczne śpioszki masz, mamunia kupiła itd (jakby niemowle potrzebowało przegladać sie w mamuni ocenach w sprawie śpiochów zwłaszcza )

          R: Nie wiem kiedy ta matka kocha, niektóre matki przecież nie kochają wcale swoich dzieci... Są ojcowie, którzy kupią sobie browar zamiast dziecku lody ;)


          B: a jak jest z partnerem? czym jest związek co on daje co my do niego pakujemy po co dlaczego
          R: co mi daje związek, to to, czego Ci tu nie pokażę, ale to jest powiedzmy to uczucie, kiedy leżymy rano po przebudzeniu, słonko świeci, zaraz zrywamy się do pracy, ale jeszcze się tulimy, całujemy. Dbamy o naszą połówkę, pamiętając że tak jak my ona jest osobnym bytem i też potrzebuje prywatności, spełnienia, doceniania, i miłości.

          B: czy czasem partner nie jest fajnym bo rozpoznanym dodatkiem do nas
          - jak brutalnie dość piszesz: nie zgwałci, nie przyleje nie domaga się za bardzo - cos innego zapewni w zamian za ten sex
          R: tego nie rozumiem, byś mogła wytłumaczyć innymi słowami?

          B: a po co Ci ten sex co to znaczy: 'Mam bardzo wysokie libido' w kontekście tego że dopuszczasz sex z przemocą jakąkolwiek
          R: Teraz już nie. Wcześniej nazwałabym to niemym przyzwoleniem...

          B: co załatwiasz sobie tym sexem?
          R: Ja takiego seksu nie prowokuję, w moim wyobrażeniu nie myślę sobie, ale by było fajnie, jakby mnie ktoś zgwałcił. Kto tego nie doświadczył nie wie, czego sobie życzy ;)

          B:czasem wszystko jedno z kim
          R: tak to było kiedyś, z ciekawości... I tez nie wszystko jedno ;)


          B: jaka przepaść jest między miłością a sexem? - to chwilami coś tak jak z biciem dzieci niektórzy mówia dla ich dobra nawet czasem mówią z miłości biję
          R: Jakby mojemu dziecku się należał klaps, to pewnie by go dostał, ale zawsze zobaczysz, czy klaps jest wychowawczy, czy też ma zastraszyć, ma ten klaps poprawić samopoczucie bijącemu? - Bo to już jest pato.

          B: tak tak - coś w tym podobnego?
          tatuś bije z miłosci a niech i chłop ... z miłości - rozładuje się będzie miły potem
          R: Nie, to raczej robienie z siebie ofiary. Mocne osobowości nie dadzą sobą pomiatać, inne będą się dawały bić i będą potem siedzieć w kącie, cicho łkając i mówiąc DO SIEBIE: O jaka ja biedna jestem.
          Po pomoc nie pójdą.


          dla jednych sex to rozładowanie napięć dla innych to uniesienia, czasem aż miłość

          to wszystko chyba się nie miesza, nie da się szanować kogoś i przelecieć go lekko, nie zważając

          może czasem człowiek dojrzewa, robi sobie autoterpię widząc, że coś stracił, a czasem uważa, że to sukces zdradzać bo wszyscy zdradzają i w sexie zostawiać wszystkie swoje wk@rwy

          po upraszczane to - wiadomo ale moze czasem ktoś się ocknie i dojrzy, ze w ramach idealizacji border oddaje nie tylko duszę ale i ciało delikatnie mówiąc

          jak pisze ropuch70 - a niech ma i niech się cieszy - i niech myśli, że to ekstaza - a to fajne było bo mało bolało

          czasem jest świetnie kiedy bardzo bolało ale o tym jest na forum w kilku miejscach nie mieszajmy - cięcie się bywa bliskie pewnym praktykom

          a jak zaczyna się gra w przyciąganie i odpychanie to sex jest świetnym narzędziem do manipulowania

          pewnie nie zawsze i nie we wszytskich związkach

          ale moze kiedy jest dobrze to już zaburzenia nie ma? - bo polega ono na braku trwałej satysfakcji z miłości? - chyba w dużym stopniu

          border bardzo duzo daje, poświęca i potem egzekwuje - gra jest rujnująca obie strony
          • ropuch70 Re: o rewolucji i sexsie 21.08.14, 09:56
            Dokończę:


            B: dla jednych sex to rozładowanie napięć dla innych to uniesienia, czasem aż miłość
            to wszystko chyba się nie miesza, nie da się szanować kogoś i przelecieć go lekko, nie zważając

            może czasem człowiek dojrzewa, robi sobie autoterpię widząc, że coś stracił, a czasem uważa, że to sukces zdradzać bo wszyscy zdradzają i w sexie zostawiać wszystkie swoje wk@rwy

            po upraszczane to - wiadomo ale moze czasem ktoś się ocknie i dojrzy, ze w ramach idealizacji border oddaje nie tylko duszę ale i ciało delikatnie mówiąc
            jak pisze ropuch70 - a niech ma i niech się cieszy - i niech myśli, że to ekstaza - a to fajne było bo mało bolało

            czasem jest świetnie kiedy bardzo bolało ale o tym jest na forum w kilku miejscach nie mieszajmy - cięcie się bywa bliskie pewnym praktykom
            a jak zaczyna się gra w przyciąganie i odpychanie to sex jest świetnym narzędziem do manipulowania
            pewnie nie zawsze i nie we wszytskich związkach

            ale moze kiedy jest dobrze to już zaburzenia nie ma? - bo polega ono na braku trwałej satysfakcji z miłości? - chyba w dużym stopniu
            border bardzo duzo daje, poświęca i potem egzekwuje - gra jest rujnująca obie strony

            R: No ja nie uznaję zdrady bo.. bo mi się chce? Jak mi się chce, to się nie mogę doczekać wieczora, aż dopadnę mojego ;)
            Może już jestem "wyleczona", bo sobie sama zdaję sprawę, z tego, ze mam jakieś problemy (kiedyś o wiele większe), i wywodzi się to chyba z wychowania na zbyt grzeczną i miłą dziewczynkę... Która potem musiała 1) odbić sobie braki
            2) nadal był grzeczna i miła, bo tak ją uczono,
            3) ciężko jej mieć własne zdanie ;)
            • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 21.08.14, 10:48
              czytam co piszesz
              i chyba trochę wbrew sobie - ja też się uczę - nie odpisuję od razu

              chyba czekam aż coś sama przetrawisz, chyba dobrze robię, nie lekceważę, nie niecierpliwie się

              wydaje mi się, że szukasz dopiero 'o czym ja w ogóle piszę"

              czasem mamy wszystko podane w domciu na talerzu a czasem latami odkrywamy to o czym nie mieliśmy pojęcia - po co mówimy, po co słuchamy, po co się dotykamy


              jeden docenia to, bo miał na starcie i nie da sobie odebrać nic, inny krętymi drogami obala własne g@wno warte doświadczenia - chyba można jeśli tylko nie każe się siebie, nie poniża tylko daje w prezencie nadzieję
              schodzenie z krawędzi wymaga odwagi, nie każdy ma szansę ale wprawa w cierpieniu może pomóc, nie na darmo opowieści o odbijaniu się od dna

              a jakby tak ugryźć coś dla siebie z tego zabranego świata błogiej łagodności
              tu www.youtube.com/watch?v=FvUKENJBmJY i tu spójrz www.ochoroba.pl/artykuly/1448-zachowania-kompulsywne

              potrafisz 15 minut dać sobie? to skrót przecież - a i tak odbierzemy sobie szansę?
              masowanie stóp nawet najbardziej nieudolne stawia nas na nogi :) główka pracuje?
              zatrzymaj się
              na sobie

      • wirujacyplateksniegu Re: o rewolucji i sexsie 14.01.15, 20:54
        ciekawe to co piszesz o związku "nie wiadomo po co"... czyli teraz jesteś w związku "wiadomo po co" :)? (fajnie...)
        masz plany na przyszłość z 1 osobą, jesteś w stanie to sobie wyobrazić?
        pytam bo w pojmowaniu związków nie jestem najlepsza, a to co piszesz w pewnym sensie mi bliskie...

        Też uważam, że większość zdradza, jak nie fizycznie, to emocjonalnie (flirciki), ogląda to czy tamto, i że taka społeczna reguła.. nie mniej obrzydliwa.
        • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 14.01.15, 21:58
          wirujacyplateksniegu napisał(a):

          > ciekawe to co piszesz o związku "nie wiadomo po co"... czyli teraz jesteś w zwi
          > ązku "wiadomo po co" :)? (fajnie...)
          > masz plany na przyszłość z 1 osobą, jesteś w stanie to sobie wyobrazić?
          > pytam bo w pojmowaniu związków nie jestem najlepsza, a to co piszesz w pewnym s
          > ensie mi bliskie...
          >
          > Też uważam, że większość zdradza, jak nie fizycznie, to emocjonalnie (flirciki)
          > , ogląda to czy tamto, i że taka społeczna reguła.. nie mniej obrzydliwa.

          nie bardzo wiem do kogo to pytanie
          może się nie wchrzanię
          w razie czego luzik pomiń

          swego czasu brała udział w dyskusji gdzie młodzi ludzie najpierw panowie zaczęli o zdradzie - czy się wybacza i itd
          i na pytanie co mają na mysli mówiąc zdrada warknęli: pchi jasne
          nie chcę tu przytaczać kolejnych kroku podpuszczania ich
          ale wyszło jak chciałam :)
          oczywiście, że zdradą było świrgolenie z kolegą - nie trzeba wiele by zabić partnera
          wystarczy mu dac do zrozumienia, że jest jakiś taki nieciekawy
          i wole lecieć poprzebywać z innymi
          bo z partnerem nie jest fascynująco
          kapelusik i fru
          albo o intymnej sprawie opowiedzieć komuś trzeciemu
          często zdrada intelektualna jest nie do naprawienia
          a flirty - poważnie traktowane są sygnałem jesteś beznadziejny partnerze
          lekceważę cię

          po co komu taki strup? nie wiem
          wazne jest to, ze jak się ma takiego partnera to traci się okazję by być z kimś fantastycznym
          ciekawym przynajmniej
          nie warto

          wydaje mi się, ze czasem łatwiej myśleć o wspolnej przyszłości po zdradzie łóżkowej niz po olewaniu i nieszanowaniu - bo co tu naprawić

          ale zawsze warto dokładnie się umówić co znaczy dla obojga - jesteśmy razem, jesteśmy parą

          jedna osoba nie ma nic przeciwko wyjściom na ploty na piwo do klubu solo
          inna dość szybko uznaje, że jeśli trzeba od siebie się 'uwalniac' - gdy i tak razem jesteśmy tak nie wiele, a na pogadanie nie zawsze jest godzina dziennie
          to po jaka cholerę sobie zawracać głowę

          ta refleksja przychodzi z czasem
          młody człowiek potrzebuje doświadczyć i wybrać

          męczyć się nie ma po co

          chyba, że ktoś lubi sypiać z wrogiem :)
          nie napisze byle kim bo jak to wyjdzie
          :)
          trzeba chcieć być razem i lubić się - zdaje się, że to kosmicznie dużo dziś :)

    • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 17.10.14, 14:08
      obiecałam więc odszukałam
      www.youtube.com/watch?v=CsPdnI5aytE
      o czym tu można pomysleć
      MOŻNA
      jak to jest, że ludzie do przedziwnych potrzeb dopasowali sobie sex - i z reguły nie maja pojęcia do czego to zajęcie przydaje się pozostałym

      słowa używane w tej krainie często pomagają odszukać w sobie podpowiedzi

      sikoreczka czy suka wiele mówi i obie są do ...
      nie chcę tu więcej wymieniać słów są czasem przerażająco oświecające jak postrzegamy partnera i sex
      ile władzy, ile złości ile poniżenia ile siły ile łez i ile bywa w tym całego naszego życia

      mawia się, że jeśli partnerom to pasi to jazda i do przodu
      jasne lepiej razem niż skrzywdzić mniej porypanych
      ważne by czasem zapytać SIEBIE co ja robię i dlaczego i wtedy może być i okey

      czasem marzeniom o idealnej romantycznej miłości towarzyszy skrajnie brudne życie - maczanie palcy w zdradach notoryczne, prostytucja, chora uległość - i okładanie się książkami o krzywdzonych kopciuszkach - 'bo tak to musi być, taki los, taka karma ' co tam kto chce wsadza do głowy - a no jeszcze 'bo to tak na chwilę' 'takie jest życie'

      nie wiem czy te osoby sobie życzą takiego sexu czy absolutnie nie - zagadki zostawiam zainteresowanym

      w mniej extremalnej wersji można pomysleć czy my się kochamy z miłości czy by się godzić - jakie emocje nam kipią i co tzn ufff odpuściło mi wszystko, było bosko

      myślę, że w tym filmie jest co komu się zepsuło od czego i o tym, ze chwałabogu nie wszystkim do cna

      świat jest skomplikowany a jednak da się odrobinę więcej zrozumieć
      jeśli tylko chce się zrozumieć

      Kiedyś znawca koni zwrócił mi uwagę, ze nie wolno mówić o poklepaniu konia - bo to kończy szacunek wzajemny człowieka i konia - partnerów - bardzo, bardzo słusznie - łatwiej czasem coś pojąć w przyjaźni ze zwierzętami gdy kontakty miedzy ludźmi mają coś spaprane u źródła

      nie wszystko warto wypatroszyć na forum, bo bywa to objaw obnażania w jakimś celu - wcale nie w poszukiwaniu zrozumienia co nam się i dlaczego nam się nie udaje















    • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 22.10.14, 10:51
      www.youtube.com/watch?v=rfW_dTRytOA
      Nie ma rady na miłość złą....M.Torzewski
    • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 29.11.14, 13:32
      Druga POŁOWA seksoholika
      P R A K T Y C Z N I E
      52 CHARAKTERY • PAŹDZIERNIK 2014 str 52

      "Partnerzy uzależnionych nie chcą pogodzić się z bezsilnością. Znacznie łatwiej przychodzi im obwinianie siebie, niż przyznanie, że nie pomogą partnerowi. Aby rozpocząć proces zdrowienia, muszą pogodzić się z tą niemocą."

      warto przeczytać
    • brz_a_sk Styl życia, jaki prowadzimy wpływa na nasz mózg 13.01.15, 19:53
      wyborcza.pl/10,82983,16397192,Pornografia_jak_kokaina__Prof__Lew_Starowicz__Styl.html
    • brz_a_sk kto kogo krzywdzi 14.01.15, 14:30
      czy border klei na sex? bo że na super glue nie ma co dyskutować

      zna moc zna cenę
      kto ofiarą
      kto manipuluje
      kto płaci wyższą cenę
      transakcja

      jeden pasek i dwa końce i dwie ofiary na jego końcach
      jasne problem nie ogranicza się do sexu czy fantazji - równie dobrze kleją

      tak się starałem i d@pa - centralnie;

      to niesamowite jak często identycznie widzą to obie ofiary związku i border i partner - cięzko rozpoznać czyja ta poharatana głowa
      ale widać, po jakim związku te zgliszcza

      a może tak powinnam zapytać - są pary bord nie bord gdzie sex nie odegrał destrukcyjnej roli? gdzie nie miał znaczenia w uzależnienianiu/uzależnieniu nie był centrum piekielnej gry?

      sex i kasa rządzą światem - kto ten kit łyknął nie jako ważną informację ale jako wyrocznię?
      łatwizna, pułapka, pewniak?

      od molestowania po dam nie dam i na kolanach klęska obu stron - jak wiele związków z BPD na tym się opiera? tam gdzie bardzo trzeba GŁASKÓW jest rzeźnia?

      coraz częściej widzę, że pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak jest zupełne oderwanie sexu od GŁASKÓW, których obu stronom brakuje
      zamiast wsparcia jest walka
      dopadanie, zaspokajanie, pi@przenie to słowa z listy bez dobrych emocji - szarpanie paska przez oboje bez żadnego sensu

      ciekawe czy się bardzo mylę - chciała bym chociaż moze to wazne by sobie popatrzyć na to czym uzleżniamy się w związkach bord - nie bord

      wczoraj usłyszałam jak Depko - seksuolog poradził by odmówić sexu który zapewnia dominowanie i sprawdzić co partner na to - jest nad czym pomysleć

      ciekawe było i to jak motywował słuchaczy do nie ulegania drugiej stronie gdy nie rozumie się jej intencji; jedna z partnerek odmawiała sexu po urodzeniu kompletu dzieci, druga chciała kolegi do trójkąta - obaj panowie szli we własna zgubę zdaje się

      tak sobie myślę jak potęzną rolę we współuzależnieniu się partnerów w border związkach odgrywa manipulacyjny sex - kto więcej traci - zagadka - no nie wiem czy ktoś łatwo obroni kogokolwiek

      zakręcony temat - bagienny zdaje się

      może lepiej piszcie tu pod innym nickiem jeśli w ogóle ktokolwiek chce publicznie o tym poważnie pisać

      wiele osób wie o tym bardzo duzo jedni z terapii inni z manipulacji - doznanych, używanych - ciężki kawałek traum i kraks












      • she06 Re: kto kogo krzywdzi 24.02.15, 22:34
        Czytam to Brzask i widze, ile moich nie do konca uzmyslowionych przemyslen tu. Przemielona przez borderowa seks maszynke widze, na co sie godzilam, ale tez jak bardzo destrukcyjne dla nieho to bylo. Kiedys mi powiedzial, ja sie tak boje bliskosci, otwarcia, ze tylko na te chwile w seksie moge sobie na to pozwolic, a potem momentalnie blokada i to, co czulem do Ciebie przed, ta czulosc, chec przytulenia, bliskosci znika i pojawia sie w jej miejsce obojetnosc, nawet zlosc, totalna pustka.

        No wiec byly seksy z uczuciem i byly seksy bez uczucia, te z uczuciem cudowne, bliskosc jaka sie nie trafia, ale po nich koszmarne oddalenie.... te bez uczucia gorsze, ale mniej bolalo po, bo nie bylo az takiej blokady ( no bo nie mial wtedy co blokowac). A i tak wszystko prowadzilo do coraz wiekszego zmuszania, manipulacji, trzymania sie wlasnie na tych paskach seksualnych i do rozczarownia...
    • brz_a_sk Sabina Spielrein 19.02.15, 16:46
      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,17335247,Kochanka_Junga__przyjaciolka_Freuda__Feministki_obwolaly.html
      warto poczytać
    • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 16.05.15, 11:44
      ale ten czas leci - prawie rok ma ten wątek
      zapowiedź tego co może być w nowej książce Zimbardo skłoniło mnie do odkopania go

      ciekawe czy znajdę tam coś o tym o czym próbuję pisać od czasu do czasu

      jak ludzie pozbawiają się miłości spłycając ją do hamowania i odreagowywania napięć

      jak ludzie tracą szansę na rozumieniem co znaczy seksualność jako zwieńczenie miłości a nie zwykłe ... nakręcanie i rozładowanie
      z wściekłości na stratę, czasem oklejone taką ilością wulgarno-negatywnych słów, że nie odkopie się tam NIGDY słów bliskich miłości, żadnych emocji z zupełnie innej ścieżki

      to są inne światy miedzy którymi nie ma przełażenia

      dom to świętość, łóżko to świętość - symbolicznie powiem, coś warte chronienia i pielęgnowania i izolowania od religii, pierdół i gówien, bo nic absolutnie nic już ludzi nie wiąże

      www.youtube.com/watch?v=9dtuvpWkTzE
      www.gdziecimezczyzni.pl/
      nauka.newsweek.pl/leniwi-mezczyzni-i-zaradne-kobiety-wywiad-prof-zimbardo-newsweek-pl,artykuly,345565,1.html


      warto pomyśleć co wynika z tej teorii - o potrzebie rodzica wymagającego

      Macie wrażenie, ze w przypadku borderów ten problem jest niesamowicie dyskusyjny i ciekawy? przecież border cały czas kręci światem - ma to opanowane do perfekcji -
      a jego marzeniem jest by ktoś zdjął z niego tę umiejętność
      by mógł zacząć być i żyć a nie obmyślać swoje życie i sterować otoczeniem?

      rozregulowani za młodu? z pomieszanymi priorytetami? złe i i sprzeczne oczekiwania doprowadziły do łańcuchowej reakcji - wymaga się perfekcji ale nie widamo w czym, nie widaomo jaki cel ma być sukcesem

      nakręcone w dzieciństwie świrowanie doprowadzane do perfekcji w fatalnym kierunku

      to jak bicie dzieci za przemoc wobec słabszych, to jak dołowanie by obudzić poczucie wartości, to jak doskonalenie się w sexie z oddalaniem się od partnera itd itd

      ciekawe co znajdę w tej książce

      jestem pewna , że ludzie są dziś pozbawiani fantastycznych instynktownych zachowań na rzecz bycia niewolnikiem i to bezpańskim






    • brz_a_sk pornografia i sex oderwany od miłosci 30.05.15, 20:12
      ile ja o tym napisałam
      ludzie nie mają pojęcia co stracili uzależniając się od tego

      Uzależnienie od pornografii. “To tragedia ludzi XXI wieku”

      rdc.pl/informacje/uzaleznienie-od-pornografii-to-tragedia-ludzi-xxi-wieku-posluchaj/
      trzeba o tym mówić to są trwałe zmiany w mózgu!!!

      ech 'obiekty seksualne to są odczłowieczone lalki.' to samo dotyczy i mężczyzny - każdego partnera
      • brz_a_sk przemoc 30.05.15, 20:27
        “Co druga kobieta doświadczyła w dzieciństwie jakiejś formy przemocy”

        rdc.pl/informacje/co-druga-kobieta-w-dziecinstwie-doswiadczyla-jakiejs-formy-przemocy-posluchaj/

    • brz_a_sk wykastrowani na własne życzenie 06.06.15, 08:31
      www.youtube.com/watch?v=gRJ_QfP2mhU
      o tym jak pozbawić swój mózg szansy na miłość

      dziecko, kobieta z reklamy dla faceta z reklamy = sukces
      pornografii

      całkiem dobre tłumaczenie na polski
      to tylko 16 minut - ale podcina nogi herosom

      jak wystawiamy swoje dzieci hyclom? oferta porno bóstwa czyha na nie w siec,i ale grunt szykujmy przy domowym stole

      pan i władca, pani sprawna i dywan czerwony w oczach

      pokolenie wypalonych byle czym, zbytych na wyprzedaży pozorów

      ciekawy materiał, moda na rozumienie siebie - ciężkie czasy refleksji
    • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 21.06.15, 18:47
      news.vice.com/article/a-hospital-in-sweden-is-going-to-open-a-rape-clinic-for-men?utm_source=vicenewstwitter
      ważne
    • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 13.07.15, 15:16
      efektywnanauka.com/przeczytalismy-i-polecamy/33-swiat-u-psychoterapeuty-czyli-milosc-i-wola-rollo-may ; www.zajefajna.com/audio-e-booki-74/may-rollo-milosc-i-wola-330669/

      to bardzo pożyteczna książka
      dzięki za przypomnienie :)

      podstawa wielu problemów - nakreślona już w pierwszym rozdziale

      psychiatria w parze z filozofią - brawo
    • brz_a_sk Re: o rewolucji i sexsie 08.07.16, 17:49
      każdy kto usłyszał od osoby z BPD po dłuższym związku - 'mnie sex jest niepotrzebny, nie lubię seksu, a nawet brzydzę się nim, sprawia mi przykrość itp '- nie rozumie nic i co więcej nie chce zrozumieć; świta mu pytanie to co to było? czy wykorzystuje chorą osobę? jakim narzędziem jest sex w takim związku, kto tu kogo wykorzystuje? kto kogo testuje w sprawie prawdziwego uczucia, kto jest z druga sobą dla świetnego sexu a kto zakochał się w człowieku? kto kogo szanuje, kto kogo niszczy?
      wiele można się o sobie dowiedzieć brnąc w związek z osobą zaburzoną :( trudno to przyjmować do wiadomości, sprawy gmatwają się i to bardzo; kto kogo wykorzystuje? kto manipuluje? kto świadomie kto podświadomie a kto pogubił się i tonie z minuty na minutę?

      jak to się dzieje, że sex staje się narzędziem do rozładowani emocji, do uzależnienia partnera i pełni milion ról tylko nie spełni już nigdy tej wiążącej ludzi w sposób wyjątkowy - gdy raczej daje się niż bierze i w tym tajemnica mnożenia miłosci :) :) :) i gdy liczy się osoba nie sam akt itd - jedni wiedzą o co chodzi inni nie mają pojęcia i na tym poprzestańmy

      wczoraj znalazłam film, który pokazuje jak dociera do ludzi, że to co im się wydawało, pęka jak bańka mydlana, gdy człowiek odkrywa uzależnienie, krzywdzenie siebie i innych;
      czy dalej analizuje i poszukuje kiedy mu się wszystko pomieszało? dlaczego sobie wmówił, że wcale już nie zależy mu na miłości, na więzi, na bliskości fizycznej, na satysfakcji
      tylko zalicza
      tylko rozdaje siebie, rozmienia się na drobne
      tylko sprowadza wagę seksu do podania ręki każdemu spotkanemu, czy przywalenia w worek treningowy, czy narzędzia do oszukiwania/uwodzenia, poniżania czasem i lekceważenia?
      ktoś, zdarzenie, błąd? co sprawia, że jedni sie 'pieprzą' inni się 'kochają' ?

      film pokazuje jak to jest zorientować się, że coś sobie zaprotezowaliśmy i to strasznie fałszywym sposobem
      www.youtube.com/watch?v=rc6o_-NAGZc film dokumentalny - Planet

      i nie mieszajmy do tego religii - wtedy mamy szansę zauważyć co nam umknęło albo co ciekawe przed czym to my umykamy w byle co :) ; kto w parze jest zaburzony? - tu wielu powinno wpaść w osłupienie jak bardzo osoby z BPD są świadome wykorzystywania ich problemu :(
      • to_byl_maj Re: o rewolucji i sexsie 16.09.16, 09:42
        brz_a_sk rozjaśnij proszę. W naszej relacji tak właśnie jest (moją dziewczyną z cechami BPD). Wybuch namiętności, a później powolne obumieranie życia erotycznego, bliskości, intymności. Kiedy nie angażowałem się i traktowałem znajomość bez emocji, była najlepszą kochanką świata, bez hamulców, z potrzebami przerastającymi moje (myślałem, że to niemożliwe). Od momentu, kiedy zaangażowałem się, kiedy zadeklarowałem swoje uczucia i pragnienie bycia z nią, jak nożem uciął. Koniec. Nie lubię seksu. Mam znacznie mniejsze potrzeby. I tyle. Myślałem, że to przejściowe. Ale nie. To trwa. No i sprawia, że staję się zazdrosny, co sytuację pogarsza. Zapewnia, że nie pożąda nikogo. Proszę o proste wyjaśnienie. Może być brutalne. Bo ja chcę rozumieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka